Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wi-Fi wolniejsze od połączeń kablowych

Recommended Posts

ZoodaVex, po pierwsze nie od stu lat: Gryziński zaczął rozważać klasyczne modele około 1957, czyli gdy fizycy nie byli jeszcze wychowani na bezgranicznej wierze w teorię której z definicji podstaw ponoć nie da się zrozumieć ...

Po drugie niechęć wzięła się z tego że podstawowe przybliżenia mechaniki kwantowej wcale nie są takie super jak mówią i czasem klasyczne nad którymi pracował po prostu lepiej zgadzały się z eksperymentem - z książki polecam szczególnie 4 rozdział który jest właśnie o tych niedoskonałościach o których zwykle się nie wspomina.

A co do Łągiewki to brakowało prostej koncepcji, którą ktoś w końcu musiał wymyślić - fajnie że Polak, ale chyba nie ma co tutaj szukać jakiejś głębszej interpretacji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

ZoodaVex, po pierwsze nie od stu lat: Gryziński zaczął rozważać klasyczne modele około 1957, czyli gdy fizycy nie byli jeszcze wychowani na bezgranicznej wierze w teorię której z definicji podstaw ponoć nie da się zrozumieć ...

 

Ależ to przecież fizycy wychowani "na bezgranicznej wierze" w model klasyczny dotarli do granic jego stosowalności. Katastrofa w nadfiolecie to koniec modelu klasycznego a zarazem początek mechaniki kwantowej.

 

Po drugie niechęć wzięła się z tego że podstawowe przybliżenia mechaniki kwantowej wcale nie są takie super jak mówią i czasem klasyczne nad którymi pracował po prostu lepiej zgadzały się z eksperymentem - z książki polecam szczególnie 4 rozdział który jest właśnie o tych niedoskonałościach o których zwykle się nie wspomina.

 

 

Ptolomejskie epicykle w modelu geocentrycznym były dokładniejsze i bardziej zgodne z doświadczeniem niż model heliocentryczny. Mimo trudności obliczeniowych dzisiaj wierzymy Kopernikowi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ptolomejskie epicykle w modelu geocentrycznym były dokładniejsze i bardziej zgodne z doświadczeniem niż model heliocentryczny. Mimo trudności obliczeniowych dzisiaj wierzymy Kopernikowi ;)

 

Wiesz, Jacenty, że miałem już w poprzednim komentarzu wpisaną tę analogię do Ptolemeusza, ale ją jednak wykasowałem, żeby nie być zbyt zgryźliwym. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mówimy o teorii wszystkiego tylko o przybliżeniach - i w różnych sytuacjach różne są przydatne.

Np. rozmycie pozycji elektronów w orbitale praktycznie uniemożliwia zimną fuzję, więc traktuje się ją trochę jako fringe science ... podczas gdy setki niezależnych grup zaobserwowało nadmiarową energię, tu masz 3500 publikacji w czasopismach na ten temat: http://www.lenr-canr.org/

Nie wiem czy to prawda, czy będzie możliwe do praktycznego wykorzystania, ale chyba już trochę za dużo poważnych ludzi mówiło że coś takiego obserwuje żeby traktować to jako masową halucynację czy przekręt ...

Jeśli wyostrzymy obraz orbitali, wyobrażając sobie za nimi trajektorie swobodnego spadku - pole elektryczne takiego elektrony może pociągnąć proton prosto do jądra. No i kolejna sprawa za którą dyskredytowali Gryzińskiego to to że był entuzjastą zimnej fuzji, miał np. notkę w Nature tłumaczącą zjawisko miesiąc po pierwszych doniesieniach, 2 patenty na ten temat ...

