Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Australijski Komitet ds. Komunikacji Izby Reprezentantów przygotował raport pt. "Hakerzy, defraudacje i botnety: walka z cyberprzestępczością". Znalazła się w nim niezwykle kontrowersyjna propozycja. Prawodawcy rekomendują bowiem, by obywatele ich kraju nie mogli uzyskać dostępu do internetu jeśli na ich urządzeniu nie ma zainstalowanego oprogramowania antywirusowego, firewalla, a urządzenie nie jest wolne od szkodliwego kodu.

Inne zalecenie również budzą zdumienie. Stwierdzono bowiem, że ISP powinni zapewniać swoim klientom podstawowe porady dotyczące bezpieczeństwa, pomagać im w ochronie przed atakami i infekcjami, obowiązkowo informować klientów, jeśli ich komputer został zidentyfikowany jako połączony z zainfekowaną maszyną. Ponadto powinni zobowiązać klientów do zainstalowania oprogramowania antywirusowego i firewalla przed aktywowaniem połączenia z Siecią, zobligować ich do aktualizacji tego oprogramowania i podjęcia odpowiednich kroków w przypadku, gdy zostaną poinformowani o podejrzeniu infekcji.

Propozycje wzbudziły sprzeciw. Jedni kwestionują prawo rządu do ingerowania w umowy pomiędzy ISP a klientem, inni pytają, kto ma decydować o tym, jakie oprogramowanie antywirusowe jest akceptowalne, jeszcze inni zastanawiają się, jak te przepisy mają się do sieci korporacyjnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się składa, że pracuję u jednego z pod Poznańskich ISP,

widząc, jak wielka jest liczba osób dla których antywirus jest

zbędnym narzędziem i wolą dzwonić z pretensjami, że internet

chodzi nie tak jak powinien, zamiast oczyścić komputer z wirusów

i innego rodzaju zamulaczy. Jestem jak najbardziej za tym pomysłem,

by każdy komputer podłączany do sieci miał chociażby tego antywirusa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wiesz, ile ludzi przychodzi do urologa z chorym pęcherzem? Myślę, że każdy lekarz jest za tym, żeby każdy nosił ciepłe majtki. Można by przecież powołać odpowiedni urząd kontrolny i karać za noszenie bielizny niedobranej do pogody.

 

A Australia to piękny kraj. W WoW grać nie można, bo nie ma australijskiego oznaczenia wieku, cycków w sieci oglądać nie wolno, jeśli są zbyt małe, kandydujących polityków w sieci krytykować nie wolno pod karą grzywny… Jak tam dbają o dobrobyt obywatelów…

Share this post


Link to post
Share on other sites

W calej dyskusji o totalitarnym charakterze pomija sie jeden zasadniczy 'problem' - nie kazdy korzysta z systemu podatnego na zagrozenia z przedrostkiem Win32/ ... wbrew pozorom istnieje WIELE alternatywnych OSow [i nie mowie tylko o linuksie].

 

Ignorance is bliss ???

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

W calej dyskusji o totalitarnym charakterze pomija sie jeden zasadniczy 'problem' - nie kazdy korzysta z systemu podatnego na zagrozenia z przedrostkiem Win32/ ... wbrew pozorom istnieje WIELE alternatywnych OSow [i nie mowie tylko o linuksie].

 

Ignorance is bliss ???

 

Otóż to. A po drugie niech sobie srają na swoim trawniku a nie moim. Nie mam ochoty to mi nie wciskac. ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak się składa, że pracuję u jednego z pod Poznańskich ISP,

widząc, jak wielka jest liczba osób dla których antywirus jest

zbędnym narzędziem i wolą dzwonić z pretensjami, że internet

chodzi nie tak jak powinien, zamiast oczyścić komputer z wirusów

i innego rodzaju zamulaczy. Jestem jak najbardziej za tym pomysłem,

by każdy komputer podłączany do sieci miał chociażby tego antywirusa.

 

Z Twojego punktu widzenia to dobry pomysł. Zważ jednak na to, iż takie prawo daje firmom ISP pole do nadinterpretacji i działań niekoniecznie korzystnych dla użytkowników. Z doświadczenia wiem, że znakomita większość użytkowników komputera i sieci nie ma bladego pojęcia o bezpieczeństwie. Wiedzą tylko tyle, że jest coś takiego jak antywirus i że samo jego posiadanie chroni komputer przed wirusami (gdy mówi się im o innych rodzajach złośliwego oprogramowania robią wielkie oczy).

