Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Czy markety mogą być ekologiczne?

Recommended Posts

Duże markety nie kojarzą się nam z ekologią - czy jest to słuszny pogląd? W dobie postępujących zmian klimatu każdy chciałby kupować produkty, które nie mają zgubnego wpływu na środowisko. To zjawisko nie pozostaje niezauważone przez sieć Kaufland, która wychodzi tego typu potrzebom naprzeciw. Czytaj dalej i dowiedz się więcej na ten temat!

Duży sklep ekologiczny - czy to oksymoron?

Duże markety przeciwstawiane są czasem małym sklepom, jako bardziej ekologicznym. Te drugie mają być bardziej przyjazne środowisku. Czy zawsze jest to prawda?

Wpływ, jaki na klimat posiada dany lokal lub cała ich sieć, wynika w dużej mierze z jakości oferowanych produktów. Mniejsze sklepy wcale nie muszą być w tym aspekcie bardziej ekologiczne niż markety. Ważne jest to, co trafia na półki. Jeśli sprzedawane artykuły powstają w sposób negatywnie oddziałujący na przyrodę, to nieważne gdzie będą sprzedawane.

Ciekawą inicjatywę w tej kwestii podjęła sieć Kaufland. W ich sklepach dostępny jest szeroki asortyment towarów neutralnych dla klimatu. Oznacza to, że marka skompensowała ilość CO2 powstałego w czasie ich wytworzenia poprzez wsparcie certyfikowanych projektów na rzecz ochrony klimatu. Na jakiej dokładnie zasadzie przebiega ten proces?
1.    Po pierwsze, sieć Kaufland możliwe ogranicza ilość produkowane CO2, poprzez zastąpienie plastiku innymi materiałami (także tymi pochodzącymi z recyklingu).
2.    We współpracy z zewnętrznymi, renomowanymi organizacjami, takimi jak np. ClimatePartner, szacowany jest poziom emisji gazów cieplarnianych.
3.    Firma Kaufland przeznacza następnie sumy na certyfikowane organizacje wspierające walkę ze zmianami klimatu, aby zrównoważyć negatywne skutki produkcji towarów.
4.    Do sklepów trafiają produkty oznaczone specjalną etykietą “neutralne dla klimatu”. To właśnie ona informuje klienta, że wybierając je, nie przyczynia się do wzrostu poziomu CO2 w atmosferze.

Dzięki tego typu inicjatywie, duże sieci marketów mogą przyczynić się do zminimalizowania zgubnego wpływu konsumpcjonizmu na środowisko. Rozmiar sklepu nie ma tu znaczenia, a liczy się zaangażowanie w tego typu akcje. Więcej na temat produktów oznaczonych jako “neutralne dla klimatu” i całej oferty sieci Kaufland znajdziesz na stronie kaufland.pl.

Kupowanie a kwestia ekologii

Jak podczas kupowania postępować bardziej ekologicznie? Istnieje pewna porada, którą zawsze warto mieć w pamięci.
Ważną kwestią jest branie ze sobą własnej torby. Tego typu akcesoria wielokrotnego użytku to inwestycja na lata, dzięki której nie tylko przyczynimy się do ochrony przyrody, ale również oszczędzimy sobie kłopotu. Kto chce mieć w domu dziesiątki jednorazowych toreb, często o bardzo słabej jakości? Masowa produkcja plastiku nie tylko sprzyja postępowaniu zmian klimatu, ale również ma bezpośredni wpływ na zaśmiecanie naszej najbliższej przestrzeni.

Podczas następnej wyprawy na zakupy, nie zapomnij zabrać ze sobą własnej torby. Często można kupić je na miejscu, np. w pobliżu kas. To mała zmiana w codziennym życiu, która może mieć pozytywne przełożenie na ogólną jakość życia nas wszystkich!


