Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Choć stworzenie szczepionki na grypę nie jest problemem, bardzo kłopotliwa jest konieczność opracowywania jej na nowo w każdym sezonie. Wirus grypy bowiem zmienia się regularnie i stara szczepionka nie działa na jego nowe odmiany. Dodatkowo wciąż trzeba obawiać się pojawienia wirusa grypy o szczególnej zjadliwości, na którego szczepionki nie będzie. Stąd ciągłe obawy przed grypą ptasią, świńską czy inną, która szerzyłaby się bez ograniczeń. A wszystko przecież załatwiłaby jedna uniwersalna szczepionka. Czy taką w ogóle da się stworzyć? Naukowcy z nowojorskiego szpitala klinicznego Mount Sinai uważają, że tak.

Wszystkie szczepionki na grypę sezonową uczą organizm człowieka rozpoznawać wirusa na podstawie „wyglądu" kulistej główki hemaglutyniny (HA) - charakterystycznej cząsteczki znajdującej się na powierzchni wirusa. Ta główka jednak podlega ciągłym zmianom podczas mutacji wirusa, powodując, że organizm nauczony zwalczania jednej odmiany wirusa nie rozpoznaje innej. To dlatego współczesne szczepionki na grypę są skuteczne tylko wobec określonego szczepu - tłumaczy Peter Palese z Wydziału Mikrobiologii w Szkole Medycznej Mount Sinai. - Nasza nowa szczepionka przybliża nas do celu, jakim jest uniwersalna szczepionka chroniąca przed wieloma odmianami.

Jak tego dokonano? Podczas badań zespół dra Palese stworzył szczepionkę przy użyciu hemaglutyniny pozbawionej swojej charakterystycznej główki - w ten sposób zaszczepiony organizm uczy się rozpoznawać wirusa po zasadniczej części HA. Pierwsze laboratoryjne testy na myszach wypadły pomyślnie: szczepionka okazała się skuteczna. Szkoła Medyczna Mount Sinai wystąpiła już o przyznanie patentu na swój wynalazek.

Do zastosowania na ludziach jeszcze zapewne długa droga, ale zespół badawczy uważa, że potencjał jest wart dalszych badań i że kiedyś pojedyncze szczepienie będzie zapewniało odporność jeśli nie na zawsze, to przynajmniej na długi czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z drugiej strony każdy organizm posiada takie siły obronne aby poradził sobie niemal z każdym wirusem i większością bakterii. Złe nawyki cywilizacyjne sprawiły, że poszukujemy szczepionek, które maja tę wadę, że oduczają organizm walki. Z każdą szczepionka stajemy się coraz słabsi. Grupa znanych mi lekarzy odradza szczepienia okresowe a szczepienia obowiązkowe uznaje za anachronizm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z drugiej strony każdy organizm posiada takie siły obronne aby poradził sobie niemal z każdym wirusem i większością bakterii. Złe nawyki cywilizacyjne sprawiły, że poszukujemy szczepionek, które maja tę wadę, że oduczają organizm walki. Z każdą szczepionka stajemy się coraz słabsi. Grupa znanych mi lekarzy odradza szczepienia okresowe a szczepienia obowiązkowe uznaje za anachronizm.

 

Nie każdy organizm, tylko część społeczeństwa :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z drugiej strony każdy organizm posiada takie siły obronne aby poradził sobie niemal z każdym wirusem i większością bakterii. Złe nawyki cywilizacyjne sprawiły, że poszukujemy szczepionek, które maja tę wadę, że oduczają organizm walki. Z każdą szczepionka stajemy się coraz słabsi. Grupa znanych mi lekarzy odradza szczepienia okresowe a szczepienia obowiązkowe uznaje za anachronizm.

