Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Satelita unoszący się nad Egiptem wykonał powiększone zdjęcia 1600-letniego miasta. Ślady osadnictwa odkryto w odległości ponad 300 km na południe od Kairu. Ostatnio potwierdziły to prowadzone w tym miejscu wykopaliska.

To element większej akcji dokumentowania stanowisk archeologicznych Egiptu, zanim zostaną zniszczone albo przykryją je współczesne miasta. To największe odkryte do tej pory miejsce — cieszy się szefowa projektu, Sarah Parcak z University of Alabama w Birmingham. W oparciu o znalezione monety i ceramikę możemy stwierdzić, że było to stanowiące centrum regionu duże miasto, które utrzymywało kontakty handlowe z Grecją, Turcją i Libią.

To nie jedyne satelitarne odkrycie Parcak. Dzięki nowoczesnej technice trafiła na ślad co najmniej 400 ciekawych stanowisk, w tym na datowane na VII/VI wiek p.n.e. duże miasto i klasztor z IV wieku naszej ery. Najstarsze znalezisko ma ponad 5 tys. lat.

Pani archeolog uważa, że wszystkie znane do tej pory zabytki stanowią ledwie 0,01% wszystkich historycznych obiektów. Większość nadal znajduje się pod ziemią. Są okradane i niszczone wskutek urbanizacji. Największe niebezpieczeństwo zagraża miejscom osadnictwa, na których wyjątkowo zależy naukowcom, ponieważ wiele mówią o życiu codziennym przodków. Piramidy ani Sfinks nie ulegną zniszczeniu, ale nie można już tego powiedzieć o innych stanowiskach.

Parcak jako pierwsza skorzystała ze zdjęć satelitarnych, badając Egipt. Przede wszystkim staram się odróżnić starożytne ruiny od współczesnego krajobrazu. Takie miejsca z kosmosu wyglądają inaczej. Inaczej absorbują wilgoć i są pokryte innym rodzajem gleby oraz roślinności. Z powierzchni ziemi trudniej dokonać takich rozróżnień, dlatego rząd korzysta z katalogu Parcak, by przeprowadzić wykopaliska, zanim rozpocznie się budowa jakiegoś obiektu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
znane do tej pory zabytki stanowią ledwie 0,01% wszystkich historycznych obiektów. Większość nadal znajduje się pod ziemią.

 

Jak to się stało że wszystko wylądowało pod ziemią, dna oceanów dziś są górami?? czyżby olbrzymia fala i mół. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Satelita obserwacyjny Światowid i satelita-eksperyment KRAKsat, stworzone przez polską spółkę SatRevolution, zostały wypuszczone na orbitę z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Z oboma nanosatelitami udało się już nawiązać dwustronne połączenie. Po półgodzinnej ciszy radiowej systemy Światowida zostały automatycznie uruchomiane, a następnie radioamatorzy z różnych części świata zaczęli odbierać od niego sygnały i przesyłać je do firmy. W środę 17 lipca udało się odebrać pierwsze zdjęcie kalibracyjne, które umożliwiło sprawdzenie działania i dostrojenie systemów satelity. Wszystkie informacje potrzebne do nawiązania połączenia z satelitami oraz oprogramowanie służące do dekodowania danych, zostały publicznie udostępnione przez spółkę.
      Dzięki poprawionej predykcji położenia satelity jesteśmy coraz skuteczniejsi w nawiązywaniu kontaktu, czyli wysyłaniu i odbieraniu sygnału z urządzenia. Światowid został wypchnięty z ISS 3 lipca i jeszcze tego samego dnia nawiązaliśmy z nim dwustronne połączenie, więc podstawowa część misji zakończyła się sukcesem. Cała akcja silnie zaktywizowała też społeczność radioamatorów, którzy razem z nami przeżywali te fantastyczne emocje i dzielili się sygnałami ze Światowida. By pozyskać zdjęcia w najwyższej jakości, musimy mieć pewność, że systemy są odpowiednio skalibrowane. Udało nam się również nawiązać łączność z KRAKsatem. Możliwe było to dzięki współpracy KRAKsat Space Systems i SatRevolution z Przemysłowym Instytutem Automatyki i Pomiarów PIAP oraz z grupą doświadczonych krótkofalowców radioamatorów – komentuje Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRevolution.
