Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Obrazki pomagają dzieciom w nauce

Recommended Posts

Książeczki obrazkowe bawią dzieci, ale dają im też dodatkową korzyść: uczą, w jaki sposób poruszać się w świecie.

Dwie badaczki, Australijka Gabrielle Simcock z University of Queensland i Amerykanka Judy DeLoache z University of Virginia, przebadały 132 dzieci w wieku poniżej 30 miesięcy. Chciały sprawdzić, czy potrafią one naśladować działania przedstawione w książeczkach.

Rezultaty różniły się w zależności od wieku dziecka oraz od tego, czy w książce zamieszczono zdjęcia, czy rysunki, ale większość maluchów potrafiła odtworzyć książkowe sytuacje.

Ta powszechna forma interakcji bardzo wczesnego dzieciństwa dostarcza brzdącom ważnych informacji na temat otaczającego świata — stwierdza Simcock w oświadczeniu.

Naukowcy wiedzą, że wielu rodziców czyta swoim pociechom, dlatego postanowili się skupić na zagadnieniu, jaka forma czytania najlepiej wpływa na ich rozwój.

W pierwszym eksperymencie rodzice czytali maluchom książeczkę o składaniu grzechotki, w której zamieszczono fotografie dziecka wkładającego kauczukową piłeczkę do plastikowego słoika, a następnie przymocowującego do niego uchwyt. Potem dzieciom dawano wszystkie przedmioty niezbędne do wykonania takiej grzechotki i proszono o powtórzenie całego toku postępowania.

Większość potrafiła sobie poradzić z niektórymi czynnościami (gros dzieci wkładało piłeczkę do słoika, część doklejała rączkę). Wszystkie maluchy poradziły sobie lepiej niż grupa kontrolna, której dano elementy składowe grzechotki, lecz nie pokazano instruktażowych rysunków.

W drugiej wersji eksperymentu zdjęcia zastąpiono rysunkami. Dzieci w wieku 24 i 30 miesięcy poradziły sobie w takiej sytuacji tak samo dobrze jak przy fotografii, ale nie udało się to już dzieciom 18-miesięcznym.

W kolejnej wersji eksperymentu 24- i 30-miesięcznym brzdącom pokazano czarno-białe rysunki (powstały w wyniku przekształcenia zdjęć). Dwulatki wypadły w tej próbie podobnie źle jak grupa kontrolna.

Według naukowców, uzyskane przez nich wyniki świadczą o tym, że dzieci najlepiej uczą się na podstawie zdjęć realistycznie oddających rzeczywistość.

Im młodsze dziecko, tym trudniej mu ocenić związek między symbolem, także rysunkiem, a tym, co on reprezentuje — napisali badacze na łamach Developmental Psychology.

Warto dodać, że wszystkie dzieci potrafiły złożyć grzechotkę, po tym gdy dorosły pokazał im, jak to zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oznacza to że najlepiej się uczymy przez podglądanie innych, więc może w szkołach powinny być laboratoria gdzie nauczyciel najpierw demonstruje następnie omawia i pozwala uczniom poćwiczyć.

