Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Kobiety w ciąży powinny brać witaminę D

Recommended Posts

Że kobiety w ciąży powinny stosować odpowiednio bogatą dietę i uzupełniać ją suplementami jest dość oczywiste. Nie zawsze jednak panuje zgoda, co do zalecanych ilości dodatkowo branych witamin, czy mikroelementów. Niektóre z nich, jak witamina D, były wręcz uważane za niebezpieczne w przypadku przedawkowania. Jaka jest więc bezpieczna dawka?

Od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku powszechne było przekonanie, że suplementy witaminy D może powodować uszkodzenia płodu, poronienia, czy przedwczesne porody. Najnowsze badania przeprowadzone na Uniwersytecie Medycznym Północnej Karoliny zaprzeczają temu.

Carol L. Wagner, naukowiec specjalizujący się w pediatrii uważa, że problemem jest niedobór witaminy D. Wg jej badań dieta nie zapewnia jej w wystarczającej ilości kobietom ciężarnym, a ponadto człowiek współcześnie zbyt mało przebywa na słońcu.

Dr Wagner oraz dr Bruce W. Hollis, zajmujący się badaniem działania witaminy D od 30 lat, wspólnie przeprowadzili eksperyment, mający na celu określenie optymalnej ilości witaminy D, jaką należy przyjmować w postaci suplementów i jaka ilość jest bezpieczna.

Badaniem objęto losową próbę 494 kobiet będących w 12-16 tygodniu ciąży. Podzielono je na trzy grupy, które otrzymywały suplement z witaminą D aż do chwili rozwiązania, odpowiednio 400 jednostek (IU), 2000 jednostek oraz 4000 jednostek. Co miesiąc przeprowadzano szczegółowe i wszechstronne badania każdej z pań, żeby wykluczyć ewentualne problemu i zapewnić maksymalne bezpieczeństwo. W żadnej z tych grup nie odnotowano jakichkolwiek szkodliwych efektów, zarówno dla pań, jak i dla poczętych dzieci.

Oceniano i badano też typowe komplikacje, jakie występują podczas ciąży, takie jak stany przedrzucawkowe, cukrzyca ciążowa, przedwczesny poród i inne. Studium pokazało, że zażywanie witaminy D podczas ciąży zmniejszało ryzyko wcześniactwa oraz infekcji. Najlepsze rezultaty osiągnięto u grupy zażywającej największą dawkę. Ponieważ nie odnotowano negatywnych skutków, a witamina D ponadto istotna jest dla prawidłowego rozwoju kośćca dziecka i jego układu odpornościowego oraz chroni zdrowie kobiety - autorzy badania mocno zalecają witaminę D podczas ciąży właśnie w dawce 4000 jednostek, która daje najlepsze rezultaty, a zarazem jest bezpieczna.

Badanie, którego autorami są Carol L. Wagner (Medical University of South Carolina) oraz Bruce W. Hollis zostało zaprezentowane na corocznym Spotkaniu Akademickich Stowarzyszeń Pediatrycznych (Pediatric Academic Societies) w kanadyjskim Vancouver.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Że kobiety w ciąży powinny  stosować odpowiednio bogatą dietę i uzupełniać ją suplementami  jest dość oczywiste. Nie zawsze jednak panuje zgoda, co do  zalecanych ilości dodatkowo branych witamin, czy mikroelementów.  Niektóre z nich, jak witamina D, były wręcz uważane za  niebezpieczne w przypadku przedawkowania. Jaka jest więc  bezpieczna dawka? 

 

Właśnie?? Jaka??

http://www.youtube.com/user/Nieom#p/u/53/XNttZ_Fu1so

Share this post


Link to post
Share on other sites
Badaniem objęto losową próbę 494 kobiet będących w 12-16 miesiącu ciąży

 

Może ktoś mi to wyjaśnić? ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podzielono je na trzy grupy, które otrzymywały suplement z witaminą D aż do chwili poczęcia

 

Tytuł sugeruje, że "kobiety w ciąży powinny brać witaminę D", tymczasem w treści niusa czytamy, że badanie polegało na podawaniu ochotniczkom suplementu z witaminą tylko do czasu zapłodnienia. Dalej znów jest wzmianka, iż autorzy badania mocno zalecają witaminę D podczas ciąży.