      Przywiezione na statku Cygnus N-11 nanosatelity, trafiły na ISS 19 kwietnia i spędziły tam ponad dwa miesiące, oczekując na przeładunek sprzętu i wypuszczenie z pokładu. Światowid to pierwszy polski satelita obserwacyjny Ziemi i technologia demonstracyjna spółki SatRevolution. Został stworzony na podstawie autorskiej platformy NanoBus – konstrukcji nośnej z zestawem podsystemów niezbędnych do funkcjonowania nanosatelity w kosmosie. Rozwiązanie to stanowi podstawę konstrukcji satelitów w standardzie CubeSat, czyli miniaturowego urządzenia, stosowanego w edukacji czy badaniach kosmosu.
      To właśnie Światowid ma stanowić podwaliny pod konstelację satelitów, służącą do obserwacji Ziemi w czasie rzeczywistym REC (Real-time Earth Observation Constellation). Na podstawie doświadczenia zebranego podczas jego misji powstanie satelita obserwacyjny ScopeSat, o znacznie lepszych parametrach – będzie w stanie wykonywać zdjęcia Ziemi z rozdzielczością 0,5 m.
      Razem ze Światowidem na orbitę wyniesiony został satelita KRAKsat, eksperyment naukowy. Jako pierwszy na świecie, do sterowania swoim położeniem będzie wykorzystywał ciecz magnetyczną. Mechanizm, który ma to umożliwiać – ferrofluidowe koło zamachowe – został zaprojektowany i zbudowany przez studentów AGH. Eksperci SatRevolution odpowiadali za projekt i wykonanie całej konstrukcji satelity, włącznie ze wszystkimi niezbędnymi podsystemami.
      Obecnie spółka współpracuje z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk nad realizacją autorskiego modułu optycznego.- Ukończony mamy już jeden etap, pozostały nam jeszcze dwa. Planujemy wyniesienie na orbitę prototypowego nanosatelity obserwacyjnego ScopeSat, bazowego elementu konstelacji REC w 2021 roku. W kolejnym powstanie pierwsza wersja konstelacji złożona z 16 satelitów. W 2023 r. na orbitę wystrzelonych będzie już 66 satelitów, wyposażonych w rozkładany moduł optyczny DeploScope – dodaje Grzegorz Zwoliński.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nie można wykluczyć, że starożytni Egipcjanie jedli arbuzy, które bardzo przypominały owoce znane nam dzisiaj. Wskazują na to rysunki na ścianach oraz niedawno przeprowadzone badania DNA.
      Dzikie arbuzy, które można spotkać w Afryce, w niczym nie przypominają odmian udomowionych. Są małe, okrągłe, a wewnątrz znajduje się biały miąższ pełen gorzkiej kukurbitacyny. Naukowcy do dzisiaj sprzeczają się, gdzie owoce te zostały udomowione. Jedni wskazują na południową, inni zaś na zachodnią Afrykę.
      Na ścianach co najmniej trzech starożytnych egipskich grobowców widzimy rysunki owoców przypominających arbuzy. Jeden z nich niemal do złudzenia przypomina odmianę współczesną. Ponadto w XIX wieku liście arbuza znaleziono na mumii sprzed 3500 lat.
      Niedawno botanik Susanne Renner z Uniwersytetu w Monachium dowiedziała się o istnieniu tych liści i zdała sobie sprawę, że zbadanie ich DNA może nam wiele powiedzieć o arbuzach, które jedli Egipcjanie. A dzięki zamiłowaniu do dawnej literatury odkryła, że część z liści wysłano w słynnego botanika Josepha Hookera, który był w tym czasie dyrektorem Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew.
      Na prośbę Renner pracownicy Ogrodów udostępnili jej niewielką próbkę liści wyjętą z gabloty wystawowej, która nie była otwierana od 1876 roku. Kolega Renner, Guillaume Chomicki z Uniwersytetu w Oksfordzie, przeprowadził badania DNA próbki. Uczeni byli w stanie tylko częściowo odtworzyć genom starożytnego arbuza, ale w odczytanym fragmencie zauważyli dwa geny, które sporo powiedziały o owocu.
