Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Sławko

Users
  • Content Count

    483
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    20

Everything posted by Sławko

  1. To jest skandal. Płacenie przestępcom takiego okupu powinno być traktowane jako współudział, bo de facto sponsorują oni w tej sposób grupy przestępcze.
  2. Trochę pomyślałem i pogooglałem. Silnik Stirlinga + jakaś prądnica, zjawisko Peltiera (ogniwo Peltiera), zjawisko Thomsona i zjawisko Seebecka (termopara). I to chyba wszystko. Ogólnie przyznaję, słabo to wygląda.
  3. Nie tylko parę można zamieniać na energię elektryczną. Swoją drogą, to chyba za mało pracujemy (jako ludzkość) nad wymyśleniem lepszej metody zamiany ciepła w elektryczność niż za pomocą pary i turbin.
  4. A czy tego ciepła z teleskopu nie można by było wykorzystać np. do produkcji energii elektrycznej zasilającej stację, zamiast topić lód na szczycie góry? Czy zamiast kłaść 11 km rur nie lepiej byłoby zainwestować w jakieś agregaty zamieniające ciepło na prąd? Kiedy ludzie zaczną myśleć racjonalnie, ekonomicznie i ekologicznie?
  5. No to poparz sobie skąd. Taki Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) kosztował 4,6 miliarda CHF. Złożyło się na to wiele krajów, w tym Polska (i chwała jej za to). W przeliczeniu na złotówki (załóżmy 4zł za 1 CHF) to ok. 18,4 miliarda zł. Polska natomiast na Kościół watykański (takie malutkie obce państwo w Europie) ze swojego budżetu w ramach umowy konkordatu przeznacza 1,8 miliarda(!) zł rocznie. A to oznacza, że w ciągu ostatnich 22 lat działania tej haniebnej umowy, tylko z tych pieniędzy, które idą na "bóstwa", Polska mogłaby wybudować samodzielnie 2 takie LHC(!) A to jest tylko jeden przykład trwonienia naszych pieniędzy! Ilu wybitnych naukowców przyjechałoby do Polski pracować w takim ośrodku naukowym i jakie byłyby z tego wynalazki i korzyści dla Polski, to trudno sobie to nawet wyobrazić. A tak nie mamy z tego nic, poza dziurą średniowiecza.
  6. Ale przecież nie inaczej robię. Jak mam w niej plastiki, to problemu nie ma. Jak mam w niej papier, to papier leci do kontenera na papier, a zrywka, jak nie podarta to czasami wraca na kolejne śmiecie, a jak się podrze (kartony często je uszkadzają) to ląduje w plastikach. Wcześniej czy później i tak leci do plastików, ale zanim tam trafi to jeszcze się przydaje. O innym zastosowaniu zrywek (i tzw. reklamówek) pisałem jeszcze tu: https://forum.kopalniawiedzy.pl/topic/42483-wyrzucanie-ogryzków-zagraża-dzikiej-jabłoni/?tab=comments#comment-155610
  7. Jakoś to do mnie nie przemawia. Czym właściwie różni się myśliwy od kłusownika? Tym, że myśliwy płaci i być może przestrzega zasad polowań? A te zasady polowań (terminy, wielkość zwierzyny itp.) to ustala się "dla dobra" zwierząt? Czyli: "wytępiliśmy zające to przerzucamy się na dziki"?
  8. Dlatego ja plastikowych torebek (w tym zrywek) nie wyrzucam jak śmiecia. Zastępują mi one worki na śmieci, dzięki temu nie pamiętam już kiedy takie worki na śmieci kupowałem. Zakupy od dłuższego już czasu robię nosząc własne płócienne torby, ale pieczywo ze sklepu wciąż pakuję w zrywki, bo na razie sam nie mam pomysłu czym je zastąpić. Te papierowe nie zawsze spełniają potrzeby, a poza tym i tak często mają wklejone plastikowe "okienko". Oczywiście ideałem byłoby, żeby w ogóle pozbyć się plastikowych torebek i opakowań. Kiedyś ich nie było i jakoś się z tym żyło. Może stopniowo znów do tego dojdzie, ale obawiam się, że miną jeszcze dekady.
