Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Pierwszy lot Oriona odbędzie się za pomocą prywatnych rakiet?

Recommended Posts

NASA od lat rozwija kapsułę załogową Orion w tandemie ze Space Launch System, który, gdy powstanie, będzie najpotężniejszym systemem rakietowym w historii. Najbliższy duży test Oriona, EM-1, bezzałogowy lot, w ramach którego kapsuła ma polecieć poza orbitę Księżyca, a więc na odległość, na jaką od kilkudziesięciu lat nie latały pojazdy załogowe, został zaplanowany na czerwiec 2020 roku.

Tymczasem szef NASA, Jim Bridenstine, przyznał przed dwoma dniami podczas wystąpienia przed senacką komisją, że NASA może mieć problem z dotrzymanie zaplanowanego terminu i jeśli Orion miałby rzeczywiście polecieć w czerwcu przyszłego roku, to trzeba pomyśleć o wyniesieniu go za pomocą komercyjnej rakiety.

Bridenstine nie wspomniał, o jaką firmę może chodzić, ale w grę wchodzą jedynie dwa przedsiębiorstwa: United Launch Alliance oraz SpaceX.

Nawet jednak te firmy nie byłyby w stanie w zaplanowanym terminie wystrzelić Oriona na orbitę Księżyca. Zamiast tego jednak rakieta wyniosłaby Oriona na orbitę Ziemi, a druga dostarczyłaby tam górny stopień kolejnej rakiety. Na orbicie do Oriona zostałby dołączony wspomniany górny stopień, za pomocą którego wysłano by kapsułę w zaplanowaną misję. Już sam ten plan brzmi interesująco, a robi się jeszcze bardziej ciekawie, gdy uświadomimy sobie, że w chwili obecnej Orion nie jest dostosowany do tego, by na orbicie dołączać doń dodatkowe stopnie rakiety.

Bridenstine powiedział, że w ciągu najbliższych tygodni NASA przeanalizuje taki scenariusz, by sprawdzić, czy jest on wykonalny. Zastrzegł, że jeśli tak, to być może agencja będzie musiała zwrócić się do Kongresu o dodatkowe środki finansowe.

Bridenstine podkreślał, że SLS jest istotnym elementem planów NASA, jednak na początku tego tygodnia Agencja opublikowała dane budżetowe, w których wspomniano o możliwości wykorzystania komercyjnych rakiet do wystrzelenia Oriona. Jednak mimo tego, że NASA zapewnia o przydatności SLS, trzeba przyznać, iż opóźnienia w przygotowaniu systemu  mogą ściągnąć na NASA kłopoty.

W 2020 roku miał być gotowy SLS Block 1 zdolny do wyniesienia na niską orbitę okołoziemską ładunku o masie 95 ton. To znacznie więcej niż najpotężniejszy obecnie Falcon Heavy firmy SpaceX, który może wynieść prawie 64 tony. Jednak w roku 2022 ma być gotowy system Starship and Super Heavy (d. BFR) firmy SpaceX, który ma wynosić ładunki o masie ponad 100 ton. Rok 2024 to planowane zwiększenie możliwość SLS do 105 ton, a w roku 2029 system ten ma wynosić 130-tonowe ładunki. W USA nic potężniejszego nie jest zapowiadane, jednak Rosjanie i Chińczycy nie zasypiają gruszek w popiele. Ci pierwsi pracują nad systemem Jenisej, który w roku 2028 ma wynosić 115 ton, a chiński Długi Marsz 9 ma do roku 2030 zyskać możliwość wynoszenia 140-tonowych ładunków.

