Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Samochody z wyciszonym wnętrzem dają kierowcy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Mark Horswill i Annaliese Plooy z Uniwersytetu w Queensland zauważyli, że w takich okolicznościach ludzie sądzą, że jadą wolniej niż w rzeczywistości (Perception).

Tworzenie jak najcichszych aut jako główna zasada projektowania motoryzacyjnego to de facto prawdziwe zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu – przekonuje Horswill. Australijczyk wyjaśnia, że inżynierowie i producenci starają się zmniejszać natężenie hałasu wewnątrz samochodu, ponieważ wychodzą z założenia, że rozprasza on kierowcę, zaburza odbiór muzyki czy przeszkadza pasażerom w oglądaniu filmu.

W ten sposób systematycznie eliminuje się wskazówki, na podstawie których ludzie oceniają rozwijaną prędkość. Przez to zaczynają się czuć bezpieczniej i mają wrażenie poruszania się z mniejszą szybkością. Ale samo zagrożenie, oczywiście, nie znika.

Badacze z Queensland pokazywali ochotnikom dwa nagrania. Ich zadanie polegało na ocenie prędkości. W jednej sytuacji słychać było rzeczywisty hałas, w drugim przypadku jego natężenie zmniejszono o 5 decybeli. Pierwszy scenariusz odpowiadał jeździe niewyciszonym samochodem, w którym otwarto okna, a drugi to przejażdżka dobrym wozem z zamkniętymi oknami.

Kiedy hałas w aucie jest mniejszy, ludzie sądzą, że jadą o jakieś 5 km na godzinę wolniej. Horswill opowiada, że wpadł na pomysł eksperymentu po jeździe luksusowym autem, które wypożyczono kiedyś jego zespołowi badawczemu. Bardzo szybko przekroczyli wtedy dozwoloną prędkość, w dodatku w ogóle o tym nie wiedząc, bo w środku było naprawdę przyjemnie, a ruch prawie niedostrzegalny.

Opisane rezultaty potwierdzają wyniki wcześniejszych badań. W przeszłości Horswill przedstawiał ludziom nagrania sytuacji jazdy samochodem z punktu widzenia kierowcy. Manipulowano dźwiękami słyszanymi wewnątrz, raz je przyciszając, raz podgłaśniając. Ochotników pytano, czy pojechaliby szybciej, czy wolniej od sfilmowanego kierowcy. Jak łatwo się domyślić, gdy dźwięki wyciszano, ludzie chcieli jechać prędzej, a gdy podgłaśniano, wybierali mniejszą prędkość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

to dobrze ze moje autko halasuje. ostatnio podrozowalam z szefem i faktycznie wydawalo mi sie ze jedziemy dziwnie powoli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po zmianie auta, też zauważalnie szybciej jeżdżę. Wcale nie z powodu przesiadki na jakiś szybszy model. Po prostu komfort (ten dźwiękowy też) w aucie się zmienił.

Niebezpieczeństwo zagraża także przechodniom (i zwierzętom) - dawniej przechodząc przez drogę nie musiałem się rozglądać. Na takiej spokojnej dzielnicy, nadjeżdżające auta było słychać ze 100 metrów. Dzisiaj niestety muszę się już rozglądać na boki - nic mnie nie ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ameryki to oni nie odkryli, każde dziecko, które gra w gry komputerowe powie, że jeśli zmniejszy głośność systemu audio to ma większe szanse wygrać wyścig, bo odnosi wrażenie, że jedzie wolniej. Hehe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielkie odkrycie to to nie jest. Nie uwzględnili dodatkowych czynników które również mają na to wpływ. Zazwyczaj w luksusowych samochodach (tych dobrze wyciszonych) montowane są mocne silniki co dodatkowo przyczynia się do szybszego nabierania prędkosci czy ogólnie szybszej jazdy. Ponadto nowe samochody posiadają coraz to mniejsze powieszchnie oszklone co prowadzi do złudzenia bezpieczeństwa w samochodach (jesteśmy otoczani ''bezpiecznym'' wnętrzem pojazdu). Uważam również że pewne stereotypy powodują iż ludzie pozwalają sobie na szybszą jazde (np w Szwecji stwierdzono kiedyś, że najczęściej przekraczają prędkość kierowcy prowadzący samochody Volvo, które uważa się powszechnie za bardzo bezpieczne).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jeden z nas doswiadczyl tego zjawiska.

