Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Google Instant - błyskawiczne wyszukiwanie

Recommended Posts

Google pokazało nową usługę o nazwie Google Instant. Pozwala ona na wyszukiwanie w czasie rzeczywistym, co oznacza, że w miarę jak użytkownik wpisuje kolejne litery poszukiwanej frazy, Google na bieżąco pokazuje wyniki wyszukiwania.

Instant można uznać za rozszerzenie narzędzia Suggest, które podpowiada wyszukiwaną frazę. Teraz z podpowiedziami została połączona prezentacja wyników.

Dzięki takiemu rozwiązaniu użytkownik może zaoszczędzić nieco czasu (liczonego w sekundach) na oczekiwaniu na wyniki.

Instant działa już od wpisania pierwszego znaku. Jeśli np. szukamy informacji na temat premiera Tuska, to już po wpisaniu litery "d" na pierwszym miejscu wyszukiwania otrzymamy odnośnik do witryny dictionary.com. Wpisanie "o" powoduje zmianę w wynikach wyszukiwania na dominos.com. Odnośnik do informacji o Donaldzie Tusku trafi na pierwsze miejsce wyszukiwania po wpisaniu "donald tus". Wynika to z faktu, że istnieje wiele pojęć zaczynających się od "don" oraz wielu znanych Donaldów. Jeśli jednak szukamy Lecha Wałęsy, to na pierwszą pozycję wyszukiwania trafi on już po wpisaniu "lech" i naciśnięciu spacji.

Aby skorzystać z Google Instant konieczne jest zalogowanie się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki takiemu rozwiązaniu użytkownik może zaoszczędzić nieco czasu (liczonego w sekundach) na oczekiwaniu na wyniki.

Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić - przecież wyniki wyszukiwania są wyświetlane przeważnie w czasie poniżej sekundy. Dodatkowo jak coś się szuka, to się w 90% przypadków wie, o jaką frazę chce się zapytać i tutaj sugestia może nieco przyśpieszyć, acz wpisanie 10 znaków na klawiaturze i tak jest szybsze niż wpisanie 3 znaków i sprawdzanie, czy na liście sugestii znajduje się odpowiednia pozycja + przejście do niej strzałką w dół lub kliknięcie myszką.

 

Jeśli np. szukamy informacji na temat premiera Tuska, to już po wpisaniu litery "d" na pierwszym miejscu wyszukiwania otrzymamy odnośnik do witryny dictionary.com. Wpisanie "o" powoduje zmianę w wynikach wyszukiwania na dominos.com. Odnośnik do informacji o Donaldzie Tusku trafi na pierwsze miejsce wyszukiwania po wpisaniu "donald tus". Wynika to z faktu, że istnieje wiele pojęć zaczynających się od "don" oraz wielu znanych Donaldów. Jeśli jednak szukamy Lecha Wałęsy, to na pierwszą pozycję wyszukiwania trafi on już po wpisaniu "lech" i naciśnięciu spacji.

To teraz proszę mi pokazać oszołoma, który wyszukiwanie Tuska zacznie od wpisywania donald zamiast Tusk...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autor newsa :D

Bez urazy, ale przyznasz że mało kto wyszukuje polityka po imieniu, no chyba że mówimy o Nelly Rokicie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Instant działa już od wpisania pierwszego znaku. Jeśli np. szukamy informacji na temat premiera Tuska, to już po wpisaniu litery "d" na pierwszym miejscu wyszukiwania otrzymamy odnośnik do witryny dictionary.com. Wpisanie "o" powoduje zmianę w wynikach wyszukiwania na dominos.com.

 

i tu juz jest odpowiedz po co oni to wprowadzili. ten kto wiecej zaplaci za literke tego witryna bedzie pierwsza na liscie. przeciez kazdy wie ze to w niczym nie pomaga a ten kto bedzie wpisywal literki i sprawdzal za kazdym razem co mu wyswietla google to moze kliknie na ktoras strone. glupi to oni nie sa a na zarabianiu kasy znaja sie najlepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bez urazy, ale przyznasz że mało kto wyszukuje polityka po imieniu, no chyba że mówimy o Nelly Rokicie :D

 

Nie wiem. Może. Ja zawsze szukam po imieniu i nazwisku :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szczęście jeszcze nie jest to włączone na stałe. Pomocne może to być dla ludzi nieobeznanych z komputerem, którym rzeczywiście wklepanie czegoś w google zajmuje ponad 25 sekund. I dla marketingowców, dla których tacy nieobeznani ludzie są łatwym celem. Reszta zauważy tylko, że coś tam na dole miga bez sensu w trakcie wpisywania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

bardzo fajna opcja, najpierw tego używałem a dopiero teraz przeczytałem newsa.

Świetnie się sprawdza gdy szukamy wpisując kilka słów, dopisanie/usunięcie jakiegoś od razu zmienia wynik , nie trzeba jeszcze dodatkowo klikać enter :)

mi się podoba

a wydawałoby się że już się nie da przyspieszyć wyszukiwania

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie się to średnio podoba często korzystam z dość skomplikowanych zapytań które dają dopiero sensowny wynik w całości.

