Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Norrie May-Welby jest pierwszą na świecie osobą, którą oficjalnie uznano za pozbawioną płci. Człowiek ten ma 48 lat i urodził się w Paisley w Wielkiej Brytanii jako mężczyzna. W 1990 r. w wieku 28 lat przeszedł operację zmiany płci. Nie był jednak szczęśliwy także w ciele kobiety, dlatego zdecydował się zostać kimś rodzaju nijakiego.

May-Welby wyjechał do Australii w wieku 7 lat. W zeszłym tygodniu urzędnicy z Nowej Południowej Walii zmienili brytyjski akt urodzenia, wpisując w odpowiednią rubrykę hasło "płeć nieokreślona". Lekarze nie byli w stanie ustalić płci emigranta, ponieważ kilka lat po zabiegu przestał on przyjmować żeńskie hormony. Odpowiednia adnotacja pojawiła się we wszystkich dokumentach Welby'ego.

Koncept mężczyzny lub kobiety do mnie nie pasuje, nie leży w obrębie mojej prawdziwej rzeczywistości. Zastosowany w odniesieniu do mojej osoby jest zwykłą fikcją. Najprostszym rozwiązaniem jest więc brak jakiejkolwiek identyfikacji płciowej. W wieku 48 lat mam mniej zapału do zadowalania złudzeń innych ludzi odnośnie do płci i podejmowania prób wpasowania się w którąś z dostępnych opcji. Nigdy nie czułem się w pełni ani mężczyzną, ani kobietą, poza krótkim okresem wczesnej przemiany, kiedy identyfikowano mnie jako transseksualistę – podsumowuje sam zainteresowany, który na swoim blogu nazywa się androgynicznym anarchistą.

Norrie walczył nie tylko o akceptację. Chciał uprościć procedury kontroli na lotnisku czy rozwiązać jakoś kwestię wypełniania urzędowych formularzy. Kiedy paszport stwierdzał, że legitymuje się nim osoba płci żeńskiej, a w akcie urodzenia napisano, że musi nią być mężczyzna (co potwierdzały męskie cechy wyglądu), często pojawiały się podejrzenia sfałszowania dokumentu.

Oficjalne potwierdzenie braku płci to pokłosie certyfikatu, wdrożonego przez wydział zajmujący się kwestiami cywilnymi w Nowej Południowej Walii. Powstał on dzięki zeszłorocznym rekomendacjom Australijskiej Komisji Praw Człowieka.

Warto zwrócić uwagę, że w różnych kulturach funkcjonują płci rozumiane inaczej niż na Zachodzie. W Azji Południowej, na subkontynencie indyjskim, spotkać można np. tzw. hidźra – mężczyzn, którzy nie utożsamiają się ze swoją biologiczną płcią i żyją jak kobiety. Pewne indonezyjskie ludy, np. Bugisowie z Celebes, wyróżniały zaś 5 płci o różnych rolach społecznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zgadzam się! Takie przypadki oraz takie zboczenia, jak np. homoseksualizm, uważam za chorobę psychiczną!!!! Ciekawe tylko na ile taka zmiana zależy od samego człowieka.

 

a takiego hidźrę w Indiach widziałem, śmiesznie to wygląda, jak człowiek męskiej budowy ciała paraduje w damskich ciuszkach, makijażu i fryzurze :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nasrane we łbie i zboczone są osoby, które nie dostrzegają, zarówno problemów kulturowych wynikających z tysięcy lat tradycji (głownie religijnych) i problemów wewnętrznych pojedynczego człowieka. Weźcie pod uwagę, że May-Welby nie paraduje w stringach wymalowany na tęczowo, tylko ma zwykłe problemy z biurokracją. Tyle nawet małpa zrozumie.

 

Moim szanownym przedmówcom burakom gratuluję płytkości umysłu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak urodzi się człowiek który nie może oddychać to się go leczy, a jak urodzi się człowiek który nie może się rozmnażać to co się robi?