 

Wątpliwość budzi przede wszystkim sposób kontroli użytkowników pod kątem tego, czy i jakie oprogramowanie mają zainstalowane na komputerze. Mamy dać sobie instalować na komputerze spyware? Zapomnij. Druga sprawa. Co z tego, że ktoś zainstaluje nawet tego antywirusa? Przecież to zaledwie 30 (jak nie mniej) procent bezpieczeństwa komputera. A firewall? Chłopie. Antywirus jeszcze, ale firewall dla przeciętnego zjadacza ramu to jakiś kosmos. Interpretacja zdarzeń sieciowych, połączeń i operacji wykonywanych przez poszczególne aplikacje to czarna magia. Jak chcesz tym ludziom kazać korzystać z firewalla?

 

Analogicznie do świetnej parafrazy Jurgi'ego uważam, że nie można ludziom kazać się zabezpieczać, stawiać im ultimatum czy szpiegować pod kątem zainstalowanego oprogramowania. Edukacja - tak, przymus - nie. Tylko, że nie wyobrażam sobie, aby firmy ISP rozszerzały działalność o ten pierwszy aspekt.

 

I uwierz mi, że sam mam do czynienia z ludźmi, którzy do mnie i do firmy, w której pracuję mają pretensje o to, że (najczęściej) ktoś im przejął dostęp do usługi, bądź coś im działa straszliwie wolno, podczas gdy później okazuje się, że złośliwe oprogramowanie na ich komputerze zrobiło sobie swoiste HQ. Mimo tego uważam, że firmy ISP i rząd powinny zwrócić uwagę na bezpieczeństwo, ale nie wolno im nikomu, niczego narzucać na siłę bo to się mija z celem. Jeszcze raz powtarzam: edukacja i WSPÓŁPRACA z klientami w tym zakresie jest najlepszym wyjściem. Bo to, że ktoś zainstaluje tego antywirusa i firewalla na komputerze niewiele zmieni, jeżeli nie będzie miał pojęcia jak z tych programów korzystać i nie wytłumaczy się mu o elementarnych podstawach bezpieczeństwa komputera i korzystania z sieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie kazdy korzysta z systemu podatnego na zagrozenia z przedrostkiem Win32

 

Podejrzewam, że na niektóre OSy, z pomocą których można się łączyć z siecią, to nawet żadnych antywirusów nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A miałem takie dobre zdanie o Australii i z miesiąca na miesiąc coraz bardziej mi się system w tym kraju nie podoba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja dobre zdanie o Australii straciłem już doszczętnie. Niby śledzę wiadomości z tej dziedziny, a co kawałek dowiaduję się nowych kwiatków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie, a Australia bardzo mi się podoba jako kraj, ma bardzo dużo plusów, ale jak słyszę co tam wyprawiają to zgroza. W tym wypadku pocieszam się faktem, że są w tym względzie lata świetlne od USA, które jest państwem policyjnym i bez skrupułów nazwałbym ich (nie społeczeństwo tylko państwo) terrorystami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety w kwestii IT  Australia to jest jakiś dziwny rezerwat może to dla tego ze maja morze z każdej strony i powstają takie cuda jak dziobaki.

 

Co do przymusu to jest to głupota dla mnie bo tworzy się jakiś dziwny obowiazek wraz z którym trzeba stworzyć cały aparat karania.

 

Natomiast ciekawy wydaje mi się dla ISP obowiązek informowania o tym ze dany komputer jest częścią botnetu (oczywiscie tu mamy kwestie prywatności i tak dalej). Mogło by się to okazać całkiem ciekawym rozwiązaniem. Bo nowak czy kowalski ma informacje "stary coś jest nie tak" i to jest informacja o tyle ciekawa ze wymóg antywirusa jako panaceum to głupota chociażby ze względu na skuteczność a taki sygnał ze strony isp mógł by być równie dobrze sygnałem do zmiany antywirusa. I to jest wg mnie droga godna rozważenia bo może doprowadzić do zmniejszenia ilości zainfekowanych komputerów. Wymóg firewalla da tylko wysoki wzrost liczby użytkowników oprogramowania antywirusowego.

Sygnalizacja wg mnie ma większą wartość bo gość jak się nie będzie znał to kogoś zawoła albo do serwisu podskoczy jak się tak ze 3 razy przewiezie to może się na błędach czegoś nauczy. A tak zainstalują sobie ludzie antywiry i będzie przecież mam antywirusa to jak mogę mieć wirusa?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja dobre zdanie o Australii straciłem już doszczętnie. Niby śledzę wiadomości z tej dziedziny, a co kawałek dowiaduję się nowych kwiatków.

