Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) opracowali nową i bezpieczną, jak twierdzą, technikę terapii genowej. Zamiast wykorzystywanych dotychczas wirusów użyli polimerów.

Terapia genowa polega na wprowadzeniu do DNA chorych komórek genu, który je naprawia. Problemem jest dostarczenie genu w odpowiednie miejsce. Dotychczas najbardziej skuteczną metodą było wykorzystanie wirusów, jako nośników genów. Wirusy wstrzykuje się do ciała pacjenta i czeka na efekty.

Niestety, okazało się, że taki sposób leczenia może być niebezpieczny. Zanotowano nawet przypadki śmierci pacjentów, gdy wprowadzony wirus spotkał się z ostrą reakcją układu odpornościowego. Jakby tego było mało, jeden z rodzajów wirusów wykorzystywanych w terapii genowej może wywoływać białaczkę. Dlatego też, mimo iż prowadzone są badania nad różnymi metodami terapii genowej wykorzystującej wirusy, żadna z tych technik nie została dopuszczona do użytku przez FDA (Food and Drug Administration – Urząd ds. Żywności i Leków).

Problemy z wirusami spowodowały, że uczeni zaczęli rozglądać się za czymś co mogłoby je zastąpić.

Naukowcy z MIT-u postanowili wykorzystać polimery, gdyż, jak zauważył Robert Langer, profesor chemii i pionier badań nad biomateriałami: Od lat wiadomo, że polimery są bezpieczne dla ludzi.

Akademicy z MIT pracują obecnie nad polimerami, które są dość tanie w produkcji i rozpadają się w ciele na nieszkodliwe związki. Przeprowadzone testy wykazały, że skutecznie dostarczają one geny na wskazane miejsce. Eksperymenty na myszach z rakiem jajników zakończyły się sukcesem. Uczeni wierzą, że uda im się zmodyfikować polimer tak, iż będzie on w stanie dotrzeć do każdej wskazanej komórki w ciele.

Wiadomo już, że takie modyfikacje są możliwe. Poprzednio polimer dostarczał geny do komórek u myszy chorujących na raka prostaty. Niewielka chemiczna modyfikacja końcówek polimeru spowodowała, że ten sam materiał wykorzystano u myszy z rakiem jajników.

Okazało się również, że polimery są skuteczniejsze od wirusów. Szybciej bowiem dostarczają geny na miejsce.

W przyszłości, jeśli dalsze badania wykażą, że metoda jest skuteczna i bezpieczna, zostanie ona przetestowana na ludziach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze te kilka-kilkanaście lat i rak nie będzie problemem. A o tak prostackich metodach jak chemioterapia czy radioterapia będziemy mogli wkrótce zapomnieć.

 

BTW:

Zamiast wykorzystywany dotychczas wirusów, użyli polimerów.

"ch" uciekło 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oznacza to również że tworzywa sztuczne ogólnie dostępne mogą być przyczynami raka

Co masz na myśli?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przywykliśmy do skali makro , i zupełnie większość z nas nie zdaje sobie sprawy że mikro razy ilość razy czas są potężniejsze .

Codziennie nosisz chleb w plastikowej reklamówce gdzi odrywaja się kawałki polimerów które mogą zostać wchonięte przez komórkę i zakończyć jej życie, codziennie mineralną zatykasz kanaliki w nerkach, szczepy bakterii rozmnażają się w porażającym tempie 200 000 na dobę, codziennie twoje ciało jest bombardowane cząstkami helu około 1000na sek/ cm2 (również płuca), do tego stres , słabe pole morfogenetyczne , niska wilgotność powietrza, zatruta woda, brudne powietrze , ubogie jakościowo jedzenie z konserwantami  a z drugiej strony dzielny organizm ze swymi systemami obrony i adaptacji. Niestety czas i ilość przeciwności zaczynaja mieć przewagę już w 30 roku życia.

Dopiero wtedy do świadomości dostaje się nieśmiała prawda że potrzebne będzie wsparcie , lecz zanim coś konkretnego sie wydarzy jest 40 kiedy wsparcie staje sie już koniecznością.

 

Co do życzeń :

----------------------------

''Jeszcze te kilka-kilkanaście lat i rak nie będzie problemem. A o tak prostackich metodach jak chemioterapia czy radioterapia będziemy mogli wkrótce zapomnieć.''

