Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Naukowcy z NASA prowadzą testy biopaliwa z kurzego tłuszczu. Odbywają się one w Ośrodku Badania Lotu imienia Hugh L. Drydena. Amerykanie wykorzystują do tego odrzutowy samolot pasażerski Douglas DC-8.

Specjaliści oceniają osiągi oraz emisję produktów spalania. Testy stanowią część Alternative Aviation Fuel Experiment II (AAFEX II). Samo paliwo ochrzczono Obrabianym Wodorem Odnawialnym Paliwem do Silników Odrzutowych.

Naprawdę produkuje się je z kurzego tłuszczu. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych kupiły wiele tysięcy galonów tego tłuszczu i na potrzeby eksperymentu dostarczyły NASA ok. 8 tys. galonów (30283 l) – wyjaśnia Bruce Anderson.

Zespół ma się zająć testowaniem przygotowanej w proporcjach 50:50 mieszanki biopaliwa i zwykłego paliwa odrzutowego (Jet Propellant 8, JP-8), a także zrealizować scenariusz lotu wyłącznie na biopaliwie lub na JP-8.

Poza pracownikami NASA w AAFEX II biorą udział przedstawiciele 17 organizacji, firm i agend federalnych. Przedstawiciele Centrum Badawczego imienia Johna H. Glenna zapewnili aparaturę do pomiaru emisji gazowej i cząsteczkowej.

Wykorzystanie w statkach powietrznych alternatywnych paliw, z biopaliwami włącznie, stanowi kluczowy element strategii znacznego zmniejszenia wpływu lotnictwa na środowisko, a także uzależnienia od importowanej ropy naftowej – podkreśla Ruben Del Rosario z Centrum im Glenna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewien taksówkarz się śmiał kiedyś ze jego stary merol to była bryka nawet na rosole by pojechał byle by był z tłustej wiejskiej kury, a nie to co dziś produkują.

Co do paliw to silnik jest w stanie spalić w zasadzie byle co byleby się paliło. Najbardziej wybredny pod kontem parametrów jest benzyniak paliwo musi się zapalić od iskry nie zapalając się wcześniej samo od temperatury czy ciśnienia. Diesel łyknie byle co bo wtrysk jest do cylindra, musi się tylko samo zapalić. Odrzutowy jest jeszcze mniej wybredny bo wytrysk paliwa odbywa się do komory w której panuje ciśnienie, wysoka temperatura i żywy ogień. Możną tam podać byle co byle by się chciało wtrysnąć. Od biedy można by i sadze czy pył węglowy podawać jako paliwo porblemem jest tylko podanie pod ciśnieniem i rozpylenie. Co więcej silnik taki jest w stanie spalić coś czym można by pewnie zgasić ognisko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyżby naukowcy z NASA byli (broń Boże) wegeterianami i nie znali lepszego zastosowania kurzego tłuszczu. Ja mogę im podpowiedzieć. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, wygląda na to, że nie jest to primaaprilisowy żart.

Myślałem, że bioetanol to już szczyt podwyższania cen żywności, a tu nie do końca...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale nie zmienia to faktu ze samochody czy samoloty mogą latać/jeździć na byle czym. Byłem kiedyś ze znajomym oglądać samochód ciężarowy  2 latek sprowadzony z zagranicy kilka takich było i wszystko było by ok jak by nie to ze każdy miał w baku "smalec" i to stężały, a były to silniki najnowszej generacji również w chwili obecnej. Po prostu paliwo stężało od naszych zimowych temperatur.

 

http://www.samoloty.pl/index.php/aktualnosci-lotnicze/5420-pierwszy-samolot-na-biopaliwo-z-alg-zaprezentowany-w-berlinie

 

http://promotion.pl/promocje/samolot-na-biopaliwo-linii-klm.html

 

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4957672.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, to pozostaje adaptować metodę do tłuszczu ludzkiego, wprowadzić obowiązkową liposukcję dla obywateli z BMI > 30 i problem paliwowy się rozwiąże ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie rozwiąże bo zauważ ile jesteś w stanie przytyć w jakimś czasie na brzuszku i ile w tym czasie potrzebujesz paliwa. Musiał byś jeszcze gęsi tuczyć w piwnicy. A pisząc "smalec" miałem na myśli tłuszcz o konsystencji smalcu pochodzenia najpewniej roślinnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie rozwiąże bo zauważ ile jesteś w stanie przytyć w jakimś czasie na brzuszku i ile w tym czasie potrzebujesz paliwa.

