Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

krzysztof B7QkDkW

Users
  • Content Count

    22
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by krzysztof B7QkDkW

  1. Wyjątkowo skutecznym rozwiązaniem była by "plotka". Przez Starlink nie zauważymy lecącej w naszą stronę skały, Bruce Willis nie zdąży rozwalić jej atomówką. Czeka nas Czelabińsk ino większy.
  2. Ktoś pamięta taki pomysł na biznes jak sprzedaż działek na rożnych globach Układu Słonecznego, poprzez działalność Ambasady Księżycowej i nazwisko Dennis Hope. Można sprawdzić nadal funkcjonuje lunarembassy com (dodać kropkę przed "com") Jest na sali jakiś prawnik, który wyjaśnił by czy chodzi o tą samą lukę prawną ???
  3. Łatwiej jest Trzeba spojrzeć na proporcję. Do czasu wynalezienia broni dającej możliwość eliminacji więcej niż jednego przeciwnika jednocześnie w znacznej części konfliktów niezależnie od ich skali taktyka wymagała aby obie strony były mniej więcej równe co do liczebności. Walki odbywały się jeden na jeden. przeżywał tylko jeden. Cały czas nie mówimy o wojownikach w sensie stricto a zdolnych do walki członkach plemienia. Reszta w przewadze kobiety i dzieci albo przypadała zwycięzcą albo ginęła "przy okazji". - NEOLIT Reszta historii to również wyżynanie po całości. Co Imperium to wyżynało całe społeczności. Od przykładów biblijnych - Stary testament to jedna wielka jatka. Do współczesności - Imperium Osmańskie i wyrżnięcie Ormian. Przy czym należy pamiętać że proporcja napastnik ofiara w tych przypadkach nie wynosił jeden na jeden. Napastników było zawsze wielokrotnie więcej. Śmiertelność wynosiła więc w poszczególnych przypadkach 100%. Jak wojsko przeszło przez wioskę, wioska przestawała istnieć. Co do II wojny podajesz 3%, ale odnosi się to do światowej populacji i ma to być argument za "łagodnieniem". Raz że konflikt ten nie obejmował całego globu, dwa że trudno przyrównywać konflikt pomiędzy dwoma neolitycznymi plemionami i II Wojnę (tu 50% strat tam 3% znaczy mamy tendencję spadkową??) W przypadku globalnej !!! wojny nuklearnej i odnosząc się do całej populacji świata, optymistyczny scenariusz ludzkości to Droga "The Road" Cormaca McCarthy’ego bo "Ostatni brzeg" Nevila Shute’a to pobożne życzenia. W przypadku lokalnego konfliktu nuklearnego przykłady już mamy Hiroszima i Nagasaki. Relacje światków można sobie poczytać. Gdyby działania objęły jeden kontynent dysponujemy odtajnionymi symulacjami wojny NOTO vs Układ Warszawski - też nieciekawie. Obie strony przew idywały przerobienie Polski na skwarki. Zagrożenie nuklearnym holokaustem temperuje zapędy polityków. Jednocześnie zmusza do szukania innych niemilitarnych form nacisku. Co nie oznacza "łagodnienia obyczajów" tylko odroczenie egzekucji aż sytuacja stanie się wystarczająco napięta. Raczej nie. Pudrujemy czyraki, kiedyś pękną.
  4. *1 w punkt *2 Dzięki (nie zabrzmiało sarkastycznie?) *3 Bardziej chodzi o skalę. Spojrzeć na unoszący się niemal w bezruchu pyłek kurzu oświetlony promieniem słońca. Nazwanie pyłkiem Ziemi a nawet obłoku Oorta w odniesieniu do Galaktyki, nie mówiąc o przestrzeniach miedzy tymi obiektami, to objaw pychy niewspółmiernej do rzeczywistości. Jako miejsce we Wszechświecie jesteśmy nieistotni.
  5. No, przyznaję rację, świata nie można kategoryzować w zakresie dobry / zły. Świat po prostu jest. To ludzie starają się go racjonalizować. Bo jak to możliwe że jesteśmy pyłkiem krążącym wokół pospolitej gwiazdy, w przeciętnej galaktyce spiralnej, podobnej do miliardów innych galaktyk poutykanych w bezmierną pustkę. Wspominałem że jestem optymistą. Lew zaprzyjaźnił się z antylopką.
