Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Osoby, których partnerzy chrapią, tracą w ciągu wspólnego życia aż dwa lata snu.

Z badań brytyjskich wynika, że przeciętnie każdej nocy "obcinane" są dwie godziny odpoczynku. Ponieważ w Wielkiej Brytanii średni czas trwania związku to 24 lata, w sumie dla 15-milionowej rzeszy ofiar chrapaczy oznacza to 24 miesiące bez snu.

Dwie trzecie chrapiących to mężczyźni, którzy zazwyczaj cierpią jednocześnie na nadwagę. Chrapią mocniej po zakrapianym alkoholem wieczorze. Ponad połowa ankietowanych przyznała, że chrapanie wpływa na ich życie erotyczne. Aż 85% respondentów uważało, że relacje z partnerem polepszyłyby się, gdyby chrapanie odeszło w niepamięć.

Marianne Davey, współzałożycielka Brytyjskiego Stowarzyszenia Chrapania i Bezdechu Sennego, podkreśla, że chrapanie może mieć bardzo negatywny wpływ na ludzi, którzy muszą z tym żyć. Zachęca do rozpoczęcia leczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że ludzie raczej niechętnie pójdą do lekarza w sprawie chrapania...

Tym bardziej mężczyźni, znani z tego, że bagatelizują wszelkie swoje dolegliwości (wiem z autopsji  ;) ).

Czy zna ktoś może jakieś "domowe" sposoby radzenia sobie z tym problemem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest :)))

Jasne. Na niektórych działa gwizdanie, na innych dźwięk kastanietów. Podobno pomocne jest też wszycie piłeczki tenisowej na plecy piżamy (najczęściej chrapiemy śpiąc na plecach, a to uniemożliwia taki sen ;)  Innym rozwiązaniem (już bardziej brutalnym) może być po prostu mocnejsze stuknięcie łokciem chrapiącego ;-p