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mało kto lubi komary. Są uważane za jedne z najbardziej uprzykrzających życie owadów, a do tego roznoszą choroby, zabijające każdego roku olbrzymią liczbę ludzi. Wiele osób najchętniej wyeliminowałoby komary w ogóle. Jednak ich pozbycie się może spowodować poważne zmiany w ekosystemie. Tymczasem nasze zdrowie jest w wielu aspektach bezpośrednio powiązane ze zdrowiem ekosystemu, również z tym, jakie miejsce zajmują w nim komary.
      María José Ruiz-López sporo wie o komarach. Unia Europejska finansuje jej badania nad rolą komarów w przenoszeniu Wirusa Zachodniego Nilu. Komary odgrywają wiele ról w środowisku naturalnym, mówi uczona. Przypomina, że krwią żywią się jedynie samice. Za to zarówno samice, jak i samce, żywią się nektarem roślinnym. To zaś oznacza, że są istotnymi zapylaczami, tym ważniejszymi, iż aktywnymi w nocy, gdy inni zapylacze nie pracują.
      Jednak rola ekologiczna komarów nie ogranicza się wyłącznie do zapylania przez osobniki dorosłe. Larwy komarów odfiltrowują z wód stojących mikroorganizmy, glony i detrytus, martwą materię organiczną. Same zaś stanowią pożywienie dla małych ryb i płazów, które z kolei są pożywieniem dla większych ryb i ptaków. A dorosłe komary to pożywienie dla ptaków i pająków. Dlatego też Ruiz-López ostrzega, że wyeliminowanie nawet jednego gatunku komarów przyniesie konsekwencje, jakich nie potrafimy przewidzieć. Prawdopodobnie będą poważniejsze, niż sobie wyobrażamy, stwierdza.
      Jak już wspomnieliśmy, Ruiz-López bada rolę, jaką komary odgrywają w roznoszeniu Wirusa Zachodniego Nilu. Wirus ten od dziesięcioleci obecny jest w Europie. W latach 2011–2019 wykryto 3549 przypadków infekcji wśród ludzi. Obecnie wirus zwiększa swój zasięg i przesuwa się na północ. W 2018 roku zaczął infekować ludzi w Niemczech, a w 2020 pojawił się w Holandii.
      Z badań Ruiz-López jasno wynika, jak ważne jest, byśmy nie niszczyli środowiska naturalnego. Otóż Wirus Zachodniego Nilu zwykle roznosi się pomiędzy ptakami a komarami. Uczona odkryła, że niektóre gatunki ptaków, jak np. wróble, są bardzo podatne na działanie tego wirusa. Inne, jak przepiórka czy turkawka, są bezobjawowymi nosicielami. Dla ludzi wirus zaczyna stanowić problem, gdy usuną ze środowiska ulubione źródło pożywienia komarów, czyli ptaki. Wtedy komary zaczynają szukać innego źródła krwi i trafiają na ludzi. Wtedy właśnie dochodzi do infekcji.
      Zawsze na swoich wykładach mówi, że to jeden wielki system zdrowotny. Że nasze zdrowie nie jest czymś oddzielnym od zdrowia zwierząt i całego ekosystemu. W zdrowym ekosystemie istnieją komary, które oczyszczają wodę i którymi żywią się pająki. Ekosystem potrzebuje wszystkich tych elementów, stwierdza uczona.
      Komary mają swoje ulubione ofiary. Te, które roznoszą Wirusa Zachodniego Nilu, lubią żerować na ptakach. Gdy zaczyna brakować ulubionych żywicieli, owady szukają dla nich zastępstwa. I znajdują nas.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Watykan zakazuje sprzedaży plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku. Na terenie państwa tego typu przedmioty można będzie sprzedawać wyłącznie do wyczerpania obecnych zapasów w sklepach.
      Poczas gdy Unia Europejska zapowiedziała, że chce wprowadzić zakaz sprzedaży jednorazowych przedmiotów plastikowych od roku 2021 Watykan już od pewnego czasu ogranicza użycie takich przedmiotów, a wkrótce w ogóle nie będą one sprzedawane, poinformował Rafael Ignacio Tornini, szef wydziału odpowiedzialnego w Watykanie za utrzymanie ogrodów i sprzątanie odpadów.
