Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Nigerii nie udało się powstrzymać sprzedaży cennych figur, które ponoć zostały ukradzione

Recommended Posts

Władzom Nigerii nie udało się powstrzymać sprzedania w Paryżu świętych figur, które – jak twierdzą – zostały ukradzione w tym kraju podczas wojny domowej. Nigeryjska Narodowa Komisja Muzeów i Zabytków domagała się od domu aukcyjnego Christie odwołania aukcji zbytków, które były własnością byłego doradcy ds. sztuki prezydenta Jacquesa Chiraca. Dwie figurki Igbo „muzealnej jakości” zostały sprzedane za 212 500 euro. Nabywców nie znalazła natomiast duża figura Urhobo, której wartość jest szacowana na 900 000 euro.

Dyrektor Muzeum Narodowego w Benin City twierdzi, że figurki zostały ukradzione i zaapelował do Christie's i innych domów aukcyjnych, by nie sprzedawały tego typu obiektów. Muszą oddać takie dzieła sztuki i wypłacić rekompensatę, powiedział Theophilus Umogbai.

Przedstawiciele Christie's odmówili odwołania aukcji twierdząc, że wszystkie wystawione obiekty były wcześniej sprzedawane na dużych międzynarodowych targach dzieł sztuki. Wszystkie obiekty sprzedajemy zgodnie z prawem, czytamy w oświadczeniu domu aukcyjnego.

Christie's informuje, że w przeszłości figurki były własnością Jacquesa Kerchache'a, francuskiego handlarza dziełami sztuki, kóry odegrał kluczową rolę w powstaniu muzeum Quai Branly w Paryżu. Kerchache był też doradcą prezydenta Chiraca, który również kolekcjonował afrykańską i azjatycką sztukę. Christie's przyznaje, że toczy się złożona debata na temat własności kulturalnej i historii, jednak ważnym jest, by działał legalny rynek, stwierdzili przedstawiciele firmy. Jak dodali, posiadają autentyczne dokumenty, z których wynika, iż wspomniane obiekty zostały wywiezione z Nigerii przed rokiem 2000. Taki warunek stawia francuskie prawo. Zdaniem Christie's statuetki były prawdopodobnie przedmiotem handlu pomiędzy lokalnymi agentami, zanim w Kamerunie lub Paryżu kupił je Kerchache. Sądzimy, że tego typu dzieła sztuki nie zostałyby sprzedane bez zgody lokalnych przywódców, dodają pracownicy Christie's.

Jednak Mallam Abdu Aliyu z nigeryjskiej komisji muzeów, mówi, że jej członkowie są przekonani, iż statuetki zostały nielegalnie wywiezione z Nigerii w czasie wojny domowej pod koniec lat 60. Od lat bezskutecznie domagaliśmy się zwrotu tych dzieł sztuki. Od dawna prowadzimy negocjacje w sprawie zwrotu figurek ich prawowitym właścicielom. Złożyliśmy protest to Christies i mamy zamiar poinformować też muzea w Wielkiej Brytanii, Niemczech i innych krajach, gdzie prawdopodobnie trafiają nasze zabytki, mówi Abdu Aliyu.

