Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Hamowanie mózgiem

Recommended Posts

Niemieccy inżynierowie wykorzystali sygnały z mózgu kierowcy do uruchomiania hamulców samochodu. Okazało się, że dzięki temu udaje się znacznie skrócić drogę hamowania, a tym samym uniknąć wielu wypadków.

Za pomocą EEG wykazano, że urządzenie jest w stanie wykryć sygnały świadczące o tym, iż kierowca chce hamować na 130 milisekund przed jego reakcją. Przy prędkości 100 km/h oznacza to skrócenie drogi hamowania o 3,66 metra.

Oprócz EEG wykorzystano też urządzenie EMG, wykrywające aktywność elektryczną mięśni. Pozwala ono stwierdzić, że np. mięśnie nogi przygotowują się do działania, jeszcze zanim sama kończyna się poruszy.

W czasie badań prowadzonych na symulatorze 18 ochotników prowadziło wirtualny samochód. Ich zadaniem było utrzymanie się w odległości około 20 metrów za poprzedzającym pojazdem, jadącym z prędkością 100 km/h po krętej drodze, na której znajdowały się inne samochody.

W przypadkowo wybieranych momentach samochód poprzedzający nagle hamował. Reakcję badanych sprawdzano zbierając dane z EEG i EMG i porównywano z czasem rzeczywistego naciśnięcia na pedał hamulca oraz z reakcją całego prowadzonego przez nich samochodu. Dzięki EEG uczeni dowiedzieli się, które części mózgu najsilniej reagują na potrzebę zatrzymania pojazdu i mogli dzięki temu dostosować cały system.

Uwzględniając wszelkie zmienne uczeni wyliczyli, że średni czas reakcji systemu korzystającego z EEG i EMG jest o 130 milisekund krótszy w porównaniu z innymi systemami unikania kolizji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co jeśli kierowcy podczas jazdy autostrada przypomni się jakaś scena z filmu/z życia? Również zadziała?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sądzę, żeby to miało większe znaczenie. W mózgu funkcjonują jakby osobne obwody do interpretacji wrażeń zmysłowych i wspomnień - zaznaczam jednak, że nie potrafię na 100% powiedzieć, czy system zadziała poprawnie w takiej sytuacji.

 

Zastanawia mnie natomiast co innego: nie wyobrażam sobie, żeby ten system miał zadziałać szybciej od hamulca sprzężonego z dalmierzem. Taki dalmierz wyliczałby przyśpieszenie względem poprzedzającego samochodu i samoczynnie włączał hamulec. Taki system jest już chyba stosowany (o ile dobrze pamiętam, przez Volvo, BMW też coś podobnego testowało) i po prostu MUSI działać szybciej, skoro pomija obieg informacji od narządu wzroku do mózgu (zamiast tego jest obieg od dalmierza do procesora) i opiera się jedynie na analizie kilku banalnych równań matematycznych przez procesor. O ile więc pomysł jest ciekawy, o tyle nie wierzę, żeby był lepszy od analizy EEG.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze jedna rzecz, boję się, że taki system rozleniwiałby kierowcę któremu w pewnym momencie nie chciałoby się ruszyć nogą i próbował hamować "siłą woli". Mogło by mieć to opłakane skutki, odwrotne od zakładanych przez konstruktorów.

Chyba że istniałby tylko jako system awaryjny, ale tutaj mokroos ma rację - w większości przypadków dalmierz działałaby lepiej, ale od tego już tylko mały krok do automatycznego kierowcy. A ja kocham sam prowadzić :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błąd błąd błąd. To, że prowadzili testy polegające na hamowanie na wypadek hamowania samochodu przed nami, to nie znaczy to, że to jest jedyne zastosowanie. A co jeśli jedziemy i ktoś pruje z prawej pomimo tego, że ma czerwone? Dalmierz już by nie zadziałał, a hamowanie "umysłem" owszem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błąd błąd błąd. To, że prowadzili testy polegające na hamowanie na wypadek hamowania samochodu przed nami, to nie znaczy to, że to jest jedyne zastosowanie. A co jeśli jedziemy i ktoś pruje z prawej pomimo tego, że ma czerwone? Dalmierz już by nie zadziałał, a hamowanie "umysłem" owszem.