Pamietam kiedys kolega poprosil mnie zebym po niego przyjechal bo sie Upil. Wtedy bylem posiadaczem Opla ktory przy predkosci 110km/h trzasl sie jakby mial sie zaraz rozleciec ;)

Kiedy wsiadlem w jego Nissana 2.0 TD 190KM to jadac sobie spokojnie prosta droga zorientowalem sie ze cisne 180km/h.

Ciary mnie przeszly i momentalnie zwolnilem :)

Nie wyobrazam sobie nowego Mercedesa clasy S gdzie to 250 km/h to nie problem :(

 

Swoja droga kiedys slyszalem taka nowinke, ze pewni naukowcy nagrali dzwiek przy czym w czasie rzeczywistym puszczali go lecz z odwrocona fala co w rezultacie dawalo efekt nakladania sie fal dzwieku prostujac je, co za tym idzie dzwiek byl o wiele slabiej slyszalny.

 

Podobno Mercedes chcial wykorzystac pomysl do nagrywania dzwieku silnika i tym sposobem ulatwiajac sobie wyciszanie "warkotu" wewnatrz samochodu.

Nie wiem czy pomysl doszedl do skutku ale to by bylo dopiero niebezpieczne, jedziesz dajmy na to 250 km/h a w srodku tak jakbys stal w miejscu, minimalny poziom halasu doslownie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O tym tłumieniu fal też słyszałem, ale zastanawia mnie, jak miałoby to działać.

 

Jeżeli w real-time, chciałbym zobaczyć układ złożony z mikrofonu, procesora i głośników, który pozwoliłby na tak ekstremalnie szybką pracę.

 

Jeżeli wykorzystywałby samplowane dźwięki, pewnie nie byłby idealnie dopasowany do pracy silnika, przez co mógłby znacznie zakłócać odbiór bodźców dźwiękowych, co mogłoby jeszcze bardziej rozpraszać kierowcę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet jak to pisalem to generalnie sie zastanawialem nad opoznieniem ;) i w ogole nad tym czy choc np. rozmowa wewnatrz samochodu nie klocilaby sie nie jako z odwrotnymi falami.

 

No coz, pisalem tylko tyle co uslyszalem z innego zrodla, kwestie praktyczna pozostawie juz ludziom ktorzy za myslenie biora duze wyplaty :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy wsiadlem w jego Nissana 2.0 TD 190KM to jadac sobie spokojnie prosta droga zorientowalem sie ze cisne 180km/h.

 

hmmm... jakoś nie znam żadnego seryjnego Nissana z 2 litrowym silnikiem który ma 190KM. Chyba żaden producent nieuzyskał z 2 litrowego TDI 190KM  8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie powiedzial ze ten Nissan nie byl po przerobkach, a co do 2.0 TDI, nie wiem moze masz racje, nie znam sie tak bardzo aczkolwiek moj Opel COMBO CDTI 1.9 (z pracy) mial seryjnie 150KM a po przerobkach mial podobno okolo 190KM. No chyba, ze dalem sie pozadnie nabrac. ;)

Z reszta to nie bylo istotne w tym temacie ktory prowdzilismy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

spokojnie prosta droga zorientowalem sie ze cisne 180km/h.

 

moje autko to tylko 130 wyciaga ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

nie wiem czy komus sie przydadza moje niepelne nerki.

 

widzialam to juz.

 

nie jezdze szybciej niz 110. to sama swiadomosc posiadania auta ktore moze wiecej daje sadysfakcje

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jazda samochodem powzyej predkosci 120km/h jest nie oplacalna chyba ze naprwde jedziemy po niemieckich drogach na duzych dystansach.

 

Otoz gdy wezniemy np. odleglosc 30km to jadac 60km/h najzwyklej pokonany ja w 30 min natomiast jadac 120km/h jak prosto sobie policzyc przejdziemy w 15 minut, przy predkosci 3 razy wiekszej 180km/h pokonamy ja o 5 minut szybciej czyli w 10 min.