  6. Ktoś pasjami oglądał Teletubisie ... tulimy Na Wyspach Brytyjskich protestanci tulą katolików. IRA i angielscy policjanci wspólnie piją browarki w pubie na Piccadilly. W Niemczech skrajna prawica wraz z bojówkami islamskimi machają tęczowymi flagami w pochodzie LGBT. Palestyńczycy znoszą cegły pod Ścianę Płaczu, chcą odbudować Świątynie Jerozolimską a Kneset przyznaje pełnie praw Etiopskim Żydom. Kongijczycy stawiają sześćdziesięcio-metrowy pomnik Leopolda II a Belgowie ślą do Afryki białą czekoladę. No przestań z jakiej alternatywnej rzeczywistości takie konkluzje? Ludzkość naparza się nieustannie na wszelkie sposoby od militarnych, przez gospodarcze, na dyplomacji i wypominaniu zaszłości historycznych kończąc. Pokój to przedział czasu w którym strony konfliktu wyprztykawszy się z zasobów materiałowych i ludzkich liżą rany i obmyślają jak tu jak najszybciej odbudować potencjał i dowalić konkurentom zanim oni dowalą im . Nie da się zaklinać rzeczywistości huraoptymizmem że ludzie z gruntu pokojowo nastawieni. I nie można zwalać wszystkiego na polityków, ktoś ich w końcu wybiera, nawet największy satrapa, dyktator, czy watażka ma wokół siebie ludzi go popierających bez których nie utrzymał by władzy. Jedynym gwarantem pokoju jest równowaga potencjałów. Wszystkie strony potencjalnego konfliktu muszą byś świadome że jego eskalacja doprowadzi do strat niewspółmiernych do potencjalnych zysków. Istnienie bomb atomowych a później termojądrowych powodowało że konflikty zbrojne wybuchały jedynie lokalnie. Skutkiem czego wielkie potęgi zaczęły rywalizować gospodarczo. Chiny zmonopolizowały rynek metali ziem rzadkich. W kolejności wydobycie, później przetwórstwo a na koniec produkcje Hi-Tech. A jak Amerykanie zaczęli się stawiać przywództwo Komunistycznej Partii Chin przykręciło kurek. Chińczycy zmonopolizowali produkcje substancji czynnych dla przemysłu farmaceutycznego a potem pod pretekstem ochrony środowiska pozamykały fabryki i ograniczyły eksport. To samo z "przetwórstwem" i recyklingiem odpadów. Zachód nie wie co zrobić ze swoimi śmieciami. Hongkong jedno z centrów światowego wolnego handlu bezpardonowo wchłaniane przez kontynentalne Chiny. Z innej półki. Rosja uznała że Arktyka to ich strefa wpływu To samo twierdzi Kanada, ale to Rosjanie mają tam masę wojska i sprzętu a Kanadyjczycy nie. Ukraina po rozpadzie Związku Radzieckiego. Ich głowice atomowe zostały przeniesione do Rosji na podstawie memorandum budapesztańskiego. W którym to Rosja USA i W Brytania gwarantowały suwerenność i integralność granic Ukrainy w zamian za zrezygnowanie z broni jądrowej. A potem był Krym. Rosja zabrała co chciała a pozostali sygnatariusze coś tam burknęli że nieładnie Putin zrobił. Świat i ludzie są wredni. Kropka.
