Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Naukowcy z Purdue University i University of New South Wales postanowili wyliczyć najwyższą tolerowaną przez człowieka temperaturę mokrego termometru (wet-bulb temperature, WBT). Przy okazji dowiedzieli się, że w nadchodzących stuleciach niektóre obszary Ziemi mogą nie nadawać się do zamieszkania przez ludzi.

Temperatura mokrego termometru odpowiada temperaturze odczuwanej, gdy mokra skóra jest wystawiona na działanie poruszającego się powietrza. Pod uwagę brana jest zatem zarówno sama temperatura jak i wilgotność.

Jak informuje Matthew Huber, współautor badań, z wyliczeń wynika, że dla człowieka i większości ssaków śmiertelna jest sześciogodzinna lub dłuższa ekspozycja na temperaturę mokrego termometru przekraczającą 35 stopni Celsjusza.

Naukowcy informują, że jeśli spełnią się najgorsze z rozsądnie przewidywanych scenariuszy dotyczących globalnego ocieplenia, to, po raz pierwszy w historii ludzkości, pewne tereny naszego globu nie będą się nadawały do zamieszkania właśnie ze względu na zbyt wysokie temperatury. Obecnie tego typu warunki zdarzają się np. u wybrzeży Arabii Saudyjskiej, gdzie gorące bardzo wilgotne powietrze znad oceanu napływa nad gorący ląd. Na szczęście jest to zjawisko krótkotrwałe.

Uczeni nie sprawdzali prawdziwości scenariuszy dotyczących zmian klimatycznych na Ziemi, ale skupili się nad ich wpływem na człowieka. Niekorzystne warunki mogą przejściowo panować na terenie całych krajów, powodując, że niezbędna stanie się adaptacja do nich. Można to uczynić np. dzięki szerszemu rozpowszechnieniu systemów do klimatyzacji. To jednak oznacza, że zapotrzebowanie na energię będzie okresowo bardzo rosło i tu pojawia się pytanie, czy kraje Trzeciego Świata będą w stanie zapewnić ją swoim obywatelom. Trzeba pamiętać, że nawet wówczas narażone będą zwierzęta hodowlane, od których zależy nasz los, a ponadto w takich warunkach każda praca na zewnątrz będzie obarczona poważnym ryzykiem - mówi Huber.  Profesor Steven Sherwood z Climate Change Research Centre na University of New South Wales wyjaśnia, że graniczna temperatura mokrego termometru to po prostu punkt, w którym przegrzejemy się nawet wówczas, gdy staniemy nago w cieniu przed włączonym olbrzymim wiatrakiem i będziemy sączyli napoje.

Wyliczyliśmy, że wzrost średnich temperatur o 7 stopni Celsjusza spowoduje, że na niektórych obszarach globu zostanie przekroczony limit temperatury mokrego termometru, a przy wzroście o 12 stopni Celsjusza połowa Ziemi nie będzie nadawała się do zamieszkania. Jeśli rozważamy ryzyko związane z emisją węgla, to taki najgorszy scenariusz powinniśmy brać pod uwagę. To jak różnica pomiędzy ruletką a rosyjską ruletką. Czasami ryzyko jest zbyt wielkie, nawet jeśli szansa przegranej jest bardzo mała - dodaje Huber.

Same procesy metaboliczne w naszych ciałach generują około 100 watów podczas spoczynku. Aby schłodzić ciało konieczne jest, by skóra była chłodniejsza od jego wnętrza i by otoczenie było chłodniejsze od skóry. Jeśli warunki te nie zostaną spełnione i temperatura mokrego termometru uniemożliwi skórze oddawanie ciepła, istnieje ryzyko śmiertelnego przegrzania organizmu.

