Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Ludy Szkocji przez długi czas zachowały niezależność. Dopiero na początku XVIII wieku doszło do zjednoczenia Królestwa Szkocji z Królestwem Anglii i powstania Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Naukowcy sądzą, że do włączenia Szkocji do większego organizmu państwowego przyczyniły się... wybuchy wulkanów oddalonych o tysiące kilometrów.

Szkocja była jednym z najpóźniej skolonizowanych obszarów świata. Ludzie przybyli tam dopiero przed około 8000 lat. Pierwsze przekazy historyczne dotyczące Szkocji zawdzięczamy Rzymianom. W 79 roku naszej ery Szkocję próbowały podbić legiony pod wodzą Julisza Agrykoli. Kaledończycy stawili zaciekły opór, Rzymianie musieli się wycofać i z czasem, by zabezpieczyć się przed napadami z północy, wznieśli słynny Mur Hadriana, który wyznaczał północą granicę Imperium. Później wybudowali jeszcze na północy Mur Antoniusza, ale po około 20 latach opuścili tę fortyfikację i około roku 160 na stałe wycofali się za Mur Hadriana.
Ludy Szkocji rządziły się same, a w IX wieku powstało królestwo Alby, zjednoczone państwo Szkodów i Piktów. Przez kolejne wieki mieszkańcy Szkocji walczyli między sobą, z Wikingami i Anglikami.

W ostatniej dekadzie XVII wieku w Szkocji nastało siedem lat głodu. Spadły plony, opustoszały wioski, życie mogło stracić nawet 15% mieszkańców. Niedługo potem Szkocja weszła w skład Wielkiej Brytanii.

Przed dwoma laty naukowcom udało się zbadać pierścienie drzew z północy Szkocji, gdzie głód był największy, i na tej podstawie odtworzyli lokalny klimat z lat 1200–2010. Paleoklimatolog Rosanne D'Arrigo z Lamont Doherty Earth Observatory należącego do Columbia University, przyjrzała się tym danym i stwierdziła, że w latach 1695–1704 Szkocja doświadczyła drugiej najzimniejszej dekady w ciągu ostatnich 800 lat. Letnie temperatury były średnio o 1,56 stopnia Celsjusza niższe niż temperatury z lat 1961–1990, czytamy w piśmie Journal of Volcanology and Geothermal Research.

Te chłodne lata zbiegają się z dwoma dużymi erupcjami wulkanicznymi w tropikach. Pierwsza miała miejsce w 1693, a druga, większa, w 1695 roku. Zdaniem uczonych to właśnie one spowodowały ochłodzenie nad Szkocją, gwałtowny spadek plonów i wieloletni głód. Problemy zostały pogłębione przez kilka innych czynników, takich jak prymitywna gospodarka rolna Szkocji, polityka rządowa, która zachęcała do eksportu ziarna, więc w kraju pozostawało niewiele zapasów, oraz nieudana próba założenia szkockiej kolonii w Panamie w 1698 roku. Te wszystkie czynniki łącznie wpłynęły, jak uważają autorzy badań, na decyzję szkockiego parlamentu o stworzeniu w 1707 roku unii z Anglią.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wulkany i zawirowania klimatyczne odebrały Szkocji niepodległość,a teraz zawirowania polityczne brexit  nie będą w stanie powstrzymać woli szkockiego ludu do odzyskania niepodległości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pomiędzy latem 2015 a wiosną 2016 roku między Alaską a Kalifornią ocean wyrzucił na brzeg około 62 000 martwych nurzyków zwyczajnych. Większość z nich wykazywała oznaki śmierci głodowej. Gdy naukowcy zaczęli temu przyglądać i ekstrapolowali liczbę martwych ptaków na cały obszar, stwierdzili, że we wspomnianym okresie musiało zginąć około miliona ptaków.
      Rodziło się więc pytanie, w jaki sposób milion ptaków mogło zginąć mniej więcej w tym samym czasie na przestrzeni 6000 kilometrów. I co było przyczyną ich śmierci, mówi John Piatt z US Geological Survey.
