Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

A przynajmniej nie tak, jak się spodziewano. Co prawda literatura naukowa na ten temat jest bardzo skąpa, ale istnieją liczne anegdotyczne relacje o poważnych problemach z zasypianiem po wieczornej sesji grania na komputerze. Za przeprowadzenie miarodajnych testów zabrano się w Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu i Laboratorium Snu Uniwersytetu Flindersa.  

W badaniu wzięło udział trzynastu dorastających nastolatków w wieku od 14 do 18 lat. Wybrano osoby śpiące na co dzień dobrze, tzw. „nocne sowy" bez rozpoznanych zaburzeń snu. Przed rozpoczęciem cyklu badań wszyscy przez tydzień prowadzili dziennik zasypiania, który pozwolił rozpoznać ich zwyczaje - dzięki temu podczas samego badania ustalono godziny tak, aby mogli zasypiać o normalnej porze. Czas do zaśnięcia i sam sen mierzono przy pomocy wielu parametrów. Wykorzystano elektroencefalografię (EEG), elektromiografię (EMG), elektrookulografię (EOG). Ponadto przy pomocy EEG mierzono czujność poznawczą. Przy pomocy oksymetru monitorowano tempo pracy serca, jako wskaźnik pobudzenia fizycznego. Subiektywną senność oznaczano przy pomocy Skali Stanforda.

Samo badanie w laboratorium snu polegało na kontrolowanej, pięćdziesięciominutowej sesji gry w „Call of Duty 4: Modern Warfare" przed snem. Te same osoby w tygodniowym odstępie czasu odbywały kontrolną sesję, która polegała - zamiast gry - na oglądaniu przez analogiczny czas filmu dokumentalnego „Marsz pingwinów". Wyniki badań zaskoczyły naukowców.

Okazało się, że po sesji gry w mocno stymulującą grę czas zasypiania nastolatków wzrósł średnio zaledwie z trzech minut do siedmiu i pół minuty - w porównaniu z zasypianiem po seansie filmowym. Subiektywne wrażenie senności również niewiele się zmieniało i było tylko nieco niższe, zaś czujność poznawcza nieco wyższa. W badanym pobudzeniu fizycznym i jakości samego snu nie odnotowano znaczących różnic. Należy dodać, że prawie jednej trzeciej badanych zdarzyło się zasnąć podczas oglądania filmu, co oczywiście podczas sesji grania nie miało miejsca. Początkowo zdziwiło nas, że gra w brutalną grę wideo nie prowadzi do poważnych problemów z zasypianiem - przyznał dr Michael Gradisar, starszy wykładowca na Uniwersytecie Flingersa w australijskiej Adelajdzie. - I to pomimo celowego skontrastowania gry ze spokojnym filmem, dla podkreślenia różnic.

Sami autorzy badań przestrzegają jednak przed nadmiernym generalizowaniem wyników badań, z wielu powodów. Mimo niewielkich różnic w postrzeganej senności, w rzeczywistych warunkach mogą one być wystarczające do przeciągania wieczornej aktywności. Ponadto zaledwie pięćdziesięciominutowa sesja nie odzwierciedla zwyczajów nastolatków, z których większość w warunkach domowych nie ograniczy się do tak krótkiej gry. Dłuższa aktywność może zwiększać poziom emocji i zaangażowania. Podkreślono także, że średnia wieku badanych wynosiła powyżej 16 lat, w przypadku młodszych nastolatków różnice mogą być bardziej znaczące. Inne wyniki mogłoby też przynieść wykorzystanie gier wymagających fizycznej aktywności, jak tytuły sportowe na Nintendo Wii, czy popularne „Guitar Hero".  

