Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jeśli tenisista spożyje rano w dniu meczu sodę oczyszczoną (wodorowęglan sodu), pozwoli mu to zachować dobrą formę po wysiłku. Zespół Chen-Kang Changa z National Taiwan College of Physical Education zauważył, że suplementacja NaHCO3 zapobiegała wywołanemu zmęczeniem obniżeniu możliwości u doświadczonych zawodników.

Tajwańczycy przeprowadzili badania na randomizowanej, podwójnie ślepej próbie. Dziewięciu ochotników losowano do grup i nikt nie wiedział, czy pije napój z sodą, czy placebo. Przed i po symulowanym meczu tenisiści brali udział w badaniu umiejętności sportowych. Oceniano regularność i dokładność forehandu, backhandu i serwisu z lewej oraz prawej strony kortu. W teście z wodorowęglanem sodu po symulowanym meczu utrzymały się [typowe dla danej osoby] parametry serwisu i forehandu. W grupie placebo odnotowano obniżenie formy.

W przyszłości Chang zamierza zbadać tenisistów wykonujących m.in. woleje (uderzenia piłki z powietrza przed uderzeniem o podłoże) oraz dropszoty (od ang. drop-shot – podcinanie piłki, by spadła tuż za siatką, gdy rywal znajduje się za linią końcową kortu). Tajwańczycy będą wtedy chcieli zmierzyć prędkość uderzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe, no proszę :) Zwykły proszek do pieczenia.. :D Byćmoże to cenna wskazówka również dla innych sportowców?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm, używałem tego nieraz jako świetnego środka na zgagę i dolegliwości żołądkowe. Może warto sobie strzelić przed wysiłkiem? Bo to chyba nie ma skutków ubocznych?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm, używałem tego nieraz jako świetnego środka na zgagę i dolegliwości żołądkowe. Może warto sobie strzelić przed wysiłkiem? Bo to chyba nie ma skutków ubocznych?

Polecałbym bardziej wodorowęglan amonu - śmierdzi moczem ale nie wprowadza sodu do organizmu. Zakładam, że istotne są aniony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co niby jest złego w dostarczaniu sodu do organizmu po intensywnym wysiłku? Po treningu organizm jest przeważnie odwodniony i wypłukany z elektrolitów, więc bardzo dobrze mu zrobi taka forma suplementacji (co zresztą widzę nawet u siebie).

 

Poza tym po stokroć wolałbym we krwi nieco więcej sodu, niż jonów amonowych, które są silnie neurotoksyczne.

 

 

Inna sprawa, że odkrycie jakoś mnie nie zaskakuje - alkalizacja organizmu po intensywnym wysiłku w oczywisty sposób pomaga. Wyniki badań wskazujące na skuteczność soli takich jak cytrynian sodu albo właśnie wodorowęglan sodu są dostępne od co najmniej kilku lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A co niby jest złego w dostarczaniu sodu do organizmu po intensywnym wysiłku? Po treningu organizm jest przeważnie odwodniony i wypłukany z elektrolitów, więc bardzo dobrze mu zrobi taka forma suplementacji (co zresztą widzę nawet u siebie). 

Masz rację , nalezy tylko pamiętać ze jeśli rozpuścisz go w wodzie o temperaturze pow. 60st (zalecałbym zimną wodę z filtra osmotycznego - tak robię i zyję) to będzie to ostatnia twoja szklanka w zyciu bowiem jednokierunkowo rozpada się na NaOH (pH ok 14) .

Równie niebezpieczne jest przechowywanie go w zasięgu słońca.

Co do ilości to pół małej łyzeczki od herbaty (sody oczyszczonej Polskiej produkcji) na szklankę zimnej wody (zasadzicy nie znosi trzustka, a na przeszczep nie ma co liczyć :) ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiam się czy zamiast takich 'babcinych sposobów' nie lepiej jednak sobie łyknąć Isostara czy jakiś inny napój izotoniczny, który zawiera również inne elektrolity, a nie tylko roztwór sodu.

 

@Jajcenty - przychylam się do opinii mikroosa, tutaj zasadniczym czynnikiem aktywnym jest raczej właśnie sód, więc pozbawienie go zniweluje cały efekt. (Wodoro)węglan jest tylko nośnikiem.. Zapewnia dużą rozpuszczalność związku w różnych kwasach (w tym soku żołądkowym) z wydzieleniem CO2.

