Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

W Chinach odkryto największy owocnik na świecie. Grzyb Fomitiporia ellipsoidea zajął spodnią część drzewa. Owocnik ma ponad 10 metrów długości i osiemdziesiąt kilka cm szerokości. Waży ok. 500 kg. Mykolodzy szacują, że ma przynajmniej 20 lat.

Istnienie nowego grzyba odnotował po raz pierwszy w 2008 r. prof. Yu-Cheng Dai z Chińskiej Akademii Nauk w Shenyang. Natrafił na niego w prowincji Fujian. Artykuł nt. nowego gatunku ukazał w piśmie Fungal Biology. W zeszłym roku 10-metrowego rekordzistę odnaleziono w prowincji Hajnan. Profesor i jego asystent dr Cui prowadzili badania grzybów rozkładających drewno, gdy ich oczom ukazał się prawdziwy gigant. Nie szukaliśmy go specjalnie; nie mieliśmy pojęcia, że może być taki duży. Byliśmy zaskoczeni znaleziskiem i początkowo nie rozpoznaliśmy go w lesie […]. F. ellipsoidea to żagiew wieloletnia. Kolonizując spodnią część dużego przewróconego drzewa, zyskuje ogromną ilość pokarmu. Po drobiazgowych pomiarach okazało się, że owocnik z Hajnanu ma 10,85 m długości, 82-88 cm szerokości oraz 4,6-5,5 cm grubości. Jego waga również jest imponująca. Na podstawie gęstości Chińczycy oszacowali, że sięga ona 400-500 kg. W owocniku znajduje się ok. 450 mln zarodników. Po odkryciu z 2010 naukowcy jeszcze 2-krotnie podróżowali do giganta, by móc go dokładniej zbadać.

Przed zdetronizowaniem przez F. ellipsoidea tytuł właściciela największego owocnika należał do rosnącego w 2003 r. w Królewskich Ogrodach Botanicznych w Kew twardoporka wiązowego (Rigidoporus ulmarius). Żagiew ta była znacznie mniejsza od chińskiego znaleziska, ponieważ mogła się pochwalić średnicą "zaledwie" 1,5 m i obwodem 425 cm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W północno-zachodnich Chinach odkryto nowy gatunek wymarłego olbrzymiego krewniaka nosorożca. To właśnie takie zwierzęta – Indricotheriinae – były prawdopodobnie największymi ssakami, jakie chodziły po Ziemi. A odkryty właśnie Paraceratherium linxiaense był minimalnie mniejszy od Dzungariotherium orgosense, uznawanego za największego z nich wszystkich.
      Nowy gatunek został opisany przez Tao Denga i jego kolegów z Chińskiej Akademii Nauk, którzy w Basenie Linxia znaleźli czaszkę zwierzęcia w warstwie pochodzącej sprzed 26,5 miliona lat. Naukowcy poszukują tam szczątków wymarłych ssaków od lat 80. ubiegłego wieku.
      Paraceratherium linxiaense, podobnie jak inni przedstawiciele rodzaju Indricotheriinae miał długą szyję, smukłą czaszkę, dwa górne stożkowate siekacze. Prawdopodobnie żył na otwartych przestrzeniach i żywił się liśćmi z drzew. Nie posiadał rogu i bardziej przypominał konia. Głową mógł sięgać nawet wysokości 7 metrów, mów Deng.
      Chińscy naukowcy szacują, że P. linxiaense mógł ważyć nawet 21 ton, czyli tyle, co cztery duże słonie afrykańskie. Te zwierzęta mogły być większe niż jakikolwiek współcześnie żyjący ssak lądowe. Jedynie największe z mamutów być może były od nich większe, mówi Luke Holbrook z Rowan University.
      Przedstawiciele rodzaju Indricotheriinae zamieszkiwali głównie Azję, od Mongolii po Pakistan. Nieliczne szczątki znaleziono też na wschodzie Europy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W skałach w regionie Wuerhe w prowincji Xinjiang chińscy naukowcy znaleźli 114 odcisków kończyn dinozaurów. Badania wykazały, że to ślady pterozaurów, pozostawione przed 135 milionami lat. Wszystkie znajdowały się na powierzchni zaledwie 0,3 m2.
      Specjaliści z Instytutu Paleoantropologii i Paleontologii Kręgowców z Chińskiej Akademii nauk zidentyfikowali 57 odcisków kończyn górnych i 57 odcisków kończyn dolnych. Wskazuje to, że zwierzę poruszało się na czterech kończynach.