Profesor Huber zauważa, że temperatury uniemożliwiające życie człowieka panowały na Ziemi przed około 50 milionami lat, niewykluczone zatem, że znowu się pojawią. Stąd też, jego zdaniem, przy rozważaniu możliwych konsekwencji zmian klimatycznych powinniśmy brać pod uwagę i tego typu scenariusz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś w rodzaju punktu nagiego termometru,w celach doświadczalnych, można uzyskać kąpiąc się w wannie z wodą o temp.ok.37oC.Ponieważ doświadczenie jest niebezpieczne,nie róbcie tego w domu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"scenariuszy dotyczących globalnego ocieplenia"

 

Zaraz mnie coś chwyci. Ile jeszcze będą się trzymać tego "globalnego ocieplenia" i konstruować na nim kolejne niestworzone teorie? Nie mogę zrozumieć dlaczego tak łatwo wszyscy uwierzyli w jego istnienie, a teraz, kiedy co rusz wychodzą na jaw kolejne przeczące mu badania (i nie tylko badania - vide sprawa machlojek przy ogłaszaniu nieprawdziwych danych), to jakoś do nikogo to nie dociera: nadal bulimy ogromną kasę za emisję CO2 i wszyscy politycy gadają jakby doświadczali na co dzień globalnego ocieplenia co najmniej w swoich domowych lodówkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest maj, były trzy ciepłe dni w tym roku i bardzo zimna zima. Gdzie tu globalne ocieplenie? Należy zamienić globalne ocieplenie na g. oci...nie. Sorry, ale zanieczyszczenie środowiska a globalne ocieplenie to dwie różne sprawy.

Oczywiście już rozmyśla się nad wprowadzeniem w PL podatku CO2 na samochody.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nadejdzie globalne ocieplenie, to wysadzimy jeden duży wulkan w powietrze - pyłu w atmosferze będzie tyle że przez cały rok temperatura spadnie o kilka stopni... wiem że ucierpi gospodarka, ale cel w postaci ochłodzenia zostanie osiągnięty...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodajmy, że wspaniali naukowcy napisali "scenariusz dotyczący globalnego ocieplenia", a w nim wzrost temperatury o absurdalną wartość 7 stopni ;) Teraz czas napisać scenariusz, w którym oceany zaczynają wrzeć, a ludzie umierają z powodu braku ciekłej wody :D

 

BTW ciekawe jaki będzie wpływ wulkanu z Islandii na klimat (lub raczej na pogodę) :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodajmy, że wspaniali naukowcy napisali "scenariusz dotyczący globalnego ocieplenia", a w nim wzrost temperatury o absurdalną wartość 7 stopni ;) Teraz czas napisać scenariusz, w którym oceany zaczynają wrzeć, a ludzie umierają z powodu braku ciekłej wody :D

 

BTW ciekawe jaki będzie wpływ wulkanu z Islandii na klimat (lub raczej na pogodę) :D

 

Ja wiem! I w tym roku nie planuję urlopu. Co prawda to nie Tambora ale i tak będzie zima!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w tym widzę inne ciekawostki do przemyślenia. Chodzi mi o ewolucję. Jak zapodano w tym artykule, wysokie temperatury przeważały na Ziemi przed 50 mln lat. Wtedy zdaje się rządziły na Ziemi zmiennocieplne gady. Im wysokie temperatury nie przeszkadzają zbytnio. Dlatego nie musiały się ewolucyjnie przystosowywać do niskich temperatur poprzez stałocieplność. Dla przetrwania okresowego spadku temperatury wystarczy gadom hibernacja. Ta jednak nie jest właściwa wyłącznie gadom. Hibernację należy zatem widzieć jako element strategii ewolucyjnej. Innym wynalazkiem ewolucji jest karmienie potomstwa mlekiem (ssaki). Tu także znaczenie mogły mieć temperatury, ale już dla zwierząt stałocieplnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naukowcy zapomnieli jeszcze o punkcie zlodowacialego termometru. Odkrycia tego dokonal nastolatek wracajacy po pijanemu z dyskoteki w Supraślu, pewnej grudniowej nocy. Okazało się bowiem, że w okolicach Supraśla istnieją takie warunki klimatyczne, które powodują przy dłuższej ekspozycji na nie, brak możliwości wyprodukowania przez organizm dostatecznej ilości ciepła i w efekcie zgon. Na szczęście lokalny oddział Straży Miejskiej zdołał pomóc nastolatkowi zanim doszedł on to stanu terminalnego.