Podstawowe funkcje życiowe definiują normalność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

no panie, niestety płytkością to sam się popisałeś. Jeśli myślisz że można to tak do parteru sprowadzić, uznać za normalne i przejmować się tylko biurokracją to ładnie!

To tak jakby o prostytucji mówić tylko tyle że nie płacą podatków a nie o tym co robią!!

 

Kto mówi o paradowaniu w stringach? Z resztą, skąd wiesz co nosi? Te problemy z biurokracja nie wynikają z niczego. Ale to Ty tego nie rozumiesz.

 

I chamstwo sobie wypraszam, bo sam pokazujesz jaki jesteś..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większość "głębokich problemów" bierze się z tego, że komuś się nudzi. Ciekawe czy ten człowiek pracuje, czy może ciągnie socjal, pisze blogi, ucina sobie od czasu to czy tamto i zgrywa "artystę".

Nie mam nic przeciwko temu by w dokumentach napisał sobie cokolwiek, ale te problemy z biurokracją sam sobie zafundował. Dla mnie on ma źle w głowie i tyle. Typowy gejowaty narcyz, co to musiał aż specjalną kategorię stworzyć pod siebie. Ale to dla innych narcyzów jest pewnie za płytkie myślenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

no panie, niestety płytkością to sam się popisałeś. Jeśli myślisz że można to tak do parteru sprowadzić, uznać za normalne i przejmować się tylko biurokracją to ładnie!

Dlaczego nie? Są ludźmi, mają wolną wolę, mogą robić co chcą. Niech sobie zmieniają płeć, niech się prostytuują - co innym do tego? Jeżeli nie zmuszają innych do robienia tego samego, dlaczego od razu krzyczeć o "zboczeniach" i "nienormalnościach" (oczywiste jest tu znaczenie pejoratywne tych określeń).

 

Większość "głębokich problemów" bierze się z tego, że komuś się nudzi. Ciekawe czy ten człowiek pracuje, czy może ciągnie socjal, pisze blogi, ucina sobie od czasu to czy tamto i zgrywa "artystę".

Dlaczego ma nie pracować i "ciągnąć socjal"? Masz na to jakieś dowody? Bardzo łatwo jest kogoś posądzać, kiedy nic się o nim nie wie. W ten sposób pokazuje się tylko swoje uprzedzenia, nic więcej.

 

Nie mam nic przeciwko temu by w dokumentach napisał sobie cokolwiek, ale te problemy z biurokracją sam sobie zafundował.

Z pewnością sam nie ustalił obowiązującego prawa i nie obostrzył zabezpieczeń na lotniskach.

 

Typowy gejowaty narcyz, co to musiał aż specjalną kategorię stworzyć pod siebie. Ale to dla innych narcyzów jest pewnie za płytkie myślenie.

Kim jest gejowaty narcyz?

Jaką kategorię "stworzył pod siebie"?

Dlaczego musiał?

O jakim płytkim myśleniu piszesz?

I dlaczego wspominasz tu o gejowatych narcyzach? Czy ma to związek z tym kimś?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ustalmy - nie ma w przypadku tego pana czegoś takiego jak "obojniak" - jeżeli może zajść w ciążę (ma macicę i całą resztę) jest kobietą jeżeli nie może jest facetem, a hormony to zupełnie inna bajka.

 

John, mymy -> słyszeliście kiedyś coś o takim czymś jak tolerancja? pewnie tak, ale na pewno nie wiecie jak to zastosować w praktyce. Jeżeli gościu czuje się "nikim" to czemu mu te prawo zabieracie - w jego uniwersum jest jak najbardziej normalną osobą. Wyobraźcie sobie wycieczkę do emiratów i próbę popicia alkoholu w miejscu publicznym, o całowaniu z dziewczyną nawet nie wspominając -> "wykolejeńcy" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
John, mymy -> słyszeliście kiedyś coś o takim czymś jak tolerancja? pewnie tak

I pewnie była to tzw. tolerancja po polsku - "jestem tolerancyjny, ale tylko dla tego, co sam popieram".

