Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Na zdjęciach satelitarnych, wykonywanych w basenie Amazonki od 1999 roku widać niezwykłe, regularne kształty wskazujące na istnienie nieznanej dotychczas, zaginionej cywilizacji. Kształty ukryte były przez las i są odsłaniane w miarę jego wycinania. Już w tej chwili znaleziono ponad 200 takich struktur, rozciągających się na przestrzeni ponad 250 kilometrów. Zdaniem naukowców, dziesięciokrotnie więcej jest wciąż ukrytych wśród lasów Amazonii.

Denise Schaan, antropolog z Federalnego Uniwersytetu Para w Belem informuje, że jedna ze struktur jest datowana na około rok 1283, a inne mogą pochodzić z lat 200-330. To kolejny dowód potwierdzający teorię, że w lasach Amazonii istniały wysoko rozwinięte społeczności, które wyginęły wskutek chorób przyniesionych przez Europejczyków. We wrześniu 2008 roku informowaliśmy o znalezieniu śladów po całych "miastach" istniejących niegdyś w amazońskiej dżungli. Najnowsze odkrycia tylko potwierdzają dotychczasowe teorie i spostrzeżenia.

Znalezione obecnie kształty tworzone są przez rowy o szerokości 11 i głębokości kilku metrów. Przylegają do nich wały wysokie na 1 metr. Do wielu ze struktur prowadzą drogi, a wykopaliska ujawniły na miejscu ceramikę czy węgiel drzewny - widoczne ślady osadnictwa.

Nie wiadomo, kto stworzył omawiane struktury, ani jakim celom one służyły. Specjalistów najbardziej zadziwia fakt, że kształty takie znaleziono zarówno na ziemiach żyznych, zdolnych do utrzymania dużej liczby ludności, jak i bardzo ubogich. A że struktury te są do siebie bardzo podobne, można przypuszczać, iż zostały wykonane przez tę samą cywilizację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do końca sierpnia bieżącego roku w brazylijskich lasach wybuchło ponad 87 000 pożarów. To nie tylko znaczny wzrost w ubiegłym rokiem, kiedy to w analogicznym okresie zanotowano 49 000 pożarów, ale i najwięcej od 2010 roku. Świat krytykuje prezydenta Bolsonaro, którego retoryka co najmniej zachęca farmerów do wypalania dżungli amazońskiej. Jednak świat nie jest bez winy, gdyż płuca Ziemi płoną po to, by Europejczycy czy Chińczycy mogli kupować mięso. Osoby, które chcą pomóc w ratowaniu lasów deszczowych mogą to zrobić jedząc mniej mięsa.
      Brazylia jest największym na świecie eksporterem wołowiny. Kraj ten odpowiada za 20% światowego eksportu, a w najbliższych latach odsetek ten wzrośnie. W ubiegłym roku Brazylia sprzedała 1,64 miliona ton wołowiny. To historyczny rekord. Jak informuje Brazylijskie Stowarzyszenie Eksporterów Wołowiny (Abiec), przychody ze sprzedaży wyniosły 6,57 miliarda USD.
      W Brazylii hoduje się obecnie około 200 milionów krów, które są wypasane na 450 000 kilometrów kwadratowych terenów pozyskanych z wypalania lasu deszczowego. Co więcej, przemysł mięsny nie tylko w ten sposób przyczynia się do niszczenia Amazonii. Dżungla wypalana jest również pod uprawę soi, z której ponad 70% jest przeznaczana na paszę dla zwierząt. Nawet jeśli udałoby się nam uniknąć brazylijskiego mięsa, to nawet zwierzęta hodowane na miejscu z dużym prawdopodobieństwem są karmione paszą, zawierającą soję z Brazylii.
      Częściowo za wzrost eksportu brazylijskiej wołowiny, a co za tym idzie, za wzrost liczby pożarów, odpowiada rosnący popyt z Chin i Hongkongu. Trafia tam niemal 44% mięsa wysyłanego w Brazylii. Jednak to nie wszyscy odpowiedzialni. Europejscy przywódcy, którzy tak chętnie krytykują prezydenta Bolsonaro i rzucają na Brazylię gromy za brak ochrony Amazonii, podpisali w czerwcu umowę z południowoamerykańskim blokiem gospodarczym Mercosur. Umowa ta jeszcze szerzej niż dotychczas otwiera europejskie rynki dla brazylijskiej wołowiny. Prezes Abiec, Antonio Camardelli powiedział, po podpisaniu umowy, że pozwoli ona na zwiększenie sprzedaży do Unii europejskiej. Podpisanie tak wielkiej umowy to jak zaproszenie do negocjacji z kolejnymi krajami i organizacjami handlowymi, stwierdził Camardelli.
