Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Ray Lee z Princeton University opracował pierwszy na świecie skaner do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, którego solenoid (cewkę w kształcie cylindra) przeprojektowano, tak by powstały dwie głowice pomiarowe. Nowe urządzenie pozwala na jednoczesne badanie aktywności mózgu dwóch wchodzących w interakcję osób.

Można, oczywiście, próbować wcisnąć dwóch ludzi do jednego skanera, ale już wykazano, że uzyskiwany w ten sposób obraz jest nieostry, zamazany. Stąd pomysł Lee na nowy schemat rozdzielenia dwóch cewek kwadraturowych (nie powierzchniowych). Wbudowuje się je w jeden skaner. Między cewkami umieszczono okienko, tak więc badani cały czas się widzą.

Testując nowy aparat, Lee prosił ochotników, by ułożyli się przodem do siebie i synchronicznie mrugali. Odnotowano silnie powiązaną aktywność zakrętów wrzecionowatych, które odpowiadają za rozpoznawanie twarzy. Gdy po otwarciu okienka poproszono pary o obejmowanie się i puszczanie, także pojawiła się zsynchronizowana aktywność mózgu.

W dużej bliskości ludzie mają tendencję do naśladowania się na wszelkie możliwe sposoby, zwłaszcza w dziedzinie sygnałów niewerbalnych – podkreśla w komentarzu Marco Iacoboni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Wielu specjalistów podchodzi do wynalazku z dużym optymizmem, ale niektórzy zgłaszają pewne wątpliwości. Jesse Rissman z Uniwersytetu Stanforda uważa np., że tak naprawdę nie wiadomo, jakie korzyści w porównaniu do dwóch skanerów z łączem wideo daje maszyna do jednoczesnego badania dwóch osób. Wewnątrz nie można się za bardzo wiercić, by nie zaburzyć sygnału, dlatego kontakty i tak będą się ograniczać do drobnych gestów. Pytanie tylko, czy delikatne pogłaskanie czy przytulenie to naprawdę takie nic...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja czekam na czasy kiedy taka maszyna będzie działała taśmowo, może nawet dosłownie, koszty takich skanerów to miliony złotych głupotą jest wiec to że każdy człowiek, albo ludzie o podwyższonym ryzyku raka nie mogą sobie tanio przeskanować ciała, taka maszyna do prześwietleń jak każda maszyna może pracować 24h/7dni, a tak to wykorzystujemy ułamek możliwości. Wierzę ze w przyszłości każdy będzie mógł tanio przeskanować sobie ciało, zapisać na pendriva i pójść do specjalisty który siedzi przy biurku i pytać o diagnozę,może nawet wystarczy odpowiedni program do analizy. Już na podstawie EKG ponoć większą skuteczność w wykrywaniu zawałów mają odpowiednie uczące się programy niż najlepsi specjaliści.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wykorzystuje-my[/size] 

Zapomniałeś, ze nie ma zadnego my.

Powinno brzmieć: skaner za publiczne pieniądze działający na 10% swojej wydajności , uwazam za karygodny skandal w dobie powszechności występowania raka i kolejek oczekujących na badanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj na takie czasy to sobie jeszcze poczekamy ;) Bo widząc nasze kolejki do różnych zabiegów itp. wykonywanych na fundusz zdrowia to tak sobie myślę, że jeszcze wiele lat upłynie gdy wszystko załatwimy z marszu bez koperty lub prywatnie idąc aby przejść takie badanie, zabieg lub coś innego :P:D:). Ale niestety większość tych pieniędzy sprzeniewierzają dyrektorzy i inne gryzipiórki w NFZ. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo widząc nasze kolejki do różnych zabiegów itp. wykonywanych na fundusz zdrowia to tak sobie myślę, że jeszcze wiele lat upłynie gdy wszystko załatwimy z marszu bez koperty lub prywatnie idąc aby przejść takie badanie, zabieg lub coś innego[/size] 

Jesteś w błędzie, zmiana nastąpi szybko i gwałtownie (kiedy lekarze z rodzinami zaczną umierać tak jak wszyscy śmiertelnicy wokół).