-----------------------------

- tu masz rację ale odbędzie się to zupełnie inaczej niz myślisz :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nosisz chleb w plastikowej reklamówce gdzi odrywaja się kawałki polimerów które mogą zostać wchonięte przez komórkę i zakończyć jej życie

Dowód proszę!

 

codziennie mineralną zatykasz kanaliki w nerkach

Dowód proszę! (a może powinienem pić destylowaną?) Poza tym na codzień pije się raczej wody źródlane, mineralne to wbrew pozorom rzadkość.

 

szczepy bakterii rozmnażają się w porażającym tempie 200 000 na dobę

Owszem, gdyby nie one padlibyśmy z powodu innych bakterii. To naturalna bariera ochronna. Nie bez powodu po antybiotykoterapii wzrasta ryzyko powtórnej infekcji, o ile nie odnowisz sobie flory fizjologicznej.

 

słabe pole morfogenetyczne

Dowód proszę! Żałosne się to robi, od paru dni operujesz jak opętany tym pojęciem, a nie podałeś nigdzie żadnego konkretu.

 

 

tu masz rację ale odbędzie się to zupełnie inaczej niz myślisz :)

Zgaduję - przyjedzie Morfogenetyczny Rycerz na Morfogenetycznym Rumaku i raz na zawsze położy kres morfogenetycznej tyranii III RP?

Share this post


Link to post
Share on other sites

nosisz chleb w plastikowej reklamówce gdzi odrywaja się kawałki polimerów które mogą zostać wchonięte przez komórkę i zakończyć jej życie

Dowód proszę!

Cytuj

codziennie mineralną zatykasz kanaliki w nerkach

Dowód proszę! (a może powinienem pić destylowaną?) Poza tym na codzień pije się raczej wody źródlane, mineralne to wbrew pozorom rzadkość.

 

nie wiem czy moge odpowiedziec ale

co do pierwszego. prosty przykład: wkładając sobie do uszu słuchawki od mp3 wkładasz sobie do uszu ok 300 zarazków. przykład z reklamówką jest dobry.

co do drugiego to chyba nie powinieneś uogólniać na swoim przykładzie bo napisałeś nieprawdę

a co do pola morfogenetycznego - troche to takie naciągane jednak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej, ale dlaczego polimer, bardzo bierny chemicznie polietylen, ma być toksyczny? tego nikt do dziś nie udowodnił, więc po raz kolejny wchodzimy w sferę spekulacji, za to powtarzanych ze 100% pewnością. Poza tym mówimy teraz o wchłanianym przez komórkę polimerze, a nie o bakteriach. Swoją drogą, co do zakażeń, jako ciekawostkę powiem tylko, że mamy na skórze więcej komórek, niż w całym własnym ciele (a do tego dolicz sobie bakterie np. w jelicie, które stanowią od 20 aż do 80 proc. masy kału). Z kolei słuchanie przez godzinę muzyki na słuchawkach dousznych powoduje wzrost ilości bakterii o 700% :) A mimo to jakoś żyjesz. Bakterie naprawdę nie są tak straszne, jak się powszechnie uważa.

 

Tymczasem wracając do tematu: mówimy o wchłanianiu przez komórki polimeru, a nie bakterii. Przykład z torebką foliową był po to, by wykazać szkodliwość POLIMERU, a nie bakterii (bo w terapii, o której mowa w artykule, polimer będzie przecież hiperczysty, o bakteriach nie ma mowy). W związku z tym nie rozumiem tego argumentu. Z tej okazji prośba do Waldiego: proszę o konkretne badania udowadniające, że mikroskopijny fragment polietylenu może zabić dowolną komórkę poprzez fagocytozę. Proszę o podanie dokładnego typu komórki i sytuacji, w jakiej taka śmierć jest możliwa. Dopóki tego nie zrobisz, uważam argument za niesłuszny, jak większość przytaczanych przez Ciebie ostatnio.

 

Co do drugiego, piszę tak ogólnie, bo większość osób nazywa wodą mineralną wodę, która w rzeczywistości zalicza się do źródlanych. To tylko uwaga techniczna. Poza tym woda bardzo rzadko jest powodem kamicy nerkowej - musiałaby to być woda naprawdę tragicznej jakości pita przez długie lata, a do tego połączona z pierwotną niedoczynnością nerek, która dopiero zostałaby pogłębiona przez wysoki nadmiar jonów w wodzie (a dokładniej: w przesączu kłębuszkowym). Poza tym jaką widzisz alternatywę, żeby się kanaliki nie zatykały, może picie destylowanej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dowód proszę!