Mi opcja z dalmierzem nie podoba się podczas "dynamicznej" jazdy. Często nabiera się prędkości do wyprzedzenia zbliżając do poprzedzającego pojazdu, żeby w ostatniej chwili przeskoczyć na przeciwległy pas (podczas dużego natężenia ruchu) i co, komputer mi wtedy zahamuje? No chyba, że jak wciskam gaz to wtedy nie hamuje (czyli nie stara się być mądrzejszy od kierowcy).

 

Inną ciekawą rzeczą dotyczącą bezpieczeństwa, która się niestety nie przyjęła i nie wiem dlaczego, był pomysł, aby światła stopu dostosowywały intensywność świecenia (dokładnie wielkość świecącego obszaru) do intensywności hamowania. Często ktoś naciska na hamulec tylko trochę, aby skorygować prędkość do samochodu przed sobą i ciężko to od razu (mówię o czasie reakcji) odróżnić od ostrego depnięcia po hamulcach. To był dobry pomysł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi opcja z dalmierzem nie podoba się podczas "dynamicznej" jazdy. Często nabiera się prędkości do wyprzedzenia zbliżając do poprzedzającego pojazdu, żeby w ostatniej chwili przeskoczyć na przeciwległy pas (podczas dużego natężenia ruchu)

Nazwijmy to wprost brawurą albo zwykłym kretyństwem - tak będzie Tobie prościej odpowiedzieć sobie na własne pytanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazwijmy to wprost brawurą albo zwykłym kretyństwem - tak będzie Tobie prościej odpowiedzieć sobie na własne pytanie.

Hmm, nie wiem dlaczego mnie obrażasz (i innych stosujących w/w, ale to świadczy tylko o Tobie), ale jest to zwykły manewr, którego uczą chociażby w szkołach poprawy techniki jazdy itp. Taki manewr skraca czas wyprzedzania, bo niezbędną prędkość nabierasz jeszcze na własnym pasie, a nie na przeciwległym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybacz, ale wyprzedzanie w ostatniej chwili przy dużym natężeniu ruchu ani nie jest bezpieczne, ani nie uczą tego na nauce jazdy. Dynamika to dynamika i jest świetna, ale brawura i wciskanie się "na gazetę" to zwykła głupota - a takih asów niestety mamy wszędzie pełno.

 

I nie odnoszę się do Ciebie jako osoby, a jedynie do Twojego stylu prowadzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybacz, ale wyprzedzanie w ostatniej chwili przy dużym natężeniu ruchu ani nie jest bezpieczne, ani nie uczą tego na nauce jazdy. Dynamika to dynamika i jest świetna, ale brawura i wciskanie się "na gazetę" to zwykła głupota - a takih asów niestety mamy wszędzie pełno.

 

I nie odnoszę się do Ciebie jako osoby, a jedynie do Twojego stylu prowadzenia.

Nigdzie nie było napisane, że w ostatniej chwili (w domyśle za późno i co to znaczy za późno), ani że przy dużym (w domyśle za dużym) natężeniu ruchu, ani że uczą na nauce jazdy, tylko w szkołach poprawiających technikę jazdy (dla obecnych, często z dużym stażem, kierowców). Gdyby więcej osób korzystało z takich ośrodków, z torów z matą poślizgową, z hamowania na zmiennej nawierzchni, pokonywania zakrętów (o, jak to kuleje w PL), a w tym doszkalali się teoretycznie(!) to wiedziałbyś czym się różni brawura od bezpiecznego prowadzenia auta. Weźmy przykład Finlandii, tam nikogo nie dziwi, że samochody się wyprzedza jak i tego, że wyprzedza się nie tylko na autostradzie, ale i na drodze w lesie... I jakoś nie mają tylu wypadków co u nas tylko, że tam szkolenie kierowców wygląda całkiem inaczej. Tam uczą jeździć, a nie zdać egzamin. Jakby więcej osób robiło to o czym napisałem, to mniej by było i "brawury" i "kretyństwa" (jak zwalnianie do 60, bo ograniczenie jest to 70 itd.)

