Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Oracle pozbył się OpenOffice'a

Recommended Posts

Oracle przekazało OpenOffice'a do Apache Software Foundation, kończąc tym samym swoje zaangażowanie w prace nad tym pakietem. Taka decyzja zawiodła twórców LibreOffice'a.  Projekt LibreOffice został uruchomiony w ubiegłym roku przez część developerów OpenOffice'a, którym nie podobało się postępowanie Oracle'a. Osoby pracujące nad LibreOffice'em wyrażały jednak nadzieję, że kiedyś połączą swoje siły z developerami OpenOffice'a.

Oracle stał się właścicielem OpenOffice'a w ubiegłym roku, gdy przejął firmę Sun Microsystems. Wkrótce doszło do sporu z częścią developerów, którzy założyli Document Foundation i zaczęli prace nad LibreOffice. Także i teraz są oni niezadowoleni z decyzji Oracle'a. Szanujemy Apache Software Foundation, ale [przekazanie jej OpenOffice'a - red.] to stracona szansa na zbliżenie z Document Foundation. Wolelibyśmy, żeby Oracle przekazał to, co pozostało z OpenOffice'a nam i w ten sposób zakończył całą sprawę - powiedział Charles Schultz, jeden z założycieli Document Foundation.

Jego zdaniem ASF nie ma wystarczających zasobów, by prowadzić projekt OpenOffice. Dodał, że developerzy OpenOffice'a nie będą mogli korzystać z tego, co zrobili developerzy LibreOffice'a ze względu na zapisy licencyjne stosowane przez ASF. My możemy brać to, co oni robią, ale oni nie mogą korzystać z naszej pracy - stwierdził Schultz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jego zdaniem ASF nie ma wystarczających zasobów, by prowadzić projekt OpenOffice. Dodał, że developerzy OpenOffice'a nie będą mogli korzystać z tego, co zrobili developerzy LibreOffice'a ze względu na zapisy licencyjne stosowane przez ASF. My możemy brać to, co oni robią, ale oni nie mogą korzystać z naszej pracy - stwierdził Schultz.

No brawo ... wreszcie troche autokrytycyzmu ze strony obozu GNU/GPL.

Panowie, to przeciez logiczne, bo licencja ASF [pochodna *BSD] jest LIBERALNA, a GNU/GPL w pewnym sensie jest "komunistyczna/socjalistyczna".

To ciekawe, ze sami dostrzegaja problem, a jednak nic z nim nie robia wierzac bezrefleksyjne Stallmanowi, ze jego koncepcja ochrony kodu jest wlasciwa ... tymczasem jest to wolnosc polowiczna, bo nie wszystkie strony jednakowo z niej korzystaja, niektore sa z zasady odsuwane od kodu, lub zmuszane do dodania wlasnych modyfikacji. A ja sie wobec powyzszego pytam: kiedy dziala nam sie i wspolpracuje najlepiej? z pistoletem przy skroni? czy tez moze bez zagrozenia?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No brawo ... wreszcie troche autokrytycyzmu ze strony obozu GNU/GPL.

 