      Po przeanalizowaniu głównych cech morfologicznych odcisków, jak długość palców, uczeni stwierdzili, że nie nie należą one do żadnego z 15 znanych gatunków pterozaurów. Odkrywcy zaproponowali dla nowego gatunku nazwę Pteraichus wuerhoensis isp. nov. i datują go na wczesną kredę.
      Li Yang, główny autor badań, mówi, że nagromadzenie śladów i różna ich wielkość wskazuje, że zwierzęta w różnych wieku żyły stadach. W tym czasie region Wuerhe był pokryty wielkimi jeziorami. Pterozaury pozostawiły tu dużo śladów. Prawdopodobnie dlatego, że w jeziorach poszukiwały pożywienia, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny przeprowadziły udane lądowanie łazika na powierzchni Marsa. Stały się tym samym drugim krajem w historii – po USA – któremu udała się ta trudna sztuka. Łazik Zhurong, nazwany tak od imienia boga ognia, jest częścią pierwszej samodzielnej chińskiej misji międzyplanetarnej Tianwen-1, która trafiła na orbitę Marsa w lutym bieżącego roku.
      Na razie Chińczycy nie ujawniają szczegółów lądowania. Wiemy, że stało się to w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego. Nie wiemy natomiast, jakie jest dokładnie miejsce lądowania.
      Misja Tianwen-1 wystartowała 23 lipca 2020 roku. Składa się ona z orbitera, lądownika i łazika. Wiemy, że Zhurong, który jest wielkości łazików Spirit i Opportunity, został wyposażony w kamery, georadar, laser oraz czujniki badające atmosferę i pole magnetyczne Marsa.
      Li Chunlai, jeden z głównych projektantów misji Tianwen-1 mówi, że jej celem jest nie tylko poszukiwanie obecnego lub dawnego życia na Marsie, ale też badanie jego ewolucji i poszukiwanie potencjalnych miejsc, w których mogliby osiedlić się ludzie.
      Lądowanie Zhuronga przebiegało podobnie, jak wcześniejsze lądowanie amerykańskich łazików. Wykorzystano osłonę termiczną, wyhamowującą opadający pojazd oraz spadochron, a także niewielkie silniki, które spowolniły pojazd w ostatnim etapie lądowania. Chiński łazik bezpiecznie wylądował w regionie Utopia Planitia i po kilkunastu minutach, po rozwinięciu paneli słonecznych, przesłał sygnał świadczący o udanym przybyciu na Czerwoną Planetę.
      Misja Tianwen-1 nie jest pierwszą chińską próbą dotarcia na Marsa. Wcześniej Państwo Środka usiłowało wysłać na orbitę Marsa pojazd Yinghuo-1. Stanowił on część nieudanej misji Fobos-Grunt z 2011 roku zorganizowanej wraz z Rosją.
      Chiny stały się drugim państwem w historii, które umieściły łazik na Marsie. Wcześniej NASA przeprowadziła udane lądowania 5 łazików. Poza USA i Chinami jedynym państwem, któremu udało się lądowanie na Marsie, jest ZSRR, jednak misja Mars 3 uległa awarii zaledwie kilka minut po wylądowaniu. Unia Europejska próbowała dwukrotnie posadowić obiekt na Marsie i dwa razy się jej nie udało.
      Z kolei pojazdy na orbicie Marsa umieściły dotychczas USA, ZSRR, UE, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Chiny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po dziesięcioleciach przygotowań Chiny wystrzeliły kluczowy element swojej przyszłej stacji kosmicznej – moduł serwisowy Tianhe. Wokół niego ma zostać zbudowana stacja, która pozwoli Chinom na stałą obecność człowieka w kosmosie. Państwo Środka zapowiada, że stacja będzie w pełni działała do końca 2022 roku.
      Moduł Tianhe (Harmonia niebios) ma długość 16,6 metra, maksymalna średnica to 4,2 metra, a zdatna dla astronautów przestrzeń wewnątrz to 50 m3. Z czasem zostaną do niego dołączone dwa mniejsze moduły laboratoryjne, nadając stacji kształ litery T z wystającymi zań panelami słonecznymi. Stacja Tiangong-3 (Niebiański Pałac) ma działać przez 10–15 lat. Będzie ona około 5-krotnie mniejsza od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, wielkością podobna do radzieckiej Mir.
      Pierwsza załogowa misja na Tiangong 3 będzie miała miejsce już w czerwcu. Astronauci pozostaną na stacji przez trzy miesiące, w czasie których będą m.in. testowali systemy podtrzymywania życia. Wcześniej jednak, w drugiej połowie maja, do Tianhe zacumuje bezzałogowy pojazd dostawczy Tianzhou-2.