 

Miałem na myśli bardziej prorynkowe podejście. Firmy paliwowe oferują darmową liposukcję (w wersji lux ze znieczuleniem) a pozyskany surowiec upłynniają za gotowiznę. Grubasy odchodzą szczupłe i szczęśliwe a my mamy kolejny procent do recyclngu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że będzie płaciła prywatnym firmom za próbki skał, gruntu, pyłu i innych materiałów przywiezionych z Księżyca. Administrator Agencji, Jim Bridenstine napisał w komentarzu do ogłoszenia, że plany takie nie naruszają międzynarodowego traktatu z 1967 roku, zgodnie z którym państwa nie mogą rościć obie praw własności do przestrzeni pozaziemskiej i naturalnych obiektów, które tam się znajdują.
      Inicjatywa NASA, skierowana do prywatnych przedsiębiorstw, które planują wysyłać robotyczne misje na Księżyc, to część szerszego planu. Zdaniem Bridenstine'a należy ustalić „normy zachowania” w przestrzeni kosmicznej oraz umożliwić prywatnym firmom pozyskiwanie surowców na Księżycu w celu wspierania przyszłych misji kosmicznych. NASA uważa, że wydobyte surowce powinny być własnością przedsiębiorstwa, które je pozyskało.
      W ramach prowadzonego przez NASA programu Artemis, amerykańscy astronauci mają do roku 2024 powrócić na Księżyc. Ma to być prekursor przyszłej załogowej misji na Marsa.
      Na początku chcemy kupić trochę próbek księżycowego gruntu, by wykazać, że takie działania są możliwe, mówi Bridenstine. Z czasem NASA może być zainteresowana zakupem innych materiałów, takich jak np. lód, które zostaną znalezione na Srebrnym Globie.
      W maju NASA wystąpiła z inicjatywą rozpoczęcia globalnej debaty i zarysowania podstawowych ram dotyczących zasad pracy człowieka na Księżycu. Z czasem miałyby one stać się podstawą do podpisania międzynarodowego paktu o eksploracji Księżyca, nazwanego roboczo Artemis Accords. Pakt taki miały dawać prywatnym firmom prawo do zasobów, które wydobędą na Księżycu, a z których mogą powstawać elementy baz księżycowych czy paliwo do rakiet z nich startujących.
      Chcą zapłacić firmom za skały, które te pozyskają na Księżycu. Od firm zależy, czy uznają, iż proponowana cena warta jest kosztów i ryzyka związanego z pozyskaniem i sprzedaży skały, mówi Joanne Gabrynowicz, która w przeszłości była wydawcą pisma Journal of Space Law.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że satelita OGO-1 spłonął w atmosferze Ziemi po 56 latach przebywania na orbicie okołoziemskiej. Orbiting Geophysics Observatory 1 został wystrzelony we wrześniu 1964 roku. Był pierwszym z 5 satelitów badających pole magnetyczne Ziemi w ramach misji OGO. Był też ostatnim z nich, który wszedł w ziemską atmosferę. Misja satelity zakończyła się w 1971 roku i od tamtej pory krążył bez celu wokół naszej planety.
      W wyniku tarcia o górne warstwy atmosfery ważący 487 kilogramów satelita coraz bardziej spowalniał, w wyniku czego zmniejszał wysokość. W końcu 29 sierpnia o godzinie 22:44 czasu polskiego wszedł w atmosferę nad Oceanem Spokojnym i w niej spłonął, nie stanowiąc zagrożenia dla ludzi.
      NASA dość precyzyjnie wyliczyła miejsce i moment tego wydarzenia. OGO-1 wszedł w atmosferę o około 25 minut wcześniej, niż przewidywała NASA, w wyniku czego miejsce pojawienia się w atmosferze znajdowało się o około 160 kilometrów na południowy-wschód od Tahiti. Dzięki temu NASA mogła nie tylko śledzić satelitę za pomocą radarów, ale również zebrała relacje od mieszkańców Tahiti, którzy obserwowali płonący w atmosferze pojazd.
