Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zmiany w atmosferze zapowiadają trzęsienie ziemi

Recommended Posts

Ostatnie badania NASA dają nadzieję, że w przyszłości uda się przewidywać trzęsienia Ziemi. Już w ubiegłym roku satelita DEMETER zanotował znaczący wzrost sygnałów radiowych o niskiej częstotliwości, który miał miejsce przed trzęsieniem ziemi na Haiti.

Teraz Dimitar Ouzounov z NASA Goddard Space Flight Centre i jego koledzy zaprezentowali wstępne wyniki z obserwacji Japonii sprzed ostatniego trzęsienia. Obrazy satelitarne pokazują olbrzymi wzrost liczby elektronów w jonosferze nad epicentrum. Szczyt wzrostu miał miejsce na trzy dni przed trzęsieniem. Jednocześnie zauważono wzrost emisji w podczerwieni, którego szczyt przypadł na kilka godzin przed wstrząsem. To pokazuje, że przed trzęsieniem, nad epicentrum wzrosła temperatura atmosfery.

Obserwacje te wydają się potwierdzać teorię o powiązaniu litosfery, atmosfery i jonosfery, która mówi, że na kilka dni przed trzęsieniem z litosfery uwalniają się olbrzymie ilości radonu. Ten radioaktywny gaz jonizuje powietrze, co z kolei prowadzi do dużej kondensacji wody, której molekuły są przyciągane przez jony. W procesie tym uwalniane jest ciepło, co można zauważyć w podczerwieni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA opublikowała swój komentarz dotyczący konstelacji satelitów, jaką chce wybudować jedna z prywatnych amerykańskich firm. To prawdopodobnie pierwszy przypadek, by NASA publicznie  skomentowała wniosek o dostęp do rynku. Wniosek, który jest obecnie rozpatrywany przez Federalną Komisję Komunikacji (FCC). W USA w wielu przypadkach zanim urząd wyda istotną decyzję obowiązuje okres komentarzy publicznych, kiedy to każdy może zgłosić swoje uwagi i zastrzeżenia. Komentarze takie są brane pod uwagę i pomagają kształtować prawo.
      NASA publikuje ten dokument w okresie komentarzy publicznych po to, by pomóc lepiej zrozumieć nasze zastrzeżenia dotyczące zarządzania orbitą okołoziemską oraz by uniknąć ryzyka kolizji, co przyniesie korzyści wszystkim zaangażowanym stronom, napisała inżynier Samantha Fonder.
      Komentarz dotyczy planów firmy AST & Science, która chce stworzyć konstelację ponad 240 dużych satelitów mających pełnić rolę kosmicznych wież telefonii komórkowej. Satelity mają zapewniać smartfonom bezpośredni dostęp do łączy 4G, a być może również 5G. Konstelacja ma nosić nazwę SpaceMobile, a na jej stworzeni firma zebrała już około 120 milionów dolarów.
      NASA postanowiła skomentować te plany z kilku powodów. Najważniejszy z nich to fakt, że konstelacja SpaceMobile ma zostać umieszczona na podobnej wysokości, na jakiej znajduje się już konstelacja A-Train. To grupa satelitów środowiskowych zarządzanych przez NASA i US Geological Survey we współpracy z Francją i Japonią. Satelity te lecą kolejno jeden za drugim i prowadzą skoordynowane obserwacje tych samych obszarów Ziemi. Badanie to pozwala na uzyskanie dokładnego obrazu pogody i klimatu.
      Dotychczasowe doświadczenia z konstelacją A-Train pokazują, że na tym konkretnym obszarze orbity dochodzi do częstych zbliżeń różnych obiektów, czytamy w komentarzu NASA. Umieszczenie tam kolejnych satelitów znacznie zwiększy ryzyko kolizji.
      Ryzyko zderzeń jest tym większe, ze AST ma zamiar zbudować naprawdę wielkie satelity. Każda z nich ma zostać wyposażona w zestaw anten o łącznej powierzchni 900 metrów kwadratowych. To zaś oznacza, że średnica każdego z takich satelitów będzie wynosiła 30 metrów, czyli 10-krotnie więcej niż innych satelitów. Manewry w celu uniknięcia zderzenia będą tutaj wyjątkowo wymagające. Umieszczenie planowanej konstelacji 243 satelitów będzie oznaczało, że każdego roku trzeba będzie wykonywać 1500 manewrów unikowych oraz prawdopodobnie 15 000 innych zaplanowanych wcześniej manewrów. To zaś przekłada się na 4 manewry unikowe i 40 innych działań dziennie – czytamy w komentarzu NASA.
