Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zapomniany odpad. Niedopałki papierosów to najbardziej rozpowszechniony śmieć na Ziemi

Recommended Posts

Ludzie bardzo szybko pogodzili się z porzuceniem plastikowych słomek, co z jednej strony pokazuje, jak skuteczna może być odpowiednio przeprowadzona kampania na rzecz środowiska, a z drugiej może budzić obawy, że dla wielu osób porzucenie plastikowych słomek będzie jedynym realnym wysiłkiem, jaki podejmą na rzecz środowiska. Tymczasem zapominamy o najczęściej wyrzucanym plastikowym odpadzie na Ziemi – niedopałkach papierosów.

Każdego roku ludzie wypalają około 5,6 biliona papierosów, a 2/3 z niedopałków są wyrzucane byle gdzie. To oznacza, że każdego roku na trawnikach, chodnikach, w przydrożnych rowach czy na drogach ląduje 4,5 biliona niedopałków. Od lat 80. ubiegłego wieku niedopałki stanowią 30–40 procent wszystkich śmieci znajdowanych na plażach i ulicach miast.

Wielokrotnie możemy obserwować palaczy wyrzucających niedopałki wprost na chodnik czy pozbywających się ich przez okna samochodów lub mieszkań. Wbrew pozorom niedopałki papierosów nie są tak nieszkodliwe, jak się wydaje, a nowe badania sugerują, że mogą one znacząco uszkadzać rośliny, wśród których niedopałek leży.

Filtry papierosowe składają się z tysięcy włókien octanu celulozy. Ich proces biodegradacji trwa wiele lat, a włókna pochodzące z filtrów papierosowych znaleziono nawet na dnie oceanów.

Zużyte filtry zawierają tysiące szkodliwych substancji chemicznych, które są toksyczne dla roślin, gryzoni, owadów, grzybów i innych organizmów żywych. Szczególnie szkodliwe mogą być dla ptaków i żółwi morskich. Po połknięciu przez nie powodują wymioty, a czasem konwulsje. Pomimo tego, że niedopałki i filtry papierosowe są tak rozpowszechnionym odpadem, prowadzono niewiele badań dotyczących ich wpływu na środowisko.

Autorką najnowszego z takich badań jest Danielle Green z Anglia Ruskin University. Wraz z kolegami przyjrzała się ona trzem największym parkom w Cambridge. Naukowcy stwierdzili, że średnio na każdy metr kwadratowy parku przypada 2,6 niedopałka. Największa ilość tego typu śmieci znajduje się – co można obserwować i w Polsce – w pobliżu ławek. Tam na każdy metr kwadratowy przypada 126 niedopałków. Palacze wyrzucają je na ziemię, mimo że zaraz obok znajdują się kosze na śmieci.

Green i jej zespół postanowili sprawdzić, jaki wpływ mają niedopałki na roślinność. Wrzucili niedopałki do donic z nasionami trawy oraz z nasionami koniczyny i sprawdzali, jak wpłynie to na wzrost roślin. Testowano zarówno czyste filtry, które nie były używane, jak i filtry po wypaleniu papierosów. Pod uwagę wzięto zwykłe papierosy oraz papierosy mentolowe. W ramach grupy kontrolnej wykorzystano donice, do których wrzucono kawałki drewna wielkości niedopałka. Uczeni chcieli sprawdzić, czy na wzrost roślin może mieć wpływ neutralny obiekt znajdujący się na powierzchni.

Badania wykazały, że niedopałki zmniejszyły poziom zapylenia oraz długość roślin o około 25%, a masa systemu korzeniowego koniczyny była o 60% mniejsza. Naukowcy przypominają, że już w latach 90. w ramach innych badań wykazano, że samo dmuchanie dymem tytoniowym na nasiona roślin opóźnia wzrost i prowadzi do zaburzeń struktury komórek.

