Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Specjaliści z Uniwersytetu w Edynburgu informują o opracowaniu prostej i skuteczniej technologii, która pozwoli na znacznie obniżenie kosztów produkcji wielu nowoczesnych leków.

Metoda ma zastosowanie podczas produkcji leków wytwarzanych w żywych komórkach (chodzi głównie o białka terapeutyczne). Istotnym problemem podczas takiego procesu jest następujący po pewnym czasie spadek wydajności syntezy związany z obecnością martwych komórek w naczyniu hodowlanym. Pracujący na szkockiej uczelni naukowcy opracowali prostą metodę, która pozwala na ich usunięcie.

Technologia opiera się na zastosowaniu przeciwciał (immunoglobulin) - białek zdolnych do wiązania się w sposób wybiórczy wyłącznie z określonymi cząsteczkami. W opisywanym eksperymencie użyto przeciwciał skierowanych przeciwko molekułom obecnym na powierzchni martwych i obumierających komórek. Do immunoglobulin przyłączone zostały metalowe grudki pozwalające na ich wydobycie za pomocą magnesu.

Usuwanie martwych komórek jest banalnie proste. Do naczynia hodowlanego dodaje się przeciwciał, a następnie, po okresie inkubacji (oczekiwania na związanie przeciwciał z powierzchnią martwych komórek) przykłada się magnes, który pozwala na usunięcie niepożądanych komórek z płytki hodowlanej. Jak tłumaczy prof. Chris Gregory, jeden z badaczy pracujący nad opracowaniem tej metody, właściwie naśladujemy to, co dzieje się w ciele, gdy wyspecjalizowane komórki "zmiatające" usuwają martwe i nieprawidłowo funkcjonujące komórki. Gdy nie zostają one usunięte, wpływa to negatywnie na zachowanie pozostałych.

Autorzy technologii informują, że jej zastosowanie pozwala na zwiększenie wydajności produkcji pożądanego białka nawet o ponad sto procent. Pozwala ona także na uniknięcie wielu innych zabiegów, które są znacznie bardziej szkodliwe dla zdrowych komórek.

W celu wdrożenia metody do zastosowania w przemyśle założono firmę, nazwaną Immunosolv. Jej działalność została doceniona przez przedstawicieli szkockiej nauki, którzy wsparli ją finansowo nagrodami w ramach dwóch konkursów: Scottish Enterprise's Proof of Concept Programme oraz SMART Award.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow. To jest mniej więcej z tej bajki nad  którą pracuję na uczelni. Tak szczerze to nie grudki tylko nanocząstki. Dwa, jak zabezpieczyli się przed szkodliwym działaniem żelaza w organiźmie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

pffff... ale działa ? A jakby ktoś za pomocą tych kuleczek leczył skutecznie raka, to też by wszyscy mówili "pfff po prostu nowe zastosowanie..." ?? Nikt przed nimi na to wcześniej nie wpadł, ich technologia jest prosta i skuteczna - brawo, brawo i jeszcze raz brawo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
pfff po prostu nowe zastosowanie kuleczek paramagnetycznych / paramagnetic beads

No jasne, ale ktoś musiał na to wpaść ;) Przecież PCR też jest śmiesznie prosty, a mimo to zrewolucjonizował naukę. Złośliwie zapytam: skoto takie "pfff", to dlaczego Ty na to nie wpadłeś i nie będziesz na tym tłukł milionów? :)

 

A to, że technologia jest śmiesznie prosta, jest właśnie wspaniałe - dzieki temu będzie tańsza.

 

jak zabezpieczyli się przed szkodliwym działaniem żelaza w organiźmie?

Mówimy tutaj o hodowli komórkowej, a więc wszystko dzieje się na płytce hodowlanej. Całe żelazo (o ile jest to żelazo, bo tego dokładnie nie napisano :( ) jest usuwane za pomocą magnesu, więc w czym problem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

dlaczego?? bo się tym nie zajmuje, a swoją drogą do głowy by mi nie przyszło że jeszcze taka metoda nie jest opracowana

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i widzisz, właśnie o to chodzi ;) W biotechnologii tak naprawdę mnóstwo patentów to rzeczy niesamowicie proste, tylko ktoś na nie musiał wpaść. Dopiero te śmiesznie proste techniki pozwalają na uprawianie "wielkiej nauki".