 

Z tym, że idąc tym tropem (NaHCO3 + HCl -> NaCl + H2O + CO2), może od razu sobie trochę soli wziąć? Ale dostarczymy wtedy do organizmu jonów chlorkowych, które chyba raczej pożądane nie są. Podejrzewam, że to właśnie jest zaleta pierwszego sposobu dostarczenia sodu (w postaci sody właśnie).

 

Zastanawiam się jeszcze czy najlepszym rozwiązaniem nie było by zastosowanie dwóch użytecznych grup tworzących cząsteczkę, a nie jednej aktywnej, a drugiej neutralnej jak w przypadku sody. Mam tu na myśli pirogronian sodu lub potasu. Sód/potas regulują przewodnictwo nerwowe i zapewniają dobrą rozpuszczalność tworzonej soli, zaś pirogronian z tego co kojarzę bierze udział w cyklu energetycznym i jest czymś lepszym niż glukoza (występuje w dalszym etapie cyklu Krebsa, czyli oddychania komórkowego).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Masz rację , nalezy tylko pamiętać ze jeśli rozpuścisz go w wodzie o temperaturze pow. 60st (…) to będzie to ostatnia twoja szklanka w zyciu

 

No to ja już dawno jestem zombie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Woreczek z kilkoma gramami soli kuchennej w wewnętrznej kieszonce spodni. Co 1h naślinić palec i włożyć do soli. Popijać obficie wodą. Po kilkugodzinnym wysiłku nawet nie będzie widać zmęczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba żartujesz. Pot to nie tylko chlorek sodu, to także choćby magnez, bez którego mięśnie nijak nie będą chciały pracować. Polecam sprawdzić w praktyce - uświadomisz sobie, że nie masz racji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba żartujesz. Pot to nie tylko chlorek sodu, to także choćby magnez, bez którego mięśnie nijak nie będą chciały pracować. Polecam sprawdzić w praktyce - uświadomisz sobie, że nie masz racji.

W praktyce czyli np jak?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W praktyce czyli zrób sobie choćby 100 km na rowerze tylko z solą, a potem porównaj to z czasem na 100 km z popijaniem kompletnego izotonika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos, czy byłbyś tak uprzejmy i ujawnił nam tajemnicę:

1. Jaki jest, przykładowo oczywiście, stosunek wagowy chlorku sodu do magnezu w pocie podczas wysiłku fizycznego?

2. Jak najlepiej dostarczać do organizmu magnez?

3. Jak stwierdzić naturalnymi metodami, że magnezu mamy za mało?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzy posty pod rząd mogą świadczyć tylko o tym, że uraziłem czyjąś dumę :) Ale to nawet dobrze, bo bardzo nie lubię wszechwiedzących teoretyków.

 

Dane dot. zawartości magnezu w pocie znajdziesz po minucie poszukiwań na Google'u: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18156662. Co do formy podawania, najlepsza jest oczywiście dożylna, ale izotonik zawierający sól rozpuszczalną i dysocjującą w wodzie wydaje się optymalnym rozwiązaniem - w czasie wysiłku jest ona w zupełności wystarczająca (potwierdzone choćby rok temu w czasie jazdy na dystansie 300 km).

 

Pierwszym objawem niedoboru magnezu jest przeważnie pojawianie się skurczów lub drżeń, które bardzo często ustępują właśnie po podaniu magnezu. Często pojawia się także zmęczenie niewynikające bezpośrednio z wysiłku lub niewyspania. Również stwierdzone w praktyce, a jeśli nie wierzysz mnie, to zapytaj choćby lekarza albo zawodowego sportowca.

 

A to, czy przebiegniesz maratonik czy dwa, zależy od Ciebie - ważne, żebyś miał okazję przekonać się, że dostarczanie samej soli kuchennej na pewno nie da przy wielogodzinnym wysiłku tyle, co podawanie kompletnego izotoniku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do tego drżenia i skurczy to w pełni popieram - przy czym u mnie często występowały skurcze. Na szczęście ze względu na ten przykry fakt nauczyłem się likwidować każdy skurcz w ciągu kilku sekund poprzez odpowiednie ułożenie ciała - zwłaszcza ważne gdy łapie skurcz w mięsień dwugłowy uda. Jeśli nie rozprostuje się go w przeciągu jakichś 3-5s, to samemu można już później nie dać rady z bólu..

