Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Japońscy specjaliści z Uniwersytetu Tokijskiego i firmy Dowa Electronics Materials przygotowali farbę blokującą sygnał z bezprzewodowych urządzeń przyszłości. Jest ona w stanie blokować częstotliwości do 182 GHz.

Obecnie używane farby potrafią blokować pasmo do 48 GHz, jednak w przyszłości to nie wystarczy. Coraz częściej wykorzystywane są pasma o wyższych częstotliwościach. Pozwalają one bowiem na bardzo szybkie przesyłanie danych na niewielkie odległości, a ponadto nie podlegają regulacjom prawnym, dzięki czemu korzystające z nich urządzenia szybko zdobywają popularność. Pojawia się jednak problem poufności danych i interferencji sygnałów. Co prawda wysokie częstotliwości pozwalają na przesłanie danych na bardzo krótkim dystansie, jednak osoby czy instytucje bojące się kradzieży informacji mogą być zainteresowane japońską farbą.

Jak czytamy w Journal of the American Chemical Society, farba zawiera nanomagnesy wielkości od 25-50 nanometrów wykonane z aluminium i żelaza. Dzięki zastosowaniu tanich materiałów sama farba też nie jest droga. Produkcja kilograma kosztuje około 10 funtów brytyjskich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Matsukawa

W pierwszym rzędzie powinno pomalować się nią sale szkół, kin i teatrów. Żeby nie działały telefony komórkowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pierwszym rzędzie powinno pomalować się nią sale szkół, kin i teatrów. Żeby nie działały telefony komórkowe.

Z jednej strony to bardzo dobry pomysł, celujący niejako w ludzi którzy nie potrafią się zachować w takich miejscach. Z drugiej strony co w przypadku, gdy komuś ten telefon jednak będzie potrzebny ? Jakaś sprawa życia i śmierci ?

Ciężko to sobie wyobrazić, ale dobrze by było nauczyć ludzi wyłączania wszelakich dźwięków w telefonach przy wchodzeniu do takich instytucji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a co z informacjami w drugą stronę, wychodzącymi, tez są blokowane? :)

oczywiśćie, wszelkie fale radiowe są tłumione bez względu na to z której strony są nadawane

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rozumiem do końca - co pomalować, by zachować poufność danych? :)

 

Poufność jest w kablu, jeśli nikt go nie przetnie, albo nie wymyśli jakiegoś nieingerującego sposobu podsłuchania.

 

a i wtedy powinno być proste szyfrowanie kluczem publicznym i prywatnym - to chyba nadal uznany sposób na bezpieczne przesyłanie danych ;-)

 

Więc o co tu chodzi, bo nie rozumiem ;)

 

Tomasz Bartczak

http://racjonalny.blogspot.com

Share this post


Link to post
Share on other sites

Informacje przesyłane po kablu można bardzo łatwo podsłuchać nawet przez ścianę! Wykorzystuje się przy tym zjawisko indukcji elektromagnetycznej, więc całość dzieje się bezprzewodowo i w sposób niewykrywalny dla którejkolwiek ze stron połączenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W pierwszym rzędzie powinno pomalować się nią sale szkół, kin i teatrów. Żeby nie działały telefony komórkowe.

Raczej nauczyć ludzi kultury osobistej i szacunku względem siebie i innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej nauczyć ludzi kultury osobistej i szacunku względem siebie i innych.

 

to jest trudniejsze do wykonania niż malowanie, zabezpieczenie i utajnianie czegokolwiek  ;)

 

Ale skoro blokowanie zachodzi w dwóch kierunkach, to ten co nadaje, nawet na te krótkie odległości, nie może żadnych odbierać. Więc w ogólne po co nadawać skoro jest pomalowane jak i tak informacja nie przejdzie. W tym wypadku nie nadawać, taniej :D Chyba że przesyłane są informacje w jednym pokoju ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba że przesyłane są informacje w jednym pokoju :D

Bardziej w jednym budynku niż pokoju, ale wygląda że o to właśnie chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pierwszym rzędzie powinno pomalować się nią sale szkół, kin i teatrów. Żeby nie działały telefony komórkowe.

