Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Badacze z Glasgow Caledonian University zauważyli, że żucie gumy przed sięgnięciem po popołudniowe przekąski zmniejsza głód. To ważna wskazówka dla osób, które chcą ograniczyć pojadanie między posiłkami i zwiększyć kontrolę nad własnym apetytem. Dzięki balonówce dostarczymy organizmowi o 25 mniej kalorii. Choć wydaje się, że to niedużo, dietetycy utrzymują, że nawet takie zmiany przynoszą długoterminowe efekty.

Szkoci twierdzą, że guma do żucia zmniejsza natężenie głodu, potrzebę zjedzenia czegoś oraz ochotę na wysokokaloryczną przekąskę.

W eksperymencie wzięło udział 60 osób w wieku od 18 do 54 lat. Po żuciu gumy z lub bez cukru miały one sięgać po słone lub słodkie co nieco. Oceniano także ich apetyt, natężenie głodu i zachcianki.

Średnio spożywano o 25 kalorii mniej, jednak większy spadek odnotowywano w przypadku potraw słodkich (39 kalorii) niż słonych (11 kalorii). Głód i apetyt zmniejszały się znacząco, gdy po obiedzie żuto gumę w 60-minutowych oraz 2- i 3-godzinnych odstępach czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To bardzo ciekawe bo zawsze twierdziłem, że jest zupełnie odwrotnie, bo jak żujesz gumę to cały czas poruszasz szczęką a na to idzie energia a jak tracisz energię to i robisz się szybciej i bardziej głodny.

Może używali do testów jakiejś super kalorycznej gumy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A od kiedy to najedzenie się zależy od kalorii? Gdyby tak było, to organizm dopiero po jakichś dwóch godzinach (tyle zajmuje wchłanianie) wiedziałby, ile zjadł. Tymczasem najedzenie się zależy głównie od stopnia rozciągnięcia ścian żołądka, które pod wpływem tego właśnie bodźca wysyłają do mózgu sygnał sytości. Poza tym idzie o produkcję śliny - nie wiem dokładnie, jaki to ma wpływ, ale z tego co pamiętam wydzielanie śliny też ma jakiś wpływ na uczucie sytości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nasza babka od chemii zawsze mówiła nam że żucie gumy powoduje wydzielanie śliny a co za tym idzie wydzielanie przez żołądek enzymów a tu już prosta droga do uczucia głodu. poza tym żując gumę z otwartymi ustami "połyka sie" więcej powietrza co nadyma niekorzystnie żołądek. i ja akurat tak mam bo po gumie zawsze szybko chce mi sie jeść także zupełnie sie nie zgadzam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heh, wygląda na to, że sprawa jest bardzo indywidualna. Ja np. gumą doskonale zabijam pierwszy głód na jakąś godzinę albo dwie. A dokładniej mówiąc: zabijałem, do momentu, gdy dowiedziałem się, czym dokładnie jest aspartam i jak wesoły wpływ może mieć na organizm :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To proste , jemy za dużo i za szybko a resztki pozywienia zalegają w jelitach.

Gdyby było tak, to - za przeproszeniem - defekowalibyśmy jedzeniem. A jak zapewne zauważyłeś, odchody wyglądają nieco inaczej. Układ trawienny zdrowego człowieka swobodnie radzi sobie z trawieniem całego pokarmu, który do niego trafia. Gdyby tak nie było, otyłości by nie było, bo przecież jedzenie by nie zostawało strawione, więc nie mogłoby się zamieniać w tłuszcz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Układ trawienny zdrowego człowieka swobodnie radzi sobie z trawieniem całego pokarmu, który do niego trafia. Gdyby tak nie było, otyłości by nie było, bo przecież jedzenie by nie zostawało strawione, więc nie mogłoby się zamieniać w tłuszcz.

 

Gdyby tak było jak piszesz to kupki wcale byś nie robił  ;D, poczytaj o jelicie grubym i kamieniach kałowych, a potem pogadamy. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Źle się wyraziłem, masz rację. Chodzi mi o to, że organizm swobodnie trawi to, co do niego trafia (i rzeczywiście, nie trawi wszystkiego, tylko wszystko, co da się strawić - tu mój błąd i spora nieścisłość, reszta <nie licząc substancji wchłanialnych bez trawienia> zaiste pozostaje w jelicie). A to, czy wchłonie, to jest druga bajka. Poza tym jak jesz szybko, to jedzenie trafia w przyspieszonym tempie co najwyżej do żołądka. Dalej przechodzi dopiero sporo później, gdy Ty dawno skończysz swój posiłek. Także raczej nie ma co zalegać w jelicie bezpośrednio po posiłku, tzn. oczywiście nie z danego posiłku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Poza tym jak jesz szybko, to jedzenie trafia w przyspieszonym tempie co najwyżej do żołądka.

