Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Firma Puerto 80, właściciel Rojadirecta.com i Rojadirecta.org, pozwała rząd USA za zajęcie obu domen. Domeny zostały przejęte przez Departament Spraw Wewnętrznych (DHS), mimo, że istnieją wątpliwości, czy działania takie są legalne.

Puerto 80 twierdzi, że witryny nie łamały prawa, a działanie DHS naraziło firmę na straty. Zdaniem jej przedstawicieli witryny, które zawierały forum dyskusyjne omawiające wydarzenia sportowe, a na których pojawiły się odnośniki do pirackich strumieni wideo z widowisk sportowych, nie łamały prawa.

Ze złożonego pozwu dowiadujemy się, że przedstawiciele Puerto 80 wielokrotnie próbowali tłumaczyć urzędnikom, że witryny nie naruszają prawa. W maju otrzymali odpowiedź, że jedyny kompromis, na jaki gotowe są pójść urzędy, to usunięcie z obu witryn wszelkich odnośników prowadzących do materiałów z wydarzeń sportowych, które rozgrywały się na terenie USA.

Takie 'rozwiązanie' byłoby jednoznaczne z nałożeniem na Puerto 80 zakazu angażowania się w działania, których nie zabraniają przepisy o prawie autorskim. W związku z tym Puerto 80 zdecydowała się wnieść sprawę do sądu - czytamy w pozwie.

Głównym punktem, wokół którego sformułowano oskarżenie, są wcześniejsze wyroki sądów stwierdzające, iż umieszczenie odnośnika do pirackich materiałów nie stanowi ani bezpośredniego, ani pośredniego naruszenia praw autorskich.

W pozwie stwierdzono też, że zajęcie domen narusza prawo użytkowników witryn do wolności wypowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak by wygrali, to byłby niezły cios w RIA. W sumie The Pirate Bay tak samo działało. Tylko odnośniki, żadnych nielegalnych plików u siebie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Głównym punktem, wokół którego sformułowano oskarżenie, są wcześniejsze wyroki sądów stwierdzające, iż umieszczenie odnośnika do pirackich materiałów nie stanowi ani bezpośredniego, ani pośredniego naruszenia praw autorskich.

 

Bardzo trudno mi się z tym zgodzić. Takie postawienie sprawy legalizuje "paserstwo sieciowe". Z drugiej strony mam niewielki wpływ na to co znajduje się po drugiej stronie linka. Ale na pewno nie zareagowanie na wezwanie do usunięcia jest objawem złej woli i jawnym piractwem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To już było klepane tyle razy... A jeśli ułożę i opublikuję w Internecie piosenkę, której treść będzie linkiem do "pirackiego" strumienia wideo? Albo znajdę liczbę pierwszą, która po przekodowaniu znów okaże się tym linkiem? Te dwa przykłady pochodzą z czasów awantury o DeCSS-a...

Share this post


Link to post
Share on other sites

To już było klepane tyle razy...

 

"Nie rób tego - naruszasz moje prawa" nie wystarczy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy, o ile faktycznie te prawa są naruszane. Bo idąc tym tropem, wkrótce zostanie zakazane nawet mówienie, że istnieją strony z pirackimi strumieniami wideo, bo przecież każdy będzie mógł sobie je znaleźć w wyszukiwarce.

 

Inny przykład: czy jeśli powiem publicznie, pod jaki adres można pójść, żeby sobie "rozkodować" radio samochodowe (a zatem zamieszczę "link"), to popełniam przestępstwo, czy wręcz przeciwnie, skoro mówię o tym wszystkim, nie wyłączając funkcjonariuszy policji?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inny przykład: czy jeśli powiem publicznie, pod jaki adres można pójść, żeby sobie "rozkodować" radio samochodowe (a zatem zamieszczę "link"), to popełniam przestępstwo, czy wręcz przeciwnie, skoro mówię o tym wszystkim, nie wyłączając funkcjonariuszy policji?

 

Istnieje domniemanie, że radio jest moje więc to przysługa. O pirackim strumieniu wiemy, że jest piracki. Intencje są ważne w ocenie czynu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mieszkaniec jednej z francuskich wiosek pozwał Google’a o naruszenie prywatności i domaga się 10 000 euro odszkodowania. Francuzowi nie podobalo się, że w serwisie Google Maps  znalazło się jego zdjęcie wykonane w chwili gdy sikał we własnym ogrodzie. Twarz mężczyzny została co prawda zamazana, jednak mieszkańcy wioski z łatwością go poznali i stał się on przedmiotem żartów. Teraz domaga się odszkodowania i usunięcia zdjęcia z serwisu. wyrok w tej sprawie zapadnie 15 marca.
      Google Maps od dawna powoduje kontrowersje, a koncern Page’a i Brina wiele razy był oskarżany o naruszenie prywatności. W Japonii firma musiała powtórzyć zdjęcia w 12 miastach, gdyż mieszkańcy skarżyli się, że aparaty umieszczono zbyt wysoko i fotografowały one to, co znajdowało się w za płotem prywatnych posiadłości.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłym roku informowaliśmy o pozwie zbiorowym przeciwko Sony, w którym powodzi skarżyli firmę za usunięcie opcji Install Other OS z konsoli PlayStation. Sprawa właśnie zakończyła się odrzuceniem pozwu przez sąd.
      Sędzia Richard Seeborg, uzasadniając odmowę rozpoczęcia procesu napisał, że o ile usunięcie tej opcji mogło rzeczywiście zdenerwować użytkowników, to czyn ten nie stanowił naruszenia umowy.
       
