Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Naukowcy z Instytutu Maksa Plancka postanowili obliczyć, ile jeszcze człowiek może wypuścić do atmosfery dwutlenku węgla, by wzrost globalnej średniej temperatury nie przekroczył 2 stopni Celsjusza. Erich Roeckner wraz z zespołem dodali do stworzonego przez siebie modelu informacje o historycznym cyklu obiegu węgla, który pozwala stwierdzić, jak dużo mogą przyjąć lasy i oceany.

Powstał w ten sposób model o niskiej rozdzielczości, który opisuje punkty odległe od siebie o 400 kilometrów. Pokrywa on wszystkie rodzaje powierzchni Ziemi - lądy, oceany, lód - bierze też pod uwagę atmosferyczny,ziemski i morski cykl obiegu węgla.

Uczeni obliczyli, że od początku Rewolucji Przemysłowej poziom węgla pochodzącego z paliw kopalnych zwiększył się w atmosferze o 35%. Naukowcy odpowiedzieli też na zasadnicze pytanie - o ile możemy zwiększać emisję. Odpowiedź nie napawa optymizmem.

Zdaniem uczonych, jeśli chcemy doprowadzić do długoterminowej stabilizacji poziomu węgla w atmosferze i zapobiec zmianom klimatycznym powinniśmy do roku 2050 zmniejszyć emisję o 56%, a do końca wieku praktycznie zrezygnować z emisji węgla do atmosfery.

Roeckner poinformował, że ustabilizowanie się globalnego klimatu zajmie całe wieki.

Teraz wyniki uzyskane przez Niemców są weryfikowane przez inne ośrodki naukowe w Europie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra dobra, za 2 lata wybuchnie Wezuwiusz albo inny wulkan  i te całe obliczenia są do roztrzaskania o kant zadka... to tak tylko mój punkt widzenia tej paranoi z CO2

Share this post


Link to post
Share on other sites

<p>Roeckner poinformował, że ustabilizowanie się globalnego klimatu zajmie całe wieki.</p>   

 

Jak się uprzemy to zamrozimy glob w 3 lata. Wystarczy odbijająca folia polietylenowa po cencie za m2 i pomalowanie dachów na biało. Każdy będzie miał obowiązek wyłożyć 1 metr kwadratowy folii przez 1 godzinę dziennie. Albedo wzrośnie niebotycznie a my będziemy się cieszyć kilometrem lodu na zwrotnikach. A może siać grykę? Białe to to więc się nadaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już oddychamy takim syfem że żadna folia i gryka nie pomoże.

Gdzieś wyczytałem że 200lat temu było 50% tlenu w atmosferze , dzisiaj 19% czyli reszta to tlenki i siarczki (chemiczny żur częściowo w powietrzu reszta w wodzie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już oddychamy takim syfem że żadna folia i gryka nie pomoże.

 

Chodzi o odbijanie. Pomysł z malowaniem dachów już jest rozważany. Srebrna folia to mój pomysł. Cierpnę z rozkoszy na myśl o zmianach klimatycznych spowodowanych przez 4*10^8 m2 lustra na powierzchni Ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest wręcz niesamowite jakim możnowładcą świata są pieniądze. Żeby je zdobyć każdy kit się ludziom wciska. Ile można lansować teorię o CO2, która nie ma podstaw do istnienia. Cóż, skoro można nałożyć podatek na ludzi, który absolutnie nic nie zmieni, może za wyjątkiem objętości naszego portfela, to czemu nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pieniądze to jeszcze nic, jak takiego obrzydliwie bogatego gościa znudzi kasa a będzie rajcować władza to wtedy jest przechlapane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  może za wyjątkiem objętości naszego portfela 

Masz portfel ?? nosisz w nim pieniądze?? - dobry jesteś.

Polacy w zdecydowanej większości żyją na kredyt, od 1-go do 1-go, od renty do renty,  co im jeszcze można zabrać - życie?? (honoru jeż dawno nie mają).