 

Sugeruję przyłożyć się do niusów, autorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może ktoś mi to wyjaśnić? ;]

Nic prostszego. Widocznie kompilator artykułu mimowolnie wyraził swoją podświadomą opinię, że kobiety powinny się dłużej męczyć. :D

A bardziej poważnie, takie przeoczenie to tylko facet mógł zrobić. Zatem jest to poniekąd dowód męskości autora. :D)

Share this post


Link to post
Share on other sites

że badanie polegało na podawaniu ochotniczkom suplementu z witaminą tylko do czasu zapłodnienia.

Ja widzę "otrzymywały suplement z witaminą D aż do  chwili rozwiązania,"

Jeżeli była korekta to sorki.

DZIEWCZYNY JAK TO MOŻLIWE ŻE FACECI TUTAJ ZA WAS SIĘ WYMĄDRZAJĄ  :D

Aha,grilujecie.Ja też,ale w przerwie zaglądam co w nauce nowego słychać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dotychczasowy tolerowalny wyższy poziom przyjmowania witaminy D wynosi 2 tys. j.m, choć objawy przedawkowania stwierdzono dopiero przy przewlekłym przyjmowaniu 50 tys., nie licząc niektórych chorób, gdzie szkodliwa dawka witaminy D jest dużo niższa. Jeśli w wyniku tych badań najkorzystniejszy efekt był przy najwyższej dawce, to optymalna może być jeszcze wyższa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od lat pięćdziesiątych ubiegłego  wieku powszechne było przekonanie, że suplementy witaminy D może  powodować uszkodzenia płodu, poronienia, czy przedwczesne porody. 

W tamtych latach tłuszcze zwierzęce,jaja (naturalne żródła wit.D) i słońce, "jeszcze" nie szkodziły, więc suplementacja być może była zbędna.

Ciekawostka z Wiki:

"Dzienna dawka witaminy D u osoby o jasnej karnacji powstaje w trakcie 5-15 minutowej ekspozycji między godziną 10 a 15."

Ale też tamże:

"Obecnie trwają badania weryfikujące zalecane dzienne spożycie witaminy D. Prawdopodobnie w wielu krajach będzie koniecznie ich podniesienie nawet 5 krotnie".

 

   

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżeli była korekta to sorki.

Była, w końcu po co są czepiacze na forum, jak nie po to, żeby wyłapać potknięcia? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypraszam sobie. Nie "czepiacze" (nie zgłaszałem przecież jakiejś literówki), lecz "niestaranność autora" objawiająca się błędami rzeczowymi. Jest różnica między poczęciem a porodem. Tak samo jak między skrupulatnością i robieniem "na odwal" :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest też różnica pomiędzy wskazaniem potknięcia, czy błędu w sposób normalny, a w sposób napastliwy i agresywny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ja się uśmiechnąłem, to sobie to wyprosił. Poza tym nie masz racji, nie uśmiechnął się na końcu zdania. Czytaj może cały wątek, a nie tylko ostatni post.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że kobiety w ciąży powinny zażywac witaminę D to nie jest zada nowosć -z apotajcie się swoich lekarzy, znjac życie zapiszą wam Vigantol.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To, że kobiety w ciąży powinny zażywac witaminę D to nie jest zada nowosć -z apotajcie się swoich lekarzy, znjac życie zapiszą wam Vigantol.

Mi akurat lekarz polecił suplementację d-vitum forte, doczytałam, że odpowiedni dla kobiet w ciąży. Aczkolwiek wcześniej wydawało mi się, że witamina D, to tylko dla małych dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

ja od miesiąca biorę witaminę D 2000 j.m - zalecił mi to lekarz po badaniach, gdy wyszło, że mam niedobory tej witaminy - nie wiem czy to bezpieczna dawka, ale chyba tak, poniewaz kupialam ja bez recepty w osiedlowej aptece.

