Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Gdy w ubiegłym roku, przed konferencją klimatyczną w Kopenhadze, w internecie ukazały się e-maile ukradzione z serwera Climate Research Unit (CRU) University of East Anglia, przeciwnicy teorii globalnego ocieplenia twierdzili, że dowodzą one oszustwa oraz świadczą, iż ocieplenie nie ma miejsca. Obecnie dwie niezależne komisje stwierdziły, że o fałszerstwie nie może być mowy. Jednocześnie potwierdzono, że prace naukowe CRU odbywały się z zachowaniem wszelkich standardów i zgodnie ze sztuką. Potwierdzono też wysoki profesjonalizm naukowców zamieszanych w "aferę".

Jednocześnie zwrócono uwagę na konieczność zmiany zachowania w środowisku uniwersyteckim. Maile świadczą bowiem o wrogości i poważnych problemach z prowadzeniem kulturalnej wymiany opinii.

Uczonych z University of East Anglia oczyściła z podejrzeń wewnętrzna uniwersytecka komisja, na której czele stał Muir Russell, były prorektor University of Glasgow. Także rządowa holenderska agencja ochrony środowiska nie żadnych fałszerstw. Zwróciła ona jedynie uwagę na kilka drobnych błędów w raporcie IPCC.

Z kolei komisji Russella najbardziej nie podobał się brak otwartości w pracach CRU. Komisja przyznała, że był on spowodowany syndromem oblężonej twierdzy, jednak, jak stwierdziła, to niczego nie usprawiedliwia. Co prawda wszystkie dane, które były potrzebne do odtworzenia analiz CRU były dostępne, jednak trudno było je uzyskać z samego CRU. Tym bardziej, że instytut odnosił się wrogo do swoich krytyków.

Komisja Russella nie odpowiedziała jednak na najważniejsze pytanie. Nie wiadomo, kto włamał się na serwer CRU i na jakiej zasadzie włamywacz wybrał e-maile, które ujawniono w sieci. Wiadomo, że stanowią one zaledwie 0,3% materiałów zgromadzonych na serwerze, który padł ofiarą włamania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i proszę, za rok czy dwa ludzie faktycznie uwierzą że żadnej afery nie było, no bo skoro powiedzieli o tym w TV to musi być prawda. No i do tego jeszcze dwie niezależne komisje... Fiu, fiu, poważna sprawa.

 

Prawda jest taka że ci którym zależy na przyjęciu teorii globalnego ocieplenia jako aksjomatu musieli się nieźle napracować i wydać mnóstwo kasy aby te komisje stwierdziły co stwierdziły.

 

A stwierdziły że białe jest czarne.

 

Typowy przykład dwójmyślenia.

 

Wojna to pokój.

Wolność to niewola.

Ignorancja to siła. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W czasach historycznych bywało tak ze bałyk zamarzał a i w lecie temperatury były nieznośne. Ciekawe ze czekali z ogłoszeniem tego aż do lata i to jeszcze aż się ciepło zrobiło. Jakoś nikt się nie odwarzył powiedzieć tego przy  -20 st C, psychotechnika. A to ze jest na termometrze 32 świadczy tylko o tym ze jest lato.

Zauważ ze rekord temperatury w Polsce jest z czasów kiedy się o globalnym ociepleniu nie śniło ludziom. Jeśli się ociepliło to gdzie rekordy temperatury które powinny się statystycznie pojawić. Rekord z 1921 jest niepokonany ale za to jest w rekordach pewna zależność max 1921 potem wysokie temperatury w 1959 i co ciekawe w okolicach lat 90 tych znowu są wysokie temperatury notowane może to jest po prostu jakiś cykl 40 sto letni topnienia lodów na biegunach czy aktywności prądów oceanicznych. A ktoś przy okazji CO2 próbuje na tym jakieś lody ukręcić może po prostu chodzi o to żeby spowolnić troszkę gospodarkę która i taj ledwo zipie i pewnie się sama przewróci i powiedzieć jak już się wywali ze jesteśmy w gównie ale za to śliczni i ekologiczni i uratowaliśmy świat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ tu nawet nie ma o czym dyskutować, całe to gadanie o globalnym ociepleniu, jakoby wywołanym przez człowieka przy pomocy co2, śmierdzi szwindlem na kilometr.