Naukowcy zorientowali się z przerażeniem, że w przeciwieństwie do temperatury mokrego termometru, temperatury zlodowaciałego termometru już występują powszechnie na terenach powyżej 50 równoleżnika zarówno na północnej jak i południowej półkuli. Istnieje poważne zagrożenie, że niektóre państwa na tych terenach nie będą w stanie zapewnić dostatecznej ilości energii do ogrzania pomieszczeń mieszkalnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś w rodzaju punktu nagiego termometru,w celach doświadczalnych, można uzyskać kąpiąc się w wannie z wodą o temp.ok.37oC.Ponieważ doświadczenie jest niebezpieczne,nie róbcie tego w domu. 

Hm, mozesz powiedzieć, co jest w tym groźnego? i zapomniałeś podać czas, przez jaki taka temperatura wody ma być utrzymywana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dla człowieka i większości ssaków śmiertelna jest sześciogodzinna lub dłuższa ekspozycja na temperaturę mokrego termometru przekraczającą 35 stopni Celsjusza

Grozi udar cieplny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grozi udar cieplny.

dla 35 stopni i 6h, ty natomiast mówiłeś o niebezpieczeństwie kąpieli w 37 stopniach, co jest totalnym absurdem... sam moczę się w gorętszej wodzie i wychodzę po godzinie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to w drugą strone:

W wodzie o temperaturze 20oC umiera się z wychłodzenia po ok.24h

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ty dalej swoje bla bla bla. kolejne uniknięcie wytłumaczenia

Coś w rodzaju punktu nagiego termometru,w celach doświadczalnych, można uzyskać kąpiąc się w wannie z wodą o temp.ok.37oC.Ponieważ doświadczenie jest niebezpieczne,nie róbcie tego w domu.

traktuję jako odwracanie kota ogonem, które zminusuję. Już pomijam saunę mokrą/suchą w której też masz wyższe temperatury, a jednak poza drobnymi przeciwwskazaniami zdrowotnymi przebywanie weń nie stanowi zagrożenia w stylu "to niebezpieczne, dlatego nawet nie próbujcie w domu"...

 

Ponawiam moje pytanie - co jest niebezpiecznego w moczeniu się w wodzie o temperaturze 37 stopni, szczególnie skoro ludzie miewają wyższą gorączkę i nic im się nie dzieje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest niebezpieczne, że temperaturę 37 stopni utrzymujesz tylko dlatego, że powietrze dookoła Ciebie jest znacznie zimniejsze. Jeżeli znajdziesz się w wodzie (a więc środowisku o znacznie większym cieple właściwym), na dodatek o temperaturze 37 stopni, wówczas całkowicie uniemożliwiasz organizmowi odprowadzanie ciepła. Efekt jest potencjalnie nawet znacznie gorszy, niż np. gorączka rzędu 40 stopni w otoczeniu zimnego powietrza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ ja to wiem mikroos, mnie interesuje to co ma 3grosze do napisania w temacie. Szczególnie że w saunie suchej/mokrej masz wyższe temperatury, wszystko rozbija się o czas. To czego nie łapię dlaczego moczenie się w wodzie o temp 37 stopni (a moczę się w cieplejszej, niestety bez możliwości pełnego zanurzenia) jest od razu na dzień dobry "niebezpieczne" - ludzki organizm posiada tyle mechanizmów obronnych, że jedynie osoby z problemami krążenia ryzykują zdrowie przebywając w saunie.

 

Jak dla mnie zabrakło informacji po jakim czasie tych 37 stopni wody staje się zabójcze, raczej na pewno nie jest to 5 minut, chociażby dlatego że zawsze twarz/głowa wystaje z wody, a przez głowę ucieka ~1/3 ciepła...

