Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Wiele jaszczurek wykorzystuje autotomię, czyli odrzucanie ogona, jako metodę obrony przed drapieżnikami. Wygląda jednak na to, że ogon stanowi magazyn energetyczny organizmu, bo choć naukowcy sądzili, że skrócony o niego gekon przylądkowy będzie biec prędzej, było dokładnie na odwrót (Physiological and Biochemical Zoology).

Dr Trish Fleming z Murdoch University i zespół przypuszczali, że gekon przylądkowy (Lygodactylus capensis) po autotomii pobiegnie szybciej, ponieważ zmniejszy się tarcie lub waga ciała. Zamiast tego zauważyli, że w porównaniu do zwierząt pozostających w jednym kawałku, taka jaszczurka nie tylko porusza się wolniej, ale i oddala się od drapieżnika na mniejszą odległość. Pani Fleming przypuszcza, że podobne wyniki uzyskano by w przypadku innych gatunków jaszczurek.

W ramach studium malutkie gekony przylądkowe, które występują w RPA i ważą przeważnie poniżej grama, poruszały się w metrowej długości szklanej tubie z woskowym dnem. Mierzono, ile dwutlenku węgla wytwarzają, z jaką prędkością biegną i jaką odległość pokonują. Na początku gekony biegły, mając ogon. Potem biolodzy prowokowali autotomię, chwytając tył jaszczurki pęsetą. Dwa dni później zwierzęta ponownie przechodziły test.

Australijczycy podkreślają, że gekony bez ogona poruszały się na początku szybciej, ale nie była to różnica istotna statystycznie. Na dystansie ok. 10 metrów okazywały się ostatecznie wolniejsze i przebywały mniejszą odległość, choć czas biegu pozostawał taki sam. U jaszczurek bez ogona odkryliśmy 19-proc. skrócenie trasy biegu [...]. Fleming uważa, że gekony wykorzystują tłuszcz zgromadzony w ogonie jako paliwo. Kiedy w krwioobiegu zaczyna spadać poziom kwasów tłuszczowych, spada efektywność poruszania się. W przyszłości tezę tę trzeba będzie potwierdzić, badając dokładniej biochemię gekona.

Inne studium przeprowadzone przez Australijkę wykazało, że po utracie ogona zmienia się też zachowanie jaszczurek. Stają się ostrożniejsze. Kiedy uciekną przed drapieżnikiem, wychodzą z ukrycia po znacznie dłuższym czasie. Zdają sobie sprawę z odmienności swego stanu i podatności na zranienie, dlatego postępują inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a może po prostu chodzi o odrzucenie ogonu za który ktoś lub coś trzyma, a nie żeby szybciej biec. Dlaczego od razu uwolnienie się od drapieżnika jeszcze wiązać z szybszym uciekaniem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem pewny, ale może też chodzić o równowagę. Takie np. gepardy mają potężne ogony, które teoretycznie powinny je spowalniać, ale pozwalają im ustabilizować ciało w czasie biegu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dr Trish Fleming z Murdoch University i zespół przypuszczali, że gekon przylądkowy (Lygodactylus capensis) po autotomii pobiegnie szybciej, ponieważ zmniejszy się tarcie lub waga ciała. Zamiast tego zauważyli, że w porównaniu do zwierząt pozostających w jednym kawałku, taka jaszczurka nie tylko porusza się wolniej, ale i oddala się od drapieżnika na mniejszą odległość. Pani Fleming przypuszcza, że podobne wyniki uzyskano by w przypadku innych gatunków jaszczurek.

(..)

Inne studium przeprowadzone przez Australijkę wykazało, że po utracie ogona zmienia się też zachowanie jaszczurek. Stają się ostrożniejsze. Kiedy uciekną przed drapieżnikiem, wychodzą z ukrycia po znacznie dłuższym czasie. Zdają sobie sprawę z odmienności swego stanu i podatności na zranienie, dlatego postępują inaczej.