 

Poza tym jest to kolejne zwiększenie transferu średnio wg mnie potrzebne. Co więcej na wolnych łączach może być jeszcze gorzej na przykład jeśli ktoś korzysta na jakimś odludziu z telefonu jako modemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co więcej na wolnych łączach może być jeszcze gorzej na przykład jeśli ktoś korzysta na jakimś odludziu z telefonu jako modemu.

Tudzież z GPRS-u...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to sobie ten ktoś wyłączy ten feature...? Nie widzę tutaj problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komisja Europejska spodziewa się kolejnych skarg antymonopolowych składanych przeciwko Google'owi. Zdaniem Joaquina Almunii, pozew Microsoftu nie był ostatnim.
      Rzecznik prasowa Almunii potwierdziła, że skarg będzie więcej. Nie chciała jednak mówić ile, ani kto je będzie składał.
      Komisja Europejska rozpoczęła w listopadzie śledztwo, które ma udzielić odpowiedzi na pytanie, czy Google nadużywa swojej rynkowej pozycji na rynku wyszukiwarek internetowych. Koncern jest oskarżany, iż sztucznie zaniża ranking wyszukiwania usług swoich konkurentów i promuje swoją własną ofertę.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na blogu Harvard Business Review ukazał się artykuł, którego autor - James Allworth - uważa, że Google może wkrótce pożałować strategii całkowitej otwartości, jaką wybrał dla Androida. Mobilny system operacyjny Google'a bardzo szybko zdobywa rynek, jednak często zarabia na nim konkurencja, a koncern Page'a i Brina nie ma z tego ani centa.
      Google wypuszczając na rynek Androida postanowiło pokonać obecną tam już konkurencję, czyli Apple'a, RIM-a czy Microsoft. Koncern przyjął strategię podobną do strategii Microsoftu - chciał, by jego system trafił na jak największą liczbę urządzeń. Jednak w przeciwieństwie do firmy Ballmera, nie zarabia on na samym systemie, a na wyszukiwaniu i aplikacjach.
      Oferta Google'a okazała się niezwykle atrakcyjna dla producentów telefonów komórkowych. Stworzenie systemu operacyjnego to najtrudniejsze zadanie w ich biznesie. Teraz mają system bezpłatnie i, co więcej, mają pełne prawo ingerencji w jego kod. Szybko powstał więc Open Handset Alliance, który zaczął rozwijać Androida. Google nie musiało nic robić, poza liczeniem na wzrost zysków.
      Gdy Google zaczęło wycofywać się z Chin tamtejsi producenci komórek zdali sobie sprawę, że ich klienci mogą stracić dostęp do wielu usług, oferowanych dotychczas przez Google'a. Zaczęli więc szukać innych dostawców treści. I znaleźli Baidu, najpopularniejszą chińską wyszukiwarkę. Baidu chętnie podpisuje z nimi umowy, jednak pod warunkiem, że Android oferowany przez tych producentów nie będzie zawierał żadnych odniesień do Google'a. To oznacza, że chińscy konsumenci nie będą mieli świadomości, iż korzystają z produktu wyszukiwarkowego giganta, a dzięki systemowi Google'a rośnie liczba odsłon Baidu.
      Jednak, jakby jeszcze tego było mało, także konkurencja za oceanem potrafi obrócić Androida na swoją korzyść. Niedawno Verizon podpisał z Microsoftem umowę, na podstawie której niektóre androidowe telefony w sieci Verizona będą domyślnie korzystały z wyszukiwarki Bing, a nie Google. Przykład zaczyna być zaraźliwy. Ostatnio Motorola rozpoczęła sprzedaż telefonu Citrus napędzanego przez Androida, ale z domyślnie ustawionym Bingiem. To oznacza, że na systemie Google'a zarabia Microsoft.
      Zdaniem Allwortha, to dopiero początek walki. Dla Google'a najbardziej istotne jest bowiem, jakie programy są instalowane przez producenta telefonu i jaka wyszukiwarka jest ustawiana domyślnie. Jednak Google w żaden sposób tego nie kontroluje. Producenci mają tutaj całkowitą swobodę. Allworth uważa, że będzie jeszcze gorzej. Przypomina, że Google płaci Apple'owi duże kwoty za umieszczenie swojej wyszukiwarki jako domyślnej na iPhonie'e. Jego zdaniem, wkrótce producenci skupieni w Open Handset Alliance zdadzą sobie sprawę, że to Google bardziej potrzebuje ich niż oni Google'a i zażądają pieniędzy za pozostawienie domyślnej w Androidzie opcji wyszukiwania w Google'u. I, zapewne, tanio takiej możliwości nie wycenią.