Share this post


Link to post
Share on other sites

biotehnologia?? dla mnie nie jest to nastawienie na uprawianie nauki, tylko na wykorzystanie różnych nauk biologicznych w celu osiągnięcia korzyści finansowej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, ze biotechnologia. Każde zastosowanie organizmu żywego lub jego fragmentów dla potrzeb człowieka jest biotechnologią.

 

A co do tego nastawienia - pamiętajmy, że gdyby firmy nie miały motywacji w postaci kasy, nie zależałoby im na dostarczaniu narzędzi ułatwiających naukowcom pracę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak ale to już nie jest poszukiwanie prawdy, pogłębianie wiedzy, tylko nastawienie na zysk. nawet jeśli ma służyć dobru człowieka to tylko jeśli da też pieniądze producentowi, jeśli jest inna metoda leczenia dużo tańsza dla pacjenta... firma będzie wspierała tą na której więcej zarobi... gdzieś tu kończą się szlachetne idee nauki a zaczyna się biznes 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że tak, nie przeczę temu. Ale z drugiej strony dlaczego człowiek, który opracował genialną technologię, miałby być pozbawiony prawa do zarabiania na niej? Pamiętaj, że jeżeli są ludzie (lub organizacje, jak np. NFZ) gotowi płacić te niebotyczne pieniądze, to oznacza to ni mniej, ni więcej, lecz tyle, że są tyle warte. Poza tym kto deklarował, że każdy ma obowiązek być doktorem Judymem? Niektórzy chcą założyć firmę i sprzedawać leki tak samo, jak ekspedientka sprzedaje cukier, a piekarz zarabia na pieczeniu chleba. Wszystko jest regulowane przez rynek i jeśli istnieje popyt, to świadczy to tylko o tym, że kupujący akceptuje warunki zaproponowane przez sprzedającego.

 

Inna sprawa, że badania kliniczne i wszelkie procedury wdrażania leków, odczynników itp. związanych z biologią molekularną są horrendalnie drogie. Koszt wdrożenia pojedynczego leku to nawet do 500 mln dolarów, a patent obowiązuje tylko przez max 20 lat od momentu wynalezienia technologii. Potem trzeba ten lek przetestować (co najmniej 5-7 lat) i zostaje max 15 lat na jego sprzedawanie. Jakoś sobie trzeba odbić te 500 mln (+odbić sobie kasę z utopionych inwestycji - bardzo nieliczne leki przechodzą od wynalezienia do rejestracji i opłacalnej sprzedaży), nie poradzisz na to nic.

 

Jeszcze jedno: gdyby to był taki prosty i oczywisty biznes, wówczas firm farmaceutycznych na świecie byłyby miliony i ceny prędzej czy później by spadły. Tymczasem jakoś nie spadają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

człowiek a właściwie zespół który ją opracował ma prawo do czerpania z niej korzyści majątkowych i temu nie przeczę, wiem również jak wyglądają realia wprowadzania leku/tudzież produktu na rynek. chodzi mi o to że dobro człowieka schodzi na dalszy plan, najważniejszy jest biznes.

inna sprawa że tacy odkrywcy aby coś opatentować to muszą spełniać określone reguły aby otrzymać patent trzeba stworzyć coś nowego, co w prosty sposób nie wynika z obecnie istniejącego poziomu wiedzy, coś co przesuwa granicę poznania całej ludzkości... i pytanie czy odkrywca który coś wymyśla co w prosty sposób wynika z obecnej wiedzy jest odkrywcą?? ja bym miał moralny dylemat patentować coś do opracowania czegoś posłużyła mi wiedza innych z artykułów naukowych, doniesień itd.

a odnośnie firm farmaceutycznych... nie zawsze to co jest dobre dla chorych jest wspierane przez przemysł farmaceutyczny... przykład fagoterapia... skuteczne antybiotyki. dużo lepiej produkować laki które będą przyjmowane przez długi czas, najlepiej całe życie pacjenta i będą chroniły przed postępem choroby lub go spowalniały...