Co prawda zdrowy rozsądek podpowiada, że nikt nie zrezygnuje z tak zaawansowanego programu jak SLS na który przeznaczono kolosalne pieniądze, jednak z pewnością kolejne opóźnienia ściągną na NASA potężną krytykę ze strony amerykańskich polityków.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z NASA celowo doprowadzili do uszkodzenia zbiornika paliwa ciekłego wodoru Space Launch System. Test miał wykazać, gdzie w rzeczywistości znajduje się granica jego wytrzymałości.
      Zbiornik przez 5 godzin wytrzymał 260% przewidywalnego maksymalnego obciążenia zanim wykryto w nim pierwsze wyboczenie, które następnie pękło. Celowo wystawiliśmy zbiornik na maksymalne obciążenie i zniszczyliśmy go, gdyż doprowadzenie do takiej sytacji pozwala nam na zebranie kolejnych danych umożliwiających projektowanie lepszych rakiet, mówi Neil Otte, główny inżynier z SLS Stages Office w Marshall Space Flight Center. SLS będzie wykorzystywany przez dekady, a kontrolowane zniszczenie zbiornika pozwoli nam bezpiecznie i wydajnie dostosowywać SLS do naszych potrzeb.
      Testowy zbiornik, który właśnie zniszczono, był już wcześniej poddawany wielu próbom obciążenia spodziewanego podczas lotu na Księżyc. Nie doszło wówczas do żadnych uszkodzeń. To był największy w historii NASA destrukcyjny test rakietowego zbiornika pod ciśnieniem. Uzyskane dane przydadzą się wszystkim firmom projektującym takie zbiorniki, wyjaśnia Mike Nichols, główny inżynier odpowiedzialny za testowanie zbiorników.
      Podczas testów wykorzystano azot w formie gazowej, który symulował ciśnienie wewnątrz zbiornika oraz siłowniki hydrauliczne ściskające, rozciągające i wyginające zbiornik. Całość otoczono tysiącami czujników mierzących ciśnienie, temperaturę i naprężenia oraz licznymi kamerami i mikrofonami rejestrującymi wszystko, co się dzieje.
      Pierwsze wyboczenie pojawiło się w miejscu przewidzianym przez analityków Boeinga przy obciążeniu, którego wartość nie odbiegała o więcej niż 3% wartości przewidzianej dla tego typu sytuacji. Dokładność tych przewidywań daje nam dużą pewność co do jakości projektu zbiornika, mówi Luke Denney menedżer zespołu testów i oceny Boeinga.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Starlink, konstelacja satelitów budowana przez firmę SpaceX, po raz kolejny zakłóciła badania naukowe. Stało się to kilka dni po tym, jak na niską orbitę okołoziemską trafił drugi zestaw satelitów, zwiększając ich liczbę do 120.
      Już po wystrzeleniu pierwszych 60 satelitów naukowcy zauważyli, że są one niezwykle jasne i wyrazili obawę, że realizacja planów SpaceX zakłóci badania astronomiczne. Obecnie na orbicie pracuje mniej niż 5000 satelitów. Tylko część z nich to satelity komunikacyjne, które odbierają i wysyłają sygnały. Konstelacja Starlink ma składać się z 12 000 satelitów, a SpaceX nie jest jedyną firmą, która chce budować takie wielkie konstelacje. Naukowcy zajmujący się badaniem przestrzeni kosmicznej obawiają się, że tysiące nowych satelitów zakłócą badania. Elon Musk zapewniał, że nie będą one miały wpływu na astronomię. Nie wyjaśnił jednak, jakim cudem tysiące satelitów krążących nad naszymi głowami pozostanie bez wpływu na badania naukowe.
      Pomysł Muska po raz kolejny sprawia problemy. We wrześniu Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała, że musiała przesunąć jednego ze swoich satelitów naukowych, by uniknąć zderzenia z satelitą Starlink.
      Teraz dowiadujemy się, że przed dwoma dniami satelity SpaceX zakłóciły badania naukowe, a konkretnie pracę Dark Energy Camera (DECam) znajdującej się w Cerro Tololo Inter-American Observatory w północnym Chile. Jestem w szoku. Badania DECam zostały poważnie zakłócone przez 19 satelitów Starlink. Ich przelot w polu widzenia aparatu trwał ponad 5 minut, mówi Clara Martinez-Vazquez.