 

Eeee, coś się zmieniło? Wydawało mi się, że szczepienie uczy układ odpornościowy przez co tenże staje do walki? Jeśli już mamy stawać się słabsi to winiłbym higienę - z każdym myciem rąk, prysznicem czy kąpielą osłabiasz naturalną florę i faunę swojej skóry. Zatem precz z higieną! i z powonieniem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eeee, coś się zmieniło? Wydawało mi się, że szczepienie uczy układ odpornościowy przez co tenże staje do walki? Jeśli już mamy stawać się słabsi to winiłbym higienę - z każdym myciem rąk, prysznicem czy kąpielą osłabiasz naturalną florę i faunę swojej skóry. Zatem precz z higieną! i z powonieniem...

 

 

Bzdura.

My ludzie żyjący w stosunkowo wysokich warunkach higienicznych mówimy, że przez higienę czy szczepienia zaburzamy naturalne właściwości obronne naszego organizmu, przez co mamy np. alergie.

Teraz ludzie, którzy nie mogą żyć w takiej higienie jak my teoretycznie powinni być zdrowi jak ryba. Jednak codziennie w afryce umierają tysiące czy miliony ludzi na przeróżne choroby. Z powodu biegunki umiera więcej dzieci niż z powodu ADIS: http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Biegunka-bardziej-zabojcza-niz-AIDS,wid,11121095,wiadomosc.html

W europie w średniowieczu nie było żadnej higieny i w tamtych czasach przelewały się różne pandemie dżumy czy cholery. Dziś nie chorujemy tak często i tak poważnie nie tylko dzięki stosunkowo dobrej opiece medycznej, ale przede wszystkim właśnie dzięki higienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bzdura.

My ludzie żyjący w stosunkowo wysokich warunkach higienicznych mówimy, że przez higienę czy szczepienia zaburzamy naturalne właściwości obronne naszego organizmu, przez co mamy np. alergie.

Wiele badań wykazało,że kontakt we wczesnym dzieciństwie z potencjalnymi alergenami,zmniejszało póżniejsze występowanie alergii.Higiena ogranicza ten kontakt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bzdura.

Teraz ludzie, którzy nie mogą żyć w takiej higienie jak my teoretycznie powinni być zdrowi jak ryba. Jednak codziennie w afryce umierają tysiące czy miliony ludzi na przeróżne choroby.

Bzdurą jest przede wszystkim porównywanie stanu zdrowia osób niedożywionych z typowym mieszkańcem Europy, na dodatek takim, który ma dostęp do wody pitnej i opieki lekarskiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bzdura.

My ludzie żyjący w stosunkowo wysokich warunkach higienicznych mówimy, że przez higienę czy szczepienia zaburzamy naturalne właściwości obronne naszego organizmu, przez co mamy np. alergie.

 

Wybacz. Zaburzać organizm to można gorzałą, aspiryną, inhibitorami, antagonistami czy co tam w arsenale mamy. Takie chemikalia w oczywisty sposób ingerują w biochemię organizmu. Twierdzenie, że podanie martwych wirusów czy specyficznych dla nich białek zaburza organizm jest taką samą nieprawdą jak twierdzenie jakoby tlen uszkadzał hemoglobinę bo się do niej skubany przyłącza. No już bardziej naturalnie to można tylko podawać żywe i w pełni zjadliwe.

 

Nie mogę uwierzyć, że w XXI wieku w najlepsze ma się szamanizm, urynoterapia, różdżkarstwo, bioenergoterapia, magnetyczne poduszki i prześcieradła, brzozowe ekrany promieniowania cieków wodnych i że każda, największa nawet głupota znajdzie uznanie.