Ja do dziś pamiętam jak fizyk w podstawówce zagotował wodę w szklance przy 14 st. C przez obniżenie ciśnienia a to było 25 lat temu 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W najnowszym zestawieniu Highly Cited Researchers 2020 znalazło się czterech naukowców z Polski. W rankingu tym wymieniono naukowców, których liczba cytowań mieściła się w górnym 1% najczęściej cytowanych specjalistów z danej dziedziny.
      Ranking wymienia – już po raz szósty – profesora kardiologii Piotra Ponikowskiego, rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Po raz piąty z rzędu trafił do niego profesor Adam Torbicki, kardiolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W zestawieniu, po raz drugi z rzędu, wymieniono nieżyjącego już chemika profesora Jacka Namieśnika, byłego rektora Politechniki Gdańskiej. Znajdziemy tam też fizjologa roślin z SGGW w Warszawie, Hazema M. Kalajiego.
      W całym rankingu wymieniono 6167 naukowców z ponad 60 krajów. Na liście najczęściej cytowanych spejalistów dominują naukowcy z USA. Jest ich tam 2650 (41,5%). To o 2,5 punktu procentowego mniej niż w roku 2019. Udział uczonych z USA spada, rośnie natomiast znaczenie naukowców z Chin. W tegorocznym rankingu znalazło się ich 770 (12,1%), podczas gdy rok temu było ich 636 (10,2%). Chiny wzmacniają swoją pozycję w świecie nauki w znacznej mierze dzięki USA. Rząd w Pekinie zachęca własnych naukowców do coraz większego angażowania się w światową naukę, w związku z czym Chińczycy coraz częściej wyjeżdżają do USA na studia magisterskie i doktoranckie. Obywatele Państwa Środka stanowią już największą grupę zagranicznych studentów w Stanach Zjednoczonych. Nauka obu krajów jest coraz bardziej ze sobą powiązana.
      Kolejnymi krajami, które umieściły najwięcej uczonych w zestawieniu są Wielka Brytania (514), Niemcy (345), Australia (305), Kanada (195), Holandia (181), Francja (160), Szwajcaria (154) oraz Hiszpania (103). Zestawienie instytucji, z których pochodzą najczęściej cytowani naukowcy, wygląda zaś następująco: Harvard University, USA, (188); Chińska Akademia Nauk (124); Stanford University, USA, (106); Narodowe Instytuty Zdrowia, USA, (103); Towarzystwo im. Maxa Plancka, Niemcy, (70); University of California Berkeley, USA, (62); Broad Institute, USA, (61); University of California, San Diego, USA, (56); Tsinghua University, Chiny, (55); Washington University of St. Louis, USA, (54).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Organizmy dzieci i dorosłych wytwarzają różne rodzaje i ilości przeciwciał w reakcji na infekcję SARS-CoV-2, donoszą naukowcy z Columbia University. Różnica w przeciwciałach wskazuje, że zarówno sama infekcja jak i reakcja układu odpornościowego dzieci przebiega odmiennie  niż u dorosłych, a organizmy większości dzieci z łatwością pozbywają się koronawirusa.
      U dzieci infekcja trwa znacznie krócej, a wirus prawdopodobnie nie rozprzestrzenia się tak bardzo, jak u dorosłych. Organizmy dzieci mogą pozbywać się wirusa bardziej efektywnie i mogą nie potrzebować tak silnej odpowiedzi przeciwciał, jak dorośli, mówi profesor Matteo Porotto w Wydziału Pediatrii.
      Jedną z najbardziej uderzających cech obecnej pandemii jest fakt, że dzieci radzą sobie z zachorowaniem znacznie lepiej. To nowa sytuacja dla każdego. Ale dzieci są szczególnie dobrze przystosowane do zetknięcia się z patogenami, które napotykają po raz pierwszy. Ich układ odpornościowy jest specjalnie przystosowany do takich sytuacji. Dzieci mają bardzo dużo dziewiczych limfocytów T, które potrafią rozpoznawać wszelkie typy patogenów. Tymczasem układ odpornościowy dorosłych w dużej mierze polega na swojej pamięci patogenów, z którymi już się zetknął. Nasze organizmy nie są w stanie reagować na patogeny tak dobrze, jak organizmy dzieci, wyjaśnia immunolog profesor Donna Farber z Wydziału Chirurgii Columbia University.