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ Piotrek:

Z władzą problem jest taki (przynajmniej jak tak uważam): powinni ją dzierżyć tylko ci, którzy jej nie chcą ani nie potrzebują, a w szczególności potrafią się oprzeć pokusie jakie za sobą niesie. Trzeba mieć niebywałą siłę woli by się przeciwstawić sile przyciągania władzy. Pęd do władzy ukazuje jak blisko nam do zwierząt.

 

@waldi

Na bakier ze swoją godnością to jesteśmy od końca wojny (wiem na tyle ile słyszę od starszych ludzi). Ostatni był wzlot w 89'. Myślę że to TV tak ludzi rozleniwia.

Zastanawiam się czasami jak ludzie decydują się na kredyt, by mieć gdzie mieszkać. Weź to ogarnij, żeby mieć start w życiu (mieszkanie), musisz przez resztę życia to spłacać.

Co można zabrać... wolności już też nie mają (w końcu ciągle się martwią jak spłacić ratę kredytu lub czynsz zapłacić), a zabrać można np. więcej rozkraść z podatków, np. "Wysłać Kontyngent Prawych i Odważnych Żołnierzy do Afganistanu, by Synergicznymi Siłami z Wojskami Sojuszu Wspaniałego ONZ, Szerzyły Demokracje dla Biednych Gdzie Tego Potrzebują*, Zwalczając Terroryzm, Przy Okazji Chroniąc Polskę**, Jej Cywilów i Dzieci*** tzw. "Systemem Naczyń Połączonych."

*czyt.: tam gdzie jest ropa, lub równie coś lukratywnego.

**ciekaw jestem jaka by była proporcja gdyby porównać ilość zgonów w Polsce przez "terroryzm****" do śmierci wskutek niedoczekania się lekarza / niemożności wykupienia leków.

***dzieci są stałą kartą przetargową by przepchnąć jakieś działanie, a co ciekawe takie zagrania są świetnym miernikiem zepsucia danej społeczności.

****terroryzm wbrew pozorom w Polsce wykańcza ogrom osób, ile ludzi przez niego padło na serce (przy założeniu że terrorystą jest Urząd Skarbowy, itp. instytucje).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak się decydują? Jeśli nie wezmą kredytu to czeka ich nic...poza ubóstwem a tego przecież nie chcą. Społeczeństwo jest sterowane jak napisałeś bo Rząd usilnie nie chce by się wzbogacili, ponieważ obywatelem trzymanym za gardło lepiej się manipuluje. Skąd się biorą pieniądze? Znikąd, z powietrza. Przecież znaczna większość państw jest zadłużona. To jest bóg XXI wieku, prawie wszyscy go chcą, np. chciałbym wygrać w totka, stać się bogatym. Pytam gościa co by z tym zrobił - a on: kupiłbym.. drugi bóg, konsumpcjonizm. Pomagają nam w tym Chiny przysyłając swoją cudowną jakość.

Klasyczny przypadek dzisiejszego społeczeństwa. Nowoczesny dom za ogrom kasy oczywiście kredytowej na pół życia a potem będą dzieci, narzekanie na raty, władze i wszystko wokół (wraz z wiekiem się nasila), pomaga nam w tym TV i radio. Żyć i nie umierać, wszyscy są szczęśliwi...

 

Taaak, gorzej jak się zapytam: "Jesteś szczęśliwy?"

ona/on: yyyy "tak". To jest dzisiejszy model na życie, jak syn, córka wybiegnie poza to zaczyna się 'linczowanie' - to jest niedobre. Jak ty będziesz żył z tego.