Czy ci boscy naukowcy zastanowili się w ogóle DLACZEGO jaszczurka odrzuca ogon? Osobiście mam wrażenie, że nie! Wystarczy obejrzeć jakikolwiek program dotyczący jaszczurek, aby wiedzieć, że odrzucony ogon drga jeszcze przez kilka chwil - te ruchy mają odwrócić uwagę od samej uciekającej jaszczurki.

 

Na tej podstawie ja, amator wyciągam wniosek (niekoniecznie słuszny), że jaszczurka porusza się wolniej, ponieważ nie chce niepotrzebnie na siebie ściągać uwagi/ w toku ewolucji okazało się, że wolne uciekanie+ odrzucony ogon jest skuteczniejsze niż odwrotna forma. Oczywiście nie znam się, dlatego podejrzewał bym, że choć jaszczurka odrzuca ogon nie znaczy to, że nie sprawia jej to bólu.

 

Co do kwestii "rezerwy organizmu" mało prawdopodobne, aby ewolucja była tak głupia i pakowała większość istotnych zapasów w miejsce, które ma wysokie szanse zmarnowania. Bardziej ludzki przykład: to jest jakby przechowywać tony zboża/ziemniaków w piwnicy, o której wiadomo, że jest 2 razy do roku zalewana.

 

Dziwi mnie też, że naukowcy muszą "zakładać" jakoby jaszczurki miały rezerwuar tłuszczy w ogonie. Wystarczy mieć 10 jaszczurek, urwać im ogony/zmusić do odrzucenia, po czym dokonać analizy, następnie analizując skład ciała samej jaszczurki, żeby zobaczyć czy istnieją jakieś ISTOTNE STATYSTYCZNIE różnice.

Tak pojojczę: no taak, ale takie badania to zrobią dopiero na kolejnym grancie, 100 jaszczurek później.

 

Nie jestem pewny, ale może też chodzić o równowagę. Takie np. gepardy mają potężne ogony, które teoretycznie powinny je spowalniać, ale pozwalają im ustabilizować ciało w czasie biegu.

A takie aligatory/warany mają tak potężne ogony, że ich uderzeniem potrafią powalić/zabić człowieka. Mówimy o jaszczurkach a nie gepardach;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
A takie aligatory/warany mają tak potężne ogony, że ich uderzeniem potrafią powalić/zabić człowieka. Mówimy o jaszczurkach a nie gepardach;)

I co z tego? O konwergencji ewolucyjnej nie słyszałeś? Ewolucja powtarza skuteczne rozwiązania. Poza tym w tej konkretnej sytuacji mówimy o tym, dlaczego biegają wolniej, a nie o tym, jaka jest naczelna funkcja ogona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I co z tego? O konwergencji ewolucyjnej nie słyszałeś? Ewolucja powtarza skuteczne rozwiązania. Poza tym w tej konkretnej sytuacji mówimy o tym, dlaczego biegają wolniej, a nie o tym, jaka jest naczelna funkcja ogona.

To teraz przeczytaj sobie co mi odpisałeś i wiedz, że mogłem ci napisać dokładnie to samo. + jaszczurkom jest ewolucyjnie zdecydowanie bliżej do warana/aligatora niż geparda, oczekiwałem ciut szerszego potwierdzenia/zanegowania z twojej strony - pewna reputacja rodzi pewne oczekiwania ;)

 

edit: napisałem za jaką uważam funkcję ogona jaszczurki - ewolucyjna taktyka zwiększająca szansę ucieczki przed drapieżnikiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

poza tym z konwergencją strzeliłeś sobie w stopę;wikipedia:

w biologii, proces powstawania morfologicznie i funkcjonalnie podobnych cech (czyli analogicznych) w grupach organizmów odlegle spokrewnionych (niezależnie w różnych liniach ewolucyjnych), odrębnych dla tych grup cech pierwotnych, w odpowiedzi na podobne lub takie same wymagania środowiskowe, np. podobny typ pokarmu, wymagania lokomocyjne.

