Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Morze Baffina coraz cieplejsze

Recommended Posts

Naukowcy zdobyli dowody na zwiększanie się temperatury wód Morza Baffina. Ten arktyczny akwen zbadano za pomocą termometrów przyczepionych do ciał narwali.

Dotychczas nie wiedzieliśmy praktycznie niczego na temat zim na Morzu Baffina. A tymczasem przepływ wód wokół Grenlandii jest przedmiotem intensywnych badań - mówi Mike Steele z University of Washington.

Narwale po raz pierwszy zostały użyte w roli środków transportu dla termometrów. Badania z ich wykorzystaniem były tym ważniejsze, że dostarczyły informacji o bardzo słabo poznanym Morzu Baffina. Tym bardziej, że informacje te zbierano w zimie, gdy akwen zamarza. Narwale dostarczyły danych o temperaturach wody pod lodem.

Zwykle badania takie są wykonywane przez ludzi, którzy zanurzają sondy w wodach. Morze Baffina jest tak niegościnne, że w zimie go szczegółowo nie badano. Jak stwierdził Steele, stanowiło ono "gigantyczna wstydliwą dziurę" w systemie danych na temat wód płynących w okolicach Grenlandii. Wcześniej pomiary w tym regionie ograniczyły się do nielicznych działań w kilku miejscowościach na wybrzeżach Morza, które dzieli odległość od 110 do 650 kilometrów. To pozwoliło w przybliżeniu oszacować zimowe temperatury wód południowych regionów Morza Baffina na 3,3 stopnia Celsjusza.

W roku 2006 biolog morski Kristin Laidre zaproponowała, by latem schwytać kilka narwali i wyposażyć je w instrumenty pomiarowe. Przez kolejne trzy zimy naukowcy śledzili za pomocą satelity 14 zwierząt.

Badania wykazały, że średnie zimowe temperatury wód są o 0,9 stopnia Celsjusza wyższe, niż szacowano z dotychczasowych danych. Ponadto ustalono także, że wody w miesiącach letnich stają się coraz cieplejsze.

Przed uczonymi jeszcze sporo pracy. Przede wszystkim podkreślają, że instrumenty przymocowane do ciał narwali nie są tak precyzyjne, jak te, których zwykle używają oceanografowie. Ponadto konieczne jest też uzyskanie danych dotyczących zasolenia wód, co pozwoli poznać całościowy obraz sytuacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego ta wiadomosc jest klamliwa?

Jak wynika z tekstu sa to pierwsze dokladne pomiary a one wskazuja ze temperatura zmierzona X jest wyzsza niz szacowana teperatura Y. Z tego wzgledu nie mozna mowic ze cos sie ociepla. A w tytule na glownej pisze: "dowody na zwiększanie się temperatury wód Morza Baffina".

Czy to tylko blad czy sprytna manipulacja? Czy to tylko chwytliwy tytul czy zdecedywane dzialania?

Robi sie jak na gezecie czy w fakcie ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram wypowiedź mateusz7. Jeżeli jest tu jakiś "news" to przynajmniej pomyślcie o odpowiednim tytule, bo powili jak zaczynam czytać kw to kojarzy mi się z jakąś "pospolitą" gazetą.

A co do artykułu to może to morze się oziębiło?? Na odcinku 100 km (600km) mogą być duże wahania temp.