  9. A to wydaje mi się być dużą patologią. Bo koła łowieckie wolą wybić zwierzynę i mieć z tego kasę niż ponosić koszty na płoty. Nie ma zwierzyny, nie ma szkód na polach. Koła zachowują tylko taką ilość, aby zarobić na polowaniach i mieć jak najmniej kosztów. Nie ma to nic wspólnego z ochroną zwierząt, czy utrzymywaniem równowagi ekologicznej.
  10. Jeszcze polecam ci lekturę: https://kopalniawiedzy.pl/Fukushima-zwierzeta-strafa-dzik-makak-bazant-lasica-szop-lis-Czernobyl,31304 https://kopalniawiedzy.pl/Czarnobyl-przyroda-katastrofa-wilk,23251 Nawet te dwa krótkie teksty wiele mówią o ludziach i przyrodzie. Warto się nad tym zastanowić w kontekście myślistwa i tego czy jest potrzebne oraz do czego.
  11. Wulkany wybuchają od miliardów lat, były też powodzie, wichury, pożary, epidemie i masa innych zagrożeń, i jakoś przez miliony lat przyroda dawała sobie z tym radę bez ludzi. Teraz nagle ludzie uznali, że muszą coś regulować. Nie, w większości przypadków nie muszą. Muszą tylko tam, gdzie sami ludzie doprowadzili do katastrofy ekologicznej. Muszą tylko tam, gdzie trzeba ratować zagrożone gatunki z winy ludzi. Strzelanie do zwierząt wymyślono głównie dla kasy. Myśliwi płacą za możliwość strzelania i za upolowanie zwierzęcia. Po to wymyśla się preteksty do odstrzału. Dla dzików wymyślono ASF. Tymczasem okazało się, że zabicie półtora miliona dzików w zeszłym roku nie zmniejszyło ani trochę rozprzestrzeniania się tego wirusa. Co więcej, są przesłanki by przypuszczać, że to myśliwi(!) w większym stopniu roznoszą ASF niż dziki. Tylko 1% odstrzelonych dzików miało kontakt z ASF! Zmniejszenie populacji dzików sprawia, że wilki szukają łatwiejszej zdobyczy i polują na owce, więc potem jest pretekst żeby strzelać do wilków. I tak w kółko. Trzeba zmienić myślenie, ale jak widać niektórym przychodzi to z trudem. Najłatwiej jest odstrzelić i jeszcze kasę na tym zarobić. Pif-paf i po sprawie. Inne metody stają się wówczas nieważne i ... zbyt kosztowne. Rolnicy płaczą, że im zwierzyna wchodzi na pola, bo szkoda im kasy na grodzenie. To samo hodowcy owiec. Ile było walki o to, żeby budować przejścia dla zwierząt przez autostrady, bo to koszty większe o ... 1-5% całej budowy! I tak można wymieniać non stop. Zawsze chodzi tylko o kasę! Zarzucasz innym nienawiść i agresję, ale to twoje wpisy są pełne negatywnych emocji. Nie widzisz tego? Czy ty czytasz to co sama napisałaś, zanim klikniesz "Dodaj odpowiedź"?
  12. I tak chyba faktycznie jest. Politycy dużo gadają, ale dla nich i tak liczy się tylko kasa, resztę mają gdzieś. Pod pretekstem kornika wytną lasy, pod pretekstem ochrony owiec wybiją wilka, pod pretekstem ASF wybiją dziki itp. Umieją tylko niszczyć i zabijać.
  13. Zastanawiałem się nad możliwością stawiania znaków przy drogach, zwłaszcza przechodzących przez lasy... typu: "Wyrzucanie śmieci, surowo zabronione". Tylko wobec braku kar, to czy to ma sens?
  14. Przeraża mnie to i bardzo smuci. Ile już gatunków wyginęło, które żyły jeszcze gdy ja się urodziłem. Niszczenie naszej planety niestety wciąż przyspiesza, zamiast zwalniać.
  15. Brałem też taki scenariusz pod uwagę. Nie wspomniałem o tym, ale dobrze, że to zauważyłeś. Dlatego ta druga torba nieprzezroczysta ma też i na to pomóc. To prawda. Kilka razy wykopywałem z ziemi czy spod ściółki, bo ledwie było widać. Ile zniknęło już pod gruntem to sobie nawet nie wyobrażam. Puszek można by było szukać wykrywaczem metali, ale to bardzo ryzykowne, bo cię oskarżą o szukanie "skarbów"! Zbierzmy jednak chociaż to co widać i to co dranie wyrzucają na bieżąco, tego i tak jest na tony.