 

Pokaż mi jaki związek ma gad z ssakiem, bo ja takowego nie widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobne wymagania środowiskowe: konieczność szybkiego biegania, która doprowadziła do wytworzenia długiego ogona pozwalającego na pilnowanie równowagi całego ciała. Podkreślam: nie wiem, na ile jaszczurka używa tego ogona do utrzymywania równowagi, ale nie powiesz mi, że gdyby był on istotny, nie byłby to przykład na konwergencję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobne wymagania środowiskowe: konieczność szybkiego biegania, która doprowadziła do wytworzenia długiego ogona pozwalającego na pilnowanie równowagi całego ciała. Podkreślam: nie wiem, na ile jaszczurka używa tego ogona do utrzymywania równowagi, ale nie powiesz mi, że gdyby był on istotny, nie byłby to przykład na konwergencję.

I właśnie dlatego, że jaszczurka odrzuca ogon jest on istotny dla utrzymania równowagi? jak dla mnie nie trzyma to się nawet zagrzybionej logiki. Podstawowe pytanie, które zupełnie obala, bądź potwierdza twoją tezę: jaszczurka ogon ciąga po ziemi, czy unosi w powietrzu? Zresztą, ciekawi mnie, czy na przykład aligatorom/waranom jest ogon potrzebny do utrzymania równowagi, bo potrafią się naprawdę szybko poruszać.

 

Tak samo naukowcy nawet nie raczyli sprawdzić, czy przypadkiem jaszczurka nie odczuwa bólu po odłączeniu ogona, ostatnio gdzieś było o kosarzach, które potrafią siłą woli odrzucić odnóża, jeżeli są w sytuacji zagrożenia - na pewno nie poprawia to szybkości uciekania/balansu, ale za to odwraca uwagę od samego pajęczaka. Co prawda nie jestem pewien, ale była podana informacja, że w przypadku kosarzy, choć ewolucyjnie potrafiły odrzucić nogę odczuwały przy tym ból.

wiki:

The legs continue to twitch after they are detached. (...) While some harvestman's legs will twitch for a minute, other kinds have been recorded to twitch for up to an hour. The twitching has been hypothesized as a means to keep the attention of a predator while the harvestman escapes.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I właśnie dlatego, że jaszczurka odrzuca ogon jest on istotny dla utrzymania równowagi?

Nie, ale dlatego wolniej biega. Przeczytaj jeszcze raz tytuł wątku i rzeczywisty problem rozstrzygany przez badaczy (podpowiadam: chcieli wiedzieć, dlaczego jaszczurka biega wolniej, mimo iż jest lżejsza, i to jest rzeczywisty problem, a nie to, po co ona to robi, bo to akurat wiadomo doskonale, a Ty starasz się prezentować swoją tezę jako coś innowacyjnego).

Podstawowe pytanie, które zupełnie obala, bądź potwierdza twoją tezę: jaszczurka ogon ciąga po ziemi, czy unosi w powietrzu?
A co to ma w ogóle do rzeczy? Ruchami na lewo i prawo też można stabilizować ciało (i przede wszystkim właśnie o równowagę lewo-prawo chodzi u geparda, o ile wiem).
Zresztą, ciekawi mnie, czy na przykład aligatorom/waranom jest ogon potrzebny do utrzymania równowagi, bo potrafią się naprawdę szybko poruszać.
Struś też biega bardzo szybko, więc po co impala ma cztery łapy? (czytaj: ewolucja osiąga te same cele na różne sposoby).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem pewny, ale może też chodzić o równowagę. Takie np. gepardy mają potężne ogony, które teoretycznie powinny je spowalniać, ale pozwalają im ustabilizować ciało w czasie biegu.

I co z tego? O konwergencji ewolucyjnej nie słyszałeś? Ewolucja powtarza skuteczne rozwiązania. Poza tym w tej konkretnej sytuacji mówimy o tym, dlaczego biegają wolniej, a nie o tym, jaka jest naczelna funkcja ogona.