Na co ?? że nosisz chleb ;D bo to że się obrywają elementy polimeru jest oczywiste. (wystarczy mikroskop elektronowy )

 

Dowód proszę! (a może powinienem pić destylowaną?) Poza tym na codzień pije się raczej wody źródlane, mineralne to wbrew pozorom rzadkość.

 

 

Większość wód mineralnych jest z ujęć głębinowych i są mineralnymi (poczytaj etykietkę w sklepie) a opakowanie wyszczególnia składniki i to nie wszystkie. Jak wiesz nasz organizm nie przyswaja minerałów na wprost tylko w biologicznie obrobionej formie. (nie wspomne że w wodzie są zapisane pola morfogenetyczne zwierząt które kiedyś tam żyły ale nie tylko bo robiły kupki  ;D i zgniły w niej również (brak dowodu) ;D).

Jak wiesz nerki zajmują się filtracją a nie wszystkie cząstki są mniejsze niz (chyba) nefrony , zresztą po co robić za filtr osmotyczny ;D skoro mamy wody powierzchniowe (źródlane i studzienne).

Proponuję wodę z filtra osmotycznego z bio rezonatorem.

 

Bakterie właściwe dostajesz z mlekiem matki lecz z czasem i jedzeniem dostajesz inne te o któtych piszesz że cie chronią - pytaniem jest ile ta ochrona kosztuje.(wiedzą ci co podupadli na zdrowiu i ci krórzy wybili bakterie - o dowód ich zapytaj)

 

 

Żałosne się to robi, od paru dni operujesz jak opętany tym pojęciem

 

A najlepsze jest to że gdybyś swojego pola nie miał ,to już byś nieżył oglądnij się uważnie ( i pomiętaj że opetanie to cudze wtrącenie w twoje pole ;D )

 

Zgaduję - przyjedzie Morfogenetyczny Rycerz na Morfogenetycznym Rumaku i raz na zawsze położy kres morfogenetycznej tyranii III RP?

 

;D ;D - przestań bo wykraczesz  8)

 

Co do IIIRP to już jej nie ma , teraz jest Polska "" dzieci TVeNu""  8) eksperyment ciekawszy niż z braćmi , pytaniem jest kto w nim bedzie królikiem doświadczalnym ??? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę o dowód na to, że od noszonej w ręku torebki foliowej odrywają się mikroskopijne kawałki polietylenu, które następnie jakoś dostają się do skóry (a nie tylko naskórka) i że wchłonięte przez komórki, moga być dla nich letalne. DOWÓD, a nie spekulacja na podstawie obserwacji in vitro, że kawałek polimeru może zostać wchłonięty. A, i jeszcze jedno: terapia genowa zazwyczaj (przynajmniej na chwilę obecną) dotyczy chorób, które inaczej spowodowałyby śmierć. Wobec tego nawet hipotetyczne zabicie pewnej grupy komórek odpornościowych na obwodzie niczym nie grozi, bo i tak, i tak obumierają one co parę dni, po czym są zastępowane przez nowe, napływające ze szpiku. Czyli poświęcamy pewną ilość komórek, a w zamian ratujemy życie pacjenta. Niegłupia koncepcja wg mnie.

 

Jakie to formy biologicznie obrobione przyjmuje jon? Dowód proszę! Jony w wodzie unoszą się w formie wolnej, otoczone jedynie innymi jonami i są wchłaniane samodzielnie (tzn. w izolacji od innych cząsteczek) poprzez swoiste przenośniki w jelicie. Radzę doczytać, zanim się pisze takie bzdury. Kolejny tekst o niczym.

 

Biorezonator - urocze, naprawdę B) Chyba sobie nie zdajesz sprawy, jak szybko zachodzą powrotne zmiany w wodzie :) Naczytał się biedaczek o cudownych filtrach i teraz płaci grzecznie firmie :P

 

Po co robić za filtr osmotyczny? I tak, i tak nerka spełnia tę funkcję. I tak musi przez siebie przepuścić całą wodę organizmu, a w związku z tym, że w moczu, kale i innych wydzielinach/wydalinach zawze znajduje się pewna ilość jonów, muszą być one odnawiane w diecie. A potem, jak zapewne wiesz, (niebezpośrednio, ale jednak) trafiają do nerki. Na jedno wychodzi.