      Próbujemy poddawać recyklingowi jak najwięcej plastiku, a obecnie ograniczamy sprzedaż plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku, powiedział Tornini w wywiadzie dla agencji ANSA.
      Wśród przedmiotów, których sprzedaży zakazano znajdują się torby, butelki na wodę, plastikowe sztućce, słomki czy balony.
      Watykan od dawna dba o ekologię. Najbardziej znanym tego przejawem stało się zainstalowanie w 2008 roku panel słonecznym na Auli Pawła VI. W tym samym roku ruszył też program segregowania odpadów. Obecnie 55% odpadów z Watykanu jest odpowiednio segregowanych i poddawanych recyklingowi. Celem władz Watykanu jest osiągnięcie w ciągu 2-3 lat zalecanego przez UE poziomu 70–75 procent segregowanych i przetwarzanych odpadów.
      Watykan ma mniej niż 1000 obywateli, jednak do tego należy doliczyć kilka tysięcy pracowników oraz miliony turystów rocznie. Rocznie w Watykanie zbieranych jest około 1000 ton śmieci.
      Przed pięcioma miesiącami rozpoczęto tam specjalny program zbierania odpadów organicznych. Są one zbierane z gospodarstw i domów Watykanu, miesza się je z odpadami zielonymi i tworzy kilkaset ton nawozu, który jest wykorzystywany w ogrodach Watykanu oraz papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aż 82 proc. rodziców dzieci w wieku 6–10 lat, biorących udział w badaniu Fundacji WWF Polska* chciałoby, aby ich dzieci otrzymywały w szkole więcej informacji na temat przyrody i ochrony środowiska. Jest to związane z rosnącą świadomością postępującej degradacji środowiska naturalnego.
      Dorośli zdają sobie sprawę, że ich obowiązkiem jest wykształcenie także u przyszłego pokolenia odpowiedzialności za los naszej planety. Dlatego Fundacja daje rodzicom możliwość czynnego udziału w procesie zgłaszania klas swoich dzieci do programu edukacji ekologicznej „Przyjaciele Pandy”. Program, w wersji podstawowej lub rozszerzonej, jest wyjątkową pomocą dla nauczycieli, którzy w atrakcyjny sposób chcą kształtować postawy proekologiczne swoich uczniów. Zgłoszenia klas do programu przyjmowane są na stronie edukacja.wwf.pl.
      Edukacja przyrodnicza może być przygodą
      „Przyjaciele Pandy” to wyjątkowy program edukacji ekologicznej dla klas I–III szkół podstawowych oraz świetlic opracowany przez WWF Polska. Jego celem jest zachęcenie dzieci do odkrywania świata przyrody i inspirowanie do jego ochrony. Do programu można przystąpić, wybierając jedną z dwóch wersji – podstawową lub rozszerzoną.
      Program to trzy bloki tematyczne – „Las”, „Woda” oraz „Ja i środowisko”. Dzieci poznają m.in. gatunki zwierząt i roślin, specyfikę środowisk, w których żyją, ciekawostki na ich temat i – co bardzo ważne – uczą się, jak szanować i chronić otaczającą je przyrodę. „Przyjaciele Pandy” to nie tylko ciekawie podana wiedza przyrodnicza, ale także ćwiczenia z pisowni i matematyki, prace plastyczne, zadania ruchowe i dostęp do narzędzi multimedialnych.
      Edukacja przyrodnicza może być przygodą, co udowadniają ambasadorzy programu w zamieszczonych na stronie inspirujących lekcjach pokazowych. Anna Dereszowska rysuje dźwięki ptaków, Paulina Holtz sprawdza z dziećmi, ile zbędnych opakowań kupujemy w sklepie razem z produktami, Kamila Szczawińska nazywa jadalne części roślin w codziennych posiłkach, a Piotr Zelt uczy rozpoznawania tropów zwierząt.