      Nurzyki ginęły już masowo w przeszłości, ale zjawisko to obserwowano tylko lokalnie i na mniejszą skalę. Tymczasem to, co zauważono w latach 2015-2016 było tym bardziej niezwykłe, że ptaki te są dobrze przystosowane do swojego środowiska. Potrafią głęboko nurkować by zdobywać ryby, będące głównym źródłem ich pożywienia.
      Po kilku latach badań ptaków, temperatury wody i danych z połowów Piatt i jego zespół doszli do wniosku, że nurzyki zabiła... wysoka temperatura wody i wywołana nią konkurencja ze strony innych drapieżników.
      Pomiędzy końcem roku 2013 a rokiem 2016 u zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej woda miała rekordowo wysoką temperaturę. W takiej wodzie wiele zmiennocieplnych drapieżników, jak na przykład dorsz, muszą jeść więcej, by utrzymać prawidłową temperaturę ciała. Dorsze mają jednak nad nurzykami przewagę. Ptaki muszą bowiem zjeść każdego dnia pokarm o wadze odpowiadającej połowy masy ich ciała i giną po 3–5 dniach bez pożywienia. Tymczasem dorszowi wystarczy, że w ciągu dnia zje pożywienie o masie 1% masy jego ciała. Dorszom więc łatwiej się pożywić, ale gdy zjadają więcej ryb, mniej i pozostaje dla nurzyków, które są bardziej wrażliwe na niedostatki pokarmu.
      To jedyne logiczne wyjaśnienie śmierci tak wielu nurzyków na tak dużym obszarze w tak krótkim okresie. Tym bardziej, że Piatt wykluczył, iż śmierć ptaków spowodowały zakwity toksycznych glonów. Badania padłych ptaków wykazały bowiem, że ilość toksyn w ich organizmach jest niższa niż podczas wcześniejszych pomorów wywoływanych właśnie przez glony.
      Problem może stanowić to, że fale upałów i obszary gorącej wody mają pojawiać się coraz częściej. Już zresztą pojawiły się informacje wskazujące, na ponowne formowanie się gorącego bloba u zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej. Ma on jednak znacznie mniejszy rozmiar, więc jego wpływ będzie też mniejszy.
      Piatt mówi, że nurzyki nie są zagrożone wyginięciem, ale populacja będzie odradzała się przez dziesięciolecia, gdyż proces ten będą spowalniały kolejne wydarzenia tego typu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy prowadzący wykopaliska w pobliżu ossuarium, tzw. Kaplicy Czaszek, w Kutnej Horze w Czechach odkryli 34 masowe groby z 1200 szkieletami. Większość z nich należy do ofiar czarnej śmierci i głodu. Eksperci twierdzą, że to największe tego typu znalezisko w Europie.
      W Kaplicy Czaszek znajdują się szczątki 40–70 tys. ofiar czarnej śmierci z połowy XIV w., a także ofiar późniejszych wojen: husyckich z XV w. i trzydziestoletniej z XVII w. Z czaszek i kości wykonano wystrój obiektu: żyrandole, ołtarze czy herb rodowy Schwarzenbergów. Od 2014 r. ossuarium przechodzi renowację, częścią której są badania archeologiczne i antropologiczne. Renowacja ma potrwać co najmniej 10 lat. Jak dotąd kosztowała ok. 45 mln koron.
      Badania archeologiczne rozpoczęły się w 2016 r. [...] Najważniejszym odkryciem, jakiego dokonaliśmy, są masowe groby ofiar głodu w 1318 r. i dżumy w 1348 r. [...] Znaleźliśmy ok. 600 ofiar dżumy i ok. 600 ofiar głodu, czyli w sumie ok. 1200 szkieletów. W tym roku rozpoczęliśmy badania wnętrza [ossuarium]. Pod pierwszą piramidą znaleźliśmy 5 masowych pochówków. Kiedy budowano ossuarium, nie miano pojęcia, że są tu groby - opowiada Jan Frolík.
