Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Obawy o uszkodzenia słuchu wywołane modą na odtwarzacze MP3 wydają się uzasadnione. Journal of American Medical Association donosi, że w ciągu ostatnich 20 lat liczba młodych osób ze zdiagnozowanymi poważnymi problemami ze słuchem wzrosła aż o jedną trzecią. Zdaniem specjalistów ma to związek z używaniem przenośnych odtwarzaczy muzyki.

Autorzy wspomnianych badań odnotowali też, że w latach 2005-2006 aż 20% amerykańskich nastolatków cierpiało na jakiś rodzaj utraty słuchu. To o 30% niż w roku 1988 i 1994, kiedy prowadzono podobne badania.

Państwa i organizacje ponadpaństwowe próbują narzucać producentom przenośnych odtwarzaczy limity głośności, jednak ci argumentują, że nie mogą odbierać swoim klientom prawa do głośnego słuchania muzyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że badanie to opiera się na nieco błędnych założeniach. Otóż w moim mniemaniu winę ponosi nie tyle co odtwarzacz mp3 i głośność, a same słuchawki. Słuchawki dokanałowe bezpośrednio oddziaływają na błonę bębenkową i z racji konstrukcji zatykają kanał słuchowy, przez co przy długim i częstym słuchaniu sprzyjają rozwojowi flory bakteryjnej mogącej zaatakować ucho wewnętrzne, co doprowadza do zapaleń ucha. Wystarczy używać słuchawek tradycyjnych, które już niestety nie są tak atrakcyjne wizualnie (choć oczywiście są modele miniaturowe) oraz nie "biją" tak mocno po uszach (przez co też otoczenie bardziej słyszy muzykę), no i nie są trendy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

Bardziej bym się odwołał do ćisnienia oraz natężenia wysokich czestotliwosci w bezposrednim zetknieciu z blona bębenkową. Mówi się tu o utracie słuchu a to wysokie częstotliwości go niszczą najbardizej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Utrata słuchu jest spowodowana wszechogarniającym kultem hałasu. W miastach jest przez cały dzień bardzo głośno. Tiry, motory, skutery, autoalarmy...Nawet ptaki w mieści muszą śpiewać znacznie głośniej niż w lesie. W telewizji max głośne reklamy, w sklepach głupia głośna muzyka. Są ludzie, którzy cały dzień muszą czegoś słuchać. Pierwsze co robią to po wstaniu włączają radio - przez cały dzień musi im pitolić pod uchem. Muzyka w radiu jest kompresowana do granic możliwości. Tak jest zresztą nagrywana na płyty. Tam nie ma cichych miejscy, ani pustych częstotliwości! Poza tym tak jak niektórzy muszą się nachlać wódkę inni muszą nawalić się hałasem. Włączają swoje odtwarzacze wciąż głośniej i głośniej. Chcą się otumanić i głuchną od tego. Już nie jest w modzie dobrej jakości dźwięk. Mało kto jest na taki dźwięk wrażliwy i go poszukuje. Wystarczy moc subwoofera.

 

Nie chodzę od kilku lat do kina - dla mnie tam jest duuużo za głośno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adams77

bardzo dobrze napisane

Nie ma co zrzucać winy za utratę słuchu na odtwarzacze muzyki, wystarczy wyjść na ulicę większego miasta, żeby zapewnić sobie o wiele większą dawkę decybeli i tak naprawdę to najbardziej niszczy nasz słuch.

Każdy słucha muzyki w taki sposób jaki jest dla niego najbardziej komfortowy i nie ma się co dziwić że część osób słucha muzyki coraz głośniej (oczywiście pomijam w tym momencie tzw. lanserów, pozerów, z "odkręconym na full" car audio systemem), gdyż w zależności od charakterystyki słuchu danego człowieka, może się okazać że jedni słyszą jedne częstotliwości lepiej, a inni gorzej (polecam hasła w encyklopediach i literaturze o progach/granicach słyszalności). Jak wiadomo postępujące uszkodzenie słuchu pogarsza tę charakterystykę, zatem stała jego ekspozycja na dźwięki o zbyt dużym natężeniu spowoduje, że z czasem niestety możemy zauważyć, iż ustawiamy większą głośność w odtwarzaczu, aby postrzegać dźwięk bardziej szczegółowo - aby słyszeć pełne spektrum częstotliwości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wina jest po stronie rodziców! Durni rodzice to i glupie dzieci! Rodzice tego nie wyczytali jak i dzieci mało czytają, bo nie wiedzą! Infoholizm jest jednak przydatny na dłuższa metę!

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wilk

Hałas autobusów i rumor jest dla mnie nie do strawienia, od muzyki jestem uzależniony tak jak alkoholik od wódy i kiedy mogę słucham podczas podróży tak jak i w domu na 2.0, dodatkowo nie trawię niskiej jakości utworów, optymalnie 1 godzinę dziennie do pracy i z powrotem na dokanałowych. Nie uwzględniam dłuższych wypadów i tak dalej. Podsumowując twierdzisz iż dla mnie będzie lepiej użyć tradycyjnych popierdziawek gdzie głośność muszę ustawić ze 2 razy więcej by cokolwiek usłyszeć poza hałasem otoczenia i męczyć siebie i innych czy słuchać ciszej komfortowo na dokanałówkach, ale 'bez przewiewu'?