Podobne wymagania środowiskowe: konieczność szybkiego biegania, która doprowadziła do wytworzenia długiego ogona pozwalającego na pilnowanie równowagi całego ciała. Podkreślam: nie wiem, na ile jaszczurka używa tego ogona do utrzymywania równowagi, ale nie powiesz mi, że gdyby był on istotny, nie byłby to przykład na konwergencję.

Nie, ale dlatego wolniej biega. Przeczytaj jeszcze raz tytuł wątku i rzeczywisty problem rozstrzygany przez badaczy (podpowiadam: chcieli wiedzieć, dlaczego jaszczurka biega wolniej, mimo iż jest lżejsza, i to jest rzeczywisty problem, a nie to, po co ona to robi, bo to akurat wiadomo doskonale, a Ty starasz się prezentować swoją tezę jako coś innowacyjnego).

 

Mnie nie tylko interesuje tytuł wątku, ale też uzasadnienie, które moim zdaniem nie ma sensu, dlaczego przedstawiłem w postach. A dlaczego nie zgadzam się z twoją teorią o ewolucyjnym powiązaniu ogona geparda z ogonem jaszczurki też napisałem

 

Ciekawe, dla kogo ten problem jest rzeczywisty, w końcu o ile kojarzę ludziom nie odrastają kończyny, poza tym jaszczurkom odrasta coraz krótszy ogon... postuluję za powtórzeniem testu np nie bezpośrednio po odłączeniu ogona, ale gdy już "coś tam odrośnie".

 

Generalnie czepiam się zarówno metodologii jak i wysnutych wniosków.

Fleming uważa, że gekony wykorzystują tłuszcz zgromadzony w ogonie jako paliwo. Kiedy w krwioobiegu zaczyna spadać poziom kwasów tłuszczowych, spada efektywność poruszania się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ja pisałem niewyraźnie? ucieka wolniej bo:

- ból

- ewolucja uznała, że tak będzie lepiej

Nie zgadzam się z stwierdzeniem rezerwuaru energii w ogonie, bo:

- nie gromadzisz istotnych zapasów w miejscu, z którego możesz je w łatwy sposób utracić (bez wykorzystania)

Nie zgadzam się z TWOJĄ teorią zmniejszonego balansu, jako wolniejszego poruszania bo:

- ogon odrasta coraz krótszy

- jaszczurka raczej ciąga ogon po ziemi, choć tutaj przyznaję jest moje zdanie przeciwko twojemu.

 

zresztą, jak się okazuje jaszczurki odrzucają też ogon w celu uchronienia przed zatruciem jadem przez węże:

http://netbird.pl/a/499/27718,1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie zgadzam się z TWOJĄ teorią zmniejszonego balansu, jako wolniejszego poruszania bo:

- ogon odrasta coraz krótszy

A może jaszczurka biega coraz wolniej (nie wiem tego, spekuluję)? Poza tym nie dziwi mnie, że ewolucja nie dopuściła do "przyrośnięcia" pełnego ogona do połamanych kręgów, a oprócz tego trzeba sobie uświadomić, jak wysoki jest koszt energetyczny odrośnięcia tego ogona - być może w toku ewolucji okazywało się, że jest to nieopłacalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ja pisałem niewyraźnie? ucieka wolniej bo:

- ból

- ewolucja uznała, że tak będzie lepiej

Nie zgadzam się z stwierdzeniem rezerwuaru energii w ogonie, bo:

- nie gromadzisz istotnych zapasów w miejscu, z którego możesz je w łatwy sposób utracić (bez wykorzystania)

Nie zgadzam się z TWOJĄ teorią zmniejszonego balansu, jako wolniejszego poruszania bo:

- ogon odrasta coraz krótszy

- jaszczurka raczej ciąga ogon po ziemi, choć tutaj przyznaję jest moje zdanie przeciwko twojemu.