  7. Ja nie SYMPATYZUJĘ z idą izolacjonizmu gospodarczego. I bardzo proszę nie reinterpretować moich wypowiedzi Staram się tylko dość obrazowo OPISAĆ co będzie się działo gdy mit wiecznego wzrostu gospodarczego, sielankowej współpracy gospodarczej, oraz swobodnego przepływu towarów padnie. A poszczególne grupy,społeczne, narody czy imperia będą walczyć o skrawki tego co zostało. Czy ktoś kto napisał biografie Stalina, czy Mussoliniego automatycznie sympatyzuje z ich poglądami? Natomiast ta tyrada jest słaba merytorycznie i błędna historycznie. Rozwój nie wynika bezpośrednio z otwartej gospodarki i przepływu idei uczestników wolnego rynku ale z cieplarnianych warunków gospodarczych. Dzięki dostępowi do taniej energii, surowców i siły roboczej. Podczas wojen gospodynie pieką własny chleb choćby ziarno pochodziło z czarnego rynku a mąka była mielona w młynku do kawy. Ja nie mówię (jeszcze raz to powtarzam) że to ma miejsce "teraz", "już" ale w warunkach niedoboru stanie się. Ludzie nie wzniosą się ponad swoją naturę, państwa nie zaczną masowo przyjmować uchodźców, milionerzy nie przeznaczą majątków na pomoc humanitarną, zwykli obywatele nie będą wiwatować gdy przyjdzie do reglamentacji podstawowych dóbr. Ani nie przyjmą ze zrozumieniem że trzeba zacisnąć pasa. Może ten cytat z Potopu H. Sienkiewicza przemówi do wyobraźni: "Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzeczypospolitej. Ale że siła drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo. Jeśli zaś nie przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno utrafić, tedy powiem inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. Niechaj Chmielnicki przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy i wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze Rakoczy czy kto bliższy. Litwa musi być dla księcia Janusza, a z jego córką – dla mnie! " I jestem niemal pewien że ten jaskiniowiec co pierwszy wpadł na pomysł krzesania ognia był przez członków pierwszego nowo napotkanego silniejszego plemienia swoim "wynalazkiem" podpiekany żeby im zdradził sekret który daje taką "przewagę technologiczną" Chińczycy bronili sekretu prochu i hodowli jedwabników. Grecy strzegli tajemnicy greckiego ognia. Kupcy feniccy, czy weneccy nie zdradzali swoich tras i kontaktów handlowych. Średniowieczne gildie ograniczały dostęp do tajników rzemiosła. Wielkie kompanie handlowe równolegle z ekspansją kolonii umacniały swoje wpływy gospodarcze i polityczne. Cały XX wiek to nie historia współpracy gospodarczej i naukowej, ale wyścigu zbrojeń! To że TERAZ mami internet (wolną wymianę informacji, idei) nie oznacza że proces rywalizacji pomiędzy ośrodkami władzy zniknął. Jest ciągle obecny, bardziej ucywilizowany, zepchnięty poza zakres oceny opinii publicznej, ale jest. I wybuchnie zinfantylizowanym społeczeństwom prosto w twarz.
  8. Przecież zaznaczyłem że jestem optymistą Ale i tak się dziwię że pierwsza wątpliwość co do reizmu scenariusza poszła o "Rolnika z Podlasia". Ta część ze zeszkleniem Warszawy - bardziej realna?
  9. Moja wina że zacząłem. Nie trzeba było mieszać sportu z przedsięwzięciami z zakresu wysokich technologii. Oczywiście że nie należy tych dwóch zagadnień mieszać. Od wygranej w zawodach nic konkretnego nie zależy. A niech sobie kupią cały skład NBA i jamajską drużynę bobslejową. Co innego gdy kraj ( monarchia ) z dużymi zasobami finansowymi zaczyna rozwijać przemysł hi-tech. W zasadzie infantylizowanie zagrożeń płynących z istnienia podziałów narodowych (na zasadzie że mamy globalną ekonomię i nikomu nie opłaca się wywoływać III Wojny Światowej ) niezwykle minie irytuje. Niemcy wprowadzają ustawodawstwo które ma zapobiegać przejęciom niemieckich przedsiębiorstw przez chiński kapitał. Niemcy to nie KRLD. Turcja transportuje na granicę z UE (Grecja) tysiące migrantów. Turcja to nie KRLD. USA "wyzwalają" każdy kraj który w obrocie ropą naftową chce zrezygnować z dolara amerykańskiego. USA to nie KRLD. Patriotyczno-narodowe podejście do gospodarki tli się pod cienką skorupką lewicowej ignorancji i względnego dobrobytu ( w porównaniu z początkiem XX wieku). Pokazał to COVID gdy każdy kraj walczył o sprzęt i materiały medyczne. Pokażą to przyszłe konflikty o wodę, zasoby mineralne, ziemie rolną, czy wędrówki ludów spowodowane suszami i pustynnieniem, zalewaniem terenów przybrzeżnych związanych z podnoszeniem się poziomu oceanu. Jak do tego dojdą cykliczne huragany, tajfuny, orkany i cyklony, oraz ewentualnie zwiększenie aktywności wulkanicznej ... nacjonalizmy wypączkują jak pieczarki na gnoju. I to będzie pączkować od małego lokalnego etnocentryzmu mieszkańcy wsi vs zubożali mieszkańcy metropolii. Rolnik na Podlasiu. ... Ja ze swoimi na gospodarce przetrzymam. A gdy padną operatorzy internetowi, terminale płatnicze pojadę sobie do miasta furmanką z obstawą sąsiadów a wy miastowi za worek kartofli będziecie płacić złotymi obrączkami po dziadkach. Przez nacjonalizmy narodowe. Nasz drogi prezydent czwartej kadencji Jacek Kurski. ... Drodzy obywatele. Przywracamy kontrole na granicach, ograniczam możliwość ruchu ludności, obrót międzynarodowy towarami kluczowymi dla bezpieczeństwa żywnościowego i energetycznego kraju zostaje zastrzeżony dla spółek skarbu państwa. Kończąc na reaktywacji polityki mocarstwowej Rosji, Chin i USA Przywódca któregokolwiek z powyższych. ... Albo MY albo ONI trzeciej opcji niema zasobów jest za mało a Oni już swoje roztrwonili i sięgają po NASZE. A Polska? Będzie dobrze jak front przejdzie przez nas z dwa razy, bo nie mniej i sojusznicy nie zdetonują żadnej atomówki, Rosjanie raczej Warszawę zeszklą. PS Jestem z zasady optymistą.