 

Poza tym ciekawa jest ta fiksacja na punkcie gejów - ostatnio w Stanach też był taki jeden antygejowski senator, co to został przyłapany w gejowskiej knajpie... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat tutaj przykład jest nieadekwatny. Przed Ashburnem należy zdjąć czapki z głów i wysłać do niego na nauki całą naszą tzw. "klasę polityczną".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za co? Za to, że był hipokrytą, czy za samo to, że był Amerykaninem, a Amerykanie z definicji są fajni?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za to, że pomimo tego, iż jest konserwatystą, głosował przeciw pro-gejowskim ustawom, był im nieprzychylny w senacie i właśnie ze był hipokrytą, potrafił przyznać się do tego, że jest gejem. Widać tu uczciwość.

 

I o co chodzi z tym "Amerykanie z definicji są fajni"? Przecież każdy wie, że Amerykanie z definicji nie są fajni. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra von.grzanka, za polską wikipedią: Obojnactwo dzieli się na obojnactwo prawdziwe, obojnactwo rzekome żeńskie i obojnactwo rzekome męskie, nie jest to jednak podział ścisły.

 

jeżeli jako kobieta, bądź facet bierzesz hormony to nie możesz mówić o prawdziwym obojnactwie. Obojnak to ktoś, kto ma zarówno damskie jak i męskie narządy rozrodcze, a tu masz z góry napisane:

 

Człowiek ten ma 48 lat i urodził się w Paisley w Wielkiej Brytanii jako mężczyzna. W 1990 r. w wieku 28 lat przeszedł operację zmiany płci.

czyli co? macicę mu dodali? może i z zewnątrz wygląda jak kobieta, ale fizycznie nadal jest facetem, nawet jeżeli mu sprzęt obcięli.

 

Przykład z tamtym "ciążatym" facetem  jest dokładnie taki sam - kobieta, która brała hormony, żeby wyglądać jak facet uznała że jednak bycie 100% facetem nie jest takie fajne, dlatego urodzi sobie dziecko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@von.grzanka

 

pomimo tego, iż jest konserwatystą, głosował przeciw pro-gejowskim ustawom

WTF? :D

 

Nie pytaj, czy się przyznał, tylko o to, czy przyznał się dobrowolnie. Jak widać, nie bardzo.

 

Przyznać się, gdy mają cię na widelcu, to żadna sztuka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakim hipokrytą? Od kilkunastu lat był wybierany, bo rozumiał, że jest przedstawicielem swoich wyborców, a jego wyborcy nie chcieli, by homoseksualistom przyznawano kolejne prawa. Innymi słowym - facet działał wbrew własnym interesom dlatego, że obiecał to wyborcom. I tak powinien działać polityk, a nie tak, że jedno gada gdy się stara o wybór, a co innego robi, gdy zostanie wybrany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@von.grzanka

Dlaczego ma nie pracować i "ciągnąć socjal"? Masz na to jakieś dowody? Bardzo łatwo jest kogoś posądzać, kiedy nic się o nim nie wie. W ten sposób pokazuje się tylko swoje uprzedzenia, nic więcej.

 

Nie mam dowodów, dlatego napisałem w trybie pytającym! I TAK, mam uprzedzenie do ludzi żyjących ze zrabowanych innym pieniędzy. Może nie takie by ich od razu powystrzelać, ale przynajmniej chciałbym się upewnić, że rzeczywiście nie są w stanie żyć samodzielnie.

 

Z pewnością sam nie ustalił obowiązującego prawa i nie obostrzył zabezpieczeń na lotniskach.

 

Nie tacy zboczeńcy chodzą po ziemi i jakoś też latają samolotami. Ale on sobie stworzył nową kategorię, na nowym dowodzie. Mógł to załatwić inaczej, ale wg mnie to po prostu ktoś spragniony sławy.

Jeśli o mnie chodzi to bym wywalił rubrykę "płeć" z dowodów w ogóle, bo widać że teraz to już ona sensu nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra von.grzanka, za polską wikipedią: Obojnactwo dzieli się na obojnactwo prawdziwe, obojnactwo rzekome żeńskie i obojnactwo rzekome męskie, nie jest to jednak podział ścisły.