 

Co do bakterii, powtarzam: gdyby nie one, nie przeżylibyśmy choćby dnia. Poprzez konkurencję z florą patogenną chronią nas one przed infekcjami. Ile nas kosztuje? Pewnie tyle, ile potrzeba, żeby je wyżywić - ale w zamian dostajemy ochronę, bez której bylibyśmy absolutnie bezbronni.

 

Na koniec proszę o jeszcze jeden dowód: mianowicie na to, że mam jakiekolwiek pole morfogenetyczne i że bez niego bym zginął. Jestem gotów umrzeć teraz, byle tylko dostać przekonujący dowód :P Moja rodzina jakby co poświadczy na tym forum, że nie żyję. Pasuje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

nosisz chleb w plastikowej reklamówce gdzie odrywaja się kawałki polimerów które mogą zostać wchonięte przez komórkę i zakończyć jej życie

Dowód proszę!

Cytuj

codziennie mineralną zatykasz kanaliki w nerkach

Dowód proszę! (a może powinienem pić destylowaną?) Poza tym na codzień pije się raczej wody źródlane, mineralne to wbrew pozorom rzadkość.

 

a co do pola morfogenetycznego - troche to takie naciągane jednak

 

Poszukaj synonimu biopole , a nastepnie wybraź sobie zbiór tych pól , rodzina,miasto,państwo itd , pamieć wody , połącz to a będziesz miał blade pojęcie o czym Sedlak pisał 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na koniec proszę o jeszcze jeden dowód: mianowicie na to, że mam jakiekolwiek pole morfogenetyczne i że bez niego bym zginął. Jestem gotów umrzeć teraz, byle tylko dostać przekonujący dowód  Moja rodzina jakby co poświadczy na tym forum, że nie żyję. Pasuje?

 

Teraz przegiąłeś , i czuję się odpowiedzialny za to . Zapomnij ten temat ja też go już nie będdę poruszał. :'(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego przegiąłem? Australijscy naukowcy za zaryzykowanie własnym życiem (badania nad H. pylori) dostali Nobla! Więc i ja jestem gotów poświęcić życie dla nauki. Śmiało!

Share this post


Link to post
Share on other sites

nosisz chleb w plastikowej reklamówce gdzie odrywaja się kawałki polimerów które mogą zostać wchonięte przez komórkę i zakończyć jej życie

Dowód proszę!

Cytuj

codziennie mineralną zatykasz kanaliki w nerkach

Dowód proszę! (a może powinienem pić destylowaną?) Poza tym na codzień pije się raczej wody źródlane, mineralne to wbrew pozorom rzadkość.

 

a co do pola morfogenetycznego - troche to takie naciągane jednak

 

Poszukaj synonimu biopole , a nastepnie wybraź sobie zbiór tych pól , rodzina,miasto,państwo itd , pamieć wody , połącz to a będziesz miał blade pojęcie o czym Sedlak pisał 8)

Pisać można o absolutnie wszystkim. A zrobić eksperyment, udowodnić, a potem opisać jego wyniki, to coś innego. Nadal nie napisałeś niczego konkretnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To są delikatne sprawy, i do nich trzeba dorosnąć (bez obrazy).