 

Szwindel miał miejsce, nawet 1000 komisji mnie nie przekona że było inaczej. Wystarczy dostęp do internetu i Google - można wygrzebać wszelkie fakty na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, że płacz nad tematem CO2 trwa w najlepsze, podczas gdy od paru lat mamy ochłodzenie... Jak jednak znam życie, okaże się, że każde niewygodne dane to fluktuacje, zaś dane pożądane będą uznawane za dowody.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest globalne ocieplenie i basta.

Jeśli fakty nie przystają - cóż, tym gorzej dla faktów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro jest coraz zimniej to dlaczego "kurczą" się lody na biegunach? Kto zgadnie? Bo ja już wiem!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cytat:

 

"Należy powiedzieć, że ogólna sytuacja nie była i nie jest wcale taka zła jak widzą to Gore i spółka. W 2007 roku donoszono, że zmniejsza się pokrywa lodowa. Było tak w rzeczywistości, jednak dane Narodowego Zarządu Oceanów i Atmosfery pokazały, że rok później cały zaginiony lód powrócił na swoje miejsce. Stąd też poziom lodu, który skurczył się z 13 milionów kilometrów kwadratowych w styczniu 2007 roku do tylko 4 milionów w październiku tego samego roku w ciągu kilku następnych miesięcy powrócił do pierwotnego stanu. W rzeczywistości dane z 2008 roku pokazywały, że powierzchnia antarktycznych lodowców szelfowych jest o jedną trzecią większa niż zwykle. O tym nie donoszono. "

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli w sumie nie wiadomo czy lodowiec w Himalajach się zmniejsza bo nie ma dostatecznej ilości danych. Pięknie. Przypomina to historię z dziurą ozonową - czy ktoś to jeszcze pamięta? Nagle przestano o niej mówić. Okazało się że także nie ma dostatecznych danych żeby stwierdzić czy się powiększa. Można spokojnie przyjąć że zawsze tam była, a cała afera to burza w szklance wody.

 

Dzięki Bogu za Internet - nie oglądam TV bo robi wodę z mózgu. W necie można się dogrzebać każdego zapomnianego faktu jeśli jest się dostatecznie dociekliwym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie osobiście przeraża coś innego, chyba nawat ważniejszego od samej objętości lodowca: że ktoś bezczelnie manipuluje tymi danymi i świadomie i z premedytacją wyolbrzymia je, a następnie otrzymuje Nagrodę Nobla. O ile teoriami spiskowymi brzydzę się jak mało czym, na odległość śmierdzi mi to grubą polityką i grubą kasą. Ustalenie rzeczywistych interesów stojących za tym wszystkim może być jednym z ważniejszych osiągnięć dziennikarstwa w najbliższych latach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest taka że ma tu miejsca gruba manipulacja. Media zgodnym chórem potwierdzają wersję oficjalną, mało kto się wyłamuje. Identycznie jak w przypadku rzekomej epidemii świńskiej grypy.

To niestety jest właśnie teoria spiskowa, niemal encyklopedyczny przykład.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ ludzie jeszcze nie są wszystkowiedzący,lepiej dmuchać na zimne mądrze ograniczając produkcję CO2, jak i wyprodukować więcej szczepionek (i tak byłoby ich za mało,gdyby wybuchła pandemia).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczepionek na co? na grypę? tja problemem jest "jednoroczność" szczepionki, czytaj jak się nie sprzedadzą, to koncern jest poważnie w plecy. W efekcie albo będzie musiał podnieść ceny albo splajtować i gdzie w tym biznes? Lepiej postraszyć w ramach WHO co by sprzedaż poprawić ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak by wybuchła pandemia okazały by się pewnie nie skuteczne. Jak by chodziło o bezpieczeństwo to szczepionka pandemiczna była by w składzie sezonowej bo siła rzeczy pandemia zdominowała by sezonową. Chodziło o kasę wiec były dwie szczepionki.