      Naukowcy opublikowali zdjęcie, na którym widać zakłócenia spowodowane przez satelity. W tym czasie prowadzone były obserwacje w ramach DECam Local Volume Exploration Survey, których zadaniem jest zobrazowanie całego południowego nieba w poszukiwaniu galaktyk zdominowanych przez ciemną materię.
      Zaledwie 20 kilometrów od Cerro Tololo Inter-American Observatory budowane jest Large Synoptic Survey Telescope, olbrzymie obserwatorium, któego zadaniem będzie obserwacja asteroid bliskich Ziemi, badanie supernowych i ciemenj materii. W czerwcu ukazał się dokuemnt, któego autorzy stwierdzili, że Starlink może zakłócić obserwacje.
      Federalna Komisja Komunikacji (FCC) wydała SpaceX zgodę na wystrzelenie 12 000 satelitów Starlink, których celem jest zapewnienie dostępu do internetu na całym świecie. W ubiegłym miesiącu SpaceX opublikowała dokument, z którego wynika, że chce w przyszłości wystrzelić 30 000 kolejnych satelitów.
      SpaceX zapewnia, że pomaluje swoje satelity na czarno, by nie wpływały one na obserwacje astronomiczne i odpowiednio dostosuje ich orbity.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wczoraj Elon Musk wysłał ze swojego domu pierwszego tweeta przekazanego za pośrednictwem Starlinka. Firma SpaceX obiecuje, że do połowy lat 20. obecnego wieku zaoferuje Amerykanom szerokopasmowy internet satelitarny.
      Przed kilkoma miesiącami, 24 maja, SpaceX wystrzeliła pierwszych 60 satelitów komunikacyjnych sieci konstelacji Starlink. SpaceX, aby zrealizować swoje plany związane z przestrzenią kosmiczną, musi znaleźć dodatkowe źródła dochodu. Konstelacja Starlink, za pomocą której firma chce oferować dostęp do internetu na całym świecie, ma służyć właśnie zarobieniu pieniędzy na ambitne plany, obejmujące m.in. wysyłanie ludzi w przestrzeń kosmiczną.
      Starlink ma działać na niskiej orbicie okołoziemskiej. Po 12 startach i wyniesieniu na orbitę 800 satelitów Starlink ma objąć swoim zasięgiem całe terytorium USA, po 24 startach ma obejmować najgęściej zaludnione tereny globu, a po 30 startach ze Starlinka będzie można korzystać na całym świecie.
      SpaceX ma już plany zrealizowania przed końcem 2020 roku 24 lotów z satelitami Starlink. Wierzymy, że do połowy lat 20. zaoferujemy mieszkańcom USA szerokopasmowy dostęp do internetu za pośrednictwem konstelacji Starlink, powiedziała dyrektor wykonawcza SpaceX, Gwynne Shotwell.
      Plany SpaceX niepokoją jednak naukowców. Obecnie na niskiej orbicie okołoziemskiej znajduje się mniej niż 5000 satelitów, a konstelacja Starlink ma składać się z 12 000 satelitów. Podobne do SpaceX plany mają też inne firmy, a to oznacza, że w najbliższych latach na orbitę trafią tysiące sztucznych satelitów. Naukowcy obawiają się, że utrudni to lub uniemożliwi prowadzenie wielu badań. Ponadto znacznie wzrośnie ryzyko kolizji pomiędzy satelitami, wielokrotnie zwiększy się ilość odpadów na orbicie. Międzynarodowa Unia Astronomiczna już zaapelowała do producentów i właścicieli satelitów, by przyjrzeli się ich wpływowi na naukę i starali się wpływ ten zminimalizować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      SpaceX mogłaby zawieźć amerykańskich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną już w przyszłym roku o ile testy kapsuły Crew Dragon wypadną dobrze, zapowiedział szef NASA Jim Bridenstine. Taka obietnica została wygłoszona podczas wizyty Bridestine'a w siedzibie SpaceX.
      Podczas konferencji prasowej wystąpił Musk, Bridenstine oraz dwóch astronautów, którzy mają lecieć pokładzie Crew Dragon. Musk wyraził nadzieję, że jego firma będzie w stanie dostarczyć kapsułę NASA jeszcze przed końcem przyszłego roku. Podkreślił jednak,że najważniejsze jest bezpieczeństwo i SpaceX nie będzie wahała się opóźnić projektu, jeśli pojawią się jakieś wątpliwości.