Ostateczne wskazówki dla rodziców w kwestii kontrolowania czasu spędzanego przez nastolatków na wieczornym graniu ograniczyły się do mało odkrywczego „wszystko z umiarem". Wyniki badań opublikowano wczoraj (15 kwietnia) w czasopiśmie Journal of Clinical Sleep Medicine.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze swego osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że intensywne, długie i zaangażowane granie przed snem nie przeszkadzało mi zasnąć, mimo ekscytacji. Był natomiast częsty inny efekt: we śnie dalej grałem. :D :D) ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też zwykle długo zasypiam. Akurat po intensywnym graniu zasypiałem szybciej. :D)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

To może dla użytkownika wyżej co zasypia 2h dobra radą będzie stosować melatoninke. :D

 

Co do grania to dalej mimo tych informacji uważam że mają wpływ... gdy ja schodziłem z komputera by iść spać to mimo skrajnie wykonczonego organizmu dalej kombinowałem co bym mogł w tej grze zrobić tak albo inaczej co często powodowalo "medytowanie" przy otwartych oczach w konsekwencji przemeczenie organizmu i odpalenie TV dalej to juz nagły odlot i pobudka na telexpress.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może dla użytkownika wyżej co zasypia 2h dobra radą będzie stosować melatoninke. :D

Nie prościej położyc się spać o godzinę-półtorej później? Dla mnie skuteczną metodą na problemy z zasypianiem jest też kontrolowanie oddechu + myślenie "czarny..."

 

Co do grania to dalej mimo tych informacji uważam że mają wpływ... gdy ja schodziłem z komputera by iść spać to mimo skrajnie wykonczonego organizmu dalej kombinowałem co bym mogł w tej grze zrobić tak albo inaczej co często powodowalo "medytowanie" przy otwartych oczach w konsekwencji przemeczenie organizmu i odpalenie TV dalej to juz nagły odlot i pobudka na telexpress.

Czym różni położenie się spać po intensywnym graniu od położenia się spać po czytaniu ciekawej książki? BTW u mnie czytanie ciekawych książek = poświęcenie 10h/dzień...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogę się dopisać do tego, że po intensywnym graniu "grałem w grę w łóżku" gdy już się położyłem. Czułem często że wyraźnie nie jestem śpiący, tymniemniej zawsze szybko zasypiam, więc z 2 minut mogło mi się zasypianie wydłużyć max do 10. Bez porównania z tym, kiedy wieczorem się z kimś kłóciłem, lub słyszałem kłótnie na klatce schodowej (ew. gdy w tej sprawie wzywałem policję) - wtedy tętno i ciśnienie miałem takie, że nie mogłem czasem zasnąć nawet po kilka godzin..

 

Także z tymi grami bym nie przesadzał że mają ogromny wpływ..

 

Ponadto, nie wiem co ma do rzeczy "granie w brutalne gry". Myślę że to był taki specjalny chwyt, bo ostatnio bardzo trendy jest narzekanie jakie to brutalne gry powodują spustoszenie w psychice.. Myślę że znacznie istotniejszym czynnikiem pod względem zaburzania snu jest atrakcyjność gry, a nie jej brutalność - nawet niech to będzie gierka typu "Spore" czy jakaś internetowa gierka typu defense, a nie koniecznie "Manhunt", "COD4:MW" czy "Silent Hill".

 

Np. mnie megamocno wciągała gra Age of Pirates 2: City of the Lost Ships. A nie była ona typowo brutalna - ważniejszymi jej częściami była taktyka (walki morskie), handel oraz przemyślane wybory (odpowiedni rozwój postaci, dobieranie właściwego sprzętu i armady okrętów)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A, z tym, że „brutalne gry” to już tylko chwyt marketingowy to masz rację (widać naukowcy też ulegają tej modzie). Gra, w którą najintensywniej grałem podczas snu to chyb „Airfix Dogfighter”, latanie plastikowymi modelami samolotów po mieszkaniu, czyli chyba niezbyt brutalna. :D

airfix_dogfighter_3.jpg

 

p.677990100548.1.jpg

 