      Choć badania antropologiczne znajdują się w powijakach, Frolík przekonuje, że szczątki już i tak sporo ujawniły o ówczesnej populacji Kutnej Hory. Stosunek liczby dorosłych do liczby dzieci wynosi pół na pół, co jest typową cechą. Trzydziestoprocentowa przewaga mężczyzn [nad kobietami] pokazuje zaś, że do miasta stale napływali nowi górnicy [rozwój Kutnej Hory wiąże się z wydobyciem srebra] i że był to najwyraźniej bardzo niebezpieczny zawód. Poza tym, sądząc po urazach i chorobach pozostawiających swój ślad na kościach, mamy do czynienia z typowym społeczeństwem średniowiecznym. Widać, na przykład, częste złamania kończyn, niektóre źle zrośnięte. Z chorób, które można wykryć w ten sposób, odnotowaliśmy między innymi gruźlicę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wielki grecki podróżnik i geograf, Pyteasz z Massalii, jest pierwszym, który pozostawił po sobie opis Wysp Brytyjskich. Opłynął je w IV wieku przed Chrystusem, dotarł do Irlandii, Szetlandów, a może nawet do Islandii.
      Wyspy Brytyjskie zostały zasiedlone w paleolicie, następnie około 4000 lat temu doświadczyły one migracji ludów rolniczych, a kolejne fale migracji były związane z kulturami miedzi i brązu, w tym z kulturą pucharów dzwonowatych. Wtedy też ustaliła się pula genetyczna ludzi zamieszkujących Wyspy, która w późniejszym czasie ulegała różnym wpływom, ale przetrwała do dzisiaj. Inwazje Anglo-Sasów, które miały miejsce pomiędzy V wiekiem przed naszą erą, a VII wiekiem po Chrystusie wzbogaciły południe o geny germańskie, a wyprawy wikingów z VIII-XI wieku są związane ze zwiększoną pulą genów z Norwegii na Orkadach i w Irlandii. Ponadto w XVII wieku – w ramach Plantacji Ulsteru – miał miejsce proces wysiedlania Irlandczyków z Ulsteru i zastępowania ich Szkotami i Anglikami.
      Dotychczasowe badania genetyczne nad populacją Wysp Brytyjskich skupiały się głównie na badaniach w Irlandii, Anglii i Walii.  Teraz naukowcy postanowili uzupełnić wiedzę dotyczącą składu genetycznego Szkocji, Hebrydów, Szetlandów i Isle of Man. Chcieli dowiedzieć się, jak wygląda skład genetyczny Szkocji i okolicznych wysp, jaki jest odsetek potomków wikingów oraz czy da się wyśledzić, skąd pochodzili Gaelowie, którzy w epoce wikingów zasiedlali Islandię.
      Na potrzeby najnowszych badań wykorzystano DNA 2544 osób z Wysp Brytyjskich. Badacze skupili się przede wszystkim na mieszkańcach Szkocji, którzy mieszkają w odległości nie większej niż 80 kilometrów od swoich rodziców.
      Badania wykazały, że pod względem genetycznym Szkocję można podzielić na południowy zachód, Hebrydy, Szetlandy, północny wschód, Orkady oraz obszar Scottish Borders. Większość ludzi o czysto szkockim pochodzeniu mieszka na północnym wschodzie i południowym zachodzie. Centrum geograficznym tej grupy ludności jest rzeka Forth. Północno-wschodnia Szkocja jest zdominowana przez ludzi pochodzących z regionów Tayside-Fife oraz Aberdeenshire, z kolei u części mieszkańców Moray widoczne są charakterystyczne ślady izolacji genetycznej. Z kolei mieszkańcy regionu południowo-zachodniego pochodzą z obszarów Argyll i Isle of Man, jednak większość z nich należy do grupy szkocko-irlandziej, pochodzącej albo z północno-wschodniej Irlandii, albo z południowo-zachodniej Szkocji. Wydaje się przy tym, że większość potomków Irlandczyków pochodzi z tych regionów, z których w XVII wieku wysiedlano ich przodków w ramach Plantacji Ulster.
      W regionie Borders, odddzielającym Szkocję od Anglii, widzimy odmienny miks genetyczny, z dużym udziałem przodków z Anglii.