      W najnowszych badaniach wykorzystano dane pochodzące od 47 dzieci. Szesnaścioro z nich było leczonych na Columbia University z powodu wieloukładowego zespołu zapalnego u dzieci (MIS-C), który może pojawić się w kilka tygodni po infekcji koronawirusem. Pozostałych 31 dzieci zgłosiło się na leczenie z innych powodów i podczas przyjęcia wykryto u nich SARS-CoV-2. U połowy z tych 31 dzieci nie wystąpiły żadne objawy COVID-19. Wyniki dzieci porównano z wynikami 32 dorosłych, z których część przechodziła infekcję koronawirusem w sposób na tyle poważny, że konieczne było przyjęcie ich do szpitala, a u części objawy były na tyle łagodne, że mogli pozostać w domach.
      Okazało się, że u obu grup dzieci – tych leczonych z powodu MIS-C i tych, u których MIS-C nie występowało – pojawił się ten sam profil przeciwciał. Inaczej było u dorosłych, gdzie widoczne były różnice w zależności od przebiegu choroby. W porównaniu z dorosłymi u dzieci występowało mniej przeciwciał przeciwko białku szczytowemu (białko S), które jest używane przez wirusa do przyczepiania się do komórek gospodarza. U dzieci zauważono też najmniej przeciwciał neutralizujących, podczas gdy u dorosłych, nawet tych w wieku 20 lat, organizm produkował dużo takich przeciwciał. Najwięcej przeciwciał neutralizujących występowało u najbardziej chorych dorosłych.
      Profesor Farber mówi, że może wydawać się sprzeczne z intuicją, iż u najbardziej chorych występuje najwięcej przeciwciał neutralizujących, jednak prawdopodobnie jest to wskaźnikiem dłuższego czasu obecności wirusa w organizmie. Istnieje związek pomiędzy siłą odpowiedzi immunologicznej a siłą infekcji. im bardziej poważna infekcja, tym silniejsza reakcja układu odpornościowego, gdyż potrzebujemy więcej komórek i silniejszej odpowiedzi, by poradzić sobie z większą liczbą pagotenów.
      W przeciwieństwie do dorosłych organizmy dzieci wytwarzały też bardzo mało przeciwciał przeciwko białku wirusa, które jest widoczne dla układu odpornościowego dopiero po tym, jak wirus zainfekuje komórkę. To wskazuje, że u dzieci wirus nie rozprzestrzenia się zbytnio i nie zabija zbyt wielu komórek. Jako, że organizmy dzieci szybko pozbywają się wirusa, nie występuje u nich infekcja na szeroką skalę i nie potrzebują silnej reakcji układu odpornościowego, dodaje Porotto. To zaś może sugerować, że zainfekowane dzieci – w porównaniu z zainfekowanymi dorosłymi – z mniejszym prawdopodobieństwem mogą zarazić innych. Badania, które ukazały się w innych krajach sugerują, że młodsze dzieci w wieku szkolnym nie są głównym źródłem zakażeń. Nasze dane są zgodne z tymi spostrzeżeniami, stwierdza Farber. Naukowcy zastrzegają jednak, że nie badali ilości wirusa u zainfekowanych dzieci.
      Naukowcy mówią, że ich spostrzeżenia nie oznaczają, że dzieci będą słabiej reagowały na szczepionkę. Rozwijane obecnie szczepionki nie naśladują bowiem naturalnej drogi infekcji SARS-CoV-2. Mimo tego, że u dzieci w reakcji na infekcję SARS-CoV-2 nie występują przeciwciała neutralizujące, szczepionki projektowane są tak, by wytworzyć odpowiedź immunologiczną w sytuacji braku infekcji. Dzieci generalnie dobrze reagują na szczepionki i myślę, że po zaszczepieniu w ich organizmach pojawią się przeciwciała neutralizujące i prawdopodobnie będą lepiej chronione niż dorośli, mówi Farber. Uczona dodaje, że konieczne jest zwiększenie liczby dzieci biorących udział w badaniach klinicznych szczepionek na SARS-CoV-2, bo tylko w ten sposób będziemy mogli zrozumieć, na ile szczepionki takie skutecznie chronią najmłodszych.