 

Nie zauważyłem "tego pana", przepraszam.

 

@von.grzanka

WTF? :D

 

"Pomimo, że jest konserwatystą i pomimo, że głosował przeciw pro-gejowskim ustawom".

 

Nie pytaj, czy się przyznał, tylko o to, czy przyznał się dobrowolnie. Jak widać, nie bardzo.

 

Przyznać się, gdy mają cię na widelcu, to żadna sztuka.

Publiczne oświadczenie na antenie radia, że nie jest się tym za kogo się podaje jest formą uczciwości.

 

Jakim hipokrytą? Od kilkunastu lat był wybierany, bo rozumiał, że jest przedstawicielem swoich wyborców, a jego wyborcy nie chcieli, by homoseksualistom przyznawano kolejne prawa. Innymi słowym - facet działał wbrew własnym interesom dlatego, że obiecał to wyborcom. I tak powinien działać polityk, a nie tak, że jedno gada gdy się stara o wybór, a co innego robi, gdy zostanie wybrany.

Z pewnością wiedział o tym, że jest gejem. Jest hipokrytą chociażby przez to, że przez wiele lat ukrywał przed swoimi wyborcami to, że jest gejem. Inna sytuacja wystąpiłaby, gdyby mimo tego, że wyjawił to, że jest gejem, głosowałby przeciwko anty-gejowskim ustawom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

czesiu ale ja jestem tolerancyjny, nie chce likwidacji takich ludzi, po prostu myślę że to choroba. Taki gościu może mi w sklepie codziennie chleb podawać.

Uważam że są ogólnie przyjęte zasady normalności, obnoszenie się z takimi rzeczami i staranie się o zmianę przepisów czy wyjątki z powodów takich rzeczy jest dziwne..

Np. małżeństwa homoseksualistów, jeśli zostaną dozwolone, trzeba będzie zmienić definicję rodziny...

Już widzę blankiety na lotniskach: "Sex: M, F, N" (Niewiadomo??). Czy to nie paranoja?

 

Nie zastanawiam się nad tym że to jest, bo wszem i wobec jest to wiadomo, staram się wymyślić skąd to się bierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam dowodów, dlatego napisałem w trybie pytającym!

To raczej nie było pytanie celu, raczej pytanie retoryczne. Z resztą, posądzać można też pytaniem.

 

I TAK, mam uprzedzenie do ludzi żyjących ze zrabowanych innym pieniędzy. Może nie takie by ich od razu powystrzelać, ale przynajmniej chciałbym się upewnić, że rzeczywiście nie są w stanie żyć samodzielnie.

To nie jest uprzedzenie. Uprzedzenie wynika z irracjonalnych przesłanek. Nikt nie lubi, jeżeli ktoś żyje za cudze pieniądze.

 

Jednak, z jakiegoś powodu przyjąłeś, że akurat w tym przypadku istnieje podejrzenie, że ta osoba żyje z cudzej obrabowanej kieszeni. Trudno mi uwierzyć byś takie podejrzenia stawiał na każdym kroku. Dlatego też sądzę, że jest to po prostu uprzedzenie czy tez osobista niechęć.

 

Drugą możliwością jest, że chciałeś skierować tory myśli czytających na to, że May-Welby należy do takich ludzi.

 

Tak czy inaczej, nie jest to zbyt budująca postawa.

 

Nie tacy zboczeńcy chodzą po ziemi i jakoś też latają samolotami. Ale on sobie stworzył nową kategorię, na nowym dowodzie. Mógł to załatwić inaczej, ale wg mnie to po prostu ktoś spragniony sławy.

Przeczytaj jeszcze raz artykuł. Nie jest tam napisane, że zmienił informacje w dowodzie, chodzi o akt urodzenia.

 

Jak sądzisz, co mógł(?) zrobić innego?

 

Jeśli o mnie chodzi to bym wywalił rubrykę "płeć" z dowodów w ogóle, bo widać że teraz to już ona sensu nie ma.