 

Zaś jeśli chodzi o bieganie (sam biegałem), to w zupełności wystarczy dystans półmaratonu. Przy 20km człowiek zaczyna być już solidnie wyczerpany, wypocony i ogółem sponiewierany :) Samego maratonu nie polecam bo zbyt niszcząco wpływa na organizm - wystarczą biegi na 20-30km (gwarantuję że między 16-tym a 30-tym km i tak będą niezapomniane przeżycia :D).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos, jak sam widzisz stosunek sodu do magnezu w pocie to jak 1 do 700. Sam oceń więc Twą dygresję z magnezem. Nie umniejszam oczywiście roli samego magnezu. Jednak bez pozostałych jonów nie pobiegniesz/pojedziesz efektywnie. Wszystkie składniki są ważne.

Zwróć uwagę ile potasu wydziela się w pocie a ile jest go w suplementach. Domyśl się dlaczego.

W jednym litrze potu znajduje się ok. 7 gramów soli. A w izotoniku - sam wiesz po pijesz ( izo oczywiście:)).

Pojawienie się skurczów i drżeń jest nie tylko objawem braku magnezu.

Doradzasz abym zapytał lekarza... Zapewniam Cię, że nie mam z tym problemu.

Podsumowując, co taki mały szary maratończyk jak ja może wiedzieć o wysiłku fizycznym i jego podstawach medycznych w porównaniu do supersportowca na karbonowym ścigaczu popijającym izotoniki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co z tego, że w liczbach bezwzględnych tracisz magnez 700x wolniej, skoro na starcie też jest go znacznie mniej, a skład potu jest bardzo podobny do składu osocza (i tym samym utrata poszczególnych elektrolitów ujęta procentowo jest bardzo podobna)?

 

Czy ja gdzieś powiedziałem, że utrata sodu nie jest groźna albo że jest mniej groźna? Cała dyskusja zaczęła się od Twojego stwierdzenia, że można odnawiać tylko jony chlorkowe i sodowe, by uprawiać wysiłek w nieskończoność bez śladów zmęczenia. A ja Tobie powtarzam jeszcze raz: zrób prosty eksperyment i zmierz swój czas po samej soli kuchennej i po pełnym izotoniku, a potem sam sobie oceń, czy naprawdę poziom zmęczenia był równy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiadając od końca:

Przeprowadzając trzy testy: sama woda, izotonik, woda lub izo z dodatkiem soli mamy zupełnie różne (między nami) rezultaty w poprawie wyników.

Napisałem, że po kilkugodzinnym wysiłku nie widać śladów zmęczenia a nie, że wystarczy sama suplementacja soli aby uprawiać wysiłek w nieskończoność.

Jeszcze raz: mam na myśli kilka godzin wysiłku jak np przebiegnięcie maratonu a nie bieganie w nieskończoność. Moje stwierdzenie nie kwalifikuje się nawet do biegu ultra czyli 7-8h.

Ponadto usiłowałem Cię sprowokować do poruszenia tematu gospodarki wodnej we kwi i w tkankach podczas długotrwałego wysiłku. Właśnie dla utrzymania tej równowagi sól jest kluczowa. Można by rzec, że zatrzymuje wodę we krwi ułatwiając transport pozostałych składników. Gdy organizm odwadnia się krew niejako gęstnieje i transport staje się wolniejszy, tętno przyspiesza. Suplementując sól, dostaje się ona do krwi, na zasadzie odwróconej osmozy zasysa wodę do układu krwionośnego i ułatwia krążenie. Dzieje się to kosztem wody z pozostałych części organizmu. Dlatego niezbędne jest zasilanie wodą a lepiej izotonikiem.

Z mojego doświadczenia wynika, że suplementacja soli w niskich temperaturach otoczenia jest zbędna. Najlepszy jest izo.

W wyższych temperaturach, powyżej 25 st. C, najlepsza jest woda + sól + izo.

Jednak wszystko zależy od indywidualnego składu potu, wilgotności, temperatury czy wytrenowania.

Zapewne podczas jazdy na rowerze ze względu na lepsze chłodzenie inny będzie skład optymalnej suplementacji niż podczas biegu.

Poza tym lubię biegać. Całkiem amatorsko. W październiku przebiegłem sobie np. dwa maratony. Połóweczki też kilka w roku z kolegami pobiegniemy. Maratony ze dwa trzy w roku. Coś tam utra. Ale przecież to pikuś przy wszystkowiedzącym supersportowcu na na karbonowyn ścigaczu.