      Niektórzy użytkownicy prawdopodobnie odczuli frustrację i gniew, gdy Sony ograniczyło dostęp do usługi PSN do tych użytkowników, którzy nie mieli na konsolach opcji Other OS. Uczucia te są zrozumiałe. Działanie Sony może budzić kontrowersje z punktu widzenia budowania lojalności użytkownika. Jednak z prawnego punktu widzenia skarżący nie przedstawili faktów ani argumentacji, która wskazywałaby, że firma jest winna naruszenia prawa - czytamy w uzasadnieniu.
       
      Opcja Other OS pozwalała na zainstalowanie innych niż domyślna wersji Linuksa. Wersja 3.21 firmware'u usuwała ją z systemu, a serwis dla graczy PlayStation Network został tak skonfigurowany, że osoby, które nie zainstalowały wspomnianej poprawki, nie mogły z niego korzystać.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pojawił się kolejny pozew zbiorowy związany z obecnością oprogramowania firmy Carrier IQ na smartfonach. Pozew skierowany jest przeciwko firmom Apple, HTC, Samsung, Motorola, AT&T, Sprint, T-Mobile oraz Carrier IQ.  Cztery osoby, które wystąpiły z pozwem, oskarżają firmy o naruszenie ustaw Federal Wiretap Act, Stored Electronic Communications Act, Federal Computer Act oraz Abuse Act.
      Operatorzy sieci komórkowych bronią się twierdząc, że dane są zbierane tylko w celach diagnostycznych. Z kolei producenci smartfonów mówią, iż zainstalowali kontrowersyjne oprogramowanie na prośbę operatorów.
      Wspomniany pozew to co najmniej trzeci wniosek skierowany do sądu w związku z ujawnieniem, że obecne w milionach telefonów oprogramowanie Carrier IQ prawdopodobnie szpieguje użytkowników.
      W miarę, jak sprawa nabiera rozgłosu i interesuje się nią coraz więcej osób, pojawiają się nowe informacje na ten temat. Część specjalistów ds. bezpieczeństwa twierdzi, że program nie jest keyloggerem ani rootkitem.
      Niezależnie jednak od tego, Carrier IQ prawdopodobnie będzie musiała gęsto się tłumaczyć. Republikański senator Edward Markey już poprosił Federalną Komisję Telekomunikacji (FTC) o wszczęcie śledztwa. Sprawą zainteresowały się też urzędy w Unii Europejskiej.
      Apple już oświadczyło, że przygotowuje poprawkę, usuwającą  sporne oprogramowanie ze wszystkich iPhone'ów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Anonimowa aktorka z Teksasu żąda od serwisu IMDB odszkodowania w wysokości miliona dolarów za ujawnienie jej prawdziwego wieku. IMDB to największy internetowy portal o filmie.
      Wspomniana aktorka twierdzi, że wygląda na znacznie młodszą, niż wskazuje jej wiek biologiczny. Jednocześnie uważa, że, podobnie jak sygnalizowało wiele gwiazd Hollywood, dla kobiet po 40. roku życia jest bardzo mało ról. Wspomniana aktorka, gdy wykupiła na IMDB subskrypcję dla profesjonalistów celowo nie wpisała do swojego profilu daty urodzenia. Później ze zdumieniem zauważyła, że ktoś i tak umieścił tę informację. Wielokrotnie domagała się, by informacja o wieku została usunięta, ale IMDB odmówilo. Aktorka twierdzi, że z tego powodu straciła wiele ról. Dlatego też postanowiła złożyć pozew do sądu.
      Czytamy w nim, że wiek ma olbrzymie znaczenie w przypadku aktorów stojących u progu kariery. Gdy przekroczą magiczną 40 bardzo trudno jest im znaleźć rolę. Aktorka oskarża IMDB i Amazona, który jest właścicielem serwisu, o naruszenie warunków umowy, defraudację, naruszenie prywatności oraz praw ochrony konsumenta.
      O aktorce wiadomo tylko tyle, że po raz pierwszy pojawiła się w Hollywood w 2003 roku i że ma azjatyckie korzenie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwóch inwestorów Google'a pozwało do sądu kierownictwo firmy, w tym prezesa Larry'ego Page'a i przewodniczącego zarządu Erica Schmidta. Inwestorom nie spodobało się zawarcie przez Google'a ugody z Departamentem Sprawiedliwości, w ramach której koncern zapłaci 500 milionów dolarów grzywny.
      Wniosek złożono w sądzie w San Jose w imieniu firmy oraz innych inwestorów. Zakres zaniechań jest niezwykły. Od 2003 do 2009 Google świadomie pomagało kanadyjskim aptekom w reklamowaniu nielegalnej sprzedaży lekarstw - czytamy w pozwie.
      Page, Schmidt oraz Sergey Brin zostali oskarżeni o złe wypełnianie obowiązków oraz zmarnowanie firmowych pieniędzy.
      Google już w 2003 roku wiedziało, że reklamy kanadyjskich aptek w amerykańskim serwisie Google'a są niemal w każdym przypadku nielegalne. Firma jednak nic z tym nie zrobiła aż do roku 2009, gdy została poinformowana o wszczęciu śledztwa przez DoJ. Błyskawiczna reakcja Google'a po tym, jak dowiedziano się o śledztwie wskazuje, że podsądni mogli w każdym czasie sześcioletniego okresu powstrzymać firmę przed pomaganiem online'owym aptekom - czytamy w pozwie. Inwestorzy domagają się, by wspomniane 500 milionów grzywny zostało zapłacone przez pozwanych oraz by zostali ukarani też grzywną.
      We wniosku wymieniono również m.in. Johna Hennessy'ego, rektora Uniwersytetu Stanforda, Paula Otelliniego, prezesa Intela, Shirley Tilghman, rektora Princeton University i innych członków zarządu.
×
×
  • Create New...