Acz chyba nawet zdarzyło się, że mi się pasjans przyśnił. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naukowcy jakiś czas temu przeprowadzili badania, z których wynikało, że zmęczenie nie wpływa dobrze na sen - tj. bardziej się wyśpi obibok niż pracoholik (w skrajnym uproszczeniu). Z drugiej strony, w zdrowym ciele zdrowy duch... chyba czas wyjść z domu, w końcu już druga połowa kwietnia... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale wiesz co... ja myślę że każda skrajność jest zła - ostatnio miałem okres pół roku obiboctwa, i też nie najlepiej mi się spało, w ciągu dnia nie miałem zbyt wiele energii... Teraz pracuję od kilku dni i może nie wysypiam się super, ale mam wrażenie że więcej robię niż jak się leniłem.

 

We wszystkim jest wskazany złoty środek :D

 

Zarówno zbyt duże zmęczenie jest niekorzystne (stres nie pozwala się wyspać) jak i zbyt małe zmęczenie (organizm jest zbyt wypoczęty i nie może w głęboki sen zapaść).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do spustoszenia psychiki przez gry to tego nie widzę. Wszyscy co siedzieć poszli nie grali w Thrill Kill, nie rwali Kage'm serc w MK oraz nie "hedszocili" w Quake 3. Można by zbadać zny graczy izależnionych i tych nie dzieląc ich na grupy (nie wiem od ilu lat strzelanki sieciowe teraz są) zależnie od wieku (ile mają najstarsi gracze teraz shooter'ów teraz i przedział rozszeżyć co by ankietya była trafniejsza?). Co im się śni? Lagi, nowe plansze, inne bronie, nie dzialający spust?. Nałogowi gracze mają najczęściej występujące inne toksykomanie [lub one wystąpią z czasem, bo to już można mówić o osobowości nałogowej). Jeśli ktoś budzi się i odpala od razu grę to już trzeba przyznać się do nałogu. Najmniej uzależniające gry są tego typu:

 

[usunąłem obrazki - trochę za dużo tego, proszę o odrobinę umiaru - W. Grzeszkowiak]

 

Nerwów one nie psują (ale zawsze najmniej offline). Piłki nożne online np. już stresują co niektórych (faule, R/C, wciskanie Power'a w kompie/konsoli czy Alt+F4).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od dwunastu lat gram w strzelanki różne. Zawsze ustawiam krew na maksimum, patrzę, jak wybuchają mózgi i w ogóle.

 

Nie brałem udziału w bójce od pierwszej klasy gimnazjum (nie poszło o grę).

Share this post


Link to post
Share on other sites

I wiem że Ci nie zaszkodziło  :D.

Ale nie każdy alkoholik dostaje marskości wątroby,nie każdy palacz raka płuc, a komórka nie u każdego wywoła raka mózgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I wiem że Ci nie zaszkodziło  :D.

Ale nie każdy alkoholik dostaje marskości wątroby,nie każdy palacz raka płuc, a komórka nie u każdego wywoła raka mózgu.

 

No tutaj masz rację, ale... czy naprawdę większość graczy wychodzi na ulice i zabija? Najczęściej to robią drechy albo duże "korporacje"; tych pierwszych nie stać na komputery, tych drugich - na marnowanie czasu.

 

Znam jakieś 30 przypadków śmierci związanymi z grania z całego świata, i 30 przypadków śmierci od alkoholizmu i palenia na mojej dzielnicy. Wykładnia jest różna, chociaż fakt, lepiej dmuchać na zimne. Bądź co bądź, rozchrzaniłem 3 myszki i jedną klawiaturę ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wykładnia jest różna, chociaż fakt, lepiej dmuchać na zimne.

Szkoda tylko, że w tym względzie "dmuchać na zimne" oznacza "sterylne gry" tudzież ograniczanie rozrywki wszystkim. W efekcie końcowym nikt nie jest w stanie przewidzieć co jest gorsze tych 30 masakr pseudo-wywołane przez gry, czy miliony znudzonych graczy, którzy odejdą od komputerów i będą się chcieli w realu "zabawić" - ot blokowa patologia, którą komputery prawdopodobnie przyhamowały znów kwitła by w pełni...