 

uważam to za trafne rozumowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruchomy ogon jaszczurki też można zjeść (ile kalorii jest w 100 g i ile białka?). Największe najtrudniej złapać w lesie (a i można się nabawuić kilku kleszczy jak i boreliozy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może jaszczurka biega coraz wolniej (nie wiem tego, spekuluję)? Poza tym nie dziwi mnie, że ewolucja nie dopuściła do "przyrośnięcia" pełnego ogona do połamanych kręgów, a oprócz tego trzeba sobie uświadomić, jak wysoki jest koszt energetyczny odrośnięcia tego ogona - być może w toku ewolucji okazywało się, że jest to nieopłacalne.

Ja posunę się o krok dalej - to jest NAPEWNO nieopłacalne (gdzieś tam pisało, że w efekcie jaszczurki są mniejsze w porównaniu do rówieśników, którzy nie stracili ogona), jednakże zwiększa szansę przeżycia. W podanym przeze mnie odnośniku pisze o odkryciu, że jaszczurki dzięki odrzuceniu ogona są w stanie uniknąć śmierci przez zatrucie jadem węży (o ile zostaną ugryzione w ogon oczywiście). Czyli masz dylemat "żyć i być upośledzonym, czy umrzeć i nie być", normalnie dylemat niczym przy aborcji...

 

Jeżeli chcesz dokonać ciekawego testu to proszę bardzo - moją teorię z bólem można bardzo łatwo sprawdzić/obalić, badając poziom hormonów przed i po odłączeniu ogona oraz po zakończeniu ucieczki...

Ruchomy ogon jaszczurki też można zjeść (ile kalorii jest w 100 g i ile białka?). Największe najtrudniej złapać w lesie (a i można się nabawuić kilku kleszczy jak i boreliozy).