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W brytyjskich mediach społecznościowych karierę robią zdjęcia niemal 13-kilometrowej „rzeki dzikich kwiatów” posianej na zlecenie rady miejskiej wzdłuż jeden z głównych ulic miasta Rotherham. Podobne widoki cieszą też oczy mieszkańców Nottinghamshire, Derbyshire, Sheffield, Birmingham czy Newcastle. A wszystko to zasługa niestrudzonej pracy organizacji Plantlife.
      Ekolodzy z Plantlife od 2013 roku prowadzą kampanię zachęcającą władze lokalne do zachowania bioróżnorodności i zaoszczędzenia pieniędzy. Chcą, by pozwolono rosnąć dzikim roślinom, by nie wykaszano wszędzie trawników, by dbano o różnorodność. Plantlife szczególną uwagę zwraca na pobocza dróg. Organizacja alarmuje, że w czasie krótszym niż 100 lat Wielka Brytania straciła 97% naturalnych łąk, a szczególnie ucierpiała roślinność wzdłuż dróg. Ekolodzy zachęcają władze lokalne oraz władze odpowiedzialne za utrzymanie dróg i autostrad, by kosiły mniej i rzadziej. Chcemy, by kwiaty mogły zakwitnąć, by zapylacze miały szansę je zapylić, by pojawiły się nasiona, które opadną na ziemię. Dzięki temu z roku na rok będzie coraz więcej kwiatów i będziemy cieszyli się coraz piękniejszymi widokami, apeluje Plantlife.
      Władze lokalne w niektórych miejscach dały się namówić i rozpoczęły programy pilotażowe. Nottinghamshire Conty Council poinformował, że na swoim bardzo ograniczonym programie pilotażowym, który z czasem jeszcze bardziej ograniczono, zaoszczędził 150 funtów na kosztach koszenia. Znacznie lepsze wyniki uzyskał Rotherham Borough Council, który wdrożył projekt na szerszą skalę, dzięki czemu podatnicy zaoszczędzili 23 000 funtów.
      Władze w wielu lokalizacjach przyznają, że wystarczy po prostu pozwolić roślinom rosnąć, a większość mieszkańców szybko zaczyna chwalić te decyzje. Oczywiście wzrost nie może być nieograniczony. Koszenie prowadzi się tam, gdzie jest to konieczne ze względów bezpieczeństwa, szczególnie na skrzyżowaniach.
      Projekt Plantlife i decyzje władz lokalnych chwali Pam Hunter, szefowa wydziału badawczego Brytyjskiego Towarzystwa Pszczelarskiego. Pani Hunter również jednak zwraca uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Nie można po prostu zostawić roślin samopas. Jednak tam, gdzie to możliwe, należy pozwolić roślinom rosnąć. Przez wiele lat łąki były koszone bardzo często, co negatywnie odbiło się na różnorodności i populacji owadów. Teraz, wraz ze wzrastającą świadomością społeczeństwa, które coraz częściej popiera projekty dotyczące zachowania bioróżnorodności, jest nadzieja na odrodzenie się populacji owadów.
      Zarówno przedstawiciele Stowarzyszenia Samorządów oraz Highway England obiecali, że tam, gdzie nie wpłynie to negatywnie na widoczność, a zatem i na bezpieczeństwo, będą pozwalali roślinom rosnąć dłużej.
      Niektórzy ludzie uważają niewykoszone pobocza dróg za zaniedbane. Jednak większość kierowców uważa taki widok za przyjemny, a badania wykazały, że łąki w pobliżu dróg znacząco zmniejszają stres u kierowców. Władze lokalne reagują na zamianę opinii publicznej, biorą pod uwagę możliwe do osiągnięcia oszczędności oraz bezpieczeństwo na drogach, mówi Franziska Schrodt z University of Nottingham.
      My naukowcy wiemy obecnie więcej niż jeszcze pięć lat temu o znaczeniu przydrożnej roślinności zarówno dla bioróżnorodności jak i jej wpływie na zmniejszenie zanieczyszczenia, utrzymaniu prawidłowej struktury i zdrowia gleby czy zmniejszenie ryzyka powodzi, dodaje uczona.
      Organizacja Plantlife ma bardzo ambitne plany. Ekolodzy chcą, by wzdłuż wszystkich dróg poza obszarami zabudowanymi pozwalano łąkom rosnąć. Już obliczyli, że łączna długość miejsc, w których mogłyby istnieć dzikie łąki wynosi 500 000 kilometrów. To połowa obecnej powierzchni zajmowanej przez dzikie łąki w Wielkiej Brytanii. Pobocza dróg mają olbrzymi potencjał, stwierdzają przedstawiciele Plantlife.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder odkryli, w jaki sposób zbyt krótki sen szkodzi zdrowiu sercowo-naczyniowemu.
      Okazuje się, że sen krótszy niż 7 godzin obniża poziom 3 miRNA we krwi (miRNA to jednoniciowa cząsteczka RNA, która reguluje ekspresję genów). Wcześniej wykazano, że hamują one białka zapalne.