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy miliony znudzonych graczy, którzy odejdą od komputerów i będą się chcieli w realu "zabawić"

Oczywiście też racja.Małą analogia:

Widziałem wstępne analizy tematu: pojawienie się w okolicy "leśnych panienek", a przestępstwa seksualne.Panienki zadziałały korzystnie.

(akurat tutaj to leczenie choroby patologią).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ocenzurowane Mortal Kombat na SEGA Genesis z USA idące na podrobie taiwanskiej bez krwii szło bez censuzy po wciskaniu na "tablicy początkowej" ABACABB. W MK3 fuksem udało się włączyć kilku osobom raz przez "szalone organkowanie" po button'ach kod na czwororęką postać (i resztę ukrytych) . . . nawet jak gracz fajterować nie chce i bójka poleci to czynnik zapalny musi być natychmiastowy/zakodowany/utajony. Jeśli ktoś niszczy sprzęt to ma za dobrze albo na niego nie zapracował . . . i mniej szanuje (wtedy o odchyły szybciej, bo dostał coś za nic i slinił się jak psy z eksperymenty Pawłowa). Tak jak zakup towaru i spoglądanie na niego ze ślinieniem się i jak najszybszą konsumcją bez degustacji. Raperzy podpinają się pod gry konsolowe, a nie np. pod klasykę komputerową czy stare coin up'y (ot, rymują co jest w modzie) wybiorę PES zamiast Fify (starsze lata). Agresywny rym to i faule lub piłowanie mordy bluzgami na serwerach czy włączanie na fora piłkarskie tematów o rapie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcom udało się lepiej określić rolę snu w naszym życiu. Okazuje się, że w wieku około 30 miesięcy dochodzi do gwałtownego przemodelowania roli snu. Zmienia się ona z budowania mózgu na utrzymanie i naprawę.
      Naukowcy przeprowadzili analizę statystyczną ponad 60 studiów dotyczących snu. Analizowali czas snu, czas fazy REM, rozmiar mózgu i ciała. Na tej podstawie opracowali matematyczny model zmian snu w czasie rozwoju.
      Generalnie rzecz ujmując, istnieją dwie fazy snu. REM, charakteryzująca się szybkimi ruchami oczu, to głęboki sen podczas których śnimy. Oraz faza NREM, podczas której ruchy gałek ocznych są wolne. W tej fazie sny pojawiają się rzadko.
      Podczas fazy REM mózg tworzy nowe połączenia, budując i wzmacniając synapsy. W czasie snu móg jest też naprawiany i oczyszczany z produktów ubocznych, które nagromadziły się w czasie dnia.
      Analiza wykazała, że w wieku około 30 miesięcy dochodzi do fundamentalnej zmiany. Zamiast tworzyć i przecinać połączenia w czasie fazy REM, mózg skupia się głównie na naprawie. Zarówno w czasie fazy REM jak i NREM.
      Odkrycie, że ta zmiana jest tak radykalna i zachodzi jak za naciśnięciem przełącznika, było dla nas szokujące, przyznaje profesor biologii ewolucyjnej i medycyny obliczeniowej Van Savage z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA).
      Długość fazy REM zmniejsza się z wiekiem. U niemowląt, które śpią po 16 godzin na dobę, faza REM trwa przez około 50% czasu. Jednak w wieku około 30 miesięcy dochodzi do znacznego spadku długości fazy REM. Do wieku 10 lat REM zajmuje tylko 25% czasu snu, a do wieku 50 lat jest to 10–15 procent.