  16. No tak, można by ale tylko teoretycznie bo rodzi to wiele problemów. Wymienię tylko kilka: Masz rację. Ja się z tym wszystkim prawie zgadzam (prawie, bo punkty 2 i 3 są dość skrajne). Sam nie jestem weganinem i choć rzadko i z żalem (ograniczam jak mogę), to mięso jem. Dopuszczam kompromis, bo takie niestety jest życie. Mnie tu chodziło o bezmyślne zabijanie. W naturze zabijanie jest normalną rzeczą, ale zwykle ofiarą padają osobniki słabe, chore, nieostrożne itp. Człowiek przeciwnie - najczęściej zabija zwierzęta zdrowe, dorodne i silne. Inaczej sprawy mają się w hodowlach. Gdyby te wielbłądy miały być zabite na mięso (w zamian za zwierzęta z hodowli), to ja dopuszczam taką opcję. Wtedy taka śmierć może być uzasadniona. Ale zabijanie tylko dlatego, że zwierzę wypija wodę i za przeproszeniem "pierdzi", to do mnie nie jest wystarczający argument. Niestety mogą i czasami to robią. Zabijają np. nieswoje dzieci, bo chcą mieć tylko swoje. To jest okropne, ale taka jest natura. Nie widzę jednak w tym uzasadnienia dla mordów popełnianych przez ludzi.
  17. Może nie wyraziłem się wystarczająco jasno. To jest przecież temat rzeka i trudno go w kilku zdaniach wyczerpać. Chodziło mi o to, że to człowiek sprowadził wielbłądy do Australii i w tym sensie jest to wina człowieka. A jak teraz sobie z tym poradzić? Należałoby te wielbłądy wszystkie wyłapać, zamknąć w zagrodzie i tam kontrolować ich populacje, np przez ograniczenie możliwości rozmnażania. Powiesz mi że to niewykonalne? To nie prawda. Jak najbardziej wykonalne, tylko kosztowne. Ale właśnie tak ludzie powinni płacić za swoje błędy, wszędzie gdzie to możliwe, a nie przez ślepą eksterminację. Z całym szacunkiem Ergo Sum, ale wyzywanie innych od braku rozumu, świadczy tylko o poziomie twojego. Po pierwsze nie mówię, że nie powinno się usuwać inwazyjnych gatunków, ale można to robić w sposób bardziej etyczny niż zabijanie. A że koszty są dużo większe, to ja rozumiem, że ludzie za swoje błędy płacić nie chcą. Niech płacą zwierzęta. Tak jest nam wygodniej. W dziejach rzadko dochodziło do wypierania jednych gatunków przez drugie. A jeśli nawet, to były to naturalne pojedyncze przypadki, a nie masowe wymieranie wielu gatunków na raz, do których obecnie przyczynia się człowiek. Ludzie zachwiali ekosystemem na każdym jego szczeblu. Konieczność regulacji jest obecnie bezsprzeczna. Nie chcesz żeby ekolodzy tym się zajmowali, to niech biolodzy wezmą się za robotę i ich zastąpią! Obecnie sytuacja jest taka, że np. w Polsce to leśnicy i myśliwi "regulują" nam ekosystem. Jeśli to ma być ta elita intelektualna, która zna się na biologii, to ja dziękuję. Nie ma tu żadnej nienawiści wobec ludzkości! Kto ci takich bzdur do głowy nawciskał? Popatrz na swój wpis! Ile w nim agresji, nienawiści i pustej, bezmyślnej ignorancji? Ty masz pojęcie o biologii i naukach przyrodniczych? Śmiem wątpić. Z twojego wpisu nic takiego nie wynika. Najłatwiej zarzucić innym brak rozumu. Nie bronię tu wszytkich tzw. ekologów, bo sam dostrzegam w ich działaniach wiele patologii. Część z nich działa dla kasy, ale wyzywanie wszystkich od "Eko-ciemnoty", to gruba przesada. Wielu z nich z narażeniem własnego życia broni przyrody np. przed kłusownikami, czy rabunkową polityką rządów. Uważam, że należy im się szacunek, a nie wyzwiska. Dzięki nim działa wiele fundacji, które uratowały już niejeden zagrożony gatunek.