      Projekt „Przyjaciele Pandy” został stworzony w oparciu o aktualnie obowiązującą podstawę programową edukacji wczesnoszkolnej MEN. Dzięki temu stanowi bardzo cenne uzupełnienie treści podręcznikowych. Przygotowując program edukacyjny dla szkół podstawowych, skorzystaliśmy z wieloletniego doświadczenia  i najlepszych praktyk w edukacji przyrodniczej, jakimi dysponuje WWF na świecie. Połączyliśmy je z doświadczeniem polskich nauczycieli i najnowszymi technologiami edukacyjnymi. Tak, aby zapewnić zarówno merytoryczne wsparcie nauczycielom, jak i atrakcyjne materiały dla dzieci. Chcemy, aby nauka o przyrodzie była dla nich przygodą, wciągającym odkrywaniem świata i inspiracją do ekologicznych wyborów na co dzień – mówi Irka Jazukiewicz, koordynatorka programu edukacji ekologicznej „Przyjaciele Pandy”
      w Fundacji WWF Polska.
      Program uzyskał pozytywną ocenę Ośrodka Rozwoju Edukacji oraz 90 proc. nauczycieli biorących udział w pilotażu, który przeprowadzono w klasach I–III w 46 szkołach podstawowych w całej Polsce.
      Wariant podstawowy czy rozszerzony?
      Do programu można przystąpić, wybierając jedną z dwóch wersji – podstawową lub rozszerzoną. W wersji podstawowej program stanowi wsparcie merytoryczne dla nauczyciela w postaci dostępu do materiałów dydaktycznych na platformie edukacyjnej edukacja.wwf.pl i pozwala przeprowadzić 15 lekcji o charakterze uzupełniającym lub utrwalającym wiedzę przyrodniczą.
      W wersji rozszerzonej klasa, przystępując do realizacji konkretnego bloku tematycznego, staje się ambasadorem wybranej sprawy. Ma możliwość korzystania z atrakcyjnego pakietu całorocznych materiałów dydaktycznych, ale przede wszystkim udziela prawdziwej pomocy zagrożonym gatunkom.
      Ta ścieżka wiąże się z przekazaniem darowizny na konkretny cel przyrodniczy realizowany przez WWF. Wybierając blok „Las”, klasa wesprze program ochrony dużych drapieżników: rysia, wilka i niedźwiedzia. Decydując się na blok „Woda”, dzieci pomogą ssakom morskim Bałtyku, czyli foce szarej i morświnowi.
      Zaś w ramach bloku „Ja i środowisko” klasa zajmie się ochroną klimatu i najbardziej wrażliwych na jego zmianę gatunków, m.in. niedźwiedzia polarnego. Środki finansowe na darowiznę mogą pochodzić z budżetu klasy bądź szkoły lub być zebrane np. podczas szkolnego kiermaszu, na który dzieci przygotują własnoręcznie wykonane ekologiczne gadżety czy wypieki.
      Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Fundację WWF Polska blisko połowa ankietowanych rodziców deklaruje, że ich pociechy angażowały się w ubiegłym roku w takie aktywności społeczne jak wolontariat, akcje na rzecz potrzebujących, przyrody lub zwierząt. Badania podkreślają, że dzieci statystycznie najchętniej (39 proc.) brały udział w działaniach na rzecz organizacji związanych z ochroną środowiska.
      Te wyniki utwierdzają nas w przekonaniu, że w dzieciach tkwi ogromny potencjał, który warto dobrze ukierunkować. Wybierając rozszerzony wariant programu „Przyjaciele Pandy”, uczniowie wraz z nauczycielem otrzymują możliwość udzielenia realnej pomocy zagrożonym gatunkom, a tym samym zyskują poczucie sprawczości. Edukacja poprzez aktywizację społeczną najmłodszych np. wolontariat, w sposób naturalny i trwały wspomaga budowanie postaw naszych dzieci. Motywuje i utwierdza
      w przekonaniu, że warto się zaangażować. Tylko w ten sposób mamy szansę wykształcić bardzo świadome