  10. Miejscowych? Znaczy nie łowili ludzi po całym świecie, tylko sami wykształcili kadrę? Wyjaśniam wątpliwości. Patrząc na zawodników reprezentacji dowolnego sportu w którym konkurują "obywatele" Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czy dowolnego bogatego w ropę kraju arabskiego, mam mieszane uczucia.
  11. Było rolnictwo, więc było planowanie. Jak budowali z drewna i z cegły suszonej, deszcze, powodzie mogły wszystko zatrzeć. Ile małych i większych "państewek" zniknęło bez żadnych śladów.
  12. Słowo klucz to śmieci. Apple ma swoje za uszami, ich produkty bywają (kolega kolegi tak twierdzi) nienaprawialne. Można się przyczepiać do tego jak bronią się przed możliwością podłączania ładowarek innych producentów, ale zrozumcie ich, "pieniądz" ważna rzecz. Jednocześnie jakoś nikt nie rozdziera szat że gwinty żarówek czy to tradycyjnych (z wolframowym drucikiem), kompaktowych świetlówek, LED-ów, halogenów są ujednolicone a sprzęty różnych producentów maja zunifikowane wtyczki, działają na tych samych parametrach prądu w Polsce 230 V / 50 Hz. Kiedyś w zaszłym systemie gospodarczym nawet gwinty słoików były standaryzowane. Jak zbił się klosz w żyrandolu można było od biedy słoik wkręcić. Podstawy powinny być jednolite średnice, gwinty, łepki śrubek. Producent powinien być zobowiązany jeśli nie przez przyzwoitość, to przez prawo do udostępnienia części zamiennych a po zaprzestaniu wsparcia dla produktu licencjonowania produkcji podmiotom zewnętrznym, lub uwolnieniu dokumentacji technicznej. Żeby ograniczyć ilość elektrośmieci trzeba wydłużyć życie używanych sprzętów .
  13. Fajna miniaturka i fajne czasy. Nikomu nie przeszkadzało że dzieciaki podpijają z kieliszków Napoleona.
  14. Trochę polecę w stronę SF. Mając do dyspozycji możliwość tak kompaktowego zapisu informacji, rożne koncepcje przychodzą człowiekowi do głowy. Można by sobie wyobrazić że Sonda von Neumanna przypominała by kosmiczne ziarenko. Połączenie biotechnologii - zapis informacji (software) i nanotechnologii - odczyt, interpretacja i wykonanie zapisanego programu (hardware). Dodajmy do tego żagiel słoneczny i otrzymujemy coś na kształt niełupka mniszka pospolitego (dmuchawiec) rozsiewający się po galaktyce.