      Teraz naukowcy z Columbia University skupiają się na badaniu różnic pomiędzy reakcjami limfocytów T dzieci i dorosłych na obecność koronawiusa. Szczególnie interesują ich limfocyty T obecne w płucach, gdyż już wcześniejsze badania tej samej grupy naukowej wykazały, że odgrywają one większą rolę w walce z infekcją płuc niż limfocyty T, które wędrują po organizmie i trafiają również do płuc.
      Uczeni wciąż nie są pewni, dlaczego organizmy dzieci lepiej sobie radzą z SARS-CoV-2. Być może u dzieci pojawia się silniejsza nieswoista odpowiedź odpornościowa, w ramach której do działania przystępuje interferon i makrofagi, atakujące wszystkie komórki zainfekowane przez patogen. Wcześniejsze badania sugerują bowiem, że u dorosłych zainfekowanych nowym koronawirusem odpowiedź nieswoista może być opóźniona. Jeśli nieswoista odpowiedź odpornościowa jest naprawdę silna, w płucach pozostaje mniej wirusa i przeciwciała oraz limfocyty T pojawiające się w ramach odpowiedzi odpornościowej swoistej mają mniej do roboty, stwierdza Farber.
      Nie można też wykluczyć, że wirus ma mniejszą zdolność do infekowania komórek dzieci, być może dlatego, że na powierzchni tych komórek dochodzi do mniejszej ekspresji protein potrzebnych wirusowi do rozpoczęcia infekcji. Uczeni z Columbia testują właśnie te hipotezy, badając komórki dzieci w porównaniu z komórkami dorosłych.
      Interakcja pomiędzy wirusem a gospodarzem to przyczyna, dla której obserwujemy tak duże różnice w reakcji na obecność wirusa. Jednak wciąż zbyt mało wiemy o tym wirusie, by jednoznacznie stwierdzić, dlaczego u niektórych choroba przebiega łagodnie, a u innych ma poważny przebieg, przyznaje Porotto.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Nature w artykule Distinct antibody responses to SARS-CoV-2 in children and adults across the COVID-19 clinical spectrum.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odwołane zajęcia w szkołach i praca zdalna rodziców z domu to doskonała okazja, by wspomóc swoje pociechy w nauce elektroniki lub wspólnie zająć się zdobywaniem wiedzy w tej dziedzinie. Sprawdź, jakie są najskuteczniejsze sposoby na naukę elektroniki dla dzieci podczas kwarantanny!
      Dlaczego warto poznawać elektronikę?
      Elektronika i powiązane z nią gałęzie nauki, takie jak robotyka, programowanie, informatyka, matematyka czy fizyka to obecnie jedne z najbardziej przydatnych i najszybciej rozwijających się dziedzin. Poznanie najważniejszych zagadnień to świetna okazja do nauczenia się wielu umiejętności, które nie tylko mogą pomóc dziecku w wyborze życiowej drogi (zapotrzebowanie na inżynierów i programistów stale rośnie), ale również będą stanowić dla niego nieocenioną pomoc w codziennym życiu bez względu na to, jaki zawód będzie uprawiać. Zrozumienie działania nowoczesnych maszyn, a także umiejętność ich obsługi oraz wykorzystania do różnych celów pozwala stać się świadomym i rozważnym odbiorcą rozwiązań technologicznych. Nauka elektroniki to również doskonała zabawa, a wspólne zdobywanie wiedzy w tej dziedzinie pozwala rodzicom i dzieciom zacieśniać więzi i lepiej poznawać siebie nawzajem.
      Dzieci w wieku przedszkolnym
      Maluchy w wieku przedszkolnym są ciekawe świata i żywo interesują się wszystkim, co je otacza - nie wyłączając urządzeń elektronicznych. Warto wykorzystać ten głód wiedzy i nowych doświadczeń, by pomóc dzieciom poznać najważniejsze zasady elektroniki i nauczyć się podstawowych umiejętności z nią związanych.