np. dzisiaj już klockami się nie bawisz - bo wyrosłeś ,a uczuć rodzicielskich nie znasz - bo jeszcze nie dorosłeś, tak samo trudno powiedzieć jakie uczucia kryją siedemdziesiatlatkowie możemy się domyślać , ale patrzenie jak ktoś je loda i dyskutowanie o jego smaku  to nie to samo co spróbowanie go . 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cudownie :) czyli tym razem nie pobiegniesz na 100 m, bo bieganie jest tylko dla wybranych :P cudownie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak samo jak naturalnym jest, by nie dawać sobie wmawiać głupot i oczekiwać dowodów, zanim się uwierzy. Każda inna postawa to naiwność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fizycy z MIT opracowali kwantowy „ściskacz światła”, który redukuje szum kwantowy w laserach o 15%. To pierwszy taki system, który pracuje w temperaturze pokojowej. Dzięki temu możliwe będzie wyprodukowanie niewielkich przenośnych systemów, które będzie można dobudowywać do zestawów eksperymentalnych i przeprowadzać niezwykle precyzyjne pomiary laserowe tam, gdzie szum kwantowy jest obecnie poważnym ograniczeniem.
      Sercem nowego urządzenia jest niewielka wnęka optyczna znajdująca się w komorze próżniowej. We wnęce umieszczono dwa lustra, z których średnia jednego jest mniejsza niż średnica ludzkiego włosa. Większe lustro jest zamontowane na sztywno, mniejsze zaś znajduje się na ruchomym wsporniku przypominającym sprężynę. I to właśnie kształt i budowa tego drugiego, nanomechanicznego, lustra jest kluczem do pracy całości w temperaturze pokojowej. Wpadające do wnęki światło lasera odbija się pomiędzy lustrami. Powoduje ono, że mniejsze z luster, to na wsporniku zaczyna poruszać się w przód i w tył. Dzięki temu naukowcy mogą odpowiednio dobrać właściwości kwantowe promienia wychodzącego z wnęki.
      Światło lasera opuszczające wnękę zostaje ściśnięte, co pozwala na dokonywanie bardziej precyzyjnych pomiarów, które mogą przydać się w obliczeniach kwantowych, kryptologii czy przy wykrywaniu fal grawitacyjnych.
      Najważniejszą cechą tego systemu jest to, że działa on w temperaturze pokojowej, a mimo to wciąż pozwala na dobieranie parametrów z dziedziny mechaniki kwantowej. To całkowicie zmienia reguły gry, gdyż teraz będzie można wykorzystać taki system nie tylko w naszym laboratorium, które posiada wielkie systemy kriogeniczne, ale w laboratoriach na całym świecie, mówi profesor Nergis Mavalvala, dyrektor wydziału fizyki w MIT.
      Lasery emitują uporządkowany strumień fotonów. Jednak w tym uporządkowaniu fotony mają pewną swobodę. Przez to pojawiają się kwantowe fluktuacje, tworzące niepożądany szum. Na przykład liczba fotonów, które w danym momencie docierają do celu, nie jest stała, a zmienia się wokół pewnej średniej w sposób, który jest trudny do przewidzenia. Również czas dotarcia konkretnych fotonów do celu nie jest stały.
      Obie te wartości, liczba fotonów i czas ich dotarcia do celu, decydują o tym, na ile precyzyjne są pomiary dokonywane za pomocą lasera. A z zasady nieoznaczoności Heisenberga wynika, że nie jest możliwe jednoczesne zmierzenie pozycji (czasu) i pędu (liczby) fotonów.
      Naukowcy próbują radzić sobie z tym problemem poprzez tzw. kwantowe ściskanie. To teoretyczne założenie, że niepewność we właściwościach kwantowych lasera można przedstawić za pomocą teoretycznego okręgu. Idealny okrąg reprezentuje równą niepewność w stosunku do obu właściwości (czasu i liczby fotonów). Elipsa, czyli okrąg ściśnięty, oznacza, że dla jednej z właściwości niepewność jest mniejsza, dla drugiej większa.
      Jednym ze sposobów, w jaki naukowcy realizują kwantowe ściskanie są systemy optomechaniczne, które wykorzystują lustra poruszające się pod wpływem światła lasera. Odpowiednio dobierając właściwości takich systemów naukowcy są w stanie ustanowić korelację pomiędzy obiema właściwościami kwantowymi, a co za tym idzie, zmniejszyć niepewność pomiaru i zredukować szum kwantowy.
