Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zmiana czasu? Pomyśl o swoim sercu!

Recommended Posts

Zmiana czasu z letniego na zimowy może być korzystna nie tylko dla gospodarki. Szwedzcy naukowcy uważają, że uzyskana w ten sposób dodatkowa godzina snu służy także naszym sercom.

Autorami odkrycia są: dr Imre Janszki z Karolinska Institute oraz dr Rickard Ljung, członek Szwedzkiej Narodowej Rady Zdrowia i Dobrobytu. Przeprowadzona przez nich analiza rejestrów szpitalnych z ostatnich dwudziestu lat wskazuje, że w pierwszym dniu po zmianie czasu na zimowy regularnie spada liczba stwierdzonych ataków serca. Niestety, przejście z czasu zimowego na letni, czyli przestawienie zegara o godzinę do przodu, daje odwrotny efekt.

Pomysł na przeprowadzenie analizy przyniosło codzienne życie. Jak tłumaczy dr Janszky, w pierwszym dniu po zmianie czasu na letni siedział zaspany w autobusie, gdy przyszedł mu do głowy pomysł na wykonanie prostej analizy statystycznej wpływu snu na zdrowie człowieka. Bez wątpienia pomógł mu szwedzki rejestr ataków serca, uchodzący za jeden z najlepszych na świecie. 

Badacze zebrali informacje na temat liczby ataków serca w pierwszym tygodniu po przestawieniu zegarków oraz w tygodniu poprzedzającym zmianę oraz następującym po niej. Na podstawie uzyskanych z rejestru informacji Janszky i Ljung uznali, że w ciągu pierwszych siedmiu dni od zmiany czasu na letni (tzn. od przestawienia zegarków o godzinę do przodu i skrócenia snu) liczba stwierdzanych ataków serca wzrastała średnio o 5 procent, z wyraźnym zaostrzeniem we wtorek (wzrost o 10%) oraz nieco mniejszym w poniedziałek i w środę (6%).

Niestety, powrotna zmiana czasu na zimowy nie rekompensowała w pełni poniesionych strat na zdrowiu. Jedynym dniem pierwszego tygodnia po przestawieniu zegarków, w którym stwierdzono spadek częstotliwości zgłoszeń do szpitali, był poniedziałek. Obniżenie liczby ataków serca spadło zaledwie o pięć procent.

Lekarze już dawno zaobserwowali, że poniedziałek jest najcięższym dniem tygodnia dla specjalistów zajmujących się pomocą pacjentom z atakiem serca. Jako główną przyczynę tego zjawiska podaje się stres związany z powrotem po pracy oraz podwyższoną aktywność pierwszego dnia po weekendzie. Zdaniem szwedzkich naukowców dodatkowym czynnikiem ryzyka może być obserwowana często tendencja do późnego chodzenia do łóżka w niedzielę pomimo konieczności pobudki z samego rana w poniedziałek.

Wpływ długości snu na ludzką fizjologię jest niepodważalny. Wiele wcześniejszych badań wykazywało, że przestrzeganie prawidłowej ilości odpoczynku chroni nas przed nadciśnieniem, rozwojem niepożądanych stanów zapalnych i zakrzepów krwi, a także przed patologicznym podniesieniem poziomu cholesterolu i glukozy w osoczu. Zaobserwowano także korzystny wpływ wypoczynku na ściany naczyń krwionośnych.

Dr Ronal Chervin, niezwiązany z badaniami szef Centrum Zaburzeń Snu należącego do Uniwersytetu Michigan, określa ludzi żyjących w dzisiejszych czasach jako "społeczeństwa pozbawione snu". Lekarz zaleca, by sumiennie korzystać z nadarzających się okazji i spać dłużej. Na wiosnę, gdy "tracimy" godzinę snu, badacz sugeruje, aby przez kilka dni przed zmianą czasu kłaść się do łóżka 15 minut wcześniej, niż poprzedniego dnia, i budzić się także o kwadrans szybciej. Pozwala to na stopniowe dostosowanie organizmu do zmiany czasu, dzięki czemu jego reakcja powinna być łagodniejsza.

