Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Jak się kradnie w Internecie

Recommended Posts

Amerykańska rządowa organizacja IC3 (Internet Crime Complaint Center), która została utworzona przez FBI i NW3C (National White Collar Crime Center) opublikowała raport dotyczący przestępczości internetowej w 2006 roku.

Z zaprezentowanych danych wynika, ze w ubiegłym roku spadła liczba skarg dotyczących przestępstw internetowych. Jeszcze w 2005 roku takich skarg złożono za pośrednictwem IC3 około 220 tysięcy. W roku ubiegłym było to 200 tysięcy skarg.

Mimo ich spadku wzrosła wielkość utraconych sum, których dotyczyły. Podczas gdy w 2005 roku skarżący poinformowali o łącznych stratach w wysokości 183,1 miliona dolarów, to w roku ubiegłym było to już 198,4 miliona.

Najwięcej skarg (39,4%) dotyczyło strat w wysokości od 100 do 1000 dolarów. Z kolei najmniej (1%) odnosiło się do strat ponad 100 000 dolarów. Sporo osób (31,6%) straciło od 1000 do 5000 USD, a 15,6% poinformowała o strach w wysokości do 100 dolarów.

Najczęściej informowano o przestępstwach dotyczących oszustw na aukcjach internetowych (44,9%). Dziewiętnaście procent osób wspominało o niedostarczeniu towaru, za który zapłaciły. Defraudacje związane z czekami i z kartami kredytowymi uplasowały się na kolejnych miejscach (odpowiednio 4,9 i 4,8 procenta skarg). Mniej popularne były czyny, które zakwalifikowano jako defraudacje komputerowe (2,8%), nadużycie zaufania (2,2%), defraudacje dokonane przez instytucje finansowe (1,6%) oraz kradzież tożsamości (1,6%), oszustwa związane z inwestycjami (1,3%) oraz przestępstwa polegające na rozpowszechnianiu dziecięcej pornografii (1%).

Bardzo interesująco wygląda też zestawienie średniej straty finasowej pod kątem rodzaju popełnianego przestępstwa. Najbardziej ryzykowny jest tzw. nigeryjski spam. Polega on na rozsyłaniu listów, które pochodzą rzekomo od osoby, która musiała opuścić swój kraj i zdeponowała olbrzymią sumę pieniędzy. Odbiorca listu proszony jest o pomoc w jej odzyskaniu. Oczywiście musi na tę pomoc wydać nieco pieniędzy, ale ma zyskać dużo większą sumę. Okazuje się, że średnia strata związana ze spełnieniem życzeń autorów nigeryjskiego spamu wynosi 5,100 dolarów. Jednak stosunkowo niewiele osób się na taką technikę nabiera. Nigeryjski spam stanowi bowiem jedynie 1,7% ogólnej sumy strat finansowych.

Znacznie większym zagrożeniem są fałszerstwa związane z czekami. Tu strata wynosi 3744 dolary i jest to 11,1% ogółu strat. Najbardziej rozpowszechnionymi rodzajami przestępstw są oszustwa na aukcjach internetowych (33% ogółu strat) i niedostarczanie opłaconego towaru (28,1%). Przeciętnie internauci tracili w ten sposób, odpowiednio, 602,5 oraz 585 dolarów.

Głównymi sprawcami badanych przez IC3 przestępstw są mężczyźni. Stanowią oni 75,2% cyberprzestępców. Mężczyźni też najczęściej składają skargi (61,2%).

Najbardziej naiwnymi i nieostrożnymi wcale nie są osoby najstarsze. Największa grupę wśród oszukanych stanowią osoby w wieku od 30. do 39. roku życia (24,3%). Niemal tyle samo ofiar ma 40-49 lat (24%) oraz 20-29 lat (23,7%).

Mężczyźni tracą średnio więcej pieniędzy (920 USD) niż kobiety (544,73 USD). Największe straty notują osoby najstarsze. Ci, którzy ukończyli 60. rok życia tracą średnio 866 dolarów. Kilka dolarów mniej tracą osoby w wieku 50-59 lat (860 USD). Sumy te zmniejszają się wraz z wiekiem (osoby poniżej 20. roku życia tracą średnio 500 dolarów), co prawdopodobnie jest związane z ich zamożnością.