      Kolejne zastrzeżenia budzi fakt, że AST nigdy nie budowała tak dużych satelitów. Biorąc pod uwagę brak doświadczenia NASA ocenia, że co najmniej 10% satelitów ze SpaceMobile ulegnie awarii, przez co nie będą zdolne do manewrowania i ryzyko kolizji będzie nieakceptowalnie wysokie.
      Jakby jeszcze tego było mało, orbita na której znajduje się A-Train już jest pełna niebezpiecznych szczątków. W 2007 roku Chiny przeprowadziły test swojej broni antysatelitarnej, w ramach którego celowo zniszczyły jednego ze swoich nieczynnych satelitów. W wyniku tego działania na orbicie pojawiło się co najmniej 2500 dużych odłamków i nieznana liczba mniejszych. Jakby tego było mało w roku 2009 zepsuty rosyjski satelita Kosmos 2251 uderzył w satelitę systemu Iridium. Również i wtedy powstała olbrzymia liczba szczątków.
      Komentarz NASA był jednym z niewielu, w których zgłoszono zastrzeżenia co do planów budowy SpaceMobile. Większość innych komentarzy była przychylna tym planom.
      Decyzja leży w gestii FCC. Działania firm w przestrzeni kosmicznej nadzoruje w USA kilka agend rządowych. Do FCC należy zarząd nad używanymi częstotliwościami. Firma AST uzyskała zgodę na wykorzystanie pasma V od... Papui Nowej Gwinei. Takie działania są w pełni legalne. Jednak musi uzyskać zgodę FCC na oferowanie swoich usług w USA. Z jednej strony Federalna Komisja Komunikacji jest wyjątkowo przychylna prywatnemu biznesowi. Nic mi nie wiadomo o tym, by FCC kiedykolwiek nie wydała licencji jakiemukolwiek operatorowi satelitów. Starają się być przyjaźni biznesowi i zachęcać firmy do robienia interesów w USA, mówi Brian Weeden, ekspert ds. satelitów w Secure World Foundation. Z drugiej zaś strony w przypadku dużych konstelacji FCC rozważa ryzyko kolizji i pojawienia się odpadków zagrażających innym satelitom. Nie wiadomo zatem czy i na ile Komisja weźmie pod uwagę zastrzeżenia NASA.
      Planowane przez różne firmy wielkie konstelacje satelitarne budzą coraz więcej zastrzeżeń. W ostatnim czasie informowaliśmy, że budowana przez Elona Muska i jego SpaceX konstelacja Starlink już zakłóca badania astronomiczne i radioastronomiczne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że będzie płaciła prywatnym firmom za próbki skał, gruntu, pyłu i innych materiałów przywiezionych z Księżyca. Administrator Agencji, Jim Bridenstine napisał w komentarzu do ogłoszenia, że plany takie nie naruszają międzynarodowego traktatu z 1967 roku, zgodnie z którym państwa nie mogą rościć obie praw własności do przestrzeni pozaziemskiej i naturalnych obiektów, które tam się znajdują.
      Inicjatywa NASA, skierowana do prywatnych przedsiębiorstw, które planują wysyłać robotyczne misje na Księżyc, to część szerszego planu. Zdaniem Bridenstine'a należy ustalić „normy zachowania” w przestrzeni kosmicznej oraz umożliwić prywatnym firmom pozyskiwanie surowców na Księżycu w celu wspierania przyszłych misji kosmicznych. NASA uważa, że wydobyte surowce powinny być własnością przedsiębiorstwa, które je pozyskało.
      W ramach prowadzonego przez NASA programu Artemis, amerykańscy astronauci mają do roku 2024 powrócić na Księżyc. Ma to być prekursor przyszłej załogowej misji na Marsa.
      Na początku chcemy kupić trochę próbek księżycowego gruntu, by wykazać, że takie działania są możliwe, mówi Bridenstine. Z czasem NASA może być zainteresowana zakupem innych materiałów, takich jak np. lód, które zostaną znalezione na Srebrnym Globie.
