Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Za chude uda - problem dla serca

Recommended Posts

Zbyt szczupłe uda zwiększają prawdopodobieństwo chorób serca i przedwczesnej śmierci. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn (British Medical Journal).

Naukowcy przyjrzeli się 2816 osobom obojga płci (1436 mężczyznom i 1380 kobietom). Średnia wieku wynosiła 50 lat. Profesor Berit L. Heitmann, specjalista medycyny prewencyjnej, i statystyk Peder Frederiksen wybrali do swoich badań Duńczyków uczestniczących w latach 1987-1988 w projekcie Danish MONICA. W ramach studium oceniano ich wzrost, wagę, skład ciała oraz obwód ud, talii i bioder.

Naukowcy odkryli, że ryzyko chorób serca wzrastało, gdy obwód ud spadał poniżej 60 cm. Przekroczenie progowej wartości (kolejne centymetry) nie zapewniało dodatkowych korzyści ani kobietom, ani mężczyznom. Wyniki są niezależne od otyłości brzusznej i otyłości ogólnej, stylu życia oraz czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, takich jak wysokie ciśnienie krwi czy określony profil lipidowy surowicy, np. za wysoki poziom złego cholesterolu.

Duńczycy proponują, by obwód ud uznać za wskaźnik antropomorficzny, który pozwoli lekarzom rodzinnym wytypować osoby z grupy ryzyka chorób serca i przedwczesnej śmierci. Niekorzystny wpływ szczupłych ud może się odnosić do zbyt małej masy mięśniowej w tym rejonie, a więc np. do niedostatecznej ilości ruchu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, bardzo niespodziwane dla mnie.

 

Generalnie należę do chudzielców, ale akurat uda mam napakowane w stopniu mocno nieproporcjonalnym do reszty ciała, a mimo to nie mam nawet tych 60 cm (aż się z ciekawości zmierzyłem, a co :D ). btw. chyba nie chcę widzieć, jak wyglądałyby 60-centymetrowe w obwodzie uda u kobiety o moim wzroście :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwracam uwagę, że badania objęły 50-latków. Tedy, młodzieży, śpijcie spokojnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo wszystko, ciężko jest mi sobie wyobrazić osobę o obwodzie ud powyżej 60 cm przy moim wzroście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam 180cm wzrostu, ale w udzie mam poniżej 60cm (a co, jak mikroos może zmierzyć to ja też :D) i coś mi podejrzanie wyglądają te badania. Ok, może i jestem młodzież, ale niewiele osób w moim wieku potrafi jak ja zrobić przysiad na jednej nodze, więc przynajmniej u mnie grubość uda niekoniecznie świadczy o niedostatecznej ilości ruchu czy małej masie mięśniowej. Poza tym to w badaniach mieli "średnią wieku" 50 lat, (25+75)/2 też jest 50 :D Tak więc może i to się po części odnosić również do nas "młodziaków" :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ej, ja mam 182 cm, a nie mam nawet 50 w udach. I to mimo, że przez ostatnie kilka lat odczuwalnie mi zgrubiały…

 

Zwracam uwagę, że badania objęły 50-latków. Tedy, młodzieży, śpijcie spokojnie.

 

Tak, ale jak w wieku 30 lat nie dorobiłem się grubszych ud, to już się nie dorobię, nieprawdaż? A gdyby nawet jakimś cudem, to będzie tylko tłuszcz, więc dla serca też nie najlepiej. Dziwnie mi to wszystko brzmi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naukowcy odkryli, że ryzyko chorób serca wzrastało, gdy obwód ud spadał poniżej 60 cm.