      Strategia Google'a okazała się dobrym pomysłem na pokonanie konkurencji na rynku smartfonów, jednak wciąż nie wiadomo, czy oprócz satysfakcji przyniesie koncernowi Page'a i Brina spodziewane korzyści finansowe. Wyjściem z sytuacji mogłaby być zmiana zapisów licencyjnych Androida.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiedy ludzie szukają rzadkich obiektów, np. broni i materiałów wybuchowych w bagażu podróżnych czy guzów w tkankach chorego, mają kłopot z ich wypatrzeniem. Prawdziwa jest też odwrotna zależność. Jeśli z czymś stykamy się często, widzimy to wszędzie, nawet tam, gdzie naprawdę się nie pojawia (Current Biology).
      Jak wyjaśnia Jeremy Wolfe z Harvardzkiej Szkoły Medycznej, znajdziemy więcej z 20 ukrytych sztuk broni, przeszukując 40 walizek niż przeglądając zawartość dwóch tysięcy plecaków. Naprawdę chcemy zrozumieć, czemu się tak dzieje. Ma to znaczenie zarówno dla przeglądania bagażu na lotniskach (nawet najbardziej zaawansowany skaner nie działa bowiem bez pomocy człowieka), jak i dla przeglądania wyników badań mammograficznych, prześwietleń rtg. itp. Interpretacji może dokonać wyłącznie człowiek, musimy więc dokładnie prześledzić, jak wyglądają i jak działają typowe dla naszego gatunku mechanizmy wyszukiwania.
      Zespół Wolfe'a współpracował z Laboratorium Bezpieczeństwa Transportowego amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. To od jego pracowników naukowcy otrzymali zdjęcia pustych walizek oraz przedmiotów, które się w nich zwykle znajdują. Mamy oprogramowanie, które pakuje torby. Bierze pustą, wrzuca do środka trochę ubrań oraz może kilka drobiazgów i na tym kończy lub dodaje broń palną bądź nóż. Komputer postępował tak w 50 lub w 2% przypadków. Następnie Amerykanie poprosili 13 chętnych o wyszukiwanie w bagażu niebezpiecznych narzędzi.
      Okazało się, że ludzie z większym prawdopodobieństwem znajdowali noże i pistolety, gdy w torbach poupychano ich dużą liczbę. Mieli jednak spory problem z wytropieniem groźnych obiektów, kiedy program zaniżył częstotliwość ich występowania.
      Gdy pojawiały się w połowie przypadków, [...] wolontariusze pomijali jedynie 7% obiektów. Jeśli występowały w 2% prób, wskaźnik pomijania wzrastał do 30% – podsumowuje Wolfe.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyszukiwarka Ecosia przeznacza aż 80% dochodów z linków sponsorowanych na ratowanie lasów deszczowych. Nowa witryna pozwala użytkownikom korzystać z internetu i jednocześnie przyczynić się do ochron "zielonych płuc" Ziemi.
      Ecosia korzysta z technologii wyszukiwarek Bing i Yahoo, które są odpowiedzialne za dostarczanie wyników wyszukiwania i reklam. Jednak w przeciwieństwie do innych wyszukiwarek, nie zatrzymuje dla siebie całości wpływów z reklam, ale co najmniej 80% z nich przelewa na konto World Wildlife Found (WWF) i pieniądze są przeznaczane na ochronę lasów deszczowych.
      Rzecznik prasowy WWF stwierdził, że "zielone" wyszukiwarki mogą w przyszłości stać się jednym z głównych źródeł finansowania projektów ekologicznych. Każde wyszukiwanie za pomocą witryny Ecosia.com pomoże chronić fragment lasu deszczowego. Czyniąc więc Eocsię swoją domyślną wyszukiwarką pomagasz chronić środowisko - stwierdził. Jego zdaniem przeciętny użytkownik internetu może, korzystając z Ecosii, przyczynić się w ciągu roku do uratowania 2000 metrów kwadratowych lasu deszczowego. Jeśli tylko 1% internautów będzie korzystało z Ecosia.com, to w ciągu roku zostanie uratowany las o powierzchni Szwajcarii - dodał.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Proste przeszukiwanie zasobów Internetu może wspomóc aktywność mózgu starszych osób. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles uważają, że w opóźnianiu procesów demencyjnych jest ono skuteczniejsze od czytania.
      Zespół profesora Gary'ego Smalla wyjaśnia, że googlowanie angażuje kilka równoległych procesów poznawczych. Nie tylko należy sobie przypomnieć, jaki termin kogoś interesuje, ale także porównać i przeanalizować wyniki wyszukiwania. Teena Moody, współautorka badania, przekonuje, że podczas konstruowania programów gimnastyki mózgu dla seniorów nie powinno się zapominać o tego typu ćwiczeniach.
      W ramach eksperymentu 24 osoby w wieku od 55 do 78 lat poproszono o wyszukanie materiałów na kilka tematów. Jednocześnie za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) śledzono mózgowy przepływ krwi. Po dwóch tygodniach test powtórzono. W międzyczasie w domu ochotnicy musieli przestrzegać online'owego planu ćwiczeń.
      Amerykanie odkryli, że początkowa poprawa funkcjonowania rejonów związanych z językiem, czytaniem, pamięcią i widzeniem rozszerzyła się na obszary mózgu kontrolujące pamięć i podejmowanie decyzji.
×
×
  • Create New...