Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Predyspozycje do przedwczesnego wytrysku są zdeterminowane genetycznie. Neuropsychiatra Marcel Waldinger i farmaceuta Paddy Janssen z Uniwersytetu w Utrechcie zidentyfikowali winnego – wersję genu 5-HTTLPR. Kontroluje on ilość i aktywność wydzielanej serotoniny, która z kolei wpływa na czas, po jakim dochodzi do ejakulacji (Journal of Sexual Medicine).

Holendrzy zebrali grupę 89 mężczyzn uskarżających się na przedwczesny wytrysk i 92 zdrowych panów. Ich partnerki mierzyły czas między osiągnięciem wzwodu a wytryskiem za pomocą stopera.
Okazało się, że u tych pierwszych w części mózgu związanej z wytryskiem występuje obniżona aktywność serotoniny. Sygnał dotyczący podniecenia nie jest więc właściwie przewodzony.

Gen 5-HTTLPR występuje w 3 wersjach: LL, SL i SS. Wersja LL jest związana z najszybszym wytryskiem. Panowie, których natura wyposażyła właśnie w nią, szczytują 2 razy prędzej niż mężczyźni z wersjami SS i SL.

Naukowcy mają nadzieję, że ich odkrycia przyczynią się do opracowania terapii genowej. Wyniki studium odnoszą się do mężczyzn, którzy zawsze mają przedwczesny wytrysk (od pierwszego kontaktu seksualnego), a nie do pacjentów, u których problem pojawił się na późniejszych etapach życia – podkreśla Waldinger.

Share this post


Link to post
Share on other sites

moim zdaniem jeden fragment tekstu powinien byc ujety tak:

 

92 "zdrowych panów"

Share this post


Link to post
Share on other sites

pewnie przodkowie byli "jebakami" rozrodowymi, jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, wiec wytrysk był wcześniej i wcześniej, no i tak się zapisało w genach... no i oczywiście tak zostało :-)

 

ot taki mój wywód, co za dużo to nie zdrowo, może nie dla ówczesnego przodka co dla następnych pokoleń xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie do końca się zgodzę z tą tezą. Przedwczesny wytrysk = spadek prawdopodobieństwa orgazmu u kobiety = spadek szansy na skuteczne zapłodnienie. Skurcze dróg rodnych są bardzo pomocne w przenoszeniu nasienia do jajowodu. Poza tym już nie przesadzajmy - te parę minut przyśpieszenia nie robi aż tak wielkiej różnicy, bo i tak szybko by się wyrobiło limit dzienny ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

a ja slyszalam ze cwiczenie czyni mistrza. czyli tzreba trenowac jesli facet ma problem z przedwczesnym wytryskiem

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja widziałem takie fajne poduszki, które działają wydłużająco na stosunek. Gdy jest nam zbyt przyjemnie wystarczy spojrzeć obok wybranki/wybranka na poduszkę i zobaczyć na niej zdjęcie teścia/teściowej, aby nam troszkę emocje opadły ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

sex z tesciowa?! coz to za okrotna metoda

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja slyszalam ze cwiczenie czyni mistrza. czyli tzreba trenowac jesli facet ma problem z przedwczesnym wytryskiem

 

Mozna trenowac tzw. zwieracz, to pomoga w utrzymaniu nasienia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe kto ten zwieracz ma trenować :)

Zwieraczem np. mozesz uniesc penisa :(

To nim potrafisz wstrzymac siku ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

cos jak miesnie kegla u kobiet?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zagłębiałem się tak bardzo we własną fizjologię... widać że jeszcze sporo przede mną ;)

A wracając do tematu - to wydaje mi się że coś za coś. Jedni nie potrafią długo wytrzymać w miłosnym uścisku partnerki, a inni nie potrafią na chybcika :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

;D ;D Proponuję Panom przy sikaniu zaciskać zwieracz i puszczać , niektórzy osiągają 50 działek na jedeno sikanie - gwarantuje to w miarę systematyczne ćwiczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wielkie wątpliwości odnośnie metodologii tych badań. Włącza się w to ewolucję, a jednocześnie jest to na bakier ze sprawami kulturowymi. W kwestii ewolucji nie wydaje się istotnym czas potrzebny na ejakulację. Można nawet spekulować, że im szybciej - tyum lepiej. Bo "podczas" może nam np. tygrys szablozębny na plecy skoczyć. Stanowczo uważam, że interesem ewolucji jest "jak najszybciej". Jest okazja - no to wio!