Nie jedno, lecz dwa uda razem należy zmierzyć -  podobnie jak mierzy się obwód bioder

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak myslisz? Nóżki razem i mierzyć obwód? A może, może... :P Tylko tu z kolei cięzko jest mi wyobrazić sobie kogoś, kto nie ma 60 cm :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ok, ale biodra od ud tym się różnią (hehe, troche głupio to brzmi :D) że ciężko zmierzyć "pojedyncze biodro", więc mierzy się obwód w biodrach. Uda natomiast dają większe możliwości :P Chociaż może i chodzi o sumę... Ale w takim wypadku to też nie mogę sobie wyobrazić kogoś kto ma 2 rurki po 30 cm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

2 uda po 30 cm to nie to samo, co 2 uda zestawione ze sobą mające 60 cm... Wewnętrzne strony ud nie wliczają się przecież do sumy :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, ale nie ściśniesz chyba tych ud tak, żeby była zerowa przestrzeń między nimi. Nawet przy dużym ściśnięciu suma długości przypadająca na "niezaudzoną" przestrzeć wynosi co najmniej jedną długość wewnętrznej strony uda :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam 180cm wzrostu i około 80cm w udach. Mierzy się oba uda naraz. Weź jakąś pierwsza chudszą panią na ulicy(tylko lepiej nie w Polsce) i zmierzcie sobie. Normalnie wyglądająca osoba może mieć tyle, a nawet mniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Specjalistom z University of Minnesota udało się powstrzymać komórki nowotworowe przed rozprzestrzenianiem się oraz zbadać w jaki sposób zostały one powstrzymane.
      Od lat wiadomo, że komórki nowotworowe rozprzestrzeniają się po określonych trasach. Wykorzystują swoiste „autostrady” do ruchu wewnątrz guza oraz, po jego opuszczeniu, po naczyniach krwionośnych i tkankach. Osoby, u których występuje duża liczba takich „autostrad” mają mniejsze szanse na przeżycie choroby. Dotychczas nie wiedziano, w jaki sposób komórki nowotworowe rozpoznają te drogi i jak się po nich poruszają.
      Uczeni z University of Minnesota badali w warunkach laboratoryjnych sposób przemieszczania się komórek raka piersi i wykorzystywali różne leki, próbując powstrzymać ich ruch. Okazało się, że gdy zaburzyli mechanizm, który zwykle pozwala komórkom na poruszanie się, nagle komórki nowotworowe zaczęły poruszać się jak bezkształtna galaretowata masa.
      Komórki nowotworowe są bardzo podstępne. Nie spodziewaliśmy się, że zmienią sposób poruszania się. To wymusiło na nas zmianę taktyki tak, by jednocześnie zablokować oba rodzaje ruchu. Dopiero wówczas przestały się poruszać i pozostały w miejscu, mowi jeden z autorów badań, profesor Paolo Provenzano.
      Przerzuty są przyczyną śmierci 90% osób umierających na nowotwory. Jeśli udałoby się zablokować ruch komórek, pacjenci i lekarze zyskaliby więcej czasu na wdrożenie skutecznego leczenia.
      Kolejnym krokiem badań będzie rozszerzenie eksperymentów na badania na zwierzętach. Mają nadzieję, że w ciągu kilku lat uda im się rozpocząć badania kliniczne na ludziach. Chcą też badać interakcje leków z komórkami nowotworowymi i ewentualne efekty uboczne.
      Naszym ostatecznym celem jest znalezienie sposobu na całkowite zablokowanie ruchu komórek nowotworowych i zwiększenie ruchliwości komórek układu odpornościowego, by te zwalczały nowotwór, mówi Provenzano.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Specjaliści od lat alarmują, że nadmierne spożycie czerwonego mięsa przyczynia się do wielu chronicznych schorzeń. Z najnowszego numeru Archives of Internal Medicine dowiadujemy się, że spożywanie takiego mięsa wiąże się też z ryzykiem przedwczesnego zgonu.