      Obecnie do Unii Europejskie trafia 7% brazylijskiego eksportu. Również i w tym przypadku można spodziewać się jego wzrostu. OECD prognozuje, że brazylijski przemysł mięsny będzie nadal się rozwijał. W kraju tym jest jeszcze wiele lasów, które można wypalić i zamienić na pastwiska, światowa konsumpcja mięsa rośnie, a politycy Unii Europejskiej co prawda propagandowo pohukują na Brazylię, ale jednocześnie ułatwiają jej eksport wołowiny.
      OECD i FAO szacują, że pomiędzy rokiem 2017 a 2027 światowa produkcja wołowiny i cielęciny zwiększy się o 16%. Produkcja mięsa już w tej chwili odpowiada za 14,5% światowej emisji gazów cieplarnianych, a Brazylia jest odpowiedzialna za 41% z tych 14,5%.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez zrównoważone praktyki rolne starożytne społeczności, które zamieszkiwały Amazonię kilka tysięcy lat temu, trwale zmieniły las deszczowy. Nie był więc on wcale taki dziewiczy, jak nam się wydawało...
      Rolnicy z przeszłości wprowadzali uprawy na nowe obszary, zwiększali liczbę jadalnych gatunków drzew i posługiwali się ogniem, by poprawić żyzność gleby.
      Badania prowadzone przez archeologów, paleoekologów, botaników i ekologów pokazały, że wcześni amazońscy rolnicy intensywnie wykorzystywali ziemię i rozszerzali wachlarz uprawianych roślin, nie wycinając przy tym ciągle kolejnych drzew, gdy zasoby glebowe się wyczerpały.
      Naukowcy analizowali węgiel drzewny, pyłki i szczątki roślin z gleby na stanowiskach archeologicznych i z osadów z pobliskiego jeziora. Dzięki temu mogli prześledzić historię roślinności i ognia we wschodniej Brazylii.
      W ten sposób zdobyto dowody, że w tej części Amazonii kukurydza, bataty, maniok i dynia były uprawiane już 4,5 tys. lat temu. Rolnicy zwiększali plony, poprawiając jakość gleby na drodze wypalania, a także nawożenia za pomocą obornika i resztek pokarmowych. Autorzy publikacji z pisma Nature Plants dowiedzieli się też, że w tamtych czasach tutejsza ludność żywiła się rybami i żółwiami rzecznymi i że produkty te stanowiły ważną część diety.
      Ustalenia ekipy wyjaśniają, czemu lasy wokół stanowisk archeologicznych w Amazonii cechuje większe zagęszczenie jadalnych roślin.
      Tysiące lat temu ludzie uzyskali terra preta [bardzo żyzną glebę zwaną tropikalnym czarnoziemem, ang. Amazonian Dark Earths, ADEs]. Uprawiali ziemię w sposób, który polegał na ciągłym wzbogacaniu i ponownym wykorzystaniu ziem, a nie na powiększaniu areału przez wycinki. To bardziej ekologiczne podejście do rolnictwa - wyjaśnia dr Yoshi Maezumi z Uniwersytetu w Exeter.
      Uzyskanie terra preta pozwoliło na ekspansję kukurydzy i innych roślin uprawnych, które zazwyczaj hodowano wyłącznie w pobliżu bogatych w składniki odżywcze brzegów jezior i rzek. Z ADEs dało się je uzyskać na innych obszarach z generalnie słabymi glebami. Dzięki temu zwiększyła się ilość pokarmu, dostępnego dla rosnącej w owym okresie populacji Amazonii.