      Satelity OGO były wystrzeliwane w latach 1964–1969. Wszystkie spłonęły już w atmosferze naszej planety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA po raz kolejny przekłada start Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba (JWST). Wystrzelenie urządzenia, planowane dotychczas na marzec 2021 roku zostało przesunięte na 31 października 2021. Częściową winę za kolejne opóźnienie ponosi epidemia koronawirusa.
      Prace nad następcą Teleskopu Hubble'a rozpoczęły się w 1996 roku. Wówczas planowano, że pochłoną one 0,5 miliarda dolarów. Obecny budżet projektu to 9,6 miliarda. Start teleskopu wielokrotnie też przekładano. Ostatnio w roku 2018, kiedy poinformowano, że odbędzie się on w marcu 2021, a nie w marcu 2020.
      Obecne opóźnienie nie spowoduje dalszego zwiększenia budżetu, zapewnił dyrektor NASA ds. misji naukowych Thomas Zurbuchen. Zostanie ono sfinansowane z zapasowych środków przewidzianych w obecnym budżecie. Z kolei dyrektor projektu JWST, Gregory Robinson, poinformował, że epidemia koronawirusa odpowiada za co najmniej 3 miesiące z ogłoszonego właśnie 7-miesięcznego opóźnienia. Nasz zespół stosuje się do zaleceń epidemicznych. Utrzymywany jest dystans pomiędzy pracownikami, co wpływa na tempo prac w clean roomie, stwierdził.
      JWST zastąpi Teleskop Kosmiczny Hubble'a, który prawdopodobnie przestanie pracować w ciągu najbliższych kilkunastu lat.
      JWST będzie w stanie odnaleźć egzoplanety, których Hubble nie jest w stanie dostrzec. Teleskop będzie też mógł badać ich atmosfery, szukając w nich sygnatur życia. Zajrzy też głębiej niż Hubble w przestrzeń kosmiczną. Zobaczy tworzenie się pierwszych gwiazd i galaktyk oraz pozwoli zbadać ich ewolucję.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA ponownie przesunęła zaplanowany na 22 lipca start misji Mars 2020, w ramach którego na Czerwoną Planetę ma trafić łazik Perseverance oraz pierwszy w historii dron – Ingenuity. Agencja poinformowała, że z powodu kłopotów z rakietą, misja wystartuje nie wcześniej niż 30 lipca. To spore opóźnienie, gdyż dotychczas mówiono, że okno startowe będzie trwało od 20 lipca do 13 sierpnia. Na szczęście jednocześnie nieco wydłużono ten okres i poinformowano, że ostatnim dniem, w którym misja może wystartować jest 15 sierpnia.
      Okno do startu na Marsa otwiera się raz na 26 miesięcy. Jeśli Mars 2020 nie wystartuje w bieżącym roku, to NASA będzie musiała poczekać do roku 2022. Takie opóźnieni kosztowałoby około... 500 milionów dolarów.
      Mars 2020 to najbardziej ambitna misja marsjańska podjęta dotychczas przez NASA. Jej całkowity koszt wynosi około 3 miliardów USD. W ramach tej misji na powierzchni Marsa ma zostać posadowiony najcięższy z dotychczasowych ładunków wysłanych przez człowieka. Łazik Perseverance będzie szukał śladów życia, zbierze też próbki skał i gruntu, które w przyszłości mogą zostać przywiezione na Ziemię. W jej ramach będzie też testowany śmigłowiec Ingenuity.
      Pierwotnie start misji przewidywano na 17 lipca. Jednak gdy pojawiły się problemy z dźwigiem na stanowisku startowym, przesunięto go na 20, a następnie na 22 lipca. Teraz okazało się, że firma United Launch Alliance, która jest twórcą rakiety nośnej, potrzebuje więcej czasu, by poradzić sobie z czujnikami systemu tankowania ciekłego tlenu. Wczoraj podczas testów pojawiły się w nich niestandardowe odczyty.
