Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

tempik

Users
  • Content Count

    1301
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by tempik

  1. mierzenie czasu to też prosty proces bez którego życie by nie istniało i nie ma znaczenia czy mierzy się czas odbicia sygnału, prędkość własnych kroków, czy jakieś tam procesy fizjologiczne niezależnie w każdej komórce ciała. a co do nietoperzy to ich echolokacja nie jest idealna jak co niektórym się wydaje. Lecący w dzień nietoperz rozbije się na szybie bo bardziej ufa wzrokowi. W nocy również oczu nie zamyka, echolokacją się tylko posiłkuje
  2. Co tam nietoperze, głupie ziarenko ma w DNA zapisane plany czujników takich jak zegar, miernik natężenia światła, miernik wilgotności itd. i po skiełkowaniu potrafi ich używać i liczyć potrzebne dane (oczywiście w jednostkach SI)
  3. Mały opór to zarazem mała siła nośna. Żeby ją zwiększyć to trzeba np powiększyć skrzydła zwiększając opór
  4. Ameryki nie odkryli. Pusty AKU to transformacja hybrydy w klasyczny spalinowy samochód. A baterii w hybrydzie pewnie wystarcza na 100-200 km, jak się w optymalnym zakresie jedzie
  5. Jeśli wynieśli go balonem, to mogli zaprojektować śmigła tak żeby właśnie sobie radził przy ciśnieniu na 20km. Ale tak myślę że przecież na 20 km grawitacja jest niemal identyczna jak na powierzchni więc taki dron powisi sobie tak samo długo jak te dużo niżej, więc krótko
  6. generalnie nie mam nic przeciwko GMO, ale w tym przypadku oznacza to, że żyto będzie można przez cały sezon traktować chemią która spali wszystko oprócz bohatera badań(do tej pory taką chemię nam aplikują do chleba tylko przed zbiorem aby ziarno było suche). Do tego ziarno pewnie będzie dużo większe się wykształcało i w krótszym czasie, czyli dużo bardziej będzie wyjaławiać ziemię, którą trzeba będzie częściej zasilać nawozami. No i ostatnie z serii: ziarno będzie tak dobre że nawet robak tego nie ruszy, ani nawet pleśń w chlebaku
  7. Ale patrzysz na to jak na kogoś kto kupuje ten sprzęt za tysiące czy mln $ i ma dylemat jak najlepiej wykorzystać maszynę którą kupił. A tu mamy firmę która je produkuje, i nie robią tego robotnicy, miesiącami wykuwając ze stali. Mają gotowy projekt, matrycę, skalibrowane maszyny. Ile ich fizycznie kosztuje żeby wsadzić zamiast 2 to 200 plastrów krzemu? więc jaki problem za śmieszne pieniądze(koszt krzemu, prądu) zrobić sobie 1000x takich z przeznaczeniem na kopanie, żeby pochwalić się akcjonariuszom wielokrotnie większym zyskiem?
  8. wydaje mi się że kopanie to monotonne powtarzanie tych samych, prostych, zmiennoprzecinkowych operacji. Nie wiem czy w tym zastosowaniu ten wafel byłby szybszy od zwykłej karty graficznej. Zresztą, to jest firma prywatna nie mająca żadnych ograniczeń, więc jakby dobrze to kopało to na pewno by to kopało w piwnicach firmy i dało by to się odczuć na rynku kryptowalut.
  9. Haha, no niezłe, zdalnie sterowane nożyce do żywopłotu. Gdzie takie się kupuje? W Castoramie? Ale dalej nie wiem gdzie jest ten "kret" to interface do sterowania? Czy czynnik ludzki który to obsługuje?
