Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Rzymianie zanieczyszczali atmosferę bardziej, niż sądziliśmy

Recommended Posts

Nowe badania rdzeni lodowców z Mont Blanc wykazały, że działalność górnicza starożytnych Rzymian co najmniej 10-krotnie zwiększyła koncentrację ołowiu w powietrzu. Rzymianie zanieczyszczali powietrze bardziej i na dłużej, niż dotychczas przypuszczano.

Rzymianie byli pierwszą europejską cywilizacją, która na masową skalę pozyskiwała ołów potrzebny im do produkcji rur wodociągowych i przedmiotów codziennego użytku oraz srebro, z którego bito monety. Zanieczyszczali przy tym powietrze samym ołowiem oraz równie toksycznym antymonem.

W głębokich partiach rdzeni lodowych pozyskanych z Mont Blanc zachowały się zapisy dwóch dużych skoków zanieczyszczeń. Jeden miał miejsce w III wieku przed Chrystusem, a kolejny w drugim wieku naszej ery.

To pierwsze badania starożytnego zanieczyszczenia powietrza prowadzone na lodowych rdzeniach alpejskich. Pozwalają nam one lepiej ocenić wpływ rzymskiej emisji na Europę oraz porównać jej skalę z zanieczyszczeniami ołowiem z silników spalinowych z lat 1950–1985, mówi współautor badań, Michel Legrand z Universite Grenoble Alpes.

Alpejski lód dowodzi, że emisja ołowiu w starożytności aż 10-krotnie zwiększyła stężenie ołowiu w  powietrzu. Dla porównania, użycie benzyny ołowiowej zwiększyło to stężenie od 50 do 100 razy. Innymi słowy, zanieczyszczenia generowane przez Rzymian były od 5 do 10 razy mniejsze niż zanieczyszczenia powodowane przez benzynę ołowiową. Jednak były one emitowane znacznie dłużej, przez wiele wieków, a nie przez 30 lat w czasie których używano benzyny ołowiowej, dodaje Legrand.

Najnowsze badania to kolejny już dowód na to, że zanieczyszczenia przemysłowe na dużą skalę znacznie wyprzedzają rewolucję przemysłową.

Tego typu badania są o tyle istotne, że obecnie istniejące normy określają akceptowalne poziomy zanieczyszczeń ołowiem wykorzystując jako punkt odniesienia stan sprzed rewolucji przemysłowej. Zanieczyszczenia są generowane przez człowieka od bardzo dawna i punkt odniesienia, o którym sądziliśmy, że jest poziomem naturalnym, wcale takim nie jest. Wszystkie normy zanieczyszczeń bazujące na założeniu naturalnego stanu sprzed epoki preindustrialnej są nieprawidłowe, mówi Alex More, historyk klimatu z Uniwersytetu Harvarda.

W szczycie swojej potęgi Rzym wydobywał ołów w wielu miejscach Europy. Produkcja tego metalu załamała się po rozpadzie imperium w V wieku i równie dużo ołowiu zaczęto wytwarzać dopiero 1300 lat później, w czasie rewolucji przemysłowej.
Już wcześniej prowadzono badania nad rzymskimi zanieczyszczeniami powietrza analizując w tym celu rdzenie lodowe z Grenlandii. Odkryto w nich fascynującą szczegółową historię rzymskiego górnictwa. Jednak, jako że Grenlandia położona jest daleko od Europy, naukowcy nie byli pewni, jaki był poziom zanieczyszczenia ołowiem w samej Europie.

Wcześniej prowadzono badania rdzeni lodowych pod kątem zanieczyszczeń ołowiem, ale sprawdzano inne okresy, nie czasy Imperium Romanum. Na przykład z badań z roku 2017 dowiadujemy się, że w czasie pandemii Czarnej Śmierci w latach 1349–1353 wydobycie ołowiu spadło niemal do zera.

Najnowsze badania dają wgląd w zanieczyszczenia ołowiem w od epoki brązu sprzed 5000 lat po wczesne średniowiecze. Wykazały one, że Rzymianie zanieczyszczali tym metalem Europę od około 350 roku przed naszą erą do 175 roku po Chrystusie. W tym czasie doszło do dwóch skoków poziomu zanieczyszczeń, gdy koncentracja ołowiu w atmosferze była ponad 10-krotnie większa niż naturalna. Pierwszy skok miał miejsce około 250 roku przed Chrystusem, a drugi w roku 120. Zjawiska takie są skorelowane z historią Rzymu. Do roku 250 p.n.e. republika rzymska objęła swoim zasięgiem cały Półwysep Apeniński, a za cesarza Trajana (98–117) Cesarstwo Rzymskie osiągnęło szczyt swojego rozwoju terytorialnego.