Wiele krajów, szczególnie w Afryki i Azji, domaga się od Europy zwrotu zabytków ukradzionych w epoce kolonialnej. Nie tylko zresztą one. Znana jest sprawa marmurów Elgina, bezcennych rzeźb, które zdobiły niegdyś Partenon, a które za pomocą łomów, pił i materiałów wybuchowych zostały zdjęte z Partenonu i obecnie znajdują się w British Museum. Również Polska na przestrzeni dziejów została okradziona z olbrzymiej liczby bezcennych dzieł sztuki, które obecnie znajdują się w Niemczech, Szwecji czy Rosji.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pracownicy Biblioteki Uniwersytetu Cambridge poinformowali o zaginięciu 2 notatników Karola Darwina. Warte miliony funtów zabytki najprawdopodobniej zostały ukradzione... przed 20 laty. Jeden z nich zawiera słynny rysunek Drzewa Życia, w którym uczony zilustrował ewolucyjne powiązania pomiędzy gatunkami.
      Notatniki ostatnio widziano w listopadzie 2000 roku, gdy złożono „wewnętrzną prośbę” o ich udostępnienie w celu wykonana fotografii. Zostały wówczas wyniesione ze specjalnie zabezpieczonego pomieszczenia i przetransportowane do tymczasowego studio fotograficznego w piwnicy biblioteki. Dwa miesiące później, podczas rutynowej kontroli, zauważono, że notatników nie ma w miejscu, gdzie były przechowywane. Wiemy, że fotografowano je w listopadzie. Nie wiemy, co działo się z nimi pomiędzy listopadem 2000 a styczniem 2001, kiedy to zauważono, że nie ma ich tam, gdzie być powinny, mówi dyrektor biblioteki, doktor Jessica Gardner.
      Moi poprzednicy stwierdzili, że najwyraźniej ktoś odłożył je w niewłaściwe miejsce, mówi doktor Gardner, która objęła funkcję dyrektora w 2017 roku.
      Przez te lata niejednokrotnie poszukiwano notatników Darwina, ale nigdy ich nie znaleziono. Nie ma w tym nic dziwnego. Łączna długość bibliotecznych półek wynosi imponujące 200 kilometrów. Jest na nich przechowywanych ponad 10 milionów map, manuskryptów i innych obiektów.
      Na początku bieżącego roku doktor Gardner zleciła nowe poszukiwania. Pracownicy biblioteki przekopali konkretne miejsca. Dokładnie przejrzeli też 189 skrzyń, w których przechowywane są książki, notatki i rysunki Darwina. Notatników nie znaleziono.
      Gardner nie chciała przyjąć do wiadomości, że kiedyś notatniki się odnajdą. Wraz z zespołem szczegółowo przeanalizowała to, co działo się z notatnikami. W końcu doszła do wniosku, że założenie, iż ktoś źle je odłożył jest nieprawdziwe. Notatniki prawdopodobnie zostały ukradzione, stwierdziła. Jej zdaniem, taką możliwość należało przyjąć do samego początku, jednak tego nie zrobiono. Pani dyrektor zauważa, że w ciągu ostatnich 2 dekad zmieniono i poprawiono procedury bezpieczeństwa. Teraz, gdyby nie można było odnaleźć czegoś równie ważnego, natychmiast zawiadomiono by policję, mówi.
      Policja została w końcu poinformowana o prawdopodobnej kradzieży, a notatniki zostały wpisane na brytyjską listę Art Loss Register. Informacje o nich zostały dodane również do prowadzonej przez Interpol bazy danych skradzionych dzieł sztuki.
      Zaginione notatniki zawierają wnioski, jakie młody Darwin wyciągnął z niedawno zakończonej podróży na Galapagos. W lipcu 1837 roku 28-letni wówczas mężczyzna napisał na górze strony jednego z notatników „sądzę” i narysował pierwsze Drzewo Zycia. Te notatniki to próba odpowiedzi na pytanie, skąd pochodzą gatunki, mówi emerytowany profesor historii i filozofii nauki Jim Secord. Ponad 20 lat później, w 1859 roku, w dziele „O pochodzeniu gatunków” ukazała się bardziej rozbudowana wersja Drzewa Życia.
      Czytając notatniki czuje się, jakby się było w głowie Darwina. Umieścił tam bardzo dużo pomysłów i informacji. Widać tam wielką energię intelektualną, wiele pomysłów, mówi Secord.
      Notatniki są niewielkie, rozmiarów pocztówki. Były przechowywane w specjalnym niebieskim pudełku.
      Doktor Gardner zapewnia, że bibliotekarze nie przestaną ich szukać. Jednak przejrzenie pozostałych półek i magazynów zajmie im kolejnych 5 lat. W międzyczasie więc zaapelowano do opinii publicznej z prośbą o pomoc. Gdyby ktoś posiadał jakiekolwiek informacje na temat notatników, proszony jest o pomoc. Gardner zaapelowała też do złodzieja lub ich obecnego posiadacza o zwrot zabytków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pantofelek Marii Antoniny Habsburg został sprzedany na aukcji za 43.750 euro. To ponad 4-krotnie więcej, niż specjaliści z domu aukcyjnego Osenat spodziewali się uzyskać. Stan bucika jest dobry (widoczne jest tylko niewielkie wystrzępienie jedwabiu).
