Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Znaczniki ułatwią poruszanie się po kampusie Politechniki Wrocławskiej

Recommended Posts

Politechnika Wrocławska uruchomiła na terenie kampusu pilotażowy system elektronicznych znaczników, które ułatwiają poruszanie się po terenie osobom z niepełnoprawnościami. Urządzenia zostały zamontowane w trzydziestu miejscach m.in. w gmachu głównym, Bibliotechu i na stacjach Polinki.

Od dłuższego czasu zwiększamy dostępność naszej uczelni i kampusu dla osób z niepełnosprawnościami. Dotyczy to nie tylko kwestii architektonicznych, czyli dostosowania budynków do ich potrzeb, lecz także dostępności informacyjnej. Chodzi przede wszystkim o to, żeby osoby odwiedzające Politechnikę Wrocławską mogły bez żadnych problemów sprawdzić, gdzie się znajdują, co jest w danym miejscu oferowane czy gdzie można uzyskać pomoc – mówi Marek Tankielun, kierownik Pracowni Tyfloinformatycznej Politechniki Wrocławskiej.

Czujniki można obecnie znaleźć w trzydziestu miejscach na terenie całego kampusu naszej uczelni. Te niewielkie urządzenia zamontowane zostały zarówno wewnątrz budynków, jak i na elewacjach. Posiadają autonomiczne źródło energii, co pozwala na pracę nie krótszą niż trzy lata. Chcąc z nich skorzystać, wystarczy ściągnąć na smartfon lub tablet darmową aplikację Totupoint i mieć ją uruchomioną w trakcie poruszania się po kampusie.

Gdy zbliżymy się do znacznika, z zamontowanego w nim głośnika usłyszymy informację o naszym aktualnym położeniu np. wejściu na stołówkę w Strefie Kultury Studenckiej czy na stację „Polinki”. Dodatkowo w aplikacji mobilnej wyświetlają się rozbudowane opisy tekstowe z informacjami o poruszaniu się po obiekcie, dostępności informacyjnej i architektonicznej – wyjaśnia Marek Tankielun, który sam jest osobą niewidomą.

W razie potrzeby istnieje również możliwość wezwania asysty, bowiem aplikacja ma zapisane numery telefoniczne np. do Biura Karier, obsługi stołówki czy Sekcji Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Gdy przechodzimy obok stołówki, aplikacja wyświetli nam także aktualne menu. Co ważne, z systemem połączona jest strona internetowa, na której można wcześniej sprawdzić, gdzie rozlokowane są znaczniki i jakie zawierają informacje.

Sama aplikacja dostępna jest w języku polskim i angielskim. Jest ona także bardzo prosta w użytkowaniu. Można ją oczywiście konfigurować według własnych potrzeb, ale standardowe ustawienia są dobrane tak, by od samego początku móc z niej korzystać bez najmniejszych problemów – dodaje kierownik.

Obecnie urządzenia można znaleźć w budynkach A-1, C-13, C-18, D-21, H-14, a także na obu stacjach kolei linowej „Polinka”. W pierwszym etapie naszego projektu zdecydowaliśmy o umieszczeniu znaczników w kluczowych, naszym zdaniem, miejscach, z których korzystają pracownicy, studenci, a także osoby odwiedzające Politechnikę. I tak np. budynek C-13 został wybrany ze względu na zlokalizowany tam Dział Socjalny, Dział Rekrutacji i naszą sekcję, a gmach główny m.in. ze względu na znajdującą się tam bibliotekę i aulę, w której odbywają się różnego rodzaju uroczystości – tłumaczy Marek Tankielun.

Kampus Politechniki Wrocławskiej to jedyne miejsce na Dolnym Śląsku, w którym działają tego typu urządzenia. Jest to też jedyny w Polsce tak rozbudowany system, bowiem najczęściej stosowane rozwiązania ograniczają się do komunikatów tekstowych i dźwiękowych.