      Dotychczas optomechaniczne ściskanie wymagało wielkich instalacji i warunków kriogenicznych. Działo się tak, gdyż w temperaturze pokojowej energia termiczna otaczająca system mogła mieć wpływ na jego działanie i wprowadzała szum termiczny, który był silniejszy od szumu kwantowego, jaki próbowano redukować. Dlatego też takie systemy pracowały w temperaturze zaledwie 10 kelwinów (-263,15 stopni Celsjusza). Tam gdzie potrzebna jest kriogenika, nie ma mowy o niewielkim przenośnym systemie. Jeśli bowiem urządzenie może pracować tylko w wielkiej zamrażarce, to nie możesz go z niej wyjąć i uruchomić poza nią, wyjaśnia Mavalvala.
      Dlatego też zespół z MIT pracujący pod kierunkiem Nancy Aggarval, postanowił zbudować system optomechaczniczny z ruchomym lustrem wykonanym z materiałów, które absorbują minimalne ilości energii cieplnej po to, by nie trzeba było takiego systemu chłodzić. Uczeni stworzyli bardzo małe lustro o średnicy 70 mikrometrów. Zbudowano je z naprzemiennie ułożonych warstw arsenku galu i arsenku galowo-aluminowego. Oba te materiały mają wysoce uporządkowaną strukturę atomową, która zapobiega utratom ciepła. Materiały nieuporządkowane łatwo tracą energię, gdyż w ich strukturze znajduje się wiele miejsc, gdzie elektrony mogą się odbijać i zderzać. W bardziej uporządkowanych materiałach jest mniej takich miejsc, wyjaśnia Aggarwal.
      Wspomniane wielowarstwowe lustro zawieszono na wsporniku o długości 55 mikrometrów. Całości nadano taki kształt, by absorbowała jak najmniej energii termicznej. System przetestowano na Louisiana State University. Dzięki niemu naukowcy byli w stanie określić kwantowe fluktuacje liczby fotonów względem czasu ich przybycia do lustra. Pozwoliło im to na zredukowanie szumu o 15% i uzyskanie bardziej precyzyjnego „ściśniętego” promienia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Świat ma coraz większy problem z plastikowymi odpadami. By mu zaradzić chemicy z Cornell University opracowali nowy polimer o właściwościach wymaganych w rybołówstwie, który ulega degradacji pod wpływem promieniowania ultrafioletowego, dowiadujemy się z artykułu opublikowanego na łamach Journal of the American Chemical Society.
      Stworzyliśmy plastik o właściwościach mechanicznych wymaganych w komercyjnym rybołówstwie. Jeśli  wyposażenie to zostanie zgubione w wodzie, ulegnie degradacji w realistycznej skali czasowej. Taki materiał może zmniejszyć akumulowanie się plastiku w środowisku, mówi główny badacz, Bryce Lipinski, doktorant z laboratorium profesora Geoffa Coatesa. Uczony przypomina, że zgubione wyposażenie kutrów rybackich stanowi aż połowę plastikowych odpadów pływających w oceanach. Sieci i liny rybackie są wykonane z trzech głównych rodzajów polimerów: izotaktycznego polipropylenu, polietylenu o wysokiej gęstości oraz nylonu-6,6. Żaden z nich nie ulega łatwej degradacji.
      Profesor Coates od 15 lat pracuje na nowym rodzajem plastiku o nazwie izotaktyczny tlenek polipropylenu (iPPO). Podwaliny pod stworzenie tego materiału położono już w 1949 roku, jednak zanim nie zajął się nim Coates niewiele było wiadomo o jego wytrzymałości i właściwościach dotyczących fotodegradacji.
      Lipinski zauważył, że iPPO jest zwykle stabilny, jednak ulega degradacji pod wpływem promieniowania ultrafioletowego. W laboratorium widać skutki tej degradacji, jednak są one niewidoczne gołym okiem. Tempo rozpadu tworzywa zależy od intensywności promieniowania. W warunkach laboratoryjnych łańcuch polimerowy uległ skróceniu o 25% po 30-dniowej ekspozycji na UV. Ostatecznym celem naukowców jest stworzenie plastiku, który będzie rozpadał się całkowicie i nie pozostawi w środowisku żadnych śladów. Lipinski mówi, że w literaturze fachowej można znaleźć informacje o biodegradacji krótkich łańcuchów iPPO. Uczony ma jednak zamiar udowodnić, że całkowitemu rozpadowi będą ulegały tak duże przedmioty jak sieci rybackie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwierzęta morskie utrzymują równowagę wśród wirusów zamieszkujących wodę. Biolog morski Jennifer Welsh będzie w najbliższy poniedziałek broniła – oczywiście online – pracy doktorskiej na Wolnym Uniwersytecie w Amsterdamie. Jej temat brzmi Marine virus predation by non-host organism.