Edited by pogo
Usunięcie marki witaminy i podwójnego cytowania

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przyjmowanie witaminy D w postaci spreju doustnego jest równie skuteczne, co zażywanie kapsułek - donoszą naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield.
      W ramach testu klinicznego typu head-to-head porównywano tempo zmiany statusu witaminy D podczas dostarczania witaminy D3 (3000 jednostek międzynarodowych dziennie) w postaci kapsułki i podjęzykowego spreju doustnego. Zdrowi ochotnicy przyjmowali witaminę D przez 6 tygodni w 2017 r., w szczycie zimy (między styczniem a kwietniem), gdy zapasy wielu ludzi z lata są już wyczerpane.
      W testach, w których uwzględniono również grupę kontrolną, wzięło udział 75 osób. Poziom kalcyfediolu 25(OH)D we krwi oceniano 6-krotnie: w punkcie wyjścia, a także w 3., 7., 14., 21. i 42 dniu suplementacji; wybrano kalcyfediol, gdyż uważa się, że status witaminy D w organizmie najlepiej odzwierciedla stężenie jej izoform 25-monohydroksylowanych.
      W porównaniu do grupy kontrolnej, w obu grupach terapeutycznych nastąpiły znaczące wzrosty stężenia 259OH)D. Dodatkowo okazało się, że sprej był tak samo skuteczny jak tabletki i zapewniał zbliżone tempo poprawy poziomu witaminy D u ochotników. Dla kapsułek tempo zmiany wynosiło od 0,69 do 3,93, a dla spreju 0,64-3,34 nmol/l dziennie; średnia wynosiła 2 nmol/l dziennie. Dane sugerują, że zmiany zachodzą najszybciej u ludzi z niższymi poziomami 25(OH)D.
      Wszyscy badani osiągnęli adekwatny poziom witaminy D po zaledwie 21 dniach korzystania ze spreju; u osób, u których na początku testów stwierdzono największe niedobory [...], wychwyt był najefektywniejszy - podkreśla dr Bernard Corfe.
      Witamina D jest niezbędna do zachowania zdrowych kości, zębów i mięśni. Szczególne znaczenie ma dla rozwoju dzieci. Ludziom trudno pozyskać odpowiednią ilość witaminy D z diety, a zimą słońce nie jest wystarczająco mocne, by pomóc organizmowi podwyższyć jej poziom - dodaje Corfe.
      Autorzy publikacji z European Journal of Clinical Nutrition opowiadają, że wśród osób, które miały jakieś preferencje w zakresie formy zażywanej witaminy D, aż 70% twierdziło, że woli sprej, bo łatwiej go stosować i ma przyjemniejszy smak.
      Ludzie często zapominają albo nie chcą zażywać suplementów; dotyczy to zwłaszcza osób przyjmujących liczne leki. Dzieci i osoby z zaburzeniami połykania także mają problemy z zażywaniem tabletek, dlatego ustalenie, że sprej jest tak samo skuteczny w podwyższaniu poziomu witaminy D [jak kapsułka], zapewnia realną alternatywę dla wszystkich z niedoborami.
      Testy przeprowadzono we współpracy z firmą BetterYou, która jako pierwsza w Wielkiej Brytanii opracowała witaminę D w doustnym spreju.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wykonana przez naukowców z Johns Hopkins Medicine metaanaliza 277 badań klinicznych wykazała, że niemal żadne suplementy witamin, minerałów i innych składników odżywczych oraz niemal żadne diety nie mogą być powiązane z przedłużaniem życia czy ochroną przed chorobami serca.
      Naukowcy zauważyli jednocześnie, że większości z suplementów czy diet nie można też powiązać z wyrządzeniem jakiejkolwiek szkody.
      Analiza wykazała też, że możliwe jest, iż niektórzy ludzie odnoszą korzyści z diety niskosodowej, suplementów kwasów omega-3 oraz suplementów kwasu foliowego. Natomiast suplementy łączące wapń i witaminę D mogą być powiązane z nieco zwiększonym ryzykiem wystąpienia udaru.
      Wyniki badań zostały opublikowane na łamach Annals of Internal Medicine.
      Z danych amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wynika, że 52% Amerykanów codziennie używa co najmniej jednego suplementu. Na tego typu produkty mieszkańcu USA wydają rocznie 31 miliardów dolarów. Sytuacji nie zmienia fakt, że kolejne badania wykazują, iż suplementacja nie przynosi żadnych korzyści zdrowotnych.