Niedopałki papierosów są od niemal 40 lat najbardziej rozpowszechnionym odpadem. Niektórzy od dłuższego już czasu zwracają na to uwagę. Pojawiły się różne propozycje rozwiązania problemu, od zakazu stosowania filtrów papierosowych, które niemal nie mają wpływu na zdrowie palaczy, po nałożenie na producentów papierosów obowiązku skupowania niedopałków.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, wyprodukowanie i dystrybucja paczki papierosów to jakieś 2,50. Pytanie: na co idzie jakieś 12,50 od paczki (w Polsce) jako haracz? Puknijcie się idioci. :)

W krajach "cywilizowanych" jest lepiej, bo w GB paczka to 8 funtów. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Szedar napisał:

No tak, wyprodukowanie i dystrybucja paczki papierosów to jakieś 2,50. Pytanie: na co idzie jakieś 12,50 od paczki (w Polsce) jako haracz? Puknijcie się idioci. :)

W krajach "cywilizowanych" jest lepiej, bo w GB paczka to 8 funtów. :)

Jak to się ma do artykułu ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Pojawiły się różne propozycje rozwiązania problemu, od zakazu stosowania filtrów papierosowych, które niemal nie mają wpływu na zdrowie palaczy, po nałożenie na producentów papierosów obowiązku skupowania niedopałków.

Tak. To próba wymuszania na palaczach kolejnych haraczy. Ja już zapłaciłem w swoim życiu zbyt dużo, tylko efektów tego haraczu nie widzę. Nigdzie.

P.S. Nie myl przy okazji pseudoostracyzmu i mody z rzeczywistością.

edit: skoro zapewne Ty i ja wiemy, że tytoń jest bardziej szkodliwy niż gras, a skoro ten ostatni jest nielegalny, to jaki problem w tym, by uczynić tytoń nielegalnym? Jestem legalistą i pójdę na odwyk, zapłacisz Ty. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Należy nauczyć palaczy kultury i nie wyrzucania byle gdzie kiepów. Dodałbym do tego jeszcze konieczność wyższej składki na świadczenie zdrowotne i odliczania czasu palenia pd czasu p[racy. Jako niepalący czuję się poszkodowany prze przywileje jakie mają palący.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie mają tak dobrze palacze? Osobiści palę tylko w SWOIM wozie i SWOIM domu. Nikomu nie każę tam wchodzić, a obawiam się, że niektórych zrzuciłbym na zbity pysk ze schodów. Nie wyjaśniłeś na co dziennie wydaję jako HARACZ ponad 10 pln. Pomyśl nim walniesz coś równie głupiego.

 

Nie chcę zakładać nowego wątku w luźnych i liczę na pobłażliwość modów, bo, w końcu, każdy myślący (mam nadzieję) na tym forum wie, że tytoń i alkohol to samo zło. Nie liczy się ile, ale sam fakt. Palisz? Pijesz? Zabijasz się, a "koszty społeczne" ponosimy wszyscy. Czy jest jakiś odpowiedzialny kraj, który w trosce o swoich obywateli zdelegalizował tytoń i alkohol? Jakoś nie bardzo jest to norma, bo w końcu wyśrubowana akcyza to bardzo istotny wkład "na utrzymanie tej hydry nienasyconej, ich dzieci, żon i matek ". I skoro za klasykiem (Kazik), to dodam, że "właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem, tak świadomie uszczuplającym dochody państwa - bezideowcem".

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.07.2019 o 18:36, Szedar napisał:

Nie wyjaśniłeś na co dziennie wydaję jako HARACZ ponad 10 pln.

Przecież nikt nie każe ci płacić tego haraczu. Rzuć palenie i nie płać. Ktoś cię zmusza do palenia tego świństwa?

Inną sprawą jest, że moim zdaniem ten HARACZ powinien iść w całości na służbę zdrowia i powinien być dwa razy taki jak jest.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie porównywałbym też tytoniu do alkoholu. Tytoń nawet w małych ilościach szkodzi oraz dym papierosowy szkodzi na odległość również niepalącym (np. to dmuchanie dymem na nasiona), o smrodzie nie wspomnę.

Delegalizacja powiadasz... ja tam jestem za :)

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Artykuł nie traktuje o szkodliwości palenia. To jest oczywiste. Równie oczywiste jest że pieniądze z akcyzy nie są przeznaczone na neutralizację toksycznych śmieci - niedopałków papierosów. To problem którego nikt nie zauważa. 