Ja myślę, że ona nigdy sensu nie miała.

 

czesiu ale ja jestem tolerancyjny, nie chce likwidacji takich ludzi, po prostu myślę że to choroba. Taki gościu może mi w sklepie codziennie chleb podawać.

Uważam że są ogólnie przyjęte zasady normalności, obnoszenie się z takimi rzeczami i staranie się o zmianę przepisów czy wyjątki z powodów takich rzeczy jest dziwne..

Pisanie w pierwszym poście o zboczeniach i chorobach psychicznych nie jest za  bardzo tolerancyjne.

 

Np. małżeństwa homoseksualistów, jeśli zostaną dozwolone, trzeba będzie zmienić definicję rodziny...

A stanie się wtedy coś strasznego? Słońce z pewnością nie zgaśnie, tak samo jak nie zdrożeje wódka. To wyczerpuje listę straszności moim zdaniem

 

Już widzę blankiety na lotniskach: "Sex: M, F, N" (Niewiadomo??). Czy to nie paranoja?

Chodzi ci o same blankiety, czy o to, że je widzisz?

 

Jest w tym trochę paranoi. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszym i zarazem podstawowym systemem jest system podziały na role : kobieta i mężczyzna . Każdtyt następny system jest podsystemem tego stanu rzeczy . Ludzie obawiają się być uznani za innych ponieważ wtedy wypadną poza nawias społeczny . Największym uczciem determinującym człowieka do wszelkich działań jest strach . Od wieków .Ludzie którym nie zależy stają się obojętni i są zamykani w zakładzie psychiatrycznym . Wierzę w swoją męskość ale nie cierpię obnoszenia się z męskością i demonstracią agresji . Z tego punkt widzenia wynika jasno ,że człowiek ten jest buntownikiem ..walczy przeciwko systemowi a co za tym idzie przeciwko jednostką i robotom ślepo za nim idącym . Życze mu powodzenia w utwierdzniu się czym jest człowieczeństwo bez potrzeby ulegania pokusom własnej zwierzęcej natury jaką jest niewątpliwie prokreacja ,namiętność i pożądanie ...ale czy bunt przeciwko prokreacji nie jest buntem przeciwko człowieczeństwie  czyli rozmnażaniu się? No chyba ,że jest się Bogiem mogącym kreować w inny sposób...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie nie chce mi się dyskutować na temat tej uczciwości.

 