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że lekarze i ich rodziny to sprawa dość powszechna ale najgorsze jest to, że wielu lekarzom się nie chce lub podchodzą w ignorancki sposób do pracy jakby byli w niej za kare. Tak jak dzisiaj słyszałem, że położna nie zbadała kobiety która rodziła wskutek czego dziecko udusiło się przez pępowinę. Straszne ale jako usprawiedliwienie położna powiedziała, że nie było prądu i nie mogła odebrać porodu co akurat jest możliwe, bo porób można odebrać przy świeczce lub świetle telefonu itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  To, że lekarze i ich rodziny to sprawa dość powszechna ale najgorsze jest to, że wielu lekarzom się nie chce lub podchodzą w ignorancki sposób do pracy jakby byli w niej za kare. Tak jak dzisiaj słyszałem, że położna nie zbadała kobiety która rodziła wskutek czego dziecko udusiło się przez pępowinę. 

Wezmą się do uczciwej roboty albo wszyscy razem pójdziemy do piachu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  A ja mam inne zabawne i może nieco sprośne skojarzenie co do idei przyświecającej twórcom tego urządzenia:D Myślę że chcą oni po prostu podglądać co dokładnie dzieje się podczas namiętnego seksu;P W tym momencie nabiera sensu dwuosobowość urządzenia, przytulanie się i głaskanie.

Już nie chcę uwalniać dalej wodzy wyobraźni bo właśnie jestem na głodzie:P:sex:

Share this post


Link to post
Share on other sites

@whiteresource: to samo sobie pomyślałam.

Jesteśmy najlepszym przykładem, że głodnemu chleb na myśli.

 

Niestety ten artykuł boleśnie przypomina mi o zbliżającym sie egzaminie z technik obrazowania medycznego. ;)

 

Co do dostępności i wykorzystywania w 100% możliwości RM musimy sobie zdać sprawę, że koszt pomiaru i działania tego urządzenia jest dość wysoki. I zastanawiam się jakby to wyglądało gdyby upadł NFZ i każdy musiał zapłacić za takie badanie ze swojej kieszeni. Czy dalej było by tyle chętnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby NFZ upadł to tylko ci ludzie którzy moją odpowiednie dochody, mają majętną rodzinę itp. mogli by sobie pozwolić na takie badanie. Wielu ludzi w naszym kraju nie ma tak dobrych dochodów żeby mogli sobie pozwolić na wydanie nie małej sumy (tak bynajmniej sądzę) na badanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do dostępności i wykorzystywania w 100% możliwości RM musimy sobie zdać sprawę, że koszt pomiaru i działania tego urządzenia jest dość wysoki. I zastanawiam się jakby to wyglądało gdyby upadł NFZ i każdy musiał zapłacić za takie badanie ze swojej kieszeni. Czy dalej było by tyle chętnych. 

Z automatu załozyłaś ze bez NFZ ludzie sobie nie poradzą a przeciez pracującym zabiera się połowę wypłaty co miesiąc to jest w h. szmalu do tego są jeszcze karty kredytowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale nie wziąłeś pod uwagę waldi, że później karty kredytowe trzeba spłacić, a co jeśli dana rodzina ma dochód 900zł. A są w Polsce takie rodziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ma 900 bo oddaje 500 do zusu i podatku tak by miała 1400 a skanuje się nie co miesiąc . Osobne konto na rentę i świadczenia medyczne płatne kartą prosto do szpitala, apteki a po przkroczeniu 55lat 1/100 kapitału co miesiąc do kieszeni (po śmierci - pochówek a reszta przechodzi do wykorzystania dla wskazanego w banku upowaznionego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś w błędzie, zmiana nastąpi szybko i gwałtownie (kiedy lekarze z rodzinami zaczną umierać tak jak wszyscy śmiertelnicy wokół).

 

Czlowieku, skad ta agesja w strone lekarzy, jestes jadna z milionow zakompleksionych ingnorantow, niosacych w sobie tylko nienawisc. Obwiniasz ludzi, ktorzy sa tylko ostatnim ogniwem w calym systemie, dajac sie nabrac jak PAJAC na rządowe przedstawienie. A dlaczego, bedac lekarzem, nie mam pomoc w pierwszym rzedzie rodzinie czy innym lekarzom? Mam do tego prawo i przywilej, dany przez kodes ETYKI LEKARSKIEJ! Jestes chamem i prostakiem czystej krwi, ale tak czy inaczej pomoc otrzymasz, bo tak juz jest, happy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czlowieku, skad ta agesja w strone lekarzy, jestes jadna z milionow zakompleksionych ingnorantow, niosacych w sobie tylko nienawisc.[/size] 

A jak wytłumaczysz stos ulotek reklamowych na biurku lekarza ogólnego??albo aptekarkę twierdzącą że ludzi jest za dużo??