      Wirusy to najbardziej rozpowszechnione cząstki biologiczne w środowisku morskim. Niewiele jednak wiadomo o potencjalnych skutkach ekologicznych procesu usuwania wirusów przez organizmy nie będące ich gospodarzami, czytamy w artykule, który Welsh opublikowała na łamach Nature. Wiemy, że wirusy, poprzez uśmiercanie czy skracanie życia w inny sposób, regulują populację organizmów będących ich gospodarzami. Pani Welsh chciała się dowiedzieć, jak populacja wirusów jest regulowana przez organizmy nie będące ich gospodarzami.
      Wirusy mogą być pożywieniem dla wielu organizmów. Na przykład ostryżyca japońska filtruje wodę, by pobierać z niej tlen, glony i bakterie. Przy okazji pochłania jednak wirusy. Podczas naszych eksperymentów nie podawaliśmy ostryżycom żadnego pożywienia. Filtrowały wodę tylko po to, by pobrać z niej tlen. Okazało się, że usunęły z wody 12% wirusów, mówi Welsh.
      Jednak to nie ostryżyce najbardziej efektywnie usuwały wirusy. Uplasowały się dopiero na 4. pozycji wśród zwierząt badanych przez Welsh. Z organizmów, które testowaliśmy, najlepiej sprawowały się gąbki, kraby i sercówki. Podczas naszych eksperymentów w ciągu trzech godzin gąbki usunęły z wody aż 94% wirusów. Nawet, gdy co 20 minut dostarczaliśmy do wody kolejny zestaw wirusów gąbki niezwykle efektywnie je usuwały, mówi uczona.
      Welsh dodaje, że uzyskanych przez nią wyników nie można przekładać wprost na środowisko naturalne. Tam sytuacja jest znacznie bardziej złożona. Obecnych jest bowiem wiele innych gatunków, które wpływają na siebie nawzajem. Na przykład, gdy ostryżyca filtruje wodę i w pobliżu znajdzie się krab, ostryżyca zamyka skorupę i przestaje filtrować. Ponadto na zwierzęta mają wpływ ruchy wody, temperatura, promieniowanie ultrafioletowe, wyjaśnia.
      Badania Welsh przydadzą się w akwakulturze. Ryby hoduje się tam w zamknięciu w wodach oceanicznych. W takich farmach słonej wody olbrzyma liczba zwierząt z jednego gatunku jest trzymana w monokulturze. Jeśli w takich hodowli wybuchnie epidemia, istnieje wysokie ryzyko, że patogen rozprzestrzeni się na żyjące w oceanie dzikie populacje. Jeśli do takiej hodowli dodamy wystarczającą liczbę gąbek, możemy zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wirusy należą do najmniej poznanych cząstek na Ziemi. Jako, że nie są one w stanie przeżyć i mnożyć się bez gospodarza, niektórzy nie uważają ich nawet za organizmy żywe. Tymczasem brazylijscy naukowcy odkryli wirusa, którego genom składa się wyłącznie z genów nieznanych nauce.
      Odkrywca nowego wirusa, Jônatas Abrahão z Uniwersytetu Federalnego Minas Gerais, mówi, że to pokazuje, jak wiele jeszcze musimy się o wirusach nauczyć.
      Naukowiec trafił na niezwykłego wirusa gdy poszukiwał wielkich wirusów o rozmiarach bakterii. W lokalnym sztucznym zbiorniku wodnym znalazł nie tylko wielkie wirusy, ale też nowego niewielkiego wirusa, który był niepodobny do wirusów infekujących ameby. Uczeni nazwali go Yarawirusem.
      Mikroorganizm okazał się niezwykły nie tylko ze względu na swoje rozmiary. Gdy naukowcy zsekwencjonowali genom wirusa i porównali go z bazami danych dotyczącymi innych wirusów okazało się, z żaden z genów Yarawirusa nie był wcześniej znany nauce.
      Odkryciem nie jest zaskoczona Elodie Ghedin z New York University, która bada wirusy obecne w ściekach i drogach oddechowych. Uczona mówi, że 95% wirusów znajdowanych w ściekach to nowe organizmy.
      Jeszcze innego odkrycia, tym razem masowego, dokonali Christopher Buck i Michael Tisza, wirusolodzy z amerykańskiego National Cancer Institute. Poszukiwali oni w tkankach ludzkich i zwierzęcych wirusów z kolistym dsDNA. do takich wirusów należy np. wirus brodawczaka ludzkiego. Naukowców interesowały te wirusy, gdyż – przynajmniej niektóre z nich – biorą udział w powstawaniu nowotworów.