 

Co do higieny. To taki żart był. Osobiście wolę mieć alergię na poliglikole w środkach myjących niż sepsę. No, ale każdy ma prawo wyboru.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania na myszach wskazały na związek między mutacją genu IFITM3 a występowaniem powikłań sercowych w przebiegu grypy. Naukowcy z zespołu Jakoba Younta z Uniwersytetu Stanowego Ohio mają nadzieję, że dzięki temu pewnego dnia uda się ulepszyć opiekę nad pacjentami z grypą.
      Autorzy artykułu z pisma Proceedings of the National Academy of Sciences podkreślają, że od jakiegoś czasu wiadomo, że mutacje genu IFITM3 zwiększają ryzyko hospitalizacji z powodu grypy i zgonów. Gen IFITM3 odpowiada za wytwarzanie białka krytycznego dla najwcześniejszych etapów ludzkiej odpowiedzi immunologicznej.
      Wyłączając ten gen u myszy [stosując knock out genowy, KO] i zakażając je różnymi szczepami grypy, byliśmy w stanie wykazać, że jego nieobecność zwiększa ryzyko anomalii sercowych - bradykardii czy nieregularnego tętna (arytmii). Jak dotąd nie wiedziano o związkach IFITM3 z grypowymi powikłaniami kardiologicznymi.
      Yount od dawna interesuje się IFITM3, dlatego zastanawiała go jego rola w ciężkiej grypie. Grypa może nasilać istniejącą chorobę serca, może też jednak wpływać na serce ludzi, którzy są skądinąd zdrowi; dzieje się tak zwłaszcza w przypadku osób, które są w tak złym stanie, że muszą zostać hospitalizowane.
      Amerykanie dodają, że choć naukowcy dokumentują powiązania między zgonami z powodu grypy i powikłaniami sercowymi już od pandemii grypy w 1918-19 r. (hiszpanki), która zabiła co najmniej 50 mln ludzi na całym świecie, "mechanika" tego zjawiska nadal nie jest jasna.
      Wielu specjalistów zakładało, że to [...] zapalenie układowe obciąża czy uszkadza serce, ale nowe wyniki sugerują, że niektórzy ludzie mogą być genetycznie predysponowani do powikłań kardiologicznych.
      Co istotne, wcześniejsze badania wykazały, że omawiane mutacje nie są rzadkie; mutacje IFITM3 występują u ok. 20% Chińczyków i u ok. 4% osób pochodzenia europejskiego.
      Gdy podczas eksperymentów zbadano tkankę serca, potwierdzono, że występuje w niej wirus. Okazało się też, że sercowym dysfunkcjom elektrycznym zainfekowanych myszy towarzyszyły zwiększona aktywacja szlaków fibrotycznych i występowanie zwłóknienia.
      Włóknienie to nagromadzenie kolagenu w tkance. Kolagen odgrywa ważną rolę, bo stanowi podstawowy element tkanki łącznej. Gdy jest go jednak za dużo, może to stanowić problem. Zbyt duża ilość kolagenu oznacza występowanie przeszkód, które mogą zaburzać funkcję elektryczną serca [...].
      Naukowcy odkryli także różne nasilenie problemów sercowych; zależało to od zjadliwości szczepu wirusa grypy. Najbardziej szkodliwy z badanych szczepów prowadził do bardzo chaotycznego tętna, trwałych uszkodzeń serca i większego ryzyka zgonu. Umiarkowanie szkodliwy szczep skutkował odwracalnymi, czasowymi anomaliami kardiologicznymi. Gdy myszom KO podano najsłabszy z 3 testowanych szczepów, powikłania sercowe nie występowały.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kwestie dotyczące szczepień i szczepionek są ostatnio przedmiotem gorących sporów. Ruchy antyszczepionkowe odnoszą sukcesy, wskutek czego notuje się wzrost zachorowań np. na odrę. W dyskusjach na temat szczepień często padają argumenty o inteligencji czy wykształceniu. Raport Wellcome Trust pozwoli rozstrzygnąć przynajmniej ten aspekt sporu.
