Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Badają świadka pierwszego dnia zagłady dinozaurów

Recommended Posts

Gdy asteroida, która przyniosła zagładę dinozaurom, uderzyła w Ziemię, doszło do olbrzymich pożarów, pojawiły się wielkie tsunami, a uderzenie wyrzuciło do atmosfery olbrzymie ilości siarki, która na długo zablokowała dostęp promieni słonecznych, spowodowała ochłodzenie, co ostatecznie zabiło dinozaury.

To scenariusz znany, ale hipotetyczny. Teraz został on potwierdzony przez naukowców University of Texas, którzy zbadali setki metrów skał, jakie w ciągu 24 godzin wypełniły krater uderzeniowy.

Te dowody to m.in.kawałki węgla drzewnego, skały naniesione przez przepływ wsteczny tsunami oraz brak siarki. To zapis wypadków, który odczytujemy bezpośrednio z miejsca uderzenia. Sam świadek opowiada nam o tym wydarzeniu, mówi profesor Sean Gulick z Instytutu Geofizyki University of Texas.

Gulick stał na czele misji 2016 International Ocean Discovery Program, w ramach którego przeprowadzono wiercenia w miejscu, w którym asteroida uderzyła w naszą planetę w pobliżu Jukatanu.

Większość materiału, który wypełnił krater uderzeniowy w ciągu kilku godzin po katastrofie pochodziła albo z miejsca uderzenia, albo też została naniesiona przez wody Zatoki Meksykańskiej, które w wyniku uderzenia gwałtownie się cofnęły, a następnie zalały krater. W ciągu zaledwie doby krater został wypełniony warstwą materiału grubą na około 130 metrów. To jeden z najszybciej przebiegających procesów osadzania w historii geologii. Osady te zaczęły gromadzić się w ciągu minut i godzin po uderzeniu, stanowią więc szczegółowy zapis wydarzenia, które doprowadziło do wyginięcia 75% organizmów żywych na Ziemi. Gulick mówi, że po krótkotrwałym regionalnym piekle nastąpiła długotrwała planetarna zima. Dinozaury najpierw zostały upieczone, a później zamrożone. Nie wszystkie zginęły tego dnia, ale wiele poniosło śmierć, stwierdza uczony.

Zdaniem specjalistów energia uderzenia była 10 miliardów razy większa, niż energia bomb atomowych zrzuconych na Japonię. Była tak olbrzymia, że tysiące kilometrów dalej zapaliły się rośliny, a potężne tsunami dotarło na tereny dzisiejszego stanu Illinois. Teraz wewnątrz krateru znaleziono węgiel drzewny oraz chemiczny biomarker grzybów, co wskazuje, że powracające po tsunami wody naniosły wypalone resztki z całej okolicy.

To był doniosły dzień w historii życia, a tutaj mamy dobrą dokumentację z samego centrum wydarzeń, mówi profesor Jay Melosh z Purdue University. Dla naukowców równie ważne jak to, co znaleźli, jest to, czego nie znaleźli. Obszar otaczający krater uderzeniowy jest pełny skał bogatych w siarkę. Jednak siarki nie ma w rdzeniu wydobytym z krateru.

Odkrycie to potwierdza teorię mówiącą, że w wyniku uderzenia doszło do odparowania skał, olbrzymie ilości siarki trafiły do atmosfery i wywołały globalne ochłodzenie. Naukowcy szacują, że do atmosfery mogło trafić co najmniej 325 miliardów ton siarki. Aby zdać sobie sprawę, co to oznaczało dla klimatu, trzeba wiedzieć, że jest to o cztery rzędy wielkości więcej, niż ilość siarki, która trafiła do atmosfery w 1883 roku podczas erupcji wulkanu Krakatau. Erupcja ta spowodowała, że średnie temperatury na Ziemi na pięć lat obniżyły się o około 1,2 stopnia Celsjusza.