      Starożytne społeczności wycinały prawdopodobnie pod uprawę rośliny z podszytu, ale zachowywały wzbogacony roślinami jadalnymi las o zwartych koronach [...]. To zupełnie inne wykorzystanie ziemi niż obecnie, gdy w Amazonii wycina się duże połacie, by obsadzić/obsiać je na skalę przemysłową zbożami i/lub soją bądź przeznaczyć na pastwiska.
      Wg naukowców, metody sprzed kilku tysięcy lat powinny dać do myślenia osobom, których rolą jest zarządzanie ochroną lasów/zasobami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po co komu wiedzieć, jak wygląda rozkład włosów w kucyku? Czy chodzi o coś więcej niż estetyka? Okazuje się, że tak i naukowcy z Uniwersytetów w Cambridge i Warwick, którym ostatnio udało się wytłumaczyć kształt kitki, podkreślają, że wyniki znajdą zastosowanie w przemyśle tekstylnym, animacji komputerowej czy kosmetykach do włosów.
      W artykule opublikowanym na łamach Physical Review Letters Brytyjczycy przedstawili równanie kształtu kucyka (Ponytail Shape Equation). Uwzględnili w nim różne zmienne, w tym sztywność włosów, wpływ grawitacji oraz obecności losowych skrętów i fal. Razem z zaprezentowaną przez zespół liczbą Roszpunki pozwalają one przewidzieć kształt dowolnego kucyka (Roszpunka, niem. Rapunzel, to bohaterka baśni braci Grimm, która w wieku 12 lat została zamknięta w wieży; by spotkać się z odwiedzającym ją co wieczór księciem, spuszczała z okna warkocz).
      Naukowcy wyjaśnili, w jaki sposób pod wpływem zewnętrznego ciśnienia, które stanowi wynik zderzania między poszczególnymi włosami, kitka zwiększa swoją objętość. To niesamowicie proste równanie. [...] Nasze odkrycia można wykorzystać do rozwiązania problemów frapujących naukowców i artystów od czasów Leonarda da Vinci, który przed 500 laty zauważył przypominającą ciecze "opływowość" włosów - podkreśla prof. Raymond Goldstein z Cambridge.
      Liczba Roszpunki to stosunek potrzebny do wyliczenia wpływu grawitacji na włosy w zależności od ich długości. Określa, czy kucyk wygląda jak wachlarz, czy raczej wygina się w łuk i na dole jest prawie pionowy. Meandrowanie jest skutkiem zarówno oddziaływań między włosami, jak i pofalowania powstającego podczas wzrostu (różnego u przedstawicieli różnych grup etnicznych). Ulega ono zmianie pod wpływem sił mechanicznych, termicznych i chemicznych.Na potrzeby wyliczeń Brytyjczycy przyjęli, że typowy ludzki włos ma eliptyczny przekrój, a przeciętna gęstość włosów to ok. 1,3 g/cm3. Chociaż ich wewnętrzna mikrostruktura jest złożona, moduły wygięcia i skrętu są podobne jak w nieściśliwym homogenicznym materiale przypominającym nylon. Podczas eksperymentów kształt poszczególnych włosów określano za pomocą obrazowania stereoskopowego o wysokiej rozdzielczości.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Działalność człowieka zaczęła zmieniać cykl obiegu wody i energii w Amazonii. Artykuł opublikowany w najnowszym Nature pokazuje, że istnieje związek pomiędzy wycinką lasów, pożarami a zmianami klimatycznymi, a całość tych zjawisk może wpłynąć na obieg węgla, opady oraz poziom wody w rzekach.
      Badania prowadzone były pod kierownictwem specjalistów z Woods Hole Research Center przez 13 brazylijskich i amerykańskich uczelni, agend rządowych i organizacji pozarządowych. W ramach programu Large-Scale Biosphere-Atmosphere Experiment in Amazon (LBA) badany jest związek pomiędzy zmianami klimatu, zwiększaniem areałów ziemi uprawnej, wycinką drzew a ryzykiem wystąpienia pożarów.
      Jednym z bardzo ważnych wskaźników poważnego zachwiania równowagi jest duża liczba wielkich pożarów, które są produktem ubocznym celowego wypalania lasu. Takie pożary występują niezwykle często, co kilka lat, podczas gdy w przeszłości zdarzały się raz na kilkaset lat - mówi Jennifer K. Balch, współautorka badań.
