Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Android podbija Wielką Brytanię

Recommended Posts

Android szybko zdobywa serca Brytyjczyków. W ostatnim kwartale liczba jego użytkowników wzrosła o 350% w porównaniu z pierwszym kwartałem bieżącego roku. Obecnie do Androida należy już 10,2% brytyjskiego rynku smartfonów. Co więcej urządzenia HTC Desire i HTC Legend, które korzystają właśnie z Androida, są najbardziej popularnymi smartfonami na Wyspach.

Tak gwałtowny wzrost oznacza, zdaniem analityk Megan Baldock, jedno - system operacyjny przestał być jedynie dodatkiem do smartfonu, klienci najwyraźniej szukają urządzeń z konkretnym oprogramowaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Długa ekspozycja na niebieskie światło, takie jak emitowane przez ekrany smartfonów i komputerów, może negatywnie wpływać na długość życia. Naukowcy z Oregon State University zauważyli, że niebieskie długości fali emitowane przez LED niszczą komórki w mózgu i siatkówce muszki owocówki.
      W artykule, opublikowanym na łamach Nature Aging and Mechanisms of Disease, czytamy, że muszki, które codziennie przez 12 godzin przebywały w niebieskim świetle i 12 godzin w ciemności, żyły znacznie krócej niż muszki, które były stale utrzymywane w ciemności lub stale w białym świetle z zablokowanym pasmem niebieskim. Ekspozycja dorosłych muszek na 12 godzin światła niebieskiego dziennie prowadziła do przyspieszenia starzenia się, powodując uszkodzenie komórek siatkówki, degenerację mózgu oraz upośledzała zdolności ruchowe. Uszkodzenie mózgu oraz funkcji motorycznych nie było związane z degeneracją siatkówki, gdyż zjawiska te obserwowano również u muszek, które genetycznie zmodyfikowano tak, by nie wykształcały się u nich oczy. Niebieskie światło prowadziło też do ekspresji genów stresu u starszych muszek, ale nie u młodych. To sugeruje, że zbiorcza ekspozycja na niebieskie światło działa jak czynnik stresowy w miarę starzenia się. Muszki owocówki to ważny organizm modelowy, gdyż wiele występujących u nich mechanizmów komórkowych i rozwojowych jest takich samych, jak u ludzi i innych zwierząt.
      Badania prowadził zespół pracujący pod kierunkiem profesor Jagi Giebultowicz, która specjalizuje się w badaniu zegara biologicznego. Zaskoczył nas fakt, że światło przyspiesza starzenie się muszek. Zbadaliśmy ekspresję niektórych genów u starych muszek i stwierdziliśmy, że gdy muszki są poddawane działaniu światła, to dochodzi do ekspresji genów odpowiedzialnych za ochronę organizmu. Wysunęliśmy hipotezę, że światło im szkodzi i postanowiliśmy znaleźć tego przyczynę. Okazało się, że o ile światło pozbawione pasma niebieskiego w niewielkim stopniu skraca życie, to niebieskie światło skraca je w sposób dramatyczny, mówi Giebultowicz.
      Wiadomo, że naturalne światło jest bardzo ważnym czynnikiem regulującym rytm dobowy i związane z nim procesy fizjologiczne jak aktywność fal mózgowych, produkcję hormonów, regenerację komórek. Istnieją też dowody sugerujące, że zwiększona ekspozycja na sztuczne światło jest czynnikiem zaburzającym sen i rytm całodobowy. Coraz większa obecność oświetlenia LED i ekranów powoduje, że w coraz większym stopniu jesteśmy narażeni na oddziaływanie światła niebieskiego, gdyż to właśnie spektrum jest w dużej mierze emitowane przez LED-y. Dotychczas jednak zjawiska tego nie zauważono, gdyż nawet w krajach rozwiniętych oświetlenie LED nie jest używane do wystarczająco długiego czasu, by skutki jego negatywnego oddziaływania były już widoczne w badaniach epidemiologicznych.