Oczywiście mamy w planach jego dalszą rozbudowę. Najpierw chcielibyśmy się jednak dowiedzieć, jak nasze rozwiązania oceniają użytkownicy i jakich jeszcze oczekują treści. Może chcieliby na przykład, żeby w aplikacji pojawiła się informacja w języku migowym o tym, jak skorzystać z „Polinki” czy stołówki? Jesteśmy otwarci na wszelkie uwagi, bo możliwości rozwoju są bardzo szerokie. Znaczniki pozwalają na umieszczenie w nich każdej treści tekstowej i multimedialnej – podkreśla Marek Tankielun.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wargatek czyściciel (Labroides dimidiatus) reaguje na swoje odbicie w lustrze i podczas testów z lustrem próbuje usunąć znaczniki ze swojego ciała.
      Autorzy artykułu z pisma PLoS Biology uważają, że wyniki sugerują, że ryby mają o wiele bardziej rozwinięte możliwości poznawcze niż dotąd sądzono.
      Zespół z Instytutu Ornitologii Maxa Plancka i Miejskiego Uniwersytetu Osaki podkreślają, że należy się zastanowić, czy "przejście" testu lustra pokazuje, że ryby rzeczywiście mają samoświadomość, cechę przypisywaną wcześniej naczelnym i niektórym innym ssakom, czy też raczej test lustra można rozwiązać, wykorzystując zupełnie inne procesy poznawcze niż dotąd uważano.
      Zachowania, jakie obserwujemy, pozostawiają niewiele wątpliwości, czy behawioralnie rybka spełnia kryteria testu lustra [...]. Mniej oczywiste jest jednak to, czy zachowania te można uznawać za dowód samoświadomości ryby; mimo że w przeszłości u wielu innych zwierząt te same zachowania były interpretowane jako samoświadomość - opowiada dr Alex Jordan.
      By przetestować samoświadomość wargatka, naukowcy umieszczali kolorowy znacznik w takim miejscu, że można go było zobaczyć wyłącznie w odbiciu w lustrze. By uznać test za wykonany, ryba musiała dotknąć lub zacząć badać znacznik.
      Biolodzy zauważyli, że wargatki próbowały usunąć znacznik, ocierając się o twardą powierzchnię. Ryby nigdy nie "walczyły" za to z przezroczystymi znacznikami. Pod nieobecność lustra kolorowe również były ignorowane.
      Nieoznakowane wargatki nie próbowały się czyścić, widząc przez przezroczyste przepierzenie oznakowane ryby. Nie obchodziły ich też znaczniki przyklejone do lustra. To oznacza, że nie jest to prosta reakcja na znaczniki przypominające ektopasożyty (jak nazwa wskazuje, wargatek żywi się pasożytami skórnymi innych ryb).
      Zdając sobie sprawę z kontrowersji wzbudzanych przez studium, wydawcy PLoS Biology poprosili o komentarz profesora Fransa de Waala, prymatologa z Emory University, który badał rozpoznawanie w lustrze u ssaków. De Waal uznał badanie za intrygujące, ale przestrzegł przed zero-jedynkowym postrzeganiem samoświadomości zwierząt. A co jeśli samoświadomość rozwija się jak cebula, tworząc się warstwa po warstwie, a nie pojawiając się w gotowej postaci? By głębiej zbadać samoświadomość, powinniśmy przestać postrzegać reakcje na test lustra jako papierek lakmusowy [samoświadomości]. Tylko z bogatszą teorią ja i większą baterią testów będziemy w stanie określić wszystkie poziomy samoświadomości, w tym ten, na którym plasują się ryby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Symptomy chorób neurodegeneracyjnych, widoczne lata przed pojawieniem się objawów klinicznych, można wykryć podczas badań próbek medycznych za pomocą mikroskopii fluorescencyjnej. Warunkiem jest jednak użycie odpowiednio czułych i selektywnych barwników, wiążących się z konkretnymi strukturami amyloidowymi. Krokiem ku spersonalizowanej profilaktyce neuromedycznej przyszłości jest nowy barwnik, zaproponowany przez polsko-amerykańską grupę naukowców.