      Buck i Tisza wyizolowali fragmenty wirusów z dziesiątków próbek tkanek zwierząt oraz ludzi i poszukiwali tych z kolistym dsDNA. Zidentyfikowali w ten sposób około 2500 wirusów, z których około 600 jest nowych dla nauki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W USA na nowo rozgorzał spór dotyczący badań, w ramach których wirusy są modyfikowane tak, by były bardziej niebezpieczne dla ludzi. Tym razem spór dotyczy tego, czy należy ujawniać szczegóły obrad specjalnego federalnego komitetu, który rozważa zyski i ryzyka z takich badań i decyduje o przyznaniu funduszy. W ciągu ostatnich 2 lat komitet ten zezwolił na prowadzenie 2 kontrowersyjnych badań nad ptasią grypą.
      Przedstawiciele Departamentu Zdrowia i Usług dla Ludności (HHS) oraz Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) mówią, że są otwarci na propozycje, szczególnie w obliczu epidemii koronawirusa z Wuhan. Jeśli polityka zatwierdzania takich badań musi zostać poprawiona, to ją poprawmy, mówi Christian Hassel.
      To kolejna odsłona dyskusji, która zaczęła się w 2011 roku, kiedy to poinformowano, że w ramach badań finansowanych przez NIH zmodyfikowano wirus ptasiej grypy tak, by zarażał fretki. Tego typu eksperymenty pozwalają naukowcom lepiej zrozumieć działanie wirusów, ale ich krytycy mówią, że jeśli taki wirus zostanie uwolniony z laboratorium, może spowodować pandemię.
      Wówczas, w 2011 roku, rząd USA – po raz pierwszy w historii – poprosił pisma Science i Nature o ocenzurowanie artykułów dotyczących badań nad wirusem. Obawiano się, że na podstawie artykułu terroryści byliby w stanie stworzyć łatwo rozprzestrzeniającą się formę wirusa. Ostatecznie jednak specjalny panel ekspertów WHO orzekł, że artykuły powinny ukazać się w oryginalnej formie.
      Z kolei w 2014 roku pracujący z USA japoński naukowiec potwierdził, że zmodyfikował wirusa świńskiej grypy tak, że może on pokonać układ odpornościowy człowieka. W tym samym roku dowiedzieliśmy się, że w jednym z laboratoriów CDC niezgodnie z procedurami dezaktywowano wąglika, a w magazynie NIH znaleziono nieprawidłowo przechowywane niebezpieczne substancje oraz wirusa ospy. Wtedy też w Stanach Zjednoczonych wprowadzono moratorium na badania z superniebezpiecznymi patogenami. Przerwano m.in. prowadzone badania nad koronawirusami SARS i MERS. Jednak w 2017 roku moratorium zniesiono.
      Obecny spór dotyczy przejrzystości procesu zatwierdzania funduszy dla tego typu badań. Zajmuje się tym National Science Advisory Board for Biosecurity (NSABB), w skład którego wchodzą specjaliści z wielu różnych dziedzin. Pojawiły się głosy, że należy m.in. ujawnić nazwiska członków NSABB. Jednak istnieją obawy, że upublicznienie nazwisk może narazić naukowców na różnego typu nieprzyjemności, zatem eksperci nie będą chcieli tam pracować.
      Thomas Inglesby, dyrektor w Center for Health Security na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa argumentuje, że ujawnienie nazwisk członków NSABB pozwoli sprawdzić, czy nie zachodzi tam konflikt interesów oraz czy mają oni odpowiednie kwalifikacje, by podejmować tak istotne decyzje. Ponadto, jak stwierdza Inglesby, proces powinien być publiczny, a przed przyznaniem środków na badania nad szczególnie niebezpiecznymi wirusami opinia publiczna powinna mieć prawo wypowiedzieć się, co o tym sądzi.
      Eksperci dodają, że tak potencjalnie ryzykowne badania powinny podlegać innym zasadom przyznawania funduszy niż standardowe. Na przykład cały proces powinien być bardziej jawny. Jeśli chcesz prowadzić takie badania, musisz coś poświęcić. A to dlatego, że jeśli taki patogen wydostanie się z laboratorium, to może on zaszkodzić ludziom znajdującym się tysiące kilometrów dalej, mówi epidemiolog Marc Lipsitch z Uniwersytetu Harvarda.
      Jednak, jak zauważają inni eksperci, taka zmiana dodatkowo wydłuży termin rozpoczęcia badań. Jeśli np. naukowcy chcieliby, w ramach poszukiwań szczepionki przeciwko koronawirusowi z Wuhan, zainfekować nim myszy, by wykorzystać je jako modele do poszukiwań szczepionki, musieliby dodatkowo czekać na zakończenie okresu publicznej dyskusji nad przyznaniem funduszy, co opóźniłoby badania.
      Przedstawiciele NIH zwrócili się do NSABB, by do wiosny bieżącego roku opracowano propozycję zmian na rzecz większej transparentności.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...