Niedopałki są tylko małą częścią problemu. Globalnym problemem jest utylizacja odpadów i procedury ich przetwarzania. Można wyróżnić  kilkadziesiąt różnych klas śmieci, które występują powszechnie, zajmując niewielką procentową objętość wszystkich odpadów, ich suma jednak w skali globalnej, sprawia że są one groźne dla środowiska. Nie ma skutecznej i taniej metody odzyskiwania cennych surowców z naszych śmieci.  I dopóki cena wydobycia surowców będzie niższa od ceny takiego surowca pozyskanego z odpadów, nie ma praktycznie szansy na skuteczną eliminację  trujących śmieci.  Sztuczne zrównanie cen wydobycia sprawiłoby że bardziej opłacalne byłoby pozyskiwanie cennych surowców ze śmieci a wtedy problem sam się rozwiązuje. Musiałoby to się jednak odbyć w skali globalnej, a to przynajmniej dzisiaj jest nierealne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szeroko znany jest związek pomiędzy paleniem papierosów a chorobami nowotworowymi. Jednak znacznie mniej znany jest związek pomiędzy umiarkowaną konsumpcją alkoholu a ryzykiem wystąpienia raka.
      Autorzy najnowszych badań przeprowadzonych przez Southampton University, których wyniki opublikowano w BMC Public Health, postanowili lepiej uświadomić opinię publiczną, porównując ryzyko związane z piciem alkoholu do ryzyka związanego z paleniem papierosów.
      Wiadomo, że alkohol powoduje co najmniej 7 rodzajów raka – piersi, wątroby, ust, przełyku, pęcherza i gardła. Szczególnie narażone są kobiety. Co gorsza, nie ma bezpiecznego poziomu spożycia alkoholu. Ryzyko wiszące nad kobietami jest większe, ponieważ przy umiarkowanym spożyciu alkoholu ryzyko rozwoju raka piersi jest większe niż dla innych nowotworów.
      Z badań wynika, że 70% ludzi wie o związku palenia papierosów z nowotworami. Działania podjęte w kierunku ograniczenia palenia przynoszą wymierne efekty. Wysokie podatki, zakazy reklamy i inne spowodowały, że np. w Wielkiej Brytanii odsetek palaczy spadł z 46% w 1974 roku do 19% w 2014 roku. Także w Polsce szybko zmniejsza się liczba palaczy. Jeszcze w 2011 roku odsetek palących wynosił 31%, by w 2015 spaść do 24%. Papierosy zabijają nawet 2/3 palaczy, a palenie odpowiada za kilkadziesiąt procent przypadków nowotworów.
      Opinia publiczna wie jednak znacznie mniej na temat ryzyka związanego ze spożyciem alkoholu. W ramach najnowszych badań naukowcy postanowili porównać alkohol z tytoniem. Okazało się, że kobieta wypijająca tygodniowo butelkę wina naraża się na takie ryzyko rozwoju nowotworu jak przy wypaleniu 10 papierosów. W przypadku mężczyzny ryzyko to odpowiada wypaleniu 5 papierosów. Oznacza to, że wypijanie codziennie do obiadu lampki wina niesie ze sobą takie ryzyko jak wypalenie przez kobietę 26 paczek, a przez mężczyznę 13 paczek papierosów w ciągu roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwsze wnioski płynące ze współpracy pomiędzy Seattle Children's Research Institute a analitykami danych z Microsoftu są takie, że matki palące papierosy w czasie ciąży narażają swoje dziecko na nagłą śmierć łóżeczkową. Z badani opublikowanych na łamach pisma Pediatrics wynika, że wraz z każdym wypalonym papierosem ryzyko śmierci niemowlęcia zwiększa się o 0,07%.
      Teraz lekarze mogą informować palące kobiety, że znacząco zwiększają ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej. Gdy przeprowadzono publiczną kampanię edukującą rodziców odnośnie prawidłowej pozycji śpiącego niemowlęcia, doszło do 50% zmniejszenia przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. Mamy nadzieję, że przeprowadzenie podobnej kampanii dotyczącej palenia pozwoli uniknąć wielu takich tragicznych zdarzeń, mówi główna autorka badań, doktor Tatiana Anderson.