tak, tak a świstak siedzi i zawija je w takie sreberka - nie ten wątek, nie na temat, gratuluję uzyskania kolejnego minusa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, które uważają się za ważące zbyt dużo – niezależnie od tego, czy rzeczywiście mają nadwagę – cechują się mniejszą wytrwałością w działaniu – wynika z badania przeprowadzonego przez polskich naukowców.
      Zdaniem badaczy brak wytrwałości u osób z negatywnym obrazem własnego ciała może być efektem internalizacji (czyli uznania za własne wartości, norm, poglądów itp., narzucanych początkowo z zewnątrz) krzywdzących stereotypów. Osoby z nadwagą lub otyłością często są postrzegane jako nieatrakcyjne, leniwe i mało konsekwentne. Gdy same zaczynają tak o sobie myśleć, ich poczucie własnej wartości spada i pojawiają się problemy natury psychologicznej.
      Mgr Wojciech Styk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie sprawdzali, jak obraz ciała oraz rzeczywisty wskaźnik masy ciała (BMI) wiążą się z wytrwałością w dążeniu do osobistego celu oraz umiejętnością kontrolowania rozpraszających myśli i wspomnień.
      Pomysł na badanie zrodził się z moich osobistych doświadczeń (w młodości miałem nadwagę) i doświadczeń osób, które zrzuciły zbędne kilogramy, a mimo to ocena ich własnego ciała była nadal negatywna. Jedna z pacjentek po skutecznej diecie i osiągnięciu prawidłowej masy ciała powiedziała, że mimo tego sukcesu, gdyby na ulicy ktoś zawołał: "Hej, gruba", ona odwróciłaby się pierwsza… Szukałem potwierdzenia tego zjawiska i jego źródła – opowiada mgr Styk.
      W badaniu wzięło udział 135 ochotników, którzy za pomocą strony internetowej dzielili się informacjami dotyczącymi wymiarów ciała oraz odczuciami na jego temat. Badani zaznaczali, czy uważają, że ważą zbyt dużo, zbyt mało lub w sam raz. Następnie rozwiązywali proste labirynty. Mieli za zadanie rozwiązać ich jak najwięcej – bez ograniczenia czasowego i jakiejkolwiek motywacji zewnętrznej.
      Okazało się, iż uczestnicy o prawidłowej masie ciała byli bardziej wytrwali w działaniu (rozwiązywali więcej labiryntów), niż osoby z nadwagą lub otyłością. Cechowali się też większą odpornością na dystraktory (czynniki rozpraszające), tzn. potrzebowali przeciętnie mniej czasu na przejście pojedynczego labiryntu.
      Już w poprzednich badaniach brak wytrwałości u osób z nadwagą i otyłością łączono z trudnościami w powstrzymywaniu nieistotnych myśli lub wspomnień, np. o jedzeniu lub wyglądzie, oraz sugerowano, że mogą one prowadzić do przejadania się i utrzymywania zbyt wysokiej masy ciała. W niniejszym badaniu także uzyskano korelację pomiędzy BMI a umiejętnością kontrolowania pobocznych myśli, ale była ona słaba.
      Co ciekawe mniejszą wytrwałością w działaniu charakteryzowali się również badani, którzy po prostu postrzegali siebie jako ważących zbyt dużo. Dotyczyło to szczególnie osób, które w istocie miały podwyższony BMI, ale także uczestników o prawidłowej masie ciała.
      Prawie jedna trzecia badanych, mimo posiadania prawidłowej masy ciała, oceniła, że waży zbyt dużo i osiągnęła gorsze rezultaty w analizowanych wskaźnikach wytrwałości, niż badani, którzy ocenili swoją wagę jako prawidłową – piszą autorzy.
      Obecnie badania są kontynuowane – chcemy zbadać mechanizm działania specyficznych wyobrażeń umysłowych tzw. symulacji mentalnych, które są stosowane jako jedna z metod wzmacniania wytrwałości osób odchudzających się. Mam nadzieję, że wyniki tych badań pomogą osobom walczącym z nadwagą i otyłością. Badania są prowadzone w podobnej formie jak poprzednie (przez internet) oraz "na miejscu" z grupą osób uczestniczących w programie odchudzania prowadzonym przez dietetyka i psychologa wspierającego uczestników – dodaje mgr Styk.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amazon kupi firmę Kiva Systems, producenta robotów obsługujących magazyny. Transakcja warta 775 milionów dolarów to największe przejęcie dokonane przez Amazona od 2009 roku, kiedy to koncern Bezosa kupił Zappos.