Natomiast zupełnie innym problemem jest sfera seksualna człowieka, podzielona pomiędzy obie płcie. Tu ewolucja ma swoje tajemnice. Obecne uwarunkowania seksualności kobiet różnią się chyba znacznie od pierwotnych. Obecnie są one bardziej kierowane na doznania, a nie efekty związane ściśle z ewolucją. W ten sposób stroną "aktywnie atakującą" stają się kobiety. Problemów jest tu z pewnością więcej, w tym związanych z anatomią windowaną do roli sprawczej. Co jest oczekiwaniem u "krzyżyka", a co jest oczekiwaniem u "strzałki"?

Chciałbym przy tym zauważyć, że problem wcześniejszego wytrysku nie może być inaczej identyfikowany, tylko jako empiria. Nie ma w tym zatem elementu doboru, mającego znaczenie ewolucyjne. O rezultacie dowiadują się zainteresowani (a zwłaszcza zainteresowane) dopiero "po". Oznacza to działanie elementu przypadkowego, a ten jest określany rozkładem frekwencji w całej populacji. Nie uważam zatem, aby te badania zostały wykonane w sposób perfekcyjny. Wnioski zaś można wyciągać różne - zależnie od przyjętych założeń.

Zwracam uwagę zwłaszcza na to, że zarówno sam projekt badań, jak też wyciągane wnioski wydają się być pod silną presją kulturową. To zaś wymaga wielkiej ostrożności w odnoszeniu tego do kwestii ewolucyjnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wszystko tak naprawde jest zalezne, od tego ile zmagazynowanego jest nasienia, mowiac prosciej jak sie go nie spuszczalo przez miesiac, to nic dziwnego, ze przy pierwszym kontakcie z kobieta, cala krew splywa na dol a jadra robia sie nabrzmiale jak arbuzy.

Przeciez sam organizm po dlugim magazynowaniu potrafii sie uwolnic z nasienia chocby podczas snu.

 

Tak, ze wystarczy sobie zjechac na recznym przed stosunkiem z kobieta i stajesz sie ogierem walczacym przez pol nocy.

 