Share this post


Link to post
Share on other sites

ludzki organizm posiada tyle mechanizmów obronnych

ale nie o niewyczerpalnych możliwościach.Twoje mechanizmy termoregulacji wysiądą gdy wypocisz z siebie za dużo wody.Ale fakt, kąpiel w wodzie o temp.37oC mało przemawia do wyobrażni i przedłuża kąpiel.Podwyższmy ją tylko o 2oC.Jaśniej?

sam moczę się w gorętszej wodzie i wychodzę po godzinie...

niezdrowo bo zaburzasz spermatogenezę,a czy w gorętszej to sprawdż termometrem,bo subiektywne wrażenie może być fałszywe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ ja nie mówiłem o mechanizmach termoregulacji, tylko fizycznym odczuciu "coś jest nie tak". Spróbuj sobie kiedyś w saunie siedzieć do utraty przytomności, albo choć znacznego przegrzania organizmu...

 

Ty dalej migasz się od odpowiedzi - "żeby było jaśniej "nie interesuje mnie temperatura o 2 stopnie wyższa" tylko twoja wypowiedź, w której się z leksza zbłaźniłeś mówiąc "można też to na własnej skórze sprawdzić mocząc się w wodzie 37 st, tylko nie róbcie tego, bo to niebezpieczne"...

 

BTW kończ waść i wstydu oszczędź: http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,57901,69411.html

"Czas kąpieli nie powinien przekraczać 30 minut, jeżeli temperatura wody waha się od 35 do 40 st. C. Jest to kąpiel ciepła." (...) "Szczególne znaczenie dla organizmu mają kąpiele gorące w wodzie o temperaturze ok. 45 st. C. Gorąca woda powoduje obfite wydzielanie potu, wraz z którym wydalane są substancje toksyczne z organizmu. Tafla gorącej wody powinna znajdować się poniżej serca, a kąpiel taka może trwać kilka do kilkunastu minut."

 

I nie, nie odpuszczę sobie, bo jak dla mnie straszenie kąpielą w ciepłej wodzie, bez podania czasu jest co najmniej śmieszne.

Dobra, ok 3 grosze załóżmy że te 39 zamiast 37 stopni bardziej do mnie przemawia - PO JAKIM CZASIE TA KĄPIEL STANIE SIĘ "NIEBEZPIECZNA"?! mówisz A, czyli "kąpiel w X st jest niebezpieczna", to powiedz też B czyli "po XX minut".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorki czesiu  :D, ale jednak nie wiem jak odpowiedzieć abyś był usatysfakcjonowany, a jednocześnie nie narobić bigosu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie wiem jak odpowiedzieć abyś był usatysfakcjonowany, a jednocześnie nie narobić bigosu.

Spoko, każdy tak czasami ma, że cokolwiek napiszesz będzie "źle". Nie tyle chodziło mi o zgnębienie ciebie (choć tak to wygląda) co chodź zapodanie jakiegoś odnośnika, skąd czerpałeś wiedzę przy tym zdaniu. Own research i "common sense" to czasami za mało.

 

Swoją drogą odnosząc się do artykułu naszło mnie kilka przemyśleń.

Być może osoby, które żyją w takich gorących warunkach będą w stanie się zaadaptować do temperatury. Na zasadzie podobnej do sybiraków, którzy w kawałach przyjeżdżają w zimie do polski się opalać.

 

