Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Sklepowy instynkt zbieracza

Recommended Posts

Tłumy przemierzające centra handlowe i markety wydają się nie mieć wiele wspólnego z hominidami, lecz niektórzy naukowcy sugerują, że przybytki te można porównać do zacisza chronionej ogniem jaskini, gdzie dawni zbieracze oddawali się segregacji łupów na przydatne i zbędne.

Dr David Holmes z Manchester Metropolitan University utrzymuje, że w obu sytuacjach ludzie korzystają z tych samych umiejętności. Zbieracze oddzielali rzeczy potrzebne od nienadających się do zjedzenia, ogrzania lub zapewnienia wygody. Ta zdolność doprowadziła ostatecznie do powstania marketów i kart kredytowych. W naszej ewolucyjnej przeszłości zbieraliśmy się w jaskiniach zabezpieczonych palącym się przy wejściu ogniem. Powtarzamy to w ciepłych centrach handlowych, gdzie możemy przemieszczać się od sklepu do sklepu, nie musząc walczyć z powiewami lodowatego wiatru.

Nietypowe dochodzenie nomen omen Holmesa zostało zamówione przez centrum handlowe Manchester Arndale, które w zeszłym miesiącu odnotowało znaczny wzrost liczby klientów. W porównaniu do zeszłego roku, przybyło ich aż o 350 tys. więcej. Dawne instynkty nie są, jak widać, zapomniane i dochodzą do głosu, gdy pogarsza się pogoda. Kryzys nie ma z nimi żadnych szans... Czy wyniki odnoszą się głównie do kobiet? Możliwe, gdyż to one zajmowały się kilka tysięcy lat temu gromadzeniem i segregacją różnych dóbr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Zbieracze oddzielali rzeczy potrzebne od nienadających się do zjedzenia, ogrzania lub zapewnienia wygody. Ta zdolność doprowadziła ostatecznie do powstania marketów i kart kredytowych."

Nie znam się na psychologii, ale czy to nie za daleko idące wnioski ? Formą pośrednią ma być co ? Targowiska średniowieczne z ich ciepłem i brakiem zimnego wiatru "wewnątrz" ? :)

Zbieracze w zamierzchłych czasach zamiast do marketu szli poza jaskinię i tam sobie wyszukiwali rzeczy potrzebnych do zjedzenia, ogrzania lub zapewnienia wygody. Przecież nie targali wszystkiego do jaskini i dopiero tam nie robili segregacji...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale gdzie innowacja w taszczeniu wszystkich śmieci do jaskini ? To raczej niepotrzebna strata czasu i energii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
centra handlowe i markety wydają się nie mieć wiele wspólnego z hominidami, lecz niektórzy naukowcy sugerują, że przybytki te można porównać do zacisza chronionej ogniem jaskini, gdzie dawni zbieracze oddawali się segregacji łupów na przydatne i zbędne.

 

Jeszcze trzeba holtel nadbudować żeby można było tam spać.

 

W naszej ewolucyjnej przeszłości zbieraliśmy się w jaskiniach zabezpieczonych palącym się przy wejściu ogniem

 

;D ;D Przy wejściu żeby sie nie zaczadzić .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale gdzie innowacja w taszczeniu wszystkich śmieci do jaskini ? To raczej niepotrzebna strata czasu i energii.

 