Żartuję oczywiście  :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, zwróć jeszcze tylko uwagę na jeden fakt: jeżeli wydalasz z siebie wszystkie elektrolity po równo, a potem odtwarzasz zawartość tylko jednego z nich (mam na myśli jeden kation - o dysocjacji na dwa jony oczywiście pamiętam), wówczas organizm pozwala sobie na utratę większej ilości wody. Efekt jest taki, że magnezu masz coraz mniej, a organizm nawet nie ma jak temu zapobiec, bo praktycznie wszystkie mechanizmy regulujące gospodarkę wodną i resorpcję jonów są oparte o zawartość sodu (i w mniejszym stopniu, jak doskonale wiesz, glukozy i mocznika). W ten sposób można baaardzo sobie zaszkodzić (ja u siebie spowolnienie odczuwam już po drugiej godzinie jazdy, a "nogi z waty" po maksymalnie trzech, kiedy nie odnawiam magnezu). I chyba tyle w temacie z mojej strony. Pozdrower :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I dokładnie o to chodzi. Jak zauważyłeś też, koniec drugiej godziny ma istotne znaczenie. Po tym czasie zazwyczaj zaczyna się maraton. Jazda na rowerze jak napisałeś też. To może pochwalimy się skąd bierzemy magnez?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie wystarcza właśnie izotonik. A jak mam ochotę, wspomagam się jeszcze kostką albo dwiema gorzkiej czekolady :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niski tembr głosu nie tylko podoba się kobietom, ale i pomaga im zapamiętywać przedstawiane przez niego informacje. Zespół Davida Smitha z University of Aberdeen przeprowadził dwa eksperymenty, które po raz pierwszy pokazały, że męski głos jest istotny zarówno podczas wyboru partnera, jak i dla dokładności kobiecych wspomnień.
      Wysokość głosu jest ważna, ponieważ wskazuje na genetyczną jakość osobnika. Może także dostarczyć cennych wskazówek odnośnie do niepożądanych u stałego partnera cech zachowania, np. braku ciepła emocjonalnego.
      W pierwszym eksperymencie 45 kobietom pokazano zdjęcie pojedynczego obiektu. W tle słychać było jego nazwę, wymawianą wysokim lub niskim męskim lub kobiecym głosem. Później badanym pokazywano podobne, ale nieidentyczne wersje przedmiotu i pytano, którą z nich widziały wcześniej. Panie miały też powiedzieć, który z głosów wolą.
      W drugim eksperymencie wykorzystano, tak jak w pierwszym, spreparowane głosy, poza tym 46 kobiet słuchało jednak prawdziwych męskich i kobiecych głosów. Psycholodzy sprawdzali, jak ochotniczki je oceniają i jak wypadają w testach zapamiętywania obiektów.
      Okazało się, że w przypadku obu eksperymentów kobietom bardziej podobały się niskie męskie głosy. Co więcej, dokładniej zapamiętywały przedmioty nazywane przez mężczyznę z niskim głosem.
      Nasze wyniki demonstrują, że w porównaniu do mniej atrakcyjnych podwyższonych męskich głosów, kobieca pamięć działa lepiej pod wpływem niskich męskich głosów – podkreśla Smith.
      Dobra pamięć odnośnie do konkretnych spotkań z pożądanym mężczyzną pozwala kobietom porównywać i oceniać mężczyzn według tego, jak mogliby się zachowywać w różnych sytuacjach damsko-męskich, np. w ramach zaangażowanej relacji długoterminowej lub w niezobowiązującym związku krótkoterminowym. Taka umiejętność pomaga wybrać właściwego partnera, a to szczególnie ważne, ponieważ konsekwencje złej decyzji w tej dziedzinie mogą być poważne – podsumowuje dr Kevin Allen, który nadzorował przebieg studium.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tenisiści, którzy głośno stękają, odbijając piłkę, mogą w ten sposób skutecznie zmylić zmysły przeciwnika. Drugi gracz ma bowiem problem z oceną, gdzie i jak tak naprawdę leci piłka (PLoS ONE).
      Nasze odkrycia sugerują, że w takich okolicznościach przeciwnikowi wydaje się, że piłka przemieszczająca się z prędkością 80 km/h znajduje się o nieco ponad 60 cm [24 cale] bliżej niż w rzeczywistości – wyjaśnia Scott Sinnett z Uniwersytetu Hawajskiego. Naukowcy prowadzili badania z udziałem studentów Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej. Wykorzystano dźwięki, których głośność odpowiadała okrzykom wydawanym na korcie przez Marię Sharapovą i Rafaela Nadala.