Niestety, jest już za późno, by osoby zamieszkujące Europę skorzystały z tej wiedzy w tym roku. Osobom zainteresowanym przypominamy jednak, że Amerykanie przestawią swoje zegarki dopiero w najbliższy weekend. Co ciekawe, w dwóch stanach, w Arizonie oraz na Hawajach, przez cały rok obowiązuje jeden, uniwersalny czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wniosek?

Przy kazdej zmianie czasu powinno sie przesuwac o godzine do tylu :D

 

Swoja droga;

Ja generalnie jak spie dluzej niz 7h to chodze potem caly dzien jakis taki nijaki a w poniedzialek zdecydowanie sie lepiej czuje niz we wtorek co zreszta pokrywa sie z atakami serc wlasnie w ten dzien :) Co nie zmienia faktu, ze i tak nienawidze SRODY.

Wiaze sie to raczej z tym, ze w srode nigdy nie ma co robic w pracy, jest nudno w *** a jak pomysle, ze jeszcze czwartek i piatek to szlag trafia co tez jest dziwne bo najbardziej lubie czwartek z dni pracujacych. Eh...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

ale artykul odnoisi sie do osob ktore spia o stalych porach. ciekaw kto tak ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

kocham spać(trochę z nudów,czasami jako lekarstwo na stres),najlepiej od drugiej w nocy do 12:30 :D jak się nie wyśpię to mnie męczy potem senność cały dzień :/ na szczęście jak przez dłuższy czas mam coś do roboty rano to się przestawiam na zasypianie wcześniej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie prościej nie robić zbędnego zamieszania ze zmianą czasu tylko po prostu iść wcześniej spać?  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie niekoniecznie :D Organizm pracuje w cyklach 24-godzinnych, więc nagłe przesunięcie całego cyklu o godzinę może mu się nie spodobać. Właśnie dlatego zaproponowano skoki o 15 minut dziennie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
No właśnie niekoniecznie  Organizm pracuje w cyklach 24-godzinnych

 

Bzdura, cykl wynosi tyle ile doba od 23.30 do 24.15 h.

 

Po zamknięciu w absolutnej ciemności, w kopalni dla różnych stworzeń waha się od 18godz do 42.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Organizm pracuje w cyklach 24-godzinnych.

 

Ja ostatnio żyję w cyklach 25-26 godzinnych i muszę przyznać, że czuję się o wiele lepiej niż sterowany obrotami ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysł ze zmianą czasu co 15 minut jest bardzo trudny do wykonania organizacyjnie i niesie w sobie wiele przykrych niespodzianek (wynikających głownie z zapominalstwa). Ogólnie przy tej zmianie czasu większość nie przeżywa tak bardzo faktu czy dłużej śpią czy krócej. Większe problemy rodzą się z szybko kończącym się dniem i złym samopoczuciem (lekką depresją). I tak zrobione jest to jak można delikatnie (w sobotę na niedzielę). Wszelkie dłubanie przy tym uważam za szukanie dziury w całym i nagłaśnianie prac tej lub innej instytucji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lekarz zaleca, by sumiennie korzystać z nadarzających się okazji i spać dłużej. Na wiosnę, gdy "tracimy" godzinę snu, badacz sugeruje, aby przez kilka dni przed zmianą czasu kłaść się do łóżka 15 minut wcześniej, niż poprzedniego dnia, i budzić się także o kwadrans szybciej. Pozwala to na stopniowe dostosowanie organizmu do zmiany czasu, dzięki czemu jego reakcja powinna być łagodniejsza.

:P Rany. Niech sobie sugeruje. Już tyle zmian czasu się przeszło, a ja dalej żyję. Żyję!  :) I nie cierpię poniedziałków na równi ze środami. Najwięcej lekcji...  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja ostatnio żyję w cyklach 25-26 godzinnych i muszę przyznać, że czuję się o wiele lepiej niż sterowany obrotami ziemi.