 

Wbrew pozorom Polacy potrafią być kulturalni. Przynajmniej w porównaniu z innymi narodami. Studiuję filologię hiszpańską i nie raz zajęcia mam wspólnie z ludźmi z wymiany. Hiszpanie są okropni, jeśli chodzi o komórki. Rozmawiają przez jak gdyby nigdy nic. Wykład czy ćwiczenia a oni non stop majstrują przy komórkach. Pewna Kolumbijka powiedziała mi, że woli uczyć tu niż u siebie w kraju, bo tu ludzie chociaż udają, że słuchają co się do nich mówi. U niej co drugi pozwoliłby sobie na rozmowę podczas jej wykładu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W mauzoleum Pierwszego Cesarza Qin, który był pierwszym władcą Cesarstwa Chińskiego i rządził nim w III wieku p.n.e., odkryto 114 terakotowych żołnierzy i szereg artefaktów. Na armię natrafiono w największej z jam grobowych (nr 1). Na niektórych postaciach zachowała się nawet farba.
      Zdjęć żołnierzy, z których większość to piechota, jeszcze nie upubliczniono, ale badacze donoszą, że figury mają między 1,8 a 2 m, a do ich pokolorowania użyto jaskrawych barw. Oczy i włosy mają naturalny kolor: włosy są czarne, a oczy czarne bądź brązowe. Twarze pomalowano na biało, różowo i zielono, przy czym ich barwę dostosowywano do rodzaju kostiumu.
      Co prawda zachowała się farba, lecz, niestety, większość rzeźb jest porozbijana. Liu Zhanchang, dyrektor Wydziału Archeologii Muzeum Terakotowej Armii Pierwszego Cesarza Qin, dodaje też, że na nich i na ścianach widnieją ślady ognia.
      Naukowcy dywagują, że figury mogły zostać porozbijane przez rozwścieczony plądrujący tłum. Biorą też pod uwagę możliwość, że zniszczeń dokonał generał Xiang Yu, który wg podań, najechał na grobowiec po upływie mniej niż 5 lat od śmierci pierwszego władcy. Co ważne, wojowników da się uratować.
      Poza nimi archeolodzy znaleźli wiele różnych przedmiotów, w tym broń, rydwany, bębny, a także skrzynię o nieznanym przeznaczeniu. Mauzoleum odkryto w latach 70. ubiegłego wieku, ale ponieważ istnieją uzasadnione podejrzenia, że w grobowcu występują toksyczne stężenia rtęci, która miała zapewnić cesarzowi nieśmiertelność, nie ma planów dotarcia do samej komory grobowej. Trzecia tura wykopalisk rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku. Dzięki niej znaleziono wiele cennych obiektów, m.in. nastoletnich żołnierzy z terakoty.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki wysiłkom badaczy i konserwatorów udało się potwierdzić istnienie miniaturowego autoportretu Caravaggia w refleksie świetlnym na szklanej karafce z obrazu Bachus.
      Wizerunek barokowego malarza przy sztaludze został po raz pierwszy dostrzeżony przez Mattea Marangoniego, restauratora oczyszczającego płótno w 1922 r. Po zakończeniu przetwarzania obrazu za pomocą reflektografii multispektralnej wreszcie widzimy bez najmniejszych wątpliwości, co artysta namalował. Odbity autoportret pokazuje twarz osoby stojącej z ramieniem wyciągniętym w kierunku oglądającego – wyjaśnia Roberta Lapucci. Caravaggio jest tu młody i nic dziwnego, skoro Bachus powstał w ostatnich latach XVI wieku, a więc reprezentuje wczesne dzieła mistrza.
      Publiczności udostępniono odfiltrowaną i wyostrzoną wersję wizerunku malarza; normalnie trudno ją wypatrzyć gołym okiem. Szczególnie dobrze widać twarz - nos i oczy – oraz otaczającą szyję białą krezę.