Do kontaktu pomiędzy przestępcą a ofiarą dochodzi najczęściej za pomocą poczty elektronicznej (73,9% przypadków), witryny internetowej (36%) i telefonu (17,7%). Popularne są również komunikatory (12%) i tradycyjna poczta (10,3%).

Najwięcej przestępstw popełnianych jest na terenie USA (60,9%), Wielkiej Brytanii (15,9%), Nigerii (5,9%) i Kanadzie (5,6%). W pierwszej dziesiątce znalazły się też Rumunia, Włochy, Holandia, Rosja, Niemcy i RPA.

Przyglądając się tym wynikom należy pamiętać, że IC3 zbiera tylko informacje o pewnych specyficznych typach przestępstw, więc nakreślony obraz nie jest reprezentatywny dla całości popełnianych w Sieci przestępstw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iskra
      Dokładnie 50 lat temu, późnym wieczorem 29 października 1969 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) dwóch naukowców prowadziło pozornie nieznaczący eksperyment. Jego konsekwencje ujawniły się dopiero wiele lat później, a skutki pracy profesora Leonarda Kleinrocka i jego studenta Charleya Kline'a odczuwamy do dzisiaj.
      Kleinrock i Kline mieli do rozwiązania poważny problem. Chcieli zmusić dwa oddalone od siebie komputery, by wymieniły informacje. To, co dzisiaj wydaje się oczywistością, przed 50 laty było praktycznie nierozwiązanym problemem technicznym. Nierozwiązanym aż do późnego wieczora 29 października 1969 roku.
      Jeden ze wspomnianych komputerów znajdował się w UCLA, a drugi w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute (SRI) w Menlo Park. Próby nawiązania łączności trwały wiele godzin. Kline próbował zalogować się do komputera w SRI, zdążył w linii poleceń wpisać jedynie  „lo”, gdy jego maszyna uległa awarii. Wymagała ponownego zrestartowania i ustanowienia połączenia. W końcu około godziny 22:30 po wielu nieudanych próbach udało się nawiązać łączność i oba komputery mogły ze sobą „porozmawiać”. Wydaje się jednak, że pierwszą wiadomością wysłaną za pomocą sieci ARPANETu było „lo”.
       

