Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Poziom inteligencji mieszkańców decyduje o zamożności krajów

Recommended Posts

Możliwość swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej to nie jedyny czynnik, decydujący o dobrobycie mieszkańców danego kraju. W najnowszym numerze Psychological Science ukaże się artykuł, którego autorzy dowodzą, iż znaczenie ma przede wszystkim... poziom IQ mieszkańców, szczególnie najinteligentniejszych 5%.

Heiner Rindermann z Chemnitz University i James Thompson z University College London postanowili sprawdzić wpływ kapitału ludzkiego na rozwój gospodarczy. Zebrali informacje dotyczące PKB, inteligencji mieszkańców, liczby patentów przypadających na mieszkańca, liczbę Nagród Nobla przyznanych obywatelom danego kraju i wiele innych tym podobnych danych dotyczących 90 krajów świata.

Zestawiając je ze sobą zauważyli, że inteligencja mieszkańców ma wpływ na produkt krajowy brutto. Wyliczyli nawet, że każdy dodatkowy punkt w średnim IQ obywateli oznacza wzrost PKB na głowę o 229 dolarów. Jeszcze większego wzrostu - sięgającego aż 468 USD na głowę - można spodziewać się, gdy najbardziej inteligentniejsze 5% obywateli zyskuje punkt na skali IQ.

Poziom inteligencji grupy najinteligentniejszych obywateli jest ważny dla produktywności całego społeczeństwa. Dzieje się tak, gdyż to ci obywatele odpowiadają za postęp technologiczny, innowacje, przewodzą krajowi, stanowią elitę biznesu i tak dalej - uważa Rindermann. Od czasów Adama Smitha wielu ekonomistów uważa, że dla rozwoju gospodarczego najważniejsze jest, by rząd w nim nie przeszkadzał. Ja sądzę, że we współczesnej ekonomii kapitał ludzki i zdolności poznawcze są ważniejsze od wolności ekonomicznej - mówi uczony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Ja sądzę, że we współczesnej ekonomii kapitał ludzki i zdolności poznawcze są ważniejsze od wolności ekonomicznej 

Zupełnie nie interesuje mnie Pański "sąd" tylko wyniki badań z którymi się w ogóle nie zgadzam, bo jest to jawne kłamstwo. Wykształcenie, IQ, majątek, zdolności poznawcze i inne bleble.. mają nic do ekonomii jak dowodzi największa gospodarka świata - Chiny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

drogi waldi tutaj Chiny Japonia i Korea mają najwyższe IQ http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:National_IQ_Lynn_Vanhanen_2006_IQ_and_Global_Inequality.png&filetimestamp=20091220155137

poza tym nie wiem czy zauważyłeś że Chiny są największą gospodarką dzięki wielkości a nie jakości. poza tym mają starą cywilizację, kulturę z wysokim stopniem organizacji, nawet mimo komunizmu. Zresztą Amartya Sen zajmował się zagadnieniem zróżnicowania rozwoju społeczeństw w danym okresie historycznym mimo podobnego momentu startowego i z porównania danych statystycznych wyszło, że wiele daje poziom wykształcenia, ogólnie cywilizacyjne wyrafinowanie (dlatego w Afryce nie idzie a takie Azjatyckie tygrysy szybko się rozwijają)

 

w ogóle waldi piszesz straszne głupoty ale przynajmniej stymulujesz do poprawiania cię

Share this post


Link to post
Share on other sites
iż znaczenie ma przede wszystkim... poziom IQ mieszkańców, szczególnie najinteligentniejszych 5%[/size] 

IQ mieszkańców szczególnie średnie w Chinach powinno być bardzo maleńkie (wielu czytać nie potrafi) a już na pewno niższe niż w Polsce a gospodarkę mają największą na świecie. Noblistów też wcale nie mają proporcjonalnie na mieszkańca więcej niż Polacy  ;) , gospodarka zależy od automatyzacji procesów produkcji , braku przerośniętej administracji oraz niezależności Narodowej (dowolnie rozumianej).

Share this post


Link to post
Share on other sites

geny maja wplyw na IQ i ogolna inteligencje, ale to nie do konca jest wrodzone. srodowisko, doswiadczenie itp ma wplyw na inteligencje - rozwija ja lub ogranicza. dlatego powstaje pytanie, co jest przyczyna, a co skutkiem? czy to na pewno lepiej wiedzie sie krajom "inteligentniejszym", czy w krajach, gdzie sa lepsze warunki ludzie sa inteligentniejsi? czy moze w koncu - jest to sprzezenie zwrotne, inteligentiejsi lepiej daja rade, oraz w lepszych warunkach ludzie sa inteligentniejsi i koniec koncow dochodzimy do pytania "co bylo pierwsze, kura, czy jajko?" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
dochodzimy do pytania "co bylo pierwsze, kura, czy jajko? 

Już się nie męcz z tym pytaniem , odpowiedzią jest : pierwszy był zarodek kury bez skorupki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łał!

Waldi, kolejny raz łapiesz u mnie plusa i się z tobą zgadzam.

poziom IQ mieszkańców, szczególnie najinteligentniejszych 5%. 

Podam tutaj pewien niechlubny przykład polskiej blondwłosej gwiazdki pop, kojarzonej z inteligencją. Co z tego, że ktoś umie rozwiązać test na IQ (który de facto mierzy umiejętność rozwiązywania testów na inteligencje, a nie potencjał intelektualny), jak nie wykorzystuje tego w praktyce (matematyka, chemia, fizyka, mechanika, geometria, itp.)

Poziom inteligencji grupy najinteligentniejszych obywateli jest ważny dla produktywności całego społeczeństwa.

Już sam stwierdzenia tego typu kierują mnie ku wnioskowi, że koleś który to pisał jest "modnym głupcem".

Inteligencja i jej testy... nie mierzą mądrości człowieka (której niestety nikt w tym kraju nie ceni), jego doświadczenia, myślenia przestrzennego, poziomu wiedzy, zdolności adaptacyjnych, kreatywności (u nas się ją raczej tępi), zdolności interpersonalnych, umiejętności, naturalnych predyspozycyj... i wiele, wiele, wiele więcej mógłbym wymieniać.

postanowili sprawdzić wpływ kapitału ludzkiego na rozwój gospodarczy

Kapitał ludzki.

"Human Resources - Zasoby ludzkie"

Dzisiaj już nie jesteś człowiekiem, tylko zasobem, który może przynieść korzyść gospodarce.

Faszyzm XXI wieku.

Tak to skwituje:

Zebrali informacje dotyczące PKB, inteligencji mieszkańców, liczby patentów przypadających na mieszkańca, liczbę Nagród Nobla przyznanych obywatelom danego kraju i wiele innych tym podobnych danych dotyczących 90 krajów świata.

Nobel Obamy prawdę ci powie.

Dzieje się tak, gdyż to ci obywatele odpowiadają za postęp technologiczny, innowacje, przewodzą krajowi, stanowią elitę biznesu i tak dalej - uważa Rindermann.

W Polsce jak jest innowacja, genialny pomysł, to i tak sprzedają, bo nie stać na realizację.

Wytyczne Unii są takie, że wyniki wszystkich badań są ujawniane, co za tym idzie, zaraz Chiny, Japończycy, albo Amerykanie mają towary o zmienionej technice, ale do złudzenia przypominające technologie prowadzonych badań.

Od czasów Adama Smitha wielu ekonomistów uważa, że dla rozwoju gospodarczego najważniejsze jest, by rząd w nim nie przeszkadzał.

Ktoś powinien te słowa oprawić w złote ramki i codziennie powinni rano w radiu jako tekst puszczać to po 100 razy.

Dzieje się tak, gdyż to ci obywatele odpowiadają za postęp technologiczny, innowacje, przewodzą krajowi, stanowią elitę biznesu i tak dalej - uważa Rindermann.

Cóż, u nas na pewno nie przewodzą ci najinteligentniejsi, ja bym ich bardziej słowami takimi określił:

fanatycy, demagodzy, najbardziej agresywni, kłamliwi, manipulanci, pozbawieni sumienia, cwaniaki żądne władzy, a dostać to się tam inteligentny nie dostanie, tylko "swoi".

gospodarka zależy od automatyzacji procesów produkcji , braku przerośniętej administracji oraz niezależności Narodowej (dowolnie rozumianej).

Pięknie powiedziane. Szczególnie to ostatnie. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inteligencja i jej testy... nie mierzą mądrości człowieka (której niestety nikt w tym kraju nie ceni),

 

Inteligencja i mądrość mają Ci zapewnić przewagę nad innymi osobnikami. Domaganie sie by doceniano mądrość to nieporozumienie. Jak jesteś mądrzejszy od reszty to nie potrzebujesz pomocy i uznania. Wręcz przeciwnie! Trzeba Ci przeszkadzać byś nie ograł reszty frajerów.

 

 

Dzisiaj już nie jesteś człowiekiem, tylko zasobem, który może przynieść korzyść gospodarce.

 

Na pewno nie gospodarce. Może firmie. Na pewno szefowi.

 

fanatycy, demagodzy, najbardziej agresywni, kłamliwi, manipulanci, pozbawieni sumienia, cwaniaki żądne władzy, a dostać to się tam inteligentny nie dostanie, tylko "swoi".Pięknie powiedziane. Szczególnie to ostatnie. ;)

 

Dla mnie wygląda to na definicję pojęcia "polityk". Ale osoba inteligentna dostanie się wszędzie. No chyba że bractwo do którego aspiruje jest inteligentniejsze od niej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj Panowie sporo się mijacie z prawdą.

 

Co do pewnej "blondyny" - jest jedynie produktem marketingowym dostosowanym do grupy docelowej - widać dobrze dostosowanym, bo zarabia krocie za jeden występ, a za parę minut jej pracy wynagrodzenie pewnie jest porównywalne z rocznymi dochodami niejednego Polaka. Nie znam jej prywatnie, więc nie wiem jaka jest, ale na pewno potrzeba inteligencji, by przebić się z takim g... i sprzedawać.

 

W temacie testów - właśnie, że są testy mierzące myślenie przestrzenne, przyczynowo - skutkowe, inteligencje skrystalizowaną i płynną, tak samo jak i kreatywność, więc proszę nie wprowadzajcie ludzi w błąd, bo to że Wam się coś wydaje, to nie znaczy, że tak jest - a pomagacie tylko szerzyć ciemnotę.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
więc proszę nie wprowadzajcie ludzi w błąd, bo to że Wam się coś wydaje, to nie znaczy, że tak jest - a pomagacie tylko szerzyć ciemnotę. 

Ciemnoty się nie szerzy , tylko światła brakuje (zawsze lepiej spojrzeć na świat w mglistym świetle, niż w ogóle go nie widzieć ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwajcarskie towarzystwo reasekuracyjne Swiss Re opublikowało swój nowy indeks ubezpieczeniowy, w którym wylicza, że nieco ponad połowa światowego PKB, czyli niemal 42 biliony USD, jest zależna od towarów i usług zapewnianych przez środowisko naturalne. Problem jednak w tym, że w wielu miejscach na świecie ekosystem stoi na krawędzi załamania.
      Z raportu Biodiversity and Ecosystem Services Index dowiadujemy się, że w 20% państw sytuacja ekologiczna, a zatem i usługi świadczone przez środowisko naturalne, znajduje się na krawędzi. W krajach tych ponad 33% ziem zostało zniszczonych działalnością człowieka. To 39 krajów, w których ekosystemy są na skraju załamania. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest olbrzymia utrata bioróżnorodności powodowana wylesianiem, działalnością rolniczą, górniczą, obecnością gatunków inwazyjnych, zanikaniem zapylaczy oraz zanieczyszczeniem odpadami.
      Stworzony przez Swiss Re indeks to narzędzie dla firm i rządów, które ma pomóc im w zidentyfikowaniu ekosystemów ważnych dla gospodarek państw oraz w znalezieniu odpowiednich rozwiązań ubezpieczeniowych dla zagrożonych terenów.
      Z raportu dowiadujemy się, że szczególnie dużym ryzykiem obarczone są kraje rozwijające się z dużym sektorem rolnym, jak Kenia, Wietnam, Pakistan, Indonezja i Nigeria, gdyż ich gospodarki w dużej mierze zależą od zasobów naturalnych. Jednak – wbrew intuicji – na ryzyko narażone są też gęsto zaludnione ważne gospodarczo regiony Azji Południowo-Wschodniej, Europy czy Ameryki, które mimo swojej zróżnicowanej gospodarki mogą ucierpieć w wyniku niszczenia ekosystemów.
      Wśród najbardziej zagrożonych są też gospodarki Australii i RPA, które zmagają się z niedoborami wody, spadkiem liczebności zapylaczy oraz problemami z ochroną wybrzeży przed podnoszącym się poziomem oceanów. Nawet tak wielkie kraje jak Brazylia czy Indonezja, które dotychczas nie naruszyły znacznej części swojego ekosystemu, stają w obliczu coraz większego ryzyka związanego z szybkim rozrostem populacji i rozwijającą się gospodarką, która eksploatuje zasoby naturalne.
      Jasnym jest, że trzeba ocenić stan ekosystemów, by móc zminimalizować przyszły negatywny wpływ na gospodarkę. Nasz raport dostarcza podstaw do lepszego zrozumienia ryzyk ekonomicznych związanych z pogarszającym się stanem ekosystemów i bioróżnorodności, mówi Christian Mumenthaler, szef Swiss Re.
      Już wcześniej różne państwa dokonywały tego typu ocen, jednak tutaj mamy do czynienia z pierwszym takim raportem w skali globalnej. Z raportu dowiadujemy się np. że aż 36% wśród wszystkich inwestycji dokonanych przez holenderskie instytucje finansowe jest wysoce lub bardzo wysoce zależnych od jednej lub więcej usług dostarczanych przez ekosystem. W przypadku tych inwestycji utrata usług świadczonych przez ekosystem doprowadzi do poważnych strat finansowych, czytamy w raporcie. Największa zależność w odniesieniu do usług ekosystemu dotyczy zapewniania dostępu do wód gruntowych i powierzchniowych.
      Specjaliści ze Swiss Re wzięli pod uwagę 195 krajów i 10 usług dostarczanych przez ekosystemy, w tym nietknięte habitaty, jakość powietrza, dostęp do wody, żyzność gleb, erozję czy dostarczanie drewna. W przypadku wspomnianych już 39 krajów zniszczeniu uległo już ponad 33% terenów lądów, w przypadku zaś kolejnych 60% ekosystem został poważnie naruszony na ponad 20% terenów lądowych.
      Nie wszystkie kraje znajdują się w takiej samej sytuacji i potrzebują takich samych rozwiązań. Na przykład Indie i Nigeria powinny jak najszybciej zacząć zapobiegać utracie bioróżnorodności, gdyż są gęsto zaludnione, a ich gospodarki w wysokim stopniu zależą od usług ekosystemu. Z drugiej strony Australia jest słabo zaludniona, a jej gospodarka w znacznie mniejszym stopniu zależy od usług ekosystemu. Jednak i ona musi mierzyć się z takimi problemami jak pożary i niedobory wody, dlatego też już teraz powinna opracować odpowiednie strategie, by zapobiec pogarszaniu się sytuacji w przyszłości.
      Krajami o największym odsetku mocno naruszonego ekosystemu są: Malta (100% naruszonego ekosystemu), Izrael (53%), Bahrain (50%), Cypr, Kazachstan, RPA, Grecja, Australia, Singapur, Indie, Maroko, Pakistan, Turcja, Meksyk, Hiszpania, Belgia, Irak, Włochy, Tunezja i Algieria (18%). O ile jednak w przypadku Malty od usług ekosystemu zależy 23% PKB, to w przypadku RPA jest to już 40%, a Pakistanu aż 88%.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z norweskiego Centrum Badań Ekonomicznych Ragnara Frischa zauważyli, że od kilku dekad zmniejsza się średni poziom inteligencji. Wyniki badań przeprowadzonych przez Brenta Bratsberga i Ole Rogeberga zostały opublikowane w PNAS.
      Wcześniej badania wykazywały, że w pierwszej połowie ubiegłego stulecia ludzie stawali się coraz bardziej inteligentni. Zjawisko to określono mianem efektu Flynna. Coraz lepsze wyniki uzyskiwane w testach IQ tłumaczono wieloma przyczynami, takimi jak lepsze odżywianie się, lepsza opieka zdrowotna, lepsza edukacja i inne. Wszystkie one powodowały, że kolejne pokolenia uzyskiwały w testach IQ lepsze wyniki, niż ich rodzice. Teraz, zdaniem norweskich badaczy, zjawisko to nie tylko zanikło, ale ludzie stają się coraz mniej inteligentni.
      Bratsberg i Rogeberg przeanalizowali wyniki testów na inteligencję, jakim poddawani byli w latach 1970–2009 mężczyźni powoływani do wojska. W sumie mieli do dyspozycji 730 000 testów. Analiza wykazała, że średnia inteligencja pomiędzy pokoleniami zmniejsza się obecnie w tempie 7 punktów na pokolenie.
      Zauważono też różnice w spadkach wskazujące, że część spadu może mieć związek z otoczeniem, w jakim się człowiek wychowywał. Zdaniem naukowców za spadki inteligencji odpowiada też zmiana stylu życia, zmiany w systemie edukacji oraz fakt, że dzieci coraz mniej czytają, a coraz więcej czasu grają w gry komputerowe.
      Wyniki norweskich badań potwierdzają to, o czym wcześniej donosili brytyjscy naukowcy. Ci zauważyli, że mniej więcej od końca II wojny światowej średni poziom inteligencji spada o 2,5–4,3 punktu na dekadę. Z kolei przed kilkoma miesiącami przeprowadzono w USA badania, z których dowiadujemy się, że dzieci spożywające więcej ryb osiągają więcej punktów w testach IQ i lepiej śpią, co również ma znaczenie dla poziomu inteligencji w dorosłym życiu. Współczesne dzieci w wielu krajach niemal nie jadają ryb.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego odkrył, że karmienie piersią zwiększa inteligencję dzieci. Naukowcy pracujący pod kierunkiem epidemiologa Wiesława Jędrychowskiego badali 468 dzieci niepalących matek. Pomiędzy wiekiem niemowlęcym a pójściem do szkoły maluchy badano pięciokrotnie.
      Okazało się, że zdolności poznawcze dzieci karmionych piersią były znacząco lepsze niż dzieci karmionych z butelki. Liczba uzyskanych punktów IQ była wprost proporcjonalna do długości karmienia piersią. Jeśli maluch był karmiony przez trzy miesiące, to zdobywał o 2,1 punktu więcej, niż dzieci karmione z butelki. Przy karmieniu piersią przez cztery do sześciu miesięcy różnica w punktacji wynosiła 2,6, a gdy dzieci ssały pierś ponad sześć miesięcy uzyskiwały o 3,6 punktu więcej niż pociechy karmione butelką. Naukowcy brali pod uwagę też takie czynniki jak wykształcenie matki, płeć dziecka, posiadanie rodzeństwa oraz wzrost wagi w czasie ciąży. Doszli do wniosku, że za różnice w IQ odpowiedzialny jest sposób karmienia.
      Badania te potwierdzają spostrzeżenia, które są naukowcom znane od 70 lat. Chemicy od dawna poszukują tajemniczego składnika w mleku matki, który zwiększa inteligencję. Jednak zdaniem pediatry i neonatologa Tonse Raju, który w piśmie Breastfeeding Medicine odniósł się do badań zespołu Jędrychowskiego, często pomijana jest najbardziej oczywiste odpowiedź. Niemowlę ssące pierś matki nie otrzymuje tylko pokarmu, ale jest intensywnie zaangażowane w dynamiczny, dwukierunkowy biologiczny dialog - pisze Raju. To właśnie fizyczna i psychologiczna więź łącząca matkę z dzieckiem podczas karmienia piersią wpływa pozytywnie na zdolności poznawcze malucha.
      Podobnego zdania jest też doktor Jędrychowski, który uważa, że co najmniej część zdolności dziecka należy tłumaczyć więzią z matką podczas karmienia piersią.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Częstość wojen między państwami rosła od 1870 do 2001 r. średnio o 2% rocznie - donoszą badacze z Uniwersytetu w Warwick i Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie.
      Wydawać by się mogło, że między końcem zimnej wojny a 11 września 2001 r. świat mógł się nacieszyć względnym spokojem, jednak prof. Mark Harrison z Warwick i prof. Nikolaus Wolf z Uniwersytetu Humboldtów wykazali, że liczba konfliktów między parami państw rosła stale z średnio 6 na rok między 1870 a 1913 r. do 17 rocznie w okresie dwóch wojen światowych, 31/rok w okresie zimnej wojny i aż 36 rocznie w latach 90. ubiegłego wieku.
      Liczba konfliktów rośnie i jest to stabilny trend. Z powodu dwóch wojen światowych wzorzec uległ zaburzeniu między 1914 a 1945 r., ale po 1945 r. częstość wojen powróciła do dawnego kursu sprzed 1913 r. - dowodzi Harrison.
      Jednym z kluczowych czynników napędzających opisany proces jest rosnąca liczba państw. W 1870 r. było ich 47, a w 2001 aż 187. Starło się więcej par państw, ponieważ w ogóle było więcej par. To nie dodaje otuchy, ponieważ pokazuje, że istnieje bliski związek między wojnami, a tworzeniem (się) państw i nowych granic. Poza tym, bez względu na to, jak ją podzielimy, mamy tylko jedną planetę. Nasza planeta widziała dotąd dwie wojny światowe. Doświadczenie to sugeruje, że nie można być nigdy całkowicie pewnym, które z małych konfliktów przeobrażą się na zasadzie kuli śnieżnej w dużo szersze i bardziej mordercze zmagania - podkreśla Harrison.
      Za konflikt niemiecko-brytyjski zespół uznawał wszystko pomiędzy regularną wojną a pokazem siły w postaci wysyłania łodzi podwodnych w pobliże granicy. Nie pozwala to co prawda na przedstawienie intensywności przemocy, ale umożliwia uchwycenie gotowości władzy do siłowego rozstrzygania sporów. Jako że Harrison i Wolf przyglądali się tylko wojnom między państwami, w ich opracowaniu nie uwzględniono wojen domowych.
      Naukowcy opowiadają, że gdy rozmawiali o swoich badaniach z kolegami, ciągle pojawiały się 2 pytania związane z dodatkowymi wojnami po 1945 r.: "Czy to nie są po prostu wojny Ameryki?" i "Czy nie są to wojny koalicyjne, do których wiele bardzo oddalonych państw dołącza się symbolicznie, nie oddając nawet jednego strzału?". Harrison i Wolf odpowiadają, że nie. Gdyby wyeliminować dane nt. konfliktów USA, różnica jest praktycznie żadna, bo trend rosnący nadal występuje. Poza tym inni naukowcy wykazali wcześniej, że średni dystans między zwaśnionymi krajami stale spada od lat 50. XX w.
      Kto inicjuje spory? Akademicy podkreślają, że co prawda rzeczywiście państwa z większym PKB częściej decydują się na interwencje militarne, ale tendencja ta nie nasiliła się w ciągu 130 objętych analizą lat. Oznacza to, że gotowość do siłowego rozwiązywania konfliktów jest coraz bardziej niezależna od globalnego rozkładu dochodów.
      Myśl socjologiczno-politologiczna zakłada, że gdy państwa stają się coraz bogatsze, bardziej demokratyczne i wzajemnie zależne, wojen powinno być mniej. Harrison uważa, że opisana teoria nie jest zła, lecz niekompletna. Politolodzy za bardzo skupili się na preferencjach, tendencji do wojen, pomijając możliwości. Częstsze wojny nie są w takim ujęciu skutkiem chęci, lecz możliwości. Badacze wyjaśniają, że wzrost ekonomiczny sprawił, że prowadzenie wojny stało się tańsze w odniesieniu do tzw. dóbr cywilnych. Poza tym państwom pozwolono opodatkować i pożyczać więcej niż kiedykolwiek dotąd, a zjawisku temu towarzyszył rozrost demokracji. Nie da się też zaprzeczyć, że konflikt zbrojny przeszkadza w handlu, jednak te kraje, którym udało się podtrzymać zewnętrzne kontakty handlowe w czasie wojny, mogły skuteczniej finansować swoje poczynania.
      Innymi słowy: rzeczy, które miały spowodować, że politycy będą mniej pragnąć wojny - wzrost zdolności produkcyjnych, demokracja, możliwości handlowe - sprawiły, że wojna stała się tańsza - podsumowuje Harrison.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psycholog Joel Fagot z Uniwersytetu Prowansji i Centrum Badań nad Neuropsychologią Poznawczą oraz Roger Tompson z Franklin & Marshall College udowodnili, że małpy są bardziej inteligentne, niż się ludziom wydaje.
      Gdy widzimy np. dwa zwierzęta, z których jedno opiekuje się drugim, to wnioskujemy, że jedno jest samicą, a drugie młodym. Okazuje się, że podobne związki dostrzegają też małpy, których wcześniej nie uczono komunikacji z ludźmi. U takich, które trenowano do porozumiewania się z nami, tego typu zdolności wykazano już wcześniej. Teraz wiemy, że wykazują je i inne małpy.
      W badaniach wzięło udział 29 pawianów, które miały do rozwiązania test relacyjnego przyporządkowania do próby.
      Najpierw na ekranie komputera pojawiały się dwa kształty, które były identyczne lub nie. Gdy pawian dotknął ekranu, kształty te znikały, a w ich miejsce pojawiały się dwie pary kształtów - jedna para była identyczna, druga nie. Zadaniem małp było dotknięcie tej pary, w której relacja pomiędzy kształtami - identyczne bądź różne - była taka sama jak w przypadku pierwszej z pokazanych par.
      Drugie zadanie było podobno, jednak nieco trudniejsze, ponieważ w drugim zestawie par pojawiał się co najmniej jeden kształt, który zwierzęta widziały w pierwszej parze. Na przykład w pierwszej parze były dwa trójkąty, a później małpom pokazano pary trójkąt-okrąg i kwadrat-kwadrat. Jeśli zwierzę wybrało parę trójkąt-okrąg, to znaczy, że wybierało kształt, a nie relację, tym samym nie rozwiązywało zadania.
      Badania prowadzone były w seriach co 100, a małpy nie miały obowiązku w nich uczestniczyć. Mogły z własnej woli wejść z wybiegu do pomieszczenia, gdzie prowadzone było badanie. Dobre rozwiązanie nagradzane było przysmakami.
      W ciągu dwóch miesięcy i po setkach tysięcy prób, sześć z 29 małp nauczyło się rozwiązywać pierwszy test z 80-procentową skutecznością. Pięć kolejnych zwierząt wyspecjalizowało się w drugim teście.
      Po roku te z małp, które dobrze rozwiązywały testy, poddano kolejnym badaniom tego typu. Okazało się, że poczyniły one duże postępy. Na przykład pawian, który za pierwszym razem potrzebował 179 zestawów po 100 prób, rok później potrzebował tylko 39 zestawów. Inny, który wcześniej wymagał 154 zestawów, po roku rozwiązywał zadania po 17.
      Fagot i Thompson dowiedli, że nie znające języka małpy są w stanie przez długi czas zachować zdolność postrzegania analogii, co jest korzystne z ewolucyjnego punktu widzenia.
      Na dobre wyniki z pewnością wpłynął wyjątkowy sposób prowadzenia eksperymentu. Małpy nie musiały w nim uczestniczyć, mogły brać udział w testach wówczas, kiedy miały na to ochotę i nie asystowali im przy tym ludzie, którzy mogli je rozpraszać czy podświadomie wpływać na wyniki.
      Wyniki badań wykraczają poza zauważenie pewnych zdolności u pawianów. Prawdziwe pytanie brzmi: czym jest myślenie bez języka? - mówi Fagot. Jego zdaniem eksperyment ten dowodzi, że możliwe jest logiczne myślenie, przetwarzanie zadań poznawczych bez posługiwania się językiem.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...