A dlaczego, bedac lekarzem, nie mam pomoc w pierwszym rzedzie rodzinie czy innym lekarzom? Mam do tego prawo i przywilej, dany przez kodes ETYKI LEKARSKIEJ! [/size] 

Jak pojesz radioaktywnego pyłu, to może zrozumiesz co to jest cegła barytowa i schron zbudowany w porę jak ważny jest górnik , murarz, chlebka zabraknie to docenisz rolnika, młynarza, piekarza a zaglądniesz w lufę karabinu nad dołem to zakumasz do czego jest żołnierz. A kodeks  etyki lekarskiej to zaprzedałeś równo z pierwszą konferencją na bahama.

 

 

Jestes chamem i prostakiem czystej krwi, ale tak czy inaczej pomoc otrzymasz, bo tak juz jest, happy?
 

Nie ty jesteś moim Bogiem i więc wstrzymaj się z oceną i jeszcze raz przeczytaj Siłaczkę - tym razem ze zrozumieniem.

 

 

 

Ps: Gdybyś przypadkiem należał do tego 0,1%  uczciwych ludzi to bardzo Cię przepraszam i zapewniam że możesz na mnie liczyć .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa to często zalecane metody badań obrazowych, które mimo pewnych podobieństw odpowiadają na inne medyczne pytania. Jeśli chcemy się dowiedzieć, na czym dokładnie polegają i jakie występują między nimi różnice, zapraszamy do artykułu!
      Nowoczesne technologie obrazowania
      Zarówno rezonans magnetyczny (RM), jaki i tomografia komputerowa (TK), wykorzystują nowoczesne technologie obrazowania, które z niebywałą dokładnością pozwalają odwzorować struktury znajdujące się wewnątrz ludzkiego ciała. Badaniu mogą być poddane poszczególne części ciała, konkretne narządy lub w razie potrzeby całe ciało - np. w celu wykrycia ewentualnych przerzutów nowotworowych. Pełną listę badań z zakresu RM i TK można znaleźć pod adresem Badania.znanylekarz.pl - po wybraniu konkretnego badania można wyszukać oferujące je placówki diagnostyczne, porównać ceny i od razu umówić się na wykonanie badania w dogodnym terminie.
      W obu przypadkach przebieg badania wygląda bardzo podobnie. Pacjent układa się na specjalnym stole, który wsuwany jest automatycznie do urządzenia z okrągłym otworem, przypominającym tunel. Technik, który nadzoruje badanie przebywa w osobnym pomieszczeniu i zdalnie wydaje pacjentowi polecenia dotyczące np. wstrzymania oddechu w odpowiednim momencie. Na tym kończą się jednak podobieństwa.
      Istotną różnicę stanowi technologia stosowana podczas badania. We wnętrzu tomografu zainstalowane są lampy rentgenowskie odpowiedzialne za wykonywane serii prześwietleń pod różnymi kątami. W rezonansie zaś to zadanie spoczywa na falach radiowych i wytworzonemu w tych specyficznych warunkach polu magnetycznemu. Towarzyszą temu głośne dźwięki, czego absolutnie nie zaobserwujemy podczas tomografii.
      Kiedy tomografia? Kiedy rezonans?
      To, na jakie badanie zostaniemy wysłani, zależy od decyzji lekarza, między innymi z tego powodu, że tomografia - ze względu na szkodliwe promieniowanie rentgenowskie - wymaga skierowania. W małej ilości nie jest ono szkodliwe, ale jeśli to badanie jest wykonywane zbyt często, może prowadzić do nieodwracalnych zmian w organizmie, uszkadzając DNA w komórkach, co w konsekwencji przyczynia się nawet do rozwoju nowotworów. Lekarz więc musi ocenić, czy przyczyna medyczna wymaga wykonania tomografii, czy raczej nie jest to konieczne.
      Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku rezonansu magnetycznego, gdyż wykorzystywane w czasie tego badania fale radiowe nie są niebezpieczne dla tkanek. Oczywiście z pewnymi wyjątkami, które dotyczą osób, którym wszczepiono na przykład rozrusznik serca czy pompę insulinową. Rezonans może zaburzyć ich działanie.
      Czym jeszcze różnią się oba badania?
      Ważną różnicą jest także czas badania. Rezonans potrafi trwać nawet dwa razy dłużej od tomografii, co sprawia, że w przypadku nagłego zdarzenia (jak wypadek) przeprowadza się tomografię, by szybko przekonać się, z jakimi zmianami w organizmie mamy do czynienia. Tomografia to jednocześnie tańsza i powszechniejsza metoda badania.
      Co istotne, mimo że obie metody są bardzo dokładne, to jednak rezonans zapewnia większe możliwości, pozwalając zobaczyć także tkanki, których nie da się sprawdzić podczas tomografii. Często więc rezonans jest ważnym uzupełnieniem tomografii, zapewniając uzyskanie dokładniejszej diagnozy.
      Podsumowując, zarówno rezonans magnetyczny, jak i tomografia komputerowa są niezbędnymi badaniami, by precyzyjnie sprawdzić stan organizmu. Konieczność ich wykonania warto jednak skonsultować z lekarzem, który oceni, czy nie ma żadnego ryzyka dla zdrowia w związku z technologią stosowaną w każdym z nich. 