Jakiego krytycyzmu? Został wyrażony żal, że przeoczono sposobność otwarcia OO na LGPL :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ze złożonych w sądzie dokumentów dowiadujemy się, że HP zapłacił Intelowi 690 milionów dolarów, by półprzewodnikowy koncern utrzymał produkcję i rozwój procesorów Itanium do roku 2017. Najpierw na podstawie umowy z 2008 roku HP zapłacił 440 milionów za przedłużenie życia Itanium do roku 2014. W 2010 roku obowiązywanie umowy przedłużono do 2017, a HP dopłacił 250 milionów USD.
      Producenci oprogramowania, tacy jak Microsoft czy Red Hat, zaprzestali rozwijania aplikacji dla architektury Itanium, gdyż wiedzą, że jej czas dobiega końca. Wielcy producenci sprzętu, jak Dell czy IBM już od lat nie oferują serwerów z Itanium. Nawet sam Intel przestał w ubiegłym roku wspierać Itanium w kompilatorach C/C++ i Fortrana. Co więcej, część swojego zespołu pracującego nad Itanium Intel skierował już do prac nad projektami związanymi z układami Xeon.
      HP potrzebuje utrzymania Itanium, gdyż jego najważniejsze produkty - HP-UX, OpenVMS czy NonStop - korzystają właśnie z niej i miną całe lata, zanim uda się stworzyć ich odpowiedniki dla Xeona. Koncern jednak musi się spieszyć. Sprzedaż platformy Itanium spada od wielu lat, a sztuczne utrzymywanie Itanium nie tylko kosztuje go setki milionów dolarów, które musi płacić Intelowi, ale naraża na szwank jego relacje z innymi firmami. O wysokości opłat wnoszonych na rzecz Intela dowiedzieliśmy się bowiem przy okazji sporu sądowego pomiędzy HP a Oracle’em. HP twierdzi, że Oracle złamał umowę zaprzestając produkcji oprogramowania dla Itanium, a zrobił to, by promować własne serwery z architekturą Sun SPARC. Oracle zaś twierdzi, że HP postępowało niewłaściwie, nie informując klientów o przyszłości Itanium. Przed trzema dniami sąd orzekł, że obie firmy postępowały niewłaściwie. HP, gdyż nie informował swoich partnerów, klientów i pracowników o planach dotyczących Itanium, a Oracle, gdyż wykorzystało fałszywy pretekst do zaprzestania produkcji programów dla Itanium w celu promowania platformy SPARC.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Google przegrał walkę o niedopuszczenie emaila, który świadczy na niekorzyść koncernu, jako dowodu w sądowym sporze z Oracle'em. Sędzia William Alsup podtrzymał wcześniejszy wyrok, zgodnie z którym list elektroniczny jednego z inżynierów Google'a może zostać wykorzystany w sprawie.
      We wspomnianym e-mailu, autorstwa Tima Lindholma, czytamy: to o co nas w rzeczywistości poprosili (Larry Page i Sergey Brin) to sprawdzenie, jakie istnieją techniczne alternatywy dla wykorzystania Javy w Androidzie i Chrome. Przyjrzeliśmy się wielu alternatywom i sądzimy, że wszystkie są do niczego. Doszliśmy do wniosku, że trzeba renegocjować licencję Javy tak, by spełniała nasze potrzeby.
      Oracle oskarża Google'a o naruszenie patentów i praw autorskich dotyczących Javy. Do naruszenia miało dojść w wirtualnej maszynie Dalvik, wykorzystywanej w systemie Android. Z listu Lindholma wynika, że Google świetnie zdawało sobie sprawę, iż Android narusza prawo.
      Google próbował niedopuścić do przedstawienia maila przed sądem argumentując, że przekazano go Oracle'owi przypadkiem. List został napisany bowiem już po tym, jak Oracle zgłosiło do Google'a pretensje i zagroził pozwem sądowym, a prawo stanowi, że oskarżony nie musi ujawniać korespondencji ze swoimi prawnikami, jeśli prosi w niej o radę w danej sprawie.
      Istnieje dziewięć wersji maila. Osiem z nich to szkice, które automatycznie zapisały się na komputerze Lindholma gdy ten tworzył list. Google przypadkiem przekazało listy Oracle'owi, gdyż po wniesieniu oskarżenia firma miała obowiązek ujawnienia materiałów dotyczących procesu. Szkice nie zostały oznaczone jako poufne, ani nie wypełniono w nich pola adresu, więc przedstawiciele Google'a nie wiedzieli, że przekazują mail, który w ostatecznej wersji trafił do szefa wydziału zajmującego się Androidem, Andy'ego Rubina, oraz do jednego z prawników Google'a.
      Sędzia Alsup odrzucił wniosek Google'a, zauważając, że w tekście maila wymieniony jest tylko Rubin. Oznaczenie dokumentu jako uprzywilejowanego i poufnego lub wysłanie go do prawnika nie oznacza, że automatycznie jest on uprzywilejowany - stwierdził Alsup.
      Google poniósł więc poważną porażkę. Ława przysięgłych może bowiem uznać e-mail za dowód, że doszło do świadomego naruszenia praw Oracle'a, a to z kolei będzie oznaczało surowszą karę. Takiego zdania jest sam sędzia Alsup, który, gdy e-mail został po raz pierwszy ujawniony, ostrzegł prawników Google'a, że może się on stać przyczyną przegrania procesu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sędzia William Alsup, który ma rozsądzić spór patentowy pomiędzy Oracle'em a Google'm nakazał dyrektorom obu firm, by spróbowali rozstrzygnąć go polubownie. Sąd zdecydował, że Ellison i Page mają spotkać się 19 września oraz być przygotowanymi na kolejne spotkanie pomiędzy 20 a 30 września. Jeszcze w bieżącym tygodniu ma natomiast dojść do spotkania prawników obu firm, podczas którego sąd udzieli im instrukcji na temat zasad, na jakich będą prowadzone rozmowy Ellisona i Page'a.