      i wrażliwe na kwestie środowiskowe pokolenie – mówi Jazukiewicz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rolnictwo, które wydaje się bardziej przyjazne środowisku, a jednocześnie wykorzystuje więcej ziemi, by uzyskać takie same plony, może mieć bardziej negatywny wpływ na przyrodę niż rolnictwo intensywne, używające mniej ziemi, wynika z ostatnich badań.
      Od pewnego czasu ukazują się badania, których autorzy twierdzą, że najlepszym sposobem na ochronę środowiska naturalnego przed negatywnym wpływem działalności rolniczej człowieka, jest jak najbardziej intensywne wykorzystywanie ziemi, dzięki czemu można jej używać mniej. Jednak problem w tym, że z intensywnymi technikami rolniczymi wiąże się nieproporcjonalnie duży poziom zanieczyszczenia, erozji gleby i zużycia wody. Jednak, jak dowodzą autorzy najnowszych badań, to pogląd nieprawdziwy.
      Grupa naukowców postanowiła dokładnie oszacować zanieczyszczenia – takie jak produkcja gazów cieplarnianych, zużycie nawozów i wody – i przeliczyć je na jednostkę żywności wyprodukowanej w sposób intensywny lub w sposób uważany za przyjazny środowisku. W ten sposób mogli porównać koszt środowiskowy obu metod uprawy ziemi.
      Wcześniej prowadzono już podobne badania, lecz tam porównywano wpływ środowiskowy na jednostkę terenu. Jako, że rolnictwo intensywne korzysta z mniejszej ilości ziemi to, jak twierdzą autorzy najnowszych badań, prowadziło to do przeszacowywania zanieczyszczeń z tego typu działalności rolniczej.
      Badania czterech głównych sektorów działalności rolniczej wykazały, że – wbrew temu co się powszechnie uważa – bardziej intensywne rolnictwo, które używa mniej ziemi, powoduje też mniejsze zanieczyszczenie, erozję i zużywa mniej wody.
      Należy jednak wziąć pod uwagę pewne poważne zastrzeżenie. Jeśli intensywne rolnictwo będzie wykorzystywane wyłącznie w celu zwiększania plonów czy obniżania cen żywności, przyspieszy ono niszczenie planety. Zdaniem autorów badań, intensywna działalność rolnicza sprawdzi się jako metoda ochrony przyrody tylko wówczas, jeśli będzie prowadzona właśnie po to, by jak najmniej terenów przeznaczać na działalność rolniczą.
      Rolnictwo to najważniejszy czynnik przyczyniający się do utraty bioróżnorodności planety. Ciągle niszczymy habitaty, by zrobić miejsce na pola uprawne, mówi główny autor badań, profesor Andrew Balmoford z Wydziału Zoologii Cambridge University. Nasze wyniki pokazują, że możemy wykorzystać intensywne rolnictwo by zapewnić wyżywienie ludności chroniąc jednocześnie dziką przyrodę. Jeśli jednak chcemy uniknąć masowej zagłady gatunków musimy połączyć takie działania rolnicze z chęcią uchronienia jak największych obszarów od działalności rolniczej.
      Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące zanieczyszczeń powodowanych przez cztery wielkie sektory produkcji rolnej: uprawy ryżu w Azji, uprawy pszenicy w Europie, produkcję wołowiny w Ameryce Łacińskiej i produkcję mleka i jego przetworów w Europie.
      Uzyskane wyniki wskazują, że wiele systemów intensywnej uprawy i hodowli ma mniejszy negatywny wpływ na środowisko naturalne i, co najważniejsze, używa mniej terenów, niż mniej intensywna działalność rolnicza. Na przykład okazało się, że wykorzystywane w intensywnej uprawie ryżu nieorganiczne związki azotu nie zwiększają emisji gazów cieplarnianych, ale skutkują wyższymi plonami i mniejszym zużyciem wody na tonę ryżu. Z kolei przy niektórych intensywnych metodach hodowli krów możliwe jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych aż o połowę, jeśli na pastwiskach zasadzi się drzewa zapewniające bydłu cień. Badania organicznych farm mlecznych w Europie wykazały, że do produkcji tej samej ilości mleka potrzebują one o co najmniej 30% ziemi uprawnej i dwukrotnie więcej ziemi do wypasu niż tradycyjne farmy mleczne.