      W ciągu najbliższych tygodni jeszcze dwa inne kraje spróbują swojego szczęścia na Marsie. Chiny mają zamiar wysłać tam misję Tianwen-1, w ramach której chcą na posadowić na powierzchni Marsa niewielki lądownik. Z kolei Zjednoczone Emiraty Arabskie planują wysłać na orbitę Marsa orbiter Hope Mars.
      Z kolei w marcu informowaliśmy o opóźnieniu o 2 lata europejsko-rosyjskiej misji ExoMars.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzkość od dawna poszukuje dowodów na istnienie pozaziemskiej cywilizacji. Najbardziej znanym takim projektem jest SETI, w ramach którego poszukiwane są sygnały radiowe emitowane przez inne cywilizacje. To jednak nie jedyny możliwy sposób poszukiwania Obcych. Adam Frank, profesor fizyki i astronomii z University of Rochester, jest pierwszym naukowcem, który otrzymał od NASA grant na poszukiwanie technosygnatur, które nie są sygnałami radiowymi.
      Dzięki finansowaniu z NASA Frank i jego koledzy, Jacob-Haqq Misra z organizacji Blue Marble Space, Manasvi Lingam z Florida Institute of Technologi, Avi Loeb z Harvard University oraz Jason Wright z Pennsylvania State University będą mogli tworzyć bazę pierwszą online'ową bibliotekę technosygnatur.
      Naukowcy poszukujący życia pozaziemskiego zawsze stali przed dylematem, gdzie mają go szukać. Na które gwiazdy skierować teleskopy i szukać tam sygnałów? Teraz wiemy, gdzie szukać. Znamy tysiące egzoplanet, w tym planety znajdujące się w ekosferach gwiazd. Zasady gry uległy zmianie, mówi Frank.
      Uczony zauważa, że obca cywilizacja będzie musiała wytwarzać energię. A liczba form energii we wszechświecie jest organiczona. Ponadto, chociaż życie może przybierać wiele różnych form, zawsze będzie opierało się na zasadach fizyk i chemii. Każda obca cywilizacja również musi się na nich opierać. A to oznacza, że możemy wykorzystać wiedzę zdobytą na Ziemi, by móc wyobrazić sobie, co dzieje się w dowolnym zakątku wszechświata.
      Na początku naukowcy poszukają technosygnatur dwóch technologii.
      Pierwszą z nich będą panele słoneczne. Gwiazdy to jedne z największych fabryk energii. Próba czerpania z nich energii to naturalna rzecz, o której powinny pomyśleć inne cywilizacje, mówi Frank. Jeśli więc obca cywilizacja używa na swojej planecie wielu paneli słonecznych, to światło odbijane od takich planet powinno mieć pewne charakterystyczne sygnatury. Naukowcy uważają, że będą w stanie je wykryć, o ile rzeczywiście na danej planecie używanych będzie wystarczająco dużo paneli.
      Druga technosygnatura to zanieczyszczenia. Profesor Wright zauważa, że na Ziemi możemy wykryć obecność różnych gazów w atmosferze badając światło, jakie gazy te absorbują. W ten sposób jesteśmy w stanie wykrywać tlen czy metan, ale również sztuczne gazy, jak chlorofluorowęglowodory (CFC), które do atmosfery trafiły, gdy zaczęliśmy używać lodówek. Grupa Franka chce poszukać właśnie sygnatur takich gazów jak CFC, które będą wskazywały na istnienie cywilizacji przemysłowej.
      Wszystkie informacje zebrane przez Franka i jego zespół trafią do ogólnodostępnej bazy danych technosygnatur, którą można będzie wykorzystać do dalszych badań i porównań. Naszym zadaniem jest stwierdzić 'w tym zakresie widma widzimy coś, co może być konkretnym typem zanieczyszczenia, w tym zakresie widzimy coś, co może być światłem odbitym od paneli słonecznych, mówi Frank. Dzięki temu astronomowie będą wiedzieli, gdzie szukać, jeśli rozglądają się za technosygnaturami.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...