      Trzydziestu trzech ochotników oglądało nagrania przedstawiające tenisistę odbijającego piłkę na drugą stronę kortu. Odbiciu towarzyszył bądź nie krótki dźwięk. Każdorazowo zadanie badanych polegało na jak najszybszym i jak najdokładniejszym określeniu na klawiaturze kierunku uderzenia. Stęknięcie znacznie wydłużało czas reakcji, wiązało się też z większą liczbą błędów.
      Akademicy uważają, że istnieje kilka wyjaśnień zaobserwowanego zjawiska. Wiadomo np., że niektórzy zawodowi gracze oceniają prędkość i ruch obrotowy piłki na podstawie dźwięku generowanego podczas zetknięcia z rakietą. Głośne stęknięcia skutecznie by to uniemożliwiały. Sinnett i jego współpracownik z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej prof. Alan Kingstone uważają, że na nawierzchniach umożliwiających szybszą grę, np. na trawiastych kortach Wimbledonu, opisany efekt będzie silniej zaznaczony.
      Tenisiści różnie podchodzą do zagadnienia stękania w czasie meczu. Martina Navratilova uznawała je za oszustwo. Obecnie amerykańsko-kanadyjski zespół zamierza ustalić, czy zawodnicy ze szczytów zestawień opracowali własne metody na niwelowanie wpływu postękiwania przeciwników.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od początku przyszłego roku czytelnicy online'owej wersji The New York Timesa będą musieli płacić za korzystanie z treści. Każdy będzie miał miesięcznie dostęp do ograniczonej liczby bezpłatnych artykułów. Za kolejne trzeba będzie płacić.
      Na razie nie wiadomo, jaka będzie cena, ani ile tekstów zostanie udostępnionych bezpłatnie. Przedstawiciele NYT chcą stworzyć drugie, obok reklamy, źródło dochodów. Wierzą, że im się to uda, gdyż oferują profesjonalny produkt, a ich klienci są lojalni.
      Subskrybenci drukowanej wersji New York Timesa będą mieli bezpłatny dostęp do wszystkich online'owych treści.
      Coraz więcej serwisów wprowadza płatności. Obecnie spośród wielkich dostawców treści tylko Wall Street Journal oraz Newsday, należące do News Corp., pobierają opłaty. Wiele innych rozważa jednak taki ruch.
      Część wydawców obawia się jednak, że może to spowodować znaczny odpływ użytkowników i spore straty na reklamie. Oni niewątpliwie poczekają, by przekonać się, jak rynek zareaguje na wprowadzenie opłat.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Substancja dostępna w każdym sklepie spożywczym może skutecznie spowolnić rozwój przewlekłej niewydolności nerek - twierdzą badacze z Royal London Hospital. Tym niezwykle skutecznym lekiem okazała się być... zwyczajna soda oczyszczona, czyli wodorowęglan sodu.
      Jak udowadnia zespół dr. Magdi Yaqooba, podawanie sody oczyszczonej (NaHCO3) w połączeniu ze standardowymi lekami skutecznie pomaga pacjentom, u których przewlekła niewydolność nerek doprowadziła do kwasicy metabolicznej, czyli stanu, w którym organizm nie jest w stanie usunąć nadmiaru jonów wodorowych, czego efektem jest spadek pH płynów ustrojowych. 
      W studium przeprowadzonym przez badaczy z Royal London Hospital wzięło udział 134 pacjentów. Oprócz typowych leków stosowanych w leczeniu ich choroby, część z nich przyjmowała także tabletki zawierające wodorowęglan sodu. Zgodnie z założeniami eksperymentu, ten prosty środek miał za zadanie wyrównywać nadmiar jonów wodorowych i ułatwiać przywrócenie prawidłowego pH organizmu.
      Jak wykazali autorzy eksperymentu, tempo pogarszania się funkcji nerek u pacjentów przyjmujących NaHCO3 spadło aż o 2/3 w porównaniu z grupą przyjmującą placebo. Co więcej, gwałtowne zaostrzenie niewydolności przydarzyło się u zaledwie 9% chorych przyjmujących sodę oczyszczoną. W grupie kontrolnej do podobnego zdarzenia doszło aż u 45% pacjentów.
      W rzeczywistości u pacjentów przyjmujących wodorowęglan sodu tempo pogarszania się funkcji nerek było podobne do typowego osłabienia związanego z wiekiem, cieszy się dr Yaqoob. Lekarz wspomina także, że podawanie sody oczyszczonej znacznie ograniczało ryzyko konieczności przeprowadzenia hemodializy, a także poprawiało podstawowe parametry świadczące o stanie odżywienia organizmu chorych. Nie stwierdzono także, pomimo zwiększonej podaży sodu, wzrostu ciśnienia tętniczego, które mogłoby prowadzić do pogorszenia funkcji nerek. 
×
×
  • Create New...