      Jeden z nich kontroluje produkcję kukurbitacyny. W próbce sprzed 3500 lat gen ten był zmutowany, co doprowadziło do jego wyłączenia, a to oznacza, że egipski arbuz miał słodki miąższ, podobnie jak współczesne odmiany udomowione. Wyłączony był też gen odpowiedzialny za zamianę likopenu, czerwonego barwnika występujące m.in. w pomidorach, w inną substancję. Możemy zatem przyjąć, że likopen akumulował się w miąższu i arbuz był wewnątrz czerwony.
      Na podstawie zsekwencjonowanego fragmentu nie można było stwierdzić, jaki kształt miał arbuz. Czy był okrągły czy podłużny. Jednak na jednym ze starożytnych malunków naściennych widzimy podłużny owoc. Niewykluczone zatem, że przed 3500 lat w Egipcie jedzono wydłużone arbuzy o słodkim czerwonym miąższu. Owoce posiadały więc wszystkie najważniejsze cechy dzisiejszych udomowionych arbuzów.
      DNA wskazuje też, że badany owoc był blisko spokrewniony ze słodkim arbuzem o białym miąższu uprawianym w regionie Darfuru. Owoce mogły więc zostać po raz pierwszy udomowione na wschodzie Afryki, później ich uprawa rozprzestrzeniała się wzdłuż Nilu i z czasem owoc zyskiwał takie cechy jak np. czerwony miąższ.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Egipskie Ministerstwo Starożytności poinformowało o odkryciu w pobliżu Aswanu grobowca mężczyzny imieniem Tjt. Imię właściciela grobu było przyczepione do drewnianej trumny. Jednak Tjt nie spoczywał w nim sam. W grobowcu znaleziono dziesiątki mumii, w tym zwłoki dzieci. Dwie mumie były ułożone jedna na drugiej co, zdaniem Ministerstwa, może wskazywać, że pochowano matkę i dziecko. Grobowiec powstał prawdopodobnie między VI wiekiem przed Chrustusem a IV wiekiem po Chrystusie.
      W grobowcu odkryto też liczne artefakty, w tym wazy i amfory. Wzdłuż jednej ze ścian stoją nietknięte nosze, używane prawdopodobnie do transportu zwłok. Przy niektórych mumiach stoją naczynia, w których wciąż jest pożywienie.
      Archeolodzy znaleźli też fragmenty masek pogrzebowym pomalowane na złoto oraz niewielką statuetkę ptaka z ludzką głową, który symbolizował duszę i często jest znajdowany w pochówkach z tego okresu.
      Przy wejściu do komory grobowej natrafiono na lampę, materiały używane do owijania mumii, w tym masę bitumiczną i kartonaż składający sie z lnu, papirusa i gipsu. Tekst, w którym znaleziono imię Tjt wspomina też egipskich bogów, w tym Hapi, boga Nilu.
      Grobowiec Tjt to jeden z 300 pochówków rozrzuconych w okolicy Mauzoleum Agi Chana.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kuglarze pochodzący z egipskiej Aleksandrii zabawiali ponad 2 tys. lat temu w Państwie Środka chińskich wielmożów. Jednak wbrew wcześniejszym twierdzeniom Egipcjanie nie przyczynili się do powstania chińskiego systemu zapisu – opowiada w rozmowie z PAP polski naukowiec.
      Wśród badaczy żyjących w XIX w. i wcześniej pojawiały się koncepcje, że źródeł chińskiego systemu zapisu należy szukać w kraju faraonów. Uważano bowiem, że cywilizacja egipska jest najstarsza. Dlatego jej zaawansowany know-how miał rozlać się wiele tysięcy lat temu na cały świat. Obecnie tego typu teorie są uważane za nieprawdziwe.
      Prof. Hieronim Kaczmarek z Uniwersytetu Szczecińskiego postanowił przyjrzeć się dawnym koncepcjom dotyczącym rzekomo bardzo dużego wpływu Egipcjan na powstanie cywilizacji chińskiej, a z pewnością na powstanie chińskiego systemu zapisu. Okazało się, że „winowajcami” mogli być greccy historycy antyczni, żyjący ok. 2 tys. lat temu. Jednakże autorzy ci zasięg wypraw Egipcjan ograniczali co najwyżej do Indii - uważa Kaczmarek.