      An Pan z Harvard School of Public Health wraz z zespołem przeanalizowali dane dotyczące zdrowia oraz zwyczajów dietetycznych ponad 121 000 Amerykanów i Amerykanek, którzy wzięli udział w dwóch długoterminowych badaniach dotyczących zdrowia. Przed badaniami wszyscy uczestnicy informowali, że nie cierpią na nowotwory ani choroby serca.
      Badania prowadzono w latach 1980-2008. W tym czasie zmarło 23 926 osób, z czego 5910 na choroby sercowo-naczyniowe, a 9464 na nowotwory. Po uwzględnieniu innych czynników związanych ze stylem życia i dietą naukowcy stwierdzili, że gdyby zmarli spożywali dziennie mniej o 1 posiłek składający się z czerwonego mięsa, to ryzyko przedwczesnego zgonu byłoby od 7 do 19 procent niższe. Oszacowano również, że 9,3% zmarłych mężczyzn i 7,6% zmarłych kobiet żyłoby dłużej, gdyby tylko codziennie przyjęli o ponad pół porcji czerwonego mięsa mniej, a zatem jego dzienne spożycie wynosiłby około 42 gramy. Zastąpienie czerwonego mięsa innymi proteinami, takimi jak białko ryb, drobiu, roślin strączkowych, odtłuszczonego nabiału i zbóż z pełnego przemiału ogranicza ryzyko przedwczesnej śmierci.
      Bardziej niebezpieczne jest spożywanie bardziej przetworzonego czerwonego mięsa od tego mniej przetworzonego.
      Uczeni podkreślają, że nie należy bać się niedoboru białka, gdyż czerwone mięso bardzo łatwo jest zastąpić innymi proteinami. Natomiast osobom obawiającym się, czy dostarczą organizmowi wystarczająco dużo żelaza warto przypomnieć, że inne badania wykazały, iż nadmiar żelaza został powiązany z poważnymi, często śmiertelnymi chorobami serca. Nie wykluczono też jego związku z nowotworami.
      Naukowcy mówią wprost - bez ryzyka można wyeliminować z diety czerwone mięso i zastąpić je rybami, drobiem, orzechami czy roślinami strączkowymi. Najlepiej sprawdza się drób oraz dieta wegetariańska.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy zdrowa, ale nieaktywna osoba zacznie się ruszać, błyskawicznie zmienia się ekspresja genów w mięśniach szkieletowych. Naukowcy z Karolinska Institutet podkreślają, że to kwestia minut i wystarczy godzina ćwiczeń, by wzrosła aktywność genów wspomagających rozkład tłuszczów (Cell Metabolism).
      Nasze mięśnie są naprawdę plastyczne - twierdzi prof. Juleen Zierath. Szwedzi wykazali, że w DNA pobranym z mięśni szkieletowych ludzi, którzy właśnie ćwiczyli, jest mniej grup metylowych niż przed ćwiczeniami. Zmiany zachodzą w obrębie pasm DNA stanowiących "lądowisko" dla czynników transkrypcyjnych, które biorą udział we włączaniu genów odpowiedzialnych za adaptację mięśni do aktywności fizycznej.
      Badając zmiany epigenetyczne zachodzące wskutek forsownych ćwiczeń, Zierath, Romain Barrès i inni wykonali biopsje mięśnia udowego 8 mężczyzn, którzy prowadzili raczej siedzący tryb życia. Okazało się, że grupa metylowa zniknęła z kilku genów zaangażowanych w metabolizm tłuszczów. Demetylacja pozwalała na produkcję większej ilości białek.
      Zespół uważa, że za zaobserwowane zjawisko może odpowiadać uwalnianie jonów wapnia przez retikulum endoplazmatyczne komórek mięśniowych (ER zachowuje się tak pod wpływem potencjału czynnościowego, tutaj wywołanego ćwiczeniami). Kiedy pobrane próbki wystawiono na oddziaływanie kofeiny, która zwiększa poziom wapnia w mięśniach, także zaszła demetylacja. Zierath nie zaleca jednak zastępowania ruchu filiżanką kawy, bo mała czarna nie zapewnia pozostałych korzyści wynikających z ćwiczenia.
      Od jakiegoś czasu wiadomo, że ćwiczenia wywołują w mięśniach zmiany, w tym nasilenie metabolizmu cukrów i tłuszczów. My odkryliśmy, że najpierw zachodzą zmiany w metylacji. Co ciekawe, kiedy w laboratorium doprowadzano do skurczów mięśni, zachodziły identyczne zmiany epigenetyczne.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chcąc zbadać, w jaki sposób orangutany maksymalizują wydajność energetyczną ruchu, naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham korzystają z pomocy freerunnerów.