      Opisując, co ujrzał na karafce, Marangoni zaznaczał, że Caravaggio miał duże oczodoły, wydatny i lekko zadarty nos oraz mięsiste, nieco rozchylone usta. Lapucci uważa, że początkowo portret artysty był doskonale widoczny, ale zamazały go liczne konserwacje. Dodatkowa warstwa farby, którą pokryto ciemne partie Bachusa, dopełniła dzieła i całkowicie ukryła miniaturkę.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone przez naukowców z North Carolina State University dowiodły, że farba, którą maluje się znaki poziome na drogach, znacznie lepiej odbija światło w kierunku, z którego przebiegało malowanie. Innymi słowy, kierowca jadący w tym samym kierunku, w którym poruszało się urządzenie malujące znaki, będzie widział je wyraźniej.
      Dzieje się tak dlatego, że zawarte w farbie cząsteczki szkła toczą się podczas nakładania farby w kierunku, w którym porusza się maszyna i układają pod odpowiednim kątem. Ma to olbrzymie znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa jak i dla budżetu.
      Profesor Joe Hummer mówi, że malowanie dróg jest wyjątkowo kosztowne. Oznakowanie jednej mili kosztuje 2-3 tysięcy dolarów. Jeśli uwzględnimy powyższe badania i zoptymalizujemy sposób nakładania farby, to możliwe będzie, zdaniem Hummera, poprawianie oznakowania co trzy, a nie, jak jest to obecnie, co dwa lata. Wynika to z faktu, że różnica siły odbicia światła z farby nałożonej w odpowiednim kierunku a farby nałożonej w złym kierunku, jest taka, jak różnica w sile odbicia światła z farby nałożonej rok później w porównaniu z farbą nałożoną rok wcześniej. A więc znaki malowane w odpowiedni sposób będą wyglądały na o rok młodsze. 
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Doktor Hashem Akbari z Lawrence Berkeley National Laboratory dowodzi, że pomalowanie na biało dachów i dróg w 100 największych miastach świata pomogłoby zniwelować efekty zwiększonej emisji gazów cieplarnianych w ciągu najbliższej dekady.
      Jasne powierzchnie odbijają więcej światła od ciemnych. Gdyby rozświetlić metropolie w zaproponowany przez Amerykanina sposób, ilość odbitego przez Ziemię promieniowania wzrosłaby o 0,03%. Dzięki temu udałoby się zrównoważyć emisję 44 mld ton dwutlenku węgla.
      Wg Akbariego, wnętrza białych budynków nie nagrzewałyby się, a przynajmniej nie do tego stopnia, co wcześniej. Spadłoby użycie klimatyzatorów, a więc i rachunki za prąd. Przemalowywanie po kolei wszystkich dachów to inicjatywa, którą można z powodzeniem koordynować lokalnie. Nie jest zbyt kosztowna, a zaoszczędzone środki warto przeznaczyć np. na żarówki energooszczędne.
      Akbari nie przyznaje otwarcie, że powinno się zrobić coś więcej niż ograniczać do likwidowania skutków efektu cieplarnianego. Możemy dać atmosferze ziemskiej czas na odsapnięcie. Nie widzę minusów tego pomysłu. Skorzysta na tym każdy, nie potrzeba też negocjacji, by rozpocząć realizację projektu.
      Do zdobywającej popularność na całym świecie teorii odbijania dorzucają swoje trzy grosze także badacze z Uniwersytetu Bristolskiego. Uważają oni, że wybierając odpowiednie odmiany roślin uprawnych, można w czasie letniego okresu wegetacyjnego ochłodzić Europę i Amerykę Północną aż o 1°C. W perspektywie globalnej oznacza to spadek temperatury rocznej o ponad 0,1°C, a to 20% wartości, o jaką wskazania termometrów wzrosły od rewolucji przemysłowej.