 

Ściemniasz , bo to by oznaczało że dzisiaj idziesz spać o 1 jutro o 2 a po tygodniu o 7 rano (pytaniem pozostaje na którą do pracy-szkoły).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ściemniasz , bo to by oznaczało że dzisiaj idziesz spać o 1 jutro o 2 a po tygodniu o 7 rano (pytaniem pozostaje na którą do pracy-szkoły).

 

Dokładnie tak jak piszesz (oprócz tego, że ściemniam).

Dziś np. wstałem około 1:00 (AM), a spać pójdę pewnie około 18:00, i wstanę koło 2:00 itd...

Z pracą-szkołą mam aktualnie o tyle lepiej, że nie chodzę.

 

 

Właśnie sobie pomyślałem, że to czy ktoś jest 'rannym ptaszkiem' czy 'śpiochem' może zależeć od predyspozycji zegara biologicznego do długości tego cyklu...

np. jeżeli czyjś cykl wynosi 25 godzin (tak jak mój), to wieczorem leży i patrzy w sufit nie mogąc zasnąć, bo ma jeszcze godzinę do funkcjonowania. Zasypia więc godzinę później, a wstać musi o tej co zwykle, czyli po 7 a nie 8 godzinach snu. >:)

Natomiast osoba o krótszym niż 24h cyklu, nigdy nie pamięta jak się kończy wieczorny film :D a wstaje wyspana skoro świt po 8 godzinach snu.

 

*- tak, zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi spać równo 8 godzin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki cykl samoczynnie się zmieni gdy zaczną się obowiązki  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie sobie pomyślałem, że to czy ktoś jest 'rannym ptaszkiem' czy 'śpiochem' może zależeć od predyspozycji zegara biologicznego do długości tego cyklu...

np. jeżeli czyjś cykl wynosi 25 godzin (tak jak mój), to wieczorem leży i patrzy w sufit nie mogąc zasnąć, bo ma jeszcze godzinę do funkcjonowania. Zasypia więc godzinę później, a wstać musi o tej co zwykle, czyli po 7 a nie 8 godzinach snu.

Natomiast osoba o krótszym niż 24h cyklu, nigdy nie pamięta jak się kończy wieczorny film  a wstaje wyspana skoro świt po 8 godzinach snu.

 

Kiedyś sam sie nad tym zastanawiałem i szukałem odpowiedzi dlaczego nie chce się spać albo dlaczego padamy .

Ustaliłem:

1. Jeśli ktoś nie jest górnikiem (przebywa głęboko pod ziemią) to cykl funkcjonowania jest ścisle zwiazany z dobą słoneczną (nawet jeśli ma dłuższy niż doba słoneczna to jest przez słońce resetowany).

2. To czy jest ktoś skowronkiem czy sową zależy od rodzaju pracy i zainteresowań

a) jeśli praca jest ciężka (fizycznie ,umysłowo,psychicznie) to ludzie padają po powrocie do domu. skowronki

:D Jeśli praca jest w miarę ludzka (robi się to co lubi i kasy wystarczy) to idą spać ok 22-24

c) Jeśli jest się od pracy niezależnym (właściciel firmy, żyjący np: z najmu lokalów) to zaczyna się rozwijać zainteresowania a wtedy zależnie od skali tych zainteresowań ludzie prawie wogóle nie śpią , albo śpią 3 razy dziennie po 0,5-2 godz (wtedy kiedy czują że chce im się spać (Cybulski potrafił zasypiać w podczas rozmowy na 15 min i po obudzeniu zaczynał rozmowę od zdania przy którym zasnął - takie jaby zawieszenie), Napoleon spał 4 razy na dobę po godzinie)

 

Powyższe zależy od zaprogramowania swojego PM czy to przez czynniki zewnętrzne czy przez zinteresowania .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki cykl samoczynnie się zmieni gdy zaczną się obowiązki  :D

Sw. Racja.