  18. Zabijanie zwierząt to najgorszy pomysł jaki może być. Z drugiej strony w Australii, wielbłądy są gatunkiem inwazyjnym, przywleczonym tu przez człowieka. I nie jest to banalny problem. Zawsze w takich sytuacjach mam mieszane odczucia. Tu, absurdalnie oskarża się wielbłądy o wypijanie wody i emisję metanu. Ale to przecież to nie ich wina, tylko LUDZI! To ludzie są największymi szkodnikami na tym świecie. To ludzie powinni płacić za ten stan rzeczy, a nie zwierzęta. Oczywiście, "taniej" jest je zabić i uważać, że się jakiś problem rozwiązało. A ludzie emitują 1000 razy więcej CO2 i jakoś nikt nie wpada na pomysł, aby część populacji wybić, a apele o zmniejszanie emisji są jak rzucanie grochem o ścianę. Wystarczy spojrzeć na naszego premiera, który chwali się(!), że dał Polsce możliwość dłuższego smrodzenia i jest dumny, że "wywalczył to" dla nas(!) Dziękujemy panie premierze, że tak pan dba, aby nam CO2 nie zabrakło do oddychania.
  19. Dlatego od jakiegoś czasu (to już chyba ponad rok), na każdym spacerze i wycieczce rowerowej, zacząłem zbierać śmieci. Zbieram po lasach, łąkach itp. Pisałem o tym tu: https://forum.kopalniawiedzy.pl/topic/42343-plastik-zabija-miliony-krabów. Przecież nic mnie to nie kosztuje. Rowy przy drogach, parkingi itp. na razie zostawiam służbom, bo nie jestem w stanie zebrać wszystkiego. Tam gdzie najczęściej chodzę, albo jeżdżę rowerem, ilość śmieci wyraźnie się zmniejszyła. Na początku wstydziłem się, ale to powinni wstydzić się ci, którzy te śmieci wyrzucają, a nie ja. Samym gadaniem nic się nie zrobi. Myślę sobie, że gdyby każdy spacerowicz zabrał choć jednego śmiecia z lasu, to szybko zniknęłyby one z naszego środowiska. Ale na to raczej nadziei nie ma. Ale gdyby choć kilka osób zaczęło mnie naśladować to już byłby sukces. To naprawdę nic nie kosztuje. Biorę z domu zrywkę, albo kilka i po napełnieniu wyrzucam do najbliższego kosza. Nadal trochę mi wstyd te śmieci nosić, więc zabieram też jakąś nieprzezroczystą torbę, w której to trzymam zanim doniosę do kosza.
  20. Ciekawe jak to u nas wygląda. Ale w rowach przy drogach znajduję przeważnie puszkowce, butelkowce, petowce i fastfudowce. Wszystkie należą do rodziny śmieciowców i jest to rodzina inwazyjna w naszym kraju. Rozprzestrzenia się u nas dzięki samochodowcom chamowatym, których również powinno się tępić.
  21. Ale co ty chcesz od takich "tanich" zabawek produkowanych przez firmę sadowniczą? Jak się zepsuje to wyrzucasz i kupujesz nową za "grosze", i cieszysz się jak dziecko z nowego "technologicznego" ogryzka!
  22. Bezmyślność i rutyna to najczęstsze przyczyny wypadków i tragedii. Dlatego tak ważne jest, aby ludzie uczyli się i szkolili całe życie.
  23. Ehmmm... z tym użyźnianiem roślinek, to ja wolę jednak poczekać do zakończenia własnego żywota. Poproszę o przaśną skrzynkę bez kremacji. A póki co, to czasami pod drzewkiem coś tam oddam naturze i ... wystarczy Osoby egoistyczne i tak nie założyłyby na siebie takiego kwietnika, a te altruistyczne, będą lepiej pomagać naturze bez takich ascetycznych poświęceń.
  24. Jak wszystkie władze, niestety. Podejmowane są tylko takie działania, które umożliwiają wprowadzenie nowych podatków, opłat itp.
×
×
  • Create New...