       
      Trudne początki
      Początków ARPANETU możemy szukać w... Związku Radzieckim, a konkretnie w wielkim osiągnięciu, jakim było wystrzelenie Sputnika, pierwszego sztucznego satelity Ziemi. To był dla Amerykanów policzek. Rosjanie pokazali, że pod względem technologicznym nie odstają od Amerykanów. Cztery lata zajęło im nadgonienie nas w technologii bomby atomowej, dziewięć miesięcy gonili nas w dziedzinie bomby wodorowej. Teraz my próbujemy dogonić ich w technice satelitarnej, stwierdził w 1957 roku George Reedy, współpracownik senatora, późniejszego prezydenta, Lyndona Johnsona.
      Po wystrzeleniu Sputnika prezydent Eisenhower powołał do życia Advanced Research Project Agency (ARPA), której zadaniem była koordynacja wojskowych projektów badawczo-rozwojowych. ARPA zajmowała się m.in. badaniami związanymi z przestrzenią kosmiczną. Jednak niedługo później powstała NASA, która miała skupiać się na cywilnych badaniach kosmosu, a programy wojskowe rozdysponowano pomiędzy różne wydziały Pentagonu. ARPA zaś, ku zadowoleniu środowisk naukowych, została przekształcona w agencję zajmującą się wysoce ryzykownymi, bardzo przyszłościowymi badaniami o dużym teoretycznym potencjale. Jednym z takich pól badawczych był czysto teoretyczny sektor nauk komputerowych.
      Kilka lat później, w 1962 roku, dyrektorem Biura Technik Przetwarzania Informacji (IPTO) w ARPA został błyskotliwy naukowiec Joseph Licklider. Już w 1960 roku w artykule „Man-Computer Symbiosis” uczony stwierdzał, że w przyszłości ludzkie mózgi i maszyny obliczeniowe będą bardzo ściśle ze sobą powiązane. Już wtedy zdawał on sobie sprawę, że komputery staną się ważną częścią ludzkiego życia.
      W tych czasach komputery były olbrzymimi, niezwykle drogimi urządzeniami, na które mogły pozwolić sobie jedynie najbogatsze instytucje. Gdy Licklider zaczął pracować dla ARPA szybko zauważył, że aby poradzić sobie z olbrzymimi kosztami związanymi z działaniem centrów zajmujących się badaniami nad komputerami, ARPA musi kupić wyspecjalizowane systemy do podziału czasu. Tego typu systemy pozwalały mniejszym komputerom na jednoczesne łączenie się z wielkim mainframe'em i lepsze wykorzystanie czasu jego procesora. Dzięki nim wielki komputer wykonywać różne zadania zlecane przez wielu operatorów. Zanim takie systemy powstały komputery były siłą rzeczy przypisane do jednego operatora i w czasie, gdy np. wpisywał on ciąg poleceń, moc obliczeniowa maszyny nie była wykorzystywana, co było oczywistym marnowaniem jej zasobów i pieniędzy wydanych na zbudowanie i utrzymanie mainframe’a.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dokładnie przed 50 laty, 29 października 1969 roku, dwaj naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, wykorzystali nowo powstałą, rewolucyjną sieć ARPANET, do przesłania pierwszej wiadomości. Po wielu nieudanych próbach około godziny 22:30 udało się zalogować do komputera w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute.
      Wieloletnia podróż, która rozpoczęła się od... wysłania Sputnika przez Związek Radziecki i trwa do dzisiaj w postaci współczesnego internetu, to fascynująca historia genialnych pomysłów, uporu, porażek i ciężkiej pracy wielu utalentowanych ludzi. Ludzi, wśród których niepoślednią rolę odegrał nasz rodak Paul Baran.
      To, co rozpoczęło się od zimnowojennej rywalizacji atomowych mocarstw, jest obecnie narzędziem, z którego na co dzień korzysta ponad połowa ludzkości. W ciągu pół wieku przeszliśmy od olbrzymich mainframe'ów obsługiwanych z dedykowanych konsol przez niewielką grupę specjalistów, po łączące się z globalną siecią zegarki, lodówki i telewizory, które potrafi obsłużyć dziecko.
      Zapraszamy do zapoznania się z fascynującą historią internetu, jednego z największych wynalazków ludzkości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Biuro Inspektora Generalnego NASA prowadzi śledztwo w sprawie... pierwszego domniemanego przestępstwa popełnionego w przestrzeni kosmicznej. Summer Worden żona astronautki Anne McClain oskarżyła ją, że podczas pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zaglądała ona na konto bankowe Worden. Obie panie wzięły ślub w 2014 roku, a od roku 2018 są w separacji i toczą spór m.in. o opiekę nad synem Worden.
      McClain przyznaje, że zaglądała na konto, ale tylko po to, by upewnić się, że są na nim wystarczające środki na opiekę nad dzieckiem. Zresztą, jak mówi, wielokrotnie korzystając z tego samego hasła, sprawdzała stan konta będąc na Ziemi.
      Worden mówi, że nabrała podejrzeń, gdy zauważyła, iż McClain zna szczegóły na temat jej wydatków. Poprosiła wówczas bank o dane na temat komputerów, z których logowano się do konta i odkryła, że właścicielem jednego z nich jest NASA. Złożyła więc zawiadomienie do Federalnej Komisji Handlu, donosząc o nieupoważnionym dostępie do prywatnych informacji finansowych oraz kradzieży tożsamości. McClain nie zgadza się z tymi zarzutami.