 

jak dla mnie to ma już mało wspólnego z nauką, to już jest przemysł/biznes. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z ostatnim zdaniem. Ja również tego nie popieram i uważam to za nieetyczne, ale przykre realia są takie, że odkrywca ma prawo to robić.

 

Natomiast ochroną patentową można objąć także nowe zastosowania znanych technologii. Opisywana sytuacja idealnie pasuje do tej definicji. Poza tym: czy znasz chociaż jedno odkrycie, które nie opiera się na znanej wcześniej wiedzy? Ja na pewno nie. To oczywiste, że trzeba od czegoś zacząć, by stworzyć coś nowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowy opracował metodę przechowywania danych, która niemal nie zużywa energii. Cyfrowe dane są zapisane na nośniku magnetycznym, który nie potrzebuje zasilania. Cała metoda jest niezwykle szybka i rozwiązuje problem zwiększenia wydajności przetwarzania danych bez zwiększania poboru energii.
      Obecnie centra bazodanowe odpowiadają za 2–5 procent światowego zużycia energii. W czasie ich pracy generowane są olbrzymie ilości ciepła, które wymagają dużych ilości energii przeznaczonej na chłodzenie. Problem jest na tyle poważny, że np. Microsoft zatopił centra bazodanowe w oceanie, by je lepiej chłodzić i obniżyć koszty.
      Większość danych przechowywanych jest w formie cyfrowej, gdzie 0 i 1 są reprezentowane za orientacji domen magnetycznych. Nad materiałem magnetycznym przesuwa się głowica odczytująco/zapisująca.
      Teraz na łamach Nature dowiadujemy się o nowej metodzie zapisu, która wykorzystuje niezwykle krótkie, trwające bilionowe części sekundy, impulsy światła, które wysyłane są do anten umieszczonych na magnesach. Całość pracuje niezwykle szybko i niemal nie zużywa przy tym energii, gdyż temperatura magnesów nie rośnie.
      Autorzy nowej metody wykorzystali impulsy światła w zakresie dalekiej podczerwieni, w paśmie teraherców. Jednak nawet najpotężniejsze terahercowe źródła światła nie są na tyle mocne, by zmienić orientację pola magnetycznego. Przełom nadszedł, gdy uczeni opracowali wydajny mechanizm sprzęgania pomiędzy spinem pola magnetycznego i terahercowym polem elektrycznym. Następnie stworzyli miniaturowe anteny, które pozwalają skoncentrować, a zatem i wzmocnić pole elektryczne światła. Okazało się ono na tyle silne, że można za jego pomocą zmieniać spin w ciągu bilionowych części sekundy.
      Temperatura magnesu nie rośnie podczas pracy, gdyż cały proces zapisu wymaga jednego kwanta energii na spin. Rekordowo niski pobór energii czyni tę metodę skalowalną. Przyszłe systemy do składowania danych będą mogły wykorzystać również świetne zdefiniowanie przestrzenne anten, co pozwoli na stworzenie praktycznych układów pamięci magnetycznej o maksymalnej prędkości i efektywności energetycznej, mówi jeden z autorów badań, doktor Rościsław Michajłowskij z Lancaster University.
      Uczony planuje przeprowadzenie kolejnych badań, podczas których chce wykorzystać nowy ultraszybki laser z Lancaster University oraz akceleratory z Cockroft Institute zdolne do generowania intensywnych impulsów światła. Chce w ten sposób określić praktyczne i fundamentalne limity prędkości i energii dla zapisu magnetycznego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy wykazano, że neutrofile występują w śledzionie także pod nieobecność infekcji. Odkrycie zespołu z barcelońskiego Institut Municipal d'Investigació Mèdica (IMIM) oraz nowojorskiego Mount Sinai wskazuje, że pełnią one funkcję immunoregulacyjną.