  15. Księżyc będzie po drodze. Jako taka duża piaskownica do testowania technologii. A co do surowców. Załóżmy prawdziwość pewnej tezy. "eksploatacja zasobów Ziemi niszczy jej ekosystem." Księżyc jest martwy. Mars prawdopodobnie też. Więc wyobrażam sobie iskierki w oczach inżynierów wszelkich specjalności od materiałoznawców poprzez chemików, biochemików, mikrobiologów, geologów. Możemy testować wszystko! Umieszczamy na Księżycu autonomiczne laboratoria testujące najbardziej zjadliwe patogeny znane ludzkości, organizmy modyfikowane genetycznie. umieszczamy tam fabryki używające najbardziej toksycznych substancji. Huty solarne wytapiające w piecach stopy metali o których inżynier na Ziemi może tylko pomarzyć. Nie ma "problemów ze składowaniem odpadów poprodukcyjnych, które z racji tego że nie ma na Księżycu atmosfery wystarczy przykryć stelażem obciągniętym folią termoizolacyjną żeby zamrozić je do temp -200 st C lub niższej. Pozaziemskie obserwatoria astronomiczne, teleskopy różnego rodzaju też. Dyrektorzy jednostek badawczych i dali by się pokroić za radioteleskop na niewidocznej stronie Księżyca, ekranowany przez ponad 3 000 km skały od ziemskich zakłóceń. A Mars? Większy i dalej, więc nawet złota, o ile tam jest nie opłacało by się sprowadzać. Z tym że przyjmijmy że z Księżycem nam się uda i zadziała ekonomia (znaczy będzie zysk) to jak będzie wówczas wyglądać życie na Ziemi? Przerobimy Ją w gigantyczny rezerwat, bo technologia potrzebna do skomercjalizowania Księżyca wydźwignęła by Ją do poziomów niewyobrażalnych dla współczesnych, albo coś w międzyczasie pójdzie nie tak i sami skończymy w rezerwatach, pod kopułami przypominającymi Biosferę 2 https://pl.wikipedia.org/wiki/Biosfera_2. W każdym z tych dwóch przypadków i we wszystkich pośrednich warto by mieć "zapas" Kolonie planetarne, księżycowe (nie tylko na naszym Księżycu), orbitalne (nie tylko na naszej orbicie). Żeby ktoś przeżył.
  16. Pytanie po co? Dla celu. Idea człowieka na Marsie wymaga gigantycznego skoku technologicznego : Autonomiczne laboratoria, maszyny wszelkiego typu i specjalizacji, zamknięte systemy ekologiczne. wydajne i kompaktowe źródła energii. Zasadniczo cała baza marsjańska, według mojego skromnego poglądu, powinna funkcjonować bez potrzeby obecności człowieka. Jak dotrzemy do takiego poziomu technologii to wyślemy ludzi międzyplanetarnym Uberem w wersji ekonomicznej, najlepiej w stanie anabiozy, co by niepotrzebnie tlenu nie zużywali. I przylecą na gotowe, do kolonii zrobionej "pod klucz". Wtedy kwestia masy zniknie. Będziemy w stanie wysłać kolonistów przy obecnym poziomie technologii rakietowej. Mars Science Laboratory, łazik Curiosity. Pojazd co ma masę 899 kg. To teraz pytanie skoro udało się umieścić na powierzchni prawie 900 kg, to ilu "śpiących" pasażerów da się upchnąć w lądownik? Patrząc na to co wyprawiają i na jakie pomysły wpadają prezesi tanich linii lotniczych dało by się odchudzić pasażerów do 60kg sztuka., wpakować w zaawansowane technologicznie "puszki po sardynkach" i powkładać warstwowo w ładownię lądownika"
  17. A czy u zwierząt to samo można zaobserwować? Jak by tak, to mam koncepcję. duże BMI = dostęp do wysokokalorycznego pożywienia + brak zagrożeń - że nie trzeba uciekać i spalać przy tym tłuszczyk. Więc skoro nie trzeba kombinować co tu zjeść i jak tu nie zginąć nie ma presji ewolucyjnej na inwestowanie w rozwój narządu do "kombinowania".
  18. Świat byłby kapkę nudniejszy a tak pogadać można.