 

Roznica to tylko 5 min pomiedzy 120km/h a 180km/h natomiast samochod 3-krotnie bardziej sie zuzywa, paliwa leci dwa razy wiecej, a o niebezpieczenstwie jakim niesie ta predkosc juz nie wspomne.

 

Dlatego warto sie zastanowic czy warto dla 5 minut ryzykowac tak wiele.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

lobo- oswieciles mnie. nie bylam swiadoma tak prostej rzeczy.

w drodze do pracy mam odcinek prostej drogi (ok 20km) ktoru ja pzejezdzam przepisowo a jeszcze nie zdazylo mi sie zeby mnie ktos nie wyprzedzil. (to takie moje doswiadczenie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inna ciekawa rzecz na temat ruchu samochodowego jest taka, że w niektórych miejscach zwiększenie przepustowości ulic zyskuje się nie poprzez zwiększenie prędkości maksymalnej, ale przez jej obniżenie. To wymusza płynniejszą jazdę, dzięki czemu dodatkowo oszczędza się sporo paliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szybka jazda nie wynika raczej z oszczędności czasu, a sportowe samochody też nie są produkowane w tym celu ;)

Ja tu podchodze raczej pod katem dojezdzania do pracy:P

Czesto widze te same samochody jadace do tej samej miejscowosci i np. klient jadac taka Corsa '92 co za wszelka cene musi wszystko wyprzedzic jadac 160km/h jest dla mnie istna glupota.

 

Nie wspomne juz kilka innych samochodow co potrafia na zakrecie przeciac podwojna linie ciagla w dodatku wyprzedzajac 3-4 pojazdy a w tym autobus. Taki delikwent kiedys sie nadzieje i zabije takiego mnie co jezdzi rozsadnie i uwaznie bo woli pospac 5 minut dluzej nadrabiajac to potem predkoscia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naturalne drgania samochodu sprawiają, że ludzie stają się coraz bardziej senni. Wpływa to na koncentrację i czujność już po kwadransie za kierownicą.
      Zważywszy, że ok. 20% śmiertelnych wypadków ma związek ze zmęczeniem kierowcy, naukowcy z RMIT University w Melbourne liczą, że ich wyniki zostaną wykorzystane przez producentów samochodów do opracowania foteli wspomagających czujność.
      Prof. Stephen Robinson podkreśla, że dotąd nie rozumiano dokładnie wpływu drgań na kierowców (coraz więcej dowodów wskazywało jednak, że wibracje przyczyniają się do senności).
      Odkryliśmy, że delikatne drgania fotela podczas jazdy usypiają mózg i ciało. Nasze badanie pokazuje, że stałe wibracje o niskiej częstotliwości, czyli takie, jakich doświadczamy, prowadząc samochód czy ciężarówkę, stopniowo powodują senność nawet u osób, które są wypoczęte i zdrowe. Po 15 min [...] senność zaczyna działać. Po 30 min ma już znaczący wpływ na zdolność zachowania koncentracji i czujności.
      W eksperymentach Robinsona i prof. Mohammada Farda wzięło udział 15 ochotników. Przechodzili oni symulację monotonnej jazdy po 2-pasmowej autostradzie. Symulator ustawiano na platformie, która może drgać z różną częstotliwością. Badani przechodzili 2 testy. Raz częstotliwość drgań była niska (4-7 Hz), a raz drgań w ogóle nie było.
      Zmęczenie wywoływane przez drgania psychologicznie i fizjologicznie utrudnia wykonanie zadań, dlatego układ nerwowy musi to kompensować (pojawiają się np. zmiany tętna). Badając zmienność rytmu zatokowego (ang. heart rate variability, HRV), naukowcy mogli więc obiektywnie zmierzyć, jak bardzo ktoś czuł się senny w danym momencie godzinnego testu.
      Okazało się, że objawy senności pojawiają się w ciągu kwadransa. Po 30 min senność jest już znacząca (trzeba sporego wysiłku, by podtrzymać czujność i formę poznawczą). Zmęczenie narasta przez godzinę, osiągając szczyt po 60 min.
      Fard podkreśla, że dzięki większej próbie w przyszłości powinno się udać określić, jak wiek może wpływać na czyjąś podatność na senność wywołaną drganiami. Interesują nas też potencjalne oddziaływania problemów zdrowotnych, np. bezdechu sennego.
      Nasze badania sugerują także, że drgania w pewnych częstotliwościach mają odwrotne działanie i mogą podtrzymywać czujność. Chcemy więc przetestować większy zakres częstotliwości [...].

