Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Sensacyjne odkrycie w Efezie: Austriacy znaleźli świetnie zachowaną wczesnobizantyjską dzielnicę

Rekomendowane odpowiedzi

Podczas prac wykopaliskowych w Efezie archeolodzy z Austriackiej Akademii Nauk trafili na świetnie zachowane pozostałości wczesnobizantyjskiej dzielnicy przemysłowo-gastronomicznej. Co ciekawe, wydaje się, że dzielnica została nagle zniszczona w roku 614/615 n.e. Wszystkie przedmioty, które znajdowały się wówczas w budynkach, zostały pogrzebane pod grubą spaloną warstwą. Warstwa ta przez wieki je chroniła, dając nam unikatowy wgląd w życie epoki.

Nowo odkryta dzielnica znajduje się na Placu Domicjana. Był to ważny publiczny plac położony w pobliżu Świątyni Domicjana i rzymskiej agory. Świątynia Domicjana była poświęcona oficjalnemu kultowi dynastii flawijskiej. Jej budowę zakończono w roku 89/90 za rządów Domicjana. Obecnie częściej nazywa się ją Świątynią Sebastoi (Czcigodnych). Tytuł sebastoi odpowiadał w grece rzymskiemu tytułowi august.

Zabudowanie w późnej starożytności rzymskiego placu sklepami i warsztatami nie jest niczym zaskakującym. Jednak całkowicie zaskakujący jest stopień zachowania oraz możliwość dokładnego określenia czasu ich zniszczenia, co ma duże znaczenia dla naszego rozumienia historii miasta, mówi Sabine Ladstätter, dyrektor Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk, która od 2009 roku kieruje wykopaliskami w Efezie.

Na razie archeolodzy odsłonili obszar około 170 metrów kwadratowych. Znaleźli tam niewielki budynek, w którym prowadzono kilka rodzajów działalności biznesowej. Znajdowała się w nim garkuchnia, magazyn, tawerna, sklep z lampami i chrześcijańskimi pamiątkami dla pielgrzymów oraz warsztat z przyległym doń sklepem.

W roku 614/615, kiedy całą dzielnicę zniszczono, odsłonięty budynek był w pełnym rozkwicie i był używany. Poszczególne pomieszczenia miały wysokość do 3,4 metra i zostały całkowicie przysypane warstwą zniszczeń. Badacze znaleźli niezwykłe bogactwo artefaktów. Odkryto olbrzymią liczbę zastaw stołowych, dosłownie tysiące naczyń, w tym nietknięte misy z pozostałościami ostryg czy sercówek, amfory wypełnione solonymi makrelami, pestki z brzoskwiń i oliwek, spalony groch i inne warzywa strączkowe. Szczególnie interesującym znaleziskiem są cztery solidusy, znajdujące się w tym samym miejscu. To złote rzymskie monety, które w IV wieku zastąpiły aureusy. Ich obecność oraz ponad 700 miedzianych monet odkrytych w różnych pomieszczeniach pokazuje, że handel w budynku kwitł. Nietypowym odkryciem jest około 600 niewielkich, noszonych na szyi ampułek, które były sprzedawane pielgrzymom.

Wszystko wskazuje na to, że do zniszczenia dzielnicy doszło w wyniku olbrzymiego, nagłego, błyskawicznego pożaru. Nie jesteśmy w stanie określić dokładnego dnia, ale badania owoców pozwolą nam ustalić porę roku, mówi Ladstätter. Mury i podłogi nie są przemieszczone, więc pożar nie był wynikiem trzęsienia ziemi. Nie znaleziono też żadnych szczątków ludzkich. Archeolodzy odkryli jednak kilkanaście grotów strzał i włóczni, co wskazuje na konflikt zbrojny. Około 100 kilometrów od Efezu leży miasto Sardes, w którym znaleziono monety z tego samego okresu, a część naukowców twierdzi, że doszło wówczas do ataku ze strony Persji Sasanidów. Jednak kwestia ta budzi spory, więc i w przypadku Efezu nie możemy jednoznacznie przesądzić, że miasto zaatakowali Persowie.

Nowe odkrycie może jednak pomóc w rozwiązaniu pewnej zagadki związanej z Efezem. Wcześniejsze dane archeologiczne pokazują bowiem, że w VII wieku powierzchnia miasta się skurczyła, a jakość życia w nim spadła. Zauważalne jest np. zmniejszenie się liczby będących w obiegu monet. To zmniejszenie się i zubożenie miasta prawdopodobnie trzeba wiązać z wydarzeniami z roku 614/615. Trzeba przy tym pamiętać, że w latach 602–628 miała miejsce najbardziej wyniszczająca z serii wojen bizantyńsko-sasanidzkich.