Druga sprawa dziwi mnie nazwa tematu, otoz przedwczesnym wytryskiem chyba sie nazywa motyw kiedy, pewna czesc nasienia wycieka przed orgazmem, czyz nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      U mężczyzn zespół choroby postorgazmicznej (ang. post orgasmic illness syndrome, POIS) z grypopodobnymi objawami - m.in. gorączką, katarem i silnym zmęczeniem - które zawsze pojawiają się po wytrysku, jest najprawdopodobniej wywołany alergią na własną spermę.
      Syndrom jest opisywany w literaturze medycznej już od 2002 r. Nadal pozostaje jednak owiany tajemnicą. Jest na tyle rzadki, że większość lekarzy rodzinnych nigdy o nim nie słyszała. Na szczęście profesor Marcel Waldinger z Uniwersytetu w Utrechcie opublikował ostatnio w Journal of Sexual Medicine wyniki dwóch badań na temat POIS. Dzięki temu wiadomo, że utrzymujące się niekiedy nawet do tygodnia symptomy nie mają, jak to często zakładano, podłoża psychicznego. W grę wchodzi raczej reakcja autoalergiczna na nasienie. Skoro tak, dobrą metodą leczenia zespołu choroby postorgazmicznej powinno być odczulanie.
      Na potrzeby studiów zespół Waldingera zebrał grupę 45 Holendrów ze zdiagnozowanym POIS. Nie byli chorzy, gdy masturbowali się bez ejakulacji, ale gdy tylko dochodziło do uwolnienia plemników, ich samopoczucie stawało się złe, czasem w ciągu zaledwie kilku minut. W badanej grupie 33 mężczyzn zgodziło się na przeprowadzenie testów skórnych z wykorzystaniem własnego rozcieńczonego ejakulatu. U 88% (29 ochotników) wystąpiła reakcja alergiczna w postaci rumienia.
      W ramach drugiego studium profesor poddał odczulaniu dwóch mężczyzn. Brali oni podskórne zastrzyki z nasienia. Zaczynano od bardzo rozcieńczonego ejakulatu, potem próbki były coraz bardziej stężone. Po roku i 3 latach takiej terapii zaobserwowano znaczne zmniejszenie nasilenia objawów POIS. Na dalszych etapach badań w odczulaniu uczestniczy większa próbka chorych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzy lata temu genetycy odkryli wersję genu, która aż o 2/3 zwiększa ryzyko otyłości. Okazuje się jednak, że allel FTO (od ang. fat mass and obesity associated), który najczęściej występuje u osób pochodzenia europejskiego, wiąże się także z utratą tkanki mózgowej.
      Naukowcy już wcześniej zauważyli, że otyłe starsze osoby częściej niż szczupli rówieśnicy cierpią na demencję, a objętość ich mózgów jest mniejsza. Przypisywano to jednak miażdżycy naczyń, która miała ograniczać dopływ krwi do mózgu. Tymczasem wariant FTO może oddziaływać na ten narząd bezpośrednio.
      Zespół profesora Paula Thompsona z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles posłużył się rezonansem magnetycznym. Dzięki temu stworzono trójwymiarowe mapy mózgu 206 zdrowych dorosłych w wieku od 70 do 80 lat. Pochodzili oni z 58 okolic USA. Badania przeprowadzono w ramach 5-letniego studium Alzheimer's Disease Neuroimaging Initiative.
      W mózgach nosicieli allelu FTO stale wykrywano mniej tkanki mózgowej. Osoby z wadliwą wersją genu miały średnio o 8% mniej tkanki w płatach czołowych, które zarządzają naszymi planami oraz działaniami, i aż o 12% mniej w płatach potylicznych, odpowiadających za widzenie. Co więcej, zaobserwowanych różnic nie można było bezpośrednio przypisać innym czynnikom związanym z otyłością, np. stężeniu cholesterolu, cukrzycy czy wysokiemu ciśnieniu krwi.
      Rezultaty są ciekawe. Jeśli masz złą wersję FTO, twoja waga wpływa na mózg negatywnie, powodując utratę tkanki. Jeśli jednak nie jesteś nosicielem FTO, wyższa masa ciała nie przekłada się na mózgowe deficyty. W rzeczywistości nie ma z tym nic wspólnego. To bardzo tajemniczy i szeroko rozpowszechniony gen – wyjaśnia Thompson. Amerykanin podkreśla, że jakakolwiek utrata tkanki mózgowej zwiększa ryzyko deterioracji funkcjonalnej. Gen dzieli więc świat na dwa obozy: tych, którzy mają allel FTO, i tych, którzy go nie mają.