 

Abstrahując od tego, że opisałem jak najbardziej dozwolony i wskazany(!) manewr skracający(!) czas wyprzedzania i nigdzie nie było napisane, że z przekroczeniem prędkości itp., a twoje braki w wiedzy teoretycznej mnie... tylko martwią jeśli jesteś kierowcą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nigdzie nie było napisane, że w ostatniej chwili (w domyśle za późno i co to znaczy za późno), ani że przy dużym (w domyśle za dużym) natężeniu ruchu, ani że uczą na nauce jazdy, tylko w szkołach poprawiających technikę jazdy (dla obecnych, często z dużym stażem, kierowców).

W takim razie czytamy chyba dwa różne posty. Co do szkół poprawiających technikę jazdy - to w ogóle nie jest istotne, brawura jest brawurą, a 90% kierowców lądujących na drzewa to właśnie ci, którzy uważają siebie za ponadprzeciętnych kierowców.

Gdyby więcej osób korzystało z takich ośrodków, z torów z matą poślizgową, z hamowania na zmiennej nawierzchni, pokonywania zakrętów (o, jak to kuleje w PL), a w tym doszkalali się teoretycznie(!) to wiedziałbyś czym się różni brawura od bezpiecznego prowadzenia auta.

Z argumentem dot. mat poślizgowych się zgadzam, ale wyprzedzanie przy dużym natężeniu ruchu i wyskakiwanie nagle zza samochodu, kiedy nie masz dobrej widoczności (bo jak masz ją mieć, skoro jeszcze się nie wychyliłeś?) to głupota i tego nie zmienisz.

Weźmy przykład Finlandii, tam nikogo nie dziwi, że samochody się wyprzedza jak i tego, że wyprzedza się nie tylko na autostradzie, ale i na drodze w lesie...

Za to tam przekroczenie prędkości choćby o 1 km/h jest karane tak surowo, że raz na zawsze uczy barana, że tak się nie robi. A u nas?

mniej by było i "brawury" i "kretyństwa" (jak zwalnianie do 60, bo ograniczenie jest to 70 itd.)

Ale pewnie jeżdżenie 90 przy ograniczeniu do 70, "bo 70 jest przewidziane dla słabych kierowców, a ja jestem przecież wybitny, więc mogę też wyprzedzać przy dużym natężeniu ruchu" to postawa odpowiedzialna? I błagam, nie próbuj mi wmówić, że w Polsce jeździ się wolno i że na każdym kroku każdy jeździ przepisowo, bo zwyczajnie siebie ośmieszysz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inną ciekawą rzeczą dotyczącą bezpieczeństwa, która się niestety nie przyjęła i nie wiem dlaczego, był pomysł, aby światła stopu dostosowywały intensywność świecenia (dokładnie wielkość świecącego obszaru) do intensywności hamowania. Często ktoś naciska na hamulec tylko trochę, aby skorygować prędkość do samochodu przed sobą i ciężko to od razu (mówię o czasie reakcji) odróżnić od ostrego depnięcia po hamulcach. To był dobry pomysł.

 

Nie przyjęła się? Wiele dzisiejszych aut przy mocnym hamowaniu automatycznie włącza światła awaryjne (to moim zdaniem nawet lepsze od "dwustopniowych" świateł stop, które chyba nadal używa BMW, ale tutaj już mogę się mylić).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie przyjęła się? Wiele dzisiejszych aut przy mocnym hamowaniu automatycznie włącza światła awaryjne (to moim zdaniem nawet lepsze od "dwustopniowych" świateł stop, które chyba nadal używa BMW, ale tutaj już mogę się mylić).

Światła awaryjne też są ok, ale tamten pomysł polegał na tym, że im mocniej naciskałeś na hamulec tym więcej żarówek w stopie się zaświecało. Także nie musiało być to hamowanie gwałtowne aż do włączenia ABS-u tylko zależność pomiędzy siłą hamowania a intensywnością świateł była dość liniowa.

 

Dla mnie to się robi już off topic.