 

Dalej pozostaje kwesta zrozumienia, a ponoć mechaniki kwantowej z definicji się nie da ...  Feynman mówił że po prostu niemożliwe jest klasyczne zrozumienia doświadczenia z 2 szczelinami, które jest kwintesencją mechaniki kwantowej ... podczas gdy niedawno odtworzyli je na makroskopowych kropelkach:

https://hekla.ipgp.fr/IMG/pdf/Couder-Fort_PRL_2006.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gryziński był w pełni świadom że jego modele to tylko przybliżenie - np. wprost mówi że używa 'rigid top approximation': w pierwszym przybliżeniu spin jest sztywny, a potem używa precesji spinu do wytłumaczenia kwantyzacji orbit i innych efektów kwantowych (zegar związany z cząstką jak to co daje falową naturę kropelkom) - czyli dodatkowo dochodzą do uwzględnienia interakcje z periodycznymi perturbacjami które tworzy, różne opóźnienia, itd itp ...

Z drugiej strony jak uwzględnimy termodynamikę w klasycznych rozważaniach: że stopnie swobody tak na prawdę oddziaływują ze stopniami swobody otoczenia, zamiast stałej energii w trajektorii, bezpieczniej założyć jakiś Boltzmannowski zespół statystyczny pomiędzy możliwymi trajektoriami - co dosłownie prowadzi do stochastycznego przesunięcie w kierunku bliskich (przekrywających) kwantowych stanów własnych (Maximal Entropy Random Walk i pochodne)...

 

Podsumowując - modele Gryzińskiego to ciekawe przybliżenia, które poprawiają to czego nie uwzględnił Bohr (momenty magnetyczne) i myślę że dobrze być ich świadomym, bo w niektórych sytuacjach (dynamicznych) mogą lepiej oddawać zjawiska fizyczne.

Zresztą orbitale Schroedingera to też tylko przybliżenie - dalej mamy r. Diraca ... QFT ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak dokładnie to mówimy o tym czy Model Gryzińskiego odsyła kwanty na

 

Najwyraźniej wysłałem przed ukończeniem edycji, choć przysiągłbym, że nie. ;) (skróty klawiszowe FF robią mnie w konia)

 

A formalnie chodzi o to, że publikacje zaczynające się od "mechanika kwantowa jest błędna i niepotrzebna" nie mają wielkich szans z powodu faktów doświadczalnych. Jeśli wychodzi magik i mówi: magia istnieje bo oto na waszych oczach zniknąłem Statuę Wolności to nie jadę zapisać się do Hogwartu. Być może można wyjaśnić budowę atomu na gruncie klasycznym ale wydaje się że powinno to być wyjaśnienie redukowalne do modelu kwantowego, tak jak STW można zredukować do mechaniki klasycznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, trochę brakowało mu dyplomacji ;) ... ale pewnie to stanowisko powoli ewoluowało przez pół wieku - przez to że z powodu mistycznego modelu którego ponoć z definicji nie można rozumieć, mimo że bazuje on na mechanice klasycznej którą rozumiemy, wszyscy mają gdzieś poprawianie jej błędnych przybliżeń, które same w sobie okazują się dawać niezłą zgodność z eksperymentem ...

O wyprowadzaniu kwantowej z klasycznej już mówiłem (różne zespoły - Feynmana, Boltzmanna), natomiast w drugą stronę to mamy przybliżenia semiklasyczne WKB,  równania Ehrenfesta, dalej klasyczne zachowanie mamy dla tzw. stanów koherentnych, ... dalej niektórzy autorzy oczekują nieliniowości w mechanice kwantowej - np. żeby paczki falowe/fotony jednak nie rozjeżdżały się - i znowu cząstki są nieźle zlokalizowane, np. spora grupa prof. Croca - polecam ich pracę z fizycznym: kauzalnym, lokalnym wytłumaczeniem doświadczenia Wheelera (i bez przesyłania informacji w przeszłość):

http://redshift.vif.com/JournalFiles/V16NO2PDF/V16N2CRO.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Choć mało z tego rozumiem (fizyka kwantowa to nie moja dziedzina), to w przeciwieństwie do kolegów po zapoznaniu się z podstawą teorii Gryzińskiego od razu zrozumiałem on nic nie obala, a jedynie udoskonala, lepiej opisuje świat, nie twierdzę nawet ze ma rację, ale to nie jest obalona teoria, dużo bardziej abstrakcyjna jest teoria strun, a ma dosyć dużo zwolenników i jest o niej bardzo głośno.