      Roboty i zabawki edukacyjne
      Roboty interaktywne (takie jak mTiny czy Dash & Dot) oraz zabawki edukacyjne (na przykład gry uczące zasad programowania) to doskonały sposób na uczenie najmłodszych dzieci elektroniki. Wydając robotom polecenia, dzieci poznają reguły związane z kodowaniem. Zabawki tego typu wspierają też zwykle pozostałe dziedziny rozwoju - na przykład uczą pracy w grupie, śpiewają piosenki, czy pomagają poznawać ciekawostki na temat otaczającego świata. 
      Poznawanie zasad bezpieczeństwa
      Wiek przedszkolny to doskonały moment na naukę podstawowych zasad bezpieczeństwa związanych z elektroniką - na przykład poznanie reguł prawidłowego korzystania z urządzeń elektrycznych czy bezpiecznego obchodzenia się z prądem w sieci. Bardziej zainteresowanym dzieciom można też pokazać, jak montować w sprzęcie elektronicznym baterie.
      Uczniowie w wieku szkolnym
      Dzieci w wieku szkolnym uwielbiają nowoczesne technologie. To znakomita okazja, by zachęcić je do nauki elektroniki i pokrewnych dziedzin.
      Zestawy konstrukcyjne i robotyczne
      Przy pomocy specjalnych zestawów (na przykład z serii Lego Mindstorms czy Makeblock) dzieci mogą budować własne konstrukcje, proste urządzenia elektroniczne, a nawet działające roboty. To świetny sposób na przedstawienie im w przystępny sposób nazw i działania podstawowych elementów elektronicznych, a także na naukę programowania i obsługi prostych aplikacji.
      Wspólne poznawanie działania urządzeń
      W tym wieku dzieci uwielbiają poznawać świat i zadawać tysiące pytań. Możesz to wykorzystać, wspólnie ze swoimi pociechami dowiadując się, jak działa telewizor, radio czy komputer.
      Młodzież w szkole średniej
      W wieku szkoły średniej dzieci są już stosunkowo dojrzałe i mają rozwinięte takie umiejętności jak abstrakcyjne myślenie, czy logiczne rozumowanie i wyciąganie wniosków na podstawie faktów. To świetny moment na bardziej zaawansowaną naukę elektroniki.
      Kursy elektroniki
      Jeżeli Twoje dziecko interesuje się elektroniką, znakomitym pomysłem jest podarowanie mu zestawu z kursem FORBOT. Można tam znaleźć przystępne kursy elektroniki na różnych poziomach zaawansowania, a także wszystkie potrzebne do realizacji zadań komponenty elektroniczne. To również dobry wiek na naukę lutowania i obsługi narzędzi elektrycznych oraz poznawanie działania płytek (na przykład Arduino czy Raspberry Pi).
      Roboty
      W tym wieku Twoje dziecko może już zbudować bardziej zaawansowanego robota, na przykład na podstawie zestawów RoboBuilder RQ Huno czy Velleman VR204 Allbot. Po skonstruowaniu urządzenia możliwe jest jego zaprogramowanie, co wprowadza możliwość nauki dodatkowych umiejętności związanych z kodowaniem. Szeroki wybór robotów edukacyjnych, zestawów konstrukcyjnych oraz innych materiałów do nauki elektroniki dla dzieci i młodzieży możesz znaleźć w sklepie internetowym Botland, który znajdziesz pod adresem https://botland.com.pl/pl/884-roboty-edukacyjne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W bieżącym roku ukazało się rekordowo dużo artykułów naukowych. Największy wzrost publikacji zaobserwowano w krajach rozwijających się. Na czele listy krajów o największym wzroście publikacji naukowych znajdziemy... Pakistan i Egipt. Liczba publikacji dokonanych przez naukowców z Pakistanu zwiększyła się aż o 21%, a Egipcjanie opublikowali o 15,9% więcej artykułów naukowych niż w roku ubiegłym.