      Wellcome Global Monitor 2018 to raport, którego celem było zbadania, jak ludzie odnoszą się do nauki i kwestii związanych ze zdrowiem. To największe tego typu badania na świecie, w ramach których zebrano ankiety od ponad 140 000 osób z ponad 140 krajów świata. Osobny rozdział poświęcono kwestii szczepień.
      Ankietowanych pytano przede wszystkim, czy słyszeli o istnieniu szczepionek. Okazało się, że 89% światowej populacji jest świadomych ich istnienia, nie słyszało o nich 10%, a 1% albo nie wiedział, albo odmówił odpowiedzi. Największą świadomość na temat istnienia szczepionek mają ludzie ze świata zachodniego. W Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii 98% mieszkańców wie, że szczepionki istnieją. W Europie Zachodniej odsetek ten wynosi 95%, zaś w Europie Wschodniej 92%. Bardziej świadomi są mieszkańcy Europy Południowej (97%) i Północnej (96%).
      Obraz naszego kręgu kulturowego nie jest już tak różowy, gdy zapytamy o bezpieczeństwo szczepionek. Na pytanie „czy szczepionki są bezpieczne” odpowiedź była silnie zróżnicowana w zależności od regionu. Światowa średnia odpowiedzi „zdecydowanie tak” oraz „tak” wynosiła 79%, natomiast odpowiedzi „nie” i „zdecydowanie nie” udzieliło 7% mieszkańców Ziemi.
      W Ameryce Północnej odsetek odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „tak” wyniósł 72%, a 11% uważało, że szczepionki nie są bezpieczne. Dla Australii i Nowej Zelandii odsetek osób twierdzących, że szczepionki są bezpieczne wyniósł 82%, a niebezpieczne – 7%. W Europie Wschodniej jedynie 50% mieszkańców uważa, że szczepionki są bezpieczne, a 17% uznaje je za niebezpieczne. Wśród mieszkańców Europy Zachodniej z opinią, że szczepionki są bezpieczne zgadza się co prawda 59%, ale aż 22% uważa, że są niebezpieczne. Dla Europy Północnej odsetek ten wynosi, odpowiednio, 73% i 10%, a dla Europy Południowej jest to 76% i 10%. Największe zaufanie do szczepionek mają zaś mieszkańcy Azji Południowej, którzy w 95% zgadzają się, że szczepionki są bezpieczne. W Afryce zaufanie do szczepionek waha się od 77 do 85%.
      Nietrudno zauważyć, że największe zaufanie do szczepionek mają mieszkańcy tych krajów, w których szczepionki są najczęściej stosowane i gdzie ratują miliony istnień. Z opinią „szczepionki są bezpieczne” zgadza się najwięcej mieszkańców Bangladeszu i Egiptu (po 97%), następnie Etiopii, Liberii i Tanzanii (po 69%), Indii (95%), Afganistanu i Rwandy (94%) czy Tajlandii, Sierra Leone, Uzebkistanu i Wenezueli (93%). Na pytanie o to, czy szczepionki są efektywne, najczęściej twierdząco odpowiadają mieszkańcy Rwandy (99%), Bangladeszu, Etiopii i Islandii (97%), Afganistanu i Egitpu (96%), Indii, Tadżykistanu i Uzbekistanu (95%), Kambodży, Komorów, Malawi, Tajlandii i Wenezueli (94%) oraz Mjanmy, Norwegii i Sierra Leone (93%). Z kolei z opinią, że szczepienie dzieci jest ważne najczęściej zgadzają się mieszkańcy Egiptu, Etiopii, Nikaragui i Cypru (100%), Bangladeszu, Burundi, Kambodży, Kolumbii, Dominikany, Ekwadoru, Hondurasu, Islandii, Jordanii, Nepalu, Palestyny, Rwandy, Sierra Leone, Tanzanii i Wenezueli (99%). Brazylii, Salwadoru, Iraku, Kenii, Libanu, Liberii, Madagaskaru, Mozambiku, Nigerii, Norwegii, Tadżykistanu, Tajlandii i Ugandy (97%).