Zawsze może też powrócić moda na ziemianki, gdzie również zwierzęta zostaną przestawione na "tryb nocny".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Celowa działalność rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej miała większy wpływ na lasy na wschodnim wybrzeżu niż klimat, wynika z badań przeprowadzonych przez profesora Marca Abramsa z Pennsylvannia State University.
      Rdzenni Amerykanie świetnie zarządzali szatą roślinną i możemy się w tym względzie wiele od nich  nauczyć. Wiedzieli, jak doprowadzić do regeneracji roślin, którymi się żywili, jak zapewnić pożywienie zwierzętom, na które polowali. W tym celu regularnie wypalali lasy, mówi uczony.
      Abrams od 30 lat bada jakość obecnych i dawnych lasów na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Zauważył, że od co najmniej 2000 lat lasy te były regularnie wypalane, co doprowadziło do zdominowania ich przez gatunki drzew zaadaptowane do obecności ognia. Gdy rdzenni mieszkańcy tych terenów zostali z nich wyparci, a mieszkańcy USA przestali wypalać lasy, rozpoczęły się zmiany, które doprowadziły do tego, że gatunki takie jak dąb, orzesznik i sosna zaczęły zanikać.
      Wciąż trwa spór o to, czy skład lasów został zdeterminowany głównie przez klimat czy działalność człowieka, ale nowe badania dowodzą, że celowe pożary powodowane przez człowieka były głównym czynnikiem decydującym o tym, jak wyglądały lasy na Wschodzie. To bardzo ważna wiedza, gdyż obecnie zmiany klimatyczne coraz bardziej zaprzątają uwagę naukowców, stwierdza Abrams.
      Uczony podkreśla, że wyniki jego badań nie mają odniesienia do innych regionów. Na zachodzie USA to klimat decydował o składzie lasów. Tamten region doświadczał bowiem większych upałów i większych susz.
      W czasie swoich badań Abrams i jego zespół analizowali pyłki i węgiel drzewny przed setek i tysięcy lat, a uzyskane wyniki porównywali ze współczesnymi danymi dotyczącymi składu lasów. Przyjrzeli się siedmiu typom lasów występujących w północnych i centralnych regionach wschodu Stanów Zjednoczonych.
      Badacze zauważyli, że w lasach najbardziej wysuniętych na północ współczesne dane wskazują na znaczące zmniejszenie się liczby buków, sosen, choin i modrzewi, a znaczny wzrost populacji klonu, jesionu, dębu i jodły. Z kolei lasy położone bardziej na południe były historycznie zdominowane przez dąb i sosnę, a w czasach współczesnych doszło do spadku liczby dębów i kasztanów, zwiększyła się za to liczebność klonu i brzozy.
      Współczesne lasy są zdominowane przez gatunki które są lepiej przystosowane do chłodnego klimatu, lepiej tolerują cień, nie radzą sobie z suszą i ogniem. Liczebność takich gatunków ulega zmniejszeniu gdy las jest regularnie wypalany. Gatunki takie jak dąb zajmują obszary, gdzie dochodzi do pożarów lasów. Co więcej, współczesne zmiany składu lasów powodują, że są one bardziej podatne na susze i pożary, mówi uczony.
      W czasie badań naukowcy wykorzystali też dane dotyczące liczebności populacji. Okazało się, że po setkach lat dość stabilnego poziomu wypalania lasów przez niewielką populację Indian w tym regionie doszło do gwałtownego zwiększenia liczby pożarów, a zjawisko to było związane z europejskim osadnictwem w XIX wieku. Ponadto, jak się okazało, nieliczni rdzenni mieszkańcy tych terenów byli w stanie wypalać duże obszary i robili to regularnie.
      Po roku 1940 doszło do znacznego ograniczenia liczby pożarów, to znacząco wpłynęło na lasy. Od czasu, gdy zaczęto regularną kampanię zapobiegania pożarom lasów, niemal przestało do nich dochodzić, co w znaczny sposób odbiło się na lasach. Przeszliśmy od umiarkowanej liczby pożarów, poprzez zbyt dużą ich liczbę do niemal zaniku pożarów lasów. Musimy wrócić do umiarkowanego wypalania w celu lepszego zarządzania szatą roślinną, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z artykułu opublikowanego na łamach PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) dowiadujemy się, że ludzkość doprowadziła do odwrócenia trwającego od co najmniej 50 milionów lat długoterminowego trendu ochładzania naszej planety.