Dopiero w jaskini, gdzie nie trzeba było ciągle w pośpiechu jeść, gonić i uciekać, były warunki do eksperymentów, na przykład z przypiekaniem w ognisku niejadalnych bulw albo ziarna, czy doświadczeń z kamieniami, miedzą lub gliną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet pomimo tego nie uważam żeby takie uproszczenie było poprawne. Równie dobrze można napisać, że przyczyną powstawania raka szyjki macicy są silne oddziaływania międzycząsteczkowe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uczeni z University of London przeprowadzili interesujący eksperyment, który wskazał na istnienie możliwego związku pomiędzy podwyższonym ciśnieniem krwi, a robieniem zakupów w „niezdrowym” centrum handlowym.
      Eksperyment polegał na uruchomieniu jednodniowego punktu konsultacji medycznych w siedmiu centrach handlowych – czterech „niezdrowych” centrach i trzech „zdrowych”. Zgodnie z zaleceniami Królewskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego (RSPH) centrum handlowe przypisywano do kategorii „niezdrowych” jeśli w czasie prowadzenia badań działał w nim punkt bukmacherski, fast-food, solarium lub punkt udzielania szybkich pożyczek. Dla każdego z centrów handlowych dokonano też oceny stopnia, w jakim było ono „niezdrowe”. Ocena ta polegała na wyliczeniu proporcji „niezdrowych” punktów handlowych otwartych w dniu badania w odniesieniu do wszystkich punktów handlowych działających w danym centrum.
      Na potrzeby badań wybrano 4 z 10 najbardziej „niezdrowych” centrów handlowych w Wielkiej Brytanii oraz 3 z 15 najbardziej „zdrowych” brytyjskich centrów handlowych.
      Osoby obecne w centrach były zachęcane do odwiedzenia punku medycznego, gdzie przeprowadzano im testy pod kątem jaskry. Połowie pacjentów mierzono też ciśnienie krwi.
      Okazało się, że odsetek osób, u których stwierdzono podwyższone ciśnienie krwi był statystycznie znacząco większy w centrach „niezdrowych” niż w centrach „zdrowych”. W trzech „zdrowych” centrach handlowych zbyt wysokie ciśnienie stwierdzono u 20 ze 152 dorosłych osób, czyli u 13,1%. Tymczasem w czterech „niezdrowych” centrach podwyższone ciśnienie zanotowano u 45 ze 199 osób, czyli u 22,6%.
      Oczywiście badania takie mają swoje ograniczenia. Na przykład nie sprawdzano, co było przyczyną podwyższonego ciśnienia, a stworzony przez RSPH ranking „zdrowych” i „niezdrowych” centrów handlowych nie był nigdy przedmiotem niezależnych badań, które mogłyby stwierdzić, czy jest on naukowo ważny.
      Profesor David Crabb, główny autor badań zauważa, że ponad połowa osób, u których stwierdzono podwyższone ciśnienie krwi wiedziała już wcześniej, że ma tego typu problemy. Z kolei Shirley Cramer z RSPH skomentowała, że badania te pokazują, iż niezdrowe przedsięwzięcia biznesowe koncentrują się w miejscach, w których ludność już ma większe problemy zdrowotne niż w innych regionach. Stwierdziła, że wyjaśnienie tego alarmującego trendu wymaga przeprowadzenia kolejnych badań, gdyż w grę mogą tutaj wchodzić bardzo różne czynniki, od gorszej opieki zdrowotnej zapewnianej przez państwo po niższą świadomość obywateli.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czternastego października w Madrycie rozpoczęły się pierwsze narodowe zawody w sjestowaniu. Potrwają do 23 października. Zawodnicy położyli się na niebieskich kanapach, niektórzy w ubraniu, niektórzy w piżamie. Po jakimś czasie na większości stanowisk ustał ruch i zapadła cisza.
      Organizatorzy wydarzenia chcą w nietypowy sposób zwrócić uwagę Hiszpanów na zagrożenie, jakie stwarza dla tradycyjnej sjesty współczesny tryb życia. Wszyscy dokądś biegną i nie mają czasu na wyciszenie. By naświetlić problem, przewodniczący Narodowego Stowarzyszenia Przyjaciół Sjesty Daniel Blanco udzielił wywiadu m.in. reporterowi CNN Alowi Goodmanowi.