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W temperaturze 71 stopni Celsjusza można usmażyć jajko, giną bakterie salmonelli, a człowiek doświadcza oparzeń trzeciego stopnia. Taką właśnie temperaturę może osiągnąć deska rozdzielcza samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu. Dwuletnie dziecko pozostawione w takim samochodzie może umrzeć w ciągu godziny.
      Badacze z Arizona State University i University of California San Diego przeprowadzili badania, w ramach których porównywali, jak różna typy samochodów nagrzewają się podczas letnich dni pozostawione w miejscach o różnym stopniu nasłonecznienia i zacienienia. Przeprowadzono też symulację wpływu temperatur w samochodach na pozostawione w nich 2=-letnie dziecko.
      Nasze badanie nie tylko pokazało nam różnice temperatury w samochodach pozostawionych w cieniu i na słońcu, ale wykazało również, że małe dziecko może umrzeć nawet, jeśli samochód, w którym je zostawiliśmy, będzie zaparkowany w cieniu, mówi profesor klimatologii Nancy Selover z Arizona State University. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych umiera średnio 37 dzieci pozostawionych w samochodach.
      Podczas badań wykorzystano dwa identyczne srebrne sedany średniej wielkości, dwa identyczne srebrne małe samochody osobowe i dwa identyczne srebrne miniwany. Podczas gorących letnich dni samochody były parkowane w różnych miejscach i przez różny czas były zacienione i ogrzewane bezpośrednio padającymi promieniami słonecznymi. Badacze o różnych porach dnia mierzyli temperaturę wewnątrz kabiny oraz temperatury na powierzchni różnych elementów pojazdów.
      Okazało się, że w samochodzie zaparkowanym w pełnym słońcu, gdy temperatura na zewnątrz wynosi 37,7 stopnia Celsjusza, po godzinie temperatura w kabinie sięga średnio 46,6 stopnia Celsjusza, temperatura deski rozdzielczej to 69,4 stopnia, temperatura kierownicy to 52,7 stopnia, a temperatura foteli wyniosła 50,5 stopnia. Jeśli samochód zaparkowany był w cieniu, temperatura kabiny była podobna do temperatury otoczenia, deska rozdzielcza rozgrzewała się do 47,7 stopnia, kierownica do 41,6 stopnia,a temperatura siedzeń po godzinie wynosiła 40,5 stopnia Celsjusza. Jak można się było spodziewać, mniejsze samochody nagrzewały się szybciej niż większe.
      Każdy z nas zetknął się z sytuacją, gdy wracał do zaparkowanego samochodu i ledwie mógł dotknąć kierownicy. Wyobraźcie sobie jak to jest być dzieckiem uwięzionym na siedzeniu. A gdy w samochodzie znajduje się człowiek, to oddychając zwiększa wilgotność we wnętrzu pojazdu. Im większa wilgotność, tym organizm trudniej się chłodzi, gdyż pot wolniej odparowuje, mówi Selover.
      O tym, na ile wysoka temperatura jest dla nas śmiertelna, decyduje nasz wiek, waga, stan zdrowia, ubranie i inne czynniki. Nauka nie jest w stanie jednoznacznie przewidzieć, kiedy dziecko dozna udaru cieplnego, jednak większość udarów u dzieci ma miejsce, gdy temperatura organizmu przez dłuższy czas przekracza 40 stopni Celsjusza. Na potrzeby badań użyto cyfrowego modelu temperatury ciała 2-letniego chłopca. Badacze symulowali, co się stanie, jeśli dziecko zostanie zamknięte na godzinę w samochodzie zaparkowanym w pełnym słońcu i na dwie godziny w samochodzie zaparkowanym w cieniu.
      Symulacje wykazały, że w każdym przypadku dochodzi do hipertermii i udaru cieplnego, a uszkodzenia organów wewnętrznych mają miejsce w temperaturach poniżej 40 stopni Celsjusza. Część osób, które w rzeczywistości przeżyły udar cieplny doświadczyła stałych uszkodzeń mózgu i organów wewnętrznych.