      Neutrofile są nazywane komórkami czyścicielami, ponieważ jako pierwsze migrują do miejsca z infekcją/stanem zapalnym, aby zniszczyć patogeny. Dotąd w literaturze medycznej przedstawiano je jako nisko wykwalifikowanych żołnierzy, którzy po prostu ograniczają rozprzestrzenianie się zakażenia. Torują w ten sposób drogę innym komórkom układu odpornościowego, doprowadzającym do całkowitego odwrotu choroby. Nasze studium wykazało, że neutrofile występują w śledzionie nawet w sytuacji braku infekcji. To całkowita nowość na polu biologii - zaznacza Andrea Cerutti z IMIM.
      Naukowcy wyjaśniają, że neutrofile pojawiają się w śledzionie już podczas rozwoju płodowego. Pod wpływem tego spostrzeżenia badania rozszerzono na ludzi w różnym wieku oraz inne ssaki.
      Neutrofile ze śledziony pełnią inną rolę niż zwykłe granulocyty obojętnochłonne. Są tam zlokalizowane wokół limfocytów B, aby pomóc w ich aktywacji i zapewnić szybką reakcję w odpowiedzi na obecność patogenów. W ramach różnych podejść eksperymentalnych udowodniliśmy, że neutrofile w śledzionie nabyły zdolność wchodzenia w interakcje z limfocytami B, indukując produkcję przeciwciał [...] - wyjaśnia Irene Puga z IMIM.
      Najnowsze odkrycie hiszpańsko-amerykańskiego zespołu pozwala lepiej zrozumieć działanie układu odpornościowego oraz neutropenię - stan hematologiczny polegający na obniżeniu liczby granulocytów obojętnochłonnych poniżej 1500/μl. W świetle uzyskanych danych widać, że w przyszłości trzeba ją będzie prawdopodobnie rozpatrywać nie tylko jako zwykły niedobór neutrofili, ale także zaburzenie potencjalnie wpływające na produkcję przeciwciał.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół z Georgia Health Sciences University (GHSU) opracował metodę na ograniczenie zdolności komórek nowotworu do reperowania śmiertelnych uszkodzeń DNA wywołanych radioterapią. Można w ten sposób zwiększyć skuteczność napromienienia, ograniczając przy tym skutki uboczne.
      Radioterapia to wspaniała metoda, problemem są efekty uboczne. Uważamy, że [nasz wynalazek] to metoda na wywołanie śmierci tej samej liczby komórek nowotworowych mniejszą dawką promieniowania lub użycie tej samej dawki i być może wyleczenie pacjenta, który wcześniej nie miał szans na wyzdrowienie - tłumaczy dr William S. Dynan.
      Napromienianie powoduje rozpad podwójnej helisy DNA. Ponieważ jednak z różnym poziomem promieniowania stykamy się praktycznie wszędzie - od jedzenia po powietrze i glebę - wszystkie komórki, w tym nowotworowe, dysponują mechanizmami zapobiegającymi śmiertelnemu rozbiciu DNA.
      Naukowcy z GHSU przezwyciężyli te naturalne mechanizmy, opakowując przeciwciała folanami, które z łatwością dostają się do większości komórek, zwłaszcza nowotworowych. Sporo komórek nowotworowych, w tym badanych przez Amerykanów komórek raka płuc, dysponuje dużą liczbą receptorów folanów, przez co to do nich trafia gros "ładunku".
      Wcześniej badania nad ograniczeniem szkodliwości radioterapii koncentrowały się na receptorach na powierzchni. Dynanowi zależało jednak na stworzeniu konia trojańskiego o bardziej bezpośrednim działaniu. Akademicy połączyli fragment przeciwciała ScFv 18-2 z folanami. Po związaniu z receptorem folanowa główka opakowania nakierowuje się na jądro komórkowe. Zmiana warunków chemicznych we wnętrzu komórki prowadzi do rozerwania wiązania między ScFv 18-2 a folanem, dzięki czemu przeciwciało może zaatakować regulatorowy region kinazy białkowej zależnej od DNA - enzymu przeprowadzającego naprawę uszkodzeń DNA.
      Łączymy docelową molekułę z transporterem - tłumaczy Dynan. Strategia ta obiera na cel jeden z kluczowych enzymów, dlatego naprawa staje się trudniejsza - uzupełnia Shuyi Li.
      Naukowy duet podkreśla, że w ten sposób bezpośrednio do komórek nowotworowych można dostarczyć dowolną ilość i liczbę leków. W przyszłości panowie zamierzają poszukać innych punktów dostępu do komórek oraz najskuteczniejszych form opakowania. Ponieważ zakończył się etap badań na hodowlach komórkowych, teraz rozpoczną się eksperymenty na zwierzętach.