      Sen jest czymś powszechnym u zwierząt. Niemal tak oczywistym jak oddychanie i jedzenie. Powiedziałbym, że to jeden z filarów ludzkiego zdrowia, stwierdza Van Savage.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie, którzy ucinają sobie długie drzemki w ciągu dnia albo przesypiają więcej godzin nocą, mogą być bardziej narażeni na udar.
      Naukowcy zauważyli, że w przypadku osób, które regularnie ucinały sobie w ciągu dnia drzemki trwające ponad 90 min, prawdopodobieństwo wystąpienia udaru było o 25% wyższe niż u ludzi, którzy regularnie odbywali drzemki trwające 1-30 min. Badani, którzy nie drzemali lub w przypadku których drzemki trwały 31 min-1 godz., nie byli bardziej zagrożeni udarem niż osoby drzemiące 1-30 min.
      Potrzeba więcej badań, by zrozumieć, w jaki sposób odbywanie dłuższych drzemek i przesypianie nocą większej liczby godzin może być powiązane z podwyższonym ryzykiem udaru. Wcześniejsze badania wykazały jednak, że u dłużej śpiących/drzemiących występują niekorzystne zmiany w poziomie cholesterolu i zwiększony obwód w talii, a to dwa czynniki ryzyka udaru - podkreśla dr Xiaomin Zhang z Huazhong University of Science and Technology. Poza tym długie drzemki i nocny sen mogą sugerować ogólnie nieaktywny tryb życia, co także wiąże się z podwyższonym ryzykiem udaru - dodaje.
      Badanie objęło 31.750 Chińczyków w średnim wieku 62 lat. Dotąd żaden z ochotników nie miał udaru ani poważnych problemów z sercem. Losy badanych śledzono średnio przez 6 lat. W tym czasie odnotowano 1557 udarów.
      Uczestników studium pytano o nawyki dot. snu i drzemek, które jak wyjaśnia Zhang, są w Chinach czymś powszechnym; okazało się, że 8% ludzi ucinało sobie drzemki trwające ponad 90 min, a 24% ujawniło, że śpi 9 lub więcej godzin.
      Autorzy raportu z pisma Neurology zauważyli, że ochotnicy śpiący nocą 9 lub więcej godzin o 23% częściej miewali w trakcie trwania studium udar niż osoby przesypiające nocą od 7 do mniej niż 8 godzin. Ludzie śpiący mniej niż 7 godzin lub między 8 a mniej niż 9 godzin nie byli bardziej zagrożeni udarem niż ochotnicy śpiący o 7 do mniej niż 8 godzin/noc.
      Badani będący miłośnikami zarówno długich drzemek, jak i długiego snu nocą byli aż o 85% bardziej zagrożeni udarem niż osoby drzemiące i śpiące przez umiarkowanie długi czas.
      Akademicy pytali też ludzi o jakość snu. Stwierdzili, że badani, którzy mówili, że śpią źle, o 29% częściej mieli udar w trakcie studium, w porównaniu do osób uznających jakość swego snu za dobrą.
      Podczas analiz wzięto poprawkę na różne potencjalnie istotne czynniki, np. nadciśnienie, cukrzycę i palenie.
      Uzyskane wyniki podkreślają znaczenie umiarkowania w zakresie długości drzemek i nocnego snu oraz podtrzymywania dobrej jakości snu, zwłaszcza u osób w średnim wieku i seniorów.
      Zhang dodaje, że badanie jego zespołu na charakter korelacyjny i nie wskazuje na związki przyczynowo-skutkowe między długim spaniem/drzemaniem i udarem.
      Ograniczeniem badania jest fakt, że dane na temat drzemek i snu pochodziły z kwestionariusza, a nie z pomiarów. Nie zbierano też informacji dot. zaburzeń snu, np. chrapania i bezdechu. Istnieje też możliwość, że skoro studium objęło wyłączenie starszych, zdrowych Chińczyków, uzyskane wyniki nie odnoszą się do innych grup.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder odkryli, w jaki sposób zbyt krótki sen szkodzi zdrowiu sercowo-naczyniowemu.