      Nasze badanie wskazuje na nowy mechanizm, za pośrednictwem którego sen wpływa na stan serca i ogólną fizjologię - podkreśla prof. Christopher DeSouza.
      W jednym z wcześniejszych badań DeSouza ustalił, że mężczyźni, którzy śpią 6 godzin, mają dysfunkcyjne komórki śródbłonka i ich naczynia nie kurczą się i nie rozkurczają tak dobrze, jak naczynia osób przesypiających wystarczającą liczbę godzin.
      Czynniki leżące u podłoża tej dysfunkcji nie są jednak dobrze poznane.
      Amerykanie zaznaczają, że dokładna rola krążących miRNA i ich wpływ na układ sercowo-naczyniowy cieszą się ostatnio dużym zainteresowaniem badaczy. Rozwijane są leki na różne choroby, w tym na nowotwory, które mają korygować niewłaściwe sygnatury miRNA.
      One są jak hamulce komórkowe, dlatego jeśli brakuje właściwych miRNA, może to mieć ogromny wpływ na zdrowie komórki.
      W ramach pierwszego badania dot. wpływu niedoboru snu na sygnatury krążącego miRNA zespół DeSouzy pobrał próbki krwi od 24 zdrowych kobiet i mężczyzn w wieku 44-62 lat. Wypełniali oni kwestionariusze opisujące ich zwyczaje senne, dlatego wiadomo było, że połowa przesypia 7-8,5 godziny, a druga połowa 5-6,8 godziny.
      Naukowcy mierzyli poziom 9 miRNA, które wcześniej powiązano ze stanem zapalnym, funkcjonowaniem immunologicznym czy zdrowiem naczyniowym.
      Okazało się, że osoby z niedoborem snu miały o 40-60% niższy poziom 3 krążących miRNA: miR-125A, miR-126 i miR-146a (wcześniej wykazano, że hamują one białka zapalne).
      Nie jest jasne, czemu 7 lub 8 wydają się "cyframi magicznymi". Jest jednak możliwe, że ludzie potrzebują 7 godzin snu, by podtrzymać poziom ważnych regulatorów fizjologicznych, takich jak miRNA.
      Obecnie trwają badania, które mają pokazać, czy wprowadzenie zdrowych nawyków sennych może odtworzyć zdrowe stężenia miRNA.
      DeSouza dodaje, że niewykluczone, że w przyszłości krążące miRNA będą markerami chorób sercowo-naczyniowych u osób z niewystarczającą ilością snu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjska Agencja Ochrony Środowiska uważa, że z powodu globalnego ocieplenia niektóre nadbrzeżne miejscowości w Wielkiej Brytanii może czekać przymusowa przeprowadzka. W raporcie dotyczącym długoterminowej obrony przed powodziami stwierdzono, że kraj musi przygotować się na ocieplenie dochodzące do 4 stopni powyżej epoki preindustrialnej oraz na związane z tym powodzie.
      Naukowcy, agendy rządowe oraz doradcy od dawna podkreślają, że powodzie będą największym dla Wielkiej Brytanii ryzykiem związanym ze zmianami klimatu. Zdaniem Agencji Ochrony Środowiska wydatki na ochronę przeciwpowodziową powinny zostać dwukrotnie zwiększone.
      Eksperci uważają, że w latach 2021–2065 Londyn powinien wydawać na ten cel co najmniej 1 miliard funtów rocznie. Ponadto cała planowana infrastruktura powinna być odporna na zalanie. Jednak same wały przeciwpowodziowe czy zapory nie wystarczą. Nie da się zarządzać coraz bardziej intensywnymi powodziami jedynie za pomocą coraz wyższych wałów i barier, napisała szefowa Agencji, Emma Boyd. Podkreśla ona, że przygotowywać się powinny też osoby fizyczne. Na przykład mieszkańcy, których domy już zostały zalane, powinni w ramach remontu zmienić sieć elektryczną w domu tak, by znajdowała się ona wyżej oraz zainstalować specjalne drzwi przeciwpowodziowe. Obecnie około 5 milionów mieszkańców Anglii jest narażonych na powodzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ciągle wibracje powodowane przez chrapanie mogą prowadzić do uszkodzeń górnych dróg oddechowych. To z kolei może powodować zaburzenia połykania i zwiększać ryzyko wystąpienia obturacyjnego bezdechu sennego (OBS).
      Naukowcy z Uniwersytetu w Umeå wykazali, że u chrapiących i pacjentów z bezdechem sennym występują nerwowo-mięśniowe urazy górnych dróg oddechowych. Zachodzą one zarówno na poziomie strukturalnym, jak i molekularnym.
      Szwedzi zaobserwowali także korelacje między chrapaniem i zaburzeniami połykania, a także między uszkodzeniem nerwów i OBS. Naukowcy analizowali białka cytoszkieletu - desminę i dystrofinę - w języczku (łac. uvula) 22 pacjentów, którzy przechodzili zabieg związany z chrapaniem i OBS oraz 10 przedstawicieli grupy kontrolnej.