Mnie rozwaliły problemy z publikacją gry Fallout 3, "bo jeden z stymulantów nazywał się morfina", co mogło być "zaproszeniem do ćpania"...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań - wyrzuć przez okno ;D gwarantuję 100% sukcesu jeżeli chodzi o odstresowanie:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie rozwaliły problemy z publikacją gry Fallout 3, "bo jeden z stymulantów nazywał się morfina", co mogło być "zaproszeniem do ćpania"...

 

O ile mi wiadomo, morfina jest legalnym środkiem przeciwbólowym na receptę. Nie wiem, gdzie tu ćpanie. Już prędzej imho można się naćpać Ketonalem, a łatwiej zdobyć. :D) Jak w grze pojawi się Ketonal, to też zbanują? A może Naproksen, albo Apap? Zdesperowany ćpun i Poloporyną się nawali.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Natomiast ciekawy wydaje mi się dla ISP obowiązek informowania o tym ze dany komputer jest częścią botnetu (oczywiscie tu mamy kwestie prywatności i tak dalej). Mogło by się to okazać całkiem ciekawym rozwiązaniem.

Racja. Aczkolwiek pod warunkiem, że ISP nie zacznie za to użytkowników karać czy ścigać, bądź w jakikolwiek sposób uprzykrzać im życie. Informowanie o podejrzewanej infekcji komputera to dobry pomysł, ale pod warunkiem, że intencje ISP są w stosunku do klienta na zasadzie pomocy (wiem, że składnia tego zdania nie powala, ale nie wiem jak to ująć). Czyli nie tylko informować, ale zaproponować kontakt i rzetelną pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Windows to największy wirus... wystarczy zainstalować linuxa i kończą się problemy z wirusami... ale wielu z was pewnie zapyta a co to linux? powiem tyle: googlowanie nie boli!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up

juz nie dramatyzuj tak... korzystac z internetu nalezy z glowa a czy mamy zainstalowany windows/linux/inne schodzi na drugi plan...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Windows to największy wirus... wystarczy zainstalować linuxa i kończą się problemy z wirusami... ale wielu z was pewnie zapyta a co to linux? powiem tyle: googlowanie nie boli!!!

Fanatyzm cię opentał?