      Suplementy nie są panaceum czy magicznym środkiem, którego ludzie szukają. Coraz więcej badań naukowych pokazuje, że zdrowy dorosły człowiek nie potrzebuje suplementów. Ludzie powinni skupić się na zdrowej diecie, z której otrzymują wszystkie niezbędne składniki odżywcze, mówi główna autorka badań, doktor Erin D. Michos.
      Naukowcy z Johns Hopkins przyjrzeli się 277 randomizowanym testom klinicznym, podczas których badano w sumie 16 suplementów i 8 diet pod kątem ich wpływu na śmiertelność oraz choroby serca. W prowadzonych na całym świecie testach wzięło udział 992 129 osób.
      Podczas wspomnianych testów badano przeciwutleniacze, beta-karoten, witaminę B compleks, multiwitaminy, selen, witaminę A, witaminę B3, witaminę B6, witaminę C, E, samą witaminę D, sam wapń, wapń i witaminę D podawane razem, kwas foliowy, żelazo i kwasy tłuszczowe omega-3. Badanie diety to dieta śródziemnomorska, dieta o obniżonej zawartości tłuszczów nasyconych (mniej tłuszczów z mięsa i przetworów mlecznych), zmodyfikowaną dietę tłuszczową (mniej kwasów nasyconych lub zastępowanie kalorii z tych kwasów kwasami nienasyconymi lub węglowodanami), zredukowaną dietę tłuszczową, dietę o obniżonej zawartości soli (tę badano zarówno u osób zdrowych jak i osób z nadciśnieniem), dietę o podwyższonej zawartości kwasu alfa-linolenowego (dieta oparta na orzechach, ziarnach i olejach roślinnych) oraz dietę o podwyższonej zawartości kwasów tłuszczowych omega-6.
      W przypadku większości suplementów, w tym multiwitamin, selenu, witaminy A, B6, C, E, samej witaminy D, samego wapnia oraz żelaza nie stwierdzono, by zwiększały bądź zmniejszały one ryzyko śmierci lub chorób serca.
      Wśród analizowanych badań były trzy, których autorzy skupili się na wpływie diety o obniżonej zawartości soli na zdrowie osób z prawidłowym ciśnieniem krwi. Z grupy 3518 badanych zmarło 79 osób. Stwierdzono, że śmiertelność w tej grupie była o 10% niższa niż normalnie, co naukowcy uznali za umiarkowany dowód na wpływ diety. Przeanalizowano też pięć badań nad osobami z nadciśnieniem stosującymi dietę o obniżonej zawartości soli. Z grupy 3680 na choroby serca zmarły w czasie badań 674 osoby. Stwierdzono, że w grupie tej ryzyko zgonu na choroby serca spadło o 33%, co również uznano z umiarkowany dowód na wpływ diety.
      Uczeni przyjrzeli się też 41 badaniom nad wpływem suplementów kwasów omega-3. Wzięły w nich udział 134 034 osoby. Wśród nich 10 707 osób doświadczyło ataku serca lub wylewu. Naukowcy wyliczyli, że przyjmowanie suplementów omega-3 można powiązać z 8-procentowym spadkiem ryzyka ataku serca i 7-procentowym spadkiem ryzyka rozwoju choroby niedokrwiennej serca. Wpływ suplementu uznano więc z niski.
      Kolejnym suplementem, który mógł mieć korzystny wpływ, jest kwas foliowy. Badany był on w 25 próbach klinicznych, w których udział wzięło 25 580 zdrowych osób. U 877 z nich doszło do udaru, co oznacza 20-procentowe zmniejszenie ryzyka. Uczeni uznali związek przyjmowania suplementu z redukcją ryzyka za niski. Zauważyli bowiem, że badania wykazujące większy związek suplementu z redukcją ryzyka były prowadzone w Chinach, których mieszkańcy przyjmują mniej kwasu foliowego w normalnej diecie. Zatem potencjalny korzystny wpływ suplementu będzie znacznie mniejszy tam, gdzie w diecie znajduje się odpowiednia ilość kwasu foliowego.
      W końcu 20 badań brało pod uwagę suplementację połączeniem wapnia i witaminy D. W badaniach tych wzięły udział 42 072 osoby, z których 3690 doświadczyło udaru. To wskazuje na 17-procentowy wzrost ryzyka udaru w badanej grupie. Związek tego ryzyka z przyjmowanymi suplementami uznano za umiarkowany. Jednocześnie, nie znaleziono dowodów, by przyjmowanie samego wapnia lub samej witaminy D wiązało się z jakimiś korzyściami lub szkodami dla organizmu.