Sami sobie gotujemy taki los, bo nie mamy w większości pomysłu na życie, a jeśli nawet to jesteśmy nieświadomie/świadomie ograniczeni (czyt. ten kit który ci wciskają, że żyjesz jako wolny człowiek - rozwijając myśl, owszem, lecz do pewnego momentu życia, choć to kwestia dyskusyjna). Na szczęście są wyjątki, ludzie nie biorą udziału w wyścigu szczurów bo wiedzą, że to błędne koło. Fantastyczni ludzie, z otwartym nie zepsutym umysłem. Najczęściej o ironio można ich spotkać na ulicy, najlepsi z nich to podróżnicy :), góry...

W życiu najważniejsze jest szczęście.

Najprostszą rzecz jest najtrudniej pojąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że obecna sytuacja jest dobrą nauczką dla wielu ludzi którzy dali się nabrać mediom , modzie, naciągaczom , reklamie, PR-owcom, politykom i innym.

Jak powiedział sławny człowiek "nieważne kto głosuje - tylko kto głosy liczy" albo inny "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz" albo " jedność buduje" , "wiedza to potęga", " znajomość historii pomaga uniknąć błędów w przyszłości".

Takie zbrukane pojęcia jak Honor, Wolność, Solidarność, Przyjaźń, Uczciwość, Wykształcenie, Nauka, Postęp, Rozwój, Szacunek, Prawda -  nie są pustymi frazesami, tylko elementarnymi zasadami Życia (przeżycia wszystkich razem i każdego z osobna) inaczej jest jak jest, co powoli już każdy widzi, a niebawem nawet największy "złodziej i spryciarz" poczuje .

 

Jeśli miliony wegetują i złorzeczą Życiu , są nieszczęśliwe, to w końcu nadejdzie skutek tego co myślą , mówią i czują , rozpieprzając wszystko ( cały zachód i daleki wschód to rozumie, a Polska właśnie tego Prawa Przyrody (PM) się uczy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te "wartości" są już od dawna puste, nie same w sobie, ale ze względu na to jak są używane. Używane zaś są do agitacji społeczeństw, manipulacji tzw. wzniosłymi hasłami. Ludzie nawet nie tyle dali się nabrać, co chcą wierzyć w kłamstwa i być ignorantami. Zobaczysz, że jak dojdzie do wyborów, to znów pójdą głosować, bo "to obowiązek", i najprawdopodobniej pójdą głosować na tych samych demagogów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak piszesz Tomek, kiedyś te wartości były pełne same w sobie, ludzie naprawdę byli wartościowi a dziś...puste jak kartka papieru. Z własnego doświadczenia wiem iż jeszcze można spotkać takie osoby najczęściej w górach, albo przechadzających się tu i ówdzie podróżników. A o przyjaźń taką prawdziwą, na śmierć i życie to ze świecą szukać. Świat zachłysnął się cywilizacją wszyscy gonią tylko nie wiadomo do czego.

Ja sobie postanowiłem po tych wyborach idę na następne oddać pusty głos  cytując na karcie jednego z wielkich ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gonią za iluzjami i hedonizmem. Prawdę mówiąc to nawet nie byłbym przeciwny temu na co idą, gdyby chociaż to było szczere. Dlaczego żaden kandydat nie napisze szczerze: "mam was w d*pie, chce się na chłapać, postaram się przy okazji nie sprzedać połowy kraju a i pomodlę się na pokaz przed wami".

Chyba bym na takiego zagłosował....

Wartościowych ludzi, czy może wartości... ja bym powiedział że zawsze były iluzją, zawsze ksiądz ganiał wiernych, albo się zabijali pod hasłami: "Kto w Boga wierzy", "Jeżeli kochasz Polskę".

Osobiście uważam, że zawsze się znajdzie garstka ludzi, którzy faktycznie mają jakieś wartości i własne podejście do świata, odzwierciedlają to w czynach. Reszta prawi o wartościach.

Osobiście wole nie wyznawać takich wartości jak większość mas, bo ociekająca z nich hipokryzja mnie odrzuca po prostu.