      Rośliny uprawne odbijają więcej światła niż dziko rosnące. Poszczególne odmiany hodowlane także różnią się pod względem albedo (stosunku promieniowania odbitego do padającego). W przeszłości padały też propozycje, by zwiększyć areały zajmowane przez rośliny szczególnie uprzywilejowane pod względem białości, np. soję, pszenicę czy jęczmień. Jeszcze inni ekolodzy chcieli, by pokryć pustynie plastikowymi matami, czyszczonymi okresowo przez roboty. Najbardziej kosmiczny, i to dosłownie, był jednak pomysł pomalowania na biało... Księżyca.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjscy naukowcy opracowali nanofarbę, która po włączeniu ultrafioletu może zabijać lekooporne superbakterie. To doskonałe rozwiązanie dla szpitali, bo w łatwy i tani sposób można by się pozbyć niechcianych gości.
      Farba zawiera mikrocząsteczki tlenku tytanu (IV), dawniej nazywanego dwutlenkiem tytanu. To on jest śnieżnobiałym pigmentem (bielą tytanową), stosowanym do produkcji farb, emalii, papieru, a nawet kosmetyków. Często stykają się z nim także miłośnicy tenisa, ponieważ po sproszkowaniu wytycza się nim linie na korcie.
      TiO2 może zabijać bakterie, ponieważ charakteryzuje się wysoką absorpcją w zakresie promieniowania ultrafioletowego. Powstają wtedy aktywne cząsteczki, oczyszczające pomalowane powierzchnie.
      Byłoby najlepiej, gdyby dwutlenek tytanu wykazywał właściwości antybakteryjne przy promieniowaniu o długości fali spotykanej w pomieszczeniach [...] – wyjaśnia Lucia Caballero z Manchester Metropolitan University.
      Naukowcy przyglądali się przeżywalności E.coli w przypadku farb przygotowanych w oparciu o różną recepturę, które naświetlano promieniami o rozmaitej długości i natężeniu. Caballero zaznacza, że najlepsze rezultaty uzyskano, gdy stężenie nanocząsteczek tlenku tytanu (IV) było wyższe niż w stosowanych dotąd farbach (normalnie jego zawartość waha się w granicach 20-30%).
      Brytyjczycy rozpoczęli eksperymenty od farb z wysoką zawartością dwutlenku tytanu (do 80%), które pozbawiono wszelkich dodatków. Potem analizowali skuteczność farb z mniejszym stężeniem TiO2 i większą zawartością wypełniaczy.
      Pospolite dodatki do farb, takie jak węglan wapnia, krzemionka czy talk, pogarszają właściwości antybakteryjne nanofarby. W obecności węglanu wapnia spadają one nawet o 80%. Nasze testy farb komercyjnych wykazały, że ich zdolność do dezaktywacji patogenów była silnie zmniejszona w porównaniu do receptury pozbawionej takich składników. Caballero przypuszcza, że wypełniacze nie dopuszczają do pobudzenia niektórych cząsteczek dwutlenku przez promieniowanie UV.
      Nowa farba ma też jedną sporą wadę. Nie odróżnia bakterii od innych substancji. Atakuje patogeny, ale rozkłada również akrylowy emulgator. Obecnie Brytyjczycy pracują nad rozwiązaniem tego problemu.
      Podobne pokrycie powierzchni przyda się nie tylko w szpitalach, ale i w domowych łazienkach, przedszkolach i świetlicach, a także w różnych przybytkach użyteczności publicznej, np. szaletach. Skażenie postępowałoby wolniej, a koszty utrzymania higieny znacznie by spadły.
      Po raz pierwszy opisano właściwości bakteriobójcze TiO2 w 1985 roku. Wtedy to Tadashi Matsunaga z tokijskiego University of Agriculture and Technology zauważył, że mikroby umierają po zetknięciu z kompozytem dwutlenku tytanu i platyny. Potem biolodzy zauważyli, że promieniowanie UV wzbudza elektrony na powierzchni cząsteczek TiO2 i zapoczątkowuje reakcję z cząsteczkami wody. W efekcie powstaje mieszanina grup hydrokyslowych (-OH) i jonów ponadtlenkowych (O2-), niszcząca błony komórkowe organizmów.
×
×
  • Create New...