 

A co do CO2 to i bez człowieka jego ilość wzrastała i to pokaźnie bez wzrostu CO2 w atmosferze nie było by rewolucji przemysłowej bo nie było by pokładów węgla CO2 z pokładów węgla zostało związane na jakiś czas w kopalinach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma LifeLabs, największy kanadyjski dostawca usług laboratoryjnych, przyznała, że zapłaciła hakerom za zwrot danych 15 milionów klientów. Dnia 1 października firma poinformowała władze o cyberataku na bazę danych. Znajdowały się w niej nazwiska, adresy, adresy e-mail, loginy, hasła, numery w systemie opieki zdrowotnej oraz wyniki testów laboratoryjnych.
      Dyrektor wykonawczy firmy, Charles Brown, przyznał, że firma odzyskała dane dokonując płatności. Zrobiliśmy to we współpracy z ekspertami oraz po negocjacjach z cyberprzestępcami. Nie ujawniono, ile zapłacono złodziejom.
      Dotychczasowe śledztwo wykazało, że przestępcy uzyskali dostęp do testów wykonanych w roku 2016 i wcześniej przez około 85 000 osób. Dane dotyczące numerów w systemie opieki zdrowotnej również pochodziły z roku 2016 i lat wcześniejszych. Obecnie nie ma podstaw, by przypuszczać, że przestępcy przekazali te informacje komuś innemu.
      Teraz przedsiębiorstwo zaoferowało swoim klientom 12-miesięczny bezpłatny monitoring kradzieży danych osobowych oraz ubezpieczenie przed takim wydarzeniem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Agenci federalni uzyskali dostęp do dysku Ramony Fricosu, o której sprawie już wcześniej wspominaliśmy. W najbliższym czasie sąd nie będzie zatem musiał rozstrzygać, czy i jak można zmusić podsądnego do ujawnienia hasła.
      W ubiegłym tygodniu sąd apelacyjny podtrzymał wyrok sądu niższej instancji, który stwierdził, że Fricosu musi podać hasło. Adwokat podejrzanej sugerował, że zapomniała ona hasła, więc oczekiwano ciekawych rozstrzygnięć prawnych dotyczących prawa do prywatności i ochrony przed samooskarżeniem.
      Jednak wczoraj adwokatowi Fricosu dostarczono dokument, w którym poinformowano go o odszyfrowaniu dysku oraz o jego zawartości.
      Nie wiadomo, w jaki sposób śledczy dostali się do urządzenia. Prawnik oskarżonej przypuszcza, że zdradził je jej mąż, który również będzie odpowiadał w tej samej sprawie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Interpol poinformował o zatrzymaniu 25 osób podejrzewanych o przynależność do grupy Anonimowych. Aresztowań dokonała lokalna policja w Argentynie, Chile, Kolumbii i Hiszpanii. Zatrzymani mają od 17 do 40 lat. Zdaniem policji planowali ataki na witryny m.in. kolumbijskiego prezydenta i Ministerstwa obrony oraz chilijskiej firmy energetyczne Endesa oraz Biblioteki Narodowej. W ramach koordynowanej przez Interpol akcji zajęto 250 sztuk różnego sprzętu elektronicznego i przeszukano 40 miejsc w 15 miastach. Aresztowania to wynik rozpoczętego w lutym śledztwa.
      Wśród aresztowanych są cztery osoby zatrzymane w Hiszpanii, które oskarżono o niszczenie witryn internetowych, przeprowadzanie ataków DDoS oraz ujawnienie informacji o policjantach przydzielonych do ochrony biura premiera Hiszpanii i pałacu królewskiego.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Byli szefowie Nortela będą prawdopodobnie musieli gęsto się tłumaczyć. Prasa doniosła, że niegdysiejszy gigant telekomunikacyjny, który zbankrutował, a jego majątek i pracowników przejęli inni, przez niemal dekadę był szpiegowany przez cyberprzestępców.