      Okazuje się, że muszki owocówki są mądrzejsze od ludzi. Gdy tylko mogą, unikają niebieskiego światła. Giebultowicz chce teraz sprawdzić, czy za unikanie niebieskiego światła jest odpowiedzialny ten sam szlak sygnałowy, który jest zaangażowany w długość życia owadów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W III kwartale bieżącego roku 40% energii elektrycznej wykorzystanej w Wielkiej Brytanii pochodziło ze źródeł odnawialnych, a udział paliw kopalnych – tutaj niemal wyłącznie gazu – wyniósł 39%. Pozostałe 21% zapewniły głównie elektrownie atomowe. Zatem po raz pierwszy od czasu uruchomienia pierwszej brytyjskiej elektrowni, co miało miejsce w 1882 roku, paliwa kopalne nie były głównym źródłem energii elektrycznej. Sprawdziły się więc prognozy krajowego operatora sieci przesyłowej, National Grid, że w bieżącym roku źródła odnawialne dostarczą więcej energii niż paliwa kopalne.
      Wspomniane osiągnięcie było możliwe dzięki uruchomieniu pomiędzy lipcem a wrześniem nowych farm wiatrowych. Dzięki większym, bardziej efektywnym turbinom farmy wiatrowe stają się coraz bardziej opłacalnym przedsięwzięciem, dzięki czemu przemysł ten intensywnie się rozwija.
      Jednak w tej beczce miodu znajdziemy łyżkę dziegciu. Otóż 12% energii elektrycznej wyprodukowanej na Wyspach pochodziło z biomasy. Jest to co prawda paliwo odnawialne, ale emituje węgiel do atmosfery. Co więcej, w niektórych okolicznościach emisja z biomasy może być większa niż z paliw kopalnych. Dlatego też eksperci zalecają brytyjskiemu rządowi rezygnację z elektrowni na biomasę.
      Widać zatem, że Wielka Brytania czyni wielkie postępy w odchodzeniu od paliw kopalnych. Jeszcze 10 lat temu z paliw takich pozyskiwała 80% energii.
      Dla światowej emisji węgla do atmosfery najważniejsze jest jednak to, co dzieje się w Chinach i USA. Państwo Środka ze źródeł odnawialnych pozyskuje niemal 27% swojej energii elektrycznej, a w USA odsetek ten wynosi 18%.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W brytyjskich mediach społecznościowych karierę robią zdjęcia niemal 13-kilometrowej „rzeki dzikich kwiatów” posianej na zlecenie rady miejskiej wzdłuż jeden z głównych ulic miasta Rotherham. Podobne widoki cieszą też oczy mieszkańców Nottinghamshire, Derbyshire, Sheffield, Birmingham czy Newcastle. A wszystko to zasługa niestrudzonej pracy organizacji Plantlife.
      Ekolodzy z Plantlife od 2013 roku prowadzą kampanię zachęcającą władze lokalne do zachowania bioróżnorodności i zaoszczędzenia pieniędzy. Chcą, by pozwolono rosnąć dzikim roślinom, by nie wykaszano wszędzie trawników, by dbano o różnorodność. Plantlife szczególną uwagę zwraca na pobocza dróg. Organizacja alarmuje, że w czasie krótszym niż 100 lat Wielka Brytania straciła 97% naturalnych łąk, a szczególnie ucierpiała roślinność wzdłuż dróg. Ekolodzy zachęcają władze lokalne oraz władze odpowiedzialne za utrzymanie dróg i autostrad, by kosiły mniej i rzadziej. Chcemy, by kwiaty mogły zakwitnąć, by zapylacze miały szansę je zapylić, by pojawiły się nasiona, które opadną na ziemię. Dzięki temu z roku na rok będzie coraz więcej kwiatów i będziemy cieszyli się coraz piękniejszymi widokami, apeluje Plantlife.
      Władze lokalne w niektórych miejscach dały się namówić i rozpoczęły programy pilotażowe. Nottinghamshire Conty Council poinformował, że na swoim bardzo ograniczonym programie pilotażowym, który z czasem jeszcze bardziej ograniczono, zaoszczędził 150 funtów na kosztach koszenia. Znacznie lepsze wyniki uzyskał Rotherham Borough Council, który wdrożył projekt na szerszą skalę, dzięki czemu podatnicy zaoszczędzili 23 000 funtów.