  10. Niby nic, ważny jest balans. Jeśli publiczne środki wydane na homeopatię, studiowanie biblii są niewielkie w stosunku do nakładów na medycynę, i studiowanie ksiąg matematycznych to ok. Popyt na nauczycieli religii jest(zresztą zarabiających lepiej w przeliczeniu na godzinę od prawdziwych nauczycieli), na przedstawicieli handlowych homeopatycznych specjałów też. A na prywatnych uczelniach niech będą nawet kierunki badające płaskość Ziemi, chociaż to akurat jest chyba część tej biblistyki.... a co to ten kret? wydawało mi się że wystarczy kilka żyroskopów i ewentualnie jakiś dalmierz i nie ma problemu żeby automatyka poprawnie sterowała latadłem na Ziemi, Marsie, czy głębokim kosmosie
  11. To jest inwestycja w przyszłość. Najliczniejsza grupa elektoratu szybko się wykrusza więc trzeba świeży narybek spłodzić. I na odpowiednim poziomie wykształcenia. Czyli taki "w w sam raz" , umożliwiający podpisanie karty głosowania ,ale nie pozwalający zsumować wydatków i przychodów Obajtka.
  12. A gdzie jest ten cel? Jest gdzieś wbita chorągiewka z napisem cel wyprawy? Jeśli celem jest poszukiwanie przeszłego życia to niestety łazik będzie musiał zedrzeć zelówki tak jak każdy ziemski paleontolog, przejść setki kilometrów i poświęcić mnóstwo czasu. I mieć dodatkowo szczęście żeby nie minąć poszukiwanego celu o parę metrów nie zauważając go.
  13. Dziwne, że nie pokuszono się wykorzystać potencjału tego śmigłowca. Jakiś aparat wysokiej rozdzielczości żeby wskazywać ciekawe cele do zbadania. Albo lidar żeby przesyłać topografię terenu i przyspieszać marsz lądownika.
  14. A mi się zdarzyło wskoczyć do wody o temp poniżej 5sc. Tak patrzę na wykresy z których wynika że przeżywalność w wodzie 20sc(rzeki w Polsce raczej nigdy wyższej nie mają) wynosi 6 godzin, i to pewnie przy założeniu że człowiek próbuje rozgrzewać mięśnie a nie stoi jak kłoda. Trochę za mało żeby przetrwać noc, już nie wspomnę o stanie psycho-ruchowym po takim doświadczeniu. Mała poprawka, jednak w temp. poniżej 18 sc nie ma sensu walczyć lepiej stać jak kłoda, oszczędzenie energii przy tej temperaturze jest już bardziej opłacalne od wydatkowania energii na rozgrzewanie.
  15. Ja całą sytuacje widzę dokładnie oczami wyobraźni i rozumiem, ale nie popieram: wojów zaskoczyła noc więc postanowili przespać się w trzcinowisku bo było miękcej. Rankiem starli się swoimi dzidami z przeciwnikiem, albo i nie(nie ma to znaczenia). Oczywiście następnego dnia była biesiada w karczmie, a że na dziewojach już nie robiły wrażenia opowiadania o zwykłych potyczkach więc powstała wersja wzmocniona - brygada antyterrorystyczna która w pełnym akwalungu całą noc siedziała pod wodą żeby zwyciężyć ku chwale ojczyzny i pięknych niewiast. no i poszło w świat..... ale spiromertii trwającej całą noc i tylu flaszek być nie przeżył
  16. na głowę? to i tak klops. Normalny wdech/wydech to 0,5 litra. Świeże powietrze to to które będzie nadwyżką ponad wdech 1,2L. Jeśli w ogóle tyle zassiesz to będzie za mało i na dodatek nie zrekompensuje wielkiego wysiłku mięśni poniesionego na tak duże wdechy/wydechy. I tak z każdym haustem będziesz dryfował w kierunku Hadesu
  17. grozi nawet pływając na Karaibach w szczycie letniego sezonu. to szeroką japę masz kolego (jeśli mówisz o sztywnej metalowej)ja nie dałbym rady, za duże fi no chyba że z zasobnika bym podłączył wąską końcówkę do wybierania śmieci z zakamarków a poza tym przy długości 1,5m to pewnie ta rura ma pojemność kilkunastu L czyli cały czas byś oddychał tym samym powietrzem (jak z worka foliowego)
  18. ja takiej pewności nie mam, tym bardziej że w tamtych czasach jedzenie się nie marnowało i odpadów nie było praktycznie żadnych. Może człowiek udomowił z rozmysłem i premedytacją, a nie że przylepiło się to niech zostanie.