Natomiast w sprawie głosowania, jestem z siebie dumny że nie poszedłem ostatnio, nie dałem się zbałamucić. Prawdę mówiąc, nie mam zamiaru już nigdy w życiu iść. Wystarczy że raz poszedłem, czego baaardzo żałuje. Nie było warto.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki jest świat i tacy są ludzie. Nie warto walczyć z czymś na co niema się wpływu. Lepiej wyć elastycznym i się przystosować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już wkrótce elektrownia węglowa Dry Fork znajdująca się w pobliżu miasteczka Gillette w stanie Wyoming będzie wykorzystywała dwutlenek węgla do produkcji materiałów budowlanych. W marcu w elektrowni rozpoczyna się program pilotażowy, w ramach którego CO2 będzie zmieniane w betonowe bloczki.
      Eksperyment prowadzony będzie przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Przez try miesiące każdego dnia będą oni odzyskiwali 0,5 tony dwutlenku węgla i wytwarzali 10 ton betonu. To pierwszy system tego typu. Chcemy pokazać, że można go skalować, mówi profesor Gaurav Sant, który przewodzi zespołowi badawczemu.
      Carbon Upcycling UCLA to jeden z 10 zespołów biorących udział a ostatnim etapie zawodów NRG COSIA Carbon XPrize. To ogólnoświatowe zawody, których uczestnicy mają za zadanie opracować przełomową technologię pozwalającą na zamianę emitowanego do atmosfery węgla na użyteczny materiał.
      W Wyoming są jeszcze cztery inne zespoły, w tym kanadyjski i szkocki. Pozostałych pięć drużyn pracuje w elektrowni gazowej w Kanadzie. Wszyscy rywalizują o główną nagrodę w wysokości 7,5 miliona dolarów. Zawody zostaną rozstrzygnięte we wrześniu.
      Prace UCLA nad nową technologią rozpoczęto przed około 6laty, gdy naukowcy przyjrzeli się składowi chemicznemu... Wału Hadriana. Ten wybudowany w II wieku naszej ery wał miał bronić Brytanii przed najazdami Piktów.
      Rzymianie budowali mur mieszając tlenek wapnia z wodą, a następnie pozwalając mieszaninie na absorbowanie CO2 z atmosfery. W ten sposób powstawał wapień. Proces taki trwa jednak wiele lat. Zbyt długo, jak na współczesne standardy. Chcieliśmy wiedzieć, czy reakcje te uda się przyspieszyć, mówi Guarav Sant.
      Rozwiązaniem problemu okazał się portlandyt, czyli wodorotlenek wapnia. Łączy się go z kruszywem budowlanym i innymi materiałami, uzyskując wstępny materiał budowlany. Następnie całość trafia do reaktora, gdzie wchodzi w kontakt z gazami z komina elektrowni. W ten sposób szybko powstaje cement. Sant porównuje cały proces do pieczenia ciastek. Mamy oto bowiem mokre „ciasto”, które pod wpływem temperatury i CO2 z gazów kominowych zamienia się w użyteczny produkt.
      Technologia UCLA jest unikatowa na skalę światową, gdyż nie wymaga kosztownego etapu przechwytywania i oczyszczania CO2. To jedyna technologia, która bezpośrednio wykorzystuje gazy z komina.
      Po testach w Wyoming cała instalacja zostanie rozmontowana i przewieziona do National Carbon Capture Center w Alabamie. To instalacja badawcza Departamentu Energii. Tam zostanie poddana kolejnym trzymiesięcznym testom.