Pomiędzy tymi dwoma skokami zanieczyszczeń produkcja ołowiu spadała, jednak nigdy do poziomu sprzed ekspansji Rzymu. Naukowcy z Grenoble jako pierwsi zbadali też stężenie antymonu i stwierdzili, że było ono 6-krotnie wyższe niż wcześniej. Antymon jest obok arsenu, miedzi, srebra i złota powszechnym towarzyszem rud ołowiu.

Ostatecznym celem jest zbadanie wpływ człowieka na atmosferę na przestrzeni wielu tysiącleci. Już teraz wiemy, że jest to obraz bardziej złożony, niż sądziliśmy, mówi More.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas prac prowadzonych przez firmę ACEA na zewnątrz stacji metra Piramide w Rzymie odkryto 3 szkielety z czasów starożytnego Rzymu. Pierwszy, męski, znaleziono 20 września (choć szczątki nie uległy mumifikacji, lokalne media szybko zaczęły je nazywać Piramidową Mumią). Na kolejne 2 szkielety, kobiety i dziecka, natknięto się 10 dni później - 30 września. Po pierwszym znalezisku miejsce odgrodzono i wezwano archeologów.
      Wg specjalistów z Nadzoru Archeologicznego Rzymu, możliwe, że mamy do czynienia z 3-osobową rodziną. Szczątki dziecka ułożono przy udzie kobiety, a to sugestia, że mogła być jego matką. Szczątki otaczały gwoździe, co oznacza, że pochowano je w trumnie. Z czasem drewno zbutwiało i zachowały się tylko metalowe elementy.
      Badania (w tym datowanie) wszystkich trzech szkieletów trwają. Prawdopodobnie zmarłych pochowano na terenie starożytnej nekropolii, zlokalizowanej wzdłuż prowadzącej nad morze via Ostiense.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W atmosferze planety krążącej wokół czerwonego karła odkryto parę wodną. K2-18 b to skalista superziemia znajdująca się w ekosferze swojej gwiazdy. Najprawdopodobniej panują na niej temperatury podobne do ziemskich, zatem woda może istnieć też na powierzchni planety, co czyni ją jednym  najbardziej obiecujących celów przyszłych badań naukowych.
      To jedyna planeta poza Układem Słonecznym, o której wiemy, że panuje na niej temperatura pozwalająca na istnienie wody w stanie ciekłym, która ma atmosferę i wodę. To – jak dotychczas – najlepszy kandydat, na którym może istnieć życie, mówi główny autor badań, Angelos Tsiaras z University College London.
      Planeta K2-18 b znajduje się w odległości 110 lat świetlnych od Ziemi, w Gwiazdozbiorze Lwa. Krąży ona wokół niewielkiego czerwonego karła o masie zaledwie 1/3 masy Słońca. Jak mówią naukowcy, gwiazda jest zadziwiająco spokojna.
      Planeta okrąża gwiazdę w ciągu 33 ziemskich dni. Znajduje się bowiem 2-krotnie bliżej niej niż Merkury Słońca. Biorąc pod uwagę fakt, że gwiazda ta jest znacznie chłodniejsza niż Słońce, planeta otrzymuje tyle samo promieniowania, co Ziemia. Z naszych obliczeń wynika, że panują na niej temperatury podobne do ziemskich, wyjaśnia Tsiaras.
      Uczeni wyliczyli, że rozpiętość temperatur na K2-18 b wynosi od -73 do 47 stopni Celsjusza. Dla porównania, zarejestrowana rozpiętość temperatur na Ziemi to od -84 do 49 stopni Celsjusza.
      K2-18 b ma średnicę około 2-krotnie większą od średnicy Ziemi i jest od niej około 8-krotnie bardziej masywna. To oznacza, że jest planetą skalistą, a jako, że ma atmosferę z parą wodną oraz odpowiednie temperatury, woda powinna być również na jej powierzchni. Jednak astronomowie nie mogą być tego pewni. Badania prowadzili bowiem za pomocą Teleskopu Hubble'a, który nie może zbyt szczegółowo określać składu atmosfer egzoplanet. Przez to nie mogą być pewni, ile wody znajduje się w atmosferze. Obecnie jej ilość określono na od 0,01 do 50 procent. Aby się tego dokładnie dowiedzieć, będziemy musieli poczekać, aż w przestrzeń kosmiczną trafią teleskopy kolejnej generacji: Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST), który ma zostać wystrzelony w 2021 roku czy Atmospheric Remote-sensing Infrared Exoplanet Large survey (ARIEL). Nad tym drugim pracuje Europejska Agencja Kosmiczna, a teleskop ma rozpocząć pracę w drugiej połowie przyszłej dekady.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Włoski minister kultury Alberto Bonisoli zablokował budowę dużej restauracji McDonald's w pobliżu Term Karakalli, najlepiej zachowanych rzymskich term. Lokal miał mieć powierzchnię 800 m2.