Każdy niech wybiera to co mu bardziej, leży a nie oprogramowanie takie a takie bo darmowe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kim Wilson, bibliotekarka z University of Sydney, odkryła rysunek Giorgione'a, jednej z najbardziej tajemniczych postaci europejskiej sztuki renesansowej. Rysunek przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem został wykonany czerwoną kredą, a pani Wilson zauważyła go na pochodzącej z 1497 roku kopii „Boskiej komedii” Dantego, która znajduje się w uniwersyteckim zbiorze ksiąg rzadkich. To jeden z zaledwie trzech znanych rysunków Giorgione'a. Dwa pozostałe znajdują się w Rotterdamie i Nowym Jorku.
      To część książki, której zwykle się nie ogląda, a rysunek wygląda jak namalowany pewną ręką mistrza, mówi Wilson. Giorgione jest artystą równie ważnym, co Leonardo da Vinci, jednak znamy tylko nieliczne przykład jego dzieł, dodaje profesor Jaynie Anderson z University of Melbourne. To odkrycie będzie miało olbrzymie znaczenie dla naszego pojmowania historii sztuki Wenecji, stwierdza.
      Po odkryciu rysunku pani WIlson zwróciła się o pomoc do profesor Neridy Newbigin z Wydziału Studiów Włoskich. Poprosiła ją o przetłumaczenie tekstu napisanego w XVI-wiecznym dialekcie używanym w Wenecji. Tekst nad rysunkiem brzmi: 1510 lhs Maria. Dnia 17 września Giorgione de Castelfranco, wspaniały artysta, zmarł w Wenecji na dżumę w wieku 26 lat i spoczywa w pokoju.
      Ten napis nie tylko podaje nam dokładną datę śmierci, ale również datę urodzenia. To niezwykle ważne, gdyż przez wiele wieków nie byliśmy w stanie precyzyjnie umieścić Giorgione'a w historii. Teraz historycy sztuki będą mogli na nowo określić jego miejsce w dziejach, wyjaśnia profesor Anderson.
      W najbliższym numerze The Burlington Magazine ukaże się artykuł szczegółowo opisujący odkrycie. Znajdziemy w nim też sugestię, że Giorgione posiadał kopię „Boskiej komedii”. Możemy więc dowiedzieć się, co czytali i jak reagowali na literaturę renesansowi artyści.
      Autorzy artykułu twierdzą, że rysunek mógł być prekursorem „Świętej rodziny” Giorgione'a, która znajduje się w National Gallery of Art w Waszyngtonie lub „Adoracji trzech królów" przechowywanej w londyńskiej National Gallery. Kuratorzy obu galerii poparli takie twierdzenia.
      Pomimo intensywnych badań, nie udało się stwierdzić, kiedy wspomniana kopia „Boskiej komedii” trafiła do Uniwersytetu w Sydney. Pojawiła się tam ona pomiędzy 1914 a 1959 rokiem, prawdopodobnie po roku 1928.
      W marcu rysunek Giorgione'a zostanie poddany badaniom w synchrontronie. Pozwoli to na przeanalizowanie materiałów wykorzystanych do wykonania rysunku. Uczeni chcą dzięki temu poznać technikę Giorgione'a oraz porównać materiał z rysunku z materiałem, którym wykonano napis informujący o śmierci artysty.
      Giorgione był renesansowym malarzem, jego obrazy – a znamy ich zaledwie sześć – wyróżniają się niezwykłą jakością. Był mistrzem Tycjana i, wraz z nim, założycielem weneckiej szkoły malarstwa. Z dzieła Giorgio Vasariego „Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów” wiemy, że urodził się w miasteczku Castelfranco Veneto. Wiemy też, że zamówiono u niego portret doży Wenecji Agostino Barbarigo i kondotiera Consalvo Ferrante, ozdabiał pałac dożów i, jak informuje, Vasari, osobiście spotkał się z Leonardo da Vinci, a wydarzenie to wpłynęło na jego sztukę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Australijska Narodowa Komisja Transportu (NTC) poinformowała, że do roku 2020 po australijskich drogach będą poruszały się autonomiczne samochody 5 różnych producentów, a dwa lata później będą to pojazdy już 14 producentów. Samochody te będą charakteryzowały się 3. i 4. poziomem autonomiczności.
      Przedstawiciele NTC, w dokumentach złożonych przed parlamentarnym komitetem infrastruktury i transportu informują, że do roku 2020 w Australii może być od 740 000 do 1 700 000 autonomicznych pojazdów, a do roku 2030 ich liczba wzrośnie do 9,5 miliona.
      Wicepremier Michael McCormack poinformował, że rząd już współpracuje z przemysłem, by przygotować się na szybkie rozpowszechnienie się autonomicznych pojazdów. Chcemy być pewni, że technologia ta zwiększy bezpieczeństwo, produktywność oraz ułatwi życie Australijczykom zarówno w regionach miejskich jak i wiejskich, stwierdził McCormack.
      Samochody o 3. poziomie autonomii to pojazdy, które potrafią samodzielnie się poruszać, jednak wymagają, by cały czas człowiek siedział za kierownicą i był gotów do przejęcia kontroli. Samochody poziomu 4, to pojazdy, w których obecność kierowcy jest opcjonalna. Natomiast samochody o 5. poziomie autonomii to pojazdy w pełni samodzielne w każdych warunkach.
      Z danymi przekazanymi przez NTC nie zgadza się Federal Chamber of Automotive Industries. Zdaniem przedstawicieli tej organizacji samochody o 4. poziomie autonomii pojawią się nie wcześniej niż za 10 lat. Przed rokiem 2030 na drogi może trafić niewielka liczba pojazdów o 4. i 5. poziomie autonomii. Spodziewamy się jednak, że będą to produkty niszowe, stosowane w ograniczonym zakresie.