      Bucik na 4,7-cm obcasie jest wykonany z jedwabiu i koźlęcej skóry. Przód zdobią 4 drapowane wstążki. Wg współczesnej numeracji, trzewik odpowiada mniej więcej rozmiarowi 36. Na obcasie widnieje napis: Soulier de Marie-Antoinette donné à M. de Voisey.
      Koniec końców trzewik trafił do Marie-Emilie Leschevin de Prévoisin (1762-1816), bliskiej przyjaciółki Madame Campan (Jeanne Louise Henriette Campan) - damy dworu Marii Antoniny. Bucik pozostawał w rękach jej spadkobierców przez wiele lat.
      Maria Antonina to [niemal] mityczna postać, która do tej pory wzbudza zainteresowanie na całym świecie. Bucik jest rzadkim i bardzo delikatnym obiektem. Czas działa na niekorzyść wszelkich przedmiotów wykonanych z tkanin, dlatego nabywca trzewika będzie musiał o niego zadbać. Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić, wydaje się umieszczenie go w specjalnej gablotce - podkreśla Jean-Christophe Chataignier z domu aukcyjnego Osenat.
      Maria Antonina była córką cesarza Franciszka I i Marii Teresy. Słynęła z rozrzutności i dworskich intryg. Była niepopularna we Francji. Po wybuchu rewolucji francuskiej  bezskutecznie starała się o pomoc w rodzinnej Austrii. W 1792 r. osadzona z królem w więzieniu. Podczas dyktatury jakobinów została skazana na śmierć i ścięta.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeszcze w tym miesiącu będzie można kupić... bar przy którym zasiadał Adolf Hitler. Aluminiowy bar w kształcie kuli ziemskiej znajdował się na jachcie Aviso Grille. Hitler planował, że po zdobyciu Wielkiej Brytanii popłynie Tamizą na pokładzie Aviso Grille do Pałacu Westminsterskiego.
      Ostatnich 70 lat bar spędził ukryty w jednej ze stodół w stanie Maryland. Teraz trafi na aukcję organizowaną przez dom Alexander Historical Auctions. Szacuje się, że osiągnie cenę 250 000 USD.
      Sam jacht nie przetrwał, został sprzedany na złom. Obecny właściciel baru, którego nazwiska nie ujawniono, poinformował, że jego (lub jej) ojciec był bliskim przyjacielem właściciela stoczni Doan Salvage Yard, gdzie Aviso Grille został pocięty na złom. Właściciel stoczni osobiście go zaprosił i zaoferował mu sprzedaż baru.
      Aviso Grille był 500. jednostką zbudowaną przez stocznię Blohm & Voss w Hamburgu. Stępkę położono w marcu 1934 roku, a jednostka została zwodowana 15 grudnia 1934 roku. Została pomyślana jako niemiecki odpowiednik jachtów królewskich. Na jej pokładzie znajdowało się 35 luksusowych kabin dla gości, pralnie, warsztaty i instalacja do odsalania wody morskiej. Wyposażono ją w trzy działa o średnicy 12,7 cm, sześć działek przeciwlotniczych, dwa karabiny maszynowe oraz możliwość przenoszenia 280 min morskich. Aviso Grille był też pierwszą jednostką, na której testowano wysokociśnieniowe silniki, jakie planowano zastosować w niemieckich niszczycielach.
      Na Aviso Grille znajdowała się nowoczesna pralnia i prasowalnia. Oficerowie mieli częsty kontakt z Hitlerem i jego najbliższym otoczeniem, odbywały się tam tajne narady dowództwa Kriegsmarine, a na Aviso Grille bywał zarówno Hitler, jak i Göring, Hess, Göbbels, Himmler oraz ich goście z Węgier, Włoch i Japonii.
      Pierwsze oficjalne pojawienie się Aviso Grille jako państwowego jachtu miało miejsce 30 maja 1936 roku z okazji parady floty w rocznicę bitwy pod Skagerrak. Na pokładzie jachtu był wówczas Hitler i jego minister wojny marszałek von Blomberg. Rok później von Blomberg na czele niemieckiej delegacji popłynął Aviso Grille na koronację króla Jerzego VI.
      Po inwazji na Polskę Hitler osobiście rozkazał, by jego statek był przygotowany do walki. Aviso Grille stawiał miny w pobliżu Wilhelmshaven, na Morzu Północnym oraz u ujścia Tamizy. Miał też prowadzić niemiecką flotę podczas inwazji na Norwegię, jednak w drodze uległ wypadkowi i powrócił do portu. Wojnę jednostka spędziła raczej spokojnie. Od 1942 roku była statkiem operacyjnym i kwaterą admirała Raedera, a gdy ten został zastąpiony przez admirała Dönitza Grille został jednostką dowodzącą floty U-bootów.