Ta teoria może zostać potwierdzona nawet dopiero za sto/tysiąc lat będąc w zgodzie z wszystkimi dokonanymi odkryciami i "mistycznymi" (dobre słowo) modelami które nic nie tłumaczą (a nawet motają zrozumienie) i tylko ułatwiają obliczenia (przybliżone).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skłaniając ludzi do myślenia w szybkim tempie, można ich zachęcić do podejmowania ryzyka. Amerykańscy psycholodzy uważają, że współczesne filmy o wartkiej akcji czy migające światła w kasynie wywierają na nas taki właśnie wpływ.
      W ramach wcześniejszych badań prof. Emily Pronin z Princeton University wykazała, że można zmienić tempo myślenia i że myślenie w żywszym tempie wprowadza ludzi w dobry nastrój. Wiedząc to, Amerykanka zastanawiała się, czy myśląc szybko, jesteśmy bardziej skłonni podejmować ryzyko. Stąd pomysł na 2 eksperymenty.
      W 1. uczestnicy odczytywali na głos stwierdzenia wyświetlane na ekranie komputera. Prędkość wyświetlania można było kontrolować i czasem była ona 2-krotnie większa od zwykłego tempa czytania, a czasem 2-krotnie mniejsza. Później ochotnicy mieli nadmuchać serię wirtualnych balonów. Każde dmuchnięcie dodawało do banku kolejne 5 centów, jednocześnie zwiększało się jednak ryzyko pęknięcia. Jeśli dana osoba przestawała dmuchać przed pęknięciem, zachowywała zebrane pieniądze. Jeśli nie, ulatniały się one razem z powietrzem z pękniętego balonu. Okazało się, że osoby, które zmuszono do czytania z prędkością większą od przeciętnej, dmuchały dłużej niż reszta i z większym prawdopodobieństwem traciły pieniądze.
      W drugim eksperymencie badani oglądali 3 filmiki wideo. Każdy przedstawiał neutralne sceny - np. wodospady, iguany czy miasta - ale zróżnicowano je ze względu na średnią długość ujęcia. Tempo było więc bardzo duże (jak w klipach muzycznych), średnie (jak w typowym filmie hollywoodzkim) albo plasowało się między nimi. Po obejrzeniu nagrań uczestnicy studium wypełniali kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi prawdopodobieństwa angażowania się w najbliższym półroczu w ryzykowne zachowania, np. seks bez zabezpieczeń. I tym razem stwierdzono, że im większe tempo filmu i myślenia, tym większa skłonność do podejmowania ryzyka.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poruszając się z prędkością 2 m/s, czyli 7,19 km/h, ludzie wolą biec niż iść. Doktorzy Gregory Sawicki i Dominic Farris z Uniwersytetu Północnej Karoliny uważają, że dzieje się tak, gdyż przy takiej szybkości podczas biegu lepiej wykorzystujemy kluczowy mięsień łydki.
      Naukowcy, których artykuł ukazał się w Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), posłużyli się ultrasonografią, filmowaniem ruchu szybką kamerą oraz bieżnią mierzącą nacisk. W ten sposób mierzyli zachowanie mięśni łydki podczas biegu i chodzenia.
      Niewielka głowica ultrasonograficzna przymocowywana z tyłu nogi pokazywała w czasie rzeczywistym, jak mięsień dostosowuje się do chodu i biegu z różną prędkością. Szybkie zdjęcia zademonstrowały, że głowa przyśrodkowa mięśnia brzuchatego działa jak sprzęgło uruchamiające się szybko po rozpoczęciu chodzenia. Mięsień brzuchaty przytrzymuje jak linka jeden z końców ścięgna Achillesa, gdy przekazywana jest do niego energia do rozciągania. Później do gry włącza się samo ścięgno, które podczas odrzutu uwalnia zmagazynowaną energię, wspomagając w ten sposób ruch.
      Studium ujawniło, że gdy mięsień coraz szybciej zmienia swoją długość, dostarcza coraz mniej mocy, co oznacza obniżenie ogólnej wydajności. Kiedy jednak ludzie zaczynają biec z prędkością ok. 2 m/s, mięśnie zwalniają: zmiana długości zachodzi wolniej, zapewniając większą moc przy słabszej pracy.
      Techniki ultrasonograficzne pozwalają oddzielić od siebie ruchy poszczególnych mięśni podudzia. Dotąd nie były, niestety, wykorzystywane w takim kontekście - podkreśla Farris. Badanie wyjaśnia, czemu superszybki chód jest ograniczony właściwie do olimpiad i innych zmagań sportowych. Mięśnie pracują zbyt nieefektywnie, dlatego ciało przestawia się na bieg. Rosną wtedy skuteczność zarządzania energią i wygoda.
      W miarę jak idziemy coraz szybciej, miesień nie jest w stanie dopasować się do prędkości ruchu. Kiedy jednak dokonuje się przejście od chodu do biegu, ten sam mięsień staje się niemal statyczny i nie musi zmieniać swojego zachowania w znacznym stopniu, gdy biegacz coraz bardziej się rozpędza (choć nie testowaliśmy go podczas sprintów) - wyjaśnia Sawicki.
       