      Okazuje się, że sen krótszy niż 7 godzin obniża poziom 3 miRNA we krwi (miRNA to jednoniciowa cząsteczka RNA, która reguluje ekspresję genów). Wcześniej wykazano, że hamują one białka zapalne.
      Nasze badanie wskazuje na nowy mechanizm, za pośrednictwem którego sen wpływa na stan serca i ogólną fizjologię - podkreśla prof. Christopher DeSouza.
      W jednym z wcześniejszych badań DeSouza ustalił, że mężczyźni, którzy śpią 6 godzin, mają dysfunkcyjne komórki śródbłonka i ich naczynia nie kurczą się i nie rozkurczają tak dobrze, jak naczynia osób przesypiających wystarczającą liczbę godzin.
      Czynniki leżące u podłoża tej dysfunkcji nie są jednak dobrze poznane.
      Amerykanie zaznaczają, że dokładna rola krążących miRNA i ich wpływ na układ sercowo-naczyniowy cieszą się ostatnio dużym zainteresowaniem badaczy. Rozwijane są leki na różne choroby, w tym na nowotwory, które mają korygować niewłaściwe sygnatury miRNA.
      One są jak hamulce komórkowe, dlatego jeśli brakuje właściwych miRNA, może to mieć ogromny wpływ na zdrowie komórki.
      W ramach pierwszego badania dot. wpływu niedoboru snu na sygnatury krążącego miRNA zespół DeSouzy pobrał próbki krwi od 24 zdrowych kobiet i mężczyzn w wieku 44-62 lat. Wypełniali oni kwestionariusze opisujące ich zwyczaje senne, dlatego wiadomo było, że połowa przesypia 7-8,5 godziny, a druga połowa 5-6,8 godziny.
      Naukowcy mierzyli poziom 9 miRNA, które wcześniej powiązano ze stanem zapalnym, funkcjonowaniem immunologicznym czy zdrowiem naczyniowym.
      Okazało się, że osoby z niedoborem snu miały o 40-60% niższy poziom 3 krążących miRNA: miR-125A, miR-126 i miR-146a (wcześniej wykazano, że hamują one białka zapalne).
      Nie jest jasne, czemu 7 lub 8 wydają się "cyframi magicznymi". Jest jednak możliwe, że ludzie potrzebują 7 godzin snu, by podtrzymać poziom ważnych regulatorów fizjologicznych, takich jak miRNA.
      Obecnie trwają badania, które mają pokazać, czy wprowadzenie zdrowych nawyków sennych może odtworzyć zdrowe stężenia miRNA.
      DeSouza dodaje, że niewykluczone, że w przyszłości krążące miRNA będą markerami chorób sercowo-naczyniowych u osób z niewystarczającą ilością snu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Subiektywna jakość snu poprawia się z wiekiem. Podczas wywiadu telefonicznego najmniej skarg dotyczących zaburzeń snu i zmęczenia w dzień zgłaszały osoby w wieku osiemdziesięciu kilku lat (Sleep).
      Zespół doktora Michaela Grandnera z University of Pennsylvania przeprowadził wywiady telefoniczne ze 155877 dorosłymi. Pytano ich nie tylko o zagadnienia związane ze snem, ale również o wykształcenie, rasę, dochód, depresyjność, ogólny stan zdrowia oraz kiedy przechodzili ostatnią kontrolę lekarską.
      Problemy zdrowotne oraz depresja były, oczywiście, związane z problemami ze snem, a kobiety miały więcej zastrzeżeń do jakości odpoczynku nocnego i samopoczucia w ciągu dnia, ale poza okresowym pogorszeniem snu po czterdziestce (także wyraźniej zaznaczonym u pań) naukowcy zaobserwowali stały wzrost subiektywnej jakości snu. Po wzięciu poprawki na depresję i stan zdrowia, obserwowany w ramach wcześniejszych studiów unikatowy wzorzec zanikał.