      Na podstawie International Space Station Intergovernmental Agreement, traktatu podpisanego w styczniu 1998 roku przez 15 państw zaangażowanych w budowę Stacji, ustalono, że każdy partner utrzymuje jurysdykcję i kontrolę nad należącymi doń elementami stacji oraz personelem odpowiedniej narodowości. Jeśli zatem pani McClain, która jest obywatelką USA, popełniła przestępstwo wykorzystując do tego celu komputer należący do NASA, to będzie za nie sądzona przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Sprawę ułatwia tutaj fakt, że również i domniemana ofiara jest obywatelką USA.
      Co jednak, gdyby astronauta jednego kraju popełnił przestępstwo wobec obywatela innego kraju lub celowo uszkodzi element stacji należący do innego kraju? Również i taką sytuację przewidziano we wspomnianym traktacie. Stanowi on, że przestępca będzie podlegał jurysdykcji kraju, którego jest obywatelem. Jednak w takim przypadku najpierw odbywają się konsultacje pomiędzy oboma krajami – krajem sprawcy i krajem poszkodowanym. Następnie w ciągu 90 dni od tych konsultacji kraj poszkodowany ma prawo postawić zarzuty na gruncie własnego prawa sprawcy przestępstwa o ile albo zgodzi się na to kraj sprawcy, albo też kraj sprawcy nie da krajowi poszkodowanemu gwarancji, iż złoży do własnych odpowiednich organów dokumenty pozwalające na ściganie sprawcy.
      Sprawa przestępstw popełnionych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest więc uregulowana odpowiednią umową międzynarodową. Znacznie trudniejsze mogą okazać się tego typu sprawy w momencie rozwoju turystyki kosmicznej. W tej chwili nie wiadomo, czyjej jurysdykcji powinien podlegać np. australijski turysta, który na pokładzie amerykańskiego pojazdu kosmicznego popełni przestępstwo przeciwko turyście japońskiemu. Niewykluczone, że w takim wypadku przestępca sądzony byłby na gruncie prawa państwa, pod którego jurysdykcją znajduje się pojazd kosmiczny. Jednak sprawy mogłyby się skomplikować, gdyby kraj sprawcy lub poszkodowanego oświadczył, że chce prowadzić proces.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      FBI radzi użytkownikom niewielkich ruterów przeznaczonych dla domu i małej firmy, by jak najszybciej zrestartowali swoje urządzenie. To sposób obrony przed cyberatakiem ze strony rosyjskiego szkodliwego kodu, który już zaraził setki tysięcy takich urządzeń.
      Szkodliwy kod o nazwie VPNFilter bierze na celownik niewielkie urządzenia, z których po zarażeniu kradnie informacje. Ma też możliwości blokowania ruchu w sieci. Wiadomo, że kod atakuje rutery wielu producentów oraz urządzenia NAS co najmniej jednego producenta. Obecnie nie wiadomo, w jaki sposób dochodzi do infekcji.
      Wiadomo za to, że VPNFilter może kraść informacje i blokować zarażone urządzenia. Analiza aktywności sieciowej szkodliwego kodu jest skomplikowana, gdyż jego twórcy wykorzystali szyfrowanie.
      FBI radzi, by użytkownicy niewielkich ruterów zrestartowali urządzenia, co czasowo zakłóci pracę szkodliwego kodu i potencjalnie ułatwi zidentyfikowanie zainfekowanych urządzeń. Oczywiście użytkownicy powinni też pamiętać o chronieniu swoich urządzeń silnymi hasłami. Należy też rozważyć wyłączenie opcji zdalnego zarządzania urządzeniem.
      FBI współpracuje z niedochodową organizacją Shadow Foundation w celu zidentyfikowania zainfekowanych urządzeń oraz powiadomienia o tym fakcie dostawców internetu i władz odpowiednich krajów, którzy mogą następnie poinformować użytkownika urządzenia o problemie.
      VPNFilter został odkryty przez pracowników należącej do Cisco firmy Talos. Ich zdaniem mamy tu do czynienia z atakiem przygotowanym przez któreś z państw. Kod VPNFilter jest w wielu miejscach podobny do kodu BlackEnergy, który był wykorzystywany podczas wielu dużych ataków na cele na Ukrainie.
      Specjaliści oceniają, że VPNFilter zainfekował co najmniej 500 000 urządzeń w co najmniej 54 krajach. Ofiarami ataku padają m.in. rutery firm Linksys, MikroTik, NETGEAR, TP-Link oraz urządzenia NAS firmy QNAP.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie udostępni całe archiwum Alberta Einsteina. Dzięki internetowi będziemy mogli zapoznać się zarówno z listami miłosnymi uczonego, jak i z jego notatkami, które tworzył pracując nad swoimi teoriami.
      Od 2003 roku w sieci dostępnych jest około 900 zdjęć manuskryptów oraz niekompletny spis obejmujący około połowy archiwum. Teraz, dzięki pieniądzom z Polonsky Foundation, która wcześniej pomogła zdigitalizować prace Izaaka Newtona, zapoznamy się z 80 000 dokumentów i innych przedmiotów, które zostawił Einstein.
      Projekt digitalizacji całości archiwów rozpoczęto 19 marca 2012 roku. Uruchomiono witrynę alberteinstein.info, na której można będzie zapoznawać się ze spuścizną fizyka. Obecnie można na niej oglądać 2000 dokumentów, na które składa się 7000 stron.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...