  19. Dokładnie, z tym że u mnie w rodzinie kojarzyło się to z "Godziną W" - Powstanie Warszawskie. A z biegiem lat doszło: Wojna Wypadek Wymieranie triasowe Wywiadówka we Wtorek
  20. (Od razu ostrzegam że się rozpisałem z dygresjami i nie liczę na to że ktoś to przeczyta ) "Natura" i owszem problemy ograniczonej puli genetycznej likwidowała, ale wracając do pytania. Co w razie "W"? Czy jako cywilizacja jesteśmy obecnie w stanie ... w razie kataklizmu ogarniającego całą planetę ... powiedzmy stworzyć zamkniętą społeczność, czy społeczności? Wiem że to scenariusz dziesiątek publikacji z zakresu SF. Zimnowojenne schrony atomowe, kolonie na innych ciałach niebieskich, i tym podobne. Szkopuł w tym że to beletrystyka a w realnym życiu? Chińczycy pod Pekinem mają monstrualny kompleks bunkrów, to samo (podobno) Moskwa. Na całym świecie rozsiane banki nasion. Większość krajów rozwiniętych ma zabezpieczone w odpowiedni sposób dziedzictwo naukowe i kulturalne. O tych projektach przynajmniej się słyszało. ... Teraz w tym monnecie coś w nas trafia pandemia, meteor, rozbłysk słoneczny, et cetera, grunt że populacja spada z poziomu 7 miliardów do optymistycznie paru milionów ludzi którzy zdołali się ukryć w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach, wojskowi, naukowcy, politycy, miliarderzy, więc ludzi nieprzypadkowych o określonych umiejętnościach, wiedzy i z dostępem do zasobów. Scenariusz w miarę realny? Jak by to wyglądało? Czy by przetrwali? Czy mieli by perspektywę rozwoju (odbudowa cywilizacji), czy dogorywali by w ruinach starej. A skąd te pytania i co mnie skłoniło do ich zadania? Jak tylko przeczytałem artykuły przypomniałem sobie inny z przed paru lat o kondycji naszej rodzimej Obrony Cywilnej. Z racji ustawowego obowiązku dokonywano inwentaryzacji sprzętu, obiektów, sprawdzano gotowość do podjęcia zakładanych działań. i ... klops. Tak więc wzięło mnie na rozważania, co by było gdyby, optymistą nie jestem. Półtorej miesiąca na zapasach przetrwam (gdzie i jak to inna kwestia), ale chciałbym przynajmniej wiedzieć. Jako gatunek przetrwamy? Są jakieś oficjalne, współczesne i dostępne dla ogółu analizy, raporty, opracowania, schematy procedur co można podlinkować. Te do które można na szybko wygooglować odnoszą się do okresu Układu Warszawskiego nie dość że fragmentaryczne to i niewiele z nich wynika. Technologia poszła naprzód, możliwości są większe. O ile poradniki z czasów zaszłych jak poradzić sobie w warunkach skrajnych, odkopywane z półek bibliotek osiedlowych przez entuzjastów preperingu nadal są przydatne, to nie ma w nich informacji o: gdzie w mojej okolicy jest sprawny schron, bunkier przeciwlotniczy jakie procedury obowiązują ludność cywilną (aktualne) jak przebiegają drogi ewakuacji z ośrodków miejskich gdzie znajdują się awaryjne źródła wody (pompy miejskie, takie z rączką) To wszystko warto by wiedzieć przed tragedią, bo umówmy się nie wiadomo jak będą funkcjonowały służby, czy będą funkcjonowały. Pomijając to że zasadniczej służby wojskowej niema (a w ramach niej człowiek coś tam wiedzy podłapał), nie każdy służy w formacjach mundurowych Wojsko, WOT, Policja, Straż Pożarna, jednostki ratunkowe: GOPR, WOPR czy biały personel (też mają przeszkolenie w razie "W"). Jako cywil chciałbym żeby w ramach szkoły, studiów, szkoleń BHP, były przekazywane informacje z zakresu Obrony Cywilnej, Albo żeby władza reaktywowała obowiązkowe szkolenie wojskowe (dla obu płci). Nie piszę tego jako wielki entuzjasta militaryzacji, ale jako "cykor" który chciałby wiedzieć jak przeżyć. A jak nie to Bill Gates, Warren Buffett, rodzinka Rokefelerów i reszta miliarderów gdzieś wypłyną ... może.
  21. * 250 osób, * blisko spokrewnionych? * zaludnia dwa kontynenty! * 2018 na świecie jest 2208 osób z majątkiem szacowanym przez Forbes na co najmniej miliard $ * Co w razie "W"? Bo na moje oko to autorzy badań właśnie oświadczyli śmietance finansjery, że mają realne szanse własnymi siłami odbudować cywilizację. Przez cieśninę Beringa przeszła grupa zbieracko łowiecka, obecnie możliwości są o wiele większe.
×
×
  • Create New...