      Przeprowadzone przez nas analizy jasno pokazują, że, mimo iż mogą istnieć pewne dowody wskazujące na wpływ niektórych suplementów i diet na śmiertelność czy zdrowie układu krążenia, to zdecydowana większość multiwitamin, minerałów czy diet nie ma żadnego mierzalnego wpływu na zmniejszenie ryzyka zgonu czy choroby, mówi profesor Safi U. Khan z West Virginia University.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przeciętna osoba zjada obecnie znacznie więcej kalorii, niż jadł przeciętny człowiek przed 50 laty. Różnica jest olbrzymia, taka, jakbyśmy jedli dodatkowego burgera, frytki i napój gazowany. To zaś ma katastrofalny wpływ nie tylko na naszą tkankę tłuszczową, ale również na nasze... mózgi.
      Profesor Nicolas Cherbuin z Australia National University donosi na łamach Frontiers in Neuroendocrinology, że stan zdrowia mózgu zaczyna pogarszać się znacznie wcześniej niż sądzono, a dzieje się tak w dużej mierze przez niezdrowy tryb życia. Ludzie szkodzą swojemu mózgowi przez niezdrową fastfoodową dietę oraz zbyt małą aktywność ruchową, stwierdza uczony.
      Znaleźliśmy silne dowody wskazujące na to, że złe odżywianie się i brak ćwiczeń fizycznych przez dłuższy czas znacząco zwiększa nie tylko ryzyko cukrzycy typu 2. ale również powoduje znaczne upośledzenie funkcjonowania mózgu, prowadząc do jego kurczenia się i demencji, dodaje.
      Naukowcy donoszą, że około 30% dorosłej populacji ma nadwagę lub cierpi na otyłość, a ponad 10% wszystkich dorosłych będzie do roku 2030 cierpiało na cukrzycę typu 2.
      Związek pomiędzy cukrzycą typu 2. a szybkim upośledzeniem funkcji mózgu jest udowodniony. Jednak nasza praca pokazuje, że neurodegeneracja rozpoczyna się znacznie wcześniej niż sądziliśmy. I widzimy jasny związek pomiędzy niezdrowym trybem życia a upośledzeniem funkcjonowania mózgu. Gdy zaś człowiek osiągnie wiek średni uszkodzenia te są niemal nieodwracalne. Zachęcamy więc wszystkich, by zdrowo się odżywiali i trzymali prawidłową wagę, najlepiej już w dzieciństwie, a na pewno we wczesnej dorosłości, apeluje Cherbuin.
      Burger, frytki i napój gazowany to około 600 kilokalorii. O tyle więcej zjadamy od przeciętnego człowieka żyjącego w latach 70. ubiegłego wieku. Ten dodatkowy zastrzyk kalorii oznacza, że wiele osób niezdrowo się odżywia. Ludzie jedzą zbyt dużo niezdrowego jedzenia, szczególnie fast-foodów, zauważa uczony. Dodaje, że obecne zalecenia dotyczące zdrowia mózgu nie sprawdzają się, gdyż ludzie słyszą, że o mózg powinni zacząć dbać po 60. roku życia. Tymczasem jest już zbyt późno. Wiele osób, które cierpi na demencję i inne oznaki dysfunkcji poznawczych, w tym na kurczenie się mózgu, pracowało na to przez całe życie, niezdrowo się odżywiając i utrzymując zbyt niski poziom aktywności fizycznej. Jeśli chcemy uniknąć problemów poznawczych, tych, których da się uniknąć, powinniśmy już w młodości odżywiać się zdrowo i się ruszać, stwierdza naukowiec.
      Badania zespołu Cherbuina to metaanaliza około 200 międzynarodowych badań dotyczących diety, mózgu i starzenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wysokie spożycie błonnika w czasie ciąży wiąże się z obniżonym ryzykiem celiakii u dzieci.
      Eksperci z Norwegii stwierdzili, że na każdy 10-g wzrost ilości błonnika w diecie ciężarnej przypadał 8% spadek ryzyka celiakii u dziecka. W grupie z największym spożyciem błonnika (powyżej 45 g dziennie) ryzyko było o 34% niższe, w porównaniu do grupy z najniższym spożyciem (poniżej 19 g dziennie). Z najniższym ryzykiem wiązało się raczej spożycie błonnika z owoców i warzyw niż ze zbóż.
      W ramach studium analizowano przypadki ponad 88 tys. dzieci urodzonych w latach 1999-2009. Naukowcy mierzyli spożycie włókna i glutenu przez matkę w czasie ciąży. Potem sprawdzali, czy w okresie, w którym monitorowano losy badanych (średnio 11 lat), u dziecka stwierdzono celiakię.