      Minister poinformował o swojej decyzji na Facebooku. Już wcześniej wyrażałem mój sprzeciw [...]. Informuję, że Ministerstwo [oficjalnie] uchyliło pozwolenie [wydane przez radę okręgu Municipio I w Rzymie].
      Budowie zdecydowanie przeciwstawiał się Ratusz. Mer Rzymu Virginia Raggi, która zareagowała na doniesienia lokalnych mediów, cały czas podkreślała, że cuda Wiecznego Miasta powinny być chronione, a hamburgery serwowane w strefie archeologicznej z kompleksem łaźni z III w. n.e. kompletnie się w tę strategię nie wpisują.
      Warto przypomnieć, że w 1986 r. intelektualiści i celebryci walczyli przeciwko otwarciu 1. włoskiego McDonalda na Piazza di Spagna (jednym z protestujących był słynny projektant mody Valentino). Nazywali to obrazą dla tradycyjnej kultury kulinarnej. Ostatecznie lokal został jednak otwarty.
      McDonald w pobliżu Term Karakalli miał mieć powierzchnię 800 m2 i oferować 250 miejsc siedzących (poza restauracją planowano również kawiarnię). Byłe centrum ogrodnicze, które wybrano na jego lokalizację, leży między Termami a Murem Aureliana. Kilkaset metrów dalej znajdują się Koloseum i Circus Maximus.
      Zgodnie z danymi ze strony statista.com, z 578 lokalami w zeszłym roku Włochy znalazły się na 4. miejscu listy krajów Unii Europejskiej z największą liczbą restauracji McDonalda. Wyprzedziły je tylko Niemcy, Francja i Wielka Brytania.
      Wkrótce kolejny punkt McDonalda powstanie w okolicach Panteonu, okrągłej świątyni na Polu Marsowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2017 roku z pozostałościach po rzymskiej willi w pobliżu Chedworth, jednej z największych tego typu budowli na terenie Wielkiej Brytanii, znaleziono fragment szkła. Mały ozdobiony kawałek zielonego szkła natychmiast zwrócił uwagę naukowców. Czegoś podobnego nigdy wcześniej w Wielkiej Brytanii nie znaleziono.
      Teraz, po dwóch latach badań, eksperci jednoznacznie orzekli, że znaleziony fragment pochodził z flakonika w kształcie ryby, w którym przechowywano egzotyczne perfumy. Flakonik został wyprodukowany na wybrzeżu Morza Czarnego.
      Sam fakt, że mieszkańcy willi byli w stanie kupić i sprowadzić luksusowy przedmiot z takiej odległości pokazuje, iż musieli być ludźmi bogatymi i wpływowymi. Fakt, że to jedyne takie znalezisko w Wielkiej Brytanii pokazuje, jak ważna była Chedworth Roman Villa, mówi Nancy Grace, archeolog z National Trust. Jej mieszkańcy mieli kontakty z najdalszymi regionami Imperium Rzymskiego.
      Pierwszym ekspertem, który badał zn aleziony fragment, była zmarła przed dwoma miesiącami profesor Jennifer Price, archeolog specjalizująca się w rzymskim szkle. Poprosiła ona o pomoc ekspertów z całego świata. W końcu Price odkryła, że badany fragment pochodzi z butelki przechowywanej w Corning Museum of Glass w Nowym Jorku.
      Znamy jeszcze tylko jeden przykład podobnego flakonika w kształcie ryby pochodzącego z czasów rzymskich. Został on znaleziony na Krymie w grobie z II wieku. Flakoniki wykonano niespotykaną techniką, z ozdobami nałożonymi na wierzch niebiesko-zielonej powierzchni tak, by tworzyły żółte i białe łuski. Otwarte usta ryby służyły za otwór flakonika.
      Pierwszą próbę podboju Wysp Brytyjskich podjęli Rzymianie za Juliusza Cezara w 55 roku przed Chrystusem. Później się wycofali i przez 100 lat nie próbowali wkraczać z wojskiem na wyspy, jednak ich wpływy rosły dzięki handlowi i polityce. Kolejne rzymskie siły pojawiły się na wyspach dopiero w 43 roku naszej ery, gdy wylądowało tam 40 000 legionistów prowadzonych przez Aulusa Plautiusa. Wkrótce z dodatkowymi siłami przybył sam cesarz Klaudiusz. Cesarz mianował Plautiusa namiestnikiem Brytanii. W roku 47 rzymianie założyli Londinium (Londyn), ogłosili Brytanię rzymską prowincją i zaczęli rozwijać sieć dróg. W latach 75–77 podbito ostatnie plemiona stawiające opór. Brytania w coraz większym stopniu stawała się rzymska.