      Thompson uważa, że można skutecznie zawalczyć z "przeznaczeniem", prowadząc zdrowy tryb życia. Naukowcy również zyskują na tym odkryciu, ponieważ mogą zaprojektować precyzyjniej działające leki przeciw demencji.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Miłośnicy palenia marihuany mogą się spotkać w życiu z nie lada paradoksem. Okazuje się bowiem, że ich życie erotyczne jest bujniejsze niż u reszty populacji, lecz ich nałóg jest jednocześnie powiązany ze... zwiększoną częstotliwością zaburzeń funkcji seksualnych. 
      Niespodziewane wyniki są efektem telefonicznej ankiety przeprowadzonej wśród 8656 Australijczyków w wieku o 16 do 64 lat. Z zebranych informacji wynika, że w ciągu roku poprzedzającego wywiad marihuanę stosowało 8,7% osób: 11,2% mężczyzn i 6,1% kobiet. Jak nietrudno przewidzieć, aktywnymi palaczami były głównie osoby stosunkowo młode, tzn. w wieku poniżej 36 lat.
      Pytania dotyczące życia seksualnego palaczy przyniosły dość zaskakujące odpowiedzi. Jak się okazuje, mężczyźni z tej grupy mają znacznie więcej partnerów, o czym świadczy dwukrotnie wyższy odsetek osób posiadających przynajmniej dwoje partnerów seksualnych w ciągu roku poprzedzającego badanie. Co ciekawe jednak, w porównaniu do populacji ogólnej miłośnicy trawki aż czterokrotnie częściej uskarżali się na problemy z osiąganiem orgazmu, a także, paradoksalnie, trzykrotnie częściej cierpieli z powodu przedwczesnego wytrysku.
      Nieco inaczej sytuacja wyglądała w przypadku kobiet. Co prawda nie uskarżały się one na brak satysfakcji z życia seksualnego, lecz aż siedmiokrotnie częściej wykrywano u nich choroby przenoszone drogą płciową. Zgadza się to z wynikami badań prowadzonych w ostatnich latach, z których wynika, że stosowanie marihuany jest skorelowane ze znacznie bardziej liberalnym podejściem do seksu.
      Jedyne, czego wciąż nie udaje się dowieść naukowcom, to zidentyfikowanie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy paleniem marihuany i zmianami w życiu seksualnym. Sami naukowcy zajmujący się tym problemem podkreślają, że nie spodziewają się odnalezienia prostej zależności pomiędzy tymi dwoma zjawiskami. Ich zdaniem, wzajemne powiązanie tych dwóch czynników jest bardziej złożone.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie, którzy są wiecznymi optymistami i nigdy nie powiedzą, że szklanka jest do połowy pusta, to prawdziwi szczęściarze. Okazuje się bowiem, że natura wyposażyła ich w warianty genu, związane z tendencją do unikania negatywnych obrazów i zwracania uwagi na pozytywne informacje. To coś w rodzaju genetycznych różowych okularów.
      Badacze z Uniwersytetu w Essex uważają, że ich odkrycie pozwala wyjaśnić, czemu niektórzy są tak odporni na stres, a inni w ogóle sobie z nim nie radzą. Brytyjczycy zebrali grupę 97 zdrowych ochotników. Udało im się wykazać, że posiadacze pewnego zestawu wariantów genu transportera serotoniny upodobali sobie pozytywne obrazy, a trzymali się z dala od tych o negatywnym wydźwięku emocjonalnym. 5-HTTLPR odpowiada za mózgowy poziom serotoniny – neuroprzekaźnika odgrywającego ważną rolę w regulacji nastroju. Każdy człowiek może mieć 1) parę krótkich wersji tego genu (SS), 2) parę długich wariantów (LL) lub 3) po jednym allelu z każdego rodzaju (SL). Przedstawiciele drugiej grupy przejawiają owe zacięcie optymistyczne.
      Wykazaliśmy po raz pierwszy, że wariant genu może być związany z tendencją do ustawicznego spoglądania na życie z humorem. To kluczowy mechanizm, który leży u podłoża odporności na stres. Brak ochrony w innych konfiguracjach genomu [czyli w obecności allelu S: SS i SL] prowadzi do podwyższonej lękowości i depresyjności – podsumowuje profesor Elaine Fox.
      Na początku wolontariusze uczestniczyli w badaniu wybiórczej uwagi. Pokazywano im pary slajdów z obrazami zaczerpniętymi ze standardowego testu International Affective Picture Set: jeden z nich był pozytywny (np. o wydźwięku erotycznym) lub negatywny (groźny pająk, ktoś myślący o samobójstwie), a drugi neutralny. Psycholodzy sprawdzali, na co kieruje swoją uwagę dana osoba. Od wszystkich pobrano też i przeanalizowano próbki DNA.