      Każdego roku w USA dochodzi do około 3700 przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. Anderson i jej koledzy szacują, że gdyby żadna kobieta nie paliła w ciąży, można by uratować życie około 800 dzieci.
      Naukowcy, chcąc lepiej zrozumieć związek pomiędzy palącą matką a nagłą śmiercią łóżeczkową, przeanalizowali dane za lata 2007–2011 odnośnie palących kobiet. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych urodziło się około 20 milionów dzieci i zanotowano ponad 19 000 przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. W części przypadków udało się określić przyczynę, w części zaś nie. Naukowcy sprawdzili też, jak ograniczenie lub rzucenie palenia w ciąży wpływa na zespół nagłej śmierci łóżeczkowej.
      Ponad połowa kobiet w ciąży nie zmniejszyła liczby wypalanych papierosów. Gdy porównano z nimi grupę kobiet, które zredukowały palenie przed trzecim trymestrem, okazało się, że w grupie tej ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej spadło o 12%. W grupie kobiet, które rzuciły palenie na czas ciąży ryzyko śmierci dziecko było aż o 23% mniejsze. Jednak i tak było ono większe niż u kobiet, które nigdy nie paliły. Dzieci tych kobiet, które paliły jeszcze na trzy miesiące przed ciążą i rzuciły w pierwszym trymestrze ciąży wciąż były narażone na większe ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niż matki niepalących.
      Kobiety muszą zrozumieć, że rzucenie palenia przed i w czasie ciąży zmniejsza ryzyko śmierci dziecka. Jeśli kobieta nie jest w stanie rzucić papierosów, to powinna przynajmniej zmniejszyć ich liczbę. Każdy papieros mniej to większe szanse dla dziecka, mówi doktor Anderson.
      Wykorzystaliśmy sztuczną inteligencję i stworzyliśmy uczący się model, który przeanalizował miliony danych dotyczących urodzeń i zgonów dzieci, w tym informacje o tym, czy matka pali. To pozwoliło nam na dokonanie czegoś, co wcześniej było niemożliwe: ocenienie wpływu każdego dodatkowego papierosa na ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej, mówi Juan Lavista, dyrektor w AI For Good Research Lab Microsoftu. Nadal będziemy prowadzili nasz program AI for Humanitarian Action i wraz z naukowcami z Seattle oraz ekspertami z całego świata będziemy badali inne przyczyny zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej, dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sahara jest obecnie jednym z najbardziej nieprzyjaznych miejsc do zamieszkania. Jednak nie zawsze tak było. Rysunki naskalne i wykopaliska archeologiczne dowodzą, że w przeszłości na Saharze mieszkało się łatwiej niż obecnie.
      Naukowcy z MIT-u, którzy przeanalizowali saharyjski pył osadzony u zachodnich wybrzeży Afryki w ciągu ostatnich 240 000 lat odkryli, że Sahara i cała Afryka Północna co 20 000 lat zmieniają klimat z suchego na wilgotny. Zdaniem uczonych taki okres zmian wskazuje, że główną siłą za nimi stojącą są zmiany osi Ziemi względem Słońca, które przyczyniają się do zmian nasłonecznienia pomiędzy porami roku i zmian siły monsunów.
      Naukowcy spekulują, że w przypadku Afryki Północnej, gdy Ziemia nachylona jest tak, by latem otrzymywać maksymalnie dużo światła słonecznego, w regionie dochodzi do zwiększenia aktywności monsunów, które prowadzą do pojawienia się bardziej wilgotnego klimatu nad Saharą i mamy do czynienia z jej zielenieniem. Gdy nachylenie osi planety ulega zmianie, monsuny słabną i Sahara staje się pustynią, jaką ją widzimy obecnie. Uzyskane przez nas wyniki sugerują, że klimat Afryki Północnej zmienia się do 20 000 lat i mamy na przemian zieloną i suchą Saharę, mówi profesor David McGee. Sądzimy, że wyniki te możemy wykorzystać do lepszego zrozumienia historii Sahary, tego, które okresy w dziejach były dobre dla osadnictwa czy rozprzestrzenienia się naszego gatunku i jego wyjścia z Afryki.