Ale jest zbyt słabo rozdrobnione i słabo nasączone sliną , która jest enzymem trawiącym stąd żując gumę ,łykając ślinę dotrawiasz w żołądku to co powinno być zrobione w ustach. Odzyskujesz część pokarmu stąd można zjeść mniej a efekt ten sam 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieprawda. Amylaza zawarta w ślinie traci bardzo szybko aktywność w pH soku żołądkowego, toteż jej udział w trawieniu jest znikomy.

Za słabe rozdrobnienie - zgodzę się, ale z drugiej strony guma do żucia nic na to nie poradzi.

Za słabe nasączenie śliną - raczej mały wpływ, żołądek jest wypełniony sokiem, który spokojnie wystarczy, by ten pokarm nawilżyć. Także guma tutaj także niewiele pomaga, szczególnie po posiłku, gdy pokarm już jest w żołądku i miesza się z sokiem żołądkowym

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nieprawda. Amylaza zawarta w ślinie traci bardzo szybko aktywność w pH soku żołądkowego, toteż jej udział w trawieniu jest znikomy.

Trzeba jeszcze poczytać o wydzielaniu soku żołądkowego.

 

 

Za słabe nasączenie śliną - raczej mały wpływ, żołądek jest wypełniony sokiem, który spokojnie wystarczy, by ten pokarm nawilżyć. Także guma tutaj także niewiele pomaga, szczególnie po posiłku, gdy pokarm już jest w żołądku i miesza się z sokiem żołądkowym

 

Trzeba jeszcze poczytać o znaczeniu śliny w dalszym procesie trawienia,

oraz o wydzielaniu soku żołądkowego .

 