      Dopiero wśród renesansowych, a więc mających 500 lat koncepcji, pojawiła się sugestia wskazująca na podobieństwo języka chińskiego do staroegipskiego – doszukiwano się też licznych podobieństw w sztuce starożytnego Egiptu i Chin. Było to związane ze wzrostem zainteresowania w Europie odległymi od niej obszarami, co było konsekwencją rozpoczęcia epoki odkryć geograficznych.
      Jednak wówczas tylko pojedyncze osoby w Europie znały chiński, natomiast egipskie hieroglify odczytano dopiero w XIX w. – mówi w rozmowie z PAP Kaczmarek. Dlatego – jak wyjaśnia – pierwsi badacze posiłkowali się analizami zabytków architektury i sztuki. W ten sposób chcieli udowodnić swoje koncepcje na temat podobieństwa tych dwóch odległych od siebie systemów zapisu. Zdarzało się też, że po prostu nadinterpretowali słowa greckich historyków.
      Niektórzy nowożytni badacze wierzyli na tej podstawie, że faraon Sesostris zbudował nad Morzem Czerwonym stocznie, które wykonały 400 okrętów. Te miały dopłynąć aż do Chin. Ale takie twierdzenia nie były poparte żadnymi dowodami w postaci zapisów czy też zabytków – opowiada naukowiec.
      Opowieści dotyczące kontaktów Egipcjan z mieszkańcami Dalekiego Wschodu pojawiły się ok. 2 tys. lat temu, a ich autorami byli greccy historycy piszący również o historii Egiptu. Co ciekawe, to właśnie mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęły się prawdziwe kontakty między tymi regionami. Być może zatem miało to wpływ na postrzegania wcześniejszych relacji – dodaje Kaczmarek.
      Jako przykład wskazuje jeden z dokumentów chińskich, z którego można się dowiedzieć, że w 105 r. p.n.e. wraz z poselstwem partyjskim do Chin dotarli kuglarze pochodzących z egipskiej Aleksandrii, nadmorskiego miasta położonego u jednego z ujścia Nilu.
      Z najnowszych badań wykopaliskowych wynika, że mniej więcej w tym samym czasie nastąpił rozkwit kontaktów handlowych między Egiptem a Dalekim Wschodem. Na przykład w egipskim nadczarnomorskim porcie odkryto przedmioty z Indii, Pakistanu, Wietnamu czy Jawy. Ale przepływ nie był jednostronny. Mniej więcej z II w. pochodzi waza aleksandryjska znaleziona w grobowcu w chińskiej prowincji Honan – wskazuje historyk. A o tym, że kontakty kupców z Dalekiego Wschodu z północnoafrykańskimi, więc i zapewne egipskimi, były bezpośrednie, przekonuje badacza fakt, że w kulcie cesarzy chińskich pewną rolę odgrywały afrykańskie zwierzęta.
      Porty nad Morzem Czerwonym istniały już w czasach budowy piramid, a więc 4,5 tys. lat temu, ale ówczesny zasięg floty był ograniczony co najwyżej do samego Morza Czerwonego – uważa Kaczmarek.
      Zwolennikiem poglądu o ścisłych kontaktach Indii i Egiptu był francuski geniusz – Jean Francis Champollion, który odczytał w XIX w. hieroglify. Twierdził, że po najeździe Egiptu 2400 lat temu przez władcę perskiego Kambyzesa II, Indie stały się miejscem azylu dla licznych Egipcjan. Z kolei niemiecki historyk sztuki i jeden z pionierów archeologii, Johann Joachim Winckelmann (1717-1768) wskazywał na rzekome podobieństwo w budowie ciała Egipcjan i Chińczyków. Obecnie tego typu poglądy nie są uznawane w świecie naukowym – dodaje Kaczmarek.
      Mniej więcej sprzed 2 tys. lat pochodzą jednak pozostałości tzw. Dzielnicy Obcokrajowców w południowej części miasta Memfis w północnym Egipcie. Część naukowców sądzi, że mieszkali tam osadnicy z Indii, o czym świadczą znajdowane tam zabytki z Dalekiego Wschodu.