      Początkowo Oracle chciało wysłać na rozmowy dotyczące ugody prezes Safrę Catz, a ze strony Google'a miał uczestniczyć Andy Rubin, odpowiedzialny w Google'a za wydział mobilny. Oracle sprzeciwiło się obecności Rubina argumentując, że w porównaniu z Catz zajmuje on zbyt niskie stanowisko. Z kolei sędziemu nie spodobały się obie propozycje i stwierdził, że rozmawiać mają osoby rzeczywiście kierujące obiema firmami, czyli Larry Ellison z Oracle'a i Larry Page z Google'a.
      Spór pomiędzy koncernami dotyczy praw patentowych do aplikacji Javy. Należą one do Oracle'a i mają być rzekomo naruszane w Dalviku, wirtualnej maszynie wykorzystywanej przez google'owskiego Androida.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sąd nakazał firmie Oracle zmniejszyć kwotę odszkodowania, której domaga się od Google'a za rzekome naruszenie patentów. Zdaniem Oracle'a Android narusza własność intelektualną chronioną patentami, a obecną w Javie. Firma Ellisona domaga się odszkodowania sięgającego 6,1 miliarda dolarów. Sędzia William Alsup wydał właśnie nakaz obniżenia żądań. Jego zdaniem punktem wyjścia dla obliczeń powinno być 100 milionów dolarów.
      Jednocześnie sędzia odrzucił stwierdzenia Google'a, że wpływy koncernu z reklamy nie mają związku z wartością Androida i nie powinno się brać ich pod uwagę przy wyliczaniu odszkodowania dla Oracle'a. Sędzia ostrzegł przy okazji Google'a, że jeśli koncern zostanie uznany winnym naruszenia patentów, może mu zostać wydany zakaz sprzedaży oprogramowania łamiącego prawo.
      Na razie nie wiadomo, kiedy rozpocznie się proces. W sierpniu ubiegłego roku Oracle pozwał Google'a twierdząc, że Android narusza siedem patentów Javy. Google odrzucił oskarżenia i stwierdził, że Oracle żąda zbyt wysokiego odszkodowania. Sąd zgodził się z Google'em. Jednocześnie ostrzegł Oracle'a, że jeśli wynajęty przez firmę ekspert - profesor Iain Cockburn z Boston University, nie zmieni swoich wyliczeń odszkodowania tak, by sąd uznał je za rozsądne, to sąd może nie dać firmie drugiej szansy i w ogóle odrzuci żądania jakiegokolwiek odszkodowania.
      Profesor Cockburn wyliczył, że jeśli doszłoby do negocjacji pomiędzy Google'em a Oracle'em w sprawie zakupu licencji na sporne patenty, to koncern Page'a i Brina zgodziłby się zapłacić 2,6 miliarda dolarów, wliczając w to licencje i coroczne ich odnawiane. Górną granicę opłat profesor określił na 6,1 miliarda USD.
      Sąd odrzucił jednocześnie argumentację Google'a, że odszkodowanie nie powinno przekraczać 100 milionów USD, gdyż Google w 2006 roku nie zgodził się na zapłacenie takiej kwoty za te same patenty, które należały wówczas do Suna. Sędzia Alsup uznał, że Google próbuje uniknąć zapłacenia „uczciwej ceny".
    • By KopalniaWiedzy.pl
      IBM przekaże The Apache Foundation cały kod Lotus Symphony. The Apache Foundation zajmuje się obecnie rozwojem OpenOffice'a, który został jej niedawno przekazany przez Oracle'a.
      Tymczasem alternatywnym dla OpenOffice'a projektem - LibreOffice - zajmuje się The Document Foundation, która rozpoczęła prace nad nim, gdyż nie było wiadomo, jakie zamiary wobec OO ma Oracle.
      The Apache Foundation otrzyma kod źródłowy Lotus Symphony, który składa się z ponad 3 milionów linii. Będzie on rozpowszechniany na licencji Apache 2.0. Do współpracy ze społecznością OpenOffice zostaną też oddelegowani developerzy IBM-a, których zadaniem będzie pomoc we włączeniu wybranych części Symphony do Office'a. Pomoc developerów Błękitnego Giganta będzie niezbędna. Już w chwili gdy Oracle przekazywało OpenOffice przedstawiciele The Document Foundation zwracali uwagę, że Apache Foundation prawdopodobnie nie posiada zasobów, by zająć się kolejnym tak dużym projektem.
      Rob Weir, odpowiedzialny w IBM-ie za architekturę ODF, zaproponował, by developerzy LibreOffice i OpenOffice połączyli siły. Świat korzysta przede wszystkim z MS Office'a, oprogramowania chronionego prawem autorskim. Jeśli weźmiemy pod uwagę inne tego typu programy, takie jak Corel WordPerfect, Google Docs i Apple iWork to w połączeniu z MS Office mają one ponad 90% rynku. Oprogramowanie opensourceowe ma bardzo małe udziały. Zatem zamiast walczyć o pozostałe 5% powinniśmy pomyśleć o wspólnym zaangażowaniu. To nie musi być scenariusz wygrany/przegrany. OpenOffice i LibreOffice mogą odnieść sukces. OpenOffice, LibreOffice, Calligra Suite, AbiWord czy Gnumeric mogą jednocześnie zdobywać użytkowników. A może się to dziać w tym samym czasie, gdy użytkowników będą zdobywały programy bazujące na OpenOffice, takie jak Lotus Symphony.
×
×
  • Create New...