 

Pamietam sam siebie, wakacje szkolne. Nie wiem czy byl dzien w ktorym np. nie szedlem spac o 11 rano, budzilem sie o 3 po poludniu i tak w kolko :) Teraz marze o lozku po ciezkich dniach. Praca a jak to po pracy bywa nie ma komputera, gierek, filmow ... tylko trzeba pozalatwiac kupe spraw, potem zajac sie domem czesto zrobic obiad, gdzies trzeba pojechac potem chwile sie rozluznisz patrzysz na zegarek a tu 21. Ehhh nic tylko strzelic se w leb. Obejrzysz ten upragniony film, ktory zje**e ci wieczor bo kniot za kniotem wychodzi i trzba isc spac bo o 6 trzeba byc na nogach.

 

Moglby ktos powiedziec; Ja chodze spac o 1 w nocy i moge bez problemu obudzic sie o 6 ... hm.

Ja na to mowie, no tak ale mozesz spac w autobusie, w szkole, czy nawet idziesz do pracy na piechote a ja sobie nie moge pozwolic na niewyspanie bo jade samochodem 50km do pracy. Wiele mogloby sie zdarzyc jakbym zasnal za kolkiem.

 

Cybulski potrafił zasypiać w podczas rozmowy na 15 min i po obudzeniu zaczynał rozmowę od zdania przy którym zasnął - takie jaby zawieszenie), Napoleon spał 4 razy na dobę po godzinie

Narkolepsja?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz marze o lozku po ciezkich dniach. Praca a jak to po pracy bywa nie ma komputera, gierek, filmow ... tylko trzeba pozalatwiac kupe spraw, potem zajac sie domem czesto zrobic obiad, gdzies trzeba pojechac potem chwile sie rozluznisz patrzysz na zegarek a tu 21. Ehhh nic tylko strzelic se w leb. Obejrzysz ten upragniony film, ktory zje**e ci wieczor bo kniot za kniotem wychodzi i trzba isc spac bo o 6 trzeba byc na nogach

 

 

Proza życia, takiego stanu długo nie da się utrzymać (5lat), grozi ,,zjawiskiem choinki'':D 