      W maju NASA wystąpiła z inicjatywą rozpoczęcia globalnej debaty i zarysowania podstawowych ram dotyczących zasad pracy człowieka na Księżycu. Z czasem miałyby one stać się podstawą do podpisania międzynarodowego paktu o eksploracji Księżyca, nazwanego roboczo Artemis Accords. Pakt taki miały dawać prywatnym firmom prawo do zasobów, które wydobędą na Księżycu, a z których mogą powstawać elementy baz księżycowych czy paliwo do rakiet z nich startujących.
      Chcą zapłacić firmom za skały, które te pozyskają na Księżycu. Od firm zależy, czy uznają, iż proponowana cena warta jest kosztów i ryzyka związanego z pozyskaniem i sprzedaży skały, mówi Joanne Gabrynowicz, która w przeszłości była wydawcą pisma Journal of Space Law.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że satelita OGO-1 spłonął w atmosferze Ziemi po 56 latach przebywania na orbicie okołoziemskiej. Orbiting Geophysics Observatory 1 został wystrzelony we wrześniu 1964 roku. Był pierwszym z 5 satelitów badających pole magnetyczne Ziemi w ramach misji OGO. Był też ostatnim z nich, który wszedł w ziemską atmosferę. Misja satelity zakończyła się w 1971 roku i od tamtej pory krążył bez celu wokół naszej planety.
      W wyniku tarcia o górne warstwy atmosfery ważący 487 kilogramów satelita coraz bardziej spowalniał, w wyniku czego zmniejszał wysokość. W końcu 29 sierpnia o godzinie 22:44 czasu polskiego wszedł w atmosferę nad Oceanem Spokojnym i w niej spłonął, nie stanowiąc zagrożenia dla ludzi.
      NASA dość precyzyjnie wyliczyła miejsce i moment tego wydarzenia. OGO-1 wszedł w atmosferę o około 25 minut wcześniej, niż przewidywała NASA, w wyniku czego miejsce pojawienia się w atmosferze znajdowało się o około 160 kilometrów na południowy-wschód od Tahiti. Dzięki temu NASA mogła nie tylko śledzić satelitę za pomocą radarów, ale również zebrała relacje od mieszkańców Tahiti, którzy obserwowali płonący w atmosferze pojazd.
      Satelity OGO były wystrzeliwane w latach 1964–1969. Wszystkie spłonęły już w atmosferze naszej planety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA po raz kolejny przekłada start Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba (JWST). Wystrzelenie urządzenia, planowane dotychczas na marzec 2021 roku zostało przesunięte na 31 października 2021. Częściową winę za kolejne opóźnienie ponosi epidemia koronawirusa.
      Prace nad następcą Teleskopu Hubble'a rozpoczęły się w 1996 roku. Wówczas planowano, że pochłoną one 0,5 miliarda dolarów. Obecny budżet projektu to 9,6 miliarda. Start teleskopu wielokrotnie też przekładano. Ostatnio w roku 2018, kiedy poinformowano, że odbędzie się on w marcu 2021, a nie w marcu 2020.
      Obecne opóźnienie nie spowoduje dalszego zwiększenia budżetu, zapewnił dyrektor NASA ds. misji naukowych Thomas Zurbuchen. Zostanie ono sfinansowane z zapasowych środków przewidzianych w obecnym budżecie. Z kolei dyrektor projektu JWST, Gregory Robinson, poinformował, że epidemia koronawirusa odpowiada za co najmniej 3 miesiące z ogłoszonego właśnie 7-miesięcznego opóźnienia. Nasz zespół stosuje się do zaleceń epidemicznych. Utrzymywany jest dystans pomiędzy pracownikami, co wpływa na tempo prac w clean roomie, stwierdził.
      JWST zastąpi Teleskop Kosmiczny Hubble'a, który prawdopodobnie przestanie pracować w ciągu najbliższych kilkunastu lat.
      JWST będzie w stanie odnaleźć egzoplanety, których Hubble nie jest w stanie dostrzec. Teleskop będzie też mógł badać ich atmosfery, szukając w nich sygnatur życia. Zajrzy też głębiej niż Hubble w przestrzeń kosmiczną. Zobaczy tworzenie się pierwszych gwiazd i galaktyk oraz pozwoli zbadać ich ewolucję.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich dziesięcioleci naukowcy zauważyli, że do silnych trzęsień ziemi zwykle dochodzi grupowo. Wydarzenia te nie są przypadkowo rozłożone. To zaś sugeruje, że może istnieć jakaś wspólna globalna przyczyna takiego właśnie ich rozkładu. Autorzy badań opublikowanych właśnie w Scientific Reviews dostarczają pierwszego mocnego dowodu, że trzęsienia te są wywoływane przez... Słońce.