      Pięćdziesięcioosobowa grupa nakłoniła dyrekcję madryckiego centrum handlowego Islazul zarówno do udostępnienia miejsca na sofy, jak i do ufundowania nagrody na zakupy w wysokości 1000 euro. Do klatki piersiowej ochotników mocowany jest pulsometr, który pozwala jury stwierdzić, czy dana osoba naprawdę zasnęła. Podczas zawodów sjesta trwa zaledwie 20 minut, lecz na tradycyjną jej wersję trzeba przeznaczyć godzinę lub więcej.
      Liczba przyznanych zawodnikowi punktów zależy m.in. od czasu, jaki przespał w ciągu 20 min oraz nietypowych pozycji przyjmowanych podczas odpoczynku. Dodatkowo doceniane są też oryginalne piżamy oraz chrapanie.
      Sklepy w samym centrum Islazul nie są zamykane na czas popołudniowej drzemki. Zwolennicy sjesty narzekają na coraz dłuższe i bardziej wymagające dni pracy. Przeciwnicy powołują się na kryzys, problemy euro oraz 20-procentowe bezrobocie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na początku maja firma Mitsubishi Electric zainstalowała w nowym biurowcu w Osace (Umeda Hankyu Building) 5 wind, które mogą przewieźć naraz do 80 pasażerów lub zabrać ładunek o wadze 5.250 kg.
      To największe windy w Japonii, a zapewne i na świecie. Ich wymiary wynoszą 3,4x2,8x2,6 m, a powierzchnia podłogi to 9,52 m2. Chętni mogą pooglądać z wysokości przesuwające się obok miasto, konstruktorzy nie zapomnieli bowiem o wstawieniu okien.
      Olbrzymie windy bez ustanku przewożą pasażerów między częścią handlową a biurową, poruszają się więc między parterem a 15. piętrem. Tutaj, w zależności od wysokości, na jaką się chcą udać, podróżni wybierają między trzema blokami wind. Tak zwany bank A kursuje między 17. a 25. piętrem, bank B między 26. a 33., a bank C między 34. a 41. W sumie w budynku Mistsubishi zainstalowało aż 25 wind.
      Japończycy przeważnie stawiają na miniaturyzację, starając się jak najlepiej zagospodarować dostępną przestrzeń. Tutaj priorytetem stała się chyba jednak wydajność.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (University of California, Berkeley) opublikowali wyniki badań nad znalezionym przed 15 laty szkieletem hominida. Niewykluczone, że mamy do czynienia z najstarszym znanym nam przodkiem człowieka.
      Odkryty szkielet należał do kobiety z gatunku Adripithecus ramidus i liczy sobie 4,4 miliona lat. Dotychczas najstarszymi znanymi nam szczątkami przodka człowieka był szkielet Lucy, której wiek oceniono na 3,2 miliona lat.
      Ardi, bo tak nazwano "właścicielkę" szkieletu, żyła na terenie dzisiejszej Etiopii. Mierzyła około 1,20 metra wzrostu i poruszała się na dwóch nogach. Jej stopy były płaskie i prawdopodobnie nie mogła przebyć długiego dystansu w postaci wyprostowanej. Żyła również na drzewach, na co wskazuje przeciwstawny palec, jednak nie poruszała się po nich tak zręcznie jak szympansy. W przeciwieństwie jednak do nich, mogła, wędrując na dwóch nogach, przenosić ciężary i lepiej manipulowała przedmiotami bardziej sprawnie, niż szympansy.
      Jak wyjaśnia Tim White, dyrektor Human Evolution Research Center, Ardi nie była szympansem, ale nie była też człowiekiem. Gdy wędrowała na czterech kończynach nie podpierała się kostkami kończyn górnych, jak szympansy czy goryle, ale całymi dłońmi. Żadne współczesne małpy tego nie robią.
      Z kolei wspomniana na początku Lucy była lepiej przystosowana do chodzenia po ziemi, co sugeruje, że hominidy stały się zwierzętami poruszającymi się głównie po ziemi dopiero od czasów Australopiteków.
      Badania zębów Ardi sugerują, że samce jej gatunku żyły w większej zgodzie, niż samce współczesnych małp. Brakowało im potężnych kłów, którymi mogłyby się straszyć, niewykluczone więc, że żyły w stadach składających się z par osobników różniej płci. Być może samce były nawet zaangażowane w zbieranie pożywienia dla stada.
      Pierwsze szczątki przedstawicieli rodzaju Ardipithecus odnaleziono w 1992 roku w depresji Afar, tej samej, w której w 1974 odkryto Lucy.