      Na całym świecie wiele firm i grup naukowych próbuje przechwytywać CO2 i albo go składować, albo zamieniać w użyteczne produkty. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez organizację Carbon180, potencjalna wartość światowego rynku odpadowego dwutlenku węgla wynosi 5,9 biliona dolarów rocznie, w tym 1,3 biliona to produkty takie jak cementy, asfalty i kruszywa budowlane. Zapotrzebowanie na takie materiały ciągle rośnie, a jednocześnie coraz silniejszy akcent jest kładziony na redukcję ilości węgla trafiającego do atmosfery. To zaś tworzy okazję dla przedsiębiorstw, które mogą zacząć zarabiać na przechwyconym dwutlenku węgla.
      Cement ma szczególnie duży ślad węglowy, gdyż jego produkcja wymaga dużych ilości energii. Każdego roku na świecie produkuje się 4 miliardy ton cementu, a przemysł ten generuje około 8% światowej emisji CO2. Przemysł cementowy jest tym, który szczególnie trudno zdekarbonizować, brak więc obecnie efektywnych rozwiązań pozwalających na zmniejszenie emisji węgla. Technologie wykorzystujące przechwycony CO2 mogą więc wypełnić tę lukę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tegoroczna emisja gazów cieplarnianych będzie prawdopodobnie najwyższa w historii, uważają naukowcy. Pobity zostanie więc niechlubny ubiegłoroczny rekord.
      Specjaliści prognozują, że ludzkość – spalając paliwa kopalne – wypuści do atmosfery 36,8 miliarda ton dwutlenku węgla. Całkowita emisja antropogeniczna, włącznie z rolnictwem i przekształceniami ziemi na jego potrzeby, wyniesie prawdopodobnie 43,1 miliarda ton.
      Takie prognozy znalazły się w najnowszym raporcie organizacji Global Carbon Project. To międzynarodowe konsorcjum badawcze, które śledzi globalną emisję gazów cieplarnianych.
      Są też i dobre wiadomości. Specjaliści GCP prognozują też znaczące spowolnienie wzrostu emisji z paliw kopalnych. Jeszcze w 2018 emisja ze spalania węgla, ropy i gazu wzrosła o 2% w porównaniu z rokiem poprzednim. Tegoroczny wzrost emisji z tych źródeł nie powinien przekroczyć 0,6%.
      Część z tego spowolnienia spowodowana jest zmniejszającym się zużyciem węgla w USA, Europie oraz wolniejszym niż się spodziewano wzrostem jego użycia w innych częściach świata. Okazało się na przykład, że w USA ilość użytego węgla spadła aż o 10%. To znacznie więcej, niż prognozowano. Podobny spadek nastąpił też w Europie. Tymczasem w Indiach i Chinach doszło do dużych wzrostów konsumpcji węgla, ale wzrosty te były mniejsze niż w przeszłości.
      Wciąż jednak nie wiadomo, czy ten spadek użycia węgla będzie trendem długoterminowym. W ostatnich latach mieliśmy już do czynienia z kilkoma przypadkami nadmiernego optymizmu w związku z odchodzeniem od paliw kopalnych i za każdym razem okazywało się, że to krótkookresowe zjawisko. Na przykład w latach 2014–2016 emisja niemal przestała rosnąć, pojawiła się więc nadzieja, że ludzkość osiągnęła szczyt emisji i zacznie pompować do atmosfery coraz mniej gazów cieplarnianych. Jak wiemy, prognozy takie się nie sprawdziły.
      Z najnowszych opracowań wiemy, że jeśli ludzkość chce powstrzymać globalne ocieplenie na poziomie 2 stopni Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej, to w ciągu nadchodzącej dekady emisja CO2 musi spaść o 25%. Jeśli zaś spełniony ma być bardziej ambitny cel – 1,5 stopnia Celsjusza – to spadek emisji musiałby sięgnąć 55%.
      Dyrektor Global Carbon Project, Pep Canadell, mówi, że on i jego koledzy zgadzają się z wyrażoną przez ONZ opinią, iż koncentracja CO2 w atmosferze rośnie zbyt szybko, by można było zatrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. Mieliśmy kolejny rok wzrostu antropogenicznej koncentracji CO2. Czas najwyższy uznać, że każdy kolejny rok wzrostu oznacza, iż osiągnięcie założeń Porozumienia Paryskiego będzie znacznie trudniejsze.