Upadek asteroidy wywołał zniszczenia na skalę regionalną. Tym, co zabiło dinozaury i wiele innych roślin oraz zwierząt były zmiany klimatu. Prawdziwym zabójcą było to, co stało się w atmosferze. Jedynym sposobem na doprowadzenie na masowego wymierania są bowiem zmiany atmosferyczne, mówi Gulick.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem autorów nowych badań oraz algorytmu sztucznej inteligencji, jedno z masowych ziemskich wymierań, wymieranie dewońskie, nigdy nie miało miejsca. Obecnie uważa się, że przed około 375 milionami lat oceany stały się toksyczne, co doprowadziło do masowego wymierania. Wyginęły wówczas m.in. niemal wszystkie trylobity. Jednak grupa naukowców twierdzi, że nie było to masowe wymieranie, a stopniowy proces rozciągnięty na 50 milionów lat.
      Wymieranie dewońskie nie miało miejsca. Ziemia doświadczyła powolnego spadku bioróżnorodności, co zresztą niektórzy naukowcy już wcześniej sugerowali, mówi Doug Erwin z Narodowego Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie.
      Badanie historii bioróżnorodności nie jest łatwym zadaniem. Większość gatunków istnieje zaledwie kilka milionów lat. Jeśli więc widzimy skamieniałości gatunku w różnych miejscach, to pochodzą one z mniej więcej tego samego okresu. Podczas dotychczasowych badań nad bioróżnorodnością skupiano się na okresach liczących około 10 milionów lat.
      Jednak Shuzhong Shen z Instytutu Geologii i Paleontologii w Nankinie oraz jego koledzy i współpracujący z nimi Erwin byli w stanie przeprowadzić badania, w czasie których przyjrzeli się okresom trwającym zaledwie 26 000 lat. Dokonali tego za pomocą opracowanych przed dekadą metod analizy statystycznej, które wykorzystali do analizy 100 000 rekordów dotyczących skamieniałości 11 000 gatunków morskich znalezionych w Chinach i Europie. Obliczenia były tak złożone, że naukowcy musieli opracować specjalny algorytm sztucnej inteligencji i uruchomić go na czwartym najpotężniejszym superkomputerze świata, Tianhe-2A.
      Badaniami objęto okres 300 milionów lat,od początku kambru po początek triasu. Jak mówią obrazowo uczeni, poprawienie rozdzielczości czasowej badań pozwoliło na przejście od stwierdzenia, że wszyscy ludzie żyjący w tym samym wieku byli sobie współcześni, po uznanie za współczesnych sobie tylko ludzi, żyjących w tym samym półroczu.
      Spadek bioróżnorodności w dewonie jest wciąż jasno widoczny, ale następował on przez cały późny dewon, a nie był pojedynczym skoncentrowanym wydarzeniem, mówi emerytowany paleontolog Richard Bambach, autor pracy naukowej z 2004 roku, w której argumentował, że w dewonie nie doszło do masowego wymierania.
      Pomysł, że na Ziemi doszło do 5 masowych wymierań pojawił się po raz pierwszy w 1982 roku. Od tamtego czasu autorzy różnych badań argumentowali, że wymierań było od 3 do 20.
      Nie istnieje formalna definicja masowego wymierania, jednak większość specjalistów zgadza się, że takim mianem należy określić znaczne zwiększenie liczby gatunków ginących w krótkim czasie. Na przykład w okresie wymierania permskiego większość gatunków wyginęła w ciągu 63 000 lat.
      W roku 2004 Bambach argumentował również, że nie było wymierania triasowego. Jednak od tamtej pory pojawiło się więcej dowodów, iż miało ono jednak miejsce. Bambach przyznaje, że w tej kwestii się mylił.
      Wszystko jednak wskazuje na to, że Ziemia doświadczyła czterech, a nie pięciu, okresów masowego wymierania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w ruinach miasta Kulubá na Jukatanie, odkryto pozostałości dużego pałacu. Budynek o wysokości 6, długości 55 i szerokości 15 metrów mógł być używany już w 600 roku po Chrystusie.