      Gene Brewer, profesor psychologii, który nie brał udziału w powyższych badaniach, mówi, że zapomnienie dziecka w samochodzie może przydarzyć się każdemu. Brewer, który specjalizuje się w procesach pamięciowych, był ekspertem w sprawie przeciwko rodzicom, których dziecko zmarło pozostawione w samochodzie. Często w takich przypadkach mamy do czynienia z roztargnieniem rodziców. Kłopoty z pamięcią to poważna sprawa i mogą dotknąć każdego, niezależnie od wieku, płci, pochodzenia, osobowości, klasy społecznej czy innych cech. Z funkcjonalnego punktu widzenia nie ma dużej różnicy pomiędzy zapomnieniem kluczy, a zapomnieniem dziecka w samochodzie, mówi uczony.
      Większość ludzi oddaje się codziennie tym samym rutynowym czynnościom. Tą samą drogą jeżdżą do pracy, wiozą dziecko do tego maego przedszkola, pozostawiają kluczyki od samochodu w tym samym miejscu. Czynności te nie wymagają myślenia. Jeśli rutyna ta zostanie przerwana przez jakieś wydarzenie, na przykład telefon od szefa czy zmianę dni odwożenia dziecka do przedszkola, może dojść do zaburzeń pamięci. Takie zaburzenia nie mają nic wspólnego z dzieckiem. Zdarzają się one, gdyż czyjś mózg musiał pomyśleć o czymś innym i została przerwana rutyna. Zaczynamy nagle myśleć o czymś nowym, a to prowadzi do zapomnienia. Nikt nie ma pamięci doskonałej, wyjaśnia Bewer.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skłaniając ludzi do myślenia w szybkim tempie, można ich zachęcić do podejmowania ryzyka. Amerykańscy psycholodzy uważają, że współczesne filmy o wartkiej akcji czy migające światła w kasynie wywierają na nas taki właśnie wpływ.
      W ramach wcześniejszych badań prof. Emily Pronin z Princeton University wykazała, że można zmienić tempo myślenia i że myślenie w żywszym tempie wprowadza ludzi w dobry nastrój. Wiedząc to, Amerykanka zastanawiała się, czy myśląc szybko, jesteśmy bardziej skłonni podejmować ryzyko. Stąd pomysł na 2 eksperymenty.
      W 1. uczestnicy odczytywali na głos stwierdzenia wyświetlane na ekranie komputera. Prędkość wyświetlania można było kontrolować i czasem była ona 2-krotnie większa od zwykłego tempa czytania, a czasem 2-krotnie mniejsza. Później ochotnicy mieli nadmuchać serię wirtualnych balonów. Każde dmuchnięcie dodawało do banku kolejne 5 centów, jednocześnie zwiększało się jednak ryzyko pęknięcia. Jeśli dana osoba przestawała dmuchać przed pęknięciem, zachowywała zebrane pieniądze. Jeśli nie, ulatniały się one razem z powietrzem z pękniętego balonu. Okazało się, że osoby, które zmuszono do czytania z prędkością większą od przeciętnej, dmuchały dłużej niż reszta i z większym prawdopodobieństwem traciły pieniądze.
      W drugim eksperymencie badani oglądali 3 filmiki wideo. Każdy przedstawiał neutralne sceny - np. wodospady, iguany czy miasta - ale zróżnicowano je ze względu na średnią długość ujęcia. Tempo było więc bardzo duże (jak w klipach muzycznych), średnie (jak w typowym filmie hollywoodzkim) albo plasowało się między nimi. Po obejrzeniu nagrań uczestnicy studium wypełniali kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi prawdopodobieństwa angażowania się w najbliższym półroczu w ryzykowne zachowania, np. seks bez zabezpieczeń. I tym razem stwierdzono, że im większe tempo filmu i myślenia, tym większa skłonność do podejmowania ryzyka.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nevada jest pierwszym stanem w USA, który uchwalił przepisy określające warunki, jakie muszą spełniać automatyczne samochody. Stanowi prawodawcy zdają sobie sprawę, że upłynie wiele lat, zanim tego typu pojazdy trafią na drogi, jednak chcą być przygotowani na tę chwilę.