      Chiny po raz pierwszy poinformowały o zamiarze budowy własnej stacji kosmicznej w 1992 roku. W ciągu tych minionych 30 lat Państwo Środka rozwijało i testowało pojazdy Shenzhou i rakiety Długi Marsz na potrzeby lotów załogowych, opracowywano satelity Tianlian, technologie zbliżania i dokowania, tankowania w warunkach mikrograwitacji, rozwijano centrum kosmiczne w Wenchang.
      Pierwszy załogowy lot kosmiczny został przez Chiny zorganizowany w 2003 roku, 40 lat po pierwszym locie załogowym NASA. Jednak chiński program kosmiczny znacząco przyspiesza. Chiny chcą pokazać światu i własnemu społeczeństwu, że są pierwszoplanowym graczem na polu załogowych lotów kosmicznych i rozwijania najnowocześniejszych technologii kosmicznych, mówi profesor David Burbach z US Naval War College.
      Chiny już przed dekadą pokazały, że mają technologie potrzebne do budowy stacji. We wrześniu 2011 roku Państwo Środka wystrzeliło prototypowe laboratorium Tiangong 1. W listopadzie tego samego roku do laboratorium zadokował bezzałogowy pojazd Shenzhou 8, a w czerwcu 2012 Shenzhou 9 przywiózł trzech astronautów, którzy pozostali w laboratorium przez 2 tygodnie. Rok później w ramach misji Shenzhou 10 laboratorium odwiedziło kolejnych 3 astronautów. We wrześniu 2016 roku na orbitę trafiło laboratorium Tiangong 2, a w październiku przyleciało trzech astronautów, którzy pozostali w przestrzeni kosmicznej przez miesiąc. Z kolei w 2017 roku do Tiangong 2 trzykrotnie cumował bezzałogowy pojazd i odbywało się tankowanie laboratorium.
      W kwietniu 2018 roku laboratorium Tiangong 1 w sposób niekontrolowany weszło w atmosferę Ziemi i spłonęło w atmosferze nad Pacyfikiem. Lepiej powiodło się Chińczykom z Tinagong 2. Kontrolę nad laboratorium zachowali do końca i celowo wprowadzili je w atmosferę, w której spłonęło w lipcu 2019 roku.
      Mimo, że Tiangong 3 będzie znacznie mniejsza od ISS będzie intensywnie wykorzystywana do celów naukowych. Znajdzie się na niej 14 wewnętrznych stanowisk badawczych oraz ponad 50 zewnętrznych punktów dokujących, do którym można będzie podłączać instrumenty zbierające dane z przestrzeni kosmicznej.
      Nie wszystkie badania będą prowadzone wyłącznie przez Chińczyków. Już wiadomo, że 9 projektów badawczych będzie prowadzonych wspólnie przez Chiny oraz Biuro ds. Przestrzeni Kosmicznej ONZ.
      USA nie będą brały udziału w pracach na Tiangong. Ustawa z 2011 roku zakazuje NASA oraz Biuru Nauki i Technologii Białego Domu współpracy z Chinami w przestrzeni kosmicznej. Przyjęto ją w związku z obawami o bezpieczeństwo narodowe. Na wszelką tego typu współpracę zgodę musi wyrazić Kongres.
      Chiny zapowiadają też, że w 2024 roku wystrzelą teleskop kosmiczny. Ma on zostać umieszczony na podobnej orbicie co Tiangong, co ułatwi serwisowanie i tankowanie teleskopu.
      Nieco wyjaśnienia wymagają też podobnie dla nas brzmiące chińskie nazwy poszczególnych elementów programu kosmicznego.
      To Deng Xiaoping, twórca nowoczesnych Chin, zdecydował, że nazwy programów kosmicznych, wcześniej czerpane z rewolucyjnej przeszłości Chińskiej Republiki Ludowej, mają odnosić się do mitologii i religii. Mamy zatem program stacji kosmicznej o nazwie Tiangong (Niebiański pałac), pojazdy towarowe Tianzhou (Niebiański pojazd), główny moduł stacji Tiangong nazywa się Tianhe (Harmonia niebios), do którego zostaną dołączone moduły laboratoryjne Wentian (Podróż do niebios) i Mengtian (Marzenie o niebiosach), tworząc razem stację Tiangong 3. Z kolei wspomniany teleskop kosmiczny to Xuntian (Niebiański statek). Misje załogowe odbywają się zaś na pokładzie Boskiego statku, Shenzhou.