      W roku 122 rozpoczęła się budowa Muru Hadriana, który miał oddzielać rzymską Brytanię od szkockich plemion. W 142 roku rozpoczyna się budowa mniej znanego Muru Antonina, położonego o 160 kilometrów na północ od Muru Hadriana. Wał ten porzucono zaledwie 8 lat po jego ukończeniu, gdy legiony rzymskie na stałe wycofały się za Mur Hadriana. Z formalny koniec rzymskiej władzy administracyjnej i wojskowej nad Brytanią uznaje się rok 410, kiedy to cesarz Honoriusz odmówił udzielenia pomocy i zapewnienia ochrony wojskowej rzymskim osadnikom na Wyspach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pojawiają się coraz większe obawy o to, że ludzkość może doprowadzić do nieodwracalnych katastrofalnych zmian klimatycznych. Wiele wskazuje na to, że potrzebne są radykalne działania, na ich przeprowadzenie zostało niewiele czasu, a nikt nie kwapi się, by działania takie rozpocząć. Jeśli nic się nie zmieni, to do roku 2030 średnia temperatura na Ziemi może być o 1,5 stopnia Celsjusza wyższa niż w epoce przedprzemysłowej. Jednak, jak dowiadujemy się z najnowszego raportu IPCC, jeśli posadzimy dodatkowo 1 miliard hektarów lasu, to wspomniany wzrost temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza przeciągniemy do roku 2050. Zyskamy więc dodatkowe 2 dekady na wprowadzenie zmian.
      Miliard hektarów to 10 milionów kilometrów kwadratowych czyli nieco więcej niż powierzchnia USA. Ekolodzy Jean-Francois Bastin i Tom Crowther ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurichu postanowili sprawdzić, czy obecnie na Ziemi da się zasadzić tyle dodatkowych drzew i gdzie można by je zasadzić.
      Naukowcy przeanalizowali niemal 80 000 zdjęć satelitarnych, badając obecną pokrywę leśną naszej planety. Następnie skategoryzowali poszczególne obszary Ziemi biorąc pod uwagę 10 cech charakterystycznych gleby i klimatu. Dzięki temu zidentyfikowali obszary, na których może rosnąć konkretny typ lasu. Od powierzchni tych obszarów odjęli powierzchnię zajmowaną obecnie przez lasy, miasta i pola uprawne. W ten sposób obliczyli, ile lasu można zasadzić obecnie na Ziemi.
      Okazało się, że na Ziemi jest obecnie miejsce na 900 milionów hektarów lasu, który można zasadzić nie zajmując przy tym pól uprawnych i terenów miejskich. Ten dodatkowy las w ciągu kilku dekad usunąłby z atmosfery 205 milionów ton węgla, czyli sześciokrotnie więcej niż ludzkość wyemitowała w roku 2018.
      To pokazuje rolę, jaką odgrywają lasy, mówi Greg Asner z Arizona State University. Jeśli chcemy osiągnąć cele, jakie ludzkość sobie wyznaczyła, musimy zaprzęgnąć las do pomocy. Warto tutaj zauważyć, że rola lasów nie ogranicza się tylko do usuwania węgla z atmosfery. Lasy m.in. zwiększają bioróżnorodność, poprawiają jakość wody, zapobiegają erozji gleby.
      Pozostaje też pytanie, ile kosztowałoby zalesianie Ziemi na masową skalę. Crowther szacuje koszt posadzenia jednego drzewa na około 30 centów, a to oznacza, że koszt całego przedsięwzięcia wyniósłby około 300 miliardów USD.
      Naukowcy przyznają, że szacunki dotyczące ilości węgla pochłanianego przez przyszłe lasy nie są zbyt precyzyjne. Jednak wkrótce się to zmieni. Pod koniec ubiegłego roku NASA wysłała na Międzynarodową Stację Kosmiczną urządzenie GEDI (Global Ecosystem Dynamics Investigation), które za pomocą laserów tworzy precyzyjną trójwymiarową mapę lasów, od ściółki po korony drzew. Dane z GEDI pozwolą uczonym znacznie bardziej precyzyjnie oceniać ilość węgla pochłanianego przez roślinność.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...