Stwierdzę tylko tyle: zwykłym hipokrytą jest ten, który jedno głosi, a drugie robi. Ale nawet mnie nie dziwi ta postawa - wszak coś takiego jak honor jest w dzisiejszym świecie niemodne. Szkoda tylko, że nawetludzie inteligentni - jak widać choćby tutaj - często tej wartości nie doceniają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pożary w Australii odsłoniły nieznane dotychczas fragmenty systemu akwakultury starszego od egipskich piramid. Krajobraz Kulturowy Budj Bim, który zawiera szereg kanałów i zbiorników wodnych, dopiero w ubiegłym roku został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury.
      System został wykonany przez lud Gunditjmara, a niektóre jego fragmenty liczą sobie 6600 lat. Gdy niedawno udało się ugasić pożar, które wybuchł w grudniu po uderzeniu pioruna, okazało się, że kanały i zbiorniki rozciągają się na większej przestrzeni niż sądzono. Niektóre fragmenty systemu były bowiem ukryte pod roślinnością.
      Krajobraz Kulturowy Budj Bim znajduje się w okolicach jeziora Condah. Przedstawiciele lokalnej społeczności mówią, że gdy wybuchł pożar nie zmartwili się nim zbytnio, gdyż w przeszłości miały tu miejsce liczne pożary. Obawiali się jedynie, by nie objął on wysokich drzew. Na szczęście tak się nie stało.
      Gdy ludzie wrócili po pożarze, by ocenić zniszczenia, zauważyli nieznane dotychczas fragmenty systemu akwakultury. Nie znali ich, mimo że znajdowały się bardzo blisko ścieżek, którymi chodzili. Struktury były bowiem ukryte pod gęstą roślinnością.
      Wkrótce badaniami okolicy zajmą się archeolodzy. Wykorzystają podczas prac samolot i wyspecjalizowane oprogramowanie. Na szczęście strażacy opanowali pożar bez konieczności wprowadzania ciężkiego sprzętu, który mógłby uszkodzić starożytne struktury.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przywódcy Aborygenów w Południowej Australii wydali polecenie zabicia 10 000 dzikich wielbłądów. Zwierzęta mają zginąć, gdyż... wypijają zbyt dużo wody.
      Dzisiaj rozpocznie się wielkie polowanie z powietrza. Potrwa ono 5 dni. Pojawiły się głosy, by zabijanie zwierząt uznać za działanie na rzecz ograniczenia zmian klimatycznych i by zapłacił za to budżet państwa. Likwiduje się w ten sposób zwierzęta emitujące metan.
      Decyzję o rzezi podjęli przywódcy Anangu Pitjantjatjara Yankunytjatjara Lands (APY). Sprzeciwiali się jej chrześcijańscy Aborygeni, dla których wielbłądy są święte, gdy mają związek z Bożym Narodzeniem. To na nich bowiem przybyli królowie, którzy odwiedzili Jezusa.
      Działania APY będą wspierane przez 10 Desert Project, program finansowany m.in. przez BHP Billiton Foundation oraz przez utrzymywaną z funduszy federalnych organizację Alinytjara Wilurara Natural Resources Management Board. Stanowy Departement Środowiska i Zasobów Wodnych zapewni czteromiejscowe śmigłowce ze snajperami. W niedostępnych regionach zabite zwierzęta będą pozostawiane na miejscu, jednak tam, gdzie to możliwe, ich ciała mają być palone lub grzebane.
      W nawiedzonej przez suszę Australii wielbłądy zaczęły stanowić poważny problem. Mieszkańcy prowincji skarżą się, że poszukujące wody zwierzęta niszczą płoty, chodzą wokół domów, próbują wypijać wodę z klimatyzacji. W 2010 roku w Australii żyło ponad milion dzikich wielbłądów. Bez działań kontrolnych ich liczba podwajała by się co 9 lat. Każde z tych zwierząt emituje rocznie tyle metanu, że jest to odpowiednik tony CO2.
      Milion dzikich wielbłądów, z których każdy rocznie emituje tonę CO2 to tak, jakby po drogach poruszało się dodatkowych 400 000 samochodów. Stąd też wezwania, by władze federalne płaciły za pozbywanie się wielbłądów. Nie wiadomo jednak, czy tak się stanie, gdyż emisja powodowana przez dzikie zwierzęta nie jest liczona do budżetu emisji poszczególnych krajów i do oceny stopnia redukcji emisji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podawana liczba 480 milionów zwierząt, które miały zginąć w wyniku pożarów w Australii, jest wysoce niepewna. Profesor Chris Dickman, ekspert ds. australijskiej bioróżnorodności, wyjaśnia, w jaki sposób przeprowadził swoje szacunki.