      Przypomnijmy w tym miejscu, że niedawno Światowa Organizacja Meteorologiczne oznajmiła, iż tegoroczna średnia temperatura na Ziemi była o 1,1 stopnia Celsjusza wyższa, niż w czasach sprzed rewolucji przemysłowej. Po tym raporcie pojawiły się głosy, że bez drastycznych cięć emisji nie uda się zatrzymać ocieplenia przed osiągnięciem poziomu 3 stopni Celsjusza. Nie ma takiej możliwości, by beż olbrzymiego zmniejszenia emisji oraz wdrożenia masowych programów przechwytywania i składowania CO2 globalne ocieplenie pozostało na poziomie poniżej 3 stopni Celsjusza, mówi profesor Pete Strutton z Uniwersytetu Tasmanii.
      Dobrą wiadomością jest spadek emisji w USA. Pomimo głośnych wypowiedzi prezydenta Trumpa, który podkreśla rolę węgla, tegoroczna amerykańska emisji zmniejszyła się o 1,7%. Od 15 lat spada ona średnio o 1% rocznie. To w dużej mierze zasługa odchodzenia USA od węgla. Spadki mogłyby być jeszcze większe, gdyby nie rosnąca konsumpcja gazu. To zresztą trend widoczny na całym świecie. Od roku 2012 gaz staje się coraz ważniejszym źródłem emisji CO2. Z raportu GCP dowiadujemy się, że w bieżącym roku globalna emisja ze spalania węgla zmniejszy się o 0,9%, a wzrosną emisje ze spalania ropy (+0,9%) i gazu (+2,6%).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Każda z ostatnich 4 dekad była cieplejsza od poprzedniej, a obecna najprawdopodobniej nie będzie wyjątkiem, wynika z ostatniego raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO). Oświadczyła ona, że lata 2010–2019 „prawie na pewno” będą najgorętszą dekadą znaną ludzkości. Co więcej, rok 2019 będzie drugim lub trzecim najgorętszym rokiem od 1850 roku.
      Z raportu WMO dowiadujemy się, że oceany mają najwyższą temperaturę zanotowaną przez człowieka i są o 26% bardziej zakwaszone niż na początku epoki przemysłowej. We wrześniu i październiku bieżącego roku zasięg morskiego lodu w Arktyce był rekordowo mały, a w Antarktyce zanotowano kilka tego typu rekordów w ciągu roku.
      Średnie tegoroczne temperatury były dotychczas o 1,1 stopnia Celsjusza wyższe niż średnia z lat 1850–1900, a bieżący rok może być najgorętszym rokiem w historii, w którym nie wystąpiło zjawisko El Niño.
      Pomimo głośnych deklaracji, ludzkość emituje coraz więcej węgla, a jego koncentracja w atmosferze bije kolejne rekordy. Średnia koncentracja dwutlenku węgla wynosiła w październiku 408,53 ppm, czyli była o 2,53 ppm wyższa niż średnia w październiku ubiegłego roku. Jednocześnie, w związku z utratą w Arktyce 329 miliardów ton lodu, październikowy poziom oceanów był rekordowo wysoki.
      WMO zauważa również, że w pierwszej połowie bieżącego roku zmiany klimatyczne zmusiły ponad 10 milionów osób do przesiedlenia się, a do końca bieżącego roku liczba ta może sięgnąć 22 milionów. Coraz częściej dochodzi do „upałów stulecia” i „powodzi stulecia”. Od Bahamów poprzez Japonię i Mozambik mieliśmy do czynienia z potężnymi tropikalnymi cyklonami, a wielkie pożary wybuchały od Arktyki po Australię, czytamy w raporcie.
