Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jak powstrzymać niepijącego alkoholika przed ponownym sięgnięciem po kieliszek czy wspomóc narkomanów, palaczy lub osoby uzależnione od jedzenia? Wystarczy podać pigułkę, która zablokuje receptory stresu CRF1 i wyeliminuje przyjemność czerpaną z wykonywania danej czynności (Proceedings of the National Academy of Sciences).

Profesor Tamara Phillips i zespół z Oregon Health and Science University przetestowali CP 154,526 na myszach; w przyszłym roku powinny się rozpocząć testy kliniczne z udziałem ludzi. Tabletka to wynalazek Pfizera. CP 154,526 wiąże się z receptorami CRF1 i w ten sposób blokuje działanie kortykoliberyny (CRF), hormonu uwalnianego wskutek spożycia alkoholu i wywołującego uczucie przyjemności. Z medycznego punktu widzenia substancja czynna tabletki jest więc antagonistą CRF.

To trochę jak wsadzenie klucza do zamka bez przekręcania go. Potem wystarczy złamać klucz i nikt nie odblokuje zamka – tłumaczy obrazowo Phillips.

Podczas eksperymentu zwierzęta miały stały dostęp do alkoholu. Te zażywające tabletkę miały mniejszą ochotę na kolejną porcję procentów niż pozostałe gryzonie. Efekt utrzymywał się do godziny po zażyciu, ale wg Amerykanów, nie stanowi to przeszkody. Euforia alkoholowa pojawia się bowiem w 15-30 min po wypiciu pierwszego drinka. Brak charakterystycznego humoru zmniejsza się chęć sięgania po kolejne.

CP 154,526 blokuje tylko doświadczanie zadowolenia, cała reszta przypadłości, np. chwiejny chód, niewyraźna mowa lub, co najważniejsze, kac, pozostaje. Aby lek zadziałał, trzeba pamiętać o jego połknięciu przed lub tuż po wypiciu alkoholu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten numer niestety nie przejdzie, lub co najwyżej w małym procencie przypadków. Uzależnienie nie ustępuje po zaniku przyjemności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

A znasz przypadek zaniku przyjemności?

Jak tysiące razy wchodzisz na ulubioną witrynę, pierwotna euforia przy tysięcznym wejściu jest wspomnieniem. Ale ciągle wchodzisz -już z innych pobudek(nie jak przy 1,24, 187 razie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A znasz przypadek zaniku przyjemności?

 

Jest ich wiele - na przykład u ludzi, walczących z nałogiem palenia, albo u narkomanów, którzy kolejne działki przyjmują już tylko z lęku przed przykrymi objawami odstawienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Jak tysiące razy wchodzisz na ulubioną witrynę, pierwotna euforia przy tysięcznym wejściu jest wspomnieniem. Ale ciągle wchodzisz -już z innych pobudek(nie jak przy 1,24, 187 razie).

Poczucie jakiejś euforii i ekstazy to już jest skrajność przyjemności :)

Jest ich wiele - na przykład u ludzi, walczących z nałogiem palenia, albo u narkomanów, którzy kolejne działki przyjmują już tylko z lęku przed przykrymi objawami odstawienia.

Nie spotkałem się z tym, na przykład podam heroinę. Faktycznie skutki niebrania są straszne, ale przecież po przyjęciu odpowiedniej dawki ów ktoś czuje rozkosz, za każdym razem. Przyjemność z nikotyna, to raczej przyjemność bardziej mentalna, psychiczna, puszczanie dymka i te sprawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomijając już, że dawka musi być coraz większa, to jeszcze narkoman jest podporządkowany potrzebie brania i poświęci zgoła wszystko, by ją zaspokoić. I nie wynika to tylko z pogonią za rozkoszami, bo z rozkoszy można w imię dalszych celów zrezygnować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby heroina na dłuższą metę była przyjemnością, narkomani nie mówiliby wprost, że zrujnowała im życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ile jest takich przypadków, kiedy pije się /pali  tylko po to żeby pokazać się przed innymi... nawet w sytuacji gdy dym nam przeszkadza i krztusi a alkohol nie smakuje i przyprawia o mdłości ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Gdyby heroina na dłuższą metę była przyjemnością, narkomani nie mówiliby wprost, że zrujnowała im życie.