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plemniki golców (Heterocephalus glaber) są bardzo zniekształcone i wolne. Biolodzy sądzą, że dzieje się tak z powodu braku konkurencji między gametami. Dominująca samica - królowa - decyduje, z którym samcem chce kopulować i tłumi instynkty reprodukcyjne pozostałych.
      Zespół Liany Maree z University of the Western Cape pobrał próbki spermy trzymanych w niewoli golców. Testy ujawniły wiele nieprawidłowości. Zdolność poruszania się zachowało zaledwie 7% plemników, w dodatku pływały one z prędkością zaledwie ok. 35 mikrometrów na sekundę (najwolniej u wszystkich ssaków).
      Stwierdzono skrajny polimorfizm plemników, a większość sklasyfikowano jako anormalne. Główki plemników przyjmowały wiele różnych kształtów. Były kuliste, owalne, wydłużone, asymetryczne i amorficzne. Chromatyna w jądrze wydawała się nieregularna i zdezorganizowana (między jej skupiskami znajdowało się np. dużo wolnej przestrzeni). We wstawce występowało od 5 do 7 okrągłych lub owalnych mitochondriów. W takich okolicznościach nie powinno dziwić, że bez energii do napędu plemniki golców poruszają się tak wolno. Dla porównania: ludzkie plemniki w sekundę przebywają ok. 0,1 mm.
      Golec jest dobrym modelem tego, co dzieje się z ludźmi - uważa Maree, nawiązując do tendencji monogamicznych w obrębie naszego gatunku. Wcześniejsze badania wykazały, że u człowieka porusza się ok. 60% plemników, podczas gdy u bardziej promiskuitycznych gatunków odsetek ten wzrasta do 95%.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Konsumenci reagują negatywnie na większość zastrzeżeń (disclaimer), wyświetlanych w superszybkim tempie na końcu reklamy. Wyjątkiem są spoty zaufanych firm i marek.
      Po przeprowadzeniu serii eksperymentów amerykańscy psycholodzy stwierdzili, że wyświetlane w mgnieniu oka zapisy zmniejszają chęć zakupu nieznanych lub niedarzonych zaufaniem marek. Reklamodawcy mają często tylko 30 sekund na przekazanie swojego przesłania, a urzędy regulujące rynek reklamy wymagają, by każdy spot zawierał klauzulę zastrzeżenia/zrzeczenia się odpowiedzialności. Nasze odkrycia sugerują, że reklamodawcy promujący nieznane lub niezaufane marki powinni umieścić na końcu zastrzeżenie odtwarzane w normalnym tempie, podczas gdy reklamodawcy promujący zaufane marki mogą wykorzystać przesuwający się błyskawicznie napis, zachowując cenne dodatkowe sekundy na główny przekaz.
      Autorzy badania opublikowanego na łamach Journal of Consumer Research, w tym Kenneth C. Herbst z Wake Forest University i Eli J. Finkel z Northwestern University, uważają, że jakiekolwiek prawo, które reguluje zawartość zastrzeżenia, ale nie prędkość jego odtwarzania, napędza systematyczne odchylenie dające przewagę pewnym firmom. Takie zapisy prawne pozwolą firmom, którym konsumenci i tak ufają, upakować klauzulę zastrzeżenia/zrzeczenia się odpowiedzialności w kilku sekundach bez podkopywania zaufania i zmniejszania chęci zakupu, tymczasem firmy, którym ludzie nie ufają lub nie znają, zostaną zmuszone do wydłużenia czasu emisji obowiązkowego kontentu […]. Nietrudno się domyślić, że tym samym właściwa reklama będzie w tym przypadku krótsza.