      Wiele wskazuje na to, ludzkość nie powstrzyma globalnego ocieplenia na założonym poziomie 1,5 stopnia Celsjusza w porównaniu z okresem sprzed epoki przemysłowej. By tego dokonać do roku 2030 powinniśmy każdego roku zmniejszać emisję CO2 o 7,6%. Tymczasem wciąż ona rośnie. Częściowo dlatego, że paliwa kopalne są subsydiowane, a w skali świata różnego rodzaju dopłaty do węgla i ropy naftowej mogą sięgać nawet 600 miliardów dolarów rocznie.
      Wciąż wykorzystujemy atmosferę jako miejsce, do którego pozbywamy się odpadów, mówi Joeri Rogelj, wykładowca w Imperial College London. Nawet jeśli wszystkie kraje dotrzymałyby wszystkich założeń Porozumienia Paryskiego, nie możemy być pewni, czy uchroniłoby to klimat przed ociepleniem się do roku 2100 o 3 stopnie ponad poziom sprzed epoki przemysłowej. Nie ma żadnych oznak spowolnienia globalnego ocieplenia. Jeśli zaś nadal będziemy postępowali tak, jak obecnie, to może być ono nawet wyższe niż zakładane, stwierdza sekretarz generalny WMO, Petteri Taalas.
      Nie ulega żadnej wątpliwości, że dotychczasowe ocieplenie o 1,1 stopnia Celsjusza to skutek spalania paliw kopalnych, dodaje Friderike Otto, zastępca dyrektora Environmental Change Institute na Uniwersytecie Oksfordzkim.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W obserwatorium na Mauna Loa zanotowano najwyższe stężenie CO2 w historii pomiarów. W niedzielę rano urządzenia zarejestrowały stężenie dwutlenku węgla w atmosferze rzędu 415,39 ppm (części na milion). To jednocześnie pierwszy raz, gdy dzienne stężenie przekroczyło 415 części na milion. Dokładnie rok wcześniej, 12 maja 2018 roku, urządzenia rejestrowały 411,92 ppm. Niemal równo sześć lat temu, 10 maja 2013 roku, informowaliśmy, że z nocy z 7 na 8 maja koncentracja CO2 po raz pierwszy przekroczyła granicę 400 ppm.
      Ostatni raz koncentracja CO2 powyżej 415 ppm występowała na Ziemi przed około 3 milionami lat. To pokazuje, że nawet nie zaczęliśmy chronić klimatu. Liczby z roku na rok są coraz wyższe, mówi Wolfgang Lucht z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu.
      Stacja pomiarowa na Mauna Loa jest najdłużej działającym stałym punktem pomiaru stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Na jej lokalizację wybrano położony na Hawajach szczyt, gdyż jest to najbardziej oddalony od emisji przemysłowej punkt na Ziemi. Jednocześnie, jako że mamy tu do czynienia z czynnym wulkanem, który sam też emituje CO2, pomiary uwzględniają ten fakt i gaz pochodzący z wulkanu nie jest liczony.
      Pomiary z poszczególnych dni mogą różnić się między sobą, gdyż w ich przypadku dużo zależy od warunków atmosferycznych i pory roku. W najbliższym czasie, w związku z tym, że na bardziej uprzemysłowionej półkuli północnej właśnie trwa wiosna, należy spodziewać się spadku stężenia dwutlenku węgla, gdyż będą go pochłaniały rośliny. Jednak widać, że stężenie gazu cieplarnianego ciągle rośnie. Specjaliści przypuszczają, że wzrost rok do roku wyniesie około 3 ppm, podczas gdy średnia z ostatnich lat to 2,5 ppm. Warto też zwrócić uwagę, jak zmieniały się dzienne rekordowe stężenia CO2 dla poszczególnych lat. W roku 2015 dniem, w którym zanotowano największe stężenie dwutlenku węgla był 13 kwietnia, kiedy wyniosło ono 404,84 ppm. W roku 2016 był to 9 kwietnia (409,44 ppm), w 2017 rekord padł 26 kwietnia (412,63 ppm), a w 2018 rekordowy był 14 maja (412,60 ppm). Tegoroczny rekord to 415,39 ppm.