Czyli twierdzisz, że po pewnym czasie człowiek uzależniony od heroiny po przyjęciu dawki nie odczuwa fizycznej rozkoszy? Pomijając wymioty, łamanie w kościach i inne tego typu nieprzyjemności. Nigdy o tym nie słyszałem, wieczorem poszukam jakiś informacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos napisał, że w dłuższej perspektywie nie jest to przyjemnością. Czyli, że narkoman po pewnym czasie brania nie znajduje swoich poczynań, za słuszne po "rachunku zysków i strat". Ale użył trochę nie trafnego stwierdzenia. Bo jeśli mówimy o przyjemności narkomana to raczej chodzi nam o stan podczas i bezpośrednio po zażyciu, a nie refleksję nad zmarnowanym życiem (bo chyba o to mikroosowi chodziło). Co do samej heroiny wątpię, żeby nawet po x latach brania doznania osłabły, ponieważ jest to niezwykłe potężny specyfik. Ale guardianie szukaj, może dowiemy się czegoś nowego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Mikroos napisał, że w dłuższej perspektywie nie jest to przyjemnością. Czyli, że narkoman po pewnym czasie brania nie znajduje swoich poczynań, za słuszne po "rachunku zysków i strat". Ale użył trochę nie trafnego stwierdzenia. Bo jeśli mówimy o przyjemności narkomana to raczej chodzi nam o stan podczas i bezpośrednio po zażyciu, a nie refleksję nad zmarnowanym życiem (bo chyba o to mikroosowi chodziło). Co do samej heroiny wątpię, żeby nawet po x latach brania doznania osłabły, ponieważ jest to niezwykłe potężny specyfik. Ale guardianie szukaj, może dowiemy się czegoś nowego...

Ile wody jesteś w stanie nalać do półlitrowego kubka? Ile heroiny jesteś w stanie zażyć? Każda dawka powoduje masowe wymieranie neuronów(nawet dowolnie mała). To że pamiętasz na którą wskazówkę spojrzeć żeby zobaczyć która godzina nie znaczy, że jesteś odporny na negatywne skutki. Ale twoja możliwość dostrzegania w życiu -tego co interesujące - spadnie do poziomu dna lub poniżej. Kilka chwil na haju nie równa się wszystkiemu czego można doświadczyć w życiu, zwł...

Na marginesie: zapoznaj się z zagadnieniem: "schizofrenia a substancje psychoaktywne".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos napisał, że w dłuższej perspektywie nie jest to przyjemnością. Czyli, że narkoman po pewnym czasie brania nie znajduje swoich poczynań, za słuszne po "rachunku zysków i strat". Ale użył trochę nie trafnego stwierdzenia. Bo jeśli mówimy o przyjemności narkomana to raczej chodzi nam o stan podczas i bezpośrednio po zażyciu, a nie refleksję nad zmarnowanym życiem (bo chyba o to mikroosowi chodziło).

A dlaczego jedno ma stać w sprzeczności z drugim? Bardzo wielu jest ćpunów, którzy chcieliby ten nałóg rzucić i dostrzegają jego wady, a mimo to nie potrafią przestać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

A dlaczego jedno ma stać w sprzeczności z drugim? Bardzo wielu jest ćpunów, którzy chcieliby ten nałóg rzucić i dostrzegają jego wady, a mimo to nie potrafią przestać.

Wg mnie to się dzieje tak: w pewnym momencie ćpun uznał, że jest to jedyna rzecz, którą warto mieć. Za pierwszym razem wziął, bo miał jakieś wyobrażenia o sensie życia jaki można poczuć chwilę po wzięciu dawki. Poczuł się świetnie.. bosko. Wyszedł z transu i kiedy kojarzy mu się coś pozytywnego to natychmiast jego wyobraźnia wskakuje we wspomnienie ze stanu ekstazy. Każde przeżycie każdego kolejnego dnia wydaje się mdłe. Słabe. Jedyne co daje mu poczucie wszechogarniającego sensu.. jak z bajki, czy z najwspanialszego snu. Chce wtedy ucałować cały świat. Najwspanialsze przeżycie - to jest błąd myślowy ćpuna, który sięga po następną działkę. Każda następna wytępi mu całe zastępy neuronów. Nie doświadczy tego co za pierwszym razem.. ale ciągle próbuje. Nie potrafi racjonalnie oceniać rzeczywistości(jak ma się pół mózgu mniej to nie jest to dosyć łatwe).