( tato trzeba przynieść choinkę ,jak to przynieść choinkę :)?? kiedy dopiero co ją wyniosłem do piwnicy, tato jest 20 grudnia  :P a jeszcze trzeba ją ubrać bo gwiazdka  :D nie przyjdzie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Specjalistom ze Scripps Institution of Oceanography udało się przeprowadzić pierwsze w historii pomiary tętna płetwala błękitnego. Pomiarów dokonano w Zatoce Monterey za pomocą specjalnego urządzenia, które przez dobę było przymocowane do ciała zwierzęcia. Cztery przyssawki utrzymywały je w pobliżu lewej płetwy piersiowej, gdzie mogło ono rejestrować rytm serca.
      To ważne badania, gdyż opracowaliśmy technikę rejestrowania elektrokardiogramu i tętna największego zwierzęcia, jakie kiedykolwiek istniało na Ziemi, mówi Paul Ponganis. Tętno płetwala jest zgodne z naszymi przewidywaniami bazującymi na masie ciała, a uzyskane dane potwierdzają anatomiczne i biomechaniczne modele funkcjonowania układu krążenia tak dużych zwierząt, dodaje uczony.
      Uzyskane dane wskazują, że serce płetwali błękitnych pracuje blisko granicy wydajności, co może wyjaśniać, dlaczego zwierzęta te nie wyewoluowały w jeszcze większe. W zanurzeniu u płetwala błękitnego występuje bardzo powolna akcja serca (bradykardia), a w wynurzeniu serce bije z niemal maksymalną prędkością (tachykardia), co pozwala na dokonanie wymiany gazowej i powrót krwi do wszystkich tkanek, gdy zwierzę znajduje się na powierzchni. Tego typu badania pozwalają nam sprawdzić fizjologiczne granice związane z rozmiarami ciała, dodaje Ponganis.
      Zwierzęta, których organizmy działają na takich fizjologicznych ekstremach, pozwalają nam zrozumieć biologiczne ograniczenia rozmiarów. Mogą być też szczególnie wrażliwe na zmiany środowiska wpływające na ich źródła pożywienia. Zatem takie badania mogą być istotne dla naszych wysiłków na rzecz zachowania zagrożonych gatunków, stwierdza główny autor badań, profesor Jeremy Goldbogen.
      Przed 10 laty Ponganis i Goldbogen dokonali pomiarów tętna u nurkującego pingwina cesarskiego i zaczęli się zastanawiać, czy uda się to wykonać w przypadku płetwala błękitnego. Prawdę mówiąc, wątpiłem w to. Musielibyśmy znaleźć płetwala, umieścić urządzenie w odpowiednim miejscu, musiałoby mieć ono dobry kontakt z jego skórą, a przede wszystkim musiałoby działać i rejestrować dane, mówi Goldbogen.
      Naukowcy wiedzieli, że ich urządzenie dobrze działa na mniejszych waleniach przetrzymywanych w niewoli, ale płetwal błękitny to zupełnie inna historia. Przede wszystkim nie odwróci się on na grzbiet, by umożliwić przyczepienie urządzenia. Ponadto od strony brzusznej skóra płetwala przypomina miech akordeonu i silnie się rozciąga podczas jedzenia, więc urządzenie rejestrujące z łatwością mogło się odczepić.
      Lata przygotowań przyniosły jednak dobry skutek. Urządzenie udało się dobrze umocować już za pierwszym razem. A zarejestrowane dane pokazały, jak pracuje serce płetwala.
      Okazało się, że gdy zwierzę nurkuje, jego serce zwalnia średnio do 4–8 uderzeń na minutę. Najwolniejsze zarejestrowane tempo wyniosło 2 uderzenia na minutę. Gdy badany płetwal znalazł się na największej zarejestrowanej głębokości – 184 metrach – gdzie pozostawał przez 16,5 minuty i żerował, jego puls wzrósł do około 5 uderzeń na minutę, a następnie znowu zwolnił. Gdy zwierzę się najadło i zaczęło wynurzać, jego serce przyspieszyło. Największe tempo, 25–37 uderzeń na minutę, osiągnęło na powierzchni podczas oddychania.
      Uzyskane wyniki były nieco zaskakujące, gdyż najwyższe tętno niemal przekraczało wyliczenia oparte na modelach, a tętno najniższe było o 30–50 procent wolniejsze niż mówiły przewidywania. Naukowcy sądzą, że zaskakująco wolne tętno można wyjaśnić elastycznym łukiem aorty, który powoli się kurczy, zapewniając dodatkowy przepływ krwi pomiędzy uderzeniami serca. Z kolei zaskakująco szybkie tempo bicia serca na powierzchni można tłumaczyć jego ruchem i kształtem, które powodują, że ciśnienie podczas poszczególnych skurczów nie zakłóca przepływu krwi.