      Między innymi rozważania dotyczące kontaktów starożytnych Egipcjan z Chinami w starożytności ukazały się nakładem Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego w tomie Miscellanea Aegyptiaca autorstwa prof. Hieronima Kaczmarka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jesteśmy świadkami narodzin nowej gałęzi przemysłu, serwisowania satelitów na orbicie. Obecnie satelita, któremu skończyło się paliwo, nie jest w stanie utrzymać swojej orbity i staje się bezużytecznym odpadem, nawet jeśli wszystkie jego urządzenia są sprawne.
      To wyrzucanie w błoto setek milionów dolarów, powiedział Al Tadros, wiceprezes firmy SSL. Wystąpił on niedawno w Waszyngtonie przed głównymi graczami w dziedzinie serwisowania i naprawy satelitów na orbicie. Firmy takie jak SSL mają nadzieję, że właścicielom satelitów bardziej będzie opłacało się ich serwisowanie niż wystrzeliwanie nowego sprzętu.
      W 2021 roku SSL chce wystrzelić, w ramach swojego programu Robotic Servicing of Geosynchronous Satellites (RSGS) pojazd, który będzie w stanie obsłużyć do ponad 30 satelitów znajdujących się na odległej orbicie geostacjonarnej. Obecnie znajduje się tam około 500 działających satelitów, głównie telekomunikacyjnych. Pojazd ma być w stanie dokonać inspekcji satelity, zatankować go, a może nawet naprawić czy wymienić podzespoły i ponownie umieścić go na właściwej orbicie. To olbrzymia szansa z finansowego punktu widzenia, mówi Tadros.
      Jeszcze inny pomysł ma firma Space Logistics, która podpisała już umowę z Intelsatem, zarządzającym 50 satelitami na orbicie stacjonarnej. Space Logistics, który należy do Northropa Grummana, jest autorem prostego pojazdu, który będzie dokował do satelity, umieszczał go na właściwej orbicie i pozostawał z nim, wykorzystując własny silnik do utrzymania satelity w odpowiedniej pozycji. Pierwszy taki pojazd ma rozpocząć pracę w przyszłym roku.
      Serwisowanie satelitów to jednocześnie sposób na, przynajmniej częściowe, poradzenie sobie z problemem odpadów na orbicie okołoziemskiej. A jest ona coraz bardziej zaśmiecona. Amerykańskie wojsko, które monitoruje to, co znajduje się na orbicie, mówi, że wśród 23 000 obiektów jedynie 1900 to działające satelity. Poza nimi wokół ziemi krąży (z prędkością od 20 km/h do 30 000 km/h) niemal 3000 niedziałających satelitów, 2000 rakiet oraz tysiące małych fragmentów, z których większość powstała wskutek celowej eksplozji chińskiego satelity w 2007 roku oraz zderzenia satelity Iridium ze starym rosyjskim satelitą w 2009 roku.
      W ciągu ostatnich 5 lat liczba satelitów na orbicie wzrosła o 50%. Problem odpadów staje się więc coraz poważniejszy. Zaczynają one zagrażać działającym satelitom oraz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pojawiają się więc kolejne pomysły na poradzenie sobie ze śmietniskiem wokół Ziemi. Od 2008 roku Francja wymaga od swoich operatorów satelitów, by programowali je tak, żeby w ciągu 25 lat urządzenia wchodziły w atmosferę Ziemi i w niej płonęły. Te zaś, które znajdują się na orbicie geostacjonarnej mają być usuwane na „orbitę cmentarną” znajdującą się 300 kilometrów dalej. Powstają także prywatne firmy, które chcą zająć się sprzątaniem orbity. Na razie jednak nie mają one klientów.
      Zaś w USA toczy się debata na temat lepszego uregulowania kwestii korzystania z przestrzeni kosmicznej. Nie chcemy tam Dzikiego Zachodu, mówi Fred Kennedy, dyrektor Biura Technologii Taktycznych w DARPA. Zauważa on, że w przestrzeni kosmicznej znajduje się obecnie ponad 800 amerykańskich satelitów, zatem to USA powinny wystąpić z inicjatywą ustalenia reguł korzystania z orbity i jej sprzątania.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...