      Obecnie zespół Fox próbuje określić, czy modyfikowanie czyjegoś nastawienia może wzmocnić odporność na negatywne bądź zagrażające wydarzenia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przedstawiciele firmy Plethora Solutions Holdings, specjalizującej się w produkcji leków stosowanych w urologii, zakończyli właśnie trzecią fazę badań klinicznych nowej terapii zapobiegającej przedwczesnemu wytryskowi. Opracowanym środkiem może być zainteresowanych aż 30% aktywnych seksualnie mężczyzn.
      Opracowany lek, noszący nazwę kodową PSD502, jest w rzeczywistości mieszaniną dwóch leków, lidokainy oraz prilokainy, stosowanych wcześniej jako środki o lokalnym działaniu znieczulającym. Nowy preparat jest nanoszony miejscowo w formie aerozolu, a jego działanie zaczyna się już po pięciu minutach od aplikacji. Przeprowadzone w Europie badania kliniczne potwierdzają, że wywiera on znaczący wpływ na czynności seksualne mężczyzn cierpiących na przedwczesny wytrysk (ejakulację).
      Przeprowadzone testy należały do tzw. trzeciej fazy badań klinicznych, co oznacza, że wykonano je w wielu ośrodkach jednocześnie z zachowaniem uznanych powszechnie reguł gwarantujących rzetelność uzyskanych wyników.
      Mężczyzn biorących udział w eksperymencie rozdzielono losowo do dwóch grup. W pierwszej z nich, liczącej trzystu mężczyzn, przyjmowano PSD502, zaś w drugiej panowie przyjmowali placebo, czyli substancję neutralną dla organizmu.
      Zgodnie z regułami obowiązującymi podczas tego typu analiz, ani osoby odpowiedzialne bezpośrednio za podanie leku, ani sami pacjenci nie wiedzieli, czy aplikowany jest prawdziwy lek, czy tylko substancja neutralna.
      Po dwunastu tygodniach terapii wyniki badania oceniano w oparciu o trzy skale: jedną mierzącą czas, o jaki opóźnia się ejakulacja w czasie stosunku wewnątrzpochwowego (ang. Intra-vaginal Ejaculation Latency Time - IELT), a także o tzw. wskaźnik przedwczesnej ejakulacji (ang. Index of Premature Ejaculation - IPE), składający się z oceny dwóch osobnych parametrów: kontroli nad własnymi reakcjami oraz subiektywnego poczucia satysfakcji.
      Testy PSD502 wykazały, że pomaga on poprawić wszystkie trzy badane parametry. Czas opóźnienia ejakulacji wzrósł z jednej minuty do czterech, zaś poszczególne elementy testu IPE wzrosły o siedem oraz sześć punktów na szesnastopunktowej skali. Dla porównania, poprawa wyniku badania IPE o dwa punkty jest uznawana za istotna z klinicznego punktu widzenia.
      Bezpieczeństwo leku można uznać za wysokie. Zaledwie 2,6% pacjentów uskarżało się na pojawienie się związanych z terapią działań niepożądanych (w grupie "leczonej" placebo analogiczny efekt pojawił się u 1% panów). Co więcej, nie stwierdzono jakichkolwiek niekorzystnych objawów poza miejscem podania. O bezpieczeństwie leku może także świadczyć fakt, że po zakończeniu badań (i poinformowaniu panów przyjmujących lek, że rzeczywiście otrzymywali PSD502) aż 265 spośród 300 pacjentów zdecydowało się na wzięcie udziału w kolejnej, trwającej tym razem dziewięć miesięcy, serii testów.
      Obecnie nie istnieje ani jedna zarejestrowana terapia przedwczesnego wytrysku. Co prawda próbuje się np. dodawać do prezerwatyw środki znieczulające, lecz żadna z tych metod nie przeszła pełnego procesu pozwalającego na jej stosowanie w lecznictwie. Stwarza to ogromną okazję dla firm farmaceutycznych, gdyż problem "zbyt wczesnego kończenia" dotyka w krajach rozwiniętych aż 25-30% aktywnych seksualnie mężczyzn.
      Specjaliści z Plethora Solutions Holdings czekają obecnie na zakończenie analogicznych testów klinicznych prowadzonych w Stanach Zjednoczonych. Od ich wyniku może zależeć powodzenie procesu rejestracji leku oraz jego wprowadzenia na rynek.
×
×
  • Create New...