      Na ich pierwszy ślad trafił Gen Suwa, który w okolicy wioski Aramis, położonej w odległości 225 kilometrów na północny wschód od Addis Abeby, odkrył ząb. Dalsze poszukiwania pozwoliły dotrzeć do kolejnych skamielin. Samą Ardi znaleziono w 1994 roku.
      Początkowo sądzono, że mamy do czynienia z Australopitekami, szybko jednak okazało się, że to nowy gatunek, który nazwano Ardipithecus ramidus. Dalsze wykopaliska ujawniły aż 125 fragmentów szkieletu Ardi. Znaleziono też 110 innych fragmentów, które należą do co najmniej 35 innych przedstawicieli Ardipithecus.
      Specjaliści z University of Tokyo przeprowadzili za pomocą tomografu komputerowego szczegółowe badania czaszki Ardi, które pozwoliły odtworzyć wygląd jej głowy.
      Wczoraj, 2 października, 47 naukowców z 10 krajów opublikowało artykuły szczegółowo analizujące poszczególne fragmenty jej ciała oraz środowisko biologiczne i geologiczne, w którym żyła. W dwóch artykułach przeanalizowano 150 000 skamieniałości roślin i zwierząt, w tym 6000 skamieniałości kręgowców. Uczeni wykonali więc tytaniczną pracę, która poszerza naszą wiedzę na temat ewolucji człowieka.
      Dzięki nim wiemy na przykład, że Ardi była wszystkożerna, a jej dieta różniła się od współcześnie żyjących małp afrykańskich. Artipithecus spędzał na ziemi sporo czasu, szukając roślin, grzybów, bezkręgowców i, niewykluczone, małych kręgowców. Z czasem narodziła się Lucy i hominidy zaczęły rozprzestrzeniać się po sawannach. Wykształciły większe zęby trzonowe i przedtrzonowe, co umożliwiło im jedzenie twardych roślin i nasion, a któryś z nich wpadł na pomysł wykorzystania kamiennych narzędzi do zabijania dużych ssaków na mięso.
      O samej Ardi możemy powiedzieć jeszcze tyle, że ważyła około 50 kilogramów, a jej mózg był pięciokrotnie mniejszy od naszego. Był zatem wielkości mózgu współczesnych szympansów.
      Uczeni zauważają, że mimo iż kości Ardi znaleziono w warstwie o 80 metrów głębszej niż kości Lucy, to jednak może być ona bezpośrednim przodkiem Lucy, a Lucy - naszym przodkiem. Jednak rozstrzygnięcie tej hipotezy będzie wymagało dalszych znalezisk i natrafienia na szkielety liczące sobie 3-5 milionów lat.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czy neandertalczyk był "domatorem", czy też lubił podróżować? Po zbadaniu zęba sprzed 40 tys. lat, znalezionego w 2002 roku na południu Peloponezu, okazało się, że jego właściciel przynajmniej część życia spędził poza obszarem, na którym umarł. Potwierdzałoby to tezę o zacięciu podróżniczym tego hominida (Journal of Archaeological Science).
      Kwestia mobilności neandertalczyka jest niezwykle kontrowersyjna – tłumaczy Katerina Harvati z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka. Część ekspertów uważa, że poruszał się on na bardzo ograniczonym obszarze, a część, iż musiał być bardziej ruchliwy, zwłaszcza podczas polowań. Do tej pory dysponowano jedynie dowodami pośrednimi, tj. kamiennymi narzędziami. Nasze analizy po raz pierwszy dostarczyły dowodów pochodzących z samych skamieniałości neandertalczyka.
      Naukowcy analizowali zawartość izotopu strontu w szkliwie. Stront jest metalem naturalnie występującym w wodzie i pokarmach. Jego stężenie zmienia się w zależności od regionu. Eleni Panagopoulou twierdzi, że poziom strontu w zębie wskazuje, że neandertalczyk wzrastał co najmniej 20 km od miejsca na wybrzeżu, w którym go znaleziono. Wg niej, sieć osad była szersza i bardziej zorganizowana niż do tej pory przypuszczano.
      Nie wszyscy uznają jednak odkrycie za znaczące. Clive Finlayson, dyrektor Muzeum Gibraltarskiego i specjalista ds. neandertalczyków, podkreśla, że byłby zdziwiony, gdyby w ciągu życia, a nawet roku hominidy nie przemieszczały się na odległość co najmniej 20 km. Wygląda więc na to, że sprawa nadal nie została do końca wyjaśniona...
×
×
  • Create New...