      Od zaburzeń pamięci po cieszące się szczególnie złą sławą choroby Creutzfeldta-Jakoba czy Alzheimera – aż kilkadziesiąt chorób ma związek z formowaniem się w komórkach włókien amyloidowych, czyli złogów o skomplikowanych kształtach. Odkładają się one w wyniku niewłaściwego zwijania się białek, głównie białka znanego jako amyloid beta. Są podstawy by sądzić, że już wkrótce w laboratoriach medycznych pierwsze oznaki neurodegeneracji będzie można zidentyfikować na wcześniejszych etapach rozwoju choroby mózgu, a przy tym w sposób znacznie bardziej precyzyjny niż do tej pory. Nowe możliwości detekcyjne otwierają się dzięki osiągnięciom polsko-amerykańskiego zespołu, w którego skład weszli naukowcy z Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk (IChF PAN) w Warszawie, Politechniki Wrocławskiej, University of Michigan i University of California, Santa Barbara.
      Wraz ze starzeniem się społeczeństw rośnie znaczenie wczesnego wykrywania chorób neurodegeneracyjnych, z reguły objawiających się u osób w późnym wieku. Stawka jest niebagatelna, co widać choćby po danych dotyczących choroby Alzheimera. O ile wśród osób po 70. roku życia cierpi na nią 3% populacji, o tyle po 90. roku życia choruje już połowa populacji. Wiadomo jednak, że choroba ta prawdopodobnie zaczyna się nawet 20 lat przed wystąpieniem jej pierwszych objawów. W tej sytuacji wczesna i precyzyjna detekcja jej zwiastunów nabiera szczególnie istotnego znaczenia.
      Zanim laborant obejrzy pobraną od pacjenta próbkę płynu rdzeniowo-mózgowego pod mikroskopem fluorescencyjnym, musi w jakiś sposób oznaczyć poszukiwane związki chemiczne za pomocą świecącego barwnika. Zwykle stosuje się w tym celu cząsteczki niewielkich rozmiarów, tak dobrane, by łączyły się tylko z tropionymi cząsteczkami. My udowodniliśmy, że jako barwnika można z powodzeniem użyć pochodnej politiofenu, kryjącej się pod oznaczeniem PTEBS. To polimer, czyli naprawdę spora struktura atomowa. W praktyce okazało się, że rozmiary cząsteczek PTEBS nie tylko nie są ich wadą, ale wręcz sporą zaletą – mówi dr inż. Piotr Hańczyc (IChF PAN, obecnie Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego), pierwszy autor publikacji w czasopiśmie naukowym Journal of Luminescence.
      Badania zespołu pozwoliły stwierdzić, że za pomocą barwnika PTEBS można rejestrować obecność zarówno poszukiwanych cząsteczek chemicznych, jak i ich agregatów, na dodatek nawet wtedy, gdy w próbce występują one w istotnie mniejszych stężeniach niż wykrywane przez tioflawinę T, obecnie jeden z najpopularniejszych barwników fluorescencyjnych, stosowanych do znakowania agregatów białkowych.
      Kolejna ważna zaleta nowego barwnika jest związana z istnieniem form polimorficznych amyloidu, czyli z faktem, że podczas gdy jedna konfiguracja atomów w cząsteczce może odpowiadać za uruchomienie procesów neurodegeneracyjnych, inna okazuje się być niegroźna.
      Standardowe barwniki to cząsteczki o małych rozmiarach. Nie można z nimi zbyt wiele zrobić, na dodatek są doskonale przebadane i wiele już o nich wiadomo. Cząsteczki naszego barwnika są duże, a do głównego łańcucha mają dołączone liczne grupy podstawnikowe. Grupy te można w szerokim zakresie modyfikować i rozbudowywać, zwiększając powinowactwo barwnika nie tylko do wybranej formy amyloidu, ale nawet do jego konkretnej odmiany polimorficznej. To daje naprawdę spore pole do popisu – podkreśla dr Hańczyc.
      Nowy barwnik powinien pomóc m.in. w precyzyjniejszym niż dotychczas ustalaniu odmian polimorficznych odpowiedzialnych za przebieg procesów neurodegeneracjynych u pacjentów. Szczególnie obiecująco wyglądają jednak jego zastosowania w badaniach profilaktycznych. Pozwoliłyby one na dobieranie efektywniejszych strategii leczenia, spersonalizowanych pod kątem konkretnego pacjenta. Dzięki takiemu postępowaniu można byłoby znacząco opóźniać rozwój chorób neurodegeneracyjnych, a w dalszej przyszłości być może nawet całkowicie im zapobiegać.
      Po stronie polskiej badania sfinansowano z grantu International Brain Research Organization (IBRO).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za kilka tygodni w Tokio ruszy kawiarnia, której pomysłodawcy wpadli na niezwykłą ideę jednoczesnego zatrudnienia osób z bardzo poważnym stopniem niepełnosprawności oraz robotów. W kawiarni mają pracować roboty, które będą kontrolowane zdalnie przez niepełnosprawnych przebywających we własnych domach.