« powrót do artykułu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • przez KopalniaWiedzy.pl
      W ostatnim sezonie wykopalisk w Filippi w Grecji (Macedonia Wschodnia) odkryto dużą figurę Herkulesa. Prawdopodobnie zdobiła ona fontannę.
      W tym roku wykopaliskami kierowała prof. Natalia Poulou z Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach. Prace koncentrowały się na wschodniej stronie jednej z głównych ulic w miejscu, gdzie łączy się ona z inną arterią biegnącą dalej na północ. W okolicy ich zbiegu znajdował się plac, nad którym górował bogato zdobiony obiekt, najprawdopodobniej fontanna.
      Zwieńczeniem struktury była ponadnaturalnych rozmiarów rzeźba z okresu rzymskiego (z II w. n.e.). Przedstawia ona Herkulesa trzymającego maczugę (jej fragmenty odnaleziono w czasie wykopalisk). Z lewego ramienia postaci zwisa lwia skóra. Głowę herosa zdobi wieniec z liści winorośli. Z tyłu jest on związany wstęgą, której końce opadają na barki.
      Naukowcy podkreślają, że na podstawie wyników wykopalisk można powiedzieć, że statua zdobiła obiekt/budynek z VIII-IX w. Ze źródeł pisanych i danych archeologicznych wiadomo, że w Konstantynopolu aż do okresu późnobizantyńskiego rzeźby z okresu klasycznego i rzymskiego wykorzystywano do ozdabiania budynków i przestrzeni publicznych. Opisywane właśnie odkrycie pokazuje, w jaki sposób ozdabiano przestrzeń publiczną w ważnych miastach Cesarstwa Bizantyńskiego, w tym w Filippi.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Turecka żandarmeria otrzymała anonimową informację o działalności złodziei zabytków. Mieli oni wydobywać coś spod ziemi w trudno dostępnym górzystym regionie w okręgu Aliaga w prowincji Izmir. Policjanci udali się na miejsce i zatrzymali na gorącym uczynku dwóch mężczyzn, którzy wykopywali zabytki z głębokości 2 metrów. Okazało się, że rabusie dokonali interesującego odkrycia.
      Eksperci, którzy przybyli na miejsce orzekli, że złodzieje natrafili na bizantyjski klasztor z piękną mozaiką sprzed 1500 lat. Znalezisko i jego okolice zostały objęte ochroną. Na razie trwają prace w terenie, jednak już teraz wiemy, że mozaika zostanie wydobyta i przeniesiona do muzeum. Znaleźliśmy mozaikę podłogową. Znajdował się tutaj klasztor, który posiadał bazylikę, mówi Hunkar Keser, dyrektor muzeum archeologicznego w Izmirze.
      Eksperci szacują, że klasztor był wykorzystywany pomiędzy IV a XIV wiekiem. Mozaika, z inskrypcją w grece, jest cennym znaleziskiem archeologicznym.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy poszukujący w Stambule śladów wikingów poinformowali o znalezieniu miejsca, w którym wikingowie się osiedlili. Okazuje się, że mieszkali oni w miejscowości Bathonea na brzegach jeziora Küçükçekmece. Wikingowie przebywali w Stambule w różnych okresach pomiędzy VIII a XI wiekiem. Teraz wiemy, że między IX a XI wiekiem mieszkali w Bathonei, stwierdził kierujący wykopaliskami Şengül Aydıngün.
      Wikingowie i waregowie – czyli wikingowie, którzy podporządkowali sobie ziemie ruskie i utworzyli tam z czasem Ruś Kijowską – byli postrzegani w Bizancjum jako zagrożenie. Obawiano się, że mogą pokusić się o opanowanie Konstantynopola. Dlatego też nie wolno było im się tam osiedlać. Pozwalano im wchodzić na teren miasta w grupach liczących nie więcej niż 35 osób i musieli opuścić je przed zmierzchem. Zatem ci, którzy np. zajmowali się handlem, musieli mieszkać poza Konstantynopolem.
      Wygląda na to, że osiedlili się w Bathonei. Dotychczas nie mieliśmy żadnych dowodów to potwierdzających. Teraz je zdobyliśmy, mówi Błażej Stanisławski, polski naukowiec, który przed sześciu laty dołączył do tureckiego zespołu archeologicznego.
      Bathonea to długo zaginione greckie miasto. W latach 30. ubiegłego roku badał je szwajcarski archeolog Ernes Mamboury, który na podstawie starożytnych tekstów zidentyfikował je jako Rhegion. Jednak w 2009 roku zaproponowano nową identyfikację miasta. Uznano, że mamy do czynienia z międzynarodowym grecko-rzymskim portem Bathoneą. Przed sześciu laty w starych tekstach znaleziono informację, że wikingowie z Konstantynopola mieszkali w pobliskim porcie. Do tureckiego zespołu dołączył wówczas Stanisławski, który pomógł szukać śladów wikingów.