A ciekawe czy naukowcy wzięli pod uwagę ciepło wydzielane przez narwale? Chyba że tak sprytnie umieścili czujniki że nigdy nie dotykały ciał zwierząt  :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Utrata lodu na Grenlandii i w Antarktyce jest obecnie 6-krotnie szybsza niż w latach 90. To oznacza, że do roku 2100 obszarom zamieszkiwanym przez 400 milionów osób będą groziły coroczne powodzie. Od roku 1992 do 2017 poziom oceanów podniósł się o dwa centymetry, ostrzega zespół 89 naukowców, którzy przeprowadzili najszerzej zakrojone badania na ten temat.
      Na łamach Nature naukowcy donoszą, że najprawdopodobniej ubiegłoroczna utrata lodu w Arktyce była większa niż w rekordowym 2011 roku, kiedy to roztopiło się 552 miliardy ton. Podniesienie poziomu oceanów może być najbardziej dewastującym zjawiskiem związanym z globalnym ociepleniem. Powoduje ono m.in. znaczny wzrost siły tropikalnych cyklonów.
      Każdy centymetr więcej to więcej powodzi i większa erozja, przypomina jeden z dwóch głównych badań, profesor Andrew Shepherd z University of Leeds. Jeśli Antarktyda i Grenlandia będą traciły lód w tempie przewidywanym przez najbardziej pesymistyczne scenariusze, to do końca wieku poziom oceanów zwiększy się o dodatkowych 17 centymetrów, dodaje uczony.
      Dotychczas do wzrostu poziomu oceanów najbardziej przyczyniało się topnienie lodowców oraz rozszerzanie objętości wód oceanicznych pod wpływem ciepła. Jednak w ostatniej dekadzie głównym kołem napędowym wzrostu była utrata lodu na biegunach.
      Niemal cała utrata lodu w Antarktyce i połowa w Grenlandii jest spowodowana ocieplającymi się wodami oceanów. Druga połowa z lodu, który stopniał na Grenlandii to wynik działania coraz cieplejszego powietrza.
      Jak wynika z najnowszych badań, jeszcze w roku 1992 roczna utrata lodu na obu biegunach wynosiła 81 miliardów ton. W roku 2017 było to 475 miliardów don. Takie wnioski wyciągnięto na podstawie danych satelitarnych, badań terenowych i modelowania komputerowego. Pomiary satelitarne dostarczają danych z pierwszej ręki. To dane nie do podważenia, mówi drugi z głównych autorów badań, Erik Ivins z NASA.
      Na Grenlandii i w Zachodniej Antarktyce, która – zdaniem wielu naukowców – przekroczyła punkt krytyczny, znajduje się tyle lodu, że jego rozmrożenie oznaczałoby wzrost poziomu oceanów o około 13 metrów.
      Uzyskane obecnie wyniki odbiegają w znacznym stopniu od informacji z najnowszego IPCC. w nim bowiem czytamy, że w najgorszym ze scenariuszy poziom oceanów wzrośnie do 2100 roku aż o 84 centymetry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowiec Jakobshavn, który od 20 lat jest najszybciej topniejącym i najszybciej tracącym na grubości lodowcem Grenlandii, zaskoczył naukowców z NASA. Najnowsze badania wykazały, że lodowiec... zaczął przybierać na grubości, a jego czoło, zamiast wycofywać się w głąb lądu, przesuwa się w kierunku oceanu. Lodowiec wciąż traci masę, ale proces ten spowolnił.
      Naukowcy doszli do wniosku, że spowolnienie utraty masy przez lodowiec jest spowodowane tym, że prąd morski, który opływa czoło lodowca, uległ schłodzeniu w 2016 roku. Wody okalające Jakoshavn są najzimniejsze od połowy lat 80. ubiegłego wieku.
      Badania, których wyniki opublikowano na łamach Nature Geoscience, pozwoliły na wyśledzenie źródła chłodnej wody. Ala Khazendar z Jet Propulsion Laboratory wraz z zespołem informują, że znajduje się ono na Północnym Atlantyku, w odległości niemal 1000 kilometrów na południe od lodowca.
      Odkrycie zaszokowało naukowców. Początkowo nie wierzyliśmy w te dane. Spodziewaliśmy się, że Jakobshavn będzie się zachowywał tak, jak przez ostatnie 20 lat, mówi Khazendar. Badania jednak potwierdziły, że chłodniejsze wody utrzymują się wokół lodowca już trzeci rok z rzędu.
      Uczeni podejrzewają, że wody te zostały poruszone wskutek oscylacji północnoatlantyckiej. To system cyrkulacyjny, który powoduje, że co 5–20 lat Północny Atlantyk staje się na przemian zimny i ciepły.
      Mimo, że ostatnie zimy na Grenlandii były dość łagodne, to nad Północnym Atlantykiem były chłodniejsze i bardziej wietrzne niż zwykle. Chłodniejsza pogoda nałożyła się na zmianę oscylacji północnoatlantyckiej. W wyniku zbiegu obu zjawisk wody oceaniczne wokół Grenlandii ochłodziły się w latach 2013–2016 o 1 stopień Celsjusza. Chłodniejsze wody przybyły w okolice Jakobshavn i znacząco spowolniły topnienie lodowca.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowy poinformował o znalezieniu pierwszego krateru uderzeniowego ukrytego głęboko pod lodem Grenlandii. Jak dowiadujemy się z Goddar's Space Flight Center krater, znajdujący się pod Lodowcem Hiawatha, ma głębokość 300 metrów i średnicę 31 kilometrów. Powstał przed mniej niż 3 milionami lat, gdy w Ziemię uderzył meteoryt o średnicy około 800 metrów.
      Krater zauważyli pod raz pierwszy naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze i Duńskiego Muzeum Historii Naturalnej. W lipcu 2015 roku przeglądali oni mapy topograficzne Grenlandii wykonane za pomocą penetrującego lód radaru. Wówczas uwagę ich przykuło okrągłe obniżenie terenu pod Lodowcem Hiawatha. Zaczęli podejrzewać, że to krater uderzeniowy. Przez ostatnie trzy lata, przy pomocy swoich kolegów z USA, analizowali dane NASA.