      Nowe przepisy przewidują, że firmy, które chcą testować na terenie stanu takie samochody muszą wnieść zabezpieczenie w wysokości 1-3 milionów dolarów, szczegółowo opisać plan testów, zdradzić ich lokalizację oraz dostarczyć władzom stanowym wszystkie dane uzyskane podczas prób. Podczas testów w samochodzie muszą przebywać dwie osoby, które powinny mieć możliwość przejęcia kontroli nad samochodem.
      Gdy już automatyczne samochody trafią do rąk klientów, osoby nimi operujące będą musiały posiadać specjalne prawo jazdy, a samochód musi zawierać czarną skrzynkę zbierającą wszelkie dane na temat podróży.
      Przyjęcie nowych przepisów to efekt nacisków m.in. Google’a, który pracuje nad autonomicznymi samochodami. Podobne prace prowadzi m.in. GM, którego Chevrolet Tahoe „Boss“ samodzielnie przejechał 100 kilometrów w ruchu miejskim.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Liczne badania wykazały, że używanie przez kierowców telefonów komórkowych w czasie jazdy znacznie zwiększa ryzyko wypadku. Sama rozmowa oznacza 4-krotnie większe prawdopodobieństwo kolizji, a wysyłanie SMS-ów zwiększa je aż 23 razy.
      Proponowane są usługi i aplikacje mające na celu zmniejszenie niebezpieczeństwa. Wszystkie one mają jednak pewną poważną wadę. Działają wówczas, gdy wykryją, iż telefon znajduje się w poruszającym się pojeździe. A to oznacza, że np. zablokowane mogą zostać również telefony pasażerów.
      Naukowcy z Rutgers University oraz Stevens Institute of Technology pracują nad rozwiązaniem, dzięki któremu możliwe będzie blokowanie tylko telefonu kierowcy, a pasażerowie będą mogli swobodnie korzystać ze swoich urządzeń. Uczeni wpadli na pomysł by skomunikować telefon za pomocą technologii Blutooth z systemem stereo w samochodzie. Stereo wysyła niesłyszalne dla ludzkiego ucha dźwięki, które są odbierane przez mikrofon telefonu. Specjalny algorytm wylicza pozycję telefonu w samochodzie, stwierdzając dzięki temu, czy jest on używany przez kierowcę, czy pasażera.
      Wokół tej technologii budowana jest też cała gama aplikacji pomocniczych. Powstaje na przykład program, który informuje osoby z listy kontaktów kierowcy o tym, że właśnie prowadzi on pojazd. Daje im też możliwość stwierdzenia, że rozmowa jest bardzo pilna i mimo to chcą nawiązać połączenie. Inny pomysł to połączenie systemu wykrywania pozycji telefonu z kalendarzem, dzięki czemu, jeśli w kalendarzu mamy zapisane jakieś spotkanie, na które właśnie jedziemy, będziemy mogli łatwo powiadomić uczestników spotkania, że się spóźnimy. Kierowca powinien mieć możliwość nawiązania połączenia za pomocą jednego przycisku. Bez konieczności wyszukiwania w menu kontaktów - mówi Marco Gruteser.
      Prototypowy system został zaprezentowany w laboratorium w ubiegłym roku, teraz jednak znacznie go udoskonalono. Przede wszystkim został już wbudowany w telefony, zintegrowano go z różnymi aplikacjami, a naukowcy pracują nad uproszczeniem algorytmu tak, by wykrywał położenie telefonu w samochodzie w ciągu 3-4 sekund zamiast obecnych 7-8 sekund.
      Gruteser mówi, że największym minusem systemu jest to, iż bazuje on na technologii Bluetooh. Jest ona niedostępna w znakomitej większości starszych modeli samochodów, a i nie wszystkie nowe są w nią wyposażone. Ponadto różne wymiary kabin samochodowych i różna konfiguracja głośników powodują, że wykrywanie nie działa idealnie. Obecnie system potrafi wykryć kierowcę z 90-procentową dokładnością.
×
×
  • Create New...