      Patrząc na badania z szerszej perspektywy, wyjaśniają one, dlaczego nigdy nie pojawiło się zwierzę większe od płetwala błękitnego. Jeszcze większe ciało ma tak duże potrzeby energetyczne, że przekraczałoby to możliwości serca.
      Naukowcy już planują kolejne badania. Chcą np. dodać do swojego urządzenia akcelerometr, by sprawdzić, jak różne aktywności płetwala wpływają na tempo kurczenia się jego serca. Spróbują też zbadać inne wieloryby.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwa białka - receptory glikokortykoidów (ang. glucocorticoid receptor, GR) i mineralokortykoidów (ang. mineralocorticoid receptor, MR) - wspierają się wzajemnie, by utrzymać serce w dobrym zdrowiu. Gdy sygnalizacja między nimi zostaje zaburzona, u myszy rozwija się choroba serca.
      Wyniki, które ukazały się w piśmie Science Signalling, mogą zostać wykorzystane do opracowania związków terapeutycznych dla osób z grupy podwyższonego ryzyka zawału.
      Stres zwiększa ryzyko zgonu z powodu niewydolności serca, bo nadnercza wytwarzają wtedy kortyzol. Kortyzol wywołuje reakcję walcz lub uciekaj i wiąże się z receptorami GR i MR w różnych tkankach ciała, by m.in. ograniczyć stan zapalny.
      Gdy poziom kortyzolu we krwi jest zbyt wysoki przez dłuższy czas, mogą się rozwinąć różne czynniki ryzyka chorób serca, w tym podwyższony poziom cholesterolu i cukru czy nadciśnienie.
      Dr Robert Oakley zidentyfikował źle działające GR w latach 90., gdy jako student pracował z dr. Johnem Cidlowskim na Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill. Krótko po tym odkryciu inni naukowcy stwierdzili, że ludzie z ponadprzeciętną liczbą zmienionych receptorów GR są bardziej narażeni na choroby serca. Opierając się na tych wynikach, Oakley i Cidlowski testowali szczep myszy pozbawionych sercowych GR. U zwierząt dochodziło do powiększenia serca, a przez to do jego niewydolności i zgonu. Kiedy naukowcy z NIEHS (National Institute of Environmental Health Sciences) wyhodowali szczep myszy bez sercowych MR, serca gryzoni działały normalnie.
      Oakley i Cidlowski zaczęli się więc zastanawiać, co się stanie, gdy w tkance serca brakować będzie obu receptorów. Naukowcy przypuszczali, że zwierzęta po podwójnym knock-oucie genowym będą miały podobne lub poważniejsze problemy z sercem jak myszy bez GR. Ku naszemu zaskoczeniu, serca były [jednak] oporne na chorobę - opowiada Oakley.
      Cidlowski podkreśla, że u myszy tych nie zaszły zmiany genowe, które doprowadziły do niewydolności serca u gryzoni pozbawionych GR, a jednocześnie zaszły korzystne zmiany w działaniu genów chroniących serce. Choć ich serca działały prawidłowo, w porównaniu do serc bez receptorów MR, były one nieco powiększone.
      Sugerujemy, że skoro GR i MR współpracują, lepszym podejściem [do leczenia ludzi z chorobami serca] będzie produkowanie leków działający nie na jeden, ale na dwa receptory naraz - podsumowuje Cidlowski.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkryliśmy silny związek pomiędzy większą sprawnością oddechowo-krążeniową a mniejszym ryzykiem ataku serca i dusznicą bolesną, mówi Bjarne Nes z Norweskiego Instytutu Nauki i Technologii (NTNU). Badania Norwegów zostały opublikowane w European Heart Journal.
      Nawet wśród ludzi, którzy wydają się całkowicie zdrowi, 25% najbardziej sprawnych fizycznie jest narażonych na dwukrotnie mniejsze ryzyko ataku serca niż 25% najmniej sprawnych, dodaje Nes.
      W latach 2006–2008 naukowcy zbadali sprawność krążeniowo-oddechową 4527 kobiet i mężczyzn. Żadna z badanych osób nie cierpiała na żadną chorobę układu krążenia, nowotwór ani nie miała podwyższonego ciśnienie. Przez kolejne 10 lat większość z tych osób było uważanych za ludzi o niskim ryzyku wystąpienia chorób układu krążenia. Mimo to do roku 2017 u 147 uczestników badania nastąpił atak serca lub zdiagnozowano dusznicę bolesną. To wskazuje, że tętnice wieńcowe tych osób zostały znacznie zwężone lub całkowicie zablokowane.
      Naukowcy analizowali pacjentów pod kątem poziomu sprawności fizycznej ich układu oddechowo-krążeniowego w porównaniu z osobami tej samej płci i w tym samym wieku. Okazało się, że im większa sprawność, tym mniejsze ryzyko wystąpienia problemów.