      Pomiary dokonywane są w Mauna Loa Observatory na wysokości około 3400 metrów nad poziomem morza. W stacji badawczej prowadzone są dwa programy pomiarowe. Jeden, z którego dane prezentujemy i który trwa od końca lat 50., to program prowadzony przez Scripps Institute. Drugi, młodszy, to NOAA-ESRL za który odpowiada amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA). Ten drugi pokazuje zwykle dane o ułamki punktu (rzędu 0,06–0,15) niższe niż dane Scripps. Różnice wynikają z różnych metod statystycznych używanych przez obie instytucje i dowodzą wysokiej spójności i wiarygodności pomiarów.
      W 2015 roku podpisano Porozumienie Paryskie, którego celem jest niedopuszczenie, by średnie temperatury na Ziemi wzrosły bardziej niż o 2 stopnie powyżej poziomu sprzed rewolucji przemysłowej. Na razie na niewiele się ono zdało, gdyż od tamtej pory wszystkie kolejne lata trafiły do 5 najgorętszych lat w historii pomiarów.
      Przez całą swoją historię ludzkość żyła w chłodniejszym klimacie niż obecnie, mówi Lucht. Za każdym razem gdy uruchamiamy silnik, emitujemy CO2 i ten gaz musi gdzieś trafić. On nie znika w cudowny sposób. Pozostaje w atmosferze. Pomimo podpisania Porozumienia Paryskiego, pomimo tych wszystkich przemów i protestów wciąż nie widać, byśmy doprowadzili do zmiany trendu.
      Jestem na tyle stary, że pamiętam, gdy przekroczenie poziomu 400 ppm było wielkim newsem. Dwa lata temu po raz pierwszy przekroczyliśmy 410 ppm. A teraz mamy 415 ppm. To rośnie w coraz szybszym tempie, stwierdził Gernot Wagner z Uniwersytetu Harvarda.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Północnowschodniego Instytutu Geografii i Agroekologii Chińskiej Akademii Nauk przeprowadzili badania wpływu dwutlenku węgla na plony i jakość zbóż. Okazuje się, co potwierdzają wcześniejsze badania, że zwiększenie koncentracji CO2 w atmosferze do pewnego stopnia zwiększa plony, jednak prowadzi do spadku ilości składników odżywczych w roślinach.
      Chińczycy podzielili eksperyment na dwie części. W ramach pierwszej z nich uprawiali pszenicę w warunkach zwiększonej ilości dwutlenku węgla w powietrzu. Zebrali pierwszą generację takiej pszenicy i poddali ją badaniom. Okazało się, że więcej CO2 oznaczało wyższe plony. Poza tym, nie zauważono różnic. Później pszenica była znowu wysiewana. Ponownie zbadano ją po kolejnych trzech generacjach.
      Okazało się, że w ciągu czterech generacji w ziarnach spadła zawartość azotu, potasu, wapnia, protein i aminokwasów. To zaś oznacza, że w przyszłości ludzie będą spożywali mniej składników odżywczych, co będzie wiązało się z występowaniem większej liczby problemów zdrowotnych.
      Podobne badania prowadzili przed rokiem naukowcy z Uniwersytetu Harvarda. Ostrzegali wówczas, że utrata składników odżywczych przez rośliny uprawne spowoduje, że niedobory protein pojawią się u dodatkowych 150 milionów ludzi, a niedobory cynku dotkną dodatkowych 150-200 milionów ludzi. Ponadto około 1,4 miliarda kobiet w wieku rozrodczym i dzieci, które już teraz żyją w krajach o wysokim odsetku anemii, utracą ze swojej diety około 3,8% żelaza.
      Autorzy najnowszych badań zauważają, że krótkoterminowe badania nad wpływem zwiększonej ilości dwutlenku węgla na rośliny uprawne nie są w stanie wykazać wszystkich zagrożeń związanych z rosnącą koncentracją tego gazu w atmosferze.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...