      Hakerzy, najprawdopodobniej z Chin, po raz pierwszy uzyskali dostęp do sieci wewnętrznej Nortela w roku 2000. Wykorzystali przy tym siedem nazw użytkownika i haseł ukradzionych menedżerom firmy, w tym jej prezesowi. Jak ujawnił Brian Shields, który przez 19 lat pracował w Nortelu i prowadził wewnętrzne śledztwo w sprawie włamania, przez całe lata przestępcy kradli z serwerów firmy dokumentację techniczną, raporty dotyczące nowych technologii, e-maile oraz plany biznesowe. Mieli dostęp do wszystkiego. Mieli dużo czasu. Jedyne, co musieli zrobić, to zdecydowanie, co chcą zabrać - powiedział Shields. Zdradził on również, że Nortel nie zrobił nic, by przeszkodzić włamywaczom. Jedyne podjęte działanie to zresetowanie ukradzionych haseł.
      Przedstawiciele Nortela odmówili skomentowania powyższych informacji. Obecnie zajmują się oni sprzedażą reszty majątku firmy, która w 2009 roku złożyła wniosek o upadłość.
      Z informacji uzyskanych od Shieldsa i inne osoby zaangażowane w śledztwo wynika, że Nortel nie tylko nie zabezpieczył swoich urządzeń, które padły ofiarami ataku, ale nawet nie poinformował o włamaniu firm, którym sprzedaje swój majątek. Nabyły go takie firmy jak Avaya Inc., Ciena Corp., Telefon AB L.M. Ericsson oraz Genband. Nie można wykluczyć, że w kupionym przez nie sprzęcie, oprogramowaniu czy dokumentacji nie znajdują się np. rootkity czy inny rodzaj szkodliwego kodu, który teraz będzie im zagrażał.
      Jacob Olcott z firmy Good Harbor Consulting, która specjalizuje się w doradztwie dotyczącym bezpieczeństwa mówi, że nie ma wymogu prawnego, by informować o włamaniach firmy, które przejmują przedsiębiorstwo będące ofiarą ataku. To przejmujący powinien się o takie rzeczy zapytać. Jednak z drugiej strony Nortel był notowany na amerykańskiej giełdzie, a Komisja Giełd (SEC) wymaga ujawniania inwestorom ryzyk „materialnych“ oraz związanych z różnymi wydarzeniami. Olcott zauważa, że coraz więcej firm zdaje sobie sprawę z faktu, że cyberataki niosą za sobą materialne niebezpieczeństwo. SEC wydał w ubiegłym roku instukcję, w której zauważa, że ataki mogą mieć materialne skutki oraz że firmy powinny zawsze sprawdzać, czy takie skutki miały miejsce.
      Dwóch z byłych menedżerów Nortela odmówiło komentarza. Trzeci, Mike Zafirovski, stwierdził, że włamanie nie stanowiło poważnego problemu, a teoria o ryzyku dla firm, które nabyły majątek Nortela jest „bardzo, bardzo naciągana“.
      Jednak pracownicy, którzy prowadzili śledztwo są innego zdania. Zauważają, że duża liczba pecetów i notebooków Nortela trafiła do wymienionych firm. Część z nich na pewno nie została sprawdzona pod kątem ewentualnego włamania przed podłączeniem ich do sieci Avaya. Pracownicy określili liczbę takich „ryzykownych“ komputerów na wiele setek.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prawnik Megaupload, Ira Rothken, poinformował, że dane użytkowników serwisu będą bezpieczne przez co najmniej 2 tygodnie. Firmy Carpathia Hostings i Cogent Communications zgodziły się, że przez najbliższe 14 dni nie usuną danych z serwerów, które były wynajmowane przez Megaupload. Śledczy prowadzący dochodzenie przeciwko Megaupload zamrozili aktywa firmy, dlatego też serwis nie jest w stanie płacić za dalsze utrzymywanie serwerów.
      Niedawno prokuratura poinformowała, że zakończyła zbieranie dowodów z serwerów Megaupload, w związku z czym ich właściciele mają do nich pełen dostęp i mogą zrobić, co tylko zechcą. Ira Rothken nie tylko prowadzi negocjacje z firmami hostingowymi, ale również usiłuje przekonywać, że dane na serwerach są potrzebne obronie, zatem nie powinny być kasowane. Jednak po zakończeniu pracy śledczych nie obowiązuje już zakaz kasowania danych. Może się zatem okazać, że za dwa tygodnie nie tylko użytkownicy stracą swoje dane, ale i Megaupload straci informacje, które mogą mu pomóc w obronie.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...