      W 2007 roku Dickman był współautorem raportu przygotowanego na zlecenie WWF. Opisywał w nim wpływ wypalania roślinności w Nowej Południowej Walii na lokalne środowisko przyrodnicze. Autorzy raportu oceniali, że na każdy hektar przypada średnio 17,5 ssaków, 20,7 ptaków oraz 129,5 gadów. Teraz Dickman pomnożył liczbę zwierząt przez obszar objęty pożarami i stwierdził, że prawdopodobnie nawet 480 milionów ssaków, ptaków i gadów zostało dotkniętych pożarami.
      Oczywiście, duże zwierzęta, jak kangury, emu, oczywiście też wiele ptaków, będą w stanie uciec przed ogniem. Tymi, które zmierzą się z ogniem będą mniejsze zwierzęta, zależne od lasu", powiedział uczony w wywiadzie dla BBC. Dodał przy tym, że wiele zwierząt może zginąć po pożarach, w wskutek braku żywności i schronienia.
      Colin Beale, ekolog z University of York, mówi, że liczba 480 milionów może być przesadzona. W Afryce, gdzie pracuję, niewiele ptaków ginie wskutek pożarów. Mogą przed nimi uciec. Jestem pewien, że w Australii jest podobnie.
      Musimy również pamiętać, że Dickson podawał dane szacunkowe, że dotyczyły one Nowej Południowej Walii, a w międzyczasie ogień przeniósł się też do stanu Wiktoria. Trzeba też dodać, że wówczas płonęło 3 miliony hektarów, obecnie spłonęło już ponad 6 milionów hektarów.
      Najbardziej niepewny jest los gadów. Stanowią one aż 2/3 zwierząt z szacunków Dicksona, trudno jest im uciec przed pożarami. Z drugiej strony brak jest danych na ich temat. Dla wielu gatunków nie znamy danych dotyczących gęstości występowania. Musimy je szacować z szacunków dla innych gatunków. Nie dysponujemy dokładnymi danymi tego typu dla żadnego gatunku. Istnieje tylko jedno badanie, z 1985 roku, mówiące o 10 osobnikach gatunku na hektar, mówi profesor Tom Oliver z University of Reading.
      Colin Beale dodaje, że większość australijskich gadów to gatunki mieszkające pod ziemią. Ziemia to bardzo dobry izolator. Śmiertelność wśród zagrzebanych pod nią gadów jest z pewnością niska.
      Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by większość zwierząt dotkniętych przez pożar zginęła w ogniu. Nadal jednak pozostaje pytanie o ich możliwość przetrwania w dłuższym terminie, dodaje Beale.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Australijska marynarka wojenna i lotnictwo włączyły się w akcję ratowania mieszkańców zagrożonych przez gigantyczne pożary. Do miasta Mallacoota wysłano okręty, które mają zabrać stamtąd ludzi koczujących na plaży. Tysiące osób uciekło z domów i czekają na ratunek. Władze stanowe ostrzegają mieszkańców podobnych miejscowości, by opuścili domy, gdyż nie mogą zagwarantować im bezpieczeństwa.
      W Nowej Południowej Walii niektóre miejscowości przestały istnieć. Spłonęło już 1365 domów, a ponad 500 zostało uszkodzonych. Władze ostrzegają też, że nie uda się uratować miasteczka Batlow, zamieszkanego przez ponad 1300 osób. Batlow to miejsce znane z wielkich sadów owocowych, jedno z centrum uprawy jabłek.
      Meteorolodzy ostrzegają, że będzie coraz gorzej. To dopiero początek australijskiego lata. Lata wyjątkowo suchego i gorącego. Większe deszcze powinny nadejść dopiero w marcu.
      W bieżącym sezonie pożarów w Australii zginęło już 18 osób. Specjaliści oceniają też, że śmierć poniosło niemal pół miliarda zwierząt. Z powierzchni Ziemi mogą zniknąć całe gatunki roślin i zwierząt. W Australii żyje wiele gatunków endemicznych. Nie ma skąd uzupełnić strat. W wielu miejscach ekosystem może nigdy się nie odrodzić, gdyż z innych terenów nie napłyną rośliny i zwierzęta.
      W ciągu ostatnich godzin pogoda nieco się poprawiła, władze chcą więc szybko ewakuować ludzi, gdyż na jutro zapowiadane jest ponowne pogorszenie się warunków. Tymczasem autostrady są zakorkowane, gdyż część dróg zostało zablokowanych przez pożary i padające drzewa.