      Na trzeciej pozycji znajdziemy Chiny ze wzrostem publikacji o około 15%. Na dalszych pozycjach uplasowały się Hongkong (ok. 12%), Indie (9,5%), Brazylia i Meksyk (po 9%) oraz Iran (ok. 8%). Do pierwszej dziesiątki listy trafiła też Polska (poniżej 8%) oraz RPA (ok. 7,5%).
      Jak mówi Caroline Wagner z Ohio State University, była doradczyni rządu USA, która specjalizuje się w polityce naukowej i technologicznej, w ostatnich dekadach jesteśmy świadkami niezwykłej dywersyfikacji na polu naukowym. Jeszcze w 1980 roku 90% światowych badań naukowych było prowadzonych w zaledwie 5 krajach. Były to USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Japonia. Obecnie w grupie najbardziej płodnych naukowo krajów znajdziemy 20 państw, stwierdza uczona.
      W porównaniu z ubiegłym rokiem liczba opublikowanych artykułów naukowych zwiększyła się o około 5%. Na całym świecie ukazało się 1.620.731 publikacji naukowych. Liderem pod względem ich liczby są Stany Zjednoczone (ponad 400 000 publikacji), ale Amerykanom po piętach depczą Chińczycy (ok. 380 000 publikacji). Następna na liście, z około 120 000 publikacji, jest Wielka Brytania. Na dalszych pozycjach uplasowały się Niemcy, Japonia, Francja, Kanada, Indie, Włochy i Australia.
      Dane takie zostały skompilowane na zlecenie Nature przez firmę Clarivate, która prowadzi największą na świecie bazę danych o publikacjach naukowych. W analizie uwzględniono 40 krajów, w których opublikowano co najmniej 10 000 artykułów naukowych. Analiza bazuje na szacunkach opierających się na liczbie badań oraz publikacjach w recenzowanych czasopismach naukowych z okresu styczeń–sierpień, gdyż mija sporo czasu zanim opublikowany artykuł trafi do bazy danych.
      Analitycy z Clarivate nie wiedzą jeszcze, co napędziło tak znaczny wzrost liczby publikacji z Egiptu i Pakistanu. Niewykluczone, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, iż kraje te znajdują się na samym dole listy 40 najbardziej płodnych naukowo państw, zatem nieduże zwiększenie liczby publikacji przełoży się na spory wzrost procentowy. Ponadto do bazy trafiają informacje z coraz większej liczby regionalnych czasopism naukowych. Nie można też wykluczyć, że egipscy i pakistańscy naukowcy lepiej wykorzystali możliwość współpracy z zagranicznymi naukowcami i napłynęły do nich większe fundusze.
      Z kolei wzrost Chin nie jest zaskoczeniem. Państwo Środka od 20 lat prowadzi politykę intensywnego rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego. Nie można wykluczyć, że już w najbliższym czasie Chiny prześcigną USA pod względem liczby publikacji naukowych. W USA publikuje się około 35 000 artykułów więcej, więc różnica jest naprawdę niewielka. Rośnie też jakość chińskich badań naukowych.
      Clarivate Analytics opublikowało też niezwykle interesujące zestawienie często cytowanych naukowców. Do często cytowanych zaliczono ponad 4058 nazwisk, reprezentujących 21 dziedzin nauki. Najwięcej często cytowanych naukowców, bo aż 2639, pochodzi z USA. Następni na liście są Brytyjczycy (546) oraz Chińczycy (482). Z Niemiec pochodzi 356 często cytowanych uczonych, z Australii – 245, a z Holandii – 189. Kolejni na liście są uczeni z Kanady (166 nazwisk), Francji (157), Szwajcarii (133) i Hiszpanii (115).
      Na liście znalazło się też 6 Polaków. Są to: Andrzej Budaj z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Dariusz Dudek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Jolanta Lissowska z Centrum Onkologii-Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, Piotr Ponikowski z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Michał Tendera ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Adam Torbicki z Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku.