      Skonstruowano makietę drzewnego habitatu - rodzaj poligonu ćwiczebnego. Freerunnerzy będą naśladowali 3 podstawowe ruchy małp: wspinanie, ponieważ zwierzęta muszą się wtedy przeciwstawiać sile ciążenia, bujanie między drzewami oraz skakanie, które choć efektywne energetycznie, jest stosowane jedynie w ostateczności. Dr Susannah Thorpe ma nadzieję, że odkrycia dotyczące konsumpcji energii uda się jakoś przełożyć na poprawę ludzkich osiągnięć.
      "Metody pomiaru energetyki lokomocji naczelnych są ograniczone. Większość danych pochodzi z modeli matematycznych. My proponujemy nową i bardziej bezpośrednią technikę oceny, jak koszty nadrzewnego przemieszczania się orangutanów są modulowane przez środowisko".
      Ludzie będą nosić 2 typy urządzeń: 1) respirometr do pomiaru zużycia tlenu oraz 2) przyspieszeniomierz z trybem zapisu danych. Biorąc pod uwagę płynną naturę i szeroki zakres ruchów małp, profesjonalni freerunnerzy wydają się świetnymi obiektami do badań.
      Brytyjczycy zamierzają stwierdzić, jak wydatkowanie energii zmienia się przy różnych typach lokomocji, różnej znajomości habitatu i różnym stopniu ustępowania gałęzi pod naporem ciała.
      Znajomość wymogów środowiskowych orangutanów to kwestia kluczowa dla właściwej ochrony gatunku oraz planowania reintrodukcji.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U pacjentów z chorobami serca, którzy zażywają obniżające poziom cholesterolu statyny, o wiele rzadziej rozwija się depresja (Journal of Clinical Psychiatry).
      Prof. Mary Whooley z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco oceniała częstość występowania depresji w grupie 965 chorych na serce osób. Okazało się, że pacjenci zażywający statyny znacznie rzadziej mieli kliniczną depresję. By dokładniej przyjrzeć się nowo odkrytemu zjawisku, przez dodatkowe 6 lat śledzono losy 776 chorych bez depresji - w grupie tej 520 osób zażywało statyny, a 256 nie. Wśród chorych leczonych statynami depresja rozwinęła się u 18,5%. Dla porównania, zdiagnozowano ją u 28% grupy niezażywającej statyn. Po przeliczeniu oznacza to, że u ludzi korzystających z dobrodziejstw statyn ryzyko wystąpienia depresji jest aż o 38% niższe.
      Whooley podkreśla, że w miarę upływu czasu różnice między grupami stawały się coraz silniej zaznaczone: u pacjentów zażywających statyny ryzyko zachorowania na depresję stawało się coraz mniejsze, a u chorych z innym planem terapeutycznym coraz wyższe. Sugeruje to, że statyny wywierają długoterminowy wpływ ochronny, być może zapobiegając miażdżycy tętnic mózgu, która w innym razie przyczyniłaby się do [rozwoju czy wpływałaby na natężenie] objawów depresyjnych.
      Statyny korzystnie wpływają na śródbłonek (wyściółkę) naczyń krwionośnych, przez co stają się one mniej sztywne i lepiej dostosowują się do zmiennych potrzeb organizmu. Trzeba jednak kolejnych studiów, by dokładniej poznać mechanizm wpływu tych leków. Pani profesor nie wyklucza również, że pacjenci zażywający statyny są ogólnie zdrowsi od osób, które ich nie łykają i z jakiegoś powodu nie bierzemy tego pod uwagę, mimo że wzięliśmy poprawkę na różne czynniki, np. palenie, aktywność fizyczną i poziom cholesterolu.
      Gdyby w przyszłości potwierdziło się, że statyny chronią przed depresją, można by w ten sposób podwyższać nastrój u pacjentów z chorobami serca i poprawiać funkcje sercowo-naczyniowe u chorych z depresją. Odkrycie dotyczące statyn wydaje się tym ważniejsze, że wcześniej Whooley wykazała, że depresyjni sercowcy rzadziej się gimnastykują i mają mniejszą motywację do brania leków, przez co rośnie ryzyko zawału czy udaru.
×
×
  • Create New...