  19. na pewno tak, a przynajmniej bardziej przewidywalny i łatwiejszy do obliczenia przez komputery. W spadochronach jest strzał i wielka niewiadoma czy linki właściwie się ułożą, czy na jakiejś zmarszczce nie powstaną za duże siły rozdzierające powłokę. Tego nie da się obliczyć. A śmigło jeśli się sprawdza przy lądowaniu ciężkim helikopterem na wyłączonym silniku to i w rakietach byłoby dobrze, chociaż przy pewnej masie byłby już pewnie problem z wytrzymałością materiałów. Do tego śmigło daje możliwość płynnej regulacji prędkości opadania poprzez regulację konta natarcia łopat i najważniejsze - daje możliwość sterowania kierunkiem lotu.
  20. do tego to raczej sygnały z czujników i surowe dane mielone przez soft komputera. Zdjęcia czy film nie mówi nic o wysokości na której dany etap lądowania nastąpił ,przeciążeniach itd.
  21. super. wkład naukowy może niewielki, ale robi wrażenie, niemal można poczuć ten pęd marsjańskiego wiatru we włosach No i to powinno przekonać inwestorów(czyli amerykańskiego podatnika) że to są dobrze wydane pieniądze. Jednak plastikowe rendery to nie to samo... nie ma co porównywać
  22. Tradycja ładna, ale czy warta 6 etatów mundurowych? Z dodatkowymi przywilejami, wcześniejszą emeryturą? Moim zadaniem dla turystów nie było by różnicy jakby hejnał grał automat. Za tą kasę można by utrzymać coś bardziej przyziemnego, np 12 babci klozetowych, czyli całe miasto z darmowymi toaletami. To by bardziej promowało miasto w Europie niż ta trąbka.
  23. we wczorajszej transmisji jeden z wypowiadających się dyrektorów projektu miał polskie nazwisko więc jakiś tam wkład słowiański jest
  24. dlatego ewolucyjnie sukces odnoszą średniacy, których jest najwięcej. Wybitni gamonie i geniusze to mniejszość(chociaż mam wrażenie że gamoni jest więcej). Oczywiście dzięki tym mądrzejszym świat idzie do przodu. Pożytek dla ludzkości z gamoni tak jak z kleszczy jeszcze nie jest znany nauce Umieć się dogadać z geniuszem(przynajmniej w stopniu podstawowym) i potrafić "od święta" zrobić coś głupiego z gamoniem to klucz do sukcesu zdarza się też tak, że geniusze żyją w takiej abstrakcji że trzeba kogoś "normalnego" żeby dostrzegł ich geniusz i okazję do przekucia teorii na jakieś pożyteczne, praktyczne zastosowanie.
  25. może tak, ale niekoniecznie wynika to z DNA(przynajmniej nie w tak dużym stopniu). Dużo z tego co napisałeś to kwestia społeczna i kulturowa a nie genów. taki wędrowiec z Afryki po przyjeździe do Europy już w drugim pokoleniu nie odbiega poznawczo itd. od rodowitych Europejczyków. Jeśli ich zjedliśmy to chyba jednak siła zwyciężyła w czasach, kiedy ważyły się losy panowania obie populacje były na tyle małe i niestabilne, że mógł zdecydować głupi katar, wszy, próchnica zębów, jakiś syfilis czy zwiększona populacja jakiegoś drapieżnika. tezy, że to nasza mądrość wygrała nigdy nie da się udowodnić. jeśli rodzi się więcej gamoni niż geniuszy, a nie na odwrót to ewolucyjnie jest chyba wszystko jasne?
×
×
  • Create New...