      Do roku 2030 klimat Ziemi może przypominać ten z połowy pliocenu, sprzed ponad 3 milionów lat. Jeśli zaś nie zmniejszymy emisji gazów cieplarnianych, to do roku 2150 będzie klimat będzie przypominał eocen, epokę sprzed 50 milionów lat. Do tak dramatycznych zmian człowiek może doprowadzić w ciągu dwóch wieków.
      Jeśli myślimy o przyszłości w kategoriach przeszłości, to musimy stwierdzić, że wkraczamy na terytorium nieznane ludzkości. Zmierzamy w kierunku dramatycznych zmian w bardzo krótkim czasie, w ciągu kilku wieków odwracamy długoterminowy trend ochłodzenia, mówi Kevin Burke, główny autor badań.
      Wszystkie gatunki na Ziemi pochodzą od przodków, którzy przetrwali eocen i pliocen. Nie wiemy jednak, czy współczesna flora i fauna oraz człowiek są w stanie zaadaptować się do tak szybkich zmian, jakie obecnie zachodzą. Wedle współczesnej nauki, są to najszybsze zmiany, jakich doświadczyło życie na Ziemi w całej swojej historii.
      Możemy użyć przeszłości, aby dowiedzieć się, jak będzie wyglądała przyszłość. A będzie ona odmienna od wszystkiego, czego doświadczyliśmy w naszym życiu. Ludziom trudno jest wyobrazić sobie, co stanie się za 5 czy 10 lat. Używając analogii z przeszłości geologicznej Ziemi możemy przewidywać przyszłe zmiany, stwierdził profesor John Williams z University of Wisconsin-Madison.
      Podczas eocenu kontynenty były bliżej siebie, niedawno wyginęły dinozaury, a średnie temperatury były o 13 stopni Celsjusza wyższe niż obecnie. Ziemię podbijali przodkowie współczesnych ssaków, a w Arktyce rosły bagienne lasy, podobne do tych, jakie obecnie występują na południu USA.
      W pliocenie zaś Ameryka Północna i Południowa połączyły się, klimat był suchy, tworzyły się Himalaje, średnie temperatury były o 1,8–3,6 stopnia wyższe niż obecnie.
      Na potrzeby swoich badań Burke i William, przy pomocy naukowców z University of Bristol, Columbia University, University of Leeds, NASA Goddard Institute for Space Studies oraz National Center for Atmospheric Research, zbadali podobieństwa pomiędzy prognozowanymi zmianami klimatu a różnymi okresami geologicznymi. Wzięli m.in. pod uwagę wczesny eocen, środkowy pliocen, ostatnie zlodowacenie (129–116 tysięcy lat temu), środkowy holocen (6000 lat temu), epokę sprzed rewolucji przemysłowej (przed 1850 rokiem) oraz początek XX wieku. Wykorzystali scenariusz RCP8.5, który zakłada brak redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz RCP4.5, zakładający umiarkowaną redukcję, a także trzy modele klimatyczne: Hadley Centre Coupled Model version 3, Goddard Institute for Space Studies ModelE2-R i Community Climate System Model.
      Oba scenariusze i każdy z modeli po porównaniu ich z poprzednimi epokami geologicznymi wykazały, że do roku 2030 (RCP8.5) lub 2040 (RCP4.5) klimat Ziemi ustabilizuje się w warunkach przypominających te ze środkowego pliocenu. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę scenariusz RCP8.5 i sprawdzimy, co będzie dalej, to modele wykazały, że do roku 2150 klimat Ziemi będzie przypominał ten z eocenu. Głębokie zmiany znajdą najpierw w centrach kontynentów i będą przemieszczały się w kierunku wybrzeży. Wzrosną temperatury, zwiększą się opady, będą topiły się lody.
      Madison w stanie Wisconsin ogrzewa się szybciej niż Seattle w stanie Washington, mimo iż oba miasta leżą na tej samej szerokości geograficznej. Oznacza to, że jeśli średnie temperatury na kuli ziemskiej zwiększą się o 3 stopnie Celsjusza, to w Madison możemy spodziewać się dwukrotnie większego wzrostu, wyjaśnia Williams.