      Północna część Szkocji, to rzadko zaludniony górski obszar Highlands. Izolacja geograficzna ma swoje odbicie w puli genetycznej. Widać tutaj istnienie barier oddzielających ten obszar od reszty Szkocji. Nie były one jednak barierami nie do przebycia, więc w puli genetycznej widać zarówno niedawną migrację z Aberdeenshire i Tayside-Fife w łatwiej dostępne regiony Highlands oraz migrację w Orkadów i Szetlandów.
      Kolejnym odmiennym regionem genetycznym są Hebrydy. Genom ich mieszkańców wykazuje ślady izolacji, ale jednocześnie widać, że są oni spokrewnieni zarówno z mieszkańcami północnej Szkocji (tam zresztą znajdują się Hebrydy), jak i Irlandii.
      Mieszkańcy Orkadów i Szetlandów są najbardziej odmienni genetycznie od całej ludności Wysp Brytyjskich. Widać u nich ekstremalnie niski przepływ genów. To wskazuje, że wyłączając napływ genów z terenu dzisiejszej Norwegii, różnicowanie genetyczne tej ludności odbyło się poprzez jej izolację, która była na tyle duża, iż widoczne są różnice pomiędzy poszczególnymi wyspami.
      Okazało się również, że najeźdźcy z północy Europy, wywarli duży wpływ na skład genetyczny ludności Szkocji. Na Orkadach i Szetlandach mediana norweskiej puli genetycznej sięga 18%, a maksimum dochodzi do 23%. Znacznie mniej śladów genetycznych (7%) pozostawali po sobie najeźdźcy na Hebrydach, a w innych częściach Szkocji i na Isle of Man ich geny stanowią nie więcej niż 4% puli. Niewiele więcej, bo 7% puli, stanowią ich geny w Irlandii. Udało się też ustalić, że przodkowie tych osób pochodzili głównie z Sogn og Fjordane, Hordaland i kilku innych regionów zachodniej Norwegii, skąd na Wyspy przybywali wikingowie.
      Badania dotyczące pochodzenia gaelickich osadników na Islandii nie dały precyzyjnych odpowiedzi na pytanie o ich pochodzenie. Przyczyniły się do tego zbyt mała badana próbka oraz fakt, że po okresie wikingów na Islandię udawało się wielu osadników z Wysp Brytyjskich. Naukowcy ostrożnie jednak oceniają, że pierwsi osadnicy pochodzili z północno-zachodnich peryferii Brytanii i Irlandii.
      Ze szczegółami można zapoznać się w artykule The genetic landscape of Scotland and the Isles.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na przełomie lat 2016–2017 mieszkańcy St Pauls Island na Morzu Beringa zauważyli wymyte na plaże ciała setek martwych ptaków, głównie maskonurów. Poinformowali o znalezisku ekspertów, którzy właśnie zakończyli swoje badania tajemniczego zjawiska.
      Timothy Jones z University of Washington i jego koledzy, po przeanalizowaniu zwłok ptaków, rozkładu wiatrów i prądów morskich, doszli do wniosku, że znalezione ptaki stanowiły część większej grupy. W sumie, jak uważają uczeni, padło od 3 do 9 tysięcy maskonurów. Badania ciał nie wykazały ani obecności toksyn, ani infekcji. Zwierzęta były za to skrajnie wychudzone. Przyczyną ich śmierci był brak pożywienia, mówi Jones.
      Maskonury, które stanowiły 79% padłych ptaków, żywią się rybami i morskimi bezkręgowcami, które z kolei żywią się fitoplanktonem. Jednak zmiany klimatyczne i powiązane z nimi zmiany warunków atmosferycznych oraz fale upałów, doprowadziły do zniszczenia ekosystemu. W Arktyce występuje mniej lodu morskiego, a wyższe temperatury powodują, że jest mniej ryb, skorupiaków i innych stworzeń, które albo masowo padają, albo przenoszą się bardziej na północ, w chłodniejsze regiony.
      Niemal wszystkie martwe maskonury były osobnikami dorosłymi przechodzącymi właśnie pierzenie. W tym trwającym do 40 dni okresie maskonury nie mogą latać i potrzebują więcej pożywienia niż zwykle. Połączenie okresu pierzenia z globalnym ociepleniem przyczyniło się do śmierci tysięcy ptaków.