      W przeciwieństwie do autorów poprzednich badań Norwegowie nie ograniczyli się do wyliczania sprawności fizycznej czy poleganiu na tym, co pacjenci mówili im o własnej aktywności fizycznej, ale przebadali ich pod kątem maksymalnego pobierania tlenu przez organizm. To najbardziej precyzyjna metoda oceny sprawności, mówi Bjarne Nes.
      Badania sugerują, że nawet niewielkie zwiększenie sprawności fizycznej znacząco zmniejsza ryzyko ataku serca i duszności bolesnej. Na każdy 3,5-punktowy wzrost sprawności odnotowano 15-procentowy spadek ryzyka zachorowania. To powinno zachęcić ludzi do treningu jako środka zapobiegającego chorobie. Kilka miesięcy regularnych ćwiczeń na poziomie, który pozbawia nas oddechu to dobry sposób na zmniejszenie ryzyka problemów sercowo-naczyniowych, stwierdza inny autor badań, Jon Magne Letnes.
      Nawet jeśli ktoś nigdy nie był w dobrej kondycji, to ćwiczenia mu pomogą. Wydaje się, że nie istnieje górny limit ćwiczeń powyżej którego nie odnosimy już korzyści, komentuje profesor Sanyaj Sharma z Wielkiej Brytanii. Uczony ten jest dyrektorem medycznym Maratonu Londyńskiego i jednym z najwybitniejszych na świecie ekspertów od medycyny sportu i chorób serca.
      Naukowcy z NTNU opracowali też i udostępnili w sieci kalkulator sprawności fizycznej. Można go znaleźć na stronie ich uczelni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Coraz częściej mówi się o rezygnacji ze zmian czasu na letni i zimowy. Swoje trzy grosze do toczącej się dyskusji dorzucili psycholodzy z USA i Singapuru. Stwierdzili, że doroczna zmiana czasu na letni i związane z nią skrócenie czasu snu powodują, że podczas pracy ludzie przez dłuższy niż zwykle czas błądzą po witrynach internetowych niezwiązanych z ich zajęciem (ang. cyberfloating).
      W porównaniu do wcześniejszych i późniejszych poniedziałków, w poniedziałek po zmianie czasu na letni ostro wzrasta liczba wyszukiwań dotyczących rozrywki. Zespół prof. D. Lance'a Ferrisa z Penn State analizował 6-letnie dane z Google'a.
      Naukowcy uważają, że w wyniku skrócenia czasu snu (średnio o 40 minut) pracownicy w mniejszym stopniu kontrolują swoje zachowanie i przejawiają silniejszą tendencję do błądzenia po Sieci albo wykorzystują ją do celów osobistych.
      Ferris i inni przeprowadzili także eksperyment laboratoryjny. Ochotnicy mieli wysłuchać nudnego wykładu online. Akademicy monitorowali, jak dobrze spali poprzedniej nocy. Okazało się, że im krócej odpoczywali, tym częściej serfowali po Internecie w czasie, gdy powinni słuchać wykładu. Podobnie działały przerwy w śnie. Każda wyrwana ze snu godzina oznaczała średnio 8,4 min cyberbłądzenia.
      Psycholodzy podkreślają, że choć parę minut wydaje się błahostką, wcale tak nie jest, zważywszy, że aż 1/3 krajów świata stosuje przejście na czas letni. Wynikające ze skoku błądzenia po Internecie straty globalnej produktywności mogą być zawrotne.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skąd pingwiny cesarskie (Aptenodytes forsteri) wiedzą, ile czasu spędziły już pod wodą? Wygląda na to, że ogranicza je liczba machnięć skrzydłami, a konkretnie kumulacyjna praca mięśni. Dr Kozue Shiomi z Uniwersytetu Tokijskiego ustalił, że przed wynurzeniem ptaki wykonują średnio 237 uderzeń skrzydłami.
      Japończycy od początku przypuszczali, że pingwiny decydują, kiedy zakończyć jedzenie i wychynąć na powierzchnię, bazując na mocy zapewnianej przez mięśnie dzięki zaczerpniętemu przed nurkowaniem powietrzu.
      Kozue i inni wykorzystali dane ze swoich wcześniejszych wypraw. Przeanalizowali ponad 15 tys. pingwinich nurkowań w wykonaniu 10 swobodnie poruszających się ptaków i 3 osobników, które musiały korzystać z przerębli.
      Pomiar czasu wykazał, że wolno nurkujące pingwiny zaczynały się wynurzać po upływie nieco ponad 5 min (5,7 min). Ptaki korzystające z otworów w lodzie nurkowały często dłużej, lecz gdy w oparciu o przyspieszenie naukowcy wyliczyli liczbę uderzeń skrzydłami, okazało się, że zawsze oscylowała ona wokół "magicznych" dwustu trzydziestu siedmiu.
×
×
  • Create New...