      Po wojnie jacht został kupiony przez kanadyjskiego finansistę mieszkającego w Surrey, który chciał opłynąć nim świat promując brytyjski eksport. Dwa lata później ponownie wystawiono go na sprzedaż. Kupił go niejaki George Arida, libański producent tekstyliów. W tajemnicy reprezentował on króla Egiptu, Faruka, który nie chciał być publicznie wiązany z kupnem jachtu Hitlera.
      Podczas podróży do Bejrutu jacht zaczął przeciekać. Aviso Grille trafił na Maltę w celu dokonania napraw. Tam terroryści z organizacji walczącej z Farukiem podłożyli pod niego dwie miny. Te wybuchły nie czyniąc większych szkód, jednak król stracił zainteresowanie jachtem.
      Arida został z jednostką i rachunkami do spłacenia. Właściciel jachtu zdecydował, że jednostka popłynie do Nowego Jorku i tam poszuka kogoś, kto zmieni ją w luksusowy jacht lub pływające kasyno. Jacht Hitlera był przez chwilę atrakcją turystyczną, potem popadł w zapomnienie. W końcu w kwietniu 1951 roku Arida sprzedał Aviso Grille na złom. Odzyskał zaledwie 10% pieniędzy.
      Jednostka popłynęła do stoczni na rzece Delaware gdzie została pocięta. Wcześniej zabrano jednak z niej bar, przy którym zasiadali najważniejsi dygnitarze III Rzeszy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pewna Kanadyjka oddała ukradzione przez siebie fragmenty Pompejów twierdząc, że od czasu kradzieży jej rodzinę spotykają nieszczęścia. Kobieta imieniem Nicole ukradła przed 15 laty dwa fragmenty mozaiki, kawałek amfory oraz fragment innej ceramiki. Teraz zwróciła je w jednym z biur podróży, a w pozostawionym przez siebie liście nazywa przedmioty „przeklętymi”.
      Z listu dowiadujemy się, że w 2005 roku Nicole, która miała wówczas niewiele ponad 20 lat, odwiedziła Pompeje i wywiozła stamtąd wspomniane zabytki. Od tamtej pory prześladują ją nieszczęścia. Teraz mam 36 lat i dwukrotnie miałam nowotwór piersi. Ostatnio skończyło się obustronną mastektomią. Moja rodzina i ja przeżywamy problemy finansowe. Jesteśmy dobrymi ludźmi, nie chcę przekazać klątwy na moje dzieci i resztę rodziny. Zabierzcie je. One przyniosły mi nieszczęścia, czytamy w liście. Kobieta stwierdza, że w zwróconych zbytkach znajduje się negatywna energia.
      Pompeje od dawna zmagają się z plagą kradzieży dokonywanych przez turystów. Przez lata około stu turystów zwróciło skradzione artefakty. Na terenie Pompejów założono niewielkie muzeum, w którym można zobaczyć zarówno oddane zabytki, jak i listy, wyrażające skruchę. Zdecydowana większość ukradzionych przedmiotów ma niewielką wartość. Bardziej interesujące są listy, mówi rzecznik prasowa Pompejów. Mogą stać się one w przyszłości obiektem interesujących badań antropologicznych nad motywami, jakie kierowały ludźmi z różnych krajów, gdy kradli zabytki i gdy je zwracali.
      Przekonanie o klątwie ukradzionych artefaktów jest dość zabawne, ale może powstrzymywać przed kolejnymi tego typu wydarzeniami. Mamy nadzieję, że – niezależnie od przekonania o sprowadzaniu nieszczęścia – zwiększy się świadomość dotycząca dziedzictwa kulturowego, stwierdziła w korespondencji z KopalniąWiedzy Maria Luisa Vitale, rzecznik Parku Archeologicznego Pompejów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Replika alki olbrzymiej - wytępionego w XIX w. arktycznego ptaka z rzędu siewkowatych - sprzedała się za 25 tys. funtów (wstępne szacunki wskazywały na znacznie niższą kwotę). W latach 20. XX w., by zaspokoić zapotrzebowanie ze strony kolekcjonerów, Rowland Ward Ltd. zaczęło produkować repliki wymarłego gatunku, wykorzystując do tego przeważnie pióra alki zwyczajnej.
      Replikę w szklanej gablotce kupił w 1922 r. pilot i ornitolog - kapitan Vivian Hewitt. Później była ona częścią kolekcji z David Wilson Library of Natural History. Licytację Dominic Winter Auctions sprzed paru dni wygrał kolekcjoner z Francji.
      Ta wspaniała replika wywołała sensację - podkreśla aukcjoner Chris Albury.
      Alki olbrzymie osiągały 75–85 cm wysokości i wagę niemal 5 kg. Miały czarny grzbiet i biały brzuch. Z zaledwie 15-cm skrzydłami Pinguinus impennis były nielotami. Na lądzie poruszały się niezdarnie, za to doskonale pływały (żywiły się głównie rybami). Łączyły się w pary na całe życie.
      Do spadku liczebności alki olbrzymiej mogła się przyczynić mała epoka lodowa (chodzi o narażenie niektórych wysp na drapieżnictwo ze strony niedźwiedzi polarnych), lecz za drastyczny spadek liczebności odpowiada trzebienie kolonii dla puchu na poduszki.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...