      Co roku wiatry wywiewają z Sahary setki milionów ton pyłu. Znaczna ich część trafia do Atlantyku. Osady te, tworzone przez setki tysięcy lat, są geologicznym zapisem historii klimatu Afryki Północnej. Warstwy z grubymi osadami pyłu to świadectwo suchego klimatu, te z cieńszymi osadami wskazują najprawdopodobniej na bardziej mokry okres.
      Wcześniejsze analizy rdzeni z osadami wydobytymi u wybrzeży Afryki wskazywały na regularne zmiany klimatu zachodzące co 100 000 lat, które naukowcy powiązali z epokami lodowymi. Warstwy z dużą zawartością pyłu miały pochodzić z okresów zlodowaceń, a te z mniejszą – z interglacjałów. Jednak autorzy najnowszych badań mówią, że wyniki takie stoją w sprzeczności z modelami klimatycznymi, które wskazują, że główną siłą napędową saharyskiego klimatu jest sezon monsunów, którego siła zależy od nachylenia osi Ziemi względem Słońca i ilości energii, jaką region ze Słońca otrzymuje. Musieliśmy poradzić sobie z faktem, że liczące 20 000 lat okresy zmian nachyleń osi Ziemi powinny być tym, co kontroluje siłę monsunów, ale w zapisach geologicznych widzieliśmy zbieżność z okresami zlodowaceń co 100 000 lat, mówi McGee.
      Żeby rozwiązać ten problem naukowcy opracowali własną technikę analizy rdzeni i wykorzystali ją do zbadania materiału pobranego przez uczonych z Uniwersytetu w Bordeaux, który został pozyskany z miejsc oddalonych zaledwie kilka kilometrów od miejsc pobrania wcześniejszych rdzeni. Naukowcy skupili się na badaniu koncentracji toru. Pierwiastek jest powstaje w oceanach w stałym tempie, w miarę rozpadu uranu obecnego w wodzie. Tor szybko łączy się z osadami dennymi, co pozwala stwierdzić, jak szybko osady te powstawały. W czasach, gdy mamy do czynienia z mniejszym osadzaniem się materiału, tor jest bardziej skoncentrowany w warstwach, a gdy materiał szybko się osadza, tor jest bardziej rozproszony.
      Odkryliśmy, że niektóre wzrosty tempa osadzania rzeczywiście były związane z faktem, że do oceanu trafiało więcej pyłu. Ale inne wzrosty były spowodowane szybszym rozpuszczaniem się węglanów w wodzie. W czasie epok lodowych ten obszar oceanu był bardziej kwasowy, więc węglany szybciej się rozpuszczały i tworzyło się więcej osadów. Mogło to sugerować większy napływ pyłu znad Sahary, ale w rzeczywistości tak nie było, mówi McGee.
      Gdy już wyjaśniono tajemnicze wzrosty co 100 000 lat okazało się, że pozostaje regularny wzorzec zmian zachodzących co 20 000 lat, który zgadza się ze zmianami nachylenia osi Ziemi i zmianami w sile monsunów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wystawienie mężczyzny na działanie nikotyny może powodować deficyty poznawcze u jego dzieci i wnuków, wynika z badań przeprowadzonych na Florida State University. Zaobserwowane zjawisko nie ma nic wspólnego z tym, że dzieci czy wnuki stają się biernymi palaczami czy same są wystawione na działanie nikotyny, którą pali ojciec i dziadek. Najprawdopodobniej mamy tutaj do czynienia z epigenetycznymi zmianami w kluczowych genach spermy.
      Nie od dzisiaj wiadomo, że jeśli matka zostaje wystawiona na działanie nikotyny, to jej potomstwo i kolejne pokolenia są bardziej narażone na takie zaburzenia jak ADHD. Jednak znacznie mniej wiadomo o potencjalnym wpływie nikotyny używanej przez ojca na jego potomstwo.