Mnie wybór wydaje się oczywisty...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podsumowując twierdzisz iż dla mnie będzie lepiej użyć tradycyjnych popierdziawek gdzie głośność muszę ustawić ze 2 razy więcej by cokolwiek usłyszeć poza hałasem otoczenia i męczyć siebie i innych czy słuchać ciszej komfortowo na dokanałówkach, ale 'bez przewiewu'?

Mnie wybór wydaje się oczywisty...

 

Nikt Ci nie broni przygłuchnąć. Są też modele, które dynamicznie tłumią zewnętrzne zakłócenia. Zauważam jedynie, że przyczyna niekoniecznie może tkwić w głośności odtwarzania, a w sposobie słuchania. Jednocześnie zgadzam się też ze sprzeciwem producentów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Popularny pogląd mówi, że słuchanie muzyki zwiększa kreatywność. Jednak badania przeprowadzone przez psychologów z brytyjskich University of Central Lancashire, Lancaster University oraz szwedzkiego Uniwersytetu w Gavle pokazują, że wpływ muzyki na kreatywność jest negatywny.
      Osoby biorące udział w eksperymencie zostały postawione przed problemami, których rozwiązanie wymagało kreatywności werbalnej. Jednocześnie w tle puszczano muzykę. Okazało się, że muzyka w tle „znacząco upośledza” zdolność ludzi do wykonania zadań wymagających kreatywności słownej. Co interesujące, takiego negatywnego wpływu nie zauważono, gdy w tle był szum typowy dla biblioteki lub było cicho.
      Na przykład w ramach eksperymentów badanym pokazywano trzy wyrazy (np. dress, dial, flower), a ich zadaniem było znalezienie takiego jednego skojarzonego z nimi wyrazu, który pozwalał na stworzenie innego znanego słowa. W tym przypadku wyrazem takim był „sun”, a tworzone słowa to „sundress”, „sundial” i „sunflower”. Zadanie było wykonywane albo przy odgłosach typowych dla biblioteki, albo gdy w tle puszczano jeden z trzech rodzajów muzyki – muzykę z nieznanym badanym tekstem w obcym języku, muzykę instrumentalną bez śpiewu, muzykę ze znanym tekstem.
      Znaleźliśmy silne dowody na to, że gdy w tle puszczano muzykę to, w porównaniu z ciszą, znacząco ograniczała ona możliwości badanych, mówi doktor Neil McLatchie z Lancaster University.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Leki na nadciśnienie działają silniej u pacjentów, którzy po ich zażyciu słuchają muzyki. Najlepsza do tego celu wydaje się muzyka klasyczna.
      Brazylijsko-brytyjski zespół spekuluje, że muzyka oddziałuje na układ parasympatyczny, zwiększając wchłanianie leku.
      Zaobserwowaliśmy, że muzyka poprawiała tętno i działanie leków przeciwnadciśnieniowych przez mniej więcej godzinę od ich zażycia - opowiada prof. Vitor Engrácia Valenti z Uniwersytetu Stanowego São Paulo w Marílii (UNESP Marília).
      Parę lat temu naukowcy z UNESP Marília zaczęli badać wpływ muzyki na serce w warunkach stresu. Stwierdzono m.in., że muzyka klasyczna obniża tętno. Zaobserwowaliśmy, że muzyka klasyczna pobudza układ parasympatyczny i zmniejsza aktywność układu sympatycznego. Układy parasympatyczny i sympatyczny (in. przywspółczulny i współczulny) są działającymi przeciwstawnie podukładami autonomicznego układu nerwowego. Przywspółczulny odpowiada za odpoczynek i poprawę trawienia, zaś współczulny za mobilizację organizmu.
      Bazując na wstępnych spostrzeżeniach, naukowcy postanowili sprawdzić, jak stymulacja muzyczna oddziałuje na zmienność rytmu zatokowego w codziennych sytuacjach, np. w ramach terapii nadciśnienia.
      Wcześniejsze badania wykazały, że muzykoterapia wywiera znaczący pozytywny wpływ na ciśnienie u pacjentów z nadciśnieniem. Nie było jednak jasne, czy muzyka może modulować oddziaływanie leków na zmienność rytmu zatokowego, a także na ciśnienia skurczowe i rozkurczowe - zaznacza Valenti.
      W najnowszym eksperymencie wzięło udział 37 osób z dobrze kontrolowanym nadciśnieniem. Pacjenci leczyli się od 6 miesięcy do 1 roku. Pomiary tętna i ciśnienia przeprowadzano 2-krotnie (w losowych dniach) w odstępie 48 godzin.
      Jednego dnia po zażyciu doustnego leku ochotnicy przez godzinę słuchali muzyki instrumentalnej przez słuchawki (głośność cały czas była taka sama). Innego dnia badani przechodzili ten sam protokół, ale słuchawki nie były włączone.