      W ostatnich dziesięcioleciach aktywność człowieka w basenie Amazonki gwałtownie się zwiększa, a wskutek działalności Homo sapiens zaczyna dochodzić do zachwiania równowagi ekosystemu. Jego zniszczenie może mieć katastrofalne skutki dla całej planety, gdyż z Amazonii pochodzi około 20% światowych zasobów słodkiej wody, a w tamtejszych lasach uwięzione jest około 100 miliardów ton węgla.
      Tymczasem naukowcy dowodzą, że już w tej chwili można zauważyć zmiany w przepływie rzek, tworzeniu się osadów i przedłużaniu okresu suchego w południowych i wschodnich częściach basenu Amazonki. To czy zmiany takie wystąpią też w innych jego częściach będzie zależało od decyzji, które ludzie podejmą w najbliższych latach oraz od zmian klimatycznych - mówi Eric Davidson z Woods Hole.
      Badania wykazały też, że Amazonia jest odporna na coroczne zmiany klimatyczne, jednak nie radzi sobie z przedłużającymi się lub szczególnie ciężkimi suszami.
      Brazylia odniosła już pewne sukcesy w walce o zachowanie Amazonii. Przed ośmioma laty corocznie wycinano niemal 28 000 kilometrów kwadratowych lasu. W 2010 roku liczba ta spadła do 7000 km2. Niestety, w tym samym czasie nie zmniejszyła się liczba wielkich pożarów, które prowadzą do dalszej degradacji lasu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy wpatrujemy się przez jakiś czas w kształt w kolorze podstawowym, po odwróceniu wzroku postrzegamy ten sam kształt w barwie dopełniającej. Ostatnio Japończykom udało się uzyskać podobny efekt w odniesieniu do figur geometrycznych. Gdy znikał obserwowany przez badanych sześciobok, widzieli koło, a gdy demonstrowano im znikające koło, doświadczali powidoku w postaci sześcioboku.
      Hiroyuki Ito z Kyushu University uważa, że zdobył dowody, iż obraz następczy powstaje w części kory wzrokowej przetwarzającej kształty, a nie w siatkówce. Psycholog przeprowadził 3 eksperymenty. W ramach dwóch pierwszych ochotnikom pokazywano umieszczone na szarym tle żółte koła lub sześcioboki. Wykorzystywano wypełnione figury albo tylko ich obrys (zamiast koła prezentowano więc okrąg), poza tym kształty poruszały się albo były statyczne. Badani mieli wskazać, która z 7 figur z arkusza pojawiła im się jako obraz następczy.
      W 3. eksperymencie Ito podzielił pole widzenia. Lewemu oku pokazywano obracające się koło, sześciobok i gwiazdkę. Prawemu statyczne koła. Kiedy figury z lewej części pola widzenia znikały, stosowano hamującą tworzenie powidoku czarną planszę, natomiast po prawej stronie wykorzystywano stymulującą generowanie obrazów następczych planszę białą.
      W artykule opublikowanym w piśmie Psychological Science Ito ujawnia, że w dwóch pierwszych eksperymentach po demonstracji koła/okręgu ludzie postrzegali sześcioboki, a po sześciobokach widzieli koła. W trzecim prawe oko postrzegało najbardziej kanciaste powidoki, kiedy lewemu oku prezentowano obracające się koła, a najbardziej koliste, gdy lewe oko widziało wcześniej obracające się sześciokąty. Po zaprezentowaniu w lewej połowie pola widzenia gwiazdek, w prawym oku pojawiały się powidoki o kształcie pośrednim między kołem a sześciobokiem.
      Ito wykluczył teorię zmęczenia czopków. Postrzeganie statycznych sześcioboków lub kół powinno dawać obszar wyczerpanych fotoreceptorów o tym samym kształcie, tymczasem badanym ukazywał się kształt komplementarny. Kiedy ochotnikom prezentowano obracające się koła i sześcioboki, zgodnie ze wspomnianą wcześniej teorią, powinien się tworzyć kolisty powidok, tymczasem znów mieliśmy do czynienia z obrazem następczym o komplementarnym kształcie. Do tego dokładają się wyniki 3. eksperymentu - transfer powidoków z lewego do prawego oka może zachodzić wyłącznie dzięki mózgowi.
×
×
  • Create New...