      Krater jest wyjątkowo dobrze zachowany. To zdumiewające, gdyż lód lodowcowy to niezwykle efektywny czynnik erozji, który powinien szybko zniszczyć wszelkie ślady uderzenia, mówi główny autor badań, profesor Kurt Kjaer. Uczony nie wyklucza, że krater powstał pod koniec ostatniej epoki lodowej, co czyniłoby go jednym z najmłodszych na świecie.
      Naukowcy chcą teraz zbadać, w jaki sposób upadek meteorytu wpłynął na całą planetę.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Młody samotny narwal, który zabłąkał się na tereny oddalone od swojego arktycznego habitatu, został zaadoptowany przez grupę białuch z kanadyjskiej Rzeki Świętego Wawrzyńca.
      Narwala rozpoznano na podstawie kła i szarawych plam na skórze. Sfilmowali go biolodzy morscy z Group for Research and Education on Marine Mammals (GREMM). Latem młodzik pływał z ok. 10 białuchami.
      Pierwszy raz widziano go z białuchami w 2016 r., a ponownie w 2017 r. Nagranie z nową rodziną zostało zrobione z drona w lipcu br. Biolodzy z GREMM chcieli w ten sposób prześledzić dynamikę nietypowej grupy.
      Jak wyjaśnia dyrektor GREMM, Robert Michaud, zachowanie waleni - ocieranie się o siebie w pobliżu powierzchni wody czy demonstrowanie genitaliów - wskazuje, że narwal został w pełni zaakceptowany przez białuchy. Znalazł nowych kumpli. Teraz traktują go jak swojaka.
      Narwale żyją w wodach powyżej koła podbiegunowego północnego i zwykle nie zapuszczają się tak daleko na południe.
      Biolodzy podkreślają, że białuchy z Rzeki Świętego Wawrzyńca to wysunięta najdalej na południe populacja tego gatunku. Uznaje się ją za zagrożoną.
      Choć habitaty narwali i białuch nakładają się w częściach Arktyki i oba gatunki są blisko spokrewnione, rzadko widuje się, by wchodziły ze sobą w interakcje.
      W wieku ok. 5-6 lat młode samce białuch uczą się od siebie umiejętności społecznych i życiowych i tworzą więzi, które przetrwają do dorosłości. Żyjąc z nimi, zasadniczo młody narwal uczy się, jak być białuchą - śmieje się Michaud.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwsze szeroko zakrojone badania pokryw lodowych i lodowców znajdujących się poza Grenlandią i Antarktydą  wykazały, że tracą one rocznie 150 miliardów ton lodu. Profesor John Wahr mówi, że oznacza to, iż z tego powodu globalny poziom oceanów wzrasta o 0,4 milimetra.
      Podczas swoich badań uczeni przeanalizowali dane dostarczone przez zespół dwóch satelitów GRACE (Gravity Recovery and Climate Experiment). Wykazały one, że w latach 2003-2010 strata lodu wynosiła 148 miliardów ton, czyli 162,5 kilometra sześciennego rocznie. Nie brano pod uwagę lodu z samotnych lodowców oraz pokryw lodowych z obrzeży Grenlandii i Antarktydy. Do obliczeń należy dodać 80 miliardów ton.
      Ziemia traci olbrzymie ilości lodu, który ostatecznie trafia do oceanów, a nowe badania pomogą nam znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące wzrostu poziomu wód oceanicznych oraz reakcji zimnych obszarów na zmiany klimatyczne - mówi Wahr.
      Satelity GRACE pozwalają obserwować lodowce z niespotykaną dotychczas dokładnością. Przed ich wystrzeleniem w 2002 roku lodowce obserwowano za pomocą czujników naziemnych. Uzyskiwano w ten sposób informacje na temat kilkuset spośród 200 000 wszystkich ziemskich lodowców. Satelity oddalone od siebie o 217,2 kilometra znajdują się na wysokości około 483 kilometrów nad Ziemią. Badają one zmiany w polu grawitacyjnym planety powodowane lokalnymi zmianami masy.
      GRACE posłużyły też uczonym z Boulder do zbadania utraty lodu na Grenlandii i Antarktydzie. Tam strata wynosiła 385 miliardów ton rocznie.
      W sumie w latach 2003-2010 roztopiło się około 4168 kilometrów sześciennych lodu.
      Woda z lodu utraconego przez Ziemię w latach 2003-2010 pokryłaby całe Stany Zjednoczone warstwą wody o głębokości około 0,5 metra - stwierdził Wahr.
      Naukowców najbardziej zaskoczył fakt, że utrata lodu jest znacznie mniejsza niż wcześniej szacowano. W wysokich górach Azji rocznie roztapia się około 4 miliardów ton, a niektóre wcześniejsze szacunki mówiły nawet o 50 miliardach ton.
      Dane GRACE z tych regionów były dużym zaskoczeniem. Jedno z możliwych wyjaśnień jest takie, że wcześniej informacje uzyskiwano z niżej położonych łatwo dostępnych lodowców i później ekstrapolowano je na zachowanie tych, które znajdowały się wyżej. Jednak mimo globalnego ocieplenia wyżej jest wciąż na tyle chłodno, że lodowce nie tracą masy - stwierdził uczony.
      Ciągle nie jest jasne, jak tempo topienia się może rosnąć i jak szybko lodowce będą traciły masę w nadchodzących dekadach. Z tego też powodu trudno jest przewidywać przyszłość - mówi profesor Pfeffer.
      Z badań wynika, że roczny przyrost wody w oceanach spowodowany topieniem się lodów wynosi zaledwie 1,5 milimetra.
×
×
  • Create New...