      Badania wykazały też, że przy scenariuszu RCP8.8 całkowicie nowe warunki klimatyczne pojawią się na 9% powierzchni Ziemi. Oznacza to, że obszary takie jak m.in. południowo-wschodnia Azja, północna Australia i wybrzeża obu Ameryk doświadczą warunków, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyły.
      Przed 10 laty szwedzki naukowiec Johan Rockström i jego zespół opracowali koncepcję „bezpiecznej przestrzeni operacyjnej”. To warunki klimatyczne, w jakich mogą rozwijać się współczesne społeczeństwa rolnicze. Im dalej odsuwamy się od warunków klimatycznych Holocenu, tym większej jest ryzyko opuszczenia bezpiecznej przestrzeni operacyjnej, mówi Wiliams. W ciągu tych 20–25 lat od kiedy zajmuję się tym zagadnieniem przeszliśmy od prognozowania nadchodzących zmian klimatycznych, poprzez wykrywanie skutków tych zmian po doświadczanie ich negatywnych efektów. Z ich powodu już teraz umierają ludzie, ich nieruchomości są niszczone, widzimy coraz więcej pożarów i coraz silniejsze sztormy. W systemie klimatycznym gromadzi się coraz więcej energii, co prowadzi do coraz bardziej gwałtownych zjawisk, stwierdza uczony.
      W historii Ziemi dochodziło do wielu wielkich wydarzeń. Ewoluowały nowe gatunki, życie potrafiło przetrwać największe klęski, gatunki również dawały sobie radę. Jednak wiele gatunków stracimy. I my żyjemy na tej planecie. Są rzeczy, o które powinniśmy się matrwić. Nasza praca pokazuje, że z historii możemy wyciągać wnioski, rozumieć zmiany i lepiej się do nich dostosowywać, dodaje Williams.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed 8200 laty wcześni rolnicy potrafili przystosować się do zmian klimatycznych. Dowody na takie przystosowanie znaleźli właśnie uczeni z Univrsity of Bristol. W PNAS opublikowali oni właśnie wyniki swoich badań społeczności epok kamienia i miedzi z Çatalhöyük we wschodniej Anatolii.
      W szczytowym momencie rozwoju osadnictwa w tej miejscowości doszło do znanych nam zmian klimatycznych, które wiązały się ze spadkiem temperatur spowodowanych przedostaniem się do oceanu olbrzymich ilości wody polodowcowej z dużego jeziora w Kanadzie.
      Badania kości wykazały, że w tym czasie pasterze skupili się na hodowli owiec i kóz, które są bardziej odporne na suszę niż krowy. Liczne ślady nacięć na kościach zwierząt świadczą też o tym, iż maksymalnie starano się wykorzystać każde źródło pożywienia, którego musiało wówczas brakować.
      Uczeni przeanalizowali też pozostałości tłuszczu zwierzęcego na ściankach naczyń ceramicznych. Znaleźli tam tłuszcze przeżuwaczy, zgodny ze znalezionymi kośćmi, a stosunek izotopów wodoru w tłuszczu pozwolił wykryć zmianę wzorców opadów. Zmiana stosunku izotopów nastąpiła w czasie zmiany klimatycznej, co wskazuje na zmianę wzorca opadów.
      Dotychczas dane świadczące o wzorcach opadów otrzymywaliśmy z osadów jezior lub oceanów. Po raz pierwszy informacje takie uzyskano z naczyń ceramicznych. To zaś otwiera nowe pole badawcze, możemy rekonstruować klimat w miejscu, w którym żyli ludzie, mówi główna autorka badań doktor Melanie Roffet-Salque.

      « powrót do artykułu
    • By Mariusz Błoński
      Umówiliśmy się na wywiad z autorem bloga DoskonaleSzare i z profesorem Malinowskim z Zakładu Fizyki Atmosfery UW. Jeśli ktoś ma jakieś pytania dotyczące klimatu, globalnego ocieplenie i pokrewnych to zapraszam: http://forum.kopalni...doskonaleszare/
       
      Blog DoskonaleSzare to wróg numer 1 polskich sceptyków. Można go znaleźć tutaj: http://doskonaleszare.blox.pl/html
    • By Mariusz Błoński
      Naszymi kolejnymi gośćmi będą profesor Szymon Malinowski, kierownik Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz PerfectGreyBoy, autor traktującego o klimacie bloga DoskonaleSzare. Pomogą nam rozstrzygnąć wiele wątpliwości dotyczących np. kwestii związanych z globalnym ociepleniem. Zapraszamy do zadawania pytań.
×
×
  • Create New...