      Światowym rekordzistą w odsetku sceptyków jest zaś Francja. Tam aż 33% ankietowanych odpowiedziało, że szczepionki nie są bezpieczne. Na drugim miejscu znajdziemy Gabon (26%), następnie Togo (25%), Rosję (24%), Szwajcarię (22%), Armenię, Austrię, Belgię i Islandię (po 21%) i Burkina Faso oraz Haiti (po 20%). Z opinią, że szczepionki są bezpieczne nie zgadza się 28% mieszkańców Liberii, 19% mieszkańców Francji, a kolejne kraje to Nigeria (16%), Namibia i Peru (15%) oraz Uganda (13%), Armenia, Gabon, Rosja, Togo (po 12), Austria, Indonezja i Holandia (po 11%). Z kolei na pytanie, czy szczepienie dzieci jest ważne, najczęściej przecząco odpowiadali mieszkańcy Armenii i Austrii (12%), Francji (10%), Rosji i Szwajcarii (9%), Azerbejdżanu, Białorusi i Włoch (8%) oraz Bułgarii, Mołdowy i Czarnogóry (7%).
      Niezwykle interesująco wygląda rozkład pod kątem poziomu wykształcenia.
      Opinię, że szczepionki nie są bezpieczne, wyraża 7% ludności świata. Dla osób z wykształceniem co najwyżej podstawowym odsetek ten wynosi 7%, dla osób z wykształceniem średnim jest to 8%, a dla osób z wykształceniem wyższym wzrasta do 10%.
      W Ameryce Północnej odsetek osób twierdzących, że szczepionki nie są bezpieczne, wynosi 11%. Wśród osób z wykształceniem podstawowym jest to 20%, ze średnim – 12%, a z wyższym – 9%. W Europie Zachodniej aż 22% osób twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. Uważa tak 25% osób z wykształceniem podstawowym, 22% ze średnim i 17% z wyższym. Zupełnie inny obraz widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 17% ankietowanych twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne i odsetek ten rośnie wraz z wykształceniem. Dla osób o wykształceniu podstawowym wynosi on 12%, dla tych z wykształceniem średnim jest to 15%, a z wyższym aż 20% i jest to najwyższy odsetek w tej grupie na całym świecie.
      Podobne, zaskakujące dla niektórych, wyniki przynosi badanie ze względu na miejsce zamieszkania.
      Na całym świecie 9% mieszkańców wielkich miast i ich przedmieść twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne. Dla małych miasteczek odsetek ten wynosi 7%, a dla wsi spada do 6%. Jeśli spojrzymy na Amerykę Północną, to zauważymy, ze tam 9% wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, odsetek ten rośnie do 15% w przypadku miasteczek i spada do 10% wśród mieszkańców wsi. Z kolei w Europie Zachodniej aż 20% mieszkańców wielkich miast twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. W małych miasteczkach jest to 22%, a na wsiach – 25%. Inne zjawisko widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 19% mieszkańców wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, w miasteczkach jest to 14%, a na wsiach 16%.
      Wygląda więc na to, że w naszym regionie ruchy antyszczepionkowe znajdują największy posłuch wśród wykształconych mieszkańców dużych miast.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szczepionka opracowana na Charles Sturt University w Nowej Południowej Walii może ocalić krytycznie zagrożony gatunek papugi. Łąkówka krasnobrzucha to gatunek wędrowny, który gniazduje jedynie w południowo-zachodniej Tasmanii. Jeszcze w połowie lat 90. XX wieku uznawany był za zagrożony, a od roku 2000 jest krytycznie zagrożony. Już w roku 2010 obawiano się, że gatunek wyginie w latach 2013–2015.
      Na łąkówkę czycha wiele zagrożeń – obszary, w których ptaki zimują są niszczone i przeznaczane na pola uprawne, sztucznie wprowadzone małe ziarnojady konkurują z łąkówką o pożywienie, młode padają ofiarą inwazyjnych szczurów i kotów. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest PCD (Psittacine Circoviral Disease), czyli choroba dzioba i piór. Wszystkie te czynniki spowodowały, że populacja łąkówki krasnobrzuchej znajduje się na skraju wyginięcia. Na wolności pozostało jedynie około 15 osobników. Kolejnych około 400 papug znajduje się w ośrodkach w Australii i Tasmanii, które pracują nad ocaleniem gatunku.