      W samej Nowej Południowej Walii płonie 127 pożarów, z czego 67 jest niekontrolowanych. Walczy z nimi 2100 strażaków. W stanie Wiktoria jeszcze wczoraj za zaginione uznawano 17 osób, dzisiaj jest to już 28 osób.
      Australia jest suchym i gorącym kontynentem, duże pożary wybuchają tam od zawsze. Jednak tym razem jest inaczej. Pożary są większe, płoną też wilgotne tereny, które dotychczas nie płonęły. Unoszący się z pożarów dym powoduje powstawanie nowych chmur, w których mogą powstawać burze, a te z kolei mogą powodować nowe pożary.
      Przyczyną takiego stanu rzeczy są zmiany klimatyczne. Wyższe temperatury przyczyniają się do większego wysuszenia roślinności i gleby niż wcześniej. A to powoduje, że pożary są większe niż w przeszłości. Taki rozwój sytuacji przewidywało wielu naukowców badających zmiany klimatu. Już w 2007 roku IPCC ostrzegało, że w Australii na pewno zwiększą się fale upałów i pożary. [PDF]
      Olbrzymie chmury dymu dotarły też do odległej o 2000 kilometrów Nowej Zelandii. Zanieczyszczone powietrze zagraża zdrowiu i życiu tysięcy ludzi i zwierząt.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Około 480 milionów zwierząt zginęło w olbrzymich pożarach, które od września trawią australijski busz. Takich wyliczeń dokonali naukowcy z University of Sydney, którzy mówią, że w tej liczbie znajduje się niemal 8000 (30%) koali z ich głównego habitatu w Nowej Południowej Walii. W regionie tym, położonym o 390 kilometrów na północ od Sydney mieszkało do niedawna około 28 000 koali.
      Ekolodzy obawiają się, że w najbliższej przyszłości czekają nas duże spadki populacji tego zagrożonego gatunku. Koala poruszają się zbyt wolno, by uciec przed ogniem. Jako, że pożary wciąż trwają, wiele ciał nigdy nie zostanie odnalezionych. Obecne szacunki są dokonywana na podstawie powierzchni zniszczonego habitatu, w którym zamieszkują koala.
      Podczas tegorocznego sezonu pożarów w całej Australii spłonęło już ponad 5 milionów hektarów buszu, z czego 3,4 miliona hektarów w samej Nowej Południowej Walii. W stanie tym żyje znaczna część populacji tych zwierząt.
      W internecie krążą zdjęcia koali uratowanych przez ludzi czy filmy ze zwierzętami, które same szukają u ludzi pomocy.
      Populacja koali od lat się kurczy. W latach 1990–2010 w stanach Nowa Południowa Walia i Queensland zmniejszyła się ona o 42%. Obecne pożary doprowadziły do dalszych dramatycznych spadków. Liczba koali zmniejsza się od 20 lat. Niszczymy tysiące hektarów ich habitatu, który przeznaczamy na rolnictwo i pozyskiwanie drewna. Zmniejszamy też ich habitat pośrednio, powodując zmiany klimatyczne, poinformował James Tremain, rzecznik prasowy Rady Ochrony Środowiska Nowej Południowej Walii.
      Zawodowa straż pożarna nie daje sobie rady z pożarami. Na pomoc ruszyła Ochotnicza Straż Pożarna. Ochotnicy zwykle nie otrzymują wynagrodzenia lub jest ono symboliczne, jednak obecna sytuacja jest tak dramatyczna i wymaga od nich tak wielkiego zaangażowania, że po licznych sporach politycy w końcu zdecydowali, że członkowie OSP otrzymają pomoc finansową.
      Władze Australii dość lekko podchodzą do sytuacji w kraju. Oficjalnie – wbrew stanowisku naukowców i byłych oraz obecnych szefów służb ratunkowych – zaprzeczają, by pożary miały związek z globalnym ociepleniem. Premier kraju wyjechał z rodziną na Hawaje, ale pod wpływem krytyki, skrócił wakacje i wrócił do kraju. Niedługo po tym na zagraniczne wakacje wybrał się minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Nowej Południowej Walii, który oświadczył, że jeśli będzie trzeba, to natychmiast wróci.
      W związku z bardzo wysokimi temperaturami, olbrzymimi pożarami i ryzykiem wybuchu nowych, pojawił się apel, by władze Sydney zrezygnowały z noworocznego pokazu fajerwerków. Pokaz się jednak odbędzie.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...