      Podejście Dynana i Li naśladuje endocytozę. Pozwala ona na przetransportowanie do komórki np. białek, które ze względu na rozmiary nie dostałyby się tu inną drogą, muszą więc polegać na tworzeniu się wakuol.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Choroby przenoszone drogą płciową mogą sprawiać, że pot danej osoby ma dla przedstawicieli płci przeciwnej odstraszający zapach.
      W ramach rosyjskiego studium kobiety uznały zapach potu mężczyzn z rzeżączką za mniej pociągający od woni zdrowych panów. Pot chorych mężczyzn częściej opisywano jako śmierdzący. W artykule opublikowanym na łamach Journal of Sexual Medicine naukowcy zauważyli, że zapach potu mógł ulec zmianie pod wpływem reakcji układu odpornościowego na rzeżączkę: odkryto korelację między stężeniem przeciwciał w ślinie a notą przyznawaną przez kobiety.
      Naukowcy pobrali próbki potu od 34 mężczyzn w wieku od 17 do 25 lat: 13 chorych na rzeżączkę, 16 zdrowych oraz 5, którzy przeszli tę chorobę weneryczną w przeszłości. Panowie przez godzinę nosili koszulkę z umieszczonym pod pachą wkładem. Później wyjmowano go i umieszczano w szklanym pojemniku.
      Oceną zapachu potu na 10-punktowej skali zajmowało się 18 zdrowych kobiet (im wyższa nota, tym przyjemniejsza woń). Dodatkowo panie wybierały określenia z listy (cuchnący, kwiatowy, drzewny, warzywny czy owocowy). Okazało się, że pot zdrowych był dla sędzin o ponad 50% bardziej przyjemny od zapachu chorych osób. W mniej więcej połowie przypadków pot mężczyzn z rzeżączką opisywano jako śmierdzący; dla porównania, taki epitet wybierano na określenie 32% próbek panów zdrowych. Nuty kwiatowe wyczuwano w 26% próbek mężczyzn w dobrej kondycji i tylko w 10% próbek chorych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, u których w przebiegu alergii nieco wzrasta poziom przeciwciał IgE, rzadziej mają glejaki, a jeśli już zachorują, przeżywają dłużej od ludzi z normalnym mianem tych przeciwciał (Journal of the National Cancer Institute).
      Wyniki sugerują, że u alergików reakcja immunologiczna na komórki guza jest inna [niż u pozostałych]. Pod względem zwalczania nowotworu lub zapobiegania jego powstaniu, pacjenci z alergiami mogą być chronieni. Niewykluczone też, że potrafią lepiej walczyć z nowotworem - wyjaśnia prof. Dominique Michaud z Brown University.
      Amerykańsko-brytyjski zespół opierał się na wynikach wcześniejszych badań, które wskazywały na związek między IgE, objawami alergii i guzami mózgu. Zamiast jednak pytać ludzi, którzy chorowali na glejaki lub nie, o historię alergii lub prosić o wyniki testów przeciwalergicznych, naukowcy przeanalizowali wyniki 4 dużych studiów dot. stanu zdrowia. Dzięki temu można było określić poziom IgE, nim zdiagnozowano u nich i zaczęto leczyć guza mózgu. To pierwsze studium, które odnosiło się do ogólnego poziomu IgE w próbce pobranej przed zachorowaniem. To ważne dla stwierdzenia, czy mamy do czynienia ze związkiem przyczynowo-skutkowym.
      Mimo że 4 studia objęły bardzo dużą liczbę osób, liczba przypadków przydatnych dla ekipy Michaud nie była wcale spora: dysponowano próbkami osocza tylko 169 pacjentów, u których zdiagnozowano potem glejaka. Zestawiono ich z wynikami 520 podobnych osób, które pozostały zdrowe.
      Naukowcy zauważyli, że w porównaniu do grupy kontrolnej, ryzyko wystąpienia glejaka jest znacząco niższe u alergików, u których miano przeciwciał jest podwyższone tylko w pewnym stopniu i wynosi od 25000 do 100000 jednostek na litr. U pacjentów z najwyższym stężeniem przeciwciał nie zaobserwowano efektu ochronnego.
×
×
  • Create New...