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W sierpniu bieżącego roku miasto Los Angeles wspólnie z Toyotą rozpoczną testy włoskiego systemu umożliwiającego samochodom nawiązywanie łączności i wymianę informacji. Tego typu systemy są opracowywane od pewnego czasu, ale włoski system korzysta z dodatkowego elementu - Internet of Things. To koncepcja zakładająca oznakowanie każdego przedmiotu i bieżące inwentaryzowanie go w internecie.
      Symulacje wykazały, że system stworzony przez zespół profesora Marco Roccettiego pozwala na redukcję korków spowodowanych wypadkami o 40%.
      Tradycyjne systemy ostrzegania przed kolizją korzystają z radarów, które szukają przeszkód przed jadącym samochodem. Mogą one zareagować dopiero wtedy, gdy przeszkoda pojawi się bezpośrednio przed nimi. Włosi zaproponowali połączenie wszystkich samochodów na drodze za pomocą Wi-Fi. Można to zrobić albo wbudowując odpowiednie urządzenia w samochód albo też pobierając odpowiednie oprogramowanie na smartphone'a.
      Pozwalając samochodom porozumiewać się ze sobą, możemy uzyskać informację o tym, co dzieje się na wiele kilometrów przed pojazdem - mówi profesor Gustavo Marfia, jeden z członków zespołu naukowego.
      Taka „rozmowa" toczy się dzięki połączeniu Wi-Fi z akcelerometrem. W razie gwałtownego hamowania, które może wskazywać na nagłe pojawienie się przeszkody czy też na uczestnictwo pojazdu w wypadku, wysyłany jest sygnał ostrzegawczy do innych pojazdów.
      Opracowaliśmy optymalny algorytm dla wielopasmowych dróg - takich jak autostrady - mówi Roccetti.
      Włoski system działa na dwa sposoby. Jeden wykorzystuje zintegrowane w samochodzie lub samochodowym GPS-ie urządzenia, które nie kosztują więcej niż 40 dolarów. Drugi używa oprogramowania na smartfony. Samochody przekazują sobie nawzajem ostrzeżenie. Włosi wpadli na pomysł, jak uniknąć sytuacji, w której sygnał alarmowy wysyłany jest nagle przez wiele samochodów, co mogłoby spowodować opóźnienia w transmisji danych. Proponują oni, by samochody ciągle się ze sobą porozumiewały i w ten sposób znały swoją pozycję oraz prędkość. W razie wypadku pojazd biorący udział w kolizji wyśle sygnał alarmowy, a ten zostanie przesłany dalej tylko przez te samochody, które znajdują się w najlepszej pozycji do wysłania go na jak największą odległość.
      Pojazdy będą musiały wymieniać między sobą informację bardzo często, co około sekundę, dzięki czemu będzie wiadomo, czy np. za jakimś pojazdem nie jedzie ciężarówka zakłócająca jego sygnał lub też, czy dany samochód nie ma zbyt słabego nadajnika, przez co nie może zostać użyty do przekazania informacji o wypadku.
×
×
  • Create New...