      Archeolodzy z meksykańskiego Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) mówią, że budowla była wykorzystywana w późnym okresie klasycznym (600–900 n.e.) oraz klasycznym schyłkowym (850–1050 n.e.). To właśnie w okresie klasycznym schyłkowym Chichén Itzá było wyróżniającą się metropolią, która rozciągnęła swoje wpływy na takie miasta jak Kulubá. Wskazują na to posiadane przez nas informacje oraz znaleziona tutaj ceramika w typie Chichén oraz obsydian z tego samego źródła. Stąd też możemy wnioskować o wpływach, jakie Chichén Itzá miało na Kulubę, stwierdzili naukowcy.
      Podczas prac na terenie pałacu natrafiono na ponowne pochówki. Pogrzebano tam osoby, których szczątki przeniesiono na teren pałacu z pierwotnego miejsca spoczynku. Znalezione kości zabezpieczono i poddano konserwacji tak, by w przyszłości można było przeprowadzić badania i określić płeć, wiek czy pochodzenie pochowanych.
      Oprócz pałacu naukowcy badają jeszcze cztery inne struktury: ołtarz, pozostałości dwóch budynków mieszkalnych oraz okrągłą budowlę, prawdopodobnie piec. Dopiero zaczęliśmy odkopywać największe struktury na tym stanowisku, mówi archeolog Alfredo Barrera.
      Naukowcy obawiają się, że zabytki zostaną zniszczone przez słońce i wiatr, dlatego proponują zalesienie przynajmniej części Kuluby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Parker Solar Probe (PSP), sonda, która dotknęła Słońca, dokonała kolejnego odkrycia. Tym razem potwierdziła hipotezy dotyczące źródła Geminidów, roju meteorytów, który pojawia się na grudniowym niebie. To niezwykły rój, jeden z kilku, które nie pochodzą z komety. Część astronomów od dawna podejrzewała, że Geminidy pochodzą z asteroidy Faeton który pojawia się w okolicach Słońca mniej więcej w tym samym czasie. Rozwiązanie było prawdopodobne, jednak nie pewne, gdyż nie było wiadomo, jaki mógłby być mechanizm podążania szczątków za asteroidą. Pojawiła się hipoteza, że Geminidy powstały wskutek jakiego gwałtownego procesu.
      Teraz hipotezę wiążącą Geminidy z Faetonem potwierdziła PSP. Właśnie poinformowano, że w październiku 2018 roku Parker Solar Probe zaobserwowała strumień pyłu o szerokości 100 000 i długości 20 milionów kilometrów rozciągający się za Faetonem. Pył ten znajdował się na przewidywanej orbicie Geminidów.
      Roje meteorytów obserwujemy zwykle z Ziemi, dlatego sfotografowanie roju z kosmosu dostarcza wielu nowych informacji. Specjaliści, znając teraz masę i rozkład pyłu tworzącego Geminidy będą mogli odkryć, w jaki sposób powstał rój z asteroidy. Informację o odkryciu dokonanym przez PSP podano podczas spotkania Amerykańskiej Unii Geofizycznej, na kilka dni przed szczytem roju Geminidów, który zwykle przypada na 13–14 grudnia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po roku analiz NASA wybrała miejsce pobrania próbek z asteroidy Bennu. Próbki te zostaną przywiezione na Ziemię w ramach misji OSIRIS-REx. To pierwsza tego typu misja zorganizowana przez NASA.
      Próbki zostaną pobrane z miejsca o nazwie Nightingale, znajdujące się w kraterze w północnej części asteroidy. Wybrano je spośród czterech miejsc, które z jednej strony mogą dostarczyć bardzo dobrych próbek, a z drugiej są umiejscowione tak, że cała operacja będzie jak najmniej ryzykowna dla OSIRIS-REx. Po szczegółowym rozważeniu wszystkich czterech miejsc wybraliśmy to, które zawiera najwięcej dobrego materiału, który można będzie bezpiecznie pobrać. Nightingale w największym stopniu spełnia te warunki, mówi Dante Lauretta, główny naukowiec misji.