      Zespół naukowców z Florydy podawał samcom myszy niskie dawki nikotyny w wodzie. Środek podawano tylko w tym okresie życia, w którym samce produkowały spermę. Następnie łączono samców z samicami i nigdy więcej nie wystawiano ich na działanie nikotyny.
      Zaobserwowano, że o ile zachowanie myszy, które zażywały nikotynę, nie uległo zmianie, to ich potomstwo, obojga płci, wykazywało nadaktywność, deficyt uwagi i brak elastyczności poznawczej. Gdy następnie samice (ale nie samce), których ojcowie otrzymywali nikotynę, były kojarzone z samcami, którzy nigdy z nikotyną nie mieli do czynienia, to ich męskie potomstwo nadal wykazywało niewielki, ale wciąż znaczący, brak elastyczności poznawczej.
      Analiza plemników samców zażywających nikotynę wykazała, że modyfikacji uległy u nich promotory wielu genów, w tym genu dopaminy D2, który jest niezwykle istotny dla rozwoju mózgu i zdolności do uczenia się.
      Nasze badania pokazują, że potrzebujemy więcej badań nad wpływem palenia przez ojców na zdrowie ich dzieci, mówi Pradeep Bhide, członek zespołu naukowego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z australijskiego Uniwersytetu Nowej Południowej Walii (UNSW) wykazali, że usunięcie ze środowiska głównego drapieżnika wpływa nie tylko na florę i faunę, ale nawet na... kształt wydm i wiatr. Zniknięcie drapieżnika wywołuje efekt domina w całym łańcuchu pokarmowym i ma dalekosiężne skutki środowiskowe, o których dotychczas wiemy bardzo niewiele.
      W latach 1880–1885 na Pustyni Strzeleckiego wybudowano najdłuższe na świecie ogrodzenie. Dingo Fence liczy sobie 5614 kilometrów długości, a jego zadaniem od ponad 100 lat jest ochrona stad owiec przed psami dingo. Postawienie płotu i prześladowania psów dingo przez człowieka spowodowały, że w strefie chronionej dingo niemal nie występują. Pociągnęło to za sobą poważne skutki.
      Uczeni z UNSW wykazali, że usunięcie ze środowiska dingo wpłynęło nawet na... kształt wydm na pustyni. Gdy zabrakło psów znacząco zwiększyła się populacja lisów i zdziczałych kotów. To z kolei pociągnęło za sobą zmniejszenie populacji niewielkich gryzoni i wzrost pokrywy roślinnej. Więcej roślin przyczyniło się zaś do zmiany ruchu piasku i powietrza. Rośliny pokryły piasek i go przytrzymują w miejscu. Związane przez rośliny wydmy stają się coraz wyższe, gdyż wiatr nanosi nowy piasek na wierzchołki.
      Po drugiej stronie płotu, gdzie dingo występują, wydmy są niższe i bardziej płaskie. To pokazuje, że usunięcie drapieżnika wywołuje efekt domina o bardzo dalekosiężnych konsekwencjach, mówi profesor Mike Letnic. Konsekwencje te sięgają znacznie dalej niż interakcja pomiędzy drapieżnikiem i ofiarą. Ma to wpływ nawet na ruch piasku i wiatru na pustyni, dodaje uczony.
      Gdy zabrakło dingo, wydmy nie tylko stały się wyższe, ale mają też inny kształt i inne właściwości. Wszystko jest ze sobą połączone, dodaje główny autor badań, doktor Mitchell Lyons.
      Profesor Letnic, który od ponad 10 lat bada populacje dingo w ogrodzonym regionie mówi, że różnice pomiędzy obszarami, gdzie występują psy oraz tymi, gdzie ich nie ma, są widoczne. Gdy tam jesteś, widzisz, że coś się zmienia. To można wyczuć. Trudno jest jednak powiedzieć, na czym polega ta różnica, stwierdza uczony.
      Różnicę tę zauważono, dzięki dronom, modelowaniu 3D, algorytmom oraz porównywaniu obecnego krajobrazu z krajobrazem ze zdjęć lotniczych sprzed kilkudziesięciu lat. Dingo Fence istnieje od ponad 100 lat, a jego zbudowanie stworzyło osobny obszar, który możemy badać. Dopiero zaczynamy zauważać wpływ, jaki psy dingo mają na środowisko i możemy powoli dokumentować wszystkie zależności w przyrodzie, jakimi powiązany jest ten gatunek.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...