      Zmienność rytmu zatokowego mierzono w spoczynku 10 min przed połknięciem tabletki, a także 20, 40 i 60 min od zażycia leku. Analiza danych wykazała, że gdy pacjenci słuchali muzyki, tętno spadało znacząco w porównaniu do protokołu kontrolnego. Podczas słuchania muzyki ciśnienie także silniej reagowało na leki.
      Jedna z hipotez wysnutych przez autorów publikacji z pisma Scientific Reports jest taka, że muzyka stymuluje układ parasympatyczny, zwiększając aktywność układu trawiennego. To zaś przyspiesza wchłanianie leków, zwiększając ich wpływ na tętno.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wykształcenie i doświadczenie muzyczne mają biologiczny wpływ na proces starzenia. Dotąd zakładano, że związane z wiekiem opóźnienia w procesie czasowania neuronalnego są nieuniknione. Można je jednak wyeliminować lub skompensować właśnie dzięki "uprawianiu" muzyki.
      Naukowcy z Northwestern University mierzyli automatyczne reakcje mózgu starszych i młodszych muzyków oraz niemuzyków na dźwięki mowy. Okazało się, że starsi muzycy nie tylko wypadali lepiej od niezwiązanych z muzyką rówieśników, ale i odkodowywali dźwięk tak samo dokładnie i szybko jak młodsi niemuzycy. To wspiera teorię, że stopień, do jakiego aktywnie doświadczamy dźwięków w ciągu życia, wywiera pogłębiony wpływ na działanie naszego układu nerwowego - podkreśla Nina Kraus.
      Wytrenowany mózg jest w stanie częściowo przezwyciężyć związaną ze starzeniem utratę słuchu. Co więcej, pomaga nawet edukacja rozpoczęta w jesieni życia. Wcześniej Kraus wykazała, że doświadczenia muzyczne mogą kompensować ubytki pamięciowe i problemy ze słyszeniem mowy w hałaśliwym środowisku - dwie bolączki starszych osób. Jej laboratorium badało wpływ doświadczeń muzycznych na plastyczność mózgu w różnym wieku (zarówno w normalnej populacji, jak i wśród chorych z różnymi zaburzeniami).
      Kraus przestrzega, że wyniki najnowszych badań nie wskazują, że muzycy mają przewagę nad niemuzykami w każdym zakresie i ich neurony szybciej reagują na każdy dźwięk. Studium zademonstrowało, że doświadczenie muzyczne wybiórczo oddziałuje na czasowanie elementów dźwięku ważnych dla odróżnienia jednej spółgłoski od drugiej.
      Podczas oglądania filmu z napisami u 87 prawidłowo słyszących dorosłych, dla których angielski był językiem ojczystym, mierzono automatyczne reakcje nerwowe. Muzycy zaczęli się uczyć gry przed ukończeniem 9 lat i byli zaangażowani muzycznie przez całe życie. Niemuzycy kształcili się muzycznie 3 lata bądź mniej.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W głośnym otoczeniu alkohol wydaje się słodszy, co może upośledzać zdolność oceny ilości wypitego piwa, wina czy drinków - przekonują brytyjscy psycholodzy.
      Dr Lorenzo Stafford z Uniwersytetu w Portsmouth jako pierwszy zajął się wpływem muzyki na zmianę postrzeganego smaku alkoholu. Ponieważ ssaki mają wrodzone upodobanie do słodyczy, zyskaliśmy przekonujące wyjaśnienie, czemu spożywamy więcej alkoholu w hałaśliwym środowisku. Choć przeprowadzone badania nie były zakrojone na szerszą skalę, mogą mieć duże znaczenie [nie tylko dla ludzi], ale i dla barów, przemysłu alkoholowego oraz lokalnych władz.
      W eksperymencie Stafforda badani mieli ocenić zestaw drinków o różnej zawartości alkoholu pod kątem mocy, słodyczy i goryczki. Zastosowano wobec nich zakłócenia o 4 poziomach natężenia: od braku rozpraszaczy po głośną muzykę typu klubowego, której towarzyszyło odczytywanie wiadomości. Okazało się, że drinki uznawano za znacznie słodsze, kiedy ochotnicy słuchali wyłącznie muzyki.
      To interesujące spostrzeżenie, bo wydawałoby się, że muzyka w połączeniu z powtarzaniem raz po raz newsa zadziała bardziej rozpraszająco na ocenę smaku. Wydaje się jednak, że nasz podstawowy zmysł smaku jest w jakiś sposób odporny na bardzo zakłócające warunki, ale wpływa na niego sama muzyka.
      Warto przypomnieć, że wcześniejsze badania wykazały, że gdy gra głośna muzyka, ludzie piją więcej i szybciej.
×
×
  • Create New...