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedne z największych, najbardziej niezwykłych i mało znanych ssaków znikają z powierzchni Ziemi. Zagłada może czekać tybetańskie dzikie jaki, huemala chilijskiego, takina bhutańskiego czy saolę wietnamską. Nawet trzy gatunki afrykańskich zebr i antylop gnu doświadczyły w ostatnich dziesięcioleciach olbrzymich spadków liczebności. Ryzyko zagłady wisi nad tymi wyjątkowymi stworzeniami nie tylko z powodu chorób, fragmentacji habitatów czy wylesiania. Głównym problemem jest niekontrolowany rozrost ludzkiej populacji.
      Jeśli nasze postępowanie i sposób życia nie zmienią się w radykalny sposób, duże ssaki wyginą. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy na łamach Frontiers in Ecology and Evolution opublikowali artykuł Disassembled food webs and messy projections: modern ungulate communities in the face of unabating human population growth. Główny autor badań, profesor Joel Berger z Colorado State University zauważa, że dotychczasowe strategie ochrony nie zapewnią lepszej przyszłości ani zwierzętom, ani ludziom.
      Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy częścią wielkiej, pięknej i żyjącej planty. Musimy znaleźć sposób, by wszyscy się na niej mogli utrzymać, albo będziemy musieli zmierzyć się z bardzo poważnymi konsekwencjami. Nadchodzi moment, w którym – pomimo najszczerszych chęci – nie będziemy w stanie odtworzyć powiązań łączących wiele grup zwierząt, stwierdza uczony.
      Zespół naukowcy, w skład którego wchodzili m.in. profesor Cristobal Briceno z Universidad de Chile oraz Joanna Lambert z University of Colorad Boulder, analizował czynniki antropogeniczne, które w sposób bezpośredni i pośredni wpłynęły niszcząco na rolę ssaków w globalnym ekosystemie. Badali, jak zmieniły się interakcje w naturze i jak zmienią się w przyszłości. Sprawdzali, jak – wraz z wytępieniem przez ludzi dużych drapieżników – zmieniają się populacje huemali w Patagonii, takina w Bhutanie, dzikich koni na pustyniach czy wilków i kojotów w Ameryce Północnej. Rzeź drapieżników ma bezpośredni związek z wkraczaniem ludzi na nowe tereny.
      Nawet w najodleglejszych regionach Himalajów zdziczałe psy, bezpośredni skutek ludzkiego wkraczania na te tereny, czynią olbrzymie szkody w populacjach dzikich i udomowionych zwierząt o wielkiej wartości gospodarczej i kulturowej, mówi Tshewang Wangchuk, jeden z autorów badań i prezes Bhutan Foundation.
      Wzrost liczby ludności jest niezwykle gwałtowny. Jeszcze w 1830 roku, gdy admirał Fitzroj przepłynął przez Cieśninę Magellana, na świecie było mniej niż 1,2 miliarda ludzi. W roku 1970 było już 3,5 miliarda. Obecnie – zaledwie 50 lat później – liczba ludzi zbliża się do 8 miliardów, a ludzie wraz ze zwierzętami hodowlanymi stanowią 97% masy ssaków na Ziemi.
      Autorzy najnowszych badań zwracają uwagę, że cała sieć pokarmowa planety została głęboko zmieniona przez ludzi i są niewielkie szanse na to, by kiedykolwiek udało się przywrócić jej układ nawet z niezbyt odległych czasów czy odzyskać funkcje ekologiczne jeszcze niedawno sprawowane przez rodzime gatunki. Uczeni zauważają na przykład, że dzikie świnie żyją obecnie na każdym kontynencie z wyjątkiem Antarktyki. niszą one populacje ryb, płazów, gadów, ptaków, niewielkich ssaków, roślin i glebę. Dodatkowo zmiany klimatyczne ogrzewają oceany, przez ci zwiększają się zakwity alg, co zmniejsza połowy ryb. A wraz ze zmniejszaniem się połowów ryb wzrasta kłusownictwo na lądach.