      Androidy, wysokości mniej więcej 7-letniego dziecka, zostały wyposażone w kamery oraz mikrofony, dzięki czemu ich operatorzy zobaczą i usłyszą to, co dzieje się wokół. Pomysłodawcy mają nadzieję, że dzięki ich działaniom więcej firm zdecyduje się na zatrudnienie osób z ciężkimi niepełnosprawnościami, np. z chorobami prowadzącymi do zaniku mięśni.
      Wspomniane roboty OriHime-D. Ich operatorami będą osoby cierpiące np. na stwardnienie zanikowe boczne (choroba Lou Gehringa), tę samą chorobę, na którą cierpiał Stephen Hawking. Jeśli testy wypadną pomyślnie, to niewykluczone, że jeszcze przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio w 2020 roku kawiarnia będzie na stałe zatrudniała roboty i niepełnosprawnych. Każdy powinien mieć prawo do pracy, mówi jeden z pomysłodawców, Masatane Muto, który sam cierpi na stwardnienie zanikowe boczne.
      Roboty OriHime-D mają 120 centymetrów wysokości i ważą około 20 kilogramów, będą pracowały w dzielnicy Akasaka od 26 listopada do 7 grudnia.
      Mniejsze wersje podobnych urządzeń sprzedaje około 70 japońskich firm. Są one wykorzystywane m.in. przez uczniów, którzy z jakichś powodów nie mogą chodzić do szkoły.
      Przedsiębiorstwem, które stoi za niezwykłą kawiarnią i które samo produkuje roboty, jest Ory Lab. Jego szef, Kentaro Yoshifuji, cierpiał w młodości na chorobę wywołaną stresem, przez co jako dziecko był izolowany od kolegów. Studiował robotykę na tokijskim Waseda University, chcąc opracować system porozumiewania się ludzi za pośrednictwem robotów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak informuje portal Gazeta.pl, Microsoft podpisał umowę o współpracy z Politechniką Wrocławską. To jedyne tego typu porozumienie koncernu z polskimi uczelniami.
      Na jego podstawie Microsoft został 54. członkiem klastra Wspólnota Wiedzy i Innowacji w Zakresie Technik Informacyjnych i Komunikacyjnych. Zadaniem tego projektu jest łączenie sił naukowców i firm w zakresie nowoczesnych technologii. Znacznie ciekawszy jest jednak drugi punkt porozumienia, który przewiduje, że firma zaangażuje się w badania i dydaktykę na uczelni. Dzięki niemu studenci i naukowcy będą mogli testować oprogramowanie Microsoftu, prowadzić badania zamawiane przez koncern i brać udział w stażach.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Politechnice Wrocławskiej powstało urządzenie, które będzie pomagało chirurgom przy operacjach ortopedycznych. Zbudowano je na zamówienie jednej z niemieckich klinik ortopedycznych.
      Zestaw składa się z kamery na podczerwień, czujnika położenia narzędzia chirurgicznego oraz głowicy ultrasonograficznej. Wszystkim zarządza komputer.
      Najpierw głowica USG tworzy dokładny trójwymiarowy obraz operowanej kości. Pozwala to na zaplanowanie zabiegu. Następnie, gdy chirurg przystępuje do operacji, może na ekranie komputera obserwować położenie narzędzi, którego często nie jest w stanie ocenić gołym okiem.
      Komputer pozwala ponadto na zarejestrowanie całego przebiegu operacji i zarchiwizowanie jej. Takie dane przydadzą się zarówno do nauczania studentów, jak i do analizowania i udoskonalania technik operacyjnych.
      System dla ortopedów został stworzony przez zespół profesora Romualda Będzińskiego, kierownika Zakładu Inżynierii Biomedycznej i Mechaniki Eksperymentalnej. Za prace nad nim zapłaciła klinika ortopedyczna w Ulm. Sprzęt, wartości 160 000 zł, zacznie pracę za kilka miesięcy.
      Polacy i Niemcy podzielili się prawami do własności intelektualnej. Obie strony mają prawo do dalszego rozwijania systemu.
      Inny zespół prof. Będzińskiego pracuje nad urządzeniami, które będą pomagały lekarzom we Frankfurcie podczas operacji krtani.
       
×
×
  • Create New...