      Istniejąca od 10 lat Kiva produkuje roboty, które krążą po magazynie i przewożą niewielkie przenośne regały, transportując towary, które zostały zamówione przez klientów. Roboty podjeżdżają z nimi do stanowiska, w którym pracuje człowiek realizujący zamówienie. Pracownik zdejmuje z półki towar, skanuje go, by się upewnić, że zamówienie zostanie prawidłowo zrealizowane i pakuje. Roboty czekają zaś cierpliwe w kolejce z kolejnymi regałami.
      Roboty Kiva nie są tanie. Startowy zestaw kosztuje 1-2 milionów dolarów, a wyposażenie dużego magazynu, w którym zatrudnionych jest 1000 robotów to wydatek rzędu 15-20 milionów dolarów. Przygotowanie takiego magazynu trwa około 6 miesięcy. Tyle czasu potrzeba na jego zaplanowanie, przeprowadzenie symulacji i testów. Później konieczne jest odpowiednie przeszkolenie załogi.
      Jednak taki zautomatyzowany magazyn oznacza znaczne oszczędności czasu i pieniędzy, więc inwestycja szybko się zwraca.
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Węże potrafią kontrolować każdą ze swych łusek z osobna, dzięki czemu mogą się chwytać szorstkich powierzchni i wspinać.
      Biolodzy wiedzieli o biernym mechanizmie [zachodzących na siebie łuskach o muszelkowatym kształcie], lecz o aktywnym nie mieli pojęcia - podkreśla Hamid Marvi, doktorant z Georgia Institute of Technology.
      Amerykanie znieczulali węża zbożowego i pozwalali mu się bezwładnie ześlizgiwać z rampy. Naukowcy sprawdzali, jak mocno trzeba nachylić kładkę, by zwierzę zaczęło się zsuwać. Gdy eksperyment powtarzano z przytomnym gadem, współczynnik tarcia był 2-krotnie wyższy, co sugeruje, że dzięki czuciu wąż mógł uruchomić system zapewniający mu dodatkową przyczepność.
      Kiedy analizowano zbliżenie brzucha, okazało się, że węże dobierają kąt natarcia każdej z łusek, który zapewnia najlepsze przyleganie do powierzchni.
      Odkrycia dotyczące sposobów poruszania się węży wspomogą prace nad robotami ratunkowymi. Maszyna zdatna do pracy na wszystkich typach ukształtowania terenu musi być giętka, by móc się przesuwać po nierównościach oraz nie za duża, by wciskać się w szczeliny. Przydałaby się także umiejętność wspinania. Współczesne roboty radzą sobie z częścią wymienionych zadań, ale większość "pożera" dużo energii i podlega przegrzewaniu. Wykorzystując łuski do kontroli tarcia, węże potrafią [natomiast] pokonać duże odległości na niewielkich ilościach energii.
      Podczas eksperymentów Marvi nagrał w sumie ruchy 20 gatunków węży z zoo w Atlancie. Później skonstruował Scalybota 2. Zademonstrował go w styczniu na dorocznej konferencji Stowarzyszenia Biologii Integracyjnej i Porównawczej w Charleston. Podczas ruchu prostoliniowego wąż nie musi wyginać ciała na bok, by się przesunąć. Unosi swoje brzuszne łuski i sunie do przodu, przesyłając od głowy ku ogonowi falę mięśniową. Ruch prostoliniowy jest bardzo wydajny i szczególnie przydatny podczas pokonywania szczelin, a to bezcenna umiejętność dla robotów ratowniczych.
      Scalybot 2 automatycznie zmienia kąt ustawienia łusek w zależności od rodzaju terenu i stoku. Pozwala mu to na zwalczanie albo generowanie tarcia. Czterosilnikową maszynę kontroluje się za pomocą dżojstika.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiedy ludzie podejmują decyzję, odczuwając stres, zwracają większą uwagę na plusy czy korzyści związane z danym scenariuszem.
      Można by się spodziewać czegoś odwrotnego, ale psycholodzy odkryli, że ochotnicy trzymający przez kilka minut dłoń w lodowatej wodzie czy poproszeni o wygłoszenie mowy przywiązują większą wagę do pozytywów i dyskredytują minusy. Stres wydaje się wspomagać uczenie na podstawie pozytywnych informacji zwrotnych i upośledza uczenie związane z negatywnym sprzężeniem zwrotnym - wyjaśnia Mara Mather z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, jedna z autorek przeglądu badań opublikowanego w Current Directions in Psychological Science.
      Amerykanka dodaje, że na takiej właśnie zasadzie, denerwując się podczas rozważań nad zmianą pracy, ludzie będą bardziej cenić wyższą płacę i nie przejmą się dłuższym czasem dojazdu.