      Nightingale położone jest w północnym kraterze o szerokości 140 metrów. Jego powierzchnia jest dość gładka. Jako, że miejsce znajduje się w północnej części Bennu, panują tam niższe temperatury i materiał jest lepiej zachowany niż w innych częściach. Ponadto wszystko wskazuje, że krater powstał stosunkowo niedawno, więc materiał, który można pobrać, nie był zbyt długo wystawiony na działanie czynników zewnętrznych.
      Operacja pobrania próbek będzie trudniejsza, niż pierwotnie zakładano. Według pierwotnych planów OSIRIS-REx miał wylądować na obszarze o średnicy 50 metrów. Nightingale ma średnicę jedynie 16 metrów, jest to zatem obszar niemal 10-krotnie mniejszy. To zaś oznacza, że pojazd musi bardzo precyzyjnie osiąść na asteroidzie. Ponadto na wschodnim krańcu Nightingale znajduje się olbrzymi głaz, który może stanowić niebezpieczeństwo podczas startu z powierzchni asteroidy.
      OSIRIS-REx został wyposażony w autonomiczny system, który ocenia, czy lądowanie jest możliwe i sam potrafi je przerwać, jeśli miałoby się okazać zbyt ryzykowne. Musimy bowiem pamiętać, że sam pojazd może wzniecić pył z powierzchni asteroidy, co zmieni podłoże i może się okazać, że nie warto ryzykować. Gdyby nie udało się pobrać próbek z Nightingale OSIRIS-REx spróbuje wylądować w zapasowym miejscu o nazwie Osprey.
      Bennu to poważne wyzwanie ze względu na bardzo nierówne podłoże. Wykorzystaliśmy więc dokładniejszą, ale bardziej skomplikowaną,, technikę optycznej nawigacji. Wyposażyliśmy OSIRIS-REx w możliwość samodzielnej oceny ryzyka związanego z lądowaniem i podjęcia decyzji, mówi Rich Burns, jeden z menedżerów projektu.
      W styczniu OSIRIS-REx rozpocznie serię przelotów nad Nightingale i Osprey. Będzie zbierał dodatkowe dane i przyglądał się obszarom ewentualnego lądowania. Próba zebrania próbek zostanie podjęta w sierpniu. W 2021 roku pojazd pożegna się z Bennu i poleci w kierunku Ziemi. Ma wylądować we wrześniu 2023 roku.
      Pierwszą w historii misją, podczas której ludzkość pobrała próbki z asteroidy, była japońska Hayabusa, która wróciła na Ziemię w 2010 roku z materiałem z asteroidy Itokawa. Ponadto dokładnie przed miesiącem, 13 listopada, japońska Hayabusa 2 opuściła okolice asteroidy Ryugu i wraca z próbkami na Ziemię. Ma tutaj dotrzeć pod koniec 2020 roku.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japońska sonda Hayabusa2 wraca na Ziemię. To ostatni etap 6-letniej misji, w ramach której sonda stała się pierwszym wysłanym przez człowieka pojazdem, który zebrał próbki spod powierzchni asteroidy.
      Japońska agencja kosmiczna JAXA poinformowała, że dnia 13 listopada o godzinie 10:05 czasu japońskiego (2:05 czasu polskiego) Hayabusa2 delikatnie uruchomiła silniki i zaczęła oddalać się od asteroidy z prędkością mniejszą niż 10 cm/s. Za niecały miesiąc, 10 grudnia, sond uruchomi silniki jonowe i rozpocznie podróż w kierunku Ziemi. Ma tutaj dotrzeć pod koniec 2020 roku.
      Hayabusa2 została wystrzelona w drugiej połowie 2014 roku, a na asteroidę Ryugu trafiła w czerwcu 2018 roku. To pierwsza misja, w ramach której lądowniki trafiły na powierzchnię asteroidy, pierwsza, która pobrała próbki z niewidocznej z Ziemi strony asteroidy oraz pierwsza, która pobrała próbki spod powierzchni.
      Ryugu ma bardzo ciemny kolor, prawdopodobnie ze względu na wysoką zawartość węgla. Hayabusa2 odkryła, że asteroida ma niezwykle małą gęstość, sugeruje, że jest złożona z małych luźno połączonych skał. Jej powierzchnia jest bardziej kamienista niż wcześniej badanych asteroid. Dotychczasowe badania wskazują, że Ryugu powstała w wyniku kolizji dwóch większych obiektów.
      Obecnie ludzkość bada też asterodię Bennu. Na jego orbicie od niemal roku znajduje się pojazd OSIRIS-REx. Jego zadaniem również jest pobranie próbek. Misja ma wylądować na Ziemi w 2023 roku.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...