 

Polecam film: "Requiem for a dream."

Powinno Cię wyleczyć z chorej ciekawości - to nie jest film moralizatorski, powinien cie wciągnąć.

 

p.s> też miałem taki okres zaciekawienia - cieszę się, że w pobliżu nie było dilera.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oglądałem ten film. Jeśli już mamy się trzymać tego przykładu, to moje zdanie jest takie, że główny bohater pod koniec filmu nie odczuwał przyjemności z kolejnych dawek. Brał, choć nie chciał i wiedział, że niczego mu to nie da. To, że czegoś pragniesz, nie oznacza automatycznie, że będzie Tobie dobrze, gdy to otrzymasz - właśnie na tym często polega skrajna forma uzależnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

To, że czegoś pragniesz, nie oznacza automatycznie, że będzie Tobie dobrze, gdy to otrzymasz - właśnie na tym często polega skrajna forma uzależnienia.

Zgadzam się. Ale to też zdarza się w życiu, poza braniem. Brak alternatywy, której nie jest się samemu zdolnym zobaczyć - ubogi świat znanych kategorii i brak generatora(choćby z odzysku).

Ja wiem(znam się - na tyle dobrze), że gdybym wziął pierwszą działkę to wziąłbym też drugą(prawo indukcji matematycznej - obowiązuje wszędzie, poza czasem, zależy od pamięci)

 

Zapomniałem dodać: skrajna forma uzależnienia to też - eksploatowanie znanej kategorii do jej granic i znacznie dalej(co może zaowocować : podróżą do jądra ziemi).

Która, jest tak już wyeksploatowana, że przynosi straty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos, ja tylko guardianowi wyjaśniałem twoją własną wypowiedź  ;)

 

Dodałem jedynie, że według mnie fizyczne wrażenia podczas zażywania heroiny raczej nie słabną (nie poparte dowodami).

 

Być może jeśli chodzi o marihuanę, haszysz i inne słabe narkotyki wrażenia z czasem mogą stać się niewystarczające i słabe.

 

Natomiast to, że cała otaczająca narkomana z dłuższym "stażem" rzeczywistość może być czarna i przygnębiająca jedynie z przerwami na oderwanie się od rzeczywistości, jest dla mnie oczywiste i nie musicie mi tego tłumaczyć, ale jestem niemal pewien że przy odpowiedniej dawce i odpowiednim środku te odskocznie mogą chociaż przez chwilę być fizycznie zadowalające.

 

Natomiast film już od dłuższego czasu zamierzam obejrzeć  ::)

 

//edit Ale zgodzę się że istnieją nałogi które nie dają żadnej przyjemności, ani fizycznej, ani psychicznej, wynikające z braku alternatywy, bądź braku umiejętności dokonania innego (trudniejszego) wyboru. Z pewnością można do nich zaliczyć telewizję i internet.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Dodałem jedynie, że według mnie fizyczne wrażenia podczas zażywania heroiny raczej nie słabną (nie poparte dowodami).

A o takie chodzi w artykule i nie wiem po co dyskutować o tym co czuje narkoman gdy nie jest pod wpływem, bo to osobny rozdział.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

A o takie chodzi w artykule i nie wiem po co dyskutować o tym co czuje narkoman gdy nie jest pod wpływem, bo to osobny rozdział.

Możesz go założyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Owszem, jest to problem równie ciekawy i warty dyskusji, ale dyskusja rozpoczęła się od stwierdzenia kolegi, że przyjemność po pewnym czasie mija a uzależnienie nie - i tu chodziło stricto o przyjemność powodowaną działaniem specyfiku, a nie ogólnym nastrojem delikwenta, ja tak to zinterpretowałem i zrozumiałem. I moja opinia była inna, więc rozpocząłem polemikę, a argumentacja zaczęła tyczyć się innej rzeczy. Nie próbuje ostatnim postem zamykać ani ograniczać dyskusji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...