      Z kolei Bridenstine, mówiąc o możliwym terminie wystrzelenia Crew Dragona zludźmi na pokładzie, stwierdził: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to moze być to pierwszy kwartał przyszłego roku. Ale pamiętajmy – i jest to najważniejsza rzecz, którą chcę podkreślić – że wciąż zostały do rozwiązania pewne problemy, a o kolejnych zapewne dowiemy się w przyszłości. Nie mówię, że tak się stanie. Tego nie wiem. Dlatego prowadzimy testy.
      Wśród elementów Crew Dragona, które wciąż budzą zastrzeżenia, jest system napędowy oraz system spadochronów. Spadochrony to trudne wyzwanie inżynieryjne, przyznaje Musk. Wyglądają na prosty system, ale zdecydowanie proste to nie jest. Zanim wsadzimy astronautów do kapsuły musimy wykonać około 10 udanych testów z rzędu.
      Od roku 2011, czyli od odesłania na emeryturę ostatniego wahadłowca, amerykańscy astronauci latają na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie rosyjskich pojazdów. Za każdego z nich NASA płaci Rosjanom 85 milionów dolarów. Agencja liczy, że w najbliższym czasie wysyłanie swoich astronautów poza Ziemię będzie mogła zlecać amerykańskim firmom, SpaceX oraz Boeingowi.
      Pierwszy załogowy lot Crew Dragona miał się odbyć jeszcze w bieżącym roku. Jednak w kwietniu podczas testów doszło do eksplozji kapsuły, co opóźniło cały projekt.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zainstalowano drugi dok dla prywatnych pojazdów kosmicznych. Dotychczas na stacji istniał jeden International Docking Adapter (IDA) przystosowano do takich pojazdów. Teraz, dzięki zainstalowaniu IDA-3, można będzie jednocześnie obsłużyć dwa pojazdy SpaceX czy Boeinga.
      Zainstalowanie doku był naprawdę potrzebne, mówi Kirk Shireman, jeden z menedżerów odpowiedzialnych za Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jeśli mamy na pokładzie czterech astronautów i jeden port dokujący, to wszyscy muszą czekać w kolejce, upchnąć się w pojeździe i odłączyć od ISS zanim następny pojazd będzie mógł zacumować.
      Nowy dok został zainstalowany przez Nicka Hague'a i Drew Morgana podczas 6,5-godzinnego spaceru kosmicznego. Expedition 60 to pierwsza misja obu astronautów. Dla Hague'a był to 3. spacer kosmiczny, a dla Morgana 1.
      Prace rozpoczęły się od umieszczenia przenośnej kamery bezprzewodowej w miejscu ich prowadzenia, dzięki czemu centrum kontroli mogło obserwować ich przebieg. Astronauci przeciągnęli kable zapewniające przesyłanie energii oraz danych, a także zainstalowali adapter do kontroli ciśnienia, łączący dok z resztą stacji. Rzecznik prasowy NASA, Gary Jordan, powiedział, że część prac związanych z okablowaniem wykonano już w roku 2016 podczas spacerów kosmicznych w ramach Expedition 46 i 48.
      Po zainstalowaniu kabli Morgan i Hague umocowali reflektory, które będą służyły pomocą przy dokowaniu. Prace przebiegły nadspodziewanie łatwo i ukończono je szybciej, niż zakładano. Centrum kontroli obawiało się, że kable, które przez kilka lat znajdowały się poza stacją, będą sztywne i „zapamiętały” swój kształt. Okazało się jednak, że łatwo je rozwinąć i astronauci nie napotkali na żadne przeszkody.
      Pierwszy International Docking Adapter (IDA-1) został wystrzelony w 2015 roku na pokładzie rakiety SpaceX. Rakieta eksplodowała wkrótce po starcie. IDA-2 poleciał na ISS w lipcu 2016 roku, a w sierpniu został zainstalowany. Pierwsze dokowanie przeprowadzono w marcu 2019 roku, gdy przyłączył się do niego Crew Dragon.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...