      O budowie własnej stacji kosmicznej mówi też Rosja. Tutaj jednak brak nawet decyzji na odpowiednim szczeblu. Tymczasem Międzynarodowa Stacja Kosmiczna starzeje się – liczy sobie już 20 lat – i nie wiadomo, jakie będą jej losy w dłuższej perspektywie. Rosja kilkukrotnie groziła wycofaniem się ze współpracy. Ostatnio jej przedstawiciele stwierdzili, że przestaną brać udział w pracach na ISS po 2025 roku, chociaż później łagodzili stanowisko. Z kolei Stany Zjednoczone, na których barkach ciąży największa część kosztów utrzymania ISS, przyjęły ustawę, zgodnie z którą Stacja ma działać do 2030 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na słynnym stanowisku Sanxingdui w prowincji Syczuan dokonano ważnego odkrycia. W ostatnim czasie znaleziono tam setki artefaktów sprzed ponad 3000 lat takich jak tajemnicza maska z brązu czy ponad 2-metrowa statua również wykonana z brązu. Odkrycia dopełniło najnowsze znalezisko – złota maska.
      Stanowisko Sanxingdui odkryto w 1929 roku. Intensywne prace wykopaliskowe są tam prowadzone od 1986 roku. W trakcie badań stwierdzono, że mamy tam do czynienia ze stanowiskiem ważnej kultury epoki brązu – Sanxingdui – i artefaktami datowanymi na XII-XI wiek przed naszą erą. Odkrycie Sanxingdui i innych stanowisk podważyło tradycyjną narrację historyczną, zgodnie z którą chińska cywilizacja rozprzestrzeniła się z centralnych równin wokół Rzeki ŻÓŁtej. Obecnie mówi się o wielu centrach, które stworzyły chińską cywilizację.
      Sanxingdui, pomimo trwających tam od dziesięcioleci prac wykopaliskowych, wciąż przynosi nowe odkrycia. Narodowa Administracja Dziedzictwa Kulturowego poinformowała, że pomiędzy listopadem 2019 roku, a majem 2020 znaleziono tam 6 nowych prostokątnych dołów ofiarnych o powierzchni od 3,5 do 19 metrów kwadratowych. W dołach tych mieszkańcy państwa Shu (XI w. p.n.e. – ok. 316 p.n.e.) składali ofiary niebiosom, Ziemi i swoim przodkom. Jak mówi Ran Honglin z Instytutu Badań Archeologicznych, odkrycie pokazuje, że cywilizacja Shu była odmienna od innych. Jest jednocześnie dowodem na różnorodność kultur, z których narodziły się Chiny.
      Wśród znalezionych artefaktów warto wymienić złote ozdoby w kształcie ptaków, złotą folię, malowane portrety, olbrzymią maskę z brązu, drzewo z brązu czy narzędzia z żadu.
      Najmniejszy ze wszystkich jest dół nr 5. Ale to właśnie w nim znaleziono większość złotych przedmiotów, w tym ceremonialną maskę ważącą około 280 gramów i w 84% wykonaną ze złota. Dno dołu pokrywały liczne złote liście. Są one bardzo cienkie i delikatne, a na podstawie ich rozmieszczenia eksperci wnioskują, że w przeszłości były one przymocowane do tkanin.
      Uwagę specjalistów zwracają przede wszystkim trzy niezwykłe przedmioty.
      Pierwszy z nich to ogromna maska z brązu. Jej wysokość to 66 cm, a szerokość aż 138 cm. Maska ma wielkie uszy, wystające oczy oraz wydatne usta. Niektórzy archeolodzy sądzą, że to przedstawienie Canconga, półlegendarnego założyciela królestwa Shu. Zdaniem innych specjalistów maska ma związek z bogiem smokiem, który ma podobnie wystające oczy. Między oczami maski widnieje prostokątny otwór. Być może umieszczano tam jakąś ozdobę.
      Kolejne niezwykłe znalezisko to niekompletna złota maska. Całość mogła ważyć nawet 500 gramów. Jeśli to prawda, jest to najcięższa złota maska znana z terenu Chin z tego okresu. Niektórzy archeolodzy zwracają uwagę na jej podobieństwo do złotej maski ze stanowiska Jinsha. To nie pierwszy obiekt z Sanxingdui, który jest podobny do obiektów z Jingsha, co rodzi pytania o związki pomiędzy tymi obiema cywilizacjami. Niewykluczone, że Jinsha było ostatnią fazą kultury Sanxingdui.
      W końcu należy wspomnieć o 262-centymetrowej figurze z brązu. To najstarsza na świecie figura przedstawiająca człowieka o rozmiarach zbliżonych do rzeczywistych. Ramiona figury są zgięte w pobliżu piersi, co może wskazywać, że coś na nich kładziono. Część specjalistów twierdzi, że przedstawia ona władcę królestwa Shu, zdaniem innych to przedstawienie kapłana i jednoczesna personifikacja boga.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...