;D ;D żołądek to nie betoniarka , przynajmniej mój.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem jak pożujesz ze dwie godziny to nie odechciewa ci się jeść, tylko nie masz sił (szczękowych) żeby jeść. Ja na przykład po dwóch godzinach żucia mam tak obolałe szczęki, że nie mam sił jedzenia przememlać w buzi, chociaż jestem głodny, i tym sposobem jem mniej.  :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak powstrzymać się przed zjedzeniem niezdrowych tłustych pokarmów i zamiast po frytki sięgnąć np. po jabłko? Trzeba otoczyć się ich zapachem i posiedzieć w nim przez jakiś czas (dłużej niż 2 minuty).
      Dr Dipayan Biswas z Uniwersytetu Południowej Florydy twierdzi, że unoszący się w otoczeniu zapach może tak podziałać, bo mózg niekoniecznie różnicuje źródło zmysłowej przyjemności.
      Woń unosząca się w powietrzu może być świetnym narzędziem do opanowania niezdrowych zachcianek. W rzeczywistości subtelny bodziec zmysłowy w rodzaju zapachu może wpływać na wybory żywieniowe dzieci i dorosłych skuteczniej od restrykcyjnych zasad.
      Biswas odkrył bezpośredni związek między długością ekspozycji a tym, czy człowiek da upust swoim zachciankom, czy nie. Psycholog przeprowadził serię eksperymentów. Posługiwał się nierzucającym się w oczy nebulizatorem, który raz uwalniał zapach niezdrowych, a raz zdrowych produktów (Amerykanin posłużył się parami: ciastka i truskawki oraz pizza i jabłka).
      Okazało się, że ochotnicy wystawiani na woń ciastek przez mniej niż pół minuty częściej mieli ochotę sięgnąć właśnie po nie. Ci jednak, których poddawano ponad 2-minutowej ekspozycji, przestawali się interesować słodyczami i zamiast tego wybierali truskawki. Te same rezultaty uzyskano, testując pizzę sparowaną z jabłkami.
      Amerykanin wyjaśnia, że "niegrzeszne" pokarmy nie uwalniają do otoczenia silnych woni, nie są więc zwykle kojarzone z nagrodą i z tego powodu mają niewielki wpływ na zamówienia składane w barach i restauracjach.
      Wcześniejsze badania Biswasa wykazały, że światło i natężenie muzyki mają wpływ na wybory pokarmowe. Studium, które opublikowano w Journal of Marketing Research, zademonstrowało jednak po raz pierwszy, że jeden zmysł może kompensować inny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Guma do żucia może być skutecznym sposobem dostarczania witamin. Sprawdzając, ile suplementowane gumy dają żującym, akademicy zebrali grupę 15 osób.
      Jak podkreślają naukowcy z zespołu prof. Joshuy Lamberta z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii, niedobry witamin można postrzegać jako epidemię i występują one nawet w Stanach Zjednoczonych.
      Byłem trochę zaskoczony, że choć na rynku jest tyle gum zawierających suplementy, dotąd nikt nie przeprowadził takiego badania, jak nasze.
      Okazało się, że do śliny żujących są uwalniane retinol (A1), tiamina (B1), ryboflawina (B2), niacynamid (B3), pirydoksyna (B6), kwas foliowy, cyjanokobalamina (B12), kwas askorbinowy (C) i alfa-tokoferol (E).
      Testowano 2 dostępne w handlu gumy z suplementami oraz placebo (identyczną gumę bez witamin). Amerykanie odwołali się do badania w układzie naprzemiennym (ang. crossover study), gdzie każdy przechodzi w losowej kolejności poszczególne warianty terapii/interwencji.
      Po żuciu suplementowanej gumy, w porównaniu do placebo, odnotowano wzrosty poziomu retinolu (75-96%), pirydoksyny (906-1077%), kwasu askorbinowego (64-141%), a także alfa-tokoferolu (418-502%) w osoczu. Wartość wzrostu zależała od żutego produktu. Jak widać, wzrosty były szczególnie duże w przypadku rozpuszczalnych w wodzie witamin B6 i C.
      Lambert podkreśla, że rozpuszczalne w wodzie witaminy były niemal całkowicie ekstrahowane podczas żucia (przynajmniej w przypadku testowanych produktów). Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach nie ulegały zaś pełnej ekstrakcji.
      Poprawa uwalniania z gumowej bazy rozpuszczalnych w tłuszczach witamin to kwestia, nad którą należy w przyszłości popracować.
      Lambert dodaje, że studium, którego wyniki ukazały się w Journal of Functional Foods, ma pewien minus. Nie wykazaliśmy, że [żucie suplementowanej gumy] długoterminowo podwyższa osoczowy poziom witamin. By zbadać tę kwestię, trzeba by zebrać grupę ludzi z pewnym niedoborem określonych witamin, poprosić ich o regularne żucie przez miesiąc suplementowanej gumy i sprawdzić, czy poziom tych witamin we krwi się podniósł.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Spożywanie przez ludzi w wieku 70 lat i starszych 2100-6000 kcal dziennie podwaja ryzyko łagodnych zaburzeń poznawczych (ang. mild cognitive impairment, MCI). Jak widać, ograniczenie jedzenia może nie tylko wydłużyć życie, ale i poprawić funkcjonowanie intelektualne.