Przypominam Ci, że odniosłem się do opcji z dalmierzem. Nigdzie nie napisałem ani o łamaniu przepisów ani o tym jak się jeździ po Polsce. Ty natomiast starasz mi się wmówić od początku, pomijając obrażanie, że masz koniecznie rację.

Nie wiem skąd wziąłeś przekonanie, że stosując taki manewr nie możesz wychylić wcześniej?

Wiem, że Ty zawsze musisz mieć rację na Kopalni, ale jak powiedziałem, dla mnie to już jest off top więc możesz sobie odpisywać co chcesz, tylko najpierw przeczytaj to (pierwsze z brzegu):

 

http://www.technikajazdy.info/nauka-jazdy/bezpieczne-wyprzedzanie/2/

 

http://www.aviva.pl/direct/technika-wyprzedzania.html

http://www.auto-news.pl/bezpieczenstwo/technika_wyprzedzania_92.html

 

... i proszę Cię, doszkól się, bo jesteś zagrożeniem na drodze...

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      U dzieci, które na początku życia były narażone na kontakt z dużą ilością zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego, w wieku 12 lat występują zmiany strukturalne w budowie mózgu. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Medyczne Szpitala Dziecięcego w Cincinnati, u dzieci takich wyraźnie widać mniej istoty szarej oraz cieńszą korę mózgową w porównaniu z dziećmi, które były narażone na niższy poziom zanieczyszczeń.
      Chociaż są to wstępne badania, to ich wyniki wskazują, że miejsce w którym mieszkasz i powietrze, którym oddychasz, mogą mieć wpływ na rozwój mózgu, mówi główny autor badań, doktor Travis Beckwith. Chociaż utrata istoty szarej jest tutaj znacząco mniejsza niż w chorobach neurodegeneracyjnych, to może być na tyle duże, że wpłynie na rozwój psychiczny i fizyczny.
      Z przeprowadzonych badań wynika, że utrata istoty szarej w płacie czołowym, płacie ciemieniowym i móżdżku wynosi u takich dzieci 3–4 procent.
      W badaniach, których wyniki opublikowano na łamach PLOS One, wzięło udział 147 dzieci w wieku 12 lat. To część z dzieci, które biorą udział w wieloletnich badaniach o nazwie Cincinnati Childhood Allergy and Air Pollution Study (CCAAPS). Do badań tych rekrutowano dzieci w wieku poniżej 6 miesięcy, a ich celem jest sprawdzenie wpływu zanieczyszczeń z ruchu samochodowego na rozwój i zdrowie dzieci.
      Do CCAAPS rekrutowane są dzieci, które w pierwszym roku życia były narażone na wysoki lub niski poziom zanieczyszczeń powietrza z ruchu samochodowego. Dzieci podlegają szczegółowym badaniom w wieku 1, 2, 3, 4, 7 i 12 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Parkując samochód na zewnątrz, zwłaszcza w okolicy, gdzie występują wiewiórki, warto od czasu do czasu zapobiegawczo zajrzeć pod maskę. Przekonała się o tym Holly Persic z Pensylwanii, która wybrawszy się autem do biblioteki, poczuła swąd spalenizny i miała wrażenie, że SUV wydaje dziwne dźwięki. Kobieta zadzwoniła do męża, który poradził jej, by zajrzała pod maskę. Okazało się, że w środku znajduje się cała masa orzechów czarnych i trawy - jednym słowem, wiewiórcze zapasy na zimę.
      Wyjęcie ponad 200 orzechów zajęło prawie godzinę. Później małżonkowie pojechali do warsztatu. Tam po rozmontowaniu podwozia udało się wyjąć resztę orzechów (dobre pół wiaderka). Te, które leżały na bloku cylindrów, były czarne i miały charakterystyczną woń spalenizny - opowiada Chris Persic. Na szczęście nie doszło do jakichś poważniejszych uszkodzeń.
      Skarb spod maski wyjaśnił, co się stało z orzechami, które spadły z dużego drzewa. Na ziemi nie pozostało ich za dużo, a Chris zachodził ostatnio w głowę, gdzie się podziały...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...