      Nawet jeśli sen starszych Amerykanów jest gorszy niż młodszych dorosłych, odczucia z nim związane stale poprawiają się z wiekiem. Wygląda więc na to, że o ile choroby mają związek z czasem i zaburzeniami snu, o tyle wpływ samego wieku jest mitem.
      Obrót wydarzeń był dla naukowców zaskakujący, ponieważ mając na uwadze wyniki dotychczasowych badań w laboratoriach snu, zespół Grandnera miał nadzieję potwierdzić odwrotną zależność - że jakość snu spada z wiekiem.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z myślą o spokojnym, zdrowym i długim śnie jedni piją ciepłe mleko, inni melisę, a okazuje się, że mogliby też sięgnąć po zwykły sok czy koncentrat z wiśni. Naukowcy z Northumbria University zauważyli bowiem, że dorośli, którzy codziennie piją 2 szklanki soku z wiśni, śpią dłużej (średnio o 39 min) i lepiej, co oznacza, że spędzają większość czasu w łóżku na odpoczynku, a nie przekręcaniu z boku na bok (tzw. efektywność snu wzrasta o 6%).
      Zespół doktora Glyna Howatsona potwierdził, że wiśnie zwiększają w organizmie poziom melatoniny - hormonu regulującego dobowy rytm snu i czuwania. Z tego powodu przygotowywany z nich koncentrat przyda się osobom pracującym na zmiany, cierpiącym z powodu bezsenności czy doświadczającym zespołu nagłej zmiany strefy czasowej (ang. jet lag syndrome).
      W eksperymencie wzięło udział 20 zdrowych ochotników, którzy przez tydzień 2 razy dziennie pili 30 ml koncentratu wiśniowego rozcieńczonego wodą lub tę samą ilość soku owocowego (placebo). Po jedną szklankę soku sięgali po przebudzeniu, a po drugą przed położeniem się spać. Na początku studium i w jego trakcie zbierano próbki moczu, by zbadać je pod kątem stężenia melatoniny.
      Przez cały czas badani nosili aktografy - urządzenia do wielodobowego pomiaru aktywności ruchowej. Poza tym prowadzili oni dzienniczki dotyczące wzorców snu. Akademicy stwierdzili, że u osób pijących rozcieńczony koncentrat wiśniowy wzrost poziomu melatoniny w moczu był o 15-16% wyższy niż w grupie kontrolnej.
      Pomiary z aktografów pokazały, że ludzie pijący sok wiśniowy przebywali w łóżku mniej więcej o kwadrans dłużej, ogólny czas snu wzrastał o 25 min, dodatkowo następowała 5-6-proc. poprawa efektywności snu. Badani "pojeni" sokiem wiśniowym rzadziej drzemali w dzień (w porównaniu z własnymi zwyczajami sennymi sprzed studium oraz w zestawieniu z ludźmi pijącymi sok owocowy inny niż wiśniowy).
      Odkrycia zespołu z Northumbria University na pewno zaciekawią mieszkańców państw, w których melatoniny nie można kupić bez recepty, a więc np. Brytyjczyków. Trzydzieści ml koncentratu wiśniowego to odpowiednik zjedzenia 90-100 wiśni. W normalnych warunkach niewykonalne, zwłaszcza zimą, chyba że ktoś bardzo lubi kwaśne smaki.
      Badania Howatsona to kolejny dowód na właściwości prosenne wiśni. W zeszłym roku zespół naukowców z Uniwersytetu Pensylwanii, University of Rochester oraz Canandaigua VA Medical Center odkrył, że sok z wiśni skraca czas zasypiania. Starsi ochotnicy, którzy przez dwa tygodnie rano i wieczorem wypijali 0,23 l napoju z wiśni, wspominali o skróceniu średnio o 17 minut okresu leżenia w łóżku przed zaśnięciem.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...