      Podobne zdanie wyrazili przedstawiciele Australian Automobile Association, którzy ostrzegają polityków, by w pośpiechu nie uchwalali przepisów dotyczących autonomicznych pojazdów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Australia zmaga się z falą ekstremalnych upałów. W południowej części kontynentu temperatury są aż o 16 stopni Celsjusza wyższe niż średnia wieloletnia. Jak informuje miejscowe Biuro Meteorologii, w wielu miejscowościach padł rekord grudniowej temperatury.
      Fala upałów przetacza się przez znaczną część kraju, czytamy w oświadczeniu Biura. W miejscowości Marble Bar w Australii Zachodniej termometry zanotowały 49,3 stopnia Celsjusza. Upały dotknęły Sydney i Canberry, a władze wydały ostrzeżenie, że w związku z wysokimi temperaturami w powietrzu pojawiło się duże stężenie ozonu.
      Przyczyną upałów jest obszar wysokiego ciśnienia, który pojawił się nad Morzem Tasmana i bardzo powoli się przesuwa, decydując o pogodzie na kilkanaście najbliższych dni. To bardzo stabilna sytuacja. Niewiele się zmienia, co oznacza, że wszędzie będzie gorąco i nie widzimy jeszcze oznak zmiany pogody, informuje dyżurny meteorolog Biura Nick Neynens.
      W Australii wydano zakaz rozpalania ognisk, a służby ratunkowe zalecają unikania upałów.
      Wysokie temperatury nie są w Australii niczym niezwykłym, jednak globalne ocieplenie spowodowało, że pojawiają się coraz bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe. Temperatury na lądzie i nad oceanem biją kolejne rekordy, dochodzi do coraz większej liczby pożarów buszu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zgodnie z oficjalnymi danymi, 7 sierpnia br. krótko po 23 czasu AEST liczebność populacji Australii po raz pierwszy sięgnie 25 mln. Nie wiadomo, czy dwudziestopięciomilionowy Australijczyk będzie noworodkiem, imigrantem czy kimś powracającym z emigracji.
      Dla obywateli antypodów najbardziej kontrowersyjną kwestią wydaje się imigracja: czy nie zachodzi zbyt szybko i czy nadal będzie przynosić korzyści. W związku z eksurbanizacją (rozlewaniem się) Sydney i Melbourne rząd chce poszukać alternatywnych miejsc do życia. Istnieją inne regiony Australii, które aż proszą się o więcej ludzi - twierdzi minister Alan Tudge.
      Populacja Australii skupia się wokół jej wybrzeży. Same Sydney i Melbourne gromadzą ok. 2/5 ludzi. Większość obywateli (67%) mieszka w stolicach stanów i terytoriów. Wg Australijskiego Biura Statystycznego, wyjątkami są Hobart, gdzie osiedliło się "tylko" 44% Tasmańczyków i Brisbane, gdzie mieszka 49% obywateli Queensland.
      Od 1901 r. populacja Australii powiększyła się ponad 6-krotnie (wtedy liczyła 3,8 mln). Do 1918 r. wzrosła do 5 mln, do 1959 r. podwoiła się do 10 mln, by w październiku 2004 r. sięgnąć 20 mln. W styczniu 2016 r. "pękła" granica 24 mln.
      Urząd Statystyczny wylicza, że nowy obywatel rodzi się co 1 min 42 s. Co 3 min 16 s ktoś umiera. Co 1 min 51 s z kraju ktoś emigruje. Nowi ludzie przybywają tu częściej, bo co 1 min 1 s. Ogólny wzrost populacyjny to 1 osoba co 1 min 23 s.
      W ostatnim stuleciu największa liczba imigrantów przybyła z Indii, Chin, Wielkiej Brytanii, Filipin i RPA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko w ubiegłym roku australijska CSIRO (Commonwealth Science and Industrial Research Organization) odkryła ponad 200 nieznanych dotychczas gatunków roślin i zwierząt. Opisano trzy nowe gatunki ryb, trzy gatunki roślin i 206 gatunków owadów. Niektóre z nich zostały znalezione ponad 100 lat temu, jednak dopiero teraz udało się je zidentyfikować i opisać.
      Nie znamy około 75% gatunków istniejących na Ziemi, mówi entomolog doktor Bryan Lessard. Wiele z gatunków, które odkrywamy, znajdujemy w zbiorach muzeów historii naturalnej, dodał uczony.
      CSIRO posiada największą w Australii kolekcję tego typu zbiorów. W jej skład wchodzi ponad 15 milionów egzemplarzy.
      Wśród odkrytych gatunków jest m.in. Kuschelorhynchus macadamiae. To ryjkowiec żyjący wokół drzew makadamii. Nazwano go na cześć wybitnego chilijskiego znawcy ryjkowców, Guillermo Kuschela.
      Innym zidentyfikowanym właśnie gatunkiem jest stokrotka z rodzaju Osteospermum. Znaleziono ją w Zachodniej Australii, a specjaliści szacują, że w stanie dzikim przetrwało mniej niż 20 krzewów tej rośliny.
      Nowe gatunki wzbogacają naszą wiedzę o środowisku przyrodniczym Australii, w skład którego wchodzi ponad 500 000 gatunków roślin i zwierząt, w tym około 800 gatunków ptaków i 5000 gatunków ryb. Niemal 75% gatunków to endemity, nie występujące nigdzie indziej poza Australią. Mimo tak cennego środowiska przyrodniczego Australia jest na niechlubnym 4. miejscu krajów, w których dochodzi do największego zanikania gatunków.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...