      Organiczne systemy hodowli i uprawy roli są często postrzegane jako bardziej ekologiczne od systemów tradycyjnych, jednak nasze badania wskazują, że jest wręcz przeciwnie. Systemy organiczne, poprzez wykorzystywanie większej przestrzeni, mogą w ostatecznym rozrachunku bardziej szkodzić środowisku naturalnemu, mówi współautor badań, doktor David Edwards z University of Sheffield.
      Autorzy badań podkreślają, że intensywne rolnictwo musi być połączone z mechanizmami zapobiegającymi jego rozprzestrzenianiu się. Można to zrobić np. poprzez dopłaty do działalności rolniczej, gdzie rolnicy, w zamian za zwrócenie części swojej ziemi do środowiska naturalnego i rozpowszechnienie intensywnych metod upraw i hodowli na pozostałych częściach, otrzymywali by pieniądze pochodzące z podatków. W ten sposób można by ograniczyć ich chęć rozszerzania areałów upraw i zwiększania swoich zysków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeden z najwybitniejszych ekspertów od ekologii i nauk przyrodniczych, profesor William Laurance z australijskiego James Cook University, ostrzega, że chiński plan „Jeden pas i jedna droga” to najbardziej ryzykowne pod względem ekologicznym przedsięwzięcie podjęte przez człowieka. Chiny mają olbrzymie ambicje. Ale wraz z nimi idzie olbrzymia odpowiedzialność, mówi Laurance.
      W artykule opublikowanym na łamach Nature Sustainability uczony dołącza do głosów naukowców, którzy wzywają Chiny stworzenia szczegółowego planu strategicznego oraz rygorystycznej oceny wpływu wspomnianej inicjatywy na środowisko. W ciągu najbliższych 30 lat w ramach projektu „Jeden pas i jedna droga” Chiny chcą przeprowadzić nawet 7000 projektów infrastrukturalnych i zainwestować 8 bilionów dolarów. Chiński plan obejmuje swoim zasięgiem co najmniej 64 państwa w Azji, Afryce, Europie i regionie Pacyfiku. Zdaniem World Wildlife Found jego realizacja będzie miała wpływ na ponad 1700 obszarów o krytycznej bioróżnorodności i na setki zagrożonych gatunków.
      Chiny twierdzą, że projekt „Jeden pas i jedna droga” będzie wzorem odpowiedzialnego rozwoju. Jednak by tak się stało Chiny musiałyby całkowicie zmienić swoje podejście do robienia interesów. Wiele chińskich firm i projektów finansowych jest bardzo słabo kontrolowanych przez ich rząd, pozwala się im na wszystko, bo są to bardzo dochodowe przedsięwzięcia, mówi profesor Laurance. Przez ostatnie dwie dekady widziałem niezliczone przykłady agresywnej, a nawet grabieżczej eksploatacji prowadzonej przez chińskie firmy. Szczególnie ma ona miejsce w krajach rozwijających się o słabych instrumentach kontrolnych, dodaje uczony.
      Autorzy krytycznego artykułu podkreślają, że Chiny stoją przed unikatową szansą zmiany swojego modelu rozwoju i zostania rzeczywistym światowym liderem odpowiedzialnego rozwoju. Chiny znacznie bardziej dbają o swoje własne środowisko niż o środowisko w innych krajach, zauważa Laurance. Wyprodukowali już całe góry dokumentacji i obietnic dotyczących projektu „Jeden pas i jedna droga”, jednak dokumentacja nie spowoduje, że lamparty z dnia na dzień przeniosą się w inne miejsce. Chiny stoją przed olbrzymią szansą, jeśli jednak będą postępowały tak jak zwykle, to koszty środowiskowe i ekonomiczne będą dla inwestorów przerażające.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...