      Badania pokazują, że ludzie z ciężką postacią chrapania i bezdechem sennym cierpią na zanik nerwów i spadek masy mięśniowej podniebienia miękkiego.
      Ponieważ próby wygojenia uszkodzonej tkanki są stale zaburzane, rozwija się nieprawidłowa struktura mięśni. Autorzy artykułu z pisma Respiratory Research zauważyli, że we włóknach mięśniowych podniebienia miękkiego brakuje pewnych białek strukturalnych albo mają one zaburzoną organizację.
      Chodzi o desminę, białko fibrylarne, które tworzy włókna pośrednie i stanowi istotny składnik cytoszkieletu komórek mięśniowych; odpowiada ona za utrzymanie kształtu komórki, napięcie błon komórkowych, mitochondrialnych i jądrowych, a także za zachowanie integralności środowiska wewnątrzkomórkowego czy położenia/funkcji aparatu kurczliwego, jądra komórkowego i mitochondriów.
      Włókna mięśniowe pozbawione desminy występowały zarówno u chorych, jak i u przedstawicieli grupy kontrolnej, jednak u tych 1. były znacznie częstsze.
      Oprócz tego akademicy stwierdzili, że w komórkach mięśniowych występował neuroprzekaźnik, który normalnie odpowiada za gojenie i regenerację neuronów. To sugeruje, że organizm podejmuje próby wygojenia urazów, ale powtarzające się drgania nie dopuszczają do prawidłowej regeneracji. Rozwija się błędne koło, gdzie chrapanie powoduje uszkodzenia i zaburza gojenie, co z kolei prowadzi do zaburzeń połykania i bezdechu sennego.
      Farhan Shah ma nadzieję, że dzięki ustaleniom zespołu uda się opracować metody wspierania regeneracji.
      Obecnie ekipa hoduje komórki mięśniowe i nerwowe w Laboratorium Biologii Mięśni. Będą one wystawiane na oddziaływanie szkodliwych wibracji i desaturacji tlenem. Po ocenie uszkodzeń naukowcy podadzą związki o znanym wpływie regeneracyjnym.
      Przyszłe badania powinny też pomóc w rozstrzygnięciu, czy skrócona wersja dystrofiny w nieprawidłowych "desminowo" włóknach to skutek miejscowego urazu, czy też w mięśniach podniebienia miękkiego C-końcowa domena ma po prostu specyficzną konfigurację.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U osób, które chrapią, występują rozległe uszkodzenia tkanki nerwów i mięśni podniebienia miękkiego. To z kolei może powodować problemy z przełykaniem i przyczyniać się do rozwoju bezdechu sennego.
      Nie wiadomo, czemu u niektórych rozwija się bezdech. Za istotne czynniki uważa się otyłość, małe gardło, choroby neurologiczne oraz zaburzenia hormonalne. Zdarza się jednak, że bezdech występuje u osób, które nie spełniają żadnego z tych kryteriów. Praca doktorska Farhana Shaha z Uniwersytetu w Umeå sugeruje, że brakującym elementem układanki mogą być właśnie uszkodzenia tkanki nerwów i mięśni podniebienia miękkiego.
      Urazy nerwów i mięśni wydają się przyczyniać do zapadania górnych dróg oddechowych w czasie snu. Uszkodzenia są najprawdopodobniej skutkiem nawracających drgań podczas chrapania [...].
      Zespół Shaha badał 8 pacjentów, którzy chrapali od wielu lat i 14 chrapiących osób z bezdechem sennym. Wszystkich porównywano do kontrolnej grupy 18 niechrapiących.
      Ochotników monitorowano podczas snu, by odnotować przypadki bezdechu. Zaburzenia przełykania badano za pomocą techniki wideoradiograficznej. By wykryć ewentualne uszkodzenia podniebienia miękkiego, pobierano próbki tkanek.
      Okazało się, że zarówno u chrapiących, jak i cierpiących na chrapanie połączone z bezdechem występowały rozległe uszkodzenia nerwów i mięśni. Uszkodzenia przekładały się zaś na stopień zaburzeń przełykania i nasilenie bezdechu sennego.
      Szwedzi podkreślają, że w nerwach chrapiących i cierpiących na bezdech było mniej włókien i mniej komórek wspierających, które m.in. wspomagają regenerację. Dla odmiany występowało tu więcej tkanki łącznej. Naukowcy zaobserwowali też, że duża liczba włókien mięśniowych wykazywała zmiany odzwierciedlające odnerwienie. Widoczne też były zmiany w budowie białek błon komórkowych i cytoszkieletu miocytów. Takie modyfikacje powodują słabość mięśni; dotąd widywano je wyłącznie w genetycznych chorobach mięśni.
      Konieczne są dalsze badania, które pokażą, czy terapia zapobiegająca uszkodzeniu nerwów i mięśni może doprowadzić do wyleczenia lub przynajmniej zastopowania progresji choroby [...] - podsumowuje Shah.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...