      Profesor Shane Raidal z Charles Sturt University od ponad dekady pracuje nad szczepionką na PCD. Australia to kraj papug i wielu krytycznie zagrożonych gatunków, które są niszczone przez tę chorobę, mówi uczony. Teraz Raidal poinformował, że udało mu się opracować szczepionkę i chce ją przedstawić do zatwierdzenia Australian Pesticides and Veterinary Medicines Authority (APVMA).
      Jeśli istnieje szczepionka, która zapewni łąkówce krasnobrzuchej odporność, to będziemy mieli jedno zmartwienie mniej, mówi ornitolog Mark Holdsworth. Łąkówką zajmuje się on od 1979 roku, kiedy to na wolności żyło jeszcze 500 ptaków. Obecnie Holdsworth zasiada w radzie, która zarządza próbami ratowania gatunku. Powstanie szczepionki nie tylko ułatwi walkę o ocalenie gatunku, ale również pozwoli zaoszczędzić dziesiątki tysięcy dolarów rocznie. Obecnie wszystkie łąkówki trzymane w niewoli są poddawane regularnym testom pod kątem obecności PCD. Podanie im szczepionki pozwoliłoby na rezygnację z kosztownych stresujących ptaki testów.
      Po ponad 10 latach pojawiła się nadzieja na wyeliminowanie śmiertelnej choroby. Wiemy na tyle dużo o genetyce i strukturze wirusa, że możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, iż podanie pojedynczej dawki będzie skuteczne, mówi profesir Raidal. Sukces zawdzięczamy zidentyfikowaniu kluczowej proteiny w otoczce wirusa. To jest to, co wirus wystawia na spotkanie z układem odpornościowym, wyjaśnia doktor Jade Forwood. Dzięki stworzeniu bezpiecznej postaci takiej proteiny dajemy układowi odpornościowemu ptaka szansę na wytworzenie przeciwciał i zwalczenie wirusa. Uczony dodaje, że 1 gram proteiny wystarcza na wyprodukowanie 10 000 dawek szczepionki.
      Profesor Raidal ma nadzieję, że nowa szczepionka zostanie zatwierdzona już w 2021 roku. Uczony zdaje sobie sprawę, że droga do dopuszczenia szczepionki do użycia nie będzie prosta. Rzecznik prasowy APVMA oświadczył, że organizacja akceptuje dane uzyskane w czasie testów przeprowadzonych zgodnie z międzynarodowymi standardami. Wymagane jest również dostarczenie dowodów, iż produkt jest wytwarzany zgodnie ze standardami określonymi w Australian Code of Good Manufacturing Practice for Veterinary Products.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Władze Indonezji obawiają się wzrostu zachorowań na odrę. W ostatnim czasie coraz więcej rodziców odmawia bowiem szczepienia swoich dzieci, a przyczyną jest ogłoszenie przez duchownych, że szczepionka jest „haram” – zakazana – gdyż zawiera elementy świni. Z tego też powodu miliony rodziców w tym największym islamskim kraju na świecie nie pozwoliły, by ich dzieci otrzymały szczepionkę.
      Jeszcze do niedawna w Indonezji używano miejscowo produkowanej szczepionki. Odsetek wyszczepień był bardzo niski, a w kraju odnotowywywano jeden z najwyższych na świecie odsetków zachorowań na odrę. W ubiegłym roku, w ramach realizacji planu WHO, która chce do 2020 roku uwolnić świat od odry i różyczki, rozpoczęto szczepienie za pomocą szczepionki MR (przeciwko odrze i różyczce) produkowanej przez indyjski Serum Institute. Indonezyjskie Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło ambitny plan, chcąc zaszczepić 67 milionów dzieci w wieku od 9 miesięcy do 15 lat.