      Naukowcy znaleźli dwa dowody na obecność wikingów w Bathonei. Jeden z nich to krzyż wykonany z ambry, czyli substancji pochodzącej z wnętrzności wieloryba. Takie krzyże w tym okresie znajdowane są tylko na północy Europy. Dowód drugi to naszyjnik z wężem Jörmangandem, synem boga Lokiego i gigantki Angerbody.
      Wikingowie przybywali do Konstantynopola nie tylko jako kupcy. Od początku X wieku służyli w armii jako najemnicy. W 988 roku cesarz Bazyli II Bułgarobójca, chcąc uniezależnić się od przekupnych i zamieszanych w lokalną polityką wojskowych, utworzył z nich swoją gwardię przyboczną. Wikingowie służyli w niej wiernie wielu kolejnym cesarzom.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Izraelscy archeolodzy odsłonili bogato zdobiony bizantyjski kościół poświęcony nieznanemu męczennikowi. Zabytek odkryto w pobliżu Jerozolimy. Prace w miejscu 1500-letniej świątyni prowadzone są od 3 lat, a znalezione zabytki zostaną wystawione w jerozolimskim Muzeum Ziem Biblijnych.
      Na znalezionej na miejscu wykopalisk mozaice istnieje napis mówiący, że kościół powstał ku upamiętnieniu słynnego męczennika. Nie wspomniano jego imienia. Jednak inne inskrypcje upamiętniają cesarzy Justyniana I Wielkiego oraz Tyberiusza II Konstantyna.
      Ze względu na rozmiary kościoła i jego bogate zdobienia naukowcy sądzą, że był on popularnym miejscem pielgrzymek. Ich zdaniem został opuszczony w IX wieku w czasie kalifatu Abbasydów.
      Bogate ozdoby z marmuru, chrzcielnica z kalcytu naciekowego czy mozaika przestawiająca orła, symbol Bizancjum, wskazują na bogatych fundatorów i duże znaczenie świątyni. Dyrektor wykopalisk, Benjamin Storchan, posuwa się nawet do stwierdzenia, że mamy tutaj do czynienia z państwowym budynkiem kościelnym. Wyjaśnia, że państwo utrzymywało ważne świątynie, przyczyniając się w ten sposób do rozwoju szlaków pielgrzymkowych. Wspomniany kościół był jednym z takich właśnie istotnych dla państwa miejsc kultu.
      Wykopaliska prowadzone są na obszarze o powierzchni 1500 metrów. Znajduje się tam duży dziedziniec, korytarz i kościół. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego wejście do kościoła zblokowano wielkimi głazami. Po jego otwarciu znaleziono szklane lampy, mozaiki oraz fragment sarkofagu, w którym spoczął nieznany męczennik.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Kleopatra VII była ostatnią królową starożytnego Egiptu i rządziła swoim państwem od 51 roku p.n.e. Zespół Hilke Thuera z Austriackiej Akademii Nauk odnalazł w Efezie grób siostry słynnej władczyni Arsinöe. Została ona zamordowana na jej rozkaz i wszystko wskazuje na to, że matka obu pań była czarnoskóra. Do tej pory sądzono, że korzenie Kleopatry są greckie, a konkretnie macedońskie.
      Znalezienie grobu i szkieletu członkini dynastii Ptolemeuszów jest czymś niezwykłym dla archeologa. Fakt, że Arsinöe miała afrykańską matkę, daje niezwykły wgląd w sytuację rodziny Kleopatry i w relację sióstr - uważa doktor Thuer. Kiedy stałem w laboratorium, zajmując się kośćmi rodzonej siostry królowej, i myślałem, że ona dotykała kiedyś Kleopatry, Cezara czy Marka Antoniusza, jeżyły mi się włosy na szyi - wyznaje inny członek ekipy, Neil Oliver.
      Siostry żyły w burzliwych czasach ekspansji Cesarstwa Rzymskiego i ostro ze sobą rywalizowały. To dlatego naukowcy podejrzewają, że Kleopatra kazała Markowi Antoniuszowi wyeliminować młodszą konkurentkę.
      BBC nakręciło film o życiu Kleopatry i jej morderczych zapędach w stosunku do dwóch braci oraz siostry.
      Specjaliści ds. medycyny sądowej zbadali odnalezione szczątki, a także zrekonstruowali twarz księżniczki Arsinöe. Dokumentacja naukowa zostanie zaprezentowana 23 marca przez doktora Fabiana Kanza z Wiedeńskiego Uniwersytetu Medycznego na konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Antropologów Fizycznych w Chicago.
      Aktualizacja
      Autor znanego bloga Archeowieści, Wojciech Pastuszka, opublikował wpis, który każe podać w wątpliwość informacje BBC. W artykule "Kleopatra była Mulatką?" zauważa on, że czaszka, na podstawie której przesądzono o afrykańskim pochodzeniu Arsinöe, zaginęła w czasie II wojny światowej. Pomiary, na których się oparto, zostały wykonane w latach 20. ubieglego wieku.
      Co jeszcze bardziej istotne, nie ma żadnych dowodów na to, by grobowiec rzeczywiście zawierał szczątki Arsinöe. W końcu, nie ma żadnych dowodów na to, by Kleopatra i Arsinöe miały tę samą matkę.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...