      "Obserwowaliśmy wzorzec zależny od dawki, co oznacza, że im większa liczbę kalorii dziennie ktoś zjadał, tym wyższe było w jego przypadku ryzyko MCI" - opowiada dr Yonas E. Geda z Mayo Clinic.
      Amerykańskie studium objęło 1233 osoby w wieku 70-89 lat. Żadna z nich nie nie miała otępienia, lecz u 163 zdiagnozowano łagodne zaburzenia poznawcze. Uczestnicy wypełniali kwestionariusz dot. nawyków żywieniowych. Dzięki temu po wyliczeniu kalorii spożywanych dziennie z pokarmami i napojami można ich było podzielić na 3 grupy. Pierwsza konsumowała 600-1526 kcal dziennie, 2. od 1526 do 2143, a 3 od 2143 do 6000.
      Okazało się, że w grupie z najwyższym spożyciem kalorii prawdopodobieństwo MCI wzrastało ponad 2-krotnie w porównaniu do grupy spożywającej najmniej kalorii. Wyniki pozostawały takie same po uwzględnieniu kilku czynników wpływających na ryzyko utraty pamięci, w tym ewentualnej historii udarów, cukrzycy czy wykształcenia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Często słyszy się, że telewizja to złodziej czasu, który można by przeznaczyć na ćwiczenia czy kontakty z innymi ludźmi. Okazuje się, że w kwestii poprawy formy da się coś zrobić, wystarczy maszerować w miejscu po rozpoczęciu przerwy reklamowej (Medicine & Science in Sports & Exercise).
      Naukowcy z University of Tennessee badali grupę 23 kobiet i mężczyzn w wieku 18-65 lat. W studium uwzględniono osoby reprezentujące różne kategorie wskaźnika masy ciała (BMI). Sprawdzano, ile kalorii ulega spaleniu podczas leżenia, siedzenia, stania, chodzenia w miejscu i marszu na bieżni z prędkością ok. 5 km/h. W drugiej części eksperymentu ci sami badani na siedząco oglądali przez godzinę telewizję albo spędzali przed nim tyle samo czasu, wykorzystując przerwy reklamowe na marsz w miejscu. Dzięki krokomierzom można było zliczać kroki.
      Chodząc w miejscu w czasie reklam, ochotnicy spalali średnio 148 kilokalorii. Ustalono, że w ciągu mniej więcej 25 minut przeciętnie wykonywali 2111 kroków. Godzinne ćwiczenia na bieżni pozwalały zużyć średnio 304 kilokalorie. Niestety, więźniowie kanap i foteli nie wypadali najlepiej. Po 60 min oglądania stamtąd telewizji spalali zaledwie 81 kcal. Co więcej, nie odnotowano istotnych statystycznie różnic w liczbie spalonych kalorii między odpoczynkiem a oglądaniem TV na siedząco (79 vs. 81 kcal).
      Zespół z Knoxville uważa, że sygnał rozpoczęcia bloku reklamowego może być dobrą wskazówką, że trzeba wstać i trochę się poruszać. Znany dżingiel warto potraktować jako element środowiska, który pomaga w wykształceniu korzystnych dla zdrowia nawyków.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za parę lat, a może wcześniej orężem w zwalczaniu otyłości stanie się guma do żucia. Jej smak nie będzie się różnił od dzisiejszych miętowych czy owocowych drażetek i listków, ale skład już tak. Tajemniczym składnikiem ma być polipeptyd YY, jeden z czynników wywołujących uczucie sytości.
      Polipeptyd YY3-36 jest hormonem, który wydziela się do krwiobiegu zarówno w czasie jedzenia, jak i podczas wysiłku fizycznego. Jego ilość rośnie wraz z liczbą spożytych kalorii. PPY3-36 hamuje opróżnianie żołądka oraz wydzielanie soków żołądkowego i trzustkowego. Wcześniejsze badania wykazały, że u otyłych osób stężenie PPY3-36 w osoczu jest niższe zarówno na czczo, jak i po posiłku. Co ważne, dożylne podanie PPY3-36 grupie otyłych i szczupłych ochotników u wszystkich zwiększało poziom hormonu w osoczu i znacznie obniżało liczbę spożywanych kalorii.
      PPY3-36 jest hormonem hamującym apetyt, ale kiedy zażywa się go doustnie, duża część zostaje zniszczona w żołądku, a pozostały ma problem z przeniknięciem do krwiobiegu - wyjaśnia dr Robert Doyle z Syracuse University.
      Jak ukryć PPY3-36, by mógł bez przeszkód pokonać przewód pokarmowy? Kilka lat temu Doyle odkrył, że witamina B12 stanowi świetną platformę doustnego aplikowania insuliny, eksperymenty pokazały, że sprawdza się też w odniesieniu do polipeptydu YY. Faza pierwsza studium miała zademonstrować, że możemy dostarczać do krwiobiegu odpowiednie klinicznie dawki PPY3-36. Kolejnym krokiem ma być wdrożenie systemu B12-PYY np. w gumie do żucia albo suplemencie. Ta pierwsza miałyby wspomagać odchudzanie na podobnej zasadzie jak guma nikotynowa rzucanie palenia.
      Jeśli wszystko się uda, ludzie będą mogli zjeść zbilansowany posiłek, a następnie sięgnąć po gumę. Suplement PYY zaczynałby działać po 3-4 godz., zmniejszając apetyt w okolicach kolejnego posiłku.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...