      Obecnie mamy bardzo mało danych na temat zależności między matczynym spożyciem błonnika lub glutenu w czasie ciąży a ryzykiem celiakii u dzieci. Ponieważ to pierwsze badania dot. matczynego spożycia błonnika, na razie nie możemy rekomendować konkretnych schematów dietetycznych [...]. Konieczne są dalsze badania. My zajmujemy się teraz sprawdzeniem, czy spożycie włókien przez matkę wpływa na mikrobiom jelitowy dziecka; to bowiem jedno z potencjalnych wyjaśnień uzyskanych wyników - komentuje dr Ketil Størdal z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego.
      Co istotne, akademicy stwierdzili również, że spożycie przez kobietę glutenu w czasie ciąży nie wiązało się z wyższym ryzykiem celiakii. "Nasze wyniki nie stanowią poparcia dla ograniczania spożycia glutenu przez kobiety w ciąży".
      Zespół, który zaprezentował swoje ustalenia na dorocznej konferencji Europejskiego Towarzystwa Gastroenterologii Pediatrycznej, podkreśla, że zdiagnozowane przypadki stanowią niewielki odsetek ogólnej liczby chorych i że większość dzieci pozostaje niezdiagnozowana.
      Jak najwcześniejsze zdiagnozowanie celiakii jest kluczowe dla zapewnienia dziecku optymalnego wzrostu i rozwoju; do powikłań niezdiagnozowanej choroby trzewnej należą bowiem upośledzenie wzrostu i przybierania na wadze, opóźnione dojrzewanie, anemia z niedoboru żelaza, przewlekłe zmęczenie czy osteoporoza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wbrew powszechnemu mniemaniu czerwone i białe mięso mają taki sam negatywny wpływ na poziom cholesterolu we krwi, dowiadujemy się z najnowszego numeru American Journal of Clinical Nutrition.
      Badacze z Children’s Hospital Oakland Research Institute (CHORI) byli zaskoczeni, gdy odkryli, że spożywanie dużych ilości białego lub czerwonego mięsa wiązało się z pojawieniem się we krwi wyższego poziomu cholesterolu niż przy konsumpcji takiej samej ilości białka roślinnego.
      Gdy planowaliśmy nasze badania spodziewaliśmy się, że czerwone mięso będzie miało bardziej niekorzystny wpływ na poziom cholesterolu we krwi niż mięso białe. Byliśmy zdziwieni, że tak się nie stało. Ich wpływ na cholesterol był identyczny gdy poziomy tłuszczów nasyconych były identyczne, mówi główny autor badań, profesor Ronald Krauss. Naukowiec zauważa, że w badaniach nie brano pod uwagę mięsa krów żywionych w sposób naturalny, mięsa ryb, ani wysoko przetworzonych produktów takich jak bekon czy kiełbasa.
      Jednak wyniki badań są warte odnotowania. Okazuje się bowiem, że dla obniżenia poziomu cholesterolu we krwi konieczne jest ograniczenie mięsa w ogóle, niezależnie od tego, czy jest to mięso białe czy czerwone. Najzdrowszym rodzajem białka pod tym względem jest białko roślinne.
      Podczas badań okazało się też, że spożywanie dużej ilości tłuszczów nasyconych zwiększało koncentrację dużych cząstek LDL, które  z kolei mają mniejszy związek z chorobami serca niż małe LDL.
      Białe i czerwone mięso prowadziło do wzrostu koncentracji dużych LDL w porównaniu z produktami roślinnymi. Wynika z tego, że wykorzystanie standardowych poziomów LDL do określania ryzyka chorób układu krążenia może prowadzić do przeszacowania ryzyka zarówno w przypadku spożycia mięsa jak i tłuszczów nasyconych, gdyż standardowe testy LDL mogą odzwierciedlać głównie koncentrację dużych molekuł LDL.
      Od dłuższego już czasu czerwone mięso znajduje się na cenzurowanym. Wiele badań pokazywało jego zgubny wpływ na zdrowie. Dotychczas jednak brakowało badań porównujących mięso czerwone, białe i białko roślinne oraz ich wpływ na cholesterol. Z obecnych badań wiemy, że pod względem poziomu cholesterolu najzdrowsze jest białko roślinne.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...