      Autorki artykułu sądzą, że zaobserwowane odchylenie tłumaczy, czemu stres odgrywa ważną rolę w uzależnieniach i dlaczego ktoś zestresowany łatwiej ulega pokusom. Kompulsja, by dostać nagrodę, staje się silniejsza i trudniej jej się oprzeć.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas International Solid-State Circuits Conference uczeni z Uniwersytetu Stanforda zaprezentowali niewielki implant, zdolny do kontrolowania swej trasy w układzie krwionośnym człowieka. Ada Poon i jej koledzy stworzyli urządzenie zasilane za pomocą fal radiowych. Implant można więc wprowadzić do organizmu człowieka, kontrolować jego trasę i nie obawiać się, że np. wyczerpią się baterie.
      Takie urządzenia mogą zrewolucjonizować technologię medyczną. Ich zastosowanie będzie bardzo szerokie - od diagnostyki do minimalnie inwazyjnej chirurgii - mówi Poon. Jej implant będzie mógł wędrować przez układ krwionośny, dostarczać leki do wyznaczonych miejsc, przeprowadzać analizy, a być może nawet rozbijać zakrzepy czy usuwać płytki miażdżycowe.
      Naukowcy od kilkudziesięciu lat starają się skonstruować podobne urządzenie. Wraz z postępem technologicznym coraz większym problemem było zasilanie takich urządzeń. Sam implant można było zmniejszać, jednak zasilające go baterie pozostawały dość duże - stanowiąc często połowę implantu - i nie pozwalały mu na zbyt długą pracę. Potrafiliśmy znacząco zminiaturyzować części elektroniczne i mechaniczne, jednak miniaturyzacja źródła energii za tym nie nadążała. To z kolei ograniczało zastosowanie implantów i narażało chorego na ryzyko korozji baterii, ich awarii, nie mówiąc już o ryzyku związanym z ich wymianą - mówi profesor Teresa Meng, która również brała udział w tworzeniu implantu.
      Urządzenie Poon wykorzystuje zewnętrzny nadajnik oraz odbiornik znajdujący się w implancie. Wysyłane przez nadajnik fale radiowe indukują w cewce odbiornika prąd. W ten sposób urządzenie jest bezprzewodowo zasilane.
      Opis brzmi bardzo prosto, jednak naukowcy musieli pokonać poważne przeszkody. Uczeni od 50 lat myśleli o zasilaniu w ten sposób implantów, jednak przegrywali z... matematyką. Wszelkie wyliczenia pokazywały, że fale radiowe o wysokiej częstotliwości natychmiast rozpraszają się w tkankach, zanikając wykładniczo w miarę wnikania do organizmu. Fale o niskiej częstotliwości dobrze przenikają do tkanek, jednak wymagałyby zastosowania anteny o średnicy kilku centymetrów, a tak dużego urządzenia nie można by wprowadzić do układu krwionośnego. Skoro matematyka stwierdzała, że jest to niemożliwe, nikt nie próbował sprzeciwić się jej regułom.
      Poon postanowiła jednak przyjrzeć się wykorzystywanym modelom matematycznym i odkryła, że większość uczonych podchodziła do problemu niewłaściwie. Zakładali bowiem, że ludzkie mięśnie, tłuszcz i kości są dobrymi przewodnikami, a zatem należy w modelach wykorzystać równania Maxwella. Uczona ze Stanforda inaczej potraktowała ludzką tkankę. Uznała ją za dielektryk, czyli niejako rodzaj izolatora. To oznacza, że nasze ciała słabo przewodzą prąd. Jednak nie przeszkadza to zbytnio falom radiowym. Poon odkryła też, że tkanka jest dielektrykiem, który charakteryzują niewielkie straty, co oznacza, że dochodzi do małych strat sygnału w miarę zagłębiania się w tkankę. Uczona wykorzystała różne modele matematyczne do zweryfikowania swoich spostrzeżeń i odkryła, że fale radiowe wnikają w organizm znacznie głębiej niż sądzono.
      Gdy użyliśmy prostego modelu tkanki do przeliczenia tych wartości dla wysokich częstotliwości odkryliśmy, że optymalna częstotliwość potrzebna do bezprzewodowego zasilania wynosi około 1 GHz. Jest więc około 100-krotnie wyższa niż wcześniej sądzono - mówi Poon. To oznacza też, że antena odbiorcza w implancie może być 100-krotnie mniejsza. Okazało się, że jej powierzchnia może wynosić zaledwie 2 milimetry kwadratowe.
      Uczona stworzyła implanty o dwóch różnych rodzajach napędu. Jeden przepuszcza prąd elektryczny przez płyn, w którym implant się porusza, tworząc siły popychające implant naprzód. Ten typ implantu może przemieszczać się z prędkością ponad pół centymetra na sekundę. Drugi typ napędu polega na ciągłym przełączaniu kierunku ruchu prądu, przez co implant przesuwa się podobnie do napędzanej wiosłami łódki.
      Jest jeszcze sporo do udoskonalenia i czeka nas wiele pracy zanim takie urządzenia będzie można stosować w medycynie - mówi Poon.
×
×
  • Create New...