      Jones przypomina, że od 2013 roku to już trzeci zauważony przypadek masowego padania ptaków morskich w tym regionie. Za każdym razem śmierć ponosi coraz więcej zwierząt.
      Nie wiadomo, do której kolonii zbadane przez niego ptaki, jednak dramatyczne spadki populacji maskonurów obserwuje się wszędzie w regionie. Tym bardziej niepokojące są takie zjawiska.
      To już kolejny w ostatnim czasie przykład pokazujący, jak zmiany klimatu zagrażają zwierzętom żyjącym na biegunach. Niedawno media donosiły, że druga największa na świecie kolonia pingwinów cesarskich niemal całkowicie zniknęła. Pingwiny z Zatoki Halleya na Morzu Weddela od trzech lat nie mogą dochować się młodych. Zwierzęta potrzebują bowiem stabilnej pokrywy lodowej od kwietnia do grudnia. I przez ostatnich 60 lat miały taką pokrywę. Jednak od roku 2016 w miejscu, gdzie pingwiny wychowują młode, każdego roku nadchodzą potężne sztormy, które niszczą lód i młode pingwiny toną. Wskutek tego kolonia, w której zwykle przebywało od 14 do 25 tysięcy par wychowujących młode (5–9% światowej populacji pingwina cesarskiego), niemal przestała istnieć.
      Dobra wiadomość jest taka, że wszystko wskazuje na to, iż pingwiny z Zatoki Halleya, nauczone tragicznymi doświadczeni;ami, zaczęły przenosić się do pobliskiej kolonii Dawcon Lambton.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rybołówstwo na skalę przemysłową prowadzi do głodzenia ptaków morskich, gdyż konkuruje o te same źródła pożywienia, dowiadujemy się z badań przeprowadzonych przez Francuskie Narodowego Centrum Badań Naukowych w Montpellier i University of British Columbia.
      Wyniki badań, opublikowanych na łamach Current Biology, pokazują, że w latach 1970–2010 konsumpcja ryb przez ptaki morskie spadła z 70 do 57 milionów ton rocznie. Tymczasem ilość ryb łowionych przez człowieka zwiększyła się z 59 do 65 milionów ton.
      Rybołówstwo coraz bardziej głodzi zanikające ptaki morskie. Jest jak boa zaciskający się wokół ofiary. Pomimo tego, że ptaki morskie znikają, poziom konkurencji pomiędzy nimi a rybołówstwem pozostaje na tym samym poziomie, mówi główny autor badań, David Gremillet.
      Zanikające źródła pożywienia stanowią olbrzymie zagrożenie dla ptaków.
      Od lat 70. liczebność pingwinów zmiejszyła się o 25%, a liczba mew i fregat spadła niemal o połowę. Tymczasem ludzie odławiają coraz więcej ryb, przede wszystkim u wybrzeży Azji, na Morzu Śródziemnym, Morzu Norweskim i u wybrzeży Kalifornii, dodaje Gremillet.
      W sumie w ciągu 40 lat zbadaliśmy zachowanie około miliarda ptaków, czyli około 60% światowej populacji ptaków morskich. Najbardziej w tym czasie ucierpiały te gatunki, które żywią się krylem antarktycznym, kałamarnicami oraz niewielkim rybami, takimi jak śledzie i sardynki, dodaje Deng Palomares z University of British Columbia.
      Uczony wzywa do podjęcia pilnych działań, gdyż nie tylko głodzimy ptaki morskie na śmierć, ale również doprowadzamy do tego, że giną zaplątane w odpady, którymi człowiek zanieczyścił oceany oraz od połykanych fragmentów plastiku. Ponadto są zagrożone przez wycieki ropy naftowej, wprowadzanie do ich ekosystemów inwazyjnych obcych gatunków, niszczenie ich habitatów oraz przez zmiany związane z globalnym ociepleniem. Jeśli nic z tym nie zrobimy, populacja ptaków morskich ulegnie załamaniu, dodaje.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...