      Pierwszy etap planu, szczepienia na Jawie prowadzone w 2017 roku, odniósł sukces. Odsetek wyszczepień wyniósł tam 95%, a liczba przypadków odry i różyczki zmniejszyła się o ponad 90%.
      Gdy szykowano się do wdrożenia programu szczepień w całym kraju, pojawiły się problemy. Prowincjonalny oddział Indonezyjskiej Rady Ulemów z Wysp Riau, zwróciła uwagę, że szczepionka nie została zatwierdzona jako „halal” – dozwolone – przez centralę w Dżakarcie. Informacja szybko się rozpowszechniła i coraz więcej osób zaczęło odmawiać szczepień.
      W sierpniu Ministerstwo Zdrowia, chcąc ratować kampanię, zwróciło się do centrali Indonezyjskiej Rady Ulemów o wydanie fatwy stwierdzającej, że szczepionka jest halal. Jednak duchowni stwierdzili, że jest haram. Podobnie bowiem jak wiele innych szczepionek, jest ona produkowana przy użyciu komponentów pozyskanych ze świń. Enzym trypsyna pozwala na odseparowanie komórek, na których hodowane są wirusy używane w szczepionce, a pozyskiwana ze świńskiej skóry żelatyna używana jest w roli stabilizatora chroniącego wirusy podczas procesu liofilizacji.
      Jednocześnie jednak duchowni stwierdzili, że ze względu na dobro publiczne, rodzice mogą szczepić swoje dzieci. Eksperci, do których mamy zaufanie, wyjaśnili niebezpieczeństwa związane z brakiem szczepień, czytamy w oświadczeniu Rady Ulemów.
      Jednak rodzice i lokalni duchowni potraktowali opinię po swojemu. Dlatego też w żadnej z indonezyjskich prowincji nie powtórzono już sukcesu z Jawy. Na innych wyspach odsetek wyszczepień sięgnął tylko 68%. Gdzie indziej było jeszcze gorzej. Na przykład w prowincji Aceh, gdzie obowiązuje szariat, udało się zaszczepić jedynie 8% dzieci.
      Mimo,  że WHO optymistycznie patrzy na światową perspektywę wyeliminowania odry i różyczki, to sytuacja w Indonezji pozostaje trudna. Przedstawiciele organizacji oświadczyli, że opinia Rady Ulemów wywołała pewne zamieszanie, jednak w rzeczywistości duchowni poparli szczepienia.
      Odra to poważna choroba. Może powodować ślepotę, głuchotę, uszkodzenie mózgu, drgawki i śmierć. Aby cała populacja zyskała oporność konieczne jest osiągnięcie wyszczepień na poziomie 95%. Dla różyczki granica ta to 80%.
      Problem w tym, że obecnie nie ma gotowej alternatywy dla szczepionki MR. Żadna tego typu szczepionka nigdzie nie została uznana za halal. Szczepionka, którą wcześniej używano w Indonezji również nie była halal, jednak to nie było przyczyną odmowy szczepień.
      Arifianto Apin, muzułmanin i pediatra z Dżakarty, mówi, że pomóc może lepsze edukowanie. Zwraca uwagę, że w wielu muzułmańskich krajach żelatyna jest uznawana za halal, gdyż przeszła proces hydrolizy, która zgodnie z koncepcją istihalah, tak ją zmienia i oczyszcza, iż staje się ona dopuszczalna do użycia. Lekarz przypomina też, że w 2013 roku Islamska Rada Religijna w Singapurze uznała szczepionkę przeciwko rotawirusowi za halal, pomimo użycia w niej trypsyny. Duchowni stwierdzili bowiem, że enzym został oczyszczony poprzez jego rozcieńczenie i dodanie innych dopuszczalnych składników.
      Innym rozwiązaniem sytuacji byłoby stworzenie szczepionki bez świńskich komponentów. Indonezyjska państwowa firma Bio Farma chce rozpocząć prace nad szczepionką wykorzystującą żelatynę wołową. Jednak jej rozwój i testy kliniczne potrwają 6–10 lat. W tym czasie wiele osób zachoruje, a niektóre umrą, mimo iż można tego uniknąć, mówi Art Reingold, epidemiolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.