      Duże trzęsienia nie są równomiernie rozłożone. Istnieje pomiędzy nimi jakaś zależność. Postanowiliśmy więc sprawdzić hipotezę, czy może na nie wpływać aktywność słoneczna, mówi współautor badań, Giuseppe De Natale, dyrektor ds. badawczych w Narodowym Instytucie Geofizyki i Wulkanologii w Rzymie.
      Trzęsienia ziemi są zwykle powodowane przez ruch mas skalnych we wnętrzu Ziemi. Naukowcy nie od dzisiaj wiedzą, że niektóre z wielkich trzęsień zdarzają się w grupach. Dotychczas nie istnieje powszechnie zaakceptowane wyjaśnienie tego fenomenu.
      Autorzy najnowszych badań przyjrzeli się danym dotyczącym trzęsień ziemi i aktywności słonecznej z ostatnich 20 lat. Wykorzystali w tym celu przede wszystkim dane z satelity SOHO (Solar and Heliospheric Observatory). Znajduje się on w odległości 1,45 miliona kilometrów od Ziemi i rejestruje, ile materiału ze Słońca trafia na Ziemię. Uczeni porównali dane z SOHO z informacjami z ISC-GEM Global Instrumental Earthquake Catalogue, poszukując korelacji pomiędzy trzęsieniami ziemi a aktywnością słoneczną.
      Okazało się, że więcej silnych trzęsień ziemi ma miejsce wówczas, gdy rośnie liczba i prędkość protonów docierających ze Słońca. Co więcej, w ciągu 24 godzin po tym, jak liczba protonów osiągnie maksimum, dochodzi do największej liczby trzęsień ziemi o magnitudzie powyżej 5,6 stopnia. Korelacja ta jest niezwykle silna. Testy statystyczne wykazały, że prawdopodobieństwo, iż jest to przypadek, jest niezwykle małe, mniejsze niż 1:100 000, mówi De Natale.
      Po zauważeniu tej korelacji naukowcy zaczęli poszukiwać przyczyny tego zjawiska. Uważają, że Słońce powoduje trzęsienia ziemi wywołując efekt piezoelektryczny.
      Już wcześniejsze badania wykazały, że podany wysokiemu ciśnieniu kwarc, a powszechnie występuje on we wnętrzu naszej planety, może generować impuls elektryczny wywołany efektem piezoelektrycznym. De Natale i jego zespół sądzą, że wiele niewielkich impulsów elektrycznych pochodzących z kwarcu może prowadzić do destabilizacji szczelin w skorupie ziemskiej, które i bez nich są bliskie całkowitego pęknięcia.
      Warto tutaj zauważyć, że już wcześniej w czasie trzęsień ziemi notowano sygnatury wydarzeń elektromagnetycznych – takie jak zjawiska świetlne na niebie czy emisję fal radiowych. Niektórzy naukowcy sądzą, że zjawiska te są powodowane przez same trzęsienia ziemi. Jednak wiele badań wykazało istnienie anomalii elektromagnetycznych przed trzęsieniami, a nie po nich. Zatem prawdziwy związek pomiędzy trzęsieniami ziemi a tymi zjawiskami jest wciąż przedmiotem sporów.
      Badania grupy De Natale odwracają związek przyczynowo-skutkowy. Wskazują one bowiem, że anomalie elektromagnetyczne to nie skutek, a przyczyna trzęsień ziemi. Jak wyjaśniają autorzy badań, gdy protony ze Słońca trafiają w ziemską atmosferę powodują powstanie pola magnetycznego, które propaguje się na całą planetę. Pole to prowadzi do deformacji skompresowanego kwarcu we wnętrzu Ziemi, co wywołuje trzęsienia.
      To nie pierwszy raz, gdy naukowcy próbują powiązać Słońce z trzęsieniami ziemi. Takie stwierdzenia spotykają się ze sceptycyzmem sporej części naukowców. Niektórzy mówią o słabościach analizy statystycznej, inni mają wątpliwości co do doboru danych. Myślę, że obecnie uzyskane wyniki nie dowodzż żadnej istniejącej fizycznej zależności. Być może ona istnieje, ale dowodów tutaj brak, mówi Jeremy Thomas z NorthWest Research Associates.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...