      Naukowcy opisują też, jak popyt na kaszmir powoduje, że pasterze w Mongolii, Indiach i Chinach zwiększają swoje stada. Skutek jest taki, że coraz większa liczba zwierząt hodowlanych konkuruje o żywność z dzikimi zwierzętami zamieszkującymi te tereny, a dzikie zwierzęta są dodatkowo narażone na niebezpieczeństwo ze strony rosnącej liczby psów trzymanych przez pasterzy. Psy nie tylko zabijają roślinożerców, ale roznoszą choroby, które narażają na dodatkowe niebezpieczeństwo gatunki chronione.
      Joanna Lambert mówi, że wciąż nie jest zbyt późno, by ratować, co się da. Nie odtworzymy już przeszłości, jednak wciąż możemy uratować tę bioróżnorodność, która jeszcze pozostała.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Największe na świecie badania raf koralowych pozwoliły na określenie które rafy i w jaki sposób można uratować, informują naukowcy z WCS (Wildlife Conservation Society), wielu organizacji pozarządowych, agend rządowych oraz uniwersytetu. Dzięki nim opracowano trzy strategie, które mają zostać szybko wdrożone w celu ratowania raf.
      W najnowszym numerze Nature Ecology and Evolution opublikowano wyniki badań prowadzonych przez ponad 80 naukowców na ponad 2500 rafach na oceanach Indyjskim i Spokojnym.
      Dobra wiadomość jest taka, że wciąż istnieją dobrze funkcjonujące żywe rafy koralowe i nie jest za późno, by je ocalić. Możemy uratować dla przyszłych pokoleń ostatnie istniejące rafy, które zostały dotknięte zmianami klimatu. Jednak tam, gdzie doszło do dużej degeneracji raf, nadbrzeżne społeczności będą musiały znaleźć sobie w przyszłości inne źródło utrzymania, mówi główna autorka badań i szefowa prowadzonego przez WCS programu monitorowania raf, doktor Emily Darling.
      Fakt, że można uratować część raf to dobra wiadomość. W regionie indopacyficznym znajduje się wielka różnorodność raf, niestety od ponad 20 lat w regionie tym coraz częściej dochodzi do incydentów masowego blaknięcia raf.
      Dzięki badaniom udało się zidentyfikować trzy główne strategie zachowania raf koralowych. Pierwsza z nich polega na ich ochronie. Okazało się, że 17% badanych raf dobrze sobie radziło i były to rafy, których nie dotknęły niekorzystne zjawiska z lat 2014–2017 związane z El Niño. Znajdują się one na wodach przybrzeżnych 22 krajów, od Wschodniej Afryki po Azję Południowo-Wschodnią. Można je ocalić koordynując działania na skalę międzynarodową. Druga ze strategii polega na odradzaniu uszkodzonych raf. Mogłaby one objąć 54% badanych raf. To rafy, które jeszcze niedawno dobrze funkcjonowały, jednak dotknęło je masowe blaknięcie z lat 2014–2017. Strategia trzecia to zmiana stylu życia lokalnych społeczności. Aż 28% raf koralowych przestało funkcjonować, a ludzie, którzy są od nich uzależnieni muszą znaleźć inne źródła utrzymania.
      Autorzy badań podkreślają, że niezwykle istotne jest prawidłowe zarządzanie rafami na szczeblu lokalnym, tworzenie obszarów chronionych i inne ograniczenia w ich eksploatacji, ale nie może to zastępować działań globalnych. Ocalenie raf będzie wymagało prowadzenia działań na szczeblu lokalnym i globalnym. Należy z jednej strony ograniczać zależność lokalnych społeczności od raf tak, by rafy były mniej eksploatowane, z drugiej zaś strony należy prowadzić działania zmierzające do utrzymania globalnego ocieplenie na poziomie poniżej 1,5 stopnia Celsjusza od okresu preindustrialnego", mówi doktor Tim McClanahan.