      Przy takim rozłożeniu sił nie dziwi fakt, że listę instytucji, z których pochodzą najczęściej cytowani naukowcy, otwierają instytucje z USA. Na pierwszym miejscu uplasował się Uniwersytet Harvarda, z którego pochodzi 186 najczęściej cytowanych autorów. Na drugim miejscu znajdziemy Narodowe Instytuty Zdrowia, w których pracuje 148 najczęściej cytowanych naukowców, a kolejny jest Uniwersytet Stanforda z 100 najczęściej cytowanych. Kolejne pozycje na liście zajęły: Chińska Akademia Nauk (99 cytowanych), niemieckie Towarzystwo Maksa Plancka (76), Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley (64), Uniwersytet w Oksfordzie (59), Uniwersytet w Cambridge (53), Washington University (51) oraz Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles (47).
      Aż 194 (4,8%) spośród wspomnianych 4058 naukowców pojawia się w dwóch dziedzinach nauki, a elitę stanowi 24 uczonych, którzy są cytowani w 3 dziedzinach nauki. Na tę elitę składa się 13 naukowców z USA, 3 z kontynentalnych Chin, 2 ze Szwajcarii i po 1 z Arabii Saudyjskiej, Francji, Hongkongu, Niemiec, Korei Południowej i Wielkiej Brytanii.
      Podczas przeprowadzonej analizy zidentyfikowano też naukowców o wyjątkowo dużym wpływie jeśli chodzi o liczbę i jakość cytowań. Utworzono dla nich osobną kategorię i sprawdzono, z których krajów pochodzą. Okazało się, że kraje, z których ponad 40% często cytowanych naukowców jednocześnie trafiło na listę najbardziej wpływowych uczonych to Szwecja (53%), Austria (53%), Singapur (47%), Dania (47%), Chiny (43%) i Korea Południowa (42%).
      Wśród najbardziej wpływowych naukowców znalazło się 17 noblistów oraz 56 nazwisk, których Clarivate Analytics uznaje – na podstawie jakości ich cytowań – za potencjalnych laureatów Nagrody Nobla w przyszłości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko 3% dzieci rusza się każdego dnia tyle, ile wynosi zalecany poziom aktywności fizycznej. Brytyjski naczelny lekarz kraju zaleca, by ludzie w wieku 5–18 lat mieli każdego dnia co najmniej 60 minut od umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej.
      Dotychczasowe badania nad aktywnością fizyczną dzieci i młodzieży najczęściej obejmowały okres krótszy niż 7 dni i na tej podstawie tworzono uśrednione wyniki.
      Teraz naukowcy z Uniwersytetów w Exeter i Plymouth przeprowadzili dłużej trwające badania i stwierdzili, że o ile 30,6% dzieci zażywało odpowiedniej aktywności fizycznej średnio przez 60 minut dziennie, to jedynie 3,2% dzieci było tak aktywnych każdego dnia.
      Zauważono też, że dziewczynki są znacznie mniej aktywne niż chłopcy. Jedynie 1,2% młodych przedstawicielek płci pięknej codziennie spełniało zalecenia naczelnego lekarza kraju. W przypadku chłopców odsetek ten wynosił 5,5%.
      Poprzednie badania, bazujące na uśrednionej aktywności przeszacowywały odsetek dzieci aktywnych fizyczne, mów doktor Lisa Price. Nasze badania wskazują, że jedna trzecia dzieci zażywa uśrednionej 60-minutowej dawki ruchu dziennie, ale tylko 3,2% dzieci robi to codziennie. Byliśmy zaskoczeni tak olbrzymią różnicą. Nie wiemy, czy uśredniona 60-minutowa dawka ruchu różni się pod względem wpływu na zdrowie od 60-minutowej codziennej dawki ruchu. Konieczne są dalsze badania w tym kierunku. Wiemy jednak, że większość dzieci jest niewystarczająco aktywna fizycznie i ma to konsekwencje nie tylko w dzieciństwie, ale i w życiu dorosłym, dodaje uczona.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...