      WHO odcina się od sporów religijnych i nie wydaje zaleceń dotyczących rozwoju szczepionek halal. WHO współpracuje z władzami i producentami, by upewnić się, że szczepionki spełniają najwyższe standardy skuteczności i bezpieczeństwa. To jedyne kryteria, na podstawie których oceniamy szczepionki, mówi rzecznik prasowy organizacji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ustawiając poziom reagowania układu odpornościowego na zdrowym poziomie, błonnik zwiększa przeżywalność zarażonych wirusem grypy myszy.
      Dieta bogata we włókna tłumi nadmierne reakcje immunologiczne w płucach i jednocześnie zwiększa odporność przeciwwirusową, aktywując limfocyty T cytotoksyczne (TC).
      W zjawiskach tych pośredniczą zmiany w mikrobiomie jelit, które prowadzą do zwiększonej produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (ang. short-chain fatty acids, SCFAs) na drodze fermentacji włókien pokarmowych.
      Korzystny wpływ błonnika i SCFAs na różne choroby zapalne, w tym na astmę i alergie, przyciągał uwagę naukowców w ostatnich latach. Ostatecznie doprowadziło to do ich wykorzystania w testach klinicznych. My jednak obawialiśmy się, że takie zabiegi mogą prowadzić do ogólnego stłumienia odpowiedzi immunologicznych i zwiększać podatność na zakażenia - podkreśla Benjamin Marsland z Monash University.
      W ramach najnowszego studium Marsland odkrył, że zarówno na diecie suplementowanej dobrze fermentowalną inuliną, jak i krótkołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi myszy były chronione przed zakażeniem wirusem grypy typu A.
      Oba zabiegi prowadziły do stłumienia odpowiedzi odpornościowej nieswoistej, która zazwyczaj wiąże się z uszkodzeniem tkanek i do nasilenia odpowiedzi immunologicznej adaptacyjnej, która ma za zadanie wyeliminować patogeny.
      Zazwyczaj stwierdzamy, że określone działanie/terapia albo uruchamia, albo wyłącza nasz układ odpornościowy. Byliśmy [więc] zaskoczeni, że błonnik wybiórczo wyłączał jedną część układu odpornościowego, jednocześnie aktywując inną, zupełnie niepowiązaną.
      Te i uzyskane wcześniej wyniki sugerują, że zachodnia dieta, która składa się produktów bogatych w cukier i tłuszcz, a ubogich w błonnik, może zwiększać podatność na choroby zapalne i zmniejszać ochronę przed zakażeniami.
      Ustalenia, które opisano szczegółowo na łamach pisma Immunity, sugerują, że sfermentowany błonnik i produkty uboczne tego procesu w postaci SCFAs można by dalej zbadać pod kątem wykorzystania w prewencji i leczeniu zakażeń wirusowych, w tym grypy. Naukowcy wspominają też o suplemencie do zwiększania skuteczności szczepionki przeciw grypie.
      To, co powstaje w przewodzie pokarmowym, nie wpływa wyłącznie na jelito. Dostaje się do krwiobiegu i zmienia układ odpornościowy na jednym za najbardziej podstawowych poziomów - szpiku kostnego, w którym powstaje wiele komórek odpornościowych.
      W przyszłości należy ustalić, jak dużo włókien należały spożywać i jaki ich rodzaj jest najskuteczniejszy.
      Zespół Marslanda chce zbadać, jak zmiany dietetyczne wpływają na układ odpornościowy, a szczególnie jak zmiany w przewodzie pokarmowym mogą oddziaływać na choroby płuc. Obecnie Australijczycy planują badania interwencyjne na ludziach.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...