      Utrzymanie się raf koralowych zależy w dużej mierze od ograniczenia emisji węgla do atmosfery. Jednak niezwykle ważne jest zidentyfikowanie tych raf, które zareagują bądź nie zareagują na działania na szczeblu lokalnym. Odpowiednie zarządzanie rafami pozwoli na opracowanie strategii pomocy ludziom, którzy są uzależnieni od raf, dodaje doktor Georgina Gurney.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pewne nasze działania, np. nadmierne opalanie czy palenie, powodują, że zapadamy na nowotwory. Od jakiegoś czasu naukowcy zastanawiają się, czy my, ludzie, jesteśmy onkogenni także dla innych gatunków. Specjaliści z Uniwersytetu Stanowego Arizony uważają, że tak.
      Autorzy publikacji z pisma Nature Ecology & Evolution twierdzą, że ludzie zmieniają środowisko w taki sposób, że powoduje to nowotwory w populacjach dzikich zwierząt.
      Wiemy, że pewne wirusy mogą powodować u ludzi nowotwory, zmieniając środowisko, w którym żyją, w tym przypadku nasze komórki, w taki sposób, by było dla nich bardziej sprzyjające. Zasadniczo my robimy to samo. Zmieniamy środowisko pod siebie, a nasze przekształcenia wywierają wielopoziomowy negatywny wpływ na różne gatunki, zwiększając m.in. prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu - wyjaśnia dr Tuul Sepp.
      Sepp, Mathieu Giraudeau i ich współpracownicy z Australii czy Francji wskazują wcześniejsze badania, które zademonstrowały, jak ludzka działalność szkodzi zwierzętom. Chodzi m.in. o chemiczne i fizyczne zanieczyszczenie oceanów i cieków wodnych, katastrofy nuklearne czy gromadzenie się mikroplastiku w różnych środowiskach lądowych i wodnych. Oprócz tego problemy zdrowotne powodują wystawienie na oddziaływanie pestycydów i herbicydów, zanieczyszczenie sztucznym światłem oraz utrata różnorodności genetycznej.
      Nowotwory w dzikich populacjach to całkowicie ignorowany temat, dlatego chcieliśmy zainspirować badania w tej dziedzinie. Ostatnio opublikowaliśmy parę teoretycznych prac na ten temat, ale tym razem pragnęliśmy naświetlić fakt, że nasz gatunek silnie oddziałuje na częstość występowania nowotworów u wielu innych gatunków - opowiada Giraudeau.
      Naukowcy podkreślają, że na dzikie zwierzęta negatywnie wpływają zanieczyszczenie sztucznym światłem i pokarm przeznaczony dla ludzi. Z badań na ludziach wiadomo, że otyłość i niedobory różnych substancji mogą powodować nowotwory, ale u dzikich zwierząt przeważnie pomija się to zagadnienie. Jednocześnie coraz więcej dzikich gatunków styka się z antropogenicznymi źródłami pokarmu. Z drugiej strony ustalono, że sztuczne światło może [u nas] wywoływać zmiany hormonalne i prowadzić do nowotworu. [Należy pamiętać, że] zwierzęta żyjące w pobliżu miast i dróg zmagają się z tym samym problemem - nigdzie nie jest już ciemno. Wiadomo np., że u ptaków nocne światło oddziałuje na hormony, te same, które są powiązane z nowotworami u ludzi. Kolejnym krokiem powinno więc być zbadanie, czy zjawisko to wpływa także na prawdopodobieństwo rozwoju guzów.
      Choć Sepp, Giraudeau, Beata Ujvari, Paul W. Ewald i Frédéric Thomas apelują o pilne studia nt. nowotworów i ich przyczyn w populacjach dzikich zwierząt, akademicy zdają sobie sprawę, że to niełatwa sprawa do badania.
      Giraudeau podkreśla, że kolejnym krokiem musi być udanie się w teren i zmierzenie wskaźnika zachorowalności na nowotwory u dzikich zwierząt. Obecnie próbujemy opracować biomarkery, które na to pozwolą. Myślę, że interesująco byłoby zmierzyć częstość występowania nowotworów u dzikich zwierząt w środowiskach zmienionych przez ludzi i na bardziej dziewiczych obszarach.
      Jeśli ludzie wywołują nowotwory u zwierząt, zagrożonych jest więcej gatunków, niż się wydaje. Sepp dodaje, że smutne jest to, że wiemy, co szkodzi innym gatunkom, ale nadal to robimy. Nadzieją jest jednak odpowiednia edukacja.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wcześniej zakładano, że mózgi ludzkie są po prostu większymi wersjami mózgów małpich i obszary homologiczne funkcjonalnie znajdują się w tych samych miejscach. Western z Clintem Eastwoodem pokazał naukowcom, że tak nie jest.
      Podczas eksperymentu Wim Vanduffel z Harvardzkiej Szkoły Medycznej i Uniwersytetu Katolickiego w Leuven wyświetlał 24 ludziom i 4 rezusom film z udziałem Eastwooda z 1966 r. pt. "Dobry, zły i brzydki". W tym czasie wszystkich uczestników badano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) i mapowano, jakie części mózgu odpowiadają na te same bodźce.
      Okazało się, że większość obszarów rzeczywiście anatomicznie się pokrywała, ale niektóre z pełniących te same funkcje znajdowały się w zupełnie innych rejonach mózgu. Naukowcy uważają, że dzięki tym odkryciom będzie można budować trafniejsze modele ewolucji. Wg Vanduffla, modele ekspansji powierzchni korowej trzeba będzie zrewidować.
      Studium, którego wyniki opublikowano w piśmie Nature Methods, bazuje na spostrzeżeniach jednego z członków zespołu - Uri Hassona - sprzed 8 lat. Czterem osobom wyświetlano wtedy półgodzinny fragment "Dobrego, złego i brzydkiego". Zauważono, że western doprowadził do aktywacji wielu obszarów mózgu, zwłaszcza wzrokowych i słuchowych. Ponieważ wzorzec pobudzenia był u wszystkich uderzająco podobny, uznano, że filmy wiążą się z fenomenem myślenia zbiorowego. Później powstała nawet nowa dziedzina nauki o neurokinematografia. By sprawdzić, czy zjawisko występuje nie tylko u ludzi, w najnowszym badaniu posłużono się międzygatunkową korelacją aktywacji. Rezusy i ludzie oglądali ten sam fragment, co ochotnicy z 2004 r. Po 6-krotnym obejrzeniu trzydziestominutowego klipu porównywano wzorce aktywacji mózgu przedstawicieli danego gatunku. U wszystkich ludzi były one takie same (identyczne jak przed 8 laty). U małp reakcja także była jednorodna. Gdy jednak zestawiono ludzki i małpi wzorzec aktywacji, koncentrując się na 34 obszarach kory wzrokowej, natrafiono na parę różnic.
      Podobieństwa dotyczyły przede wszystkim rejonów związanych z początkowymi etapami przetwarzania wzrokowego. W przypadku obszarów korowych wyższego rzędu okazało się, że albo znajdują się gdzie indziej, albo ulegają pobudzeniu w zupełnie innym momencie, co wg naukowców, miałoby sugerować, że ludzki mózg nie jest po prostu powiększoną kopią małpiego mózgu. Oznacza to, że niektóre funkcje mogły zostać utracone lub przeniesione do istniejących/nowych ewolucyjnie obszarów.
      Choć wstępne wyniki wydają się interesujące, trzeba pamiętać o kilku ograniczeniach. Po pierwsze, próba była mała. Po drugie, oglądając film, ludzie rozumieją język, małpy nie. Podążamy za intrygą, przewidujemy, mamy skojarzenia i przeżywamy jakieś emocje. Poza tym jednoczesna aktywacja obszaru identycznego topograficznie nie oznacza jeszcze, że i funkcja jest ta sama.
×
×
  • Create New...