      Władze w wielu lokalizacjach przyznają, że wystarczy po prostu pozwolić roślinom rosnąć, a większość mieszkańców szybko zaczyna chwalić te decyzje. Oczywiście wzrost nie może być nieograniczony. Koszenie prowadzi się tam, gdzie jest to konieczne ze względów bezpieczeństwa, szczególnie na skrzyżowaniach.
      Projekt Plantlife i decyzje władz lokalnych chwali Pam Hunter, szefowa wydziału badawczego Brytyjskiego Towarzystwa Pszczelarskiego. Pani Hunter również jednak zwraca uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Nie można po prostu zostawić roślin samopas. Jednak tam, gdzie to możliwe, należy pozwolić roślinom rosnąć. Przez wiele lat łąki były koszone bardzo często, co negatywnie odbiło się na różnorodności i populacji owadów. Teraz, wraz ze wzrastającą świadomością społeczeństwa, które coraz częściej popiera projekty dotyczące zachowania bioróżnorodności, jest nadzieja na odrodzenie się populacji owadów.
      Zarówno przedstawiciele Stowarzyszenia Samorządów oraz Highway England obiecali, że tam, gdzie nie wpłynie to negatywnie na widoczność, a zatem i na bezpieczeństwo, będą pozwalali roślinom rosnąć dłużej.
      Niektórzy ludzie uważają niewykoszone pobocza dróg za zaniedbane. Jednak większość kierowców uważa taki widok za przyjemny, a badania wykazały, że łąki w pobliżu dróg znacząco zmniejszają stres u kierowców. Władze lokalne reagują na zamianę opinii publicznej, biorą pod uwagę możliwe do osiągnięcia oszczędności oraz bezpieczeństwo na drogach, mówi Franziska Schrodt z University of Nottingham.
      My naukowcy wiemy obecnie więcej niż jeszcze pięć lat temu o znaczeniu przydrożnej roślinności zarówno dla bioróżnorodności jak i jej wpływie na zmniejszenie zanieczyszczenia, utrzymaniu prawidłowej struktury i zdrowia gleby czy zmniejszenie ryzyka powodzi, dodaje uczona.
      Organizacja Plantlife ma bardzo ambitne plany. Ekolodzy chcą, by wzdłuż wszystkich dróg poza obszarami zabudowanymi pozwalano łąkom rosnąć. Już obliczyli, że łączna długość miejsc, w których mogłyby istnieć dzikie łąki wynosi 500 000 kilometrów. To połowa obecnej powierzchni zajmowanej przez dzikie łąki w Wielkiej Brytanii. Pobocza dróg mają olbrzymi potencjał, stwierdzają przedstawiciele Plantlife.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjska Agencja Ochrony Środowiska uważa, że z powodu globalnego ocieplenia niektóre nadbrzeżne miejscowości w Wielkiej Brytanii może czekać przymusowa przeprowadzka. W raporcie dotyczącym długoterminowej obrony przed powodziami stwierdzono, że kraj musi przygotować się na ocieplenie dochodzące do 4 stopni powyżej epoki preindustrialnej oraz na związane z tym powodzie.
      Naukowcy, agendy rządowe oraz doradcy od dawna podkreślają, że powodzie będą największym dla Wielkiej Brytanii ryzykiem związanym ze zmianami klimatu. Zdaniem Agencji Ochrony Środowiska wydatki na ochronę przeciwpowodziową powinny zostać dwukrotnie zwiększone.
      Eksperci uważają, że w latach 2021–2065 Londyn powinien wydawać na ten cel co najmniej 1 miliard funtów rocznie. Ponadto cała planowana infrastruktura powinna być odporna na zalanie. Jednak same wały przeciwpowodziowe czy zapory nie wystarczą. Nie da się zarządzać coraz bardziej intensywnymi powodziami jedynie za pomocą coraz wyższych wałów i barier, napisała szefowa Agencji, Emma Boyd. Podkreśla ona, że przygotowywać się powinny też osoby fizyczne. Na przykład mieszkańcy, których domy już zostały zalane, powinni w ramach remontu zmienić sieć elektryczną w domu tak, by znajdowała się ona wyżej oraz zainstalować specjalne drzwi przeciwpowodziowe. Obecnie około 5 milionów mieszkańców Anglii jest narażonych na powodzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Eksperci wpadli na ślad dwóch cyberprzestępczych kampanii, w ramach których zainfekowano ponad 200 aplikacji na Androida, a aplikacje te zostały pobrane ponad 250 milionów razy.
      Obie kampanie skierowano wyłącznie przeciwko użytkownikom Androida, a przeprowadzono je nakłaniając programistów do używania złośliwych pakietów SDK (software development kits). W ramach jednej z kampanii aplikacje zostały zarażone adware'em, a w ramach drugiej – dokonują kradzieży informacji.
      Jeden z ataków, nazwany „SimBad” gdyż zainfekował głównie gry, doprowadził do zarażenia 206 aplikacji, które zostały pobrany 150 milionów razy. Szkodliwe oprogramowanie znalazło się w SKD o nazwie RXDroider oferowanego przez witrynę addroider.com. Gdy tylko użytkownik zainstaluje jedną z zainfekowanych aplikacji, SimBad rejestruje się na jego urządzeniu i zyskuje prawo do anonimowego przeprowadzania różnych działań. Szkodliwy program łączy się z serwerem, z którego otrzymuje polecenia. Może to być zarówno polecenie połączenia się za pośrednictwem przeglądarki z konkretnym adresem, jak i nakaz usunięcia ikony jakiejś aplikacji. Najważniejszymi funkcjami szkodliwej aplikacji są wyświetlanie reklam, otwieranie witryn phishingowych oraz oferowanie użytkownikowi innych aplikacji. Napastnik ma też możliwość instalowania dodatkowych aplikacji na urządzeniu ofiary, co daje mu możliwość dalszego infekowania.
      Obecnie SimBad działa jako adware, ale dzięki możliwości wyświetlania reklam, otwierania witryn i oferowania innych aplikacji może on wyewoluować w znacznie poważniejsze zagrożenie, stwierdzili badacze w firmy CheckPoint Research.
      Druga z cyberprzestępczych operacji została nazwana „Operation Sheep”. W jej ramach napastnicy zainfekowali 12 aplikacji na Androida, które zostały pobrane już ponad 111 milionów razy. Aplikacje te na masową skalę kradną dane o kontaktach przechowywanych w telefonie. Tutaj ataku dokonano za pomocą SDK o nazwie SWAnalytics, za pomocą którego powstały aplikacje obecne przede wszystkim w sklepach chińskich producentów telefonów, takich jak Huawei App Store, Xiaomi App Store i Tencent MyApp.
      Badacze trafili na ślad tej kampanii we wrześniu 2018 roku. Stwierdzili, że po zainstalowaniu którejś ze szkodliwych aplikacji, cała lista kontaktów użytkownika jest pobierana na serwery firmy Shun Wang Technologies. Jako, że z samego tylko Tencent MyApp pobrano szkodliwe aplikacje ponad 111 milionów razy, to teoretycznie Shun Wang Technologies może mieć w swojej bazie nazwiska i telefony co najmniej 1/3 populacji Chin. Jako, że ani Shun Wang nie informuje, w jaki sposób wykorzystuje te dane, ani nie ma nad nimi żadnego nadzoru z zewnątrz, teoretycznie firma może te dane sprzedać np. na czarnorynkowych giełdach internetowych.
      W porównaniu z danymi finansowymi oraz rządowymi dokumentami identyfikacyjnymi dane dotyczące kontaktów osobistych są zwykle traktowane jako mniej wrażliwe. Powszechnie uważa się, że wykorzystanie takich danych i zarobienie na nich jest trudne i niewarte wysiłku. Jednak krajobraz się zmienia, a nielegalne rynki coraz bardziej się